Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Ustawy o szkolnictwie wyższym podpisane

(15)
Prezydent podpisał nowelizację ustaw o szkolnictwie wyższym. Uroczyście, bez wahania. I bardzo dobrze. Bo zmiany, które wprowadza nowelizacja są niezbędne. Ale to nie znaczy, że wystarczające.
  • 2011-04-05 22:17 | jerry111

    Kolejne poprawki czysto "kosmetyczne"

    I oto mamy kolejna pseudo-reforme... Faktycznie, w ciagu ostatnich 20 lat NIE dokonano zadnych istotnych reform (coraz mocniej kulejacego i przestarzalego) systemu szkolnictwa wyzszego oraz nauki w Polsce!

    P.S. I ta obecna pseudo-reforma (jak i kilka poprzednich) zachowuje w 100% pozycje tzw. "uczelnianego betonu".
  • 2011-04-05 22:30 | białas

    Czy lepiej?

    Dokonane zmiany niewiele zmienią. Wszystko pozostało w kręgu elity uczelni. I to niezbyt dobrze rozumianej elity. Nie wyrażenie zgody na dodatkowe zatrudnienie będzie miało charakter bardziej osobistych relacji między rektorem - dziekanem - zainteresowanym. Będą dominowały kontrakty /zlecenia, dzieła/ i to z bardzo wysokimi stawkami. Jakośc studiów jest żenująca o czym każdy bardzo dobrze wie. Wymagający nauczyciel akademicki nie zostanie zatrudniony na uczelni prywatnej bo ją zrujnuje. Także na studiach płatnych w uczelniach publicznych nikt takiego zbyt długo nie utrzyma bo spadną dochody. Tego nauczycielowi nie trzeba mówic, on wie, że nie może tej gałęzi podcinac bo spadnie. Dopuszczenie licencjatów do doktoratu to akceptacja niskiego poziomu kadry akademickiej. Nie ma żadnego usprawiedliwienia na takie obniżenie /ustawowe/ kryteriów. Są inne możliwości ich wyróżnienia. Kto i co za tym przemawiało??? Dopuszczenie do zatrudniania na etatach profesorskich osób ze stopniem doktora to możliwośc manipulacji /handlu, korupcji, kumoterstwa, nepotyzmu i co tam jeszcze/ także w relacjach z uczelniami zagranicznymi. Dlaczego państwo jako pracodawca nauczycieli uczelni publicznych kategorycznie nie zabroni pracy na wielu etatach? Swoboda uczelni /szkoły/ nie może oznaczac dowolności. Ponadto zaangażowania przemysłu prywatnego w badania naukowe w takich krajach jak Polska nie należy spodziwac się. Nawet gdyby tak było to w tej chwili nie jesteśmy zagospodarowac wszystkich nowych rozwiązac technologicznych już istniejących.Dzisiaj istnieje chyba ponad 120 urzędowych /ministerialnych/ kierunków studiów. O specjalnościach lepiej nie mówic. Ostatnio modne to bezpieczeństwo w różnych wersjach. Nieco wcześniej europeistyka. Nie ma i nie będzie przełożenia studiowania na potrzeby rynku, bo nikt nie wie i wiedziec nie będzie jakie są/będą potrzeby. Już chyba jest zagrożenia dla informatyków. Ponad 50 % udział maturzystów w studiowania to chyba przesada i to obojętnie jakie są potrzeby w gospodarce. Trudno znaleźc racjonalne uzasadnienie. Kto chce to studiuje. Ważne tylko czy stac go finansowo na studia. Natomiast dorobek naukowy kadry uczelnianej jest zatrważający. Czy można spotkac krytyczne uwagi/recenzje publikacji przedstawicieli nauki. Jeżeli to bardzo rzadko. Odważni, gdyby byli, widzą, że ich może spotakac również zasłużona czy nie krytyka. A przede wszystkim traci kontakt ze środowiskiem. Ktoś, kiedyś powiedział, że w uczelniach to średniowiecze, pańszczyzna. Trudno się z tym zgodzic, ale czy coś nie jest na rzeczy?
  • 2011-04-06 11:04 | jotkaes

