Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

(252)
W Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych to właśnie młodzi ludzie są największymi poszkodowanymi przez kryzys. Brak perspektyw spowodował, że wyszli na ulice. Czy podobnie stanie się w Polsce?
  • 2011-09-07 10:55 | hire

    Jak Balcerowicz chce zlikwidować problem umów sieciowych?

    Przez dalszą deregulację rynku pracy i ułatwienie przedsiębiorcom zwalniania pracowników z umowami na czas nieokreślony. To jest religijny fanatyk, którego bóstwem jest neoliberalizm.
  • 2011-09-07 11:19 | marek

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Jesteśmy ,,w środku" procesu dekompozycji dawnych struktur klasowych i wytwarzania się nowych. Nie widzimy alternatywy(większość nie widzi), ponieważ w sensie dialektycznym nie powstała antyteza dla obecnego porządku, nie zaistniała opozycja ,,pan-niewolnik".
    Inaczej mówiąc, dopóki nie narodzi się świadomość klasowa klasy(prekariat stanie się ,,klasą dla siebie"), która powstaje/powstanie na skutek tego procesu dopóty nie ma szans na realną alternatywę.
  • 2011-09-07 11:49 | Magdalena

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Dzien dobry
    mam 33 lata, prawnik z zawodu, studia podyplomowe we Francji z ekonomii, biegly angielski. Cale studia dorabialam w firmie badajacej zachowania konsumentow. W 2004r., po 6 miesiacach na bezrobociu i 3 miesiecznym stazu w urzedzie, zatrudniono mnie 'po znajomosciach' w administracji publicznej za 880zl miesiecznie. W 2006r. moja pensja wynosila juz 1450zl, ale bez dalszych perspektyw wzrostu (moja kolezanka zarabia obecnie niespelna 1600zl). Od marnej pensji bardziej meczyla mnie atmosfera w pracy. Moje osiagniecia i umiejetnosci byly kula u nogi, 'udowadniano' mi na kazdym kroku, ze wcale nie jestem taka madra z tymi wszystkimi dyplomami. Pomijam juz kwestie ukladow, lenistwa, rozproszonej odpowiedzialnosci, lizusostwa itd. Nie mialam motywacji do pracy. Gdy zaczynalam dostawac trudniejsze sprawy i sobie radzilam laury splywaly na kierownictwo, bo w koncu to ich podpis ostatecznie widnial na decyzjach. W 2006r., po wyczerpujacym procesie rekrutacji, dostalam prace bez znajomosci w Irlandii, w firmie ubezpieczeniowej. Dzisiaj po ponad pieciu latach, pensja wzrosla mi o 30%, urodzilam dwojke dzieci, wlasnie kupilismy z mezem dom. Lubie chodzic do swojej pracy, lubie panujaca tam atmosfere. Moje pomysly, propozycje zmian, a takze dyplomy sa wielkim atutem - czuje po prostu ze odzylam. Bardzo zaluje, ze nie bylo mi dane zaznac tego w Polsce. Gdybym dzisiaj miala wracac i powiedzmy bylyby to godne warunki to i tak tamta atmosfera tkwi we mnie gdzies gleboko jak znak ostrzegawczy. Czy czuje sie stracona? Juz nie.
  • 2011-09-07 12:14 | Slawczan

    Czyżbyśmy doszli do finału ?

    Czyżbyśmy doszli do finału rewolucji neoliberalnej zapoczątkowanej przez Thatcher i Reagana? Produkcja wywieziona do Chin ,zyski korporacji ,,zabezpieczone" w rajach podatkowych, a to czego nie da sie ,,zabezpieczyć" w tych krainach szczęśliwości zabezpieczone przez usłużnych polityków za pomocą maksymalne niskich podatków dla bogatych i korporacji. Do tego skutecznie ogłupiona przez kontrolowane przez wielkie korporacje(gł. beneficjentów owej rewolucji) mass media publika domagająca się dalszych ulg i obniżek podatków choć sami na tym skorzystają po 100zł a tymczasem rekiny finansjery ,,zaoszczędzą" miliony. I nie przełoży się to jak twierdzą oszukańcze pseudoautorytety typu Balcerowicza na powstawanie miejsc pracy - przekłada się tylko na ilość zer na kontach na Kajmanach. Podobnie porady tych oszustów intelektualnych - na degradujące skutki śmieciowych umów o pracę, brak pracy należy jeszcze bardziej ,,uśmieciowić" prawao pracy, by pracodawcy mogli zwiększyć wyzysk. Na logikę - jeżeli mogę mieć pracownika za darmo albo pozostałym dołożyć więcej roboty bez konsekwencji finansowych (bo ulgi odciązają mnie z obowiązku płacenia za nadgodziny) to PO CO MI NOWY PRACOWNIK - jednocześnie bezrobocie zapewnia pracodawcy odpowiednią pokorność pracowników, a gdy który sę zbuntuje albo zdrowie puści z przepracowania to za bramą stoi stado nieszczęśników do wzięcia...Zwykle zwolennikami neoloiberalizmu są pracodawcy, ludzie wolnych zawodów i studenci...
    Ta patologia w końcu musiała doprowadzić do wybuchu ale na to Stara Maggi przygotwoała się - doprowadziła do zniszczenia społeczeństwa, człowiek jest wychowywany na maksymalnie egoistyczną i agresywną jednostkę a narzędzia obrony zatrudnionych czyli związki zawodowe zostały zniszczone albo przekształcone w patologię broniącą przywilejów pewnych grup, zawodowych oraz stołków działaczy (klasyczny przykład takiej degeneracji - Polska). Zamiast obywatela neoliberałowie wychowali skretyniałego konsumenta, takiemu idiocie najłatwiej wmówić ,że jak miliarder nie bedzie płacił podatków to jemu bedzie lżej, jak będzie pracował za maksymalnie najniższą stawkę to bedzie miał więcej, gdy bedzie musiał zapłacić za edukację i leczenie to jego dziecko bedzie miało większe szanse na awans społeczny a on sam bedzie zdrowszy. Tak, wszystko powinno byc sprywatyzowane a my za wszystko powinniśmy płacić stawki rynkowe pracując za jak najmniej. Logiczne?
  • 2011-09-07 12:21 | vps

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Jak to było w pewnej piosence amerykańskiego rapera ? - " Life is f***ed up and it always gonna be this way. We don't study for tomorrow, cause we'r fillin' the day" ( życie jest "do kitu" i zawsze takie będzie, nie zajmujemy się jutrem bo jesteśmy zbyt zajęci ogarnianiem codzienności ) można mniej więcej tak to wytłumaczyć.
    Mam rodziców tak jak każdy i wiem, że mogli zrobić jakieś 50% więcej aby zapewnić mi lepszą przyszłość. Nie w tym rzecz, że jestem niewdzięczny, mam 28 lat i od 18 roku życia sam płace za wszystko, wyszło mi na dobre ale wiem, że krótkowzroczność jest przekleństwem każdego z nas. System systemem, zawsze można go usprawniać i też krytykować, wszystkiego przewidzieć się też nie da. Bądźmy bardziej wyrozumiali dla innych, więcej oczekujmy od siebie a będzie dobrze.
    Jeśli jestem odpowiedzialny ze innych ludzi jako nauczyciel, przedsiębiorca, polityk czy artysta - będąc nieszczerym tworze nieszczere środowisko dla własnych dzieci - proste. Kochać, nie oznacza dać synowi kluczyki do auta, które się kupiło za skubanie własnych pracowników albo inne przekręty - jak dla mnie bardzo proste i tyle w tym temacie. Skupmy się na jutrze to teraźniejszość się sama poogarnia.
  • 2011-09-07 12:37 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @ Magdalena. Pod wszystkim o czym piszesz podpisuję się ,,obiema ręcami". Sam zaliczyłem 5 lat emigracji w IRL (wróciłem do PL zmuszony przez sytuacje osobistą) i potwierdzam wszystko co piszesz o kulturze pracy, atmosferze, o finansowym docenieniu wysiłku i jakości pracy. Myślę, że to jest wynik ogólnego poziomu cywilizacyjnego społeczeństwa. Tam prawo i obyczaj stoi na straży właściwego stosunku pracodawca-zatrudniony a zatrudniony nie jest chłopkiem pańszczyźnianym ale pracownikiem. Pracodawca jest szefem a nie panem. taka relacja w Polsce powoduje ,że obie strony zachowują bagaż swojej pozycji: ,,chłopa" tylko bat zmusi do pracy bo wie ,że satysfakcji żadnej(nawet finansowej) mieć z niej nie będzie. ,,Pan" wie ,że ,,chłop" to łatwodostępna na rynku leniwa gnida ,którą trzeba batem...a w razie co ogłoszenie w lokalnej gazecie, karta ,,tak-taka" i urywający się telefon...U nas prawo pracy mimo ,iż jest ono w zsadzie niewyegzekwowalną teorią to i tak uwiera ono pracodawców więc do pieca z nim...By było lepiej trzeba ,,uelastycznić" prawo pracy. Moim marzeniem jest wysłać mądrali typu Balcerowicza, Rybińskiego ,Mordasewicza albo chociaż Gadomskiego do pracy w sklepie w miasteczku X, do pracy jako kierowca w firmie Y. Zobaczyli by jak się pracuje pod parasolem ,,nadmiernie rzobudowanych praw pracowniczych" za nieadekwatnie wysokie zarobki w wysokości 2000-2500zł. Oczywiście powinni wprowadzić w życie sowje debilne porady - wykupic sobie dodatkowe, prywatne ubezpieczenie zdrowotne, odkładać w III filarze na emeryturę , inwestowac w swój rozwój oraz w rzowój swoich dzieci.Zapomniałem - i niech pamiętają ,że trza spłacić raty za mieszkanie, chyba ,że w poszukiwaniu pracy/będąc elastycznymi przeniosą się za nią np. do Warszawy gdzie będą mogli wynająć jakąś norę na Brzeskiej za 800zł+opłaty.W końcu zadbali oni o to by ceny były u nas EUROPEJSKIE ale zarobki powinny być jak najbliższe Azji...
  • 2011-09-07 12:46 | Piotr

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Mylisz pojęcia. Po liberaliżmie nie ma już dawno nawet śladu. Wmawianie, że to cały czas atakuje nas "neoliberalizm" to lewicowa mantra. Patologie, o których piszesz to efekt socjalizmu i ręcznego "poprawiania" gospodarki.
    (efektem tego jest też światowy kryzys, wbrew powtarzanym powszechnie bzdurom)
    Choć to trudne do zrozumienia dla "obrońców szarego człowieka" trzeba skupić się na przyczynach powstawania takich umów, a nie wkółko tylko likwidować skutki kreując nowe patologie.
    Kiedy popyt na pracę będzie przewyższał podaż nie potrzebne będą żadne biurokratyczne ograniczenia. Jak pracodawca zaproponuje niską pensję i 2 dni wypowiedzenia, to po prostu nie znajdzie pracownika. Ja przez wiele lat pracowałem na różnych "smieciowych" umowach i najpierw wynajmowałem pokój a potem bardzo długo mieszkanie. Na właśność lokum kupiłem dopiero niedawno. Ale nie narzekam i nie biadolę, że wszyscy dookoła to złodzieje i wyzyskiwacze, bo wiem, że wszystko przede wszystkim zależy ode mnie. To, że jest ciężko znaleźć dobrą pracę to wynik dławienia gospodarki gigantycznym rozdawnictwem mającym spełnić Wasze roszczeniowe oczekiwania. Niech każdy dorosły człowiek nauczy się dbać o siebie sam, a nie wiecznie wyciąga łapę po cudze, żeby mu ktoś pomógł.
    Jak ten wredny przedsiębiorca-hiena płaci za mało to sam otwórz firmę i płać ludziom więcej! Zobaczysz jak to łatwo prowadzić biznes i brać wszelkie ryzyko na siebie a pracownikowi dawać gwarancję zatrunienia. Jak biznes nie pójdzie to wtedy Tobie nikt nie pomorze, nie da 3 misięcy wypowiedzenia i jeszcze będziesz musiał spłaciś długi. Jakoś dziwnie ja to rozumiem, mimo, że nigdy nie byłem prcodawcą więc może i Wy dacie jednak radę.
  • 2011-09-07 12:46 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @VPS - był taki już system - lepsze jutro miało byc jutro a dziś był syf i malaria bo tak było trzeba by jutro było lepsze. Nie muszę dodawać ,że zarządcy syfu w imię lepszego jutra pilnowali by źle nie mieć w ówczesne ,,dziś" jak i lepsze jutro dla nich okazało się rzeczywiście lepsze w odróżnieniu od pozostałych jelonków...W końcu Balcerowicz za komuny źle nie miał - będąc członkiem kliki walczącej o ,,lepsze jutro" wyjechał sobie to Stanów by tam uczyć się jak zorganizować to jutro tak by jak najmniejsza ilość ludzi z tego mogła korzystać i jak uczynić pozostałych ciężko pracującymi na ,,lepsze jutro" jego funfli z PZPRu. DLATEGO PILNUJMY TEGO CO JEST DZIŚ.Za długo nam się wciska bajki o ,,lepszym jutrze" a celują w tym ludzie ,którch ,,dziś" jest takie jakim większości obiecuja uczynic ,,jutro większości"
  • 2011-09-07 13:05 | trebor

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Obawiam się, że może to być pierwsze z wielu straconych pokoleń na nszym kontynencie.
    Europa i USA przegrywają wyścig ekonomiczny z Azją, Ameryką Płd i Afryką.
    A przy tym, zwłaszcza w Europie, społeczeństwo się zmienia - państwo opiekuńcze wykreowało roszczeniowe podejście obywateli, nastąpiła zmiana standardów wychowania młodzieży (stawianie na indywidualizm, samorelizacje, egoizm), w połączeniu z konsumpcją kreowaną w mediach. Dało to efekt powstania nowego homo europeicusa ;).
    Czy czeka nas rewolucja porównywalna z tym co się dzieje w północnej Afryce - moim zdaniem nie, gdyż tam istnieją społeczeństwa / zorganizowane społeczności mające wspólne cele i liderów.
    Pokolenie euro-30latków jest prawdopodobnie w swoim egoiźmie zbyt zindywidualizowane i rozproszone, aby stworzyć wspólny ruch, związek czy partię (nomen omen, z moich obserwacji w Polsce, zazwyczaj pozostaje niezaangażowane politycznie). Do tego potrzeba wytrwałości i pozytywistycznej pracy, a tego ducha brakuje tej grupie.
    Jest raczej zdolne do krótkotrwałych zrywów z pogranicza huligaństwa, czy anarchii (wydarzenia we Francji, Hiszpanii czy Anglii).
    Czy ta fala dojdzie do Polski - zobaczymy.
  • 2011-09-07 13:13 | warszawiak

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Solidarny miot przelajdaczyl przyszlosc ludziom mlodym i nawet tym co sie jeszcze nie urodzili. I dalej to robia. Obecne tepo zadluzania kraju najszybsze w histori. To forma pedofili ekonomicznej.
  • 2011-09-07 13:16 | czosnek

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Człeku, odpuść sobie wieszanie psów na Balcerowiczu, bo to są sprane argumenty nie poparte niczym oprócz demagogii. Gdybyś miał w zwyczaju słuchać uważnie, co ten człowiek mówi, może zmodyfikowałbyś trochę swoje polgądy (przeczytałem również Twoje wcześniejsze wpisy). Zwalanie winy na liberałów i neoliberałów to skandaliczne upraszczanie tematu i ma więcej wspólnego z szukaniem kozłów ofiarnych niż rzeczywistą diagnozą przyczyn.

    A na ich temat możnaby napisać miliony słów. Ja sobie odpuszczę i napiszę tylko, że przyczyną zaistniałego stanu rzeczy jest z grubsza mówiąc... naiwność. Naiwność finansistów w samoregulującą funkcję rynku. Naiwność polityków, którzy uważali, że mogą zadłużać państwa bez ponoszenia konsekwencji. Naiwność konsumentów, którzy nawet nie próbowali zastanawiać się jak spłacą kredyty, jeżeli stracą pracę. Naiwność studentów, którzy studiowali marketingi i politologie za wikt i opierunek rodziców, bo grzechem było nieskorzystać z 5 lat słodkich studiów.

    Moim zdaniem, to co się teraz dzieje, to najzwyklejsza korekta możliwości, a co za tym idzie oczekiwań. Gdyby słuchano Balcerowicza, dzisiaj w Polsce nie byłoby sytuacji, w której 50% społeczeństwa to frajerzy, którzy muszą płacić podatki na 50% cwaniaków. Bo to właśnie jest jedna z przyczyn zaistniałej sytuacji na naszym rynku pracy, a Balcerowicz jest chyba ostatnim którego można posądzać o sprzyjanie tej sytuacji.

    Z resztą, patrzmy na problem realistycznie. Jako 32 latek, na rynek pracy wchodziłem 8 lat temu. W 2003 roku bezrobocie wynosiło 22% (dzisiaj 12). Nie było setek zagranicznych koncernów, tylko kilkadziesiąt. Nie było legalnej pracy w całej UE, tylko co najwyżej zmywak na czarno w Londynie lub zbieranie truskawek u Bauera. Nie było unijnych programów aktywizujących ani szkoleń za kasę unijną, tylko czarna d...pa. Pracy dla młodych było dużo mniej, a i konkurencja była dużo wyższa, gdyż na rynek wszedł wyż demograficzny z przełomu dekad 70/80. Wtedy, nikt mojego pokolenia nie nazywał straconym, nikt się nami nie przejmował - trzeba było radzić sobie samemu.

    Moim zdaniem, dzisiejsza sytuacja młodych na polskim rynku pracy jest nieporównywalnie lepsza z tym, co było jeszcze niecałe 10 lat temu!!! Oczywiście nie jest to to samo, co w latach 2005-7, ale te lata wyglądają mi bardziej na wyjątek potwierdzający regułę niż na normę (unijny szał). Różnica polega na tym, że dzisiaj na rynek pracy wchodzi pokolenie nie pamiętające niczego z dzikiej dżungli jaką był koniec komuny i walka w nowym świecie wolnego rynku. Dorasta pokolenie urodzone w latach 90-tych, o którym można napisać, że w porównaniu ze starszymi, wszystko podane miało na tacy. Zaczął się względny dobrobyt, można było studiować byle co za darmo, w ten sposób pompować ego i oczekiwać, że każdy po skończeniu byle jakich studiów od razu będzie się dyrektorem. Cóż... Naiwność.

