Archiwum Polityki

Człowiek z ołowiu

Sprawa Adriana Sofriego od dziesięciu lat wywołuje skrajne reakcje. Dla jednych to niewinna ofiara politycznej intrygi i nieudolności sądów; dla drugich - ekstremista, słusznie ukarany inspirator politycznego zabójstwa, głosiciel lewackiej ideologii przemocy w "latach ołowiu", jak Włosi nazywają początek lat 70. w swoim kraju. Gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami powinna się sytuować spokojna refleksja nad różnicą między odpowiedzialnością karną, polityczną i moralną, nad rozmywaniem się tej odpowiedzialności wraz z upływem czasu i zmianą życiowych postaw.

Za kratami więzienia w Pizie Adriano Sofri pełni funkcję wyrzutu sumienia dla wszystkich, niezależnie od tego, co kto uważa za słuszne. Przywołuje wspomnienia niezbyt miłe dla wielu środowisk, zmusza do przykrych rozrachunków z własną przeszłością. Stawia też na nowo konieczność wyjaśnienia kilku brudnych tajemnic, które, jak się okazuje, nadal uwierają zbyt wielu ważnym ludziom.

Za sprawą Sofriego powrócił do zbiorowej pamięci dramatyczny okres początku lat siedemdziesiątych zwanych "latami ołowiu".

Polityka 14.1999 (2187) z dnia 03.04.1999; Świat; s. 48