Niemiłą niespodziankę przygotował MON żołnierzom rannym i poszkodowanym w misjach zagranicznych, i to na chwilę przed Dniem Wojska Polskiego. W przesłanym do konsultacji projekcie ustawy o weteranach misji pokojowych i stabilizacyjnych brak sporej części przywilejów, które MON początkowo tam wpisał. W myśl nowej wersji, weterani mogą zapomnieć o Domu Weterana, w którym samotni i kalecy żołnierze mieli spokojnie dożywać swoich dni. Wzorowany na ustawodawstwie amerykańskim zapis o dofinansowywaniu do studiów pozostał. Ale o ponad połowę zmniejszona została kwota przeznaczona na ten cel. Ponadto pojawił się zapis, że każdy, kto z tych pieniędzy skorzysta, a nie ukończy studiów w terminie, w ciągu 14 dni będzie musiał zwrócić całą kwotę. – To bardzo dziwny zapis. Zdrowym i pełnym wigoru kandydatom na oficerów nie stawiamy takich wymagań, a schorowanym ludziom każemy kończyć studia w terminie. A co, jak będą mieli kolejną operację i zawalą semestr? – pyta Janusz Zemke, były wiceminister obrony.
MON broni się, że te zmiany to jedynie propozycje. – Ostateczną decyzję o kształcie ustawy podejmie Rada Ministrów z uwzględnieniem aktualnej sytuacji budżetowej. MON nie rezygnuje z zamiaru budowy Domu Weterana, ale z uwagi na zmianę sytuacji finansowej rozważa inną możliwość realizacji tego przedsięwzięcia – enigmatycznie odnosi się do zarzutów departament prasowy ministerstwa. Weteranów zabolała wiadomość, że padli ofiarą oszczędności. – My się na misjach nie oszczędzaliśmy. Wielu z nas już nigdy nie będzie mogło normalnie żyć – mówi Daniel Kubas, prezes Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych na Misjach poza Granicami Kraju.