    Fakt jest faktem, nie dla każdego jest dzisiaj praca. Ale ja na miejscu absolwenta ze śmieciowym papierem zadałbym sobie pytanie: co naprawdę umiem? Bo prawda jest taka, że każdy, kto ma w ręku rzeczywisty fach, ani z głodu nie umiera ani na brak pracy nie narzeka.
  • 2011-09-07 13:26 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Jesteś właśnie klasycznym przykładem ,,wyedukowania" przez korporacyjne media.
    Powiedz mi kiedy ,, popyt na pracę będzie przewyższał podaż nie potrzebne będą żadne biurokratyczne ograniczenia"? Kiedy zabraknie rąk do pracy? Jakoś widzę ,że pracy jest za mało - korporacje wywiozyły ją do Chin i sprzedają podróbki chinskie jako oryginały choc z oryginaem mają tylko wspólną metkę. Rzekome rozdawnictwo, akurat w Polsce ma ono miejsce tylko w wypadku grup uprzywilejowanych - mundurowych,rolników to cena za wywiezienie ppracy do Chin. Nie każdy może być lekarzem albo przedsiębiorcą. Owo ,,rozdawnictwo" uprawiane na Zachodzie sprawiało ,że nie musiałeś ze swojego strzeżonego osiedla jeździć opancerzonym autem do roboty.Teraz zgodnie z twoimi marzeniami tnie się to więc wkrótce ci co nie mają nic odwiedza cie bys i to poczuł...
  • 2011-09-07 13:42 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Witam, dzień dobry.
    Czytam tutaj te komentarze i mogę powiedzieć po pierwsze: syty głodnego nie rozumie. Tyle tutaj słów o tym, że jest się kowalem własnego losu i że samemu jest się odpowiedzialnym za własny los, i że jest tyle możliwości należy tylko chcieć, i że dla chcącego nie ma nic trudnego etc., etc. Westchnęłam głęboko ... Doprawdy chciałabym mieć taką możliwość, że tylko wystarczy wstać, zakasać rękawy i spojrzeć sokolim wzrokiem w świetlaną przyszłość. Mam 33 lata, wykształcenie wyższe magisterskie po UW, jestem nauczycielką języka obcego. ktoś zawoła: "Ojej, nie masz pracy??? A myślałam/łem, że nauczyciele języków obcych mają pracę!!". Zdziwiony, że nie mają, bo jej po prostu nie ma a jak jest to jakieś szczątki, ochłapy (zastępstwa albo kilka godzinek na zad***iu Warszawy), albo praca w szkołach na kursach językowych tylko co oferta i zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną to niestety na umowę zlecenie (bez żadnych świadczeń, ubezpieczenia...) za marne grosze gdzieś za Warszawą w Piasecznie lub Starej Iwicznej bo tam czynsze tańsze... Aż mnie jasna cholera bierze, jak pomyślę, że jakiś kapitalista będzie na mnie zarabiał a ja będę na niego harować. Nie ma mowy!! Nie zgadzam się na umowy śmieciowe! Chcę pracować uczciwie na umowę o pracę. Jeśli pracuję już za psie pieniądze państwowo to chociaż chcę mieć pełne uposażenie! I chcę mieć pracę na stałe a nie na zastępstwo! Dlaczego nie ma pracy dla nauczycieli?! To państwo potrafi tylko likwidować placówki oświatowe a nowych nie tworzy! Przepełnione klasy, w których nie da się uczyć można by było podzielić! Tylko po co tworzyć dla nauczycieli nowe miejsca pracy! Trzeba by im było zapłacić a tak bezrobotni i tak dadzą sobie radę korepetycjami, NIE????????????? W dodatku jeśli już jest jakaś oferta to szkoły roszczą sobie prawo do zatrudniania tylko nauczycieli mianowanych! Ja jestem kontraktowa. Brakuje mi praktyki zawodowej, aby osiągnąć ten stopień. Gdzie mam ją zdobyć skoro nie ma dla mnie pracy!?!? Mam 33 lata i jakoś sobie daję radę, ale czuję się stracona i bez szans na lepszą przyszłość. Mam tylko nadzieję, że kiedyś to wszystko walnie z hukiem ta kapitalistyczna utopia w tym złodziejskim państwie. Dziękuję za uwagę. Joanna.
  • 2011-09-07 13:54 | vps

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @Slawczan - no a może nie wierzmy w bajki o lepszym jutrze tylko w konkrety. Ludzie mają tendencję do roszczeń wobec systemu, który jutro ma działać lepiej. Cokolwiek nie wymyślimy ( parz historia ) zawsze kończy się na tym ,że się system nagina dla własnych egoistycznych celów, czyli dla większej władzy, zysku itp. Na Balcerowicza bym nie zwalał. Co nam innego pozostało jak nie kapitalizm? Mieliśmy gospodarke w średniowicznym stanie, więc albo przyłączasz się do gry albo odpadasz. Polacy do gry już wiele razy chcieli się przyłączyć wyłącznie na swoich zasadach - skończyło się wymazaniem z mapy na ponad 200lat. Tutaj potrzebne jest chłodne spojrzenie - jesteśmy ułomni, mylimy się bez przewry, mamy mase słabości jako ludzie ale liberalna demokracja jest najlepszą opcją na jaką nas obecnie stać i właściwie system ten będzie działał jeśli zachowa się rozsądek i zdrowe proporcje. Dziś widzimy skutki uboczne - wolny rynek i konkurencja sprawiły że idzie się po trupach - degradacja środowiska i zasobów, wyzysk, materializm życia, rozbijanie rodzin, niż demograficzny - to wszystko są skutki uboczne wolnej konkurencji i rynku, ktory zmusza nas aby cały czas trzymać tępo ustalane przez czołówke - nie ma miejsca na refleksje i sentymenty. W takim wypadku możemy szukać lepszych rozwiązań, co jak narazie nie wychodzi nikomu albo popracować nad tym co jest, czyli nauczyć się kontrolować system tak aby nie kontrolował nas - tak rozumiem patrzenie na jutro, bo w założeniach każdy sestem jest dobry, nawet feudalizm jak na swoje czasy ne był czymś głupim. Zawiódł czynnik ludzki, czyli naginanie systemu pod siebie i krotkowzroczność. Skupiając się na dniu dzisiejszym, poddajemy się całkowicie naturze i procesom które są naszym wymysłem, a nie kontrolowane przejmują nad nami kontrole.

    Ja czytając różne fora zauważam, że wszyscy mają tendencję do szerzenia strachu przed tym co było. Dajcie ludzie spokój, żadnego socjalizmu nie będzie, nie będzie już Hitlera i Stalina. Może być gorzej ale to zawsze będzie coś nowego. Nie wszystko co nowe jest dobre i nie wszystko co nowe jest złe. Więcej pragmatyzmu a mniej ideologi i oglądania się za siebie. PZPR był procesem odpowiednim do swojego czasu, tak samo jak komunizm, faszyzm feudalizm i niewolnictwo. Tego już nigdy nie będzie, bo wszyscy jesteśmy inni i żyjemy w innej kulturze. Świat z Orwella może zawsze nadejść ale on nigdy nie nadciąga jak huragan. Takie rzeczy zawsze są spowodowane ignorancją i egoizmem społeczeństwa, które zajęte teraźniejszością, ma czas tylko na bajki o jutrze a nie na wnikliwe przemyślenia. Klaszcze się wodzom, a potem się chcę ich wieszać nie dlatego, że się nie wywiązują ze swoich obietnic ale dlatego, że dają ludziom to co chcą ( patrz Grecja, ostatnie wojny USA itd. ) Zła to jesteśmy świadomi zazwyczaj po szkodzie.

    P.S.
    Czy zastanawiali się państwo co będzie za jakieś 20lat, kiedy np. uda nam się dojść gospodarczo do poziomu na jakim jest dziś zachód ( pomijając kryzys i długi ). Czy ktokolwiek sobie zdaje sprawę, że na osiedlach które się mnożą jak grzyby po deszczu za te 20 lat nikt nie będzie chciał mieszkać bo będzie nas stać na tani kredyt na dom na przedmieściach? Kto maży o tym aby mieszkać na blokowisku? To nie jest ważne czy jest nowe, ogrodzone i bezpieczne, bo z czasem każde się zestarzeje. Dziś 30latki biorą kredyt, a kiedy ich dzieci będą miały po 25 lat, to stawiam na to, że żadno z nich nie będzie chciało mieszkać na tych pięknych ogrodzonych osiedlach. No chyba ,że będzie gorzej ale tego nikt nie zakłada. To jest przykład myślenia o dzisiaj a nie o jutrze. Takich przykładów w Polsce i na świecie jest więcej.
  • 2011-09-07 14:05 | ostjan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Przedstawiane problemy egzystencjalne 30-latków, to także problemy reszty społeczeństwa.
    Z mojej perspektywy 56-latka to zwykłe biadolenie. Po skończeniu studiów w 79 roku miałem ustawowo obowiązek pracy i bez problemów tę pracę otrzymałem. Aby jednak mieć dobrze płatną pracę, potrzebne były także znajomości, a jeszcze lepiej rekomendacje partyjne. Czasy były mało ciekawe, zaczynał się kryzys, potem był stan wojenny i było jeszcze gorzej, zaczęła się izolacja państwa i zapaść gospodarcza. Pamiętam gdy w sklepach na półkach był głównie ocet. Pamiętam wielodniowe całodobowe społeczne kolejki pod sklepami po wielce luksusowe dobra typu odkurzacz, lodówka itp. Nie każdy miał szansę wyjechać za granicę, a ci którym się to udawało, nie mając możliwości nostryfikacji dyplomów wyższej uczelni najmowali się do fizycznej pracy, lub zajmowali się nieformalnym importem, często z naruszeniem obowiązującego prawa. Nie mówię już o możliwości studiowania zagranicą z funkcjonującymi obecnie systemami stypendialnymi. Więc nie ma co biadolić, nie jest wprawdzie łatwo, lecz nie ma dramatu.
  • 2011-09-07 14:07 | Mateusz K

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    problemy młodych opisuje rząd, który z tymi problemami miał walczyć. Warto dlatego spojrzeć na dane, które w tym raporcie są zaprezentowane. Analiza Piotra Müllera - bezrobotni z dyplomem magistra : http://tnij.org/berobotni
  • 2011-09-07 14:18 | vps

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @Joanna.A co to jest " Państwo"? Worek z pieniędzmi który w nieskończoność rozdaje z magicznej skrzyni bez dna? W Polsce jest ok 40mln ludzi. Jeśli wszyscy będą mieli wyższe to znaczy, że obowiązkiem państwa jest zapewnienie im adekwatnej pracy? Pani sama żyje w utopii w której każdy powinien mieć wszystko zapewnione bo przez 5 lat się uczył. Sorry ale jak komuś będzie potrzebny taki a taki pracownik to przecież nie zastąpi się go workiem z piaskiem. Skoro nie ma pracy to znaczy, że nie ma zapotrzebowania na prace albo środów. Skoro nie ma zapotrzebowania na pracę to znaczy ze w systemie powstał błąd lub jakaś luka. Nikt tu nie tworzy utopi ani nikogo nie okrada, może z wyjątkiem jakiś indywidualnych przypadków. Obecna sytuacja jest wynikiem efektu ubocznego a nie złodziejskich inetncji organów państwowych czy kapitalistów, którymi wszyscy jesteśmy na swój sposób. Czas się pogodzić z faktem, że tytuł magistra nie równa super praca. To początek drogi i trzeba się dostosować albo proszę samemu wymyśleć coś na tyle dobrego aby każdy z 8miliardów ludzi bez wyjątku miał to co chce, a do tego, żeby wszyscy byli uczciwi.
  • 2011-09-07 14:24 | Dawid eM

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Witam,
    mam wrażenie, że temat "Lost generation" jest chyba nieco przereklamowany. Na prawdę nie znam nikogo po polibudzie kto rok po obronie dyplomu bujałby się jeszcze na jakimś darmowym stażu bądź klepał 8h na zleceniu.
    Coż jezeli ktoś "studiował dla papierka" socjologię na Wyższej Szkole Gotowania na Gazie to na prawdę nie rozumiem do kogo te pretensje? Rynek -przynajmiej teoretycznie- opiera się na wymianie dóbr i usług. Jakie dobro konsumpcyje lub wartośc dodaną do produktu potrafi wytworzyć taki "absolwęt" ? tymczasem wykfalifikowany budowlaniec, spawacz, elektryk itp. nie ma problemu z "robotą" moze warto się przekfalifikować, "ubrudzić rączki"

    Oczywiście nie mam nic przeciwko socjologi czy filozofii. Bardzo ciekawe i piekne dziedziny wiedzy. Warto je studiować, ale "dla siebie" bo klienta na swoje "usługi" raczej się nie znadzie. Pieniędzy tym się raczej nie zarobi - warto pamiętac, że Sokrates dobrowolnie zrezygnował z dóbr materialnych, Platon natomiast był "chłopcem z dobrego domu" ustawionym już na starcie. Zaden z nich kwestią zarobkową chyba się zbytnio nie przejmował.
  • 2011-09-07 14:39 | Prekariusz

    JESTEŚMY ZBĘDNI

    To mnie chyba najbardziej boli. Za miesiąc kończę 30 lat długo studiowałem, dyplom z wyróżnieniem udało mi się zdobyć w zeszłym roku w specjalności humanistycznej. Jak niektórzy tutaj pracowałem za granicami Polski, u nas w kraju, jak większość studentów głównie na czarno w usługach, czasem jakiś projekt za umowę o dzieło.

    Niestety bolesnym odkryciem było dla mnie to że w momencie gdy skończyłem studia przestałem być komukolwiek potrzebny. Jestem drogim pracownikiem, z dużymi kwalifikacjami, zbędnym w czasie kryzysu. Wyjaśnię to przykładem, jeśli jako student mogłem pracować jako "barista" za 7.50 zł za godzinę, to po zdobyciu dyplomu, już nikt nie zatrudni mnie na tym samym stanowisku, przez to, że trzeba za mnie płacić zus i inne opłaty. Wykształcenie też nie ułatwia zadania, bo pracodawcy postrzegają to jako nadmiar kwalifikacji i nie chcą płacić (może słusznie) tyle samo co komuś kto wykształcenia jeszcze nie ma.

    Więc mam ten swój dyplom z wyróżnieniem i od roku jestem prawie bez pracy, od czasu do czasu coś tam złapię i jest święto, bo pracuję, czasem nawet w swojej dziedzinie. Moim stałym zawodem, jest bycie bezrobotnym (oczywiście bez prawa do zasiłku, bo jeszcze nie pracowałem na etacie). Paradoksalnie w tym wszystkim jest jeden plus, przynajmniej mam ubezpieczenie zdrowotne za darmo. Mogę więc chorować i chodzić po lekarzach do woli! Do pośredniaka wpadam tylko po to żeby je przedłużyć, na ścianach nie ma niestety nic, na studiach uczyłem się o kulturze, a nie jak spawać czy być kierowcą ciężarówki. (Może powinni i tego powinni nas uczyć?)

    Wracając do meritum sprawy, najgorsze w tym wszystkim jest poczucie bycia zbędnym, w zasadzie dla państwa Polskiego byłoby lepiej gdyby mnie nie było. Nie płacę podatków, nie robię nic. Dla polityków też nie jesteśmy ważni, bo w końcu i tak nie głosujemy (co jest absolutnie objawem naszego wykluczenia wg. mnie), ja nawet i poczuwam się do obowiązku, ale i tak z pełną świadomością, że nic się nie zmieni i mój głos jest nic nie wart. Bo i co nam można obiecać? Szczęśliwe pokolenia które weszły w wiek produkcyjny w latach 90, załapały się na prosperity. Mają posady, pieniądze, szacunek, teraz, też stoją w miejscu (tonąc w kredytach) i na pewno nie ustąpią miejsca nowym, szczególnie jeśli ci mają lepsze kwalifikacje! Natomiast z chęcią skorzystają z naszego doświadczenia i płacąc za to jak najmniej się da.

    Prawo pracy jest rozdmuchane, furtki w postaci umów umożliwiają jego obejście i wszystkim to pasuje, w Polsce zawsze wszystko co ważne robi się poza prawem. Na dodatek jesteśmy zieloną wyspą i wg. mnie jest to efekt "darmowej" pracy naszego pokolenia! Na zachodzie płaci się za pracę i szanuje człowieka, przy okazji panowania ustroju kapitalistycznego, to i mają tam kryzys. Bo aż za bardzo wszystkich rozpieszczali. Tymczasem w Polsce jest dobrze, koszta pracy ograniczają się do minimum, każdy kręci jak może, ludzie ciułają latami na umowach o dzieło. Ja już wiem że raczej emerytury mieć nie będę, bo kiedy ja mam na to odłożyć? Wydaje się ze jesteśmy w ten sposób bardziej konkurencyjni od Chin!

