Archiwum Polityki

Feministki: Czy jest o co palić staniki?

Starsza, bita przez męża kobieta, która przyszła po pomoc do Krakowskiego Centrum Kobiet, widząc na grzbietach książek w biblioteczce powtarzające się słowo „feminizm” zawołała ze zgrozą: – To wy tu jesteście przeciwko mężczyznom?! O feministkach ostatnio coraz głośniej – w życiu publicznym i mediach – bo i feministki stają się coraz głośniejsze. Ale też ciągle w Polsce kojarzy się z nimi stereotyp sfrustrowanej baby z brodą, która najchętniej wykastrowałaby wszystkich mężczyzn. Na drugim biegunie jest postawa aktywnych kobiet sukcesu, przekonanych, że równouprawnienie stało się już faktem i nie ma o co palić staników. Polskim feministkom niełatwo przebić się z oczywistą, wręcz banalną, ich zdaniem, prawdą, że kobiety mają w Polsce gorzej.

„Że możecie same po ulicach chodzić, koleją jeździć, o czem chcecie, o rozumnych książkach czy nierozumnych plotkach w towarzystwie rozmawiać, wszystko to winnyście pierwszym radownicom, co wam wśród szyderstw i wydziwiań drogę utorowały”.
Narcyza Żmichowska

 

Arystoteles, jeden z ojców duchowych naszej cywilizacji, twierdził, że kobiety nie są zdolne do racjonalnego myślenia. Nie trzeba jednak sięgać tak daleko wstecz, by przekonać się, że emancypacja jest zjawiskiem bardzo świeżej daty.

Polityka 32.2000 (2257) z dnia 05.08.2000; Raport; s. 3