    Re:Ustawy o szkolnictwie wyższym podpisane

    Namawiałem znajomego doktora nauk technicznych, by stworzyć zespół z jego kolegów, którzy zajęliby się rozwiązywaniem problemów, z jakimi zgłaszają się różne firmy. Oni zajęliby się stroną projektową a moja firma - wykonawczą. Mieliby do czynienia z ambitnymi, realnymi a nie wydumanymi na potrzeby publikacji zadaniami inżynierskimi. Brak zainteresowania, każdy z nich stara się załapać jak najwięcej godzin dydaktycznych w róznych ( śmiesznych niekiedy ) uczelniach prywatnych. Diabli z rozwojem zawodowym i naukowym - liczy się kasa a tę najłatwiej zdobyć poprzez dydaktykę.
    Trzeba wreszcie dokonać rozdzielenia pracy naukowej od dydaktycznej bo rzadko te dwa talenty wystepują w parze. Po co świetny dydaktyk ma pisać rozprawy naukowe, prowadzić badania - wystarczy, że jest "na bieżąco" z wiedzą w swej dziedzinie i umie ją doskonale przekazać studentom. Ten zaś, co to stale "ma pomysły" i skutecznie je wdraża niech nie zawraca sobie głowy wykładami, zaliczeniami, egzaminami - on swą wiedzę przekaże tym, którzy z nim razem pracują przy projektach.
    Dydaktycy będą przynosić pieniądze od studentów a do naukowców będą płynąć pieniądze ZA ( nie "NA" ) badania a ściślej ich wyniki.
  • 2011-04-06 12:44 | olaf

    punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia ;)

    "Magda Papuzińska Studiowała chemię, filozofię teoretyczną, ma dyplom filozofa ze specjalizacją mediewistyka" ta pani tak czachwala reforme, ale wyglada na to, ze gdyby zaczela swoja kariere naukowa wlasnie teraz, to mozliwe, ze dostalaby tylko dyplom z chemi (bo drugi ierunke teraz platny) i przy pozmyslnych wiatrach czyscila pozniej menzurki w swoim laboratorium...

    "Celem uczelni wyższych w Polsce powinno być teraz kształcenie ludzi, którzy mają kształcić kolejnych. Czyli kształcenie nauczycieli. Przede wszystkim dobrych nauczycieli akademickich." ja nie jestem zwolennikiem sztuki dla sztuki. uniwerystety powinny byc dla studentow, a nie przyjmowac za priorytet zwiekszanie liczbenosci swojej kadry naukowej. niedawno skonczylem studia i nie zauwazylem, zeby profesorowie i asystenci mieli jakies szczegolne problemy z wywiazaniem sie obowiazkow wobec wszystkich studentow. wyklady sa od sluchania - rozmawiania i zadawania pytan, od blizszego kontaktu z nauczycielem sa cwiczenia, a w razie koniecznosci konsultacje (na ktore bardzo latwo sie dostac i mowie tu o panstwowym dobrym uniwersytecie). pani magda w swoim wnioskowaniu nie wziela pod uwage, ze byc wzrost liczby studentow przy stalej liczbie pracownikow naukowych, nie musi oznaczac, ze tych drugich jest za malo. byc moze wczesniej bylo ich po prostu za duzo???
  • 2011-04-06 12:59 | ETM'79

    Ta droga prowadzi do nikąd czyli na z góry upatrzone pozycje

    W zasadzie ta ustawa jest obok problemów wszystkich uczelni.
    Ustawa proponuje tylko administracyjne rozwiązania, które długofalowo utrwalą (znane pojęcie!) to co jest (może o to chodzi...)
    Znajdziemy nowe metody, aby obejść administracyjne nakazy i zakazy (jaki ma sens zakaz wieloetatowości! nic się nie zmieni w stylu pracy!)
    Publiczne uczelnie nie mają interesu w podnoszeniu jakości kształcenia i badań naukowych, długofalowo kiepsko na tym wyjdą bo za niskie pieniądze musiałyby dostarczać dobrego produktu - żadan korporacja (w szcególności prywatna) tak nie postepuje.
    Wszystko ma swoja cenę i to jest sedno problemu.
    Pracownicy uczelni będa gonili za zleceniami na dydaktykę bo ta forma zarabiania jest adekwatna do ich kompetencji.
    Kilku naukowców bez zaplecza laboratoryjnego, instytucjonalnego i oczywiście konkurencji niczego nie zrobi.
    Szcególnie, że granty, chciaż trudno dostępne, są również wygodną forma zarabiania bez konieczoności prowadzenia badań naukowych.
    Zwykle wynikiem prac są beletrystyczne raporty, czasem w stylu 'kopiuj' - 'wklej'. Wystarczy sprawdzić ile realnych publikacji i patentów powstało na bazie grantów.
    Pieniądze i konkurencja to sedno problemu.
    Niestety, moim zdaniem, tą ścieżką nie idziemy i w najbliższej dekadzie nie pójdziemy !
    Pozdrowienia dla wszystkich przodowników pracy na uczelniach !