    Czy powinniśmy też palić centra miast? może... choć wydaje się że w Polsce wszyscy jesteśmy po prostu pogrążeni w beznadziei i nawet nie ma w nas złości, resentymentu który można przeciw komuś skierować. Pozostaje nam dalej czekać, może jednak dojdzie do jakieś świadomości naszej nowej klasy i poprowadzimy rewolucję, ja z chęcią bym się pod taki projekt podpisał.
  • 2011-09-07 14:45 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Witam Pana.
    Powiem Panu tak: dziś, mimo, że jest możliwość wyjazdu za granicę, nie jest to "przywilej" dla każdego. Może Panu się tak wydaje. Jest to jednak złudzenie a prawda jest taka, że wyjeżdżają ci co mogą a więc ludzie z dużymi kwalifikacjami jak: informatycy, programiści, inżynierowie rzadkich specjalizacji i te pe. Drugą grupą społeczną wyjeżdżającą za granicę masowo to klasa robotnicza, że tak to ujmę. Wiem to z obdukcji, bo wiem kto do mnie przychodzi, żeby uczyć się języka przed wyjazdem za granicę na stałe aby pracować w swoim zawodzie, albo przy innym fizycznym zajęciu. Reszta to sobie może pojechać na zmywak albo zamiatać ulicę. Ile to już magistrów pojechało do Anglii kelnerzyć, albo parać się innymi zawodami urągającymi godności człowieka wykształconego?? Czy po to człowiek kończył studia, żeby pomiatał nim jak ścierką kapitalista w kraju lub za granicą (Niemcy i Anglicy Polaków nie lubią i pomiatają nimi jak mogą)?? Poza tym nie każdego chcą za tą granicą i nie każdy ma możliwość wyjazdu (dowiadywałam się dla siebie o prace i niestety w Niemczech żeby być nauczycielem trzeba mieć obywatelstwo niemieckie). Utyskuje Pan na komunizm, który był o niebo lepszy od krwiożerczego kapitalizmu. Moja matka (też) jak Pan dostała nakaz pracy i poszła do tej pracy i pracowała 30 lat. A teraz co??? Róbta co chceta! Anarchia! Zdałam egzamin a dyplomem to mogłam sobie nos podetrzeć!! Czy ktokolwiek zainteresuje się bezrobotnymi?? Ktoś mnie spyta, czy mam za co przeżyć??? Nie! Ten rząd i ci rządzący potrafią tylko podwyższać podatki, ustanawiać absurdalne przepisy, bawić się i robić głupoty zamiast pracować ciężko dla obywateli, kraść zarobione ciężko pieniądze obywateli, pozwalać i patrzeć biernie na korupcję i bezprawie, które niszczy nasz kraj, kłamać w żywe oczy, obiecywać gruszki na wierzbie, wygadywać farmazony i myśleć że społeczeństwo to kupi, wystawiać na śmieszność nasz kraj przed całym światem, niszczyć ludzi ciężko pracujących na swój chleb (urzędnicy), wypowiadać piękne ale puste słowa... I tak dalej i tak dalej. Można by było wypisywać w nieskończoność. Dzisiaj też proszę Pana magistrzy jeżdżą za granicę i pracują fizycznie bo nie mają innego wyjścia, dzisiaj też jest ocet na półkach tyle że wirtualny, bo za takie zakichane pensje to tych wspaniałości mało kto sobie może pozwolić kupić(w supermarketach panują już pustki i to nie tylko na kasach), ... Może nielicznym udaje się żyć godniej i normalnie ale to jest maleńki procencik, który zaharowuje się na śmierć na swój dobrobyt. Czekam na pierwsze zawały wśród moich znajomych, którzy gloryfikują "galernictwo" w tym kraju sami uwiązani łańcuchami jak niewolnicy do katorżniczej pracy nierzadko po 14 godzin na dobę albo i więcej.Pozdrawiam.
  • 2011-09-07 14:46 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Witam Pana.
    Powiem Panu tak: dziś, mimo, że jest możliwość wyjazdu za granicę, nie jest to "przywilej" dla każdego. Może Panu się tak wydaje. Jest to jednak złudzenie a prawda jest taka, że wyjeżdżają ci co mogą a więc ludzie z dużymi kwalifikacjami jak: informatycy, programiści, inżynierowie rzadkich specjalizacji i te pe. Drugą grupą społeczną wyjeżdżającą za granicę masowo to klasa robotnicza, że tak to ujmę. Wiem to z obdukcji, bo wiem kto do mnie przychodzi, żeby uczyć się języka przed wyjazdem za granicę na stałe aby pracować w swoim zawodzie, albo przy innym fizycznym zajęciu. Reszta to sobie może pojechać na zmywak albo zamiatać ulicę. Ile to już magistrów pojechało do Anglii kelnerzyć, albo parać się innymi zawodami urągającymi godności człowieka wykształconego?? Czy po to człowiek kończył studia, żeby pomiatał nim jak ścierką kapitalista w kraju lub za granicą (Niemcy i Anglicy Polaków nie lubią i pomiatają nimi jak mogą)?? Poza tym nie każdego chcą za tą granicą i nie każdy ma możliwość wyjazdu (dowiadywałam się dla siebie o prace i niestety w Niemczech żeby być nauczycielem trzeba mieć obywatelstwo niemieckie). Utyskuje Pan na komunizm, który był o niebo lepszy od krwiożerczego kapitalizmu. Moja matka (też) jak Pan dostała nakaz pracy i poszła do tej pracy i pracowała 30 lat. A teraz co??? Róbta co chceta! Anarchia! Zdałam egzamin a dyplomem to mogłam sobie nos podetrzeć!! Czy ktokolwiek zainteresuje się bezrobotnymi?? Ktoś mnie spyta, czy mam za co przeżyć??? Nie! Ten rząd i ci rządzący potrafią tylko podwyższać podatki, ustanawiać absurdalne przepisy, bawić się i robić głupoty zamiast pracować ciężko dla obywateli, kraść zarobione ciężko pieniądze obywateli, pozwalać i patrzeć biernie na korupcję i bezprawie, które niszczy nasz kraj, kłamać w żywe oczy, obiecywać gruszki na wierzbie, wygadywać farmazony i myśleć że społeczeństwo to kupi, wystawiać na śmieszność nasz kraj przed całym światem, niszczyć ludzi ciężko pracujących na swój chleb (urzędnicy), wypowiadać piękne ale puste słowa... I tak dalej i tak dalej. Można by było wypisywać w nieskończoność. Dzisiaj też proszę Pana magistrzy jeżdżą za granicę i pracują fizycznie bo nie mają innego wyjścia, dzisiaj też jest ocet na półkach tyle że wirtualny, bo za takie zakichane pensje to tych wspaniałości mało kto sobie może pozwolić kupić(w supermarketach panują już pustki i to nie tylko na kasach), ... Może nielicznym udaje się żyć godniej i normalnie ale to jest maleńki procencik, który zaharowuje się na śmierć na swój dobrobyt. Czekam na pierwsze zawały wśród moich znajomych, którzy gloryfikują "galernictwo" w tym kraju sami uwiązani łańcuchami jak niewolnicy do katorżniczej pracy nierzadko po 14 godzin na dobę albo i więcej.Pozdrawiam.
  • 2011-09-07 14:57 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Pierwszy raz słyszę, że praca nauczyciela to "SUPER PRACA". I może jeszcze lekka i dobrze płatna, w cudownych bezstresowych warunkach??? Proponuję na tydzień objąć rolę nauczyciela, najlepiej w jakimś technikum. Zobaczymy co wtedy Pan powie i czy po tym tygodniu będzie Pan taki mądry i hardy. A co do pracy, to tak, oczekuję, że Państwo stworzy mi miejsce pracy bo taka jest rola państwa między innymi: tworzyć miejsca pracy i nie oczekuję, że mi państwo "rozda"!!! Chcę pracować uczciwie i nie wspomniałam o żadnym rozdawnictwie!! Skoro powstał błąd i miejsca pracy nie ma to błędy zwykle należy naprawiać! A za kogo ja mam robić??? Każdy ma określone predyspozycje i nadaje się do określonych zadań!! To że jest popyt na informatyków nie znaczy, ze każdy kto idzie teraz na studia ma iść na Politechnikę na wydział elektroniki!! Nie każdy może być Einsteinem, analitykiem finansowym, bankierem, księgową, policjantem, lekarzem i tepe. Według Pana logiki mam w takim razie iść na ulicę, bo niestety dla mnie rozwiązania nie ma!? Rozumiem, że wg Pana jestem niestety "ta pechowa". Żenujące.
  • 2011-09-07 15:02 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @ Czosnek - piszesz o ,,naiwności"? To chyba najdurniejsze tłumaczenie (nie jest to przytyk bynajmniej do ciebie , bo ową wymówkę stosują wszyscy zwolennicy pseudautorytetów made in Chicago Boys). Naiwność? Przecież ja nie będąc osobą z wykształceniem ekonomicznym WIEM ,że mogę zadłużyć się tylko do poziomu moich możliwości finansowych (i są one bardzo łatwe od oszacowania). Ci ludzie(finasisci) mieli głęboko w d...ie co się stanie z wierzytelnościami, oni SPRZEDALI PRODUKTY za które wzięli prowizję. gdyby byli na STAŁEJ pensji wtedy by działali rozsądniej bo nie mieli by motywacji do ryzyka. Akcjonariusze też mieli to gdzieś - wiedzieli ,tylko ,że chca więcej a w razie co rządy (bo tam kumple finasistów) pomogą.
    Prześledziłeś moje posty - piszesz. Miło mi ,że nie nazywasz mnie lewactwem. JA TYLKO JESTEM WQ...NY ,ŻE SPOŁECZEŃSTWA MUSZĄ POKRYWAC KOSZTA PRYWATNEJ CHCIWOŚCI I CYNIZMU. Spłacisz moje długi?
    Odnośnie roszczeniowości młodych, ja sam jestem ,,ofiarą" tamtej fali bezrobocia. Wyemigrowałem bo nie chciałem tyrać z psie pieniądze. Teraz wiem ,ze to Polska jest NIENORMALNYM krajem. jest to wynik dwóch strasznych lęków o prace (ten z czasu upadku tzw. komuny i z roku 2000-2004) oraz patologizacji związków zawodowych. Na tym żerują pracodawcy. Ja młodych rozumiem - ceny mamy europejskie niewiele się różnią od tych w Niemczech a zarobki...Rozumiem ,że tak jest OK? w pokorze znosić swój los ,budując nasz wspaniały kapitalizm
  • 2011-09-07 15:15 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    P.S. A dobrą pracę tzn dobrze płatną i na tym stanowisku na którym się chce też dostanie się dziś już tylko PO ZNAJOMOŚCI. Mój partner pracował już w wielu miejscach (biurach), wykonywał pracę zgodną z wykształceniem, bo musi, ponieważ musi zaliczyć lata praktyki zawodowej, ale żadnej z tych posad nie dostał z ulicy. Wszystkie były po znajomości. Mój brat mimo, że skończył elektronikę na warszawskiej PW również swoje pierwsze stanowisko pracy dostał po znajomości. Mój ojciec bezrobotny również. Wszystkie (a było ich trzy) stanowiska pracy dostawałam po znajomości. Czy coś się mieniło na lepsze od naszych czasów komunistycznych, o których Pan opowiada? Pozdrawiam.
  • 2011-09-07 15:20 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Podpisuję się pod tym wszystkim, co Pan napisał obiema rękami i nogami. Jak będzie jakiś rewolucyjny zryw, to na pewno będę w nim uczestniczyć:) Pozdrawiam
  • 2011-09-07 15:26 | ETM79

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Człowiek stał się towarem jak herbata w hipermarkecie i musi na półce czekać na jego wielmożność Klienta.
    Nieważne wykształcenie i kompetencje. Dzisiaj lekarzem czy prawnikiem może być każdy - to tylko kwestia pieniędzy!
    Ważne na jakiej półce się znajdzie w tym hipermarkecie.

    Zmierzamy do świata jak w powieści "limes inferior" Janusza Zajdla.

    Tak czy innaczej wspólnym mianownikiem socjalizmu i kapitalizmu jest wyzysk i konto na Kajmanach :)








  • 2011-09-07 15:31 | vps

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Według mnie nie ma Pani szukać winnych, tylko pogodzić się z tym co jest. Nikt nie pociąga za sznurki i nie odbiera ludziom miejsc pracy z nudów czy innych egoistycznych powodów bo nikt takiej władzy nie ma. Zwalanie na organy państwowe i kapitalistów jest żenujące. To co się dzieje obecnie na rynku jest wynikiem procesów które trwają od kilkudziesięciu lat. Porszę mi wierzyć, wszystkim byłoby lepiej jakby miała Pania dobrą pracą za dobre pieniądze. Osobiście darowałem sobie kończenie studiów filozoficznych bo dziś na rynku nikt filozofów nie potrzebuje. Nie jest to wina ani polityków ani kapitalistów - tak porpostu jest, taka jest ewolucja i wszystko się zmienia, raz chcemy tego innego dnia chcemy czegoś innego. Pomijając fakt, że ogromne bogactwa są skumulowane w wąskich grupach, (co zresztą było zawsze i zawsze będzie, a jak się nie podoba, to proszę IM to odebrać) większośc ludzi, i organów zarządzania chce dobrze i ma dobre inencje. Czasami nie wychodzi bo jutra nie da się dokładnie przewidzieć.
    Pochodzę z Podkarpacia i większość ludzi mieszkających tutaj nie może zrozumieć, że rejon jest zubożały. Jest mało inwestycji, mało pieniędzy w obiegu, niski poziom usług. Taki jest ten rejon. Większość osób uważa, że jest to wynik celowego działania rządu lub że wszędzie jest tak jak tutaj. Odpowiedź jest jednak prosta - to jest taki rejon, Nikt tu nie inwestuje bo widocznie nikomu się nie opłaca i przyczyną nie jest zła intencja kogokolwiek. Pieniądze wybrały inny rejon bo widocznie ktoś lepiej poogarniał. Jeśli padłoby na Podkarpacie to z innego rejonu Polski psioczyliby, że jest im też źle przez kogoś. Dziś ma Pani probemy jako nauczyciel, ale proszę pomyślec, że czasami rozwiązanie Pani problemu może się odbyć kosztem dołożenia problemu komuś innemu. Państwo to My, Pani też, czyli po części jesteśmy współodpowiedzialni za wszystko co się dzieje. Jako stracone pokolenie, możemy być usprawiedliwieni wobec historii, nie nasza wina że tak nam posiecieli, ae odpowiedzialni będziemy wobec naszych dzieci. Narzekaniem i szukaniem wszędzie winnych niczego nie zmienimy. Jest jak jest, życze Pani jak najlepiej, sobie też, ale mamy ręce, nogi i rozum, nie uzależniajmy się całkowicie od systemu, bo on ma swoje prawa, do których litość nie należy.
  • 2011-09-07 15:39 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Puste słowa. Proszę je poprzeć przykładami uniezależnienia się od systemu. Czekam na Pana propozycje. Pewnie nie ja jedna skorzystam!:) Z góry dziękuję i pozdrawiam.
  • 2011-09-07 15:48 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Uważaj uważaj bo dowiesz sie ,że jestes roszczeniową lewaczką która wydrenowała budżety swoim rozbuchanym socjalem.
    Nie płacenie podatków przez korporacje nie m tu nic do rzeczy
    Nie płacenie podatków przez najzamożniejszych nie ma tu nic do rzeczy
    Zadłużenie budżetów państw by ratować PRYWATNE banki nie ma nic do rzeczy
    Istnienie rajów podtkowych nie ma tu nic do rzeczy
    Relokacja produkcji do krajów taniej siły roboczej nie ma nic do rzeczy.
    Tworzenie marnie płatnych miejsc pracy w tzw. usługach nie ma tu nic do rzeczy
    Każdy powinien pracować na ,,uelastycznionej umowie o pracę" Przez leniwe lewactwo nazywane są one śmieciowymi
    Prywatyzacja wszystkiego - to nie ma nic do rzeczy
    TO LEWACTWO WYSSAŁO BUDŻETY SWOIM LENIWSTWEM...
    Gdyby ta hołotę wytępić to byłby raj...
    Każdego by było stac zapłacić 200tys zł za kuracje na nowotwór albo 6 tyś/mies na SM
    Każdego by było stac na domek pod miastem w osiedlu za pancerną bramą gdzie kremowy labrador by cię witał merdając ogonem...
    Mogłabys miec tyle dzieci ile zachcesz mieć i je wykształcić w najlepszych prywatnych szkołach gdzie panowałby niezwykle wysoki poziom nauczania
    Każdy by mógł zostac lekarzem ,WZIĘTYM programistą, adwokatem, biznesmenem
    Kazdy by miał swój kawałek lasu po prywatyzacji porośnięty stuletnimi drzewami
    Każdego by było stać na samochód dla każdego członka rodziny
    Każdy by mógł jeździć polskim TGV - inne koleje by zlikwidowano (nie miały by kogo wozić
    Każdy bedzie mógł przeprowadzać się za pracą i godnie żyć
    Każdy bedzie mógł sobie sam zafundować emeryturę jak ta z reklamówek reformy emerytalnej z 1998 roku
    Tylko to lewactwo wydrenowało budżety a teraz nie chce pracować na nadgodzinach bez zapłaty ,chce mieć płatny urlop, mieć pracę po urodzeniu dziecka.
    Tak - to złe państwo przeszkadza kapitalistom napychać sobie kieszenie jeszcze bardziej niż to robią. To z powodu naszego socjalnego państwa za każde zainwestowane euro pan kapitalista dostaje 1,56 eur (tylko lepiej jest w innym kraju socjalnym - Rosji - 1,86) W pozostałych krajach OECD godziwym i normalnym jest zarobek na poziomie 1,15-1,20.
    Gdy ,,uelastycznimy" jeszcze bardziej umowy o pracę to nie trzeba bedzie swołoczy w ogóle płacić urlopów, dokładać nadgodzin do woli ,kazać tyrać w sobotę i niedzielę. A jak się zbuntują to się ich odeśłe skinieniem palca...za bramą będą stali kandydaci upodleni na tyle by takie zasady pracy z radością zaakceptwać
  • 2011-09-07 15:56 | higienista1

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    W Polsce nie mamy wielu firm, które mogą zaoferować wysokie zarobki i karierę.Polacy sa dośc mlodym , industrialnym spoleczeństwem, w ktorym nie ma wiele starego kapitału, modeli dostatniego zycia przekazywanych pokoleniowo.Jesteśmy świeżo ze wsi.Poziom aspiracji jest raczej na miare realiów gospodarczych i osobistego zaplecza, czyli pracowitości i rodzinnego oraz unijnego wspomagania.
  • 2011-09-07 16:09 | Tomek

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Skonczylem informatke na Politechnice Wroclawskiej w 2006 roku. Nawet nie sprawdzalem ofert na polskim rynku pracy. Miesiac pozniej bylem juz w Irlandii. Na poczatku pracowalem na zmywaku - nikt nie chcial mnie przyjac do pracy w zawodzie prawdopodobnie z braku doswiadcznia. Nie przejmowalem sie tym, zarabialem i wysylelem pieniadze do Polski - mamie, a CV do Irlandzkich firm. Kupilem komputer, samochod, zylem na dobrym poziomie, chodzilismy na imprezy, do knajp. Po poltora roku wysylania CV i rozmow kwalifikacyjnych dostalem szanse - mala Irlandzka firma zatrudnila mnie w roli programisty. Na poczatek dali mi nieco wiecej niz na zmywaku. Pokazalem co potrafie. Po roku dostalem podwyzke 90% (a ja nawet o podwyzce nic nie mowilem). Od tej pory co roku dostaje podwyzke (tak po prostu tutaj jest). Jak jest jakis wiekszy projekt i trzeba w weekendy popracowac dostajemy bonusy. Jak jest okazja (swieta, ktos sie ozeni, komus sie dziecko urodzi itp), szef zabiera nas na obiad, a potem do pubu na piwka - oczywiscie placi za wszystko. Atmosfera pracy jest super i czuje sie godnie i na swoim miejscu we wszechswiecie. Kryzysu nie odczuwamy. Pozdrawiam wszystkich i zachecam do pogoni za marzeniami - oczywiscie nie za wszelka cene, pozdro
  • 2011-09-07 16:09 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @VPS - w tej dyskusji pada coś takiego jak ,,Polska". Owszem to ,,coś" istnieje jako pewien byt chroniacy przywileje dzięki ,którym ok 40% naszego społeczeństwa żyje na koszt pozostałych 60% co to nie mają wyjścia. to dlatego nasz system emeytalny jest niewydolny - bo mamy 35letnich emerytów ,strażników tej patologii. Pomaga pracodawcom zwiększać wyzysk. i tyle...
    Czasy gdy dany kraj coś mógł minęły teraz mając nawet najsprawiedliwszy rząd, najkompetentniejszy jaki byśmy mogli mieć ,mamy nikły wpływ na to co się stanie u nas - ,,rynki" 3 agencje w Stanach zadecydują czy ruinujemy ich czy sa dosyć spolegliwi...
  • 2011-09-07 16:18 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Zmieniła się tylko nazwa ustroju. Poza tym nic więcej.
  • 2011-09-07 16:23 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Nasze myślenie o socjalizmie jest skażone przez bolszewizm. To ,,skażenie" jest celowo podtrzymywane przez miłośników obecnej ekonomii. Socjalizm jako ustrój został pomyślany jako rozwiązanie dla najbardziej rozwiniętych krajów zachodnich, zaawansowanym w swoim rozwoju społeczeństwem (obywatelami,prawem, obyczajem obywatelskim), ze zbudowaną bazą materialną.Jednym słowem dla obszarów ,,splantowanych" przez kapitalizm. Tymczasem wprowadzono go prymitywnym kraju, gdzie jedynym ustrojem jaki znano była tyrania, który ustrój niewolniczy zniósł w 1863roku, gdzie siła militarna była jedynym miernikiem pomyślności kraju a bogactwa były konsumowane przez maksymalnie zawężona elitę (czasem mam wrażenie ,że właśnie do tego kierunku steruje światowa polityka/ekonomia). Zwyczajnie dokonano wymiany elity, zmieniono dekoracje, nieco poprawiono byt niewolników i przyjęto MARKSISTOWSKĄ FRAZEOLOGIĘ. Coś jakby nowi oprycznicy nowego cara zaczęli mówić nowym jężykiem. Istota rzeczy została ta sama. Jako ,że był to jedyny kraj gdzie ów system rzekomo zatriumfował więc uzanał się on za WZÓR. dDlatego tak zaciekle zwalczał inne formy lewicowości (herezje?) by na ich tle nie okazało się ,ze tam gdzie zamiast czołgów priorytetem jest produkcja dóbr konsumpcyjnych jest zwyczajnie lepiej.
    To dlatego od czasu transformacji jesteśmy karmieni albo neoloiberalizm (pomijam tych co są w kaście uprzywilejowanych - tam nadal komuna) albo powrót murzuckiej bolszewii. Na argument o socjalnej Szwecji od dwudziestu lat słyszę ,że się lada dzień zawali...
  • 2011-09-07 16:30 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    To dlaczego ów geniusz ekonomi (B.) - nie walczy tak zaciekle z KRUSEM i mundurowymi? sam był dwukrotnie wicepremierem...Teraz też mógłby to wbijac do głów a on sbie licznik ustawił...i pbredzi ,że podatki to be... Warren Buffet niedawno odkrył ,że jego sekretarka płaci wyższe podatki i niż...Taki jest koniec owej ekonomii ,,skapującego bogactwa w dół" .
  • 2011-09-07 16:49 | PZ

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Vps. Rozsadny i wywazoby post. Ja tez jestem z pokolenia wyzu i jak zaczynalem to bezrobocie bylo 22%. Skutek byl taki, ze jednak trzeba bylo myslec wczesniej o tym co sie bedzie robic i niejako patrzyc dalej niz tylko na fajne dzisiaj. Obecnie wiele mlodziezy (nie tylko w Polsce ale takze w Europie Zachodniej) prezentuje postawe roszczeniowa wedlug ktorej im sie nalezy samochod sluzbowy, telefon, laptop i tak dalej, jak nie to nie biore. I czesto w UE siedza wtedy na socjalu zajmujac sie pierdolami, co skutkuje tym ze nie zdobywaja cennego doswiadczenia. Efekt jest taki, ze coraz wiecej zatrudnia sie w UE Chinczykow lub Azjatow (niestety ale doplyw krwi z Polski sie wyczerpal), ktorzy tak roszczeniowi nie sa, ida pracowac aby zdobyc doswiadczenie, daja pracodawcy mozliwosc poznania siebie i swoich umiejetnosci i tak sa promowani. Ale to wymaga niestety wysilku, ktorego socjalna Europa nawet juz nie pamieta. Bredzenie, ze cale zlo wynika z tego ze prace wywieziono do Chin dla mnie prezentuje mentalnosc czlowieka zachodu, ktory uwaza ze mu sie nalezy. Wywieziono dlatego, ze jest tam popyt (nie wiem ile wiecej samochodow jest sie w stanie sprzedac w USA przy wskazniku 96 samochodow na 100 osob, ale chyba niewiele) i jakos na zaspokojenie tego popytu trzeba zapracowac (czego i tak benefity zgarniaja zachodnie firmy w duzej czesci), a dodatkowo Azjaci wciaz wola studiowac medycyne i nauki inzynierskie niz prawo i ekonomie (nauki z nieproduktywnego sektora jakby ktos pytal). Rozumiem, ze wedlug "Slawczana" Chinczykom sie nie nalezy nic oprocz pracy na dobrobyt Europejczykow, tak odbieram marudzenie o tym ze fabryki sa w Chinach.
    Ma racje "trebor" mowiac, ze przegrywamy konkurencje z Azjatami, dodatkowo jeszcze z tego powodu, ze Azja nie ma bagazu w postaci socjalu na europejskim poziomie (i to mozna nazwac kapitalizmem).
    Bledne jest takze obarczanie neoliberalizmu za wszelkie problemy w Polsce, gdyz takowego nie ma. Bez rozmontowania obecnego systemu przywilejow dla gornikow, hutnikow, rolnikow i innych swietych krow nic sie nie zmieni. Socjal powinien gwarantowac tylko minimum potrzebne do przezycia (i to bez ekstrawagancji), a nie fajne wakacje dla gornikow. Oprocz tego brak jest w Polsce czegos co nazywa sie zaufaniem spolecznym i to niestety takze nie pomaga w rozwoju gospodarczym.
  • 2011-09-07 17:03 | vps

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Z uwolnieniem się od systemu mamy do czynienia wtedy, kiedy to człowiek ma nad nim kontrolę a nie system nad człowiekiem. Jeśli znajdzie się Pani na bezludnej wyspie z 10 osobami, to do przetrwania będzie potrzebny jakiś SYSTEM zarządzania dobrami i wykorzystywania czasu oraz pracy. Można albo się poddać systemowi i w imię prawa, wykonywać swoje obowiązki dzień w dzień, albo kontrolować system do tego stopnia, aby w momęcie wykrycia błedu i wad, można było odpowiednio szybko go zmieniać. 10 osób to nie 8mld ludzi i tu jest problem. Jest problem jest i rozwiązanie i jako pierwszy krok do celu widzę tutaj większą samokrytykę względem własnych słabości wraz z większą wyrozumiałością względem słabości innych.

