Archiwum Polityki

Zmarszczki świata. Rozmowa z Olgą Tokarczuk

Czuję się zupełnie niewinna, bo przecież nie jest tak, że mówię sobie: o, tego tematu jest najwięcej w prasie, to bardziej ludzi zainteresuje. Nie byłabym w stanie napisać niczego, gdybym głęboko w tym nie tkwiła, nie przeżywała tego, nie uczestniczyła w tym. Być może jestem tylko osobą szczególnie wrażliwą na to, co jest modne i działam jak pudło rezonansowe, wzmacniające to, co ludzi obchodzi w danej chwili.

Jerzy Sosnowski: Mówi się o tobie, że jesteś jednym z niewielu zawodowych pisarzy w Polsce. Czy złapałaś się kiedyś na tym, że, pisząc, bierzesz pod uwagę wymogi rynku, oczekiwania potencjalnego klienta?

Olga Tokarczuk: Dla mnie proces tworzenia jest procesem tajemniczym. Wiele razy o tym mówiłam. W momencie, kiedy powstaje pomysł postaci, splotu wydarzeń itd., naprawdę nie obchodzi mnie, kto to będzie czytał i co powie na ten temat.

Polityka 14.1999 (2187) z dnia 03.04.1999; Kultura; s. 60
Reklama