Archiwum Polityki

Maleńkie piersi panny Szymbortówny

Wyjątkowo krótki tegoroczny karnawał kończy się już 5 lutego. Ale zdaje się, że będzie dość huczny, choć pewnie nie aż tak jak w minionych stuleciach.

Bolesław Prus w jednej z „Kronik tygodniowych” opisał bal w szynku na Nowej Pradze, podczas którego dwaj uczestnicy zostali postrzeleni z pistoletu, a pozostali pozbawieni portmonet i zegarków. Stójkowi przybyli na miejsce zajścia zdążyli jeszcze skorzystać z dobroci stołu. Zjedli słynne warszawskie flaki z pulpetami oraz półmisek tłustych matjasów pod śmietanową pierzynką. Pulpety to ważna warszawska specjalność. Niby prosty to przepis, a jednak wymagający kunsztu. Trzeba wybrać świeże wątróbki z drobiu, sporą grudę wołowego łoju, dodać odpowiednią ilość tartej bułki (i to dobrej warszawskiej kajzerki), jaja prosto z kurnika, natkę pietruszki (najlepiej z własnego ogródka) i bulion warzywny. Leniwe gospodynie bulion zastępują osoloną wodą. Każdy warszawski smakosz to odstępstwo rozpozna i wówczas flaki zjada, a pulpety zostawia na talerzu. Ze zmielonych wątróbek, łoju, tartej bułki i posiekanej zieleniny utacza się kulki wielkości orzecha włoskiego i wrzuca do wrzącego wywaru. Parę minut i pulpety można podawać. A ich smak i zapach – to poezja.

Po drugiej stronie Wisły bawiono się bardziej dystyngowanie. Ten sam autor w „Kurjerze Warszawskim” opisuje bal w Resursie Obywatelskiej: „Bawiono się ochoczo... a damy nasze stanowiły uroczy wianek, tak wdzięcznie się przedstawiały, że oko i serce prawdziwie się radowały, ubrania ich nie przekraczały warunków obecnie przyjętej zasady skromności, ale za to ileż gustu, co pomysłów szczęśliwych w udrapowaniu i ułożeniu każdej części ubrania. (...) Zabawa zakończyła się o piątej rano, z życzeniem ogólnym, ażeby jak najprędzej drugą podobną komitet Resursy urządzić raczył”.

Polityka 4.2008 (2638) z dnia 26.01.2008; Ludzie; s. 106
Reklama