    Jaka jest przyczyna ogromnej przepaści jaka dzieli bogatych od biednych? Jak dla mnie - zakłamana moralność, która usprawiedliwia nasze samolubne działania. W ten sposób zawsze możemy przepchnąć każdą zagrywkę bo robimy to w imię "rozwoju i wolnej konkurencji". To jest przykład tego, kiedy system jest ponad nami - wykorzystuje się go tak jak duchowni wykorzytują religię - do własnych celów. Szukanie winnych nic tutaj nie zmieni bo wielu z nas jest "nie winnych" tylko względem tych na górze, dół nas już mnie obchodzi. Z perspektywy dziecka w fabryce w Chinach jesteśmy takimi samymi ignorantami jak maklerzy z Wall St dla nas.
    Pani problemy więc, nie są są wyzssane z palca, wiem, że tak jest i wiem, że nie jest super, ale co nam da płacz i żal do innych, skoro ci INNI istnieją tylko wtedy kiedy im na to pozwalamy.
    Czy Hitler osiągną by cokolwiek, jakby nie głupota i poparcie ludzi takich jak ja czy Pani?
  • 2011-09-07 17:10 | yeti362

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Mam problem z tym określeniem - pokolenie wykształcone.
    Dostało bonus od Giertycha i prawie każdy otrzymał maturę, a w dobie niżu demograficznego magistra w zasadzie trudno nie zrobić.
  • 2011-09-07 17:28 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Sugeruje Pan, że dzięki mnie Hitler by wygrał??? I jak Pan śmie tak twierdzić??? Kto Panu dał prawo nazywania mnie głupią!?! Widać, że umie Pan tylko obrażać ludzi!!! To karygodne!!! Nie poparłabym za nic takiego kogoś jak Hitler i ludzi jego pokroju, których można znaleźć i w polskiej polityce!!!!! Niech Pan takie bezczelne uwagi zachowa dla siebie! I nie, nie pogodzę się z rzeczywistością, która mnie przerasta i nie boje się tego powiedzieć i nie jest to winą moich słabości!!! Może nie chcę nikogo wy**mać?! I nie, nie umiem panować nad systemem obecnie nam panującym, bo nie jestem ani złodziejką ani ku**ą, ani nie umiem kombinować czy wykorzystywać innych do swoich celów, bo przecież Pan to sugeruje mówiąc o kontroli systemu! Rzeczywistość to też nie Matrix, że można ją zmieniać siłą woli! A samokrytykę posiadam (znam swoje możliwości, które są niestety mocno ograniczone) i na pewno głupia nie jestem. Niech Pan sobie sam głosuje na Hitlera!
  • 2011-09-07 17:52 | vps

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Sugerowałem, że dzięki niewiedzy i naiwności wyborców tacy ludzie jak Hitler dochodzą do władzy. To był tylko przykład, bo nie ma Pani pewności jakie będą poczynania osoby na którą Pani głosuje. Hitler obiecywal, że będzie lepiej. Nie chciałem Pani urazić. Bardzo przepraszam.

    Co do reszty to widze, że się nie dogadamy. Życzę więc powodzenia w użalaniu się i polowaniu na winnych:)
  • 2011-09-07 17:55 | Slawomirski

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    W Stanach bezrobocie jest zroznicowane posrod grup etnicznych. Czyli nie tylko wiek bezrobotnego jest istotny. Moim zdaniem najbardziej pokrzywdzone sa pokolenia stlamszone przez totalitaryzm. W Polsce i byc moze czesci Europy kazdy oczywiscie zasluguje na wiecej. Juz w PRL Wojciech Mlynarski wysmiewal tak myslacych.
  • 2011-09-07 17:58 | Lulu

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Skończyłam 2 kierunku studiów z bardzo dobrym wynikiem. W trakcie nauki wyjeżdżałam do Irl, żeby zdobyć jakiekolwiek doświadczenie zawodowe, za darmo również pracowałam dla ambasady polskiej w ramach praktyk studenckich. Po obronie spotkało mnie typowe odrzucenie przez rynek, nikogo nie obchodziła ani znajomość angielskiego, ani moje niewielkie doświadczenie, ani wykształcenie. Ba! Wmawiano mi jeszcze, że to właśnie humanistyczne wykształcenie jest kulą u nogi ponieważ nikt nie potrzebuje politologów itp. Najgorsze jest to, że dałam sobie wmówić te wszystkie bzdury. Postanowiłam lepiej dostosować się do rynku pracy i pójść na studia podyplomowe, wyspecjalizowałam się w pisaniu wniosków o dotacje unijne. No i co mnie spotkało? Firmy konsultingowe nie chciały mnie zatrudnić, gdyż rzekomo brak mi było doświadczenia. Zacisnęłam więc zęby i zaczęłam pracować za darmo dla jednej z fundacji. Napisałam im 2 projekty, za które dostali pieniądze, powiedzieli mi dziękuję oraz spadaj. Prezesowi fundacji oraz trzem vice prezesom nawet nie przyszło do głowy żeby mnie zatrudnić, choćby i na umowę śmieciową. Dostałam coś w rodzaju referencji poświadczających, że jednak potrafię pisać wnioski. Znowu spróbowałam szczęścia w firmach konsultingowych, ale wtedy okazało się, że problemem jest fakt bycia przeze mnie kobietą niedaleko trzydziestki. A nuż zachce mi się dziecka? Nie dodałam jeszcze najlepszego, w trakcie studiów podyplomowych jedyna praca jaką mi zaoferowano to konsultantka w call center. Umowa na 3 miesiące na 3/4 etatu. Po 2 i pół miesiącach dostałam formularz do przedłużenia umowy o pracę na kolejnych 6 miesięcy, po czym zwolniono mnie bez podania przyczyny po 3 miesiącach i tygodniu. Oprócz mnie zwolniono ok 30 osób, łącznie z kierownikami zmiany, po prostu zmienił się zarząd, a nowy skład postanowił znaleźć oszczędności raz, dwa. Zapewne mogłabym otworzyć własną działalność gospodarczą, ale nie mam dłużej siły użerać się z systemem. Obecnie mieszkam we Francji i wreszcie mogę odetchnąć. Miejscowi rówieśnicy nie mogą uwierzyć, że miałam problem z pracą w Polsce. Tutaj ukończenie nauk politycznych daje duże szanse rozwoju w wielu dziedzinach. Już na studiach jest rozbudowany system praktyk i staży, po których najszczęściej firmy zatrzymują absolwenta. A absolwent politologii nie jest synonimem bezrobocia tylko poważania.
    Ktoś mógłby powiedzieć, że miałam trochę szczęścia, a bezrobocie po studiach humanistycznych pewne tak czy owak. Tylko, że problem straconego pokolenia dotknął również mojego męża, który jest absolwentem politechniki, inżynierem budownictwa. Pracował 3 lata za granicą w swoim zawodzie, po czym wrócił do Polski. Otóż przez 8 miesięcy w kraju nikt nie chciał go zatrudnić, mówiąc, że kryzys, że są jeszcze koledzy szefa do upchnięcia na posadach, że zagranicą to się inaczej buduje a jego doświadczenie nic nie znaczy itp. Bez sentymentów zdecydował się znowu wyjechać. A propo, spośród 30 kandydatów z Polski, firma, dla której pracuje mąż zatrudniła tylko jego. Okazał się najlepszy. Szkoda, że nie doceniony we własnym kraju.
  • 2011-09-07 18:16 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Proszę Pana!
    Na nikogo nie będę głosować. Już mnie nic nie obchodzi. Tutaj się nic nie zmieni nigdy. Może będzie jakaś rewolucja (bo jest coraz gorzej i ludzie tacy jak ja którzy są w większości, mają już dość i ten wrzód musi kiedyś pęknąć), może nie. Wszystko mi jedno. Jakoś daję sobie radę. Na razie. Jeśli nie dam już sobie rady to widocznie jestem nieprzystosowana. Państwo najwidoczniej dąży do zniszczenia w tym kraju starych ludzi, młodą inteligencję, ludzi przedsiębiorczych, ambitnych i pracowitych. W takiej sytuacji w państwie nie dziwmy się, że jest coraz więcej krętaczy, kombinatorów i złodziei, którzy wg Pana rady "kontrolują system".Ja taka być nie potrafię i nie będę. Trudno. Może uda mi się z stąd uciec z tego grajdołu. Oby!
  • 2011-09-07 18:18 | vps

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @Slawczan - Trochę upraszczasz. Czy to wina korporacji, lub rządów, że kupując towar w sklepie wybierasz tańszy z Chin, zamiast ten droższy z rodzimej produkcji? Przecież to od zachowania konsumenta zależy los korporacji. Nikt nikogo nie zmusza do wspierania rynku pracy w Chinach. Można wyszukiwać i kupować tylko rodzime produkty. Nie jest też winą Chin, że stworzyli tanią siłę roboczą, bo każdy ma prawo usiąść do stołu. Za droga ropa? To jedziemy rowerem. Przecież wojny o zasoby toczą się na rządania wiecznie niezapełnionych potrzeb konsumenta.
    Chcieliśmy mieć lepiej to mamy - żyje się wszystkim lepiej niż 50lat temu. Nigdy nie było tak, że wszystkim było dobrze, dopiero w latach ostatnich, wszyscy zaczeli tego wymagać od rządów. A rządy robią to co chce społeczeństwo bo chcą utrzymać się przy władzy. Bajka o lewicy czy prawicy, neoliberaliźmie ( którego w Polsce nie ma ) bajka o korporacjach i mocarstwach rządzących światem to tylko bajka i uproszczenia. Coś w tym jest prawdy ale tak na chłopski rozum - jak przy takiej liczbie korporacji, konkurecji i takim konflikcie interesów, gdzie prawie każdy kontynent jest pełen wzajemnych podziałow, jakaś grupa może rządzić? Co w takim razie robi konkurencja, co robią wrogowie, a takich ma każdy? Co robią Chińskie korporacje jeśli rządzą te prozachodnie, co robi Ameryka południowa i co robią Indie? Zbierają ochłapy z pod stołu?
    Świat jest jednym wielkim bałaganem, gdzie wszyscy się wzajemnie zwalczają - zwalanie winy i odpowiedzialności na jedną grupę jest porównywalne do twierdzenia, że w śród ssaków, pełną odpowiedzialność za wszystko ponisi tylko jeden gen. System działa na tak samo jak natura. Wygrywa najbardziej optymalna opcja, czyli naturalna selekcja.
    Co do Polski, to na wszystko potrzebny jest czas. Nie można w ciągu roku o tak odebrać ludziom przywileji do których byli przyzwyczajani całe życie. Trochę wyrozumiałości i cierpliwości a wszystko będzie lepiej. Nie da się zrobić wszystkim dobrze, nigdy się nie dało. Można krytykować obecny system ale dopuki jesteśmy bezmyślną masą ignorantów, ślepo nakręcającą każdą konsumpcję jaką się podsunie pod nos, wybierająca populistów do rządów, gardzącą ogólną wiedzą z wiecznym poczuciem, że należy mi się wiecej niż mam - żaden system nie wypali. Każdy system działa tak samo, są wilki i są owieczki. Wilki żyją ze głupoty owiec, które swój los uzależniają od pasterza.

    Teraz ja uproszczę. Zmień siebie to zmienisz caly świat. Cokolwiek nie budujesz, dopuki będzie z tobą oszust, zawsze jest ryzyko, że się zawali.
  • 2011-09-07 18:35 | vps

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Z całym szacunkiem, cokolwiek piszę, nie piszę dosłownie do Pani. Prowadzimy dyskusję, to się zwracam bezpośrednio, ale to są tylko przykłady.
    Jeśli Państwo chce kogokolwiek zniszczyć, to jak będzie istnieć? Do rządzenia też są potrzebni wyborcy. Ma Pani wrażenie, że wokoło są sami oszuści. W większości przepadków to są tylko egoiści i ignoranci, którzy nie chcą oszukać, chcą jedynie po łatwiźnie załatwić byt sobie i najbliższym. Każdy w jakimś stopniu jest leniem i głupkiem, dlatego podaje takie przykłady. Nikt systemu nie kontroluje dopuki nie kontroluje się samego siebie. Ma Pani jedno życie, los dał Pani szczęście lub nie szczęście być w tym miejscu i w tym właśnie czasie - tylko od tego jak Pani spojrzy na swoje życie, będzie zależało czy jest udane czy nie, bo głodujące dzieci w Somalii chętnie się zamienią z Panią problemami.
    Rynek pracy, system emerytalny to są skomplikowane procesy, gdzie wszelkie zmiany wychodzą po czasie. Może ktoś zawalił, a może drugi poprawił, może jest więcej żłego niż dobrego, a może odwrotnie? Ocenianie z własnej persektywy procesu, który dotyczy takiej masy ludzi może prowadzić do poważnych błędów. Czasami rozwiązanie Pani problemu może spowodować powstanie dużego problemu dla mnie. Tego Pani nigdy nie będzie pewna, więc proszę pamiętać, że nawet jak jest źle, to ktoś ma zawsze gorzej.
    Ludzie nie są tacy okropnie, chcą tylko tego samego i nie potrafią się dogadać:)
  • 2011-09-07 18:36 | Piotr

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @Slawczan mnie wydedukowało życie. I przez niejdno w zyciu przeszedłem i bywało, że zarabiałem grosze, nawet nie uwierzyłbyś jakie, mimo bardzo porządnego wykształcenia. Ponad 10 lat trwało zanim sobie pozwoliłem na założenie rodziny. Ale przyczyn swoich porażek zawsze szukam u siebie, a nie jak Ty u innych. Popyt na pracę zawsze przewyższa podaż jeśli gospodarka się rozwija i jeśli jesteś wartościowym pracownikiem (nie tylko Twoim zdaniem). W większości krajów, gdy nie ma kryzysu, pracodawcy biją się o takich pracowników. Mimo "wywiezienia produkcji do Chin" już wiele lat temu. Zdarza się to nawet w Polsce. Popytaj znajomych pracodawców jak często trudno znaleźć fachowca. Tylko trzeba robić to na co jest popyt, a nie na co ma się ochotę i wyciągać łapę po innych ciężko zarobione pieniądze.
    A kryzysy i pogorszenie warunków nas wszystkich jest właśnie przez takich roszczeniowców, którzy, tak jak w USA, chcą domów, chcoć ich na nie nie stać. Jak inni mają dom to niech państwo mi dopłaci! Strzeżone osiedla są tam gdzie Państwo utrzymuje latami nierobów, którzy wogóle przez to nie są zainteresowani pracą. Ostatnie rozróby w Londynie, wcześniej w Paryżu, to są getta wychodowane na garnuszku państwa. To nic, że na podłych warunkach. Darmowe pieniądze, nawet bardzo małe, skutecznie zniechęcają do jakielkolwiek inicjatywy.
  • 2011-09-07 18:38 | zza kałuży

    Jak trzeba to wyjeżdżać z Polski, nie czekać!

    Widzę po własnych dzieciach. Recepta na sukces jest prosta.

    1. Studia w naukach ścisłych.
    2. Ukończenie studiów w terminie.
    3a. Łączenie studiów z pracą w zawodzie, a nie w Maku albo nigdzie.
    3b. Łączenie studiów z pracą badawczą, na uczelni lub poza nią.
    4. W razie trudności w otrzymaniu pracy satysfakcjonującej finansowo lub/i intelektualnie natychmiastowy wyjazd na tzw. Zachód.
    5. Kontynuacja edukacji na tymże Zachodzie.

    Dzieci, które postępowały zgodnie z powyższą receptą nie mają problemów i nie są rozczarowane. Natomiast te, które obijały się na studiach lub jeszcze wcześniej w szkole średniej mogą się teraz do woli "realizować" zawodowo w Maku i jeszcze czuć się szczęśliwe, bo inni pracy nie mają.

    W USA przeprowadzki ze stanu do stanu nikt nie uważa za koniec świata. Europa jest otwarta i należy z tego skorzystać. A jeżeli Europa jest za mała, to ludzi z kwalifikacjami potrzebują w wielu miejscach na świecie, jeżeli w Polsce jest za ciasno. Również w Chinach i wcale nie żartuję. Nie warto marnować życia bijąc się z dużymi trudnościami na rynku pracy w Polsce.

    A jak sie komuś nie chce uczyć, mimo bycia utrzymywanym, opieranym, ubranym, nakarmionym i wychuchanym przez rodziców to proszę nie zawracać głowy pod trzydziestkę. Rodzice też chcą coś od zycia. Jazda do roboty!
  • 2011-09-07 18:43 | k.B

    30- 20 latkowie – stracone pokolenie?