  • 2011-04-06 13:33 | zza kaluzy

    Co sprawdze jakies dane z Polityki to znajduje bledy liczbowe...

    Autorka pisze:

    "po 20 latach, w ciągu których przybyło 1,5 mln studentów, liczba nauczycieli akademickich pozostała niezmieniona i wynosi 60 tys."

    Jak ciezko jest udac sie na strone internetowa GUSu aby dowiedziec sie, ze:

    a)liczba nauczycieli akademickich rosnie z roku na rok,
    b)w roku 2009 bylo ich juz ponad 103 tysiace a nie zadne 60 tysiecy,

    Zas wedlug "Diagnozy stanu szkolnictwa wyższego w Polsce", przygotowanego przez Ernst&Young i Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową liczba nauczycieli akademickich od roku 1990 do 2009 wzrosla o 60%.

    Ja wiem, ze 60% wzrostu nie nadazalo za 500% wzrostu liczby studentow, ale dlaczego autorka nie zadala sobie trudu i nie sprawdzila ani bezwzglednej liczby nauczycieli akademickich ani tego, czy ich liczba maleje, wzrasta czy sie nie zmienia?
  • 2011-04-06 13:35 | mar.przy

    Re:Ustawy o szkolnictwie wyższym podpisane

    "Trzeba wreszcie dokonać rozdzielenia pracy naukowej od dydaktycznej bo rzadko te dwa talenty wystepują w parze."

    Nie całkiem tak jest: Jeśli ktoś nie ma obu talentów powinien szukać sobie pracy poza uczelnią. Jeśli ich nie godzi (one się powinny uzupełniać!) oznacza to, że do pracy na uczelni zwyczajnie się nie nadaje. To nie uczelnia ma się dostosować do pracowników, lecz pracownicy do potrzeb uczelni.
    Problemy, które Pan opisał, przypuszczalnie wynikają z tego właśnie - rozmawiał Pan z kiepskimi.

    Autorka artykułu nie poruszyła innego popularnego sposobu, poza wieloetatowością, oszukiwania uczelni i jej studentów przez pracowników "naukowych". Na uczelniach technicznych i uniwersytetach sensu stricto (na kierunkach np. prawniczych): pracownik uczelni zajmuje się swoją firmą, wykłady zleca swoim asystentom, albo zwyczajnie nie przychodzi na nie.
  • 2011-04-06 13:45 | zza kaluzy

    Dydaktycy do dydaktyki a kowale do kowadel

    jotkaes

    To tak nie dziala, niestety. Autorytet nauczyciela buduje sie na wlasnych doswiadczeniach i na wlasnych osiagnieciach. Poza tym nie ma mozliwosci przekazania tego, czego sie nie "dotknelo" samemu a tylko polizalo przez szybe ksiazki.
    Przewrotnie powiem, ze nie istnieja nierozwiazywalne problemy techniczne. Zwykle tylko brakuje albo pieniedzy albo czasu ;-) I zadne teoretyzowanie nie pozwoli nikomu nabyc zdolnosci do wyczuwania tej proporcji pomiedzy "czysta" nauka a "prymitywna" inzynieria. To trzeba samemu wypraktykowac. A w dziedzinie teorii tez nie wierze, ze mozna dobrze uczyc nie prowadzac swoich oryginalnych badan. Mozna przekazywac wiadomosci o tym, co robia inni na swiecie, ale tez tylko do pewnego poziomu. A co dalej?
  • 2011-04-06 13:53 | czechue

    Re:Ustawy o szkolnictwie wyższym podpisane

    Również jak poprzednicy, nie mogę się zgodzić Twoim twierdzeniem, że należy rozgraniczyć dydaktykę od pracy naukowej/praktyki.

    To właśnie zajęcia z "praktykami" są dla studentów tymi najbardziej wartościowymi. Jakieś proste ćwiczenia - racja, może prowadzić osoba tylko dobra dydaktycznie, natomiast wykłady, zbyt przeteoretyzowane są po prostu nudne.
  • 2011-04-06 16:32 | Magda Papuzińska

    Re:Ustawy o szkolnictwie wyższym podpisane

    Z danych GUS wynika, że jest 103 tys. etatów nauczycieli akdemickich. Te etaty wypełnia 58 tys. (w zaokrągleniu 60) rzeczywistych osób.
  • 2011-04-06 17:45 | jerry111

    Re: czy to "beton" przemawia na forum???

