Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Niemcy otwierają rynki pracy. Co z tego dla Polski?

(18)
Od maja ostatecznie otwiera się przed nami unijny rynek pracy. I kiedy jedni Niemcy boją się zalewu taniej siły roboczej, inni czekają na Polaków, którzy przyjadą, by ożywić gospodarkę. Zwłaszcza wschodnich landów. I nadzieje, i obawy wydają się nadmierne.
  • 2011-03-30 09:12 | zl27

    Teraz Niemcy!

    emigracja zarobkowa, jest to jak widac "swietna" metoda obnizania bezrobocia w Polsce. Tylko jak mlodzi wyjada, uloza sobie zycie poza granicami Polski to kto bedzie pracowal na emerytury starzejacego sie spoleczenstwa.
  • 2011-03-30 10:05 | ernest z wizją

    Re:Niemcy otwierają rynki pracy. Co z tego dla Polski?

    Niemcy są gospodarczym trupem -dajcie mi władzę nad Polską na 10 lat a sprawię, że będziemy bogatsi od Helmutów
  • 2011-03-30 10:41 | KrzysztofMazur

    Re:Niemcy otwierają rynki pracy. Co z tego dla Polski?

    1. Mapy demograficzne pokazują, że ludność Polski przesuwa się na zachód od wielu lat, także na terenie Polski. Granica nie ma tu wielkiego znaczenia. Migracja trwa od lat i będzie trwać nadal przez lat kilkadziesiąt co najmniej, a w takiej perspektywie sytuacja wygląda inaczej. Za 100 lat Polaków poza granicami może być więcej niż w Polsce. I to jest szansa na przetrwanie narodu.
    2. Mechanizm migracji ulega samonapędzeniu. Polacy za granicą są bogatsi i mają więcej dzieci, niż pozostali w Polsce (średni wskaźnik 2,5 zamiast 1,3 w Polsce dwa razy więcej).
    3. Każda fala migracji zwiększa prawdopodobieństwo kolejnej. Polska około roku 2015 będzie w sytuacji faktycznego bankructwa, jak Grecja i Portugalia i w tym momencie powinniśmy mieć kolejną falę wzrostu migracji. To z kolei zwiększa prawdopodobieństwo kolejnego bankructwa za lat kilka. Po roku 2025 sytuacja demograficzna Polski będzie się pogarszać dramatycznie z każdym rokiem i to BEZ migracji. Czy jakiś rząd, ktokolwiek by w nim nie był, obetnie emerytury o połowę, żeby zatrzymać migrację? Szczerze wątpię. Politycy będą się cieszyć, że odsuną cięcia do kolejnych wyborów. Emigracja to jedyna szansa narodu na przetrwanie.
    4. Wszystko to nie będzie się działo nagle i właśnie dlatego jest praktyczne nie do zatrzymania.
  • 2011-03-30 10:50 | KrzysztofMazur

    Re:Niemcy otwierają rynki pracy. Co z tego dla Polski?

    Emeryci dostaną to, czego chcieli: głodowe wcześniejsze emerytury.
    Polską rządzi 10 milionów wyborców-emerytów i rencistów, którzy nie myślą o przyszłości. Za lat kilka redaktorzy Polityki na czele z Żakowskim będą się domagali dodruku pieniądza na wypłatę emerytur, bo "wzrost gospodarczy jest ważniejszy od inflacji". I w ten sposób problem zostanie stopniowo "rozwiązany" poprzez hiperinflację i emeryci będą pracować do końca życia, płacąc za towary w walucie obcej, jak za PRL. Ale będą mieli "waloryzację" i "kartki na cukier".
  • 2011-03-30 10:54 | KrzysztofMazur

    Re:Niemcy otwierają rynki pracy. Co z tego dla Polski?

    Startuj w wyborach. Jeśli nie jesteś ściemniaczem, nie masz szans.
  • 2011-03-30 11:24 | bryka

    Re:Niemcy otwierają rynki pracy. Co z tego dla Polski?

    Pan Krzysztof ma wizje postępującej degrengolady państwa.Podaje nawet daty milestons na tej równi pochyłej.Nie będę snuc kontr-wizji.Nie zgadzam się natomiast,że degrengoladę powodują emeryci.Wywierający zgubny wpływ na szlachetnych polityków walczących nieustannie o dobro kraju.Gdyby emeryci,skrajnie zatroskani o dobro swoich dzieci i wnuków,popełnili nawet zbiorowe samobójstwo,by radykalnie odciążyc budżet państwa,to ten "luz" w budżecie byłby krótkotrwały.Szlachetni politycy zdołali by go przeżrec w mgnieniu oka bez żadnych efektów pozytywnych dla państwa.Panie Krzysztofie, wskazywanie winnych ma długą acz niechlubną tradycję politycznaą
  • 2011-03-30 14:39 | dziadek 2

    Re:Niemcy otwierają rynki pracy. Co z tego dla Polski?