    Mam 26 lat, ukończone studia magisterskie na Uniwersytecie Wrocławskim oraz podyplomowe na Uniwersytecie Ekonomicznym. Od roku szukam bezskutecznie pracy, tak jak wielu moich znajomych. Najgorszym upokorzeniem jest dla mnie comiesięczna wizyta w Urzędzie Pracy, gdzie znudzone życiem i pracą Panie patrzą na mnie z góry. Dla rozrywki czytam tablice z "ofertami pracy". Ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad sensem istnienia tego "urzędniczego tworu", gdyż jeszcze nie poznałam osoby, która by znalazła tam pracę. Oczywiście taki urząd ma szeroką ofertę szkoleń, np. jak napisać dobre CV bądź kurs komputerowy. Cała ta oferta jest nie przemyślana, a prowadzące szkolenia osoby są słabo wykwalifikowane i zatrudnione po znajomości. Zresztą znajomości to słowo klucz, w Polsce najważniejsze. Bez znajomości nic w Polsce nie osiągniesz, a twoje wysokie kwalifikacje na które pracowałeś 6 lat nic nie znaczę. Za miesiąc wyjeżdżam z Polski, gdyż udało mi się załapać na płatny staż w Brukseli :) Na szczęście mi się udało! A wszystkim innym radze szukać tak jak ja szczęścia zagranicą.
  • 2011-09-07 18:45 | ax

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    >Czy to wina korporacji, lub rządów, że kupując towar w sklepie wybierasz tańszy z Chin, zamiast ten droższy z rodzimej produkcji? Przecież to od zachowania konsumenta zależy los korporacji. Nikt nikogo nie zmusza do wspierania rynku pracy w Chinach. Można wyszukiwać i kupować tylko rodzime produkty.
    _______________

    Tak, to wina rządów i korporacji. Nie można kupować tylko rodzimych produktów, bo ich po prostu nie ma (może z wyjątkiem produktów spożywczych, ale nie o nich mowa). Na przykład buty sportowe kupisz albo tanio na bazarze, albo drogo w sklepie Adidasa lub Nike, ale i jedne, i drugie będą wyprodukowane w Chinach/Pakistanie/Bangladeszu itp.

    Co do Polski, to na wszystko potrzebny jest czas. Nie można w ciągu roku o tak odebrać ludziom przywilejów do których byli przyzwyczajani całe życie. Trochę wyrozumiałości i cierpliwości a wszystko będzie lepiej.
    _______________
    Nie będzie lepiej. Na przykład utrzymywanie KRUSu na obecnych chorych zasadach powoduje wzrost liczby pseudorolników, którzy ubezpieczają się w KRUS na koszt uczciwych podatników i pracują na czarno, psując rynek i obniżając płace oferowane uczciwym pracownikom. W rezultacie uczciwym i pracowitym ludziom żyje się coraz gorzej, bo muszą utrzymywać coraz większą bandę pasożytów. To z kolei powoduje np. wzrost liczby urzędników, bo każdy wyższy urzędnik lub polityk stara się o utworzenie nowych miejsc "pracy" dla krewnych (przecież nie pójdą do uczciwej pracy, bo to harówa za grosze). I tak dalej.

    W wyniku braku reform jest coraz gorzej. Gdy moje pokolenie wchodziło w dorosłe życie w połowie lat 90., o wiele łatwiej było nam się czegoś dorobić w kraju (mieszkania, samochodu itp.). Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, ale jeśli ktoś miał olej w głowie i/lub wykształcenie oraz chęć do pracy, miał o wiele większe szanse niż dziś.
    __________________
    Zmień siebie to zmienisz caly świat.

    Bzdura. Jednostka nie zmieni niczego, chyba że najpierw pociągnie za sobą tłum, ale wtedy to już nie jest jednostka, tylko zorganizowany tłum. Uczciwy człowiek w kraju złodziei nie zmieni tego kraju, ale zostanie uznany za wroga publicznego. Jak nie wierzysz, to spróbuj pojeździć samochodem po polskich drogach zgodnie z przepisami. Zobaczysz, jaka będzie reakcja innych kierowców.
  • 2011-09-07 18:48 | Wacław

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Pytasz kiedy popyt na pracę będzie przewyższał podaż ? Ano wtedy, kiedy Państwo przestanie parać się rozdawnictwem i na skutek tego ludzie będą bardziej odpowiedzialni przy podejmowaniu decyzji prokreacyjnych. Na rynku pracy ilość chętnych na jej podjęcie osiągnie punkt równowagi i rynek pracy stanie się rynkiem pracownika. Ale wymaga to dalekosiężnych działań, z uwzględnieniem tego, że miejsca pracy nie tylko emigrują, ale są rugowane przez postęp technologiczny. Praca stanie się dobrem rzadkim i luksusowym, a nadwyżkę ludzi trzeba będzie zagospodarować, żeby uniknąć niepokojów społecznych. Aż strach pomyśleć, na czym owo zagospodarowanie może polegać... Wniosek z tego płynie prosty: lepiej ograniczyć populację poprzez ograniczenie rozrodczości niż w inny, mniej humanitarny sposób...
  • 2011-09-07 18:52 | ax

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    W Polsce młodzież nie wyjdzie na ulice. Polska młodzież miała od kołyski wbijane do głowy, że każdy jest kowalem swego losu, a jeśli komuś się nie wiedzie, to jest nieudacznikiem godnym pogardy. Gdy ktoś mało zarabia i jest poniewierany przez pracodawcę, to powinien poszukać sobie lepszej pracy, a jeśli nie potrafi, to znaczy, że nie jest nic wart. Nie przyjdzie mu do głowy, żeby np. w swojej firmie zorganizować zbiorowy protest albo związek zawodowy, bo takie zachowania są roszczeniowe i kojarzą się z komunizmem, a komunizm jest "be".

    Wychowanie młodego pokolenia na bazie takich "wartości" jest największym sukcesem twórców naszego feudalno-niewolniczego kapitalizmu. Nie muszą się obawiać o swoją pozycję i majątki.
  • 2011-09-07 18:58 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Nie wiem, czy Pan zauważył, ale najświeższy temat z okładki "Polityki" dotyczy osób takich jak ja. Nie pisali by o tym, gdyby problem dotyczył tylko mnie samej. Mówiąc szczerze, to cieszę się, że ten problem wylazł nareszcie na światło dzienne. I nie pozostanie na tym widząc, co się dzieje w całej Europie. Nowa klasa-PREKARIAT, do której należę nie z własnej winy, to nie jest zjawisko, które należałoby ignorować, nie sądzi Pan? Nie tylko ja w tej grupie jestem. Nie jestem jedyna, która tkwi, że tak to wyrażę kolokwialnie, w czarnej du*ie czyli beznadziejności w tym kraju. Dzwoniłam dziś do koleżanki-pracuje w bibliotece i boi się o swoją posadę, bo mieli jej uciąć etat. Spytałam się: "Aneta, co być ty zrobiła, jak być straciła pracę??? Dokąd byś poszła?" Poprosiłam o szczerą odpowiedź. Powiedziała: " No dlatego każdy taki drży o swoja pracę, bo nie wie, dokąd by poszedł". Żaden z nas nie chce być niewolnikiem a oto właśnie chodzi, jeśli mówimy o przystosowaniu się do obecnej sytuacji, prawda?? Nikt nie chce być poniżany bardziej niż jest (bo praca nauczyciela w szkole do łatwych też nie należy a mimo to każdy drży o taką pracę, która również nie jest zbyt satysfakcjonująca. Ludzie drżą o swoje posady-"ochłapy" w zasadzie. Do czego to doszło??? Jestem sama uwikłana w walkę z innymi bezrobotnymi nauczycielami, w walkę o ochłapy!!! A jeśli dostałabym pracę to nie na Pana czy czyjś koszt. Nie przesadzajmy!! Nikt by na tym nie ucierpiał. A co do dzieci w Afryce czy Somalii... Zawsze znajdzie się ktoś od nas w gorszej sytuacji. Zawsze można porównywać się do osób gorzej prosperujących. Ale czy to ma sens???
  • 2011-09-07 19:01 | warszawiak

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Brawo Tomek, oby wiecej takich indywidualnych sukcesow. Ale niestety 90% polskich emigrantow wegetuje za granica.

    Kariery takie jak twoja powinny byc mozliwe w Polsce.
    Jenakze partyjna cholota w Polsce nie czuje sie zobowiazana stwarzac takie warunki. W dziwny sposob miliony polakow to toleruje i spokojnie emigruja na tulaczke po obcych krajach. A powinni wymagac od politykow pracy. Czy jest to mozliwe? Nie wydaje mi sie. Polscy politycy nie wiedza co to jest praca.

    Zaden z dyktatorow partyjnych nie posiadna nawet minimum kwalifikacji na premiera. To jest skandal ze dziennikarze tego nie widza i toleruja te orgie polityczna ludzi ulomnych ktorzy w zabetonowanym ukladzie zawlaszczyli sobie prawo do rzadzenia tym nieszczesnym krajem. 38.5 mln ludzi za to placi ! Trzech z tych dozywotnich dyktatorow partyjnych juz udowodnilo ze nic nie potrafia a Napieralski nawet nie musi nic udowadniac.

    W Polsce od rzadu nie ma zadnych wymnagan, zadnych oczekiwan. To jedyny kraj gdzie rzad moze nic nie robic i byc najlepszy. To jest tragedia. Niestety tragedia glupoty. To bije Katyn i Smolensk i wszystkie inne nieszczescia. 22 lata debilnych rzadow to najwieksza zbrodnia na narodzie polskim.

    Mamy kampanie wyborcza, zadna z parti nie posiada ani planu ani strategi ani ambicji dla Polski. Nikt nic nie mowi o bezrobociu, o emigracji o dlugu publicznym. A dziennikarstwo pieje z zachwytu. Orgia debilizmu trwa.
  • 2011-09-07 19:07 | hynio

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Guzik prawda. Ja dostałem bez znajomości. 120km od domu, szukałem pół roku, ale się udało. Najpierw dostałem umowę na 3 miesiące, potem od razu na stałe. Żeby nie było, wiem że łatwo nie jest, trzeba mieć poza umiejętnościami szczęście, ale nie ma tak, że tylko "PO ZNAJOMOŚCI". Acha no i pensja - szału ni ma, ale na zmywaku w Anglii bym więcej (w sensie tego co można na miejscu za te pieniądze kupić) nie zarabiał.

    Czytam twoje wypowiedzi i widzę typowego nauczyciela. No przykro mi, ale nauczyciele to nigdzie na świecie nie są krezusi. Nie wiem dlaczego tak wielu z was uważa że wy powinniście być. Taka pani księgowa w dużej korporacji po angielsku mówi nie gorzej od ciebie (pewnie lepiej bo mówi w języku którego się używa, a nie którego autorzy książek chcieliby żeby się używało), oprócz tego mówi w jeszcze jednym języku no i zna się na księgowości. To jasne że nawet jeśli ona 3 z ośmiu godzin w pracy siedzi na necie, a ty po 4 godzinach w pracy jeszcze 8 pracujesz w domu to będziesz mniej zarabiać. Ona twoją pracę wykona (gdyby nie głupie wymaganie papierka o nazwie przygotowanie pedagogiczne), ty jej nie. Pierwszy wykład z podstaw ekonomii i pojęcie rzadkości się kłania. Twardych zasad ekonomii jeszcze żaden system nie przeskoczył.

    Mi na prawdę jest szkoda tych ludzi, którzy poszli na te studia z nadzieją dostania lepszej pracy, a powoli wchodzą w widełki "trwale bezrobotny", z drugiej strony dziś budzi się we mnie duch obywatela płacącego podatki, który pyta po co nam tylu humanistów? Czy nie można tych pieniędzy lepiej wydać, skoro tą drogą konkurencyjności gospodarki nijak nie poprawiamy? Może byśmy sobie jakiegoś satelitę kosmicznego stosując wyłącznie polskie technologie zbudowali, albo dali więcej pieniędzy na polskie sztuczne serce, albo na budowę specjalistycznych samolotów bezzałogowych? A może większe wsparcie dla innowacyjnych przedsiębiorców, cokolwiek. Może jakby ta gospodarka się lepiej kręciła napędzana innowacyjnymi firmami to wszystkim nam żyłoby się lepiej

    I jeszcze jedno - dziś to jest problem, bo tych ludzi muszą utrzymywać rodzice, ale kiedy rodzice umrą to będzie katastrofa. Rewolucji 50latków świat jeszcze nie widział,... jeszcze
  • 2011-09-07 19:11 | ax

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Niech każdy dorosły człowiek nauczy się dbać o siebie sam, a nie wiecznie wyciąga łapę po cudze, żeby mu ktoś pomó
    ___________________
    Pracownik firmy prywatnej nie wyciąga łapy po cudze, tylko po wypracowane PRZEZ SIEBIE, czyli po SWOJE.


    Na własność lokum kupiłem dopiero niedawno. Ale nie narzekam i nie biadolę, że wszyscy dookoła to złodzieje i wyzyskiwacze, bo wiem, że wszystko przede wszystkim zależy ode mnie.
    ___________________________

    Cieszymy się i gratulujemy. A teraz zdejmij klapki z oczu i pomyśl: czy gdyby wszyscy byli tacy pracowici, inteligentni i wykształceni jak Ty, to wszyscy mieliby dobrą pracę? Problem nie leży w nastawieniu pracowników, tylko w strukturze gospodarki. Na przykład w hipermarkecie jest kilkaset miejsc pracy o charakterze śmieciowym i kilkanaście kierowniczych, na etacie z dobrą pensją. Powiedzmy, że tych kilkunastu kierowników i dyrektorów ma skończone dobre studia, a kasjerki - najwyżej zawodówkę. Gdyby jednak te ostatnie jakimś cudem zdobyły takie samo wykształcenie, jak ich szefowie, to i tak nie dostałyby lepszej pracy i płacy, ponieważ takiej pracy NIE MA, jest tylko kilkanaście stanowisk na kilkaset chętnych. Nadal więc siedziałyby za kasą, jeszcze bardziej sfrustrowane. Chyba że poszłyby po rozum do głowy i zorganizowały ogólnopolski strajk. Bo kto jak kto, ale hipermarkety mają ogromne zyski i spokojnie mogłyby płacić kasjerkom dwa razy tyle bez szkody dla firmy.

    Przykro mi, ale Twoje rozumowanie wskazuje na to, że jesteś klasyczną ofiarą neoliberalnego prania mózgu.
  • 2011-09-07 19:24 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Po co są urzędy pracy?? Nie wie Pani?:) Po to, żeby zatrudniać armie urzędasów-nierobów, którzy nic nie robią a na pewno nie szukają dla kogoś pracy. Proszę się nie łudzić. Urząd Pracy nie służy do tego, żeby komuś znaleźć pracę!! Ja również przychodzę do Urzędu Pracy tylko po pieczątkę na ubezpieczenie zdrowotne, bo przecież muszę od czasu do czasu iść do lekarza i okazać dokument stwierdzający moje ubezpieczenie. Po nic więcej tam nie przychodzę, bo wiem, że nic więcej tak nie dostanę, nic więcej nie osiągnę. Panie urzędniczki pytają się mnie za każdym razem czy czytałam ogłoszenia z gablot. Tak czytałam. Ogłoszenia dla spawaczy, murarzy, ślusarzy i dekarzy nie mówiąc już o elektrykach i robotnikach na budowie układających cegły. Jestem tak jak Pani, z wyższym wykształceniem, po UW, mam wykształcenie wyższe magisterskie. I co z tego??? Panie urzędniczki uświadamiają mnie, że pracy dla mnie nie mają i czy ja jestem tego świadoma i czy szukam pracy. Tak, szukam, opowiadam, ale nie ma. Panie urzędniczki w jednym pokoju po 4 do pięciu osób. Jedna od gotowania wody na kawę, druga od mycia szklanek, trzecia od nasypywania kawy, czwarta od jej podawania. Ot i praca urzędników w Urzędzie pracy! Urzędy pracy powinny być zlikwidowane razem z tą armią urzędników! Pochłaniają tylko nasze pieniądze, które są z naszych podatków.
  • 2011-09-07 19:27 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    P.S. A jeśli chodzi o szkolenia, które są organizowane przez urząd pracy, to też pic na wodę foto montaż. Napisałam raz podanie o takie szkolenie. Nawet nie dostałam odpowiedzi. A jak już "dorwałam" którąś z urzędniczek powiedziała znudzonym głosem, że widocznie nie dostałam odpowiedzi, bo nie ma dla mnie miejsca na takim szkoleniu, że są pewnie inni potrzebujący. No pewnie! Pani magister to sobie na pewno sama poradzi! Są bardziej potrzebujący!! Ot i cała informacja. Szkoda gadać.
  • 2011-09-07 19:39 | Piotr

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @Czosnek kryzysu nie wywołała "naiwność finansistów w samoregulującą funkcję rynku". Bańkę na rynku nieruchomości napompowali amerykański rząd i bank centralny. FED utrzymywał 1% stopy procentowe przy 4% inflacji dotując w ten sposób kredyty. Już samo to wcześniej czy później musiało doprowadzić do katastrofy. Ale tego było mało. Rząd pod hasłem "Afordable Housing" za pośrednictwem swoich funduszy gwarantował kredyty dla klientów subprime, czyli tych, których na te kredyty stać nie było. Dlatego banki rozdawały je na lewo i prawo, bo niewiele ryzykowały, a nie dlatego, że "były chciwe". W normalnych rynkowych warunkach tego by nie robiły. To już murowana katastrofa. Ale nie, władze USA przecież nie poprzestały na tym. Uchwaliły takie ustawy jak Community Reinvestment Act, które nakładały na banki OBOWIĄZEK udzielania kredytów klientom subprime (dla przypomnienia: tych, których nie byłoby w normalnych warunkach na to stać). Wyznaczono kwoty, które musiały być realizowane. W szczytowym momencie wynosiły 50% udzielanych kredytów! A poczytaj jeszcze o American Dream Downpayment Initiative gdzie rząd zniósł wymóg odpowiedniego wkładu własnego. Gdzie tu widzisz "samoregulującą rękę rynku"? Na pewno nie wolnego rynku. Podobnie do niekontrolowanej eksplozji skomplikowanych instrumentów finansowych też przyłożyło się oczywiście państwo. Bo przecież ono jest mądrzejsze niż zdrowa konkurencja! Wprowadzając w 1975 r obowiązek ratingu przez emitentów papierów wartościowych SEC wykreował chorą z założenia sytuację kiedy to przysłowiowy sprzedawca domu wynajmuje rzeczoznawcę. Do tej pory na normalnym rynku rzeczoznawcę domu, samochodu, czy papierów wartościowych wynajmował kupujący. I tylko wtedy mogło to być rzetelne. I do tamtej pory agencje ratingowe po prostu sprzedawały swoje analizy potencjalnym nabywcom papierów wartościowych. Ale przecież ukochane przez tak wielu Państwo wie lepiej! I dlatego ponadto stworzyło oligopol autoryzując tylko trzy agencje, żeby było jeszcze lepiej! No ale przecież to wszystko nieprawda! Kryzys wywołały, jak wierzą teraz nawet rozsądni ludzie, liberałowie, chciwe banki i niuregulowany kapitalizm. Tylko jakimś dziwnym trafem liczba regulacji tworzonych przez SEC i jego budżet rosły co roku w tempie wykładniczym od lat 30-tych do 2007 r. Dlatego też powstał "Shadow Banking".
  • 2011-09-07 19:51 | Piotr

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @Slawczan przeczytaj mój powyższy post, który pewnie niedługo się tu pojawi. Na wszelki wypadek zacytuję:
    Kryzysu nie wywołała "naiwność finansistów w samoregulującą funkcję rynku". Bańkę na rynku nieruchomości napompowali amerykański rząd i bank centralny. FED utrzymywał 1% stopy procentowe przy 4% inflacji dotując w ten sposób kredyty. Już samo to wcześniej czy później musiało doprowadzić do katastrofy. Ale tego było mało. Rząd pod hasłem "Afordable Housing" za pośrednictwem swoich funduszy gwarantował kredyty dla klientów subprime, czyli tych, których na te kredyty stać nie było. Dlatego banki rozdawały je na lewo i prawo, bo niewiele ryzykowały, a nie dlatego, że "były chciwe". W normalnych rynkowych warunkach tego by nie robiły. To już murowana katastrofa. Ale nie, władze USA przecież nie poprzestały na tym. Uchwaliły takie ustawy jak Community Reinvestment Act, które nakładały na banki OBOWIĄZEK udzielania kredytów klientom subprime (dla przypomnienia: tych, których nie byłoby w normalnych warunkach na to stać). Wyznaczono kwoty, które musiały być realizowane. W szczytowym momencie wynosiły 50% udzielanych kredytów! A poczytaj jeszcze o American Dream Downpayment Initiative gdzie rząd zniósł wymóg odpowiedniego wkładu własnego. Gdzie tu widzisz "samoregulującą rękę rynku"? Na pewno nie wolnego rynku. Podobnie do niekontrolowanej eksplozji skomplikowanych instrumentów finansowych też przyłożyło się oczywiście państwo. Bo przecież ono jest mądrzejsze niż zdrowa konkurencja! Wprowadzając w 1975 r obowiązek ratingu przez emitentów papierów wartościowych SEC wykreował chorą z założenia sytuację kiedy to przysłowiowy sprzedawca domu wynajmuje rzeczoznawcę. Do tej pory na normalnym rynku rzeczoznawcę domu, samochodu, czy papierów wartościowych wynajmował kupujący. I tylko wtedy mogło to być rzetelne. I do tamtej pory agencje ratingowe po prostu sprzedawały swoje analizy potencjalnym nabywcom papierów wartościowych. Ale przecież ukochane przez tak wielu Państwo wie lepiej! I dlatego ponadto stworzyło oligopol autoryzując tylko trzy agencje, żeby było jeszcze lepiej! No ale przecież to wszystko nieprawda! Kryzys wywołały, jak wierzą teraz nawet rozsądni ludzie, liberałowie, chciwe banki i niuregulowany kapitalizm. Tylko jakimś dziwnym trafem liczba regulacji tworzonych przez SEC i jego budżet rosły co roku w tempie wykładniczym od lat 30-tych do 2007 r. Dlatego też powstał "Shadow Banking".

