Archiwum Polityki

Zapach szkockiej kraty

To było na dworcu kolejowym w Gdańsku. Wysiadłem z pociągu, ciągnąc podróżną torbę na kółkach, i od razu na peronie zostałem odznaczony białym orderem przez przelatującego gołębia. Trochę byłem wściekły, ale na siłę się uśmiechnąłem, że to może dobra wróżba. Kupiłem kwiaty w holu, bo miałem spotkanie towarzyskie z jedną damą, portfelik schowałem do kieszeni naszytej z boku nogawki, zaciągnąłem krótki zamek błyskawiczny i tak się rozglądałem, czy może jakąś wodę kupić, żeby ten order choć trochę sprać, póki świeży.

Polityka 29.2009 (2714) z dnia 18.07.2009; Tym; s. 99