Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Weekend bez ofiar

(8)
W dniach 6–8 sierpnia Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) organizuje akcję po hasłem Narodowy Eksperyment Bezpieczeństwa „Weekend bez Ofiar”.
  • 2010-08-04 09:00 | Amaro

    To nic nie pomoże

    Polacy są zadufani w sobie, chamscy, przeceniający własne możliwości, złośliwi i brawurowi za kółkiem ("zobaczcie jak lądują (jadą) debeściaki..."). Do tego dochodzi ogromna liczba mo(de)bilków na drodze ("Policja? mnie nigdy nie złapią"), marny stan techniczny samochodów ("złodzieje z firm oponiarskich twierdzą że opony trzeba wymieniać systematycznie - ja jeżdżę 300 000 na jednych i nic mi się nie stało") i oczywiście słaby stan dróg (generalnie ostatni element jest przeceniany, po pierwsze nie drogi zabijają ale kierowcy, po drugie ostatnio Czesi zrobili analizę że Polacy zabijają na czeskich drogach tyle osób co Niemcy, tyle że Niemców jeździ 3 razy więcej). Rozwiązaniem jest tylko metoda kija: 2 razy więcej etatów dla policji drogowej, mandaty kilka razy wyższe, dodatkowe kary (np. recydywa dwa razy w roku z tego samego wykroczenia - przekroczenie prędkości o ponad 30 km/h - zatrzymanie prawa jazdy na pół roku) i pokrycie kraju siecią fotoradarów. Rządzący i policja muszą dostrzec że rocznie na polskich drogach ginie całkiem spore miasto i wszyscy się do tego przyzwyczaili. Tak być nie może...
  • 2010-08-04 10:53 | Binarek

    Re:Weekend bez ofiar

    Muszę się z przedpiścą zgodzić

    Teraz zupełnie inaczej postrzegam na fotoradary.
    Nie posiadamy sieci dobrych dróg ale nie zwalnia to od obowiązku dostosowania prędkości do warunków jazdy

    a więc fotoradar przy każdej szkole i przejściu dla pieszych i okaże się, że weekend bez ofiar będzie co tydzień.
  • 2010-08-04 13:37 | rw

    Re:Weekend bez ofiar

    Miałem przyjemność jeździć ostatnio w USA, w okolicach Bostonu. Nigdy wcześniej nie czułem się na drodze tak bezpiecznie i komfortowo - świetne, szerokie drogi (3 i 4 pasy), limit prędkości na autostradzie 65 mph (ok. 105 km/h) przestrzegany z tolerancja do 5-10 mil, szacunek dla pieszych na przejsciach i nie tylko.
    Po powrocie pierwsza jazda w rodzinnym mieście była jak udział w wyścigu - za szybko, za nerwowo, ludzie spięci i bez szacunku dla innych uczestników ruchu. Wiem, że stan dróg jest zły, a nowe samochodu drogie - ale to nie usprawiedliwia 5000 ofiar śmiertelnych co rok (takie nasze lokalne World Trade Centre). Źle jeździmy i tyle!
    Z prostych rozwiązań, które mi się tam spodobały: na przejściach dla pieszych w pobliżu sklepów, szkół itp. na środku przejścia stały dodatkowe znaki kształtem przypominające stojaki typu "mokra podłoga" z napisem "Prawo stanowe: Ustąp pierwszeństwa pieszym" i stosownym obrazkiem. Coś podobnego do tego: http://img.photobucket.com/albums/v181/bragin/DE/yieldSM.jpg Proste i skuteczne.
  • 2010-08-04 17:51 | camel