    Proponuję uzupełnić swoją wiedzę zamiast powtarzać bez końca te same bajki, które, co tragiczne, w myśl znanej zasady, w końcu stały się prawdą.
  • 2011-09-07 19:58 | Piotr

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @alamakota nikt nie twierdzi, wbrew temu co piszesz, że "dla chcącego nie ma nic trudnego" wręcz przeciwnie, bardzo trudnego. Właśnie wielu ludzi mimo, że jest bardzo trudno, nie poddaje się i nie domaga, żeby państwo im coś dawało. Jak kapitalista zbija takie kokosy, a Ciebie wykorzystuje sama zostań kapitalistą, załóż firmę! I jeszcze będziesz miała możliwość płacić innym lepiej! Dlaczego nie ma płacy dla nauczycieli? Spytaj ZNP. W Polsce jest najwięcej nauczycieli na mieszkańca w Eropie.
  • 2011-09-07 20:20 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Każda niewola rodzi tęsknotę do wolności i w różny sposób to się materializuje.
    Popadanie w niewolę bankierów doprowadziło do otwartego konfliktu walki o pieniądz.
    Groteską stają się demokratyczne wybory,co w Polsce przybiera wyraz szczególny polegający na ucieczce od konfrontacji programowej w formie debaty.
    To najlepiej sprzyja możliwości rozbieżności słów i czynów.
    Nawet KŁAMSTWO jako paradygmat w naukowej analizie o zostało uznane jako czynnik rozwoju intelektualnego człowieka.
  • 2011-09-07 20:28 | Piotr

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Aha i jeszcze jedno.
    Reagulatorzy amerykańscy a potem też europejscy wprowadzili przepisy nakazujące funduszom inwestowanie tylko w papiery z określonym ratingiem.
    No to teraz jak "prywatne" chciwe agencje obniżają rating to fundusze MUSZĄ sprzedawaćte papiery AUTOMATYCZNIE. To tylko pogłębia załamania. Dzięki Ci "Widzialna Ręko Państwa"!
  • 2011-09-07 20:28 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Z niewoli do niewoli droga prowadzi na skróty.Bóg Mamon jest dobrym przewodnikiem.
    Po dojściu do przekonania,że GATT i globalny wolny handel to kolejna nędza utopii gospodarczy patriotyzm zaczyna być widoczny na horyzoncie kiedy weźmie się pod uwagę znaczenie norwidowskiej MOJEJ OJCZYZNY.
  • 2011-09-07 20:37 | bryka

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Ja jestem 70+.Emerytka.Włączam się do dyskusji z troski o swoje dzieci 40+ i moje wnuki maturalne.Nie bardzo widzę sens dyskusji o poprańcach przeszłych a także o poprańcach przy żłobie.Nie chcę dyskutowac o etykietkach :socjaldemokrata,liberał,konserwatysta itp.To tylko etykiety,przyklejane sobie by matolstwo przykryc.Chodzi mi o coś innego.O zapobieżenie "wyjścia na ulicę" co może byc efektowne i podniosłe ale bezskuteczne.Demokrację mamy.I trzeba to wykorzystac ."Stracone pokolenie" (jakiś matoł dziennikarski tą etykietę wymyślił) musi zrobic użytek ze swej karty wyborczej.Tak by,przynajmniej zainicjowac,proces zmiany matołów na ludzi młodych i współczesnych mentalnie.O to was proszę.
  • 2011-09-07 20:42 | balaganiarz

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    mam 32 lata, dwoje dzieci, pracuje tylko na umowy o dzieło - i co? Średnio 15000 netto na miesiąc. Telefon dzwoni bez przerwy. Roboty po same uszy. Po prostu chciałem - więc teraz robię to co lubię i dostaję godziwą zapłatę.
    Trzeba robić swoje a nie czekać, aż samo przyjdzie.

    Po co mi ZUS? Żeby na moje 50 urodziny oświadczyli że emerytury nie będzie?



  • 2011-09-07 20:44 | vps

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Trochę zbyt dosłownie odbiera Pani moje przykłady i przenośnie. Już pisałem wcześniej, iż nie uważam, że Pani problemy są wyzsane z palca. Nie pisałem nigdzie też, że los pokolenia dzisiejszych 30latków jak i Pani to ich własna/Pani wina. Poprzez wzięcie sprawy w swoje ręcę miałem na myśli, próbę rozwiązania sytuacji, zamiast utwierdzania się w beznadzieji i wiecznego poszukiwania winnych. To co się dziś dzieje na rynku pracy nie jest niczyją winą. Jak już to można co niektórym zarzucić chciwość, bo to zachłanność rynków finansowych doprowadziła do długów, które spłacają ludzie niemający nic z tym wspólnego, między innymi Pani.
    Jeśli chce Pani wiedzieć "do czego to doszło?" to powiem Pani, że lepiej nigdy nie było, bo nigdy tylu ludzi nie miało szansy zdobyć wyższe wykształcenie. Przez stulecia był to przywilej dla elit. Dziś może i chcę tego każdy, a miejsca są ograniczone, stąd te problemy.

    Kontrolować system oznacza - nie dać się, co by się nie działo i zawsze grać fair wobec siebie.
    Jest Pani uczciwa? - Bardzo dobrze, ktoś kto przychodzi do pracy po to aby sprzedać fabrykę, też uczciwie wykonuje to co należy, dlatego, że tak jak Panią nie zajmuje los głodnych dzieci w Somali, tak i jego nie zajmuje los zwolnionych pracowników. Tak jak Pani mierzy wyżej tak i on chcę się tylko piąć w górę. To się nazywa brak kontroli nad systemem.
  • 2011-09-07 20:55 | bez kitu

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    To nie pokolenie 30. jest stracone, tylko tępe i zabetonowane łby rządzących, którzy włączyli zielone światło pospolitym złodziejom w dobrze skrojonych garniturach, zbijających fortunę za nieswoje pieniądze!!!.
    Kraje debilandu tak jak ameryka południowa, o mało nie dały się nabrać na szczerząca zęby amerykańską propagandę życia na kredyt i żarcia ponad stan, oraz wkręcanie się w tryby histerii, że za pomocą "wszystko jest OK" każdy może być miliarderem. Niewidzialna ręka rynku z tubą komunistyczno-onanistycznych stacji radiowych i telewizyjnych, zbudowała globalny burdel którego nikt już nie ogarnął. Jednak bogaci nadal są coraz bardziej bogatsi, mimo iż do pięt ani intelektem, ani codziennym rozumowaniem nie dorównują dzisiejszej młodzieży. Ręce opadły, kiedy ZŁODZIEJSKIE transakcje usankcjonowano i nazwano światowym kryzysem. Co należałoby zrobić?, to co robiło się w epoce kamienia łupanego. Maczugą przez łeb i patrzeć czy równo puchnie jeden z drugim, a jeśli czyjś debilny i pazerny oraz złodziejski łeb odrasta, to jeszcze raz maczugą przez łeb, aż do skutku i beż lęku, że się wyląduje w Guantánamo.
    Samo się nic nie zrobi, tak jak cudów ani kryzysów nie ma. Są tylko medialne darcia mordy i kierowanie ludzi na boczny tor.
    Nie marnujcie czasu, szanowni młodzi, otumanieni, bierni i ZNIEWOLENI Janko muzykanci.
  • 2011-09-07 21:07 | Leszko

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    "pracy jest za mało - korporacje wywiozyły ją do Chin "
    A dlaczego krwiożercze korporacje wywiozły pracę do Chin? Z altruistycznej sympatii do Deng Xiao Pinga? Chyba nie tylko. :o)
    Niestety rzeczywistość jest taka, że musimy konkurować o pracę na bardzo zglobalizowanym i konkurencyjnym rynku. Pracy w Polsce przybędzie, jak będziemy bardziej konkurencyjni. Będziemy bardziej konkurencyjni, jeśli będziemy mieli konkurencyjny wskaźnik wydajności pracy do ceny pracy. Albo szybko podniesiemy wydajność (np. przez inwestycje w infrastrukturę, nowe technologie, organizację pracy) albo przez obniżenie kosztów pracy. Niestety, bardziej prawdopodobne wydaje mi się to drugie rozwiązanie. Obniżenie poziomu życia wydaje mi się "koniecznością dziejową", obecne dzikie zadłużanie kraju to bardzo kosztowne maskowanie faktu, że nie jesteśmy konkurencyjni na globalnym rynku. Prędzej czy później się o tym przekonamy. Jeśli zbiedniejemy i to mocno, znajdzie się praca dla większości młodych ludzi. A że nie o tym marzymy? Fi donc, trzeba było inwestować od 20 lat w infrastrukturę, technologie etc. a nie fundować emeryturki trzydziesto-paro-latkom, renty 50-latkom itd. itp. Sami przejedliśmy swoje perspektywy i będziemy ponosić tego konsekwencje.
  • 2011-09-07 21:10 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Nie rozumiem, co Pan ma na myśli pisząc, że mierzę wyżej. Jeśli chodzi o to, że staram się o posadę nauczyciela, co wymaga wyższego wykształcenia i co najmniej tytułu magistra (chociaż dążenie do uzyskania tej posady nie nazwałabym "mierzeniem wyżej")to proszę mnie nie przyrównywać do kogoś, kto kosztem innych chce się wzbogacić sprzedając fabrykę i wyrzucając tym samym ludzi na bruk!! Ja swoim "dążeniem wyżej" nikogo nie krzywdzę! A jeśli drażni Pana polska inteligencja to już Pana problem:) Wywodzę się z polskiej Inteligencji z dziada pradziada i jestem z tego dumna. Każdy w mojej rodzinie z pokolenia na pokolenie kończył studia. Widocznie stać było mnie na to tzn mam ku temu predyspozycje, żebym skończyła studia. Nie chciałam parać się zamiataniem ulic. Myślę, że stać mnie na wiele więcej:) Nie nazwałabym tego tylko tak jak Pan pogardliwie "mierzeniem wyżej". Nie każdy stworzony jest do miotły, Proszę Pana:) Moje studia i praca umysłowa również nikomu nie przeszkadza, nie urąga i nie ubliża, nikogo nie krzywdzi, nikt nie staje się bezrobotnym wyrzuconym podle na bruk. Raczej odwrotnie. Robię to, proszę Pana do czego stworzyła mnie natura tzn do pracy umysłowej. To nie jest żadne "pięcie się w górę". Gdzie Pan tu widzi "pięcie się w górę
    ?. Są ludzie stworzeni TYLKO do noszenia cegieł i nikt nie ma prawa im zarzucać, że "nie pną się w górę" czy że są za mało ambitni. Ja się nie pnę w górę tylko staram się robić to, co do mnie należy i co najlepiej umiem! A co do winnych to powiem Panu tak: tak Pan wszystkich uniewinnia! Dobrze, że nie jest Pan sędzią, bo by najgorsze szumowiny latały po ulicach! Rozumiem, że za sytuacje podczas Rewolucji Francuskiej też nikt nie ponosił odpowiedzialności?! A II Wojna Światowa i zagłada Żydów i Polaków w obozach śmierci? Tutaj też nikt nie jest winny według Pana?? Samo SIĘ zrobiło? Zosia samosia:):)
  • 2011-09-07 21:20 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    P.S. Wydarzenia i historię tworzą ludzie, proszę Pana. Nic się samo z siebie nie dzieje i nie robi:) Chyba, że się jest na ciężkich lekach wywołujących omamy lub ma się nie leczoną schizofrenię to wtedy ma się wrażenie, że rzeczywistość sama się zmienia bez udziału ludzi.
  • 2011-09-07 21:27 | Edi

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    praca na umowie smieciowej to norma w Polsce. Jeszcze na studiach zaczalem prace. Dostawalem 1460 zl przez 7 lat, bez zadnej mozliwosci awansu. Szef ciagle gadal, ze nie ma pieniedzy a pod firme podjezdzal Jaguarem za 500 tysiecy. Dzis pracuje w innej, panstwowej firmie na umowe zlecenie, bo zadnych etatow nie ma nawet w planach(TVP). Dostaje 1800 zl. Studiowalem 5 lat a teraz mysle, ze wiecej bym zyskal idac do zawodowki. Zenada nie kraj...
  • 2011-09-07 21:37 | Przemek Leniak

    dlaczego akurat 30 latkowie? przecie to bez sensu...

    stracone pokolenia (bo jest ich przecie więcej) to wszystkie pokolenia dzisiejszej RP...
    przypomina mi się dawny już czas kiedy w gronie członków PPS - bo jestem socjalistą - zastanawialiśmy się nad skutkami reform emerytalnych, obliczaliśmy i spekulowali jak to będzie...
    pierwsze emerytury poreformowe już są i widzę że nie pomyliliśmy się wtedy
    system emerytalny oparty na pomyśle by kazdy zbierał na siebie stał się fikcją
    poreformowi emeryci to stracone pokolenie które będzie żyć z pomocy socjalnej lub żebrać...
    nie chce mi się sięgać do danych o biedzie ale tak na oko jakieś 50% społeczeństwa polskiego żyje w biedzie...
    cóż to znaczy? ano że nie może ze względów finansowo-materialnych być obywatelami pełną gębą - nie stać ich dla przykładu na kupno raz w tygodniu Polityki...
    kiedyś dawno (czyli w latach 90) były propozycje by stworzyć koszyk dóbr według którego można było mierzyć poziom biedy - taki koszyk powinien pozwalać na godne życie czyli prócz jedzenia i mieszkania pozwalać na zakup gazety codziennej tygodnika pójście do kina lub teatru - koszyk taki nigdy nie został stworzony do celów badawczych - zbyt wyraźnie ukazałby biedę...
    ...
    wiele ze wskaźników jakimi dysponujemy jest zupełnie do niczego nieprzydatnych - choćby wskaźnik bezrobocia który mierzy nie bezrobocie a zarejestrowanych w urzędach pracy (kiedyś było warto się rejestrować dla zasiłku lub dla ubezpieczenia ale przy obecnym stanie służby zdrowia nie ma to sensu bez pieniędzy w gotówce ciężka choroba oznacza śmierć lub kalectwo czy się ubezpieczenie ma czy nie)...
    rozmiar pracy na czarno nawet nikomu nie chce się tego mierzyć bo i po co...
    pracujący na czarno to oczywiście pokolenie stracone...
    ...
    zmiana jaka dziś następuje jest jedynie taka że dla tych dzisiejszych 20-30 latków nie ma właściwie żadnych etatów (w poprzednich pokoleniach były dla większego procenta osób..)
    obszar biedy się zwiększa, popyt wewnątrz krajowy maleje, PKB wzrasta dzięki sztukom magicznym bardziej niż dzięki czemu innemu...
    ...
    cóż tu gadać dużo RP jest krajem z którego we własnym interesie trzeba uciekać - do tych krajów które są pono w takim wielkim kryzysie
    do wspominanej Irlandii czy WB - tam nas chcą bo nie ustawiamy się w kolejkach po socjal tylko efektywniej niż autochtoni pracujemy - wytwarzając PKB i zarabiamy utrzymując lokalny popyt wewnętrzny...
    ...
    powody stanu jaki widzimy u nas są bardzo rozbudowane - tu można by książki całe pisać a nie posty na forum...
    trzeba by jednak najpierw przestać udawać że jest fajnie - a do tego by przestać udawać chętnych nie ma - nie tylko wśród polityków
    ...
    czy da się jakoś temu stanowi zaradzić?
    cóż nie sadzę by ktokolwiek podjął jakiekolwiek kroki w tym kierunku...
    młodzi ani starzy się nie zbuntują są zbyt zajęci kultywowaniem nadmuchiwanych sporów PO-PiS (czyli mają igrzyska i mniej zwracają uwagę na chleb)
    ci zaś których igrzyska mniej interesują od ich własnego życia też się nie zbuntują bo widzą że lepszym i ekonomiczniejszym wyjściem jest emigracja...
    nie czasowa oczywiście ale na stałe...
    to powoduje oczywiście problemy - głównie rodzinne - nikt nie lubi zostawiać rodziców znajomych itd...
    ale ci którzy zasmakowali życia godnego mogą tu wrócić jedynie po depresję i beznadzieję (niektórzy to robią - też są straceni)
    tak więc myślę że nasza równia pochyła długo jeszcze prowadzić będzie w dół...
    hmm być może do czasu kiedy bieda dotrze do urzędników i polityków a nie tylko do dziennikarskich dzieci jak dziś się dzieje
    pzdr.
  • 2011-09-07 21:41 | lola

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @Joanna, nauczyciele języków obcych mają i tak lepiej niż np geografii czy chemii, w Warszawie jest wciąż duży rynek kursów językowych. Jeśli nie chce Pani pracować na kapitalistę proszę założyć firmę - to proste, pierwsze dwa lata ZUS wynosi ok 400 zł, a w koszty można wrzucić materiały do nauczania. Przygotowanie rozsądnej oferty zajmuje max 1 dzień - potem wystarczy rozesłać ją do firm, ogłosić się w portalach i działać! Zazwyczaj pierwsi zadowoleni klienci polecają kolejnym i interes się kręci. Wymaga jednak dobrej organizacji, odrobiny zacięcia do marketingu i przede wszystkim wiary w siebie. Taka jednosobowa firma ucząca może spokojnie się utrzymać na przyzwoitym poziomie. Mówię to z doświadczenia. Od dwóch lat klienci sami mnie znajdują i chociaż teraz mam pracę na etacie w zupełnie innej branży, wciąż mam firmę, zatrudniam w niej osobę, która uczy. Czasem uczę też sama, ale to ja wybieram kogo i za ile. Początki były trudne - parówki z lidla na śniadanie i buty zdarte od chodzenia po mieście, ale teraz to ja decyduje o sobie i swojej pracy. Mam 28 lat.
  • 2011-09-07 21:42 | vps

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @ax - aaaahaaaa. To ciekawe. Co takiego dużego siedzi na czubku nosa, że nie widać? Proszę strącić i to szybko :)

    - czy brak rodzimych butów nie jest czasem wynikiem tego, że wybiła je produkcja Made in China, czyli tańsza? To jest skutek a nie przyczyna.

