Archiwum Polityki

Dialog z widmem

Czytając najnowszą powieść niedawno zmarłego Władysława Terleckiego, zatytułowaną "Wyspa kata", opublikowaną już po śmierci pisarza, nie mogłem oprzeć się myśli, że wraz z jego odejściem ubywa naszej literaturze coś bardzo istotnego - coś, co sprawia, że literatura, nie podając prawd do wierzenia, jest prawdziwa.

Uświadomienie wartości odchodzących wraz z Terleckim przychodzi tak późno być może dlatego, że w latach dziewięćdziesiątych jego twórczość była mniej widoczna. Wynikało to pewnie stąd, że po ważnych powieściach końca poprzedniej dekady ("Wieniec dla sprawiedliwego", 1988; "Cierń i laur", 1989) przyszła powieść słabsza ("Zabij cara!" z roku 1992) i okres milczenia. Milczenie trwało siedem lat i objęło okres, w którym niemal co roku dowiadywaliśmy się, że któryś z najwyższych urzędników państwowych - prezydent, premier, minister - jest podejrzany o współpracę z obcym wywiadem, o szpiegostwo, o dawną kolaborację ze służbami bezpieczeństwa.

Polityka 35.1999 (2208) z dnia 28.08.1999; Kultura; s. 44
Reklama