    Re:Weekend bez ofiar

    Widzę, że rodacy mają jak zwykle ten sam pomysł na wszystko: karać. Batem ich! Kolanem do ziemi. I tak sobie się nawzajem tym kolanem do ziemi dociskamy przy każdej okazji, patrzymy nawzajem na siebie spod byka, wrogo. Tylko nikt nie myśli. Widzę, że diagnoza ciągle ta sama "zwolnij"! Najlepiej wysiądź i pchaj. Nikt nie analizuje ile ofiar wypadków zmarło, bo pomoc nie dotarła na czas, bo nikt jej nie udzielił wcale. A to olbrzymia liczba. Nikt nie analizuje przyczyn wypadków. "Wiadomo", że to zawsze prędkośc i "brawura". I to samo remedium - kary. Zamieszkajcie wszyscy w więzieniu, będziecie szczęśliwi i bezpieczni z całodobową ochroną i kratami w oknach. Rozwiązania dot. bezpieczeństwa komunikacyjnego to skomplikowana materia, więc nie dziwi mnie, że w naszym kraju nie da się ich rozwiązać, bo ...to prosty kraj. Karać i łapać - jedyny pomysł, jaki niewykształcony Kowalski może wyprodukować. Tylko jak to się stało, że przed 20 lat obecnego reżimu ci niewykształceni Kowalscy obsiedli wszystkie stołki?
  • 2010-08-04 19:46 | Adam 2222

    Prawo jest nagminnie łamane przez rządzących, PO tak samo jak PiS (areszty wydobywcze, nie możność dokonania aborcji ze względów zdrowotnych, bezkarność księży Krk, itp). To co się dziwić Kowalskim ?

    Chyba mamy największa ilość oblanych na egzaminach na prawo jazdy na świecie i 500 tropów rocznie.
    Czyli represje nie wiele dają, trzeba użyć mózgu. A to jest podstawowy brak u naszych "elit"
    Tak akcja to dobry początek, który należy cały czas kontynuować ale musi to być robione mądrze.
  • 2010-08-04 19:50 | Jan

    Re:Weekend bez ofiar

    E tam,lepiej przeczytajcie na temat Lucjana Łągiewki z Kowar i jego ZDERZAKA. Kolejny dowód na to, że żyjemy w MATRIXIE. Jak podaje miesięcznik NIEZNANY ŚWIAT, p. Kubica przeżył groźny wypadek z Kanadzie jedynie dzięki zamontowanemu w jego bolidzie ZDERZAKOWI. Czyli na Zachodzie już stosują ale nikt nie odwołuje się do tego, że urządzenie wymyślił Polak. I będzie tak, jak z p. Karpińskim, inżynierem, wynalazcą, który za komuny produkował w garażu komputery znacznie lepsze od ówczesnych konstrukcji IBM. Był na stażu w USA, proponowali by został. Wrócił, zabrano mu paszport, zniszczono człowieka. Już nie żyje, przed śmiercią zajmował się hodowlą świń. O ZDERZAKU zrobiło się głośno w latach 90-tych po informacji podanej w TELEEXPRESIE. P. Łagiewka wsiada tam do samochodu, rozpędza go, uderza o przeszkodę, powinien zginąć, samochód do kasacji. P. Łagiewka wysiada z nieuszkodzonego samochodu. Wynalazek był przedmiotem badań naukowców z polskich uczelni technicznych oraz Wojskowej Akademii Technicznej, Wszędzie rewelacyjne opinie. Nie można opatentować, midia milczą, przeczy 1-szej i 2-giej zasadom dynamiki Newtona. Myślę, że również moja kochana POLITYKA też kroczy drogą MATRIXA. Pewnie pan Redaktor nie opublikuje żadnego artykułu o tym jak marnują się w Polsce talenty, o skandalu w którym brały i biorą udział wszystkie ekipy rządzące, przecież władze wiedzą o tym wynalazku, o tym ile ludzi maja na sumieniu, ludzi, którzy by żyli, gdyby można produkować ZDERZAK. Podejrzewam, że za jakiś czas to urządzenie zacznie być produkowane na Zachodzie, Polska nie otrzyma żadnych tantiem bo wynalazek nie został opatentowany. P. łagiew prezentował je wielokrotnie, ci co chcieli dowiedzieć sie jak to działa , wiedzą. Moim zdaniem p. Tusk powinien spotkać się z p. Łągiewką, zobaczyć jak działa urządzenie, złamać wszelki opór w jego opatentowaniu, Polska sama powinna wysupłać pieniądze na opatentowaniu w głównych krajach świata. Może byłoby tak, że p. Łągiewka zgodziłby się na 1 procent tantiemów, i tak byłby bogatszy od p. Kulczyka, a Polska podreperowałaby swój budżet. Ostatecznie samochodów na świecie są miliardy. Jak działa urządzenie ? Jest to niewielka skrzynka montowana w przodzie samochodu, ma ona wirnik który rozpędza się do wielkiej prędkości w chwili zderzenia, zamieniając bodaj energię kinetyczną zderzenia w potencjalną. Ale dokładnie jak to jest, proszę przeczytać na licznych stronach internetowych pod hasłem LUCJAN ŁĄGIEWKA.
  • 2010-08-04 22:36 | ivo