    Proszę państwa bezrobocie skąd i dlaczego dam przykład : Wrocław 1995r wielka dyskusja jedni zadowoleni inni nie mający obawy. Co tka społeczeństwo Wrocławskie poruszyło a to że budowany jest pierwszy hipermarket HIT.
    Ci co byli za budową twierdzili że taki HIT-Hipermarket wchłonie sporo bezrobotnych mówiło się że będzie tam miało pracę prawie do 350 osób.
    To samo twierdzono o innych sklepach typu hipermarket że takie klepy molochy wchłoną dużą ilość bezrobotnych a i będzie konkurencja dla innych co wydatnie poprawi jakość pracy pozostałych handlowców.
    I rzeczywiście na początku zatrudniono prawie 250 osób ale szybko redukowano do 100 osób potem już na stałe pracowało około 60 do 70 osób na dwie zmiany.
    Chodzicie na zakupy rozglądnijcie się ilu widzicie pracowników na sklepie i gdzie najwięcej?. Najwięcej jest takich stałych pracowników na dzień przy obsłudze kasy czyli średnio w zależności od hipermarketu od 2 do 6 kasjerek, na hali jedna lun trzy osoby. Jak to się ma do bezrobocia a tak że w takim hipermarkecie miało pracować średnio do 200 osób na dwie zmiany a ile faktycznie pracuje licząc optymistycznie 6 osób na jedną zmianę czyli 12 osób stałych pracowników oraz od 10 do 20 pracowników zatrudnianych od 3 do 5 dni w tygodniu w porach nocnych przy wykładaniu towarów na półki.
    Więc widać jak na dłoni co się dzieje w sprawie walki z bezrobociem i gdzie leży wina. Gdyby było tak jak na początku zakładano to licząc 10 hipermarketów i miało by zatrudnienie średnio 2000 osób, lecz faktycznie ma zatrudnienie 60 pracowników fizycznych plus tyle samo kadry z biura i kierowniczej co daje 120 osobom zatrudnienie. A nadmienię że obroty są takie same czy nawet nie większe takich hipermarketów.
    Jedni krzyczą że na rozwój gospodarczy jest najlepsza globalizacja, i maja rację przy globalizacji nie ma problemów z dostępem do rozwiniętych technologi, szybsza wymiana informacji itp., tylko ŻE globalizacja czy tego chcemy czy nie niesie jedno z największych katastrof bezrobocie już nie ludności w jakiś okręgu czy państwie ale na całym świecie.
    Jeszcze gdyby zyski z takich działań gospodarczych były by przeznaczane na utrzymanie bezrobotnych i to na poziomie godności człowieka, by starczyło takiemu bezrobotnemu na wszystkie podstawowe opłaty, życie, ubranie i wykształcenie dzieci. To proszę bardzo, lecz jak widzie państwo nawet u nas bezrobotny z prawem do zasiłku żyje poniżej godności ludzkiej a ten bez prawa do zasiłku żyje na granicy życia i śmierci. Bo musi wybierać albo zapłacić za energię czy gaz i zdychać z głodu albo najeść się i to nie do syta a być pozbawionym gazu i energii elektrycznej a mamy wiek XXI.
    Ktoś krzyknie DO PRACY NIEROBY, tylko że jak wiemy wszystkie firmy robią redukcję a zwiększają normy to samo jak pokazałem wcześniej hipermarkety a są one odbiciem w lustrze co nasz czeka w czasach globalizacji.
    Na bezrobocie są dwie rady albo wojna taka aby w każdym państwie ubyło 50% ludzkiej populacji, albo zaprzestać globalizować gospodarkę.
    Oraz jeszcze jedna rzecz wprowadzić zasadę że właściciel, właścicielem ale wymusić aby dochody takiego właściciela były opodatkowane 50% podatkiem oraz walka z tymi co unikają płacenia podatków.
    Oczywiście jest jeszcze wiele innych rzeczy jakie należało by zrobić ale to są jedne z najgłówniejszych.
    Nie będę się więcej rozpisywał lecz stwierdzę fakt emigracja nie rozwiąże problemu z bezrobociem ani w naszym kraju ani gdzie indziej mało tego doprowadzi do jeszcze większego bezrobocia.
    Pisze w regulaminie punkt 9 o odpowiedni się zachowaniu tylko że politycy działający w ostatnich 20 latach sami domagają się aby ich postawić pod mur i zabić tak zabić ich i ich rodziny.
    Tak aby nastąpiło przerażenie i opamiętanie że naród wszystko wytrzyma ale do czasu. Jak jak czytam lub słucham jak to sowieci czy inni robili rewolucję i ilu przy tym zostało zabitych to z perspektywy lat mego życia widzę że nie ma czemu się dziwić jedynie zdziwienie może budzić że zginęło tak mało.
    Kiedy my ludzie bez względu na przynależność narodową kulturową, religijną, regionalną nabierzemy rozumu. Że co z tego że ja będę posiadał dom z złota skoro po za nim będzie czyhała na mnie śmierć od zgłodniałego narodu.
  • 2011-03-30 16:33 | dziadek 2

    Re:Niemcy otwierają rynki pracy. Co z tego dla Polski?