    "Dopuszczenie licencjatów do doktoratu to akceptacja niskiego poziomu kadry akademickiej. Nie ma żadnego usprawiedliwienia na takie obniżenie /ustawowe/ kryteriów. Są inne możliwości ich wyróżnienia."

    W atakich krajach jak USA, Kanada, Australia, Korea Pld. (oraz wielu innych) nie potrzeba robic "magisterium", aby dostac sie na studia doktoranckie.
    Wystarcza studia na poziomie podstawowym ("bachelor level").
    I ten system swietnie dziala, a poziom dyplomow doktorskich
    (Ph.D.) zazwyczaj utrzymuje sie na wyzszym poziomie
    nizli (doktoryzowanych magistrow) w Polsce!
  • 2011-04-06 21:15 | zza kaluzy

    Te etaty wypełnia 58 tys. (w zaokrągleniu 60) rzeczywistych osób

    Dziekuje za odpowiedz i za wyjasnienie. Przepraszam za moj agresywny ton, ale opieralem sie na zrodle, ktore uwazalem za pewne. No coz, teraz pozostalo mi juz tylko jedno miejsce, ktoremu moge wierzyc - National Geographic ;-)

    Byc moze nie doczytalem na stronach Rocznika Statystycznego GUSu rozroznienia pomiedzy fizycznymi osobami a etatami, a byc moze GUS nie rozroznia w Roczniku Statystycznym takich pojec robiac naiwniakom takim jak ja "wode z mozgu".

    Ale ciagnac dalej te samo rozumowanie rodem z kraju Zulu-Gula, skoro etaty nie rownaja sie nauczycielom to skad wiemy, iz jest jakis problem ze zmiejszaniem stosunku liczby nauczycieli do liczby studentow? Moze liczba "rzeczywiscie przykladajacych sie do nauki" studentow w roku 1990 i w roku 2009 jest taka sama? I wcale nie wymagala zadnej dodatkowej kadry? A caly przyrost, czyli owe poltora miliona mlodych ludzi to sa lenie, kretacze, karierowicze, niedorosli intelektualnie, przypadkowi, omamieni falszywymi perspektywani i obietnicami, naiwni, probujacy przetrwac bezrobocie, bez pomyslu na zycie, itp., itd.(niepotrzebne skreslic)

    W sumie: moze "wydajnosc produkcyjna systemu" sie nie zmienila i w dalszym ciagu "rdzen" kadry uczy "rdzen" pracowitych, zmotywowanych i posiadajacych minimalne zdolnosci intelektualne mlodych ludzi a reszte, czyli wiecej niz poltora miliona studentow nie uczy nikt? A tylko dyplomy wydaje?
  • 2011-04-07 07:02 | konrad44

    Re:Ustawy o szkolnictwie wyższym podpisane

    Dla mnie to wyraźne kopnięcie Tuska - zbliżają się wybory, młody elektorat jest oburzony tą nowelizacją. Tarcie w PO są coraz większe.
  • 2011-04-07 11:09 | jotkaes

    Re:Ustawy o szkolnictwie wyższym podpisane

    Rozróżnijmy pojęcie badań naukowych i praktyki zawodowej. To co proponowałem znajomemu to właśnie kontakt z praktyką dla dydaktyków. Zaprojektowanie "automatycznego urządzenia do ... " lub "przyrządu spawalniczego do ..." jest typowym zadaniem inżynierskim a nie problemem do naukowego badania. Inaczej mówiąc proponowałem "praktyki zawodowe" dla teoretyków, by wiedzieli, z czym ich studenci spotkają się w życiu zawodowym.
    Kiedyś jeden z pracowników naukowych politechniki przekonywał mnie, że danego problemu nie da się rozwiązać. Po miesiącu pokazałem mu działające urządzenie zbudowane przez ślusarza po zawodówce i elektronika po technikum. Powiedziałem mu - wiesz dlaczego oni to wykonali ? Bo nie wiedzieli, że tego nia da się zrobić !
    Przed wojną inżynier musiał wykazać się osiągnięciami w przemyśle by podjąć pracę na uczelni.
  • 2011-04-09 18:36 | Blueberry

    Re:Ustawy o szkolnictwie wyższym podpisane

    Tak, czy inaczej... jakos nikt nie potrafi (nie chce?) powstrzymac degrengolady systemu szkolnictwa wyzszego i upadku poziomu nauczania.