    Re:Weekend bez ofiar

    Tak się akurat składa, że karanie, akurat w przypadku ruchu drogowego, jest jedynym sensownym, to znaczy przynoszącym wymierne skutki narzędziem działania i to akurat łączy wszystkie kraje które nazywamy ogólnie cywilizacją Zachodu, powiedziałbym właśnie, że w Polsce ta metoda funkcjonuje bardzo niewydolnie, jest mnóstwo metod by NIE karać, (dogadać się, dać w łapę, nie zapłacić mandatu, choć to ostatnie całe szczęście przestaje być możliwe), lub nie zostać złapanym (fenomen na skalę światową - anteny CB w osobówkach, mało nieoznakowanych patroli, ostrzeganie się kierowców, zapowiedziane fotoradary, nierzadko atrapy). To, że w innych krajach karanie budzi mniej emocji niż u nas, spowodowane jest tym, że istnieje po prostu duuuużo mniejsze przyzwolenie na bezkarność i brak swoistego "anarchicznego" ducha Polaków, cechy która wykształciła się już w I Rzeczypospolitej, a wzmocniła podczas zaborów. Kiepski stan dróg nie jest żadnym wytłumaczeniem wariackiej jazdy, jeśli już, to po kiepskich drogach powinno się jeździć dużo ostrożniej niż po dobrych, a nie próbować "nadrobić" czas. Drogi nie powstaną w ciągu kilku miesięcy, za to w ciągu kilku miesięcy zginie koło tysiąca osób. Po prostu bajdurzysz Waść o tym rzekomo "specyficznie polskim sposobie jakim jest: karać". Radzę spróbować jechać 30 km za szybko w takich krajach jak: Szwecja, W.Brytania, U.S.A., Niemcy, Francja, ruszyć prosto z pasa do skrętu w prawo, przekroczyć ciągłą linię i zobaczyć jakie będą skutki. Prawdopodobnie horendalne mandaty, w wypadku recydywy, odebranie prawa jazdy, a w niektórych stanach Ameryki już za pierwszym razem natychmiastowe aresztowanie i niezbyt długie, ale jednak: więzienie. A mają tam raczej dobrą sieć dróg i to całkiem równych i szerokich. W Polsce tego typu zachowania to niemal norma, która u niektórych nie powoduje w ogóle świadomości, że coś robią nie tak, a u niektórych, wręcz dumę i powód do samozadowolenia. Więc błagam, bez takich argumentów... Droga jest przestrzenią publiczną, nie prywatnym folwarkiem. Jeśli czegoś w naszym kraju brakuje, to konsekwencji, systematyczności w karaniu, odpowiedniej liczby policji (i ukrócenia korupcji, ale z tego co wiem, jest nieco lepiej niż było). Na szybką zmianę mentalności Polaków bym nie liczył, raczej stawiałbym na stare dobre Pawłowowskie warunkowanie :) kierowcy każda, nawet najpodrzędniejsza, droga ma się automatycznie (a w dalszej perspektywie nieświadomie) kojarzyć z możliwością kontroli, miłej i profesjonalnej, ale jednocześnie bezdusznej jak pruski żandarm. Miło pofantazjować... Może moje dzieci dożyją (jak ich jakiś idiota nie zabije)
  • 2010-08-08 01:19 | Ciekawe jak długo jeszcze

    Re:Weekend bez ofiar

    będzie można przymykać oko na fakt, iż najniebezpieczniejszą grupą "użytkowników dróg i pojazdów" nie są pijacy czy 18-letnie szczyle ale... dostawcy i przedstawiciele handlowi oraz grupa dojeżdżających do pracy do miast z obszarów pozamiejskich. Bo wszystko o nich można powiedzieć - ale nie to, że prowadząc pojazd myślą i mają baczenie na to, co dzieje się na drodze.