    Najlepiej wyjaśni wam ten film pt.: Spowiedź agenta / Economic Hit Man John Perkins (2008).
  • 2011-03-30 22:01 | jvelzkeyek

    Re:Niemcy otwierają rynki pracy. Co z tego dla Polski?



    Jesd bul i niema nadzieji



    Polski magister na zmywaku w Anglii haruje.

    Polski inżynier w Irlandii jako pomocnik murarza pracuje.

    Polska pielęgniarka Niemcom tyłki podciera.

    Polski student w Holandii truskawki zbiera.

    Polski psycholog w Danii jeździ busem.

    Wszyscy pracują pod ekonomicznym przymusem.

    Nie ma pracy, jest bezrobocie w ojczystym kraju.

    Wyjeżdżają, więc młodzi do zachodnich rajów,

    tworząc dla Europy tanią siłę roboczą.

    Ciężko pracują za eurocenty i nie psioczą.

    Żyć jakoś trzeba, choćby na obczyźnie.

    Tym co zostali też nie lekko przy tej drożyźnie.

    Dla większości Polaków życie pod górkę w mozole.

    Dla nielicznych z górki albo jak po stole.

    Nie dla wszystkich i wszędzie po równo.

    Wybrani mają wszystko, nieliczni trochę, większość gówno.

    Nie ma nadziei i jest ból.

    Nie każdy może wieść życie jak król,

    jak książęta, posłowie, arystokraci, dworki i dworaki,

    jak królewskie, prezydenckie i unijne orszaki.

    Nadzieja jeszcze w Narodzie drzemie,

    że bóle omijać będą polskie plemię.


  • 2011-03-30 22:56 | Ivo

    Re:Niemcy otwierają rynki pracy. Co z tego dla Polski?

    Bardzo sie mylisz Ernest,Niemcy to LOKOMOTYWA Europy.Zanim pierwszy Niemiec umrze z glodu to inne kraje europejskie znikna z mapy.Zastanow sie jakim przemyslem dysponoje Polska;co wytwarza co z zyskiem eksportuje; NIC.Uwazam ze tylko emigracja pozwoli na przetrwanie narodu.Pracami dorywczymi i roznymi sluzbami nie da sie "utrzymac" 38 milionow Polakow.Nie zapomnij o dlugu publicznym (780mld Pl-cirka 200mld €).W latach "swietnosci"70-tych bylismy juz 10-ta potega swiatowa z pelnym zatrudnieniu i zadluzylismy sie na okolo 40mld $.Jezeli potrafisz sobie to wyobrazic i rzeczywiscie masz pomysl na uzdrowienie sytuacji gospodarczej Polski to okres blizej Twoje idee,co chcialbys zrobic?????
    Wizjonerow bylo juz wielu!!!
  • 2011-03-31 08:35 | Andrzej

    Re:Niemcy otwierają rynki pracy. Co z tego dla Polski?

    Niestety, jeszcze długo Polska będzie eksportować swoją siłę roboczą, w tym dużo wykształconej młodzieży, do bogatych krajów Europy Zachodniej - do momentu, gdy ludziom przestanie się to opłacać. Gdy sobie skalkulują zarobki i wyższe niż w Polsce koszty utrzymania.
  • 2011-03-31 18:48 | ernest z wizją

    Re:Niemcy otwierają rynki pracy. Co z tego dla Polski?

    Niemcy, ta lokomotywa "pędzi" na granicy 1% wzrostu gospodarczego rocznie od wielu lat. Jest to w obszarze błędu statystycznego.
    Co zrobić, żeby ich przegonić? A co robili Niemcy w latach 50?
    Czy mieli dopłaty z UE,limity emisji spalin,wszechwładnych urzędników i koncesjonowany rynek?
    Nie - mieli zrujnowany wojną kraj i jednego człowieka z wizją, Ludwika Erharda, To wystarczyło

  • 2011-03-31 19:20 | kalarepa

    Re:Niemcy otwierają rynki pracy. Co z tego dla Polski?

    ja tam się do Niemiec nie wybieram.ale niech innym polakom się tam wiedzie i niech przywożą swoje euro do polski.
  • 2011-03-31 22:48 | tutejsza

    Re:Niemcy otwierają rynki pracy. Co z tego dla Polski?

    Mam nadzieję, że będą na tyle rozsądni, żeby wydawać pieniądze w kraju w którym je zarabiają. Jakiekolwiek wspieranie polskiego fiskusa to wyrzucanie forsy w błoto a własciwie jeszcze gorzej.
  • 2011-04-01 22:47 | jerry111

    Re:Niemcy otwierają rynki pracy. Co z tego dla Polski?

    "Nie - mieli zrujnowany wojną kraj i jednego człowieka z wizją, Ludwika Erharda, To wystarczyło..."

    Nie wystarczylo... Byla jeszcze pomoc z zewnatrz (Plan Marshalla) oraz
    spore zaplecze i zasob wiedzy, i technologii (takie firmy jak, np. "BASF", "Daimler-Benz", "Siemens", "Bayer", "OSRAM", czy tez firmy znane obecnie
    pod nazwa wspolna nazwa "ThyssenKrupp AG" powstaly bowiem duzo wczesniej)!
  • 2011-04-02 12:44 | ernst z wizją

    Re:Niemcy otwierają rynki pracy. Co z tego dla Polski?

    W ramach planu Marshalla Niemcy otrzymali 1,4 miliarda USD co było liczbą śmieszną w stosunku to rozmiarów gospodarki, strat wojennych, zniszczeń i reparacji wypłacanych przez RFN. Wlk Brytania otrzymała 2x więcej i nic dobrego z tego nie wynikło. Dotacje hamują rozwój i odbudowę - co dla niektórych jest niepojęte - ale tak jest.
    Niemcy mieli kapitał ludzki - zgoda, ale czy Polska go nie ma???
    Polacy są tak zakompleksieni wobec Niemców, że wydaje im się, że nigdy im nie dorównają. To nieprawda. Uczmy się od Niemców, ale nie od tych co rządzą tam od 20 lat.
  • 2011-04-03 09:00 | Andrzej

    Re:Niemcy otwierają rynki pracy. Co z tego dla Polski?

    Co z tego dla Polski? Upływ wartościowej siły roboczej, która będzie odtąd budować gospodarkę niemiecką, a nie polską.
  • 2011-04-15 21:41 | Emigrant

    Re:Niemcy otwierają rynki pracy. Co z tego dla Polski?

    Przed wyjazdem do Anglii bardzo dużo słyszałem/czytałem o tym, że Polacy pracują na zmywakach - po podstawówce, zawodówce, maturze, doktoracie - wszyscy Polacy robią na zmywakach, na czarno, jako tania siła robocza.

    I co się okazało? Że jeżeli zna się dobrze język angielski, to można mieć dobrą pracę (znam Polaków, którzy pracują w biurach, znam Polaków, którzy są menedżerami, team leaderami itp. w dużych firmach). Warunek - bardzo dobra znajomość języka. A ci, którzy języka nie znają albo znają słabo - zmywak? Skąd. Pracują fizycznie. W fabrykach. A czy w Polsce nie ma fabryk? Czy w Polsce nie ma pracy fizycznej?

    Teksty typu - Polacy po studiach robią na Zachodzie za tanią siłę roboczą - bzdura. Jaką "tanią", skoro większość Polaków pracuje legalnie? Wydaje mi się, że takie teksty piszą/mówią te osoby, które nie mają pojęcia o realiach, jakie panują za granicą, bo nigdy za granicą nie były.

    Inna rzecz - mnóstwo Polaków studiuje w Anglii. Np. moja dziewczyna jest studentką, kilku znajomych studiuje w Anglii. Czy oni będą robić za "tanią siłą roboczą"? Nie sądzę. Niech tacy złośliwi komentujący w końcu się ockną - można krytykować ludzi, którzy wyjeżdżają, ale prawda jest taka, że wyjeżdżają młodzi i odważni. Bo czego by nie powiedzieć o emigrantach, to jedno jest pewne - tchórz nie wyjedzie za granicę. Pracuję w Anglii, płacę podatki do angielskiego skarbu państwa, wydaję pieniądze w Anglii.

    Do autora tego wiersza - wiesz, jakoś nie wierzę, że każda osoba z wyższym wykształceniem pracuje w Polsce umysłowo. Bo tak śmiesznie się składa, że co roku przybywa bzdurnych kierunków studiów, a miejsc pracy dla umysłowych - nie. Czyli wynika z tego, że polski magister będzie pracował fizycznie w Polsce. Czyli z dwojga złego lepiej być fizolem za 2 tysiące funtów niż za 2 tysiące złotych, co nie?

    Pozdrawiam kolegę.