    -czyli KRUS już zostaje do końca świata. Nigdy nie będzie lepiej i nigdy to się nie zmieni?Wow zazdroszcze tej instytucji, pewnie będziemy za 300lat osiedlać księżyc a KRUS z udawanymi rolnikami nadal będzie istniał.

    - skoro w latach 90' było łatwiej dorobić się auta, to dlaczego ich liczba na naszych drogach się podwaja? Dziś co druga rodzina ma po 2 auta? O jakich mieszkaniach też mowa, skoro boom budowlany trwa niecałe 10 lat? Skoro było lepiej niż jest, to dlaczego mieszkań buduje się coraz to więcej?

    ...i najciekawsze:

    - czyli który to ten uczciwy, a który złodziej, bo się pogubiłem? O tym samym kraju mówimy? Skoro jednostka nie zmieni niczego, to czym jest tłum jak nie zbiorem jednostek? Czym jest kraj jak nie zbiorem jednostek? Od kiedy to 10+1=10? Skoro jest kraj złodzieji, to znaczy, że jednostki składowe to złodziej na złodzieju i zmienić je można tylko jedna po drugiej, lub wszystkie na raz - na to samo wychodzi kolego/koleżanko AX bo i tak musisz zmieniać jednostki. No chyba, że już nigdy nie będzie lepiej tak jak z KRUS'em i do końca świata pozostaje nam pchać ten ciężki kamień ajjjj tragedia;/
  • 2011-09-07 21:46 | Pekok

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Owszem, wielu ludzi nie może się odnaleźć; biedni biednieją, bogaci się bogacą. Jednak podstawową kwestią wydaje się być roszczenie wymagań kilkukrotnie większych niż nie tak znowu dawno wśród poprzednich pokoleń.
    Samochód jest, komputer jest, wycieczki zagraniczne są, lodówka pęka w szwach i do tego wszystkiego komentarz "jesteśmy poszkodowani"... kpina. Zwłaszcza, że większość ludzi na świecie nie posiada dziesiątej części tego, co my mamy.
  • 2011-09-07 21:50 | Przemek_Leniak

    Stracone są liczne pokolenia a nie to jedno

    stracone pokolenia (bo jest ich przecie więcej) to wszystkie pokolenia dzisiejszej RP...
    przypomina mi się dawny już czas kiedy w gronie członków PPS - bo jestem socjalistą - zastanawialiśmy się nad skutkami reform emerytalnych, obliczaliśmy i spekulowali jak to będzie...
    pierwsze emerytury poreformowe już są i widzę że nie pomyliliśmy się wtedy
    system emerytalny oparty na pomyśle by każdy zbierał na siebie stał się fikcją
    poreformowi emeryci to stracone pokolenie które będzie żyć z pomocy socjalnej lub żebrać...
    nie chce mi się sięgać do danych o biedzie ale tak na oko jakieś 50% społeczeństwa polskiego żyje w biedzie...
    cóż to znaczy? ano że nie może ze względów finansowo-materialnych być obywatelami pełną gębą - nie stać ich dla przykładu na kupno raz w tygodniu Polityki...
    kiedyś dawno (czyli w latach 90) były propozycje by stworzyć koszyk dóbr według którego można było mierzyć poziom biedy - taki koszyk powinien pozwalać na godne życie czyli prócz jedzenia i mieszkania pozwalać na zakup gazety codziennej tygodnika pójście do kina lub teatru - koszyk taki nigdy nie został stworzony do celów badawczych - zbyt wyraźnie ukazałby biedę...
    ...
    wiele ze wskaźników jakimi dysponujemy jest zupełnie do niczego nieprzydatnych - choćby wskaźnik bezrobocia który mierzy nie bezrobocie a zarejestrowanych w urzędach pracy (kiedyś było warto się rejestrować dla zasiłku lub dla ubezpieczenia ale przy obecnym stanie służby zdrowia nie ma to sensu bez pieniędzy w gotówce ciężka choroba oznacza śmierć lub kalectwo czy się ubezpieczenie ma czy nie)...
    rozmiar pracy na czarno nawet nikomu nie chce się tego mierzyć bo i po co...
    pracujący na czarno to oczywiście pokolenie stracone...
    ...
    zmiana jaka dziś następuje jest jedynie taka że dla tych dzisiejszych 20-30 latków nie ma właściwie żadnych etatów (w poprzednich pokoleniach były dla większego procenta osób..)
    obszar biedy się zwiększa, popyt wewnątrz krajowy maleje, PKB wzrasta dzięki sztukom magicznym bardziej niż dzięki czemu innemu...
    ...
    cóż tu gadać dużo RP jest krajem z którego we własnym interesie trzeba uciekać - do tych krajów które są pono w takim wielkim kryzysie
    do wspominanej Irlandii czy WB - tam nas chcą bo nie ustawiamy się w kolejkach po socjal tylko efektywniej niż autochtoni pracujemy - wytwarzając PKB i zarabiamy utrzymując lokalny popyt wewnętrzny...
    ...
    powody stanu jaki widzimy u nas są bardzo rozbudowane - tu można by książki całe pisać a nie posty na forum...
    trzeba by jednak najpierw przestać udawać że jest fajnie - a do tego by przestać udawać chętnych nie ma - nie tylko wśród polityków
    ...
    czy da się jakoś temu stanowi zaradzić?
    cóż nie sadzę by ktokolwiek podjął jakiekolwiek kroki w tym kierunku...
    młodzi ani starzy się nie zbuntują są zbyt zajęci kultywowaniem nadmuchiwanych sporów PO-PiS (czyli mają igrzyska i mniej zwracają uwagę na chleb)
    ci zaś których igrzyska mniej interesują od ich własnego życia też się nie zbuntują bo widzą że lepszym i ekonomiczniejszym wyjściem jest emigracja...
    nie czasowa oczywiście ale na stałe...
    to powoduje oczywiście problemy - głównie rodzinne - nikt nie lubi zostawiać rodziców znajomych itd...
    ale ci którzy zasmakowali życia godnego mogą tu wrócić jedynie po depresję i beznadzieję (niektórzy to robią - też są straceni)
    tak więc myślę że nasza równia pochyła długo jeszcze prowadzić będzie w dół...
    hmm być może do czasu kiedy bieda dotrze do urzędników i polityków a nie tylko do dziennikarskich dzieci jak dziś się dzieje
    pzdr.

    ps. posta którego napisałem będąć niezalogowanym można usunąć bo brzmi tak samo
  • 2011-09-07 21:58 | vps

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    hmmm :) Obrazowałem sytuacje w której każdy po swojemu ocenia daną sytuację. Pani uważa, że "mierzenie wyżej" albo inaczej, dopięcie do jakiegoś poziomu jest naturalne. Tak samo myśli koleś zamykający fabryke w celach zysku. Nikt tu nikogo nie ocenia, każdy ma swoje priorytety i każdy patrzy na rynek pracy ze swojej prespektywy. Inaczej myśli udziałowiec inwestujący miliony w akcje, inaczej Pani jako nauczyciel inaczej polityk starający się nie obciążać budżetu a inaczej biedne dziecko w Afryce. Wszyscy nie mogą mieć tego czego chcą i wszyscy nie mogą mieć racji. Tutaj jest taki problem, że raz ktoś wygrywa a raz ktoś przegrywa. Wygrywają głównie bogaci własnie dlatego że jak Pani napisała, ponoszą za wszystko odpowiedzialność ludzie, a nie Zosia samosia. Tylko, że nieuczciwośc bogatych odbywa się tylko dzięki braku reakcji uczciwych. Tak samo jak złodziej okrada dom i jak nikt nie zareaguje nikt nie zostaje złapany. Rzecz w tym, że to nie takie łatwe wykryć tego żlodzieja, jeśli każdy ma coś na sumieniu. Im uczciwśi będziemy tym trudniej będzie im się ukryć. Nasze narzekanie i zwalanie winy na pierwszego lepszego polityka czy kapitalisty tylko im pomaga bo odwraca uwage od przyczyn i skupiamy się na skutkach.
    Tak jak pisałem - nie dać się.
    Amen, dziękuje i kończe tą dyskusje bo mam wrażenie, że umyślnie wyciąga Pani odemnie treść a ja mam mase pracy :)
    Słońce świeci - cieszyć się. Do tego dużo witaminy C i ciepły szalik na zime. Lepszych rad nie ma :)
  • 2011-09-07 22:07 | Przemek_Leniak

    Przypomniałem sobie że kiedyś pisałem na temat biedy

    na stronie niby obywatelskiego dziennikarstwa...
    tekst powstał na podstawie danych Głównego Urzędu Statystycznego oraz Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych za rok 2008...
    rozreklamuję się nieco (proszę mi to wybaczyć) http://www.wiadomosci24.pl/artykul/polska_dla_biedakow_115738-1--1-d.html
    z danych GUS za ów rok 2008 wynika że 59 proc. Polaków żyło w biedzie...
    hmm cóż dziś też można by pogrzebać w danych GUS i Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych, zobaczyć czy zmiana faktycznie dotyczy jedynie pokolenia 30 latków jak sugeruje tekst Polityki czy też może procent żyjących w biedzie się zwiększył...
  • 2011-09-07 22:11 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    No to niech się Pan cieszy, że ma Pan pracę. To na prawdę wielkie szczęście. Ja takiego nie mam. A cieszyć się ze słońca, że świeci nie można stale i bez przerwy bo człowiek musi najpierw zaspokoić swoje nadrzędne potrzeby dopiero potem widzi piękno przyrody, bo ma na to czas i ochotę. Kiedy popłacę wszystkie rachunki bardziej mnie to cieszy niż świecące słońce. Proszę mi wierzyć. I odwrotnie: w du*ie mam słońce, jak mam niepopłacone rachunki i nie mam za co przeżyć miesiąca. Proszę mi wierzyć, że w czasach studiów, kiedy głodowałam i jadłam kajzerki między półkami w supermarkecie najmniej interesowało mnie słońce. Dziękuję za rzomowę. Pozdrawiam serdecznie.
  • 2011-09-07 22:18 | MichalZ

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Moi drodzy,

    A moze ci wszyscy nie mogący znaleźć sobie pracy powinni zastanowić sie nad tym ile warte są ich kompetencje. Od kilku lat zatrudniamy ludzi i 50% absolwentów psedo licencjatow i studiów ekonomicznych na rozmowie kwalifikacyjnej nie jest w stanie prawidłowo z ceny brutto zrobic ceny netto. Dziewczyny po studiach PR nie są w stanie napisać notatki prasowej, na pytanie jak książkę przeczytales własnego samo rozwoju w ostatnim roku odpowiadają: żadną. Absolwenci marketingu nie znajcy Kothlera.

    Spośród tych miernot wybieramy zawsze kogoś kto zaczyna od średniej 3500 brutto na umowę o prace i jak juz sie nauczy podstawowych rzeczy wymaganych na stanowisku specjalisty, chce zarabiać dwa razy wiecej i byc managerem, choć w sumie powinien zwrócić pieniądze za naukę.

    Może pokoleniu 30 latków sie w głowach poprzewracalo, gdyż jak rozmawiam z kolegami, ktorzy równiez pracują w korporacjach na wysokich stanowiskach to ich największym problemem jest znalezienie ludzi, którym chciałoby sie robię cieżko pracować nam - pokoleniu 40 latków pracujących po 10-12 godzin na dobę, którzy biorą tylko tygodniowe urlopy bo w tym czasie, gdy nas nie ma wyluzowany mógł zawalić ważny projekt.

    Fajny artykuł, tylko pisany pod tezę o straconym pkoleniu, ludzi ze zbyt wysokimi aspiracjami, niskimi kompetencjami i ograniczoną chęcią do pracy.

    Pozdrawiam,

    Michał
  • 2011-09-07 22:33 | Piotr

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Ja jestem realistą i nie interesują mnie ideologie. Jak widać w przeciwieństwie do Ciebie, fetyszysty pewnych haseł.
    Na szczęście nie wszyscy są tak "pracowici, inteligentni i wykształceni" dlatego pracują na niższych stanowiskach za mniejszą płacę. Pracowitym może być każdy, ale Twoja ideologia powoduje, że chociaż część z nich, którzy mogliby osiągnąć coś więcej zostają zdemotywowani. No bo po co? Niech inni się zatroszaczą o mnie! W przeciwieństwie do Ciebie uważam, że lepiej pracować za marne pieniądze niż siedzieć na marnym zasiłku. Jeśli państwo będzie inwestowało w socjal i ograniczenia gospodarcze to będą musieli to sfinansować Ci trochę bardziej pracowici i zaradni. Tylko przez rzadziej będą mieli z czego, bo będzie mniej pracy.
  • 2011-09-07 22:37 | asia

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    akurat nie myli pojec, wystarczy zobaczyc jak swietnie radzi sobie Argentyna po powrocie panstwa po nedzy reform neoliberalnych, przeprowadzanych bez takich ochron jak odszkodowania dla pracownikow, odprawy, zasilki, jakie byly w Polsce w latach 90.
  • 2011-09-07 22:39 | P

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    P.S.Wykreowany przez rządzących rating stworzył iluzję rzetelnej informacji i bezpieczeństwa, co lawinowo zwiększyło popyt na derywaty, które wcześniej nie budziły, ze względu na swoje skomplikowanie, takiego zainteresowania. Powstał popyt to powstała podaż. To nie chciwość banków napompowała ten rynek.
  • 2011-09-07 22:40 | vps

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Pocieszę Panią, od 6 mieśięcy dorabiam, jestem bezrobotny bo staram się o dotację na własny biznes. Nie mam gdzie mieszkać i się szwędam to tu to tam, część rzeczy niewypakowuje z walizek. Dodatkowo jak mi biznes nie wypali to jestem goły i wesoły plus długi. Nie ukonczyłem żadnej szkoły bo zawsze mierzyłem za wysoko i kończyły się srodki. Od rodziców nie dostaje żadnej pomocy. Mam jeszcze gorsze perspektywy i możliwości niż Pani... ale głowę mam pełną pomysłów i cieszy mnie słońce dzień w dzień bo sekrtet w tym, że wszyscy gonimy chwile, które tak na prawdę... są za darmo. Koniec idę :)
  • 2011-09-07 22:53 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Cóż. Gratuluję i trochę zazdroszczę tego schizofrenicznego jak na te czasy w tych nienormalnym kraju optymizmu. Ale to Pana sprawa, jak Pan widzi świat i nie wolno mi tego krytykować. Dla mnie to chore co się dzieje i już dawno przestałam się śmiać. Teraz jestem bardzo poważna i szukam drogi ucieczki, bo nie widzę dla siebie i dla nikogo w takiej sytuacji rozwiązań. Pan ma takie spojrzenie na tą patologiczną sytuację. Ok. We mnie się rodzi bunt i mam ochotę czasem tych złodziei-spekulantów-pseudopolityków (jak to ktoś tu określił ładnie na forum) trzepnąć maczuga w łeb a jak się podniesie to jeszcze raz i patrzeć czy równo puchnie! :):) Mnie się już skończył optymizm dawno. Przebijam pana: ja jestem bezrobotna właściwie od lat 12!!! Życzę Panu wiele szczęścia i tego optymizmu. Oby jak najdłużej trwał.
  • 2011-09-07 23:01 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Święta racja. Popieram w 100%!"Zmień siebie to zmienisz cały świat" - To jakaś chora ideologia albo filozofia rodu z Nibylandii:)
  • 2011-09-07 23:12 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Pani księgowa nie wykona mojej pracy nauczyciela. Niech Pan nie obraża nauczycieli arogancją. Nie uczymy się na studiach skrobania kartofli tylko fachu wymagającego studiów. Aby zostać nauczycielem należy skończyć studia zawodowe, które trwają 6 lat: licencjat+magister. Poza tym trzeba mieć predyspozycje do bycia nauczycielem i powołanie. Wątpię czy księgowej potrzebne powołanie. Poza tym praca księgowej to wakacje na Karaibach w porównaniu do pracy nauczyciela. Pan chyba nie wie, o czym pisze. Zapraszam do jakiegoś technikum na tydzień pracy z uczniami. Założę się że szybko Pan nabierze szacunku do tego zawodu jakim jest zawód nauczyciela tak pięknie pogardzany przez Polaków w tym za**anym kraju. Aha: nie mówię po angielsku. Mówię w innym języku i to tak, że pani księgowa mogłaby się schować:) Pzdr.
  • 2011-09-07 23:21 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Pani księgowa nie wykona mojej pracy nauczyciela. Niech Pan nie obraża nauczycieli arogancją. Nie uczymy się na studiach skrobania kartofli tylko fachu wymagającego studiów. Aby zostać nauczycielem należy skończyć studia zawodowe, które trwają 6 lat: licencjat+magister. Poza tym trzeba mieć predyspozycje do bycia nauczycielem i powołanie. Wątpię czy księgowej potrzebne powołanie. Poza tym praca księgowej to wakacje na Karaibach w porównaniu do pracy nauczyciela. Pan chyba nie wie, o czym pisze. Zapraszam do jakiegoś technikum na tydzień pracy z uczniami. Założę się że szybko Pan nabierze szacunku do tego zawodu jakim jest zawód nauczyciela tak pięknie pogardzany przez Polaków w tym za**anym kraju. Aha: nie mówię po angielsku. Mówię w innym języku i to tak, że pani księgowa mogłaby się schować:) Pzdr.
  • 2011-09-07 23:46 | Piotr

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    "Bo kto jak kto, ale hipermarkety mają ogromne zyski i spokojnie mogłyby płacić kasjerkom dwa razy tyle bez szkody dla firmy."
    To jest dowód na Twoje socjalistyczne wypranie, bo hipermarkety bardzo konkurują w Polsce ceną i mają zyski nie większe niż w innych branżach. Wiem to z pierwszej ręki. I daruj sobie legendy o "wyprowadzanych zyskach".
    A co mają powiedzieć kasjerki z małych sklepów? Jest ich więcej, zarabiają mniej, nie mogą nawet marzyć o całym korporacyjnym socjalu, odprawach i dodatkach, a one masowo nie zastrajkują.
    Zasadnicza rzecz nas różni: ja uważam, że dorosłych zdrowych ludzi trzeba motywować do tego żeby sami dbali o swój los. A Ty uważasz, żeby państwo leciało do nich z pomocą, czyli, żeby ich demotywować. Albo siłą zmusić pracodawców, żeby ich zatrudniali. Ostanio byłem świadkiem jak pewna mieszkanka podwarszawskiej wsi gdzie dużo osiedliło się Warszawiaków odmówiła pracy za 2 tys PLN netto bo ona "1 tys PLN to se w domu wysiedzi".
    To są skutki Waszego socjalistycznego prania mózgu.

  • 2011-09-08 02:29 | J.Grebowicz

    Dlaczego my sie tak biczujemy nazwajem?--

    --my pracownicy. Jedni drugich, sami siebie, itd... Glosowalismy na kapitalizm to go mamy. (Glosowalismy wprawdzie na socjalizm z ludzka twarza, ale mamy kapitalizm z wilczymi klami, a nie?...) Jak kapitalizm to kapitalizm. Ucza wszyscy wokol, ze w kapitalizmie miejsca pracy tworzy kapitalista. Moze wiec zapytac ich gdzie jest praca? Przeciez znamy ich, mozna liste stowrzyc po nazwisku...A jesli nie bedzie odpowiedzi, to nalezy spytac rzad i to twardo. My placimy rzadowi pensje, to my jestesmy Panem a rzad sluga. Pamietajmy o tym i zwrocmy sie we wlasciwym kierunku zamiast skakac sobie do gardel, klaso robotnicza!
  • 2011-09-08 02:48 | Prekariusz

    proste rozwiązanie

    Może po prostu nie zatrudniajcie znajomych królika?

    Kiedy przestanie się zatrudniać dzieci szefa żony, które zniechęcone są tymi marnymi 3,5 koła na start, ale leniwie podejmą wyzwanie, okazać się może, że gdzieś tam jest ktoś inny, kto się nada.

    Bo chyba jesteście jedyną firmą na w naszym kraju, gotową wyrzucać na etat tak wielką sumę pieniędzy od razu, dla kogoś z ulicy bez podstawowych kwalifikacji, w około jest mnóstwo ludzi po długich stażach (w Polsce i za granicą) robiących takie prace od lat za darmo, albo za jakieś grosze.

    PS 3,5 tysiąca na start, na prawdę?? jesteście państwową firmą czy jak?
  • 2011-09-08 08:30 | oakpark

    Winien jest socjalizm

    Raz: Ktoś, kto przyjeżdżał do Stanów z Polski i widział po ile ceniono te amerykańskie domki z drewna obrzuconego zaprawą łapał się za głowę.... a tu się okazywało, ze american style of life obejmujący m.in. własny dom został zainfekowany socjalizmem własnie w tym aspekcie. Bańki nieruchomosciowe są zresztą jednymi z bardziej popularnych, takze w Europie - Hiszpania, Irlandia....

    Dwa: roszczeniowość i uczciwa płaca nie sa tym samym a w tej dyskusji jedna strona utozsamia obie rzeczy z roszczeniowością a druga z obroną przed wyzyskiem. Prawda leży w płaceniu ZA PRACĘ a nie za co innego - układziki, partyjniactwo itp. Polska nie jest normalnym krajem bo "poletka" do zarabiania ogradzają sobie przywilejami i pracodawcy i zorganizowana siła robocza - obie zas strony spiskują jak oszwabic konsumenta.....

    Ustrój, w którym niesposób dorobić sie z pracy demoralizuje, tak samo demoralizuje darowany pieniądz. Mamy w Polsce i merkantylizm w sensie Hernanda de Soto na rynku i socjalizm w uzwiązkowionych spółkach państwowych. Mamy polityków czekajacych na okazje do wywrócenia struktury własności (Kaczyński i PiS) i wiszących u klamki lobbystów i oligarchów biznesu (Tusk i PO) oraz nomenklaturowe SLD i PSL.

    Pracy z początku brakowało dla blue collars, teraz braknie już i dla białych kołnierzyków. Zatem: ze stopniowa obnizka poziomu życia trzeba sie pogodzić.... zwłaszcza w Polsce, gdzie poziom nauki morduja struktury feudalno-cechowe a innowacyjność jest żałosna.
  • 2011-09-08 09:01 | realista

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Mam 26 lat, wykształcenie prawnicze (studia dzienne), praca w administracji publicznej, pensja niska (o średniej krajowej można pomarzyć), ale i tak czuję się szczęściarzem. Mam pracę i jakieś perspektywy. Poza tym trzeba się dalej edukować (kursy, języki, podplomówki). To państwo rzeczywiście nie pomaga młodym ludziom, ale czy kiedykolwiek pomagało? Młodzi warszawiacy idąc w bój 01.08.1944 r. nie pytali, ile za to dostaną i czy awansują. Oni robili swoje (takie były okoliczności, że trzeba było walczyć). Dziś nie musimy toczyć wojen, ale po prostu umieć zagospodarować sobie życie w pokoju, tzn. pracować ,uczyć się w takich realiach jakie są. Sam jestem wkrzony na tak duże dysproporcje płacowe i fakt, że wielu moich znajomych jest bezrobotnych. Wnerwia mnie to, że biorąc kredyt w banku, nie płacimy normalnych odsetek, ale de facto lichwę. Nie mogę patrzeć na twarze polityków i ludzi wysoko postawionych, gdzie jedynym ich celem jest utrzymanie się na ciepłym stołku. Wku... mnie bezzradność państwa, które nie potrafi zapewnić bezpieczeństwa swoim najwyższym przedstawicielom. Pomimo tego wszystkiego, uważam, że młodzi muszą wziąść się za siebie, ,,przmęczyć'' te parę lat, popracować, nabyć doświadczenia (czasem i negatywnego - wiadomo co cię nie zabije...) i wtedy działać, choćby politycznie. Pokolenie 25-35 latków, gdyby tak naprawdę się zmobilizowało, to odsunęłoby od władzy całą tą sitwę postkomunistyczną i postsolidarnościową. Wtedy rzadzilibyśmy w tym kraju i twierdzę, że bylibyśmy w stanie zrobić wiele dobrego. Po pierwsze dla tego, że nie jesteśmy skarżeni skrajnymi poglądami a po drugie, że mamy energię, wiedzę i nie czujemy się gorszymi, niż inni młodzi europejczycy. Wręcz przeciwnie uważam, że w wielu przypadkach bijemy ich na głowę. Dlatego też więcej optymizmu i nie poddawać się.
  • 2011-09-08 09:08 | lecher

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Masz Michale rację. Znam też kilkunastu "magistrów " i studentów humanistyki, nie potrafiących obliczyć prostego procentu , nie znajacych ortografii polskiej, poprawnego języka polskiego, ( nie mówiąc o obcym).( n.p. masowo używane słowo " w cudzysłowiU" )którego uzywa m.in. nowy doktorant z Torunia p. Girzyński.Bezwzglęnie zakres wiedzy tych studentów wykazują n.p. teleturnieje telewizyjne, żenadą jest słuchanie odpowiedzi.
  • 2011-09-08 09:16 | jotkaes

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    ... tylko nie byłoby komu zaorać ziemi, posiać a potem zebrać zboża, przerobić na mąkę i upiec z niego chleb. Podobnie z prądem , wodą, śmieciami i wielu, wielu innymi rzeczami niezbędnymi do życia. Z Chin je się sprowadzi ?
    A co zaoferujecie w zamian za to Chińczykom - przecież nie wytwarzacie nic, co ludziom do życia NIEZBĘDNE !
    A zresztą - ten wierszyk wiele wyjaśnia
    Julian Tuwim

    "Wszyscy dla wszystkich"

    Murarz domy buduje,
    Krawiec szyje ubrania,
    Ale gdzieżby co uszył,
    Gdyby nie miał mieszkania?

    A i murarz by przecie
    Na robotę nie ruszył,
    Gdyby krawiec mu spodni
    I fartucha nie uszył.

    Piekarz musi mieć buty,
    Więc do szewca iść trzeba,
    No , a gdyby nie piekarz,
    Toby szewc nie miał chleba.

    Tak dla wspólnej korzyści
    I dla dobra wspólnego
    Wszyscy muszą pracować,
    Mój maleńki kolego.
  • 2011-09-08 09:17 | tatrawiasta

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Najczęściej jest tak, że kasjerkami zostają wykształceni humaniści po 2 dziennych kierunkach, a stanowiska kierownicze mają osoby z wykształceniem średnim lub z dyplomem jakiejś prywatnej, marnej uczelni. Oni mieli czas na to żeby zdobywać doświadczenie zawodowe, przez co mogą kierować zespolem kasjerek.
    Humaniści po 2 kierunkach niczego nie potrafią, a jeszcze mniej od nich potrafią jedynie bezrobotni humaniści, którzy napisali i obronili swoje doktoraty.
  • 2011-09-08 09:24 | oakpark

    To już dziś się dzieje...

    ...moje dziecko nie chce mieszkać w bloku i przychodzi sprzedać mieszkanie i za te pieniądze rozbudować dom pod miastem...po prostu te osiedla robią sie nie do życia. Hałas, smród, problemy komunikacyjne jakoś nie daja się powstrzymać ogrodzeniami.

    Nasze państwo tak dusi finansowo samorządy, ze nawet dróg czy obwodnic nie mają za co budować. Odpowiednicy takich "boers" z Aulnay-sous-Bois czy Bourg-La-Reine mieszkają - np. w Łodzi właśnie w blokowiskach i centrum.

    Zapaść infrastrukturalna jest wspomagana korupcją. Od znajomego z Regionalnej Izby Obrachunkowej wiem, że co Orlik to przekręt.... Prezydent Łodzi likwiduje tramwaje podmiejskie bo "liberalna" władza miejska dała monopol MPK - miejskiej spółce na transport w mieście. Ta spółka (jak i inne) jest nasiana nepotami magistrackiej władzy - i to tyczy PO, PiS, SLD - po równo! Kartelik ciułający od lat rentę od władzy... w ogóle sie nie dba o mieszkańców... dlatego ludzie olewają chodzenie na wybory.
  • 2011-09-08 09:30 | oakpark

    tatrawiastej doktorat niepotrzebny...

    ...ciekawe ile by wytrzymała w Stanach rozmawiac z innymi tatrawiastymi tylko o sporcie, samochodach i biznesie...8^)

    Humanisci po prostu wytwarzają dobra, których tatrawiasta nie konsumuje, nie trawi...8^)
  • 2011-09-08 10:00 | oakpark

    Bardzo emocjonalna, przerysowana wypowiedź....

    Dlaczego niby odpowiedzialność za własne życie, pracę, los - miałaby być antywartością?
  • 2011-09-08 10:04 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Myślę ,że nie problem w znalezieniu fachowca ale w zapłaceniu mu - gdy ktoś(mam na myśli rzemieślnika-murarza,stolarza) jest fachowcem to pracuje dla SIEBIE. zwyczajnie jak ma tyrać za ochłapy ,znośić fochy i humory swego pana to woli zaryzykować...Bedą chcieli zapłacic godziwie - to znajdą sie fachowcy.
  • 2011-09-08 10:09 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    ,,Obniżenie poziomu życia wydaje mi się "koniecznością dziejową" Mam nadzieję ,że TY jesteś gotów obniżyć swoje aspracje , pracować na nadgodzinach za darmo, z radością wyślesz swoje dziecko na bezpłatny staż, gotów jesteś nie mieć urlopu, płacic za leczenie,płacić za edukację, samemu zorganizować sobie emeryturę, oczywiście nie oczekujesz umowy o pracę na ,,etecie" ,wręcz marzysz by parcowac na umowie o dzieło.
    Chyba ,że jesteś studentem jeszcze...
  • 2011-09-08 10:11 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    ,,Lepiej pracować za marne pieniądze..." - ekstra. Marne pieniądze sa zwykle za marną pracę? Masz marną pracę bo jesteś ,,niedoinwestowany" - doinwestuj ale jak? skąd wziąść dodatkową kasę na inwestycje? Pogodzenie sie z marna pracą na starcie ustwia marność twojego dalszego życia...
  • 2011-09-08 10:14 | Emigrant

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    "Tomek"

    1. Mam podobne doswiadczenie. Przyjechalem do Hiszpanii w 2005 roku. Do kraju tego przyjechalem z milosci do hiszpanki, z ktora jestem do dzis. Rzucilem studia i bez znajomosci jezyka.Pierwsza prace dostalem w meksykanskiej restauracji, ktorej wlascicielka byla rosjanka (przydala sie znajomosc rosyjskiego). Gdy mowilem juz w miare swobodnie po hiszpansku dostalem lepsza prace w restauracji **** Hotelu, a pozniej dyrektor awansowal mnie do pracy w recepcji. Praca nie jest ani najgorsza ani najlepsza z mozliwych, ale nalezy ja szanowac jak kazda inna. Codziennie za to moge uzywac jezykow obcych, ktore znam oraz moge rozmawiac z obcokrajowcami. No i jest to 40-godzinna praca w biurze. Hiszpania ma swoje wady jak i zalety jak kazdy innych kraj. Zarabiam blisko sredniej krajowej w Hiszpanii. Kokosy to nie sa, ale zarabiam wyraznie wiecej niz w pierwszej mojej tutaj pracy. I zamierzam tak dalej sie rozwijac. Udalo mi sie tutaj skonczyc studia. Nie nalezye jednak do tego tpu pamietliwych osob, ktore w 2002/2003 wyjezdzaly z Polski wieszajac psy na ojczystym kraju...by kilka lat pozniej wrocic do ojczyzny poniewaz nie kazdemu zycie na emigracji odpowiada. Ja staram sie byc takim samym czlowiekiem wobec kazdego i wszedzie tam gdzie mieszkalem/mieszkam/bede mieszkac. Tak mnie wychowano i sam mam takie poglady.
    Na emigracji nauczylem sie dwoch waznych rzeczy: nic nie ma za darmo i naelzy starac sie cos dac zeby moc cos otrzymac. Inna rzecz to to, ze to jak odbieramy w Polsce swiat, Europe czy historie.....jest bardzo wzgledne z punktu widzenia innych narodow. Nie twierdze ze jest gorsze czy lepsze. Uwazam, ze jest zwyczajnie inne.
    Nikogo za zwoje niepowidzenia nie obwiniam, do nikogo nie staram sie meic pretensji. Sam jestem sobie steren, zaglem i okretem. Moim zdaniem zmiany zachodza znacznie szybciej niz jeszcze 20,30,40 lat temu. Globalizacja pedzi bez opamietania przy swoich pozytywnych i negtywnych stronach. Do tego wszechobecny internet.

    2. Zachodni swiat przejadl prawie caly dobrobyt ktory wypracowal do 1973 roku, czyli do kryzysu naftowego z tegoz roku. Wszystko co pozniej nastapilo to banki spekulacyjne:jedna po drugiej. Zastrzyki kredytow i drukowanie pieniedzy tyle razy daje nawet teraz o sobie znac.
    Winne sa Chiny? Przepraszam bardzo ale czyzby tylko zachodni swiat mial prawo do rozwoju ekonomicznego? Chiny, Indie czy nawet Brazylia nie chca byc tylko suflerami na deskach tego swiatowego teatru. Chca byc pierwszoplanowymi aktorami, a to oznacza znany z teori gier konflikt interesow. Inaczaej mowica chodzi o "status quo".
    Europa ma wiele probemow, ale to co laczy wszystkie europejskie kraje to "europocentryzm". Europa nie chce sie pogodzic sie z faktem, ze punkt ciezkosc swiata przenosi sie ku Azji/strefie Pacyfiku.
    Na temat mozna by pisac i pisac. Swiat dalej sie bedzie rozwijal i my wraz z nim. Spoleczenstw idealnych nie ma, chyba ze ktos chce zyc zludzeniami utupii oraz do wszystkiego dorabiac ideologii.


    3. Uwazam rownierz ze i w Wisle duzo wod uplynie zanim nastapia w Polsce zmiany, ktore co wazne zadowola wszystkich. Sadze, ze przydalaby sie mala zmiana mentalnosci. Mniej martyrologii, malkontenctwa orz machania szabelka. Romantyczne postawy mozaby zastapic pragmatcznym podejsciem do rzeczy.
    Kady sam powinienem byc architektem swojego zycie, szczescia, a nie oczekiwac od innych/kraju/rzadu ze mu zrobia gotowy projekt...

    Prosze nie odbierac tych slow jako statecznej racji, gdzy takie nie sa moje intencje. To tylko moje subiektywne opinie.
  • 2011-09-08 10:27 | gostom

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Mając 26 lat co możesz powiedzieć o realnym życiu. Nic! Po studiach prawnych nie masz nic wspólnego z gospodarką realną. Pracując w administracji oznacza to dożywotne życie na wysokim poziomie na koszt podatkowicza. Potrzebni są inżynierowie, rzemieślnicy, wysoko wykwalifikowani fachowcy w przemyśle. Aby zorganizować konkurencyjny przemysł i gospodarkę. Nawet rolnictwo wisi na kroplówce UE, zresztą za komunę nie było inaczej. O innych programach finansowanych przez ten sam urząd, szkoda mi więcej słów. I jeszcze coś: Lekarze, Adwokaci, Elita banków i podobna im klientelia doprowadzi już w krótce do bankroctwa, i nie tylko Polski i Grecji. Politycy, obojętnie w jakim kraju nie mają zielonego pojęcia o ekonomi czy gospodarce narodowej. Nawet nie są wstanie prowadzić jakikolwiek zakŁad usług czy przemysłu. A to jest znany fakt.
  • 2011-09-08 10:35 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Ciekawostka - odnośnie pracy dla zaspokojenia Chińczyków...
    Kiedyś były takie buty Dr. Martens. Były made in England (bardzo długo - jeszcze w latach 2000). I kosztowały ok 80-85 eur(w przeliczeniu na zł więcej). Obecnie są droższe niż 85 eur(ten sam model) ale made in China. Wartość pracy włożonej w ich wyprodukowanie stonowi promil. Koszta transportu też są niewielkie (relatywnie). Więc co było motywem relokacji? Chciwość - udziałowcy chcieli się obłowić. Kiedyś gdy ktoś miał firmę to była ona swego rodzaju WARSZTATEM dla niego - dawała mu dochód. Teraz jest to inwestycja - co roku musi byc więcej kasy bo inaczej wartość firmy nie wzrośnie. Nie kupuje się firmy by produkować buty - kupuje się ją po to by za 2 lata sprzedac ją drożej. Więc każda metoda zwiększenia WARTOŚCI firmy jest dobra (oczywiście na krótka mete). Wracając do Dr. Martensa - skutkiem tego było więc napchanie sobie kabzy przez udziałowców - obstawiam ,że rząd brytyjski z tego nie ma nic bo kasa przechodzi przez jakieś Jersey albo Isle of Man, stracił płatników podatków, wypłacalnych konsumentów, których i tak nie stać na zakup tych chińskich podróbek Martenów...Co zyskał - owe leniwe gnidy żerujące na socjalu, które rozbestwione życiem ponad stan jako prominenci working class ,nie chcą obniżyć poziomu swojego życia. Może zagazowanie zbędnych proli pozwoli zbilansować populację? Albo wprowadzenie demokracji a'la Pinochet zdyscyplinuje ich? Bo widzę w tej dyskusji wiekszość jest zwolennikami teorii ,,obniżenia aspiracji" , ,,biednys bo głupi". W zasadzie w tym modelu gdzie elita maksymalizuje swoje zyski a minimalizuje swoją liczebność. Rozumiem ,że ci wszyscy dyskutanci popierający obecny model kapitalizmu/ rozumiejący go/ rozumiejący konieczność ,,obniżenia poziomu życia" uważają ,że załapią się do tej elity albo z godnością i pokorą pogodzą się ze swoim losem gdy usłyszą ,,że ich polisa pokrywa koszta leczenia tylko do wyskości...dla tego muszą spokojnie zdechnąć" . Kierunek dla mnie jest jasny: będzie elita ,która w zasadzie będzie przebywała gdzie chce- nie związana z konretnym karjem (w sumie tam gdzie są jej konta) , trochę plebsu ich obsługi, nieco fachowców do obsługi infrastruktury, trochę roboli do łopaty (budowy, rolnictwo i spożywka). No i zbedna reszta...
  • 2011-09-08 10:41 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Mogą sobie ciułać BO LUDZIE NIE CHODZĄ NA WYBORY a potem ich nie kontrolują.Jakby na manifestacje po rażącym olaniu swojego programu przyszedł tłum próbował spalic ich za ich biurkami to by sie BALI. Dobry przykład - HGW chce sprywatyzowac SPEC w Warszawie. Na 100% oznacza to podwyżkę cen ciepła - PiS zebrał podpisy by zorganizować referendum - radni olali to. A ludzie? Może nawet nie wiedzą. Wkrótce będą skomlec na ,,ONYCH" ,że zrobili im drożyzne...sami siedząc w domu olali istotny temat dla siebie
  • 2011-09-08 10:43 | oakpark

    Wyzysk jest różny

    W kapitalizmie ten, kto wiecej wie i lepiej pracuje wyzyskuje mniej kreatywnego. W socjalizmie leń wyzyskuje pracowitego i zdolniejszego. Dlatego też - nawet wg Marksowskich kryteriów - lepszym, czyli zapewniajacym szybszy wzrost wydajności pracy jest ustrój kapitalistyczny.

    Ja sie bedę upierał, że ludzi trzeba wyzyskiwać - ale intelektualnie. Taki młody po studiach zasuwa jak wyrojona pszczoła.... póki go ktoś nie zdemotywuje.... albo zmotywuje