Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Strach przed żywnością modyfikowaną

(16)
Prezydent zawetował ustawę o nasiennictwie. Tymczasem PiS potraktował ten projekt jako przedwyborczą broń masowego rażenia.
  • 2011-08-24 10:41 | M. Kryda

    GMO – Polemika z red. Solską z Polityki

    Wiemy, że „Polityka” jest szanowanym polskim tygodnikiem, znanym z wysokich standardów profesjonalizmu dziennikarskiego. Dlatego szczególnym zaskoczeniem dla wielu wiernych czytelników Polityki mógł się stać artykuł red. Joanny Solskiej p.t. „Strach politycznie modyfikowany” (23 maja 2011). Jego autorka wyjątkowo jednostronnie przedstawiła problem uzależnienia Polski od importu modyfikowanych genetycznie pasz wysokobiałkowych. W leadzie tego artykułu o zmienionej w 2006 roku ustawie o paszach, autorka określa ją jako „ustawa dotycząca żywności genetycznie modyfikowanej”. To błąd – w legislacji, ale i w życiu codziennym, żywność to określenie środków spożywczych dla ludzi - nigdy dla zwierząt, które karmione są właśnie paszami, będącymi tematem tego artykułu.

    Dla każdego kto śledzi politykę polskich rządów w kwestii GMO jest jasne, że teza o „Minie, która wybuchnie w 2013 r., podłożonej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, LPR i Samoobrony w 2006 r., który ogłosił Polskę krajem wolnym od GMO” jest zupełnie nie trafiona. Dlaczego? Ano dlatego, że 18 listopada 2008 r. rząd PO – PSL przyjął Ramowe Stanowisko Rządu RP Dotyczące Organizmów Genetycznie Zmodyfikowanych, w którym jednoznacznie podtrzymał tak krytykowane przez red. Solską stanowisko poprzedniego rządu w tym zakresie. To oficjalne stanowisko obecnego rządu deklaruje, iż: „Rząd Polski dąży, by Polska uzyskała status „kraju wolnego od GMO”, zresztą już w momencie tworzenia swego gabinetu Donald Tusk powierzył stanowisko ministra środowiska prof. Maciejowi Nowickiemu, który nigdy nie ukrywał swej negatywnej oceny wpływu GMO na środowisko. Sam premier Donald Tusk określił się w tamtym czasie zupełnie jednoznacznie mówiąc o ustawie o organizmach genetycznie zmodyfikowanych tak: „Dzięki tej ustawie - jeśli będzie zaakceptowana przez parlament i prezydenta - rząd i administracja zyskają instrumenty do kontrolowania i egzekwowania surowych przepisów, gdyby zalew tej żywności mógł być niekorzystny z punktu widzenia zdrowia ludzi.”

    Cóż, nieprawdą jest, że ustawę z zakazem GMO w paszach „uchwaliła koalicja Samoobrony, PiS oraz LPR” jak pisze autorka, w ramach paktu stabilizacyjnego. Wystarczy sprawdzić internetowe archiwum sejmowe, by się dowiedzieć, że 79% głosujących posłów LPR zakazu GMO w paszach nie poparło.

    Jeżeli red. Solska pisze: „Nie informując opinii publicznej, przesunięto wejście w życie groźnych przepisów do 12 sierpnia 2008 r.” to trzeba się zastanowić, czy w ogóle czytała ustawę, która jest tematem jej artykułu? Przecież ta właśnie ustawa już w swojej treści wyraźnie określa vacatio legis dla zakazu użycia GMO w paszach na 24 miesiące, czyli do 12 sierpnia 2008 r. i wbrew temu, co pisze autorka, ani minister Lepper ani premier Kaczyński nie zajmowali się terminem wejścia w życie tego zakazu.

    Zaskakuje również ostra krytyka ministra rolnictwa: „Marek Sawicki, minister rolnictwa, zamiast zmienić absurdalne prawo, obchodzi je więc metodą Leppera. Co jakiś czas przesuwa cichcem moratorium na wejście ustawy w życie.” W rzeczywistości termin wejścia w życie zakazu GMO w paszach był zmieniany tylko raz (w 2008 r.) i to w drodze uchwały Sejmu, a nie zakulisowych działań ministra Sawickiego.

    Szkoda, że red. Solska też nie podaje, na jakiej podstawie twierdzi, że: „Koalicja PO-PSL zdaje sobie sprawę z fatalnych konsekwencji, jakie niesie ze sobą ustawa o paszach. Boi się ich.” - skoro rząd cały czas nie zmienia swego negatywnego Ramowego Stanowiska w sprawie GMO?”

    Zapewne Polaków nie pocieszają słowa red. Solskiej: „że wszystkie polskie kurczaki, świnie i krowy od kilkunastu lat karmione są paszami z modyfikowanej soi i kukurydzy”, bo dla sceptycznego wobec GMO polskiego społeczeństwa brzmi to jak zachęta, by nabywać żywność francuską, niemiecką i węgierską – pochodzącą z krajów sceptycznie podchodzących do pomysłu skarmiania zwierząt hodowlanych nasączoną chemikaliami soją GMO. Zresztą w czasie, gdy Polska coraz bardziej uzależniała się od importu soi GMO, likwidowano uprawy naszych polskich roślin strączkowych, które mogłyby być dochodową dla polskich rolników alternatywą dla importu soi z drugiej półkuli. Po cichu i bez rozgłosu areał uprawy tych roślin w Polsce dramatycznie się zmniejsza. Również zbiory pastewnych roślin strączkowych spadają – w roku 2006 wyniosły 147,1 tys. ton, czyli były o 40,3 tys. ton mniejsze niż w roku 2005. Co ważne, rośliny te oprócz dostarczania nasion o wysokiej zawartości białka, spełniają jednocześnie niezwykle ważną funkcję w ekosystemach rolniczych: wzbogacają glebę w azot, wpływają na utrzymanie jej gruzełkowatej struktury niezwykle korzystnej dla roślin.

    Poza tym trudno tu nie zadać pytania, dlaczego sytuacja, w której kilku światowych producentów soi dyktuje Polsce ceny tego surowca i w konsekwencji ceny polskiej żywności, nie wzbudza zaniepokojenia polskiego rządu? Czy od dziś decyzje o cenach żywności w Polsce mają zapadać w Nowym Jorku i Chicago, a nie w Warszawie? Jakie mamy gwarancje, że monopolistyczna pozycja dostawców soi na rynek polski nie spowoduje „wielkiej podwyżki cen drobiu, jaj, wieprzowiny, mleka i wołowiny”, której skądinąd obawia się autorka? Przecież nie ma tu mowy o jakiejkolwiek dywersyfikacji dostaw pasz wysokobiałkowych, a więc o alternatywie dla tego uzależniającego Polskę importu. Zresztą ciekawe by było odpowiedzieć na pytanie - jak to się dzieje, że opłaca się przywozić śrutę sojową z odległej o tysiące kilometrów Argentyny, a o dziwo nie opłaca się przywieźć niemodyfikowaną śruty sojowej z Ukrainy? Cóż, wiele się robi, by zachować stan obecny, w którym miliardy złotych polskich konsumentów płyną do koncernów produkujących soję w Ameryce Południowej

    Szkoda, że redaktor Solska nie zwróciła uwagi na prawidłową pisownię nazwiska szefa komisji rolnictwa Senatu senatora Jerzego Chróścikowskiego i szkoda, że nie wspomniała też, że w 2006 roku jako wiceprzewodniczący związku zawodowego Solidarność Rolników Indywidualnych miał mandat tysięcy rodzin rolniczych, gospodarujących w gospodarstwach rodzinnych, dla których całkowite uzależnienie Polski od importu modyfikowanych genetycznie pasz wysokobiałkowych oznaczało klęskę ekonomiczną.

    Cóż, gdyby doszło do wysłuchania drugiej strony sporu o pasze GMO w Polsce, zapewne autorka uniknęłaby wielu nieprawdziwych informacji, które znalazły się w tym artykule.

    Marek Kryda redakcja: dr Katarzyna Lisowska



  • 2011-08-24 14:55 | Realista

    Re:Strach przed żywnością modyfikowaną

    Jest OGROMNA różnica między spożywaniem mięsa wyhodowanego na zmodyfikowanej paszy, a bezpośrednim spożywaniem GMO. W pierwszym przypadku człowiek jest chroniony przez zaawansowany układ trawienny zwierzęcia hodowlanego, w drugim całe ryzyko przerzucamy na własne organy! I proszę nie pisać o braku naukowych dowodów na szkodliwość - chyba nie muszę przytaczać z historii przykładów setek substancji które przez dziesięciolecia uważano za obojętne, lub nawet pozytywne dla ludzkiego organizmu, aż okazało się że jednak nie są.

    Po co mamy brać na siebie ryzyko związane z produkcją i spożyciem GMO, skoro jako państwo nie mamy problemów z produkcją żywności (a z jej nadprodukcją jak najbardziej)?! Mogę zrozumieć podejmowanie takiego ryzyka przez państwa w których głód i niedożywienie są realnym, codziennym problemem większości ludności - Polska na szczęście już do tej grupy nie należy. Po co ryzykować, skoro możemy się bez problemu wyżywić za rozsądne pieniądze? Czy autorka naprawdę byłaby skłonna zaryzykować kilka lat swojego życia, tylko po to aby móc kupić marchewkę tańszą o 20%?!
  • 2011-08-24 15:26 | Wojciech

    Re: Żarcie furażu GMO - dla anonimowego tłumu

    Te "wysublimowane" elity będą sobie kupować jedzenie wolne od GMO , a dla hołoty zostanie GMO . To powszechna praktyka w krajach "cywilizowanych".
    W Stanach jest 3 krotnie wiecej zachorowań na raka piersi , niż było w Polsce. Kobiety z Polski jednak po pobycie w Stanach wchodzą do tej samej statystycznej grupy co Amerykanki. Naukowcy próbują wyjaśnić dlaczego tak się dzieje ? Nie ma kompleksowych badań nad wpływem GMO na człowieka i inne żywe organizmy. Elitarność w tej formie , jaką jest wybór jedzenia , czy naturalne, czy sztuczne , jest wstrętna z powodów które "intelektualiści" pomijają milczeniem.
  • 2011-08-24 18:09 | MMK

    Re:Strach przed żywnością modyfikowaną

    "I proszę nie pisać o braku naukowych dowodów na szkodliwość - chyba nie muszę przytaczać z historii przykładów setek substancji które przez dziesięciolecia uważano za obojętne, lub nawet pozytywne dla ludzkiego organizmu, aż okazało się że jednak nie są."

    To żaden argument.
    Bez problemu można przytoczyć tyle samo substancji pozytywnych dla ludzkeigo organizmu (np wszystkie leki) o których nic nie było wiadomo przez tysiąclecia, aż ich nie odkryto czy przebadano ;) .

    Gdyby był naukowy przykład szkodliwości konkretnie _GMO_ to byłby argument w dyskusji, jest jakiś ?

    A wogóle zabranianie produkcji/dystrybucji żywności GMO w sytuacji gdy dopuszcza się tysiące chemicznych dodatków do żywności (wszystkie literki w składzie) czy tak w oczywisty sposób szkodliwy alkohol to jakią nie hipokryzja nawet, a absurd.

    Liberalnie najsprawiedliwiej byłoby gdydy przeciwnicy GMO mogli sobie kupić wolną od GMO żywność, nie mogą dziś ? Producenci się nie chwalą ?
  • 2011-08-24 20:55 | Kar10@onet.pl

    Re:Strach przed żywnością modyfikowaną

    ".....ciekawe by było odpowiedzieć na pytanie - jak to się dzieje, że opłaca się przywozić śrutę sojową z odległej o tysiące kilometrów Argentyny, a o dziwo nie opłaca się przywieźć niemodyfikowaną śruty sojowej z Ukrainy?" - dziwią się autorzy. Wynika z tego, że zabierając głos w tak ważnej sprawie, kompletnie nie orientują się jak działa wolny rynek. Jeśli śruta ukraińska byłaby tańsza, nie byłoby argentyńskiej. Podobnie dzieje się np. z truskawkami z Chin i tp. To tyle o "rynku".
    Uwaga ogólna. Komentujący (w większości) zabierają głos nie mając zielonego pojęcia ani dowodów o szkodliwości GMO. Podobnie dzieje się w przypadku elektrowni atomowych.
    Panią red. Solską pozdrawiam i podziwiam za krzewienie zdrowego rozsądku.
  • 2011-08-24 23:52 | Wojciech

    Re: ten tak zwany "wolny rynek" zdemolował gospodarkę Stanów i UE ...

    W pogoni za tańszymi artykułami i tańszą siłą roboczą wywozi się całe fabryki do Azji w ramach "wolnego rynku" . Co z tego wynika ? Zarabiają nieliczni miliarderzy , a cała reszta nie ma pracy . Argument z tak zwanym "wolnym rynkiem" , to kpina z rozumu w XXI wieku. Globalizm trzyma za twarz wiele krajów i kpi sobie w żywe oczy z bezsilności rządów i prezydentów.
  • 2011-08-25 05:24 | Niedowiarek

    Re:Strach przed żywnością modyfikowaną

    Jezeli cala debata na temat GMO sprowadza sie do tego czy jest taka zywnosc szkodliwa, czy tez nie to, po pierwsze jest to niemozliwe do udowodnienia przez ktorakolwiek ze stron ale po drugie, to przeslania jeszcze wazniejszy problem, ktory na szczescie lub nieszczescie, jest bardziej oczywisty. Mianowicie, zaakceptowanie GMO oddaje nasz system zywnosciowy w niewole korporacja, ktore maja prawa tak jak ludzie ale nie musza in nie maja moralnosci. Jedyna rzecz, jaka sie kieruja to jest zysk, kosztem wszystkiego innego i w tym wypadku zdrowia i prawdopodobnie zycia milionow ludzi.

    To nie tylko problem z GMO, ale z tym jak sie taka zywnosc produkuje. Monsanto i inni otwieraja droge dla intensyfikowania wszystkich mozliwych chemikaliow, wyjalowiania gleb, itd, kiedy w tym samym czasie eliminuja z gry przez konkurecje albo procesy sadowe tych producentow, ktorzy aktualnie chca produkowac zywnosc dla ludzi.

    Wiec gra sie toczy o cos znacznie wiekszego. Kto bedzie wlascielem naszego systemu zywnosciowego i do czego to nas doprowadzi. Az sie nie chce myslec o tym co nadchodzi, powoli ale nieublaganie.
  • 2011-08-25 08:31 | anne

    Re:Strach przed żywnością modyfikowaną

    Pan(i) maja89 popisuje sie niemala kultura osobista. Moze popraktykuje Pani na innych forach, jak np. Onet, bo tutaj internauci raczej nie docenia wkaldu do dyskusji i poziozmu Pani wypowiedzi.
  • 2011-08-25 10:11 | howaszcz

    Re:Strach przed żywnością modyfikowaną

    Zastanawia mnie tylko jeden fakt - skoro żywność GMO jest taka świetna, dlaczego w niektórych mediach panuje zmowa milczenia: na portalu Wyborcza pl na forum nie można wpisać nazwy firmy przodującej w GMO - Monsanto, tvp zachowuje stronniczość bądź bagatelizuje a PAP przemilcza oficjalne stanowisko PAN nazywając szacowne grono profesorów i naukowców "ekologami".
  • 2011-08-25 10:24 | Tom

    Re:Strach przed żywnością modyfikowaną

    Popieram. Na temat Genetycznie modyfikowanych organizmów najczęściej wypowiadają się ludzie, którzy w życiu nie słyszeli i nie rozumieją słów w rodzaju "adenina", "allel", "euchromatyna", "histon", "kariotyp", "plazmid" itp. Swoją niewiedzę i naiwność najczęściej próbują maskować chamstwem i agresją. Ale wybaczmy im. To tylko przedstawiciele Homo sapiens, trudno odróżnialni od Pan troglodytes, i całkowicie tego nieświadomi.
  • 2011-08-25 12:09 | Maciej Kawiak

    Re:Strach przed żywnością modyfikowaną

    Zastanawiający jest fakt, że udowodniono rozwój potężnej ilości bakterii E.Cola u zwierząt hodowanych właśnie za pomocą pasz tworzonych z roślin genetycznie modyfikowanych. Okazało się bowiem, że zwierzęta te wypasane na naturalnej trawie, tracą 80% bakterii e-cola w ciągu 5 dni naturalnego karmienia.

    Polecam dokument na ten temat: http://www.youtube.com/watch?v=ZAJ7V6ZnWsI
  • 2011-08-25 14:54 | Marek

    Re:Strach przed żywnością modyfikowaną

    Przepraszam, dlaczego mam podziwiać argumenty pani redaktor, absolwentki teatrologii !!! w sprawach GMO !!! Przepraszam, ale coś tu nie gra...
    Warzywa,owoce,pasze modyfikuje się tak, żeby były odporne na szkodniki, twarde, żeby dało się się je przewieźć z Argentyny czy Meksyku do Europy! A ja chcę mieć możliwość kupienia jabłka, które ma plamki, jabłka , które nie wytrzyma transportu np. z Holandii do Polski, ale kupię je w lokalnym sklepie albo pojadę ~50km do jakiegoś sadu. Jabłko to ma być soczyste i smaczne, ma gnić jak się je naciśnie i ma być DOJRZAŁE w czasie zbiorów. To przykład jabłka, soja mnie nie interesuje. Przemysłowa hodowla drobiu, wysoce ekonomiczna doprowadziła do niezwykle niskich cen, mięso kurczaków jest tańsze od serów, twarogów, warzyw - nie zaszkodzi lekka zmian cen, niech kurczaki będą karmione naturalnymi paszami, nie-GMO i niech kosztują kurde w mordę, 2 razy tyle ile teraz! Jak patrzę na owoce i warzywa z Holandii czy Izraela to mi się żołądek buntuje. Poważnie, nie jestem w stanie zjeść jabłek z najnowocześniejszych odmian (podobnie pomidorów) bez refluksu! Tymczasem polskie stare papierówki, pomidory MALINOWE wcinam w olbrzymich ilościach, ze smakiem! Kiedyś pracując w Skierniewicach w Instytucie Sadownictwa odmówiłem skosztowania przepięknych jabłuszek, wyłuszczyłem swój pogląd na tę sprawę i, o dziwo, przyznano mi rację! A w Instytucie Rybactwa Śródlądowego koło Skoczowa pokazano mi karpia transgenicznego, z ludzkim genem wzrostu! Obrzydliwa ryba wyglądała jak małe prosię, różowa skóra, brak łusek, brakowało tylko sierści! Po jaką cholerę tworzy się takie cuda!
  • 2011-08-25 17:06 | Jarek

    Re:Strach przed żywnością modyfikowaną

    Czy nie sądzicie Państwo, że nie jest dobrym sposobem używanie lęku konsumentów żywności przed GMO dla promowania interesów polskiego rolnictwa? Sam cel jest szczytny, ale wątpliwości budzi propagowanie przy okazji obaw przed postępem technologicznym w produkcji żywności. Przeciez w tym co Państwo piszecie jasno przebija to, że sami nie wierzycie w szkodliwość genetycznie modyfikowanej soi tylko używacie nieracjonalnego lęku celem zbudowaniu zapory prawnej chroniacej polski rynek przed konkurencją importowanej paszy z lokalną produkcją. Nie sądzę, żeby to przyniosło długofalowy pozytywny efekt. Świat jest już skazany na intensywną produkcję żywności. Hodowany w Polsce brojler czyli najczęściej kupowany w naszych sklepach kurczak rosnie przez 42 dni, uzyskuje w tym czasie wagę grubo ponad 1 kg, ma olbrzymie dysproporcjonalnie rozwinięte mięśnie klatki piersiowej i jest tak samo genetycznie zmodyfikowany jak soja, której chcecie zakazać. Tyle tylko, że zamiast świadomej przemyślanej modyfikacji w jego genomie zmiany genetyczne powodujace to wynaturzenie uzyskano za pomocą metod tradycyjnych czyli poprzez tysiące slepych prób i błędów. Czy te brojlery będą karmione soją GMO czy nie ma już znikomy, jeśli w ogóle jakiś, wpływ na jakość spożywanego przez miliony Polaków mięsa. Monsanto jest potworem wyhodowanym przez konserwatywnych i ostrożnych Europejczyków, którzy uniemożliwiając prace nad zastosowaniem inżynierii genetycznej dla celów rolnych nakarmili tę bestię technologią, wiedzą, naukowcami i patentami, a teraz płaczą nad nadużywaniem monopolistycznej pozycji tej firmy na świecie. Obawiam się, że Państwa działania nie przyniosą ratunku dla naszego rolnictwa, a jedynie spowodują, że w niedległej przyszłosci Polacy będą w supermarketach kupowali więcej kurczaków importowanych z Brazylii, a mniej hodowanych w kraju. Tak wiem, że możemy wyżywić się jako kraj sami, ale jak zamierzacie Państwo spowodować, żeby 95% polskich konsumentów przestało jak to robiło dotąd kierować się przy decyzjach o wyborze jakie mięso drobiowe i jaja ma kupić ceną? Jeśli nie macie na to pomysłu to walcząc z GMO doprowadzicie prędzej czy później do triumfu brazylijskiego lub chińskiego mięsa na polskim rynku.
  • 2011-08-25 19:57 | Therese Kosowski

    Re:Strach przed żywnością modyfikowaną

    Cytuję: "Warto też pamiętać, że niedawna niemiecka epidemia E. coli zaczęła się od tzw. ekologicznych upraw."

    Wypowiedź demagogiczna mająca zdezawuować te tzw. uprawy ekologiczne. Epidemia EHEC zaczęła się od tego, że robotnica pakująca kiełki nie umyła rąk po powrocie z toalety. W jej organizmie (w jelicie) stwierdzono obecność tej odmiany bakterii, więc gdyby umyła ręce, nie byłoby kłopotu. Czyli fakt, że chodzi o kiełki, kojarzone niesłusznie z ekologicznymi uprawami ma obrzydzić rośliny uprawiane bez nawozów sztucznych, bo to charakteryzuje uprawy ekologiczne.

    Zakażenie bakterią mogłoby było również nastąpić, gdyby kiełki produkowane były z roślin uprawianych z użyciem nawozów sztucznych. Nieznajomość podstawowych faktów u dziennikarzy piszących na jakiś temat jest najłagodniej mówiąc irytująca.
  • 2011-08-31 11:10 | mrx

    Re:Strach przed żywnością modyfikowaną

    Redaktor Solskiej proponuję także przeczytać wywiad:

    http://ekobuddyzm.pl/2011/08/prof-seralini-odslania-szokujaca-prawde-na-temat-gmo/

    Przez dziewięć lat byłem ekspertem rządu francuskiego i mogę powiedzieć, że od początku uprzedzaliśmy nasz rząd, że badania, na podstawie których dopuszczano GMO do uprawy były zupełnie nienaukowe. Tak, jakbyśmy byli w średniowieczu. Nie mam wątpliwości, że za 50 lat nikt nie uwierzy, że w XXI wieku nie potrafiliśmy zrobić testów podając GMO szczurom laboratoryjnym dłużej niż 3 miesiące. I że w tym samym czasie dało się przekonać 450 milionów mieszkańców Europy, że jest to bezpieczne dla niemowląt, dla osób starszych, dla pacjentów szpitali, dla mężczyzn i kobiet. Po prostu, nikt w to nie uwierzy, że byliśmy przekonani o nieszkodliwości czegoś, czego nie przetestowaliśmy.

  • 2012-01-23 11:31 | kondek

    Re:Strach przed żywnością modyfikowaną

    1.To że ludzie kupują tanie kurczaki karmione GMO wynika głównie z faktu, że w żaden sposób konsument nie dowie się z etykiety, czym kurczak był karmiony- przepisy nie narzucają takiego obowiązku.
    2.Przeciętny konsument nie chce bawić się w detektywa przeprowadzać śledztwa, czym karmiony był kurczak.
    3.To że w Polsce od lat stosuje się GMO jest skrzętnie ukrywane, jeśli przeciętny konsument sam nie zacznie dłubać w internecie, raczej się o tym nie dowie.
    4. Nigdy publicznie w Polsce nie pokazano żadnych dowodów na nieszkodliwość GMO.
    Artykuł jest marnej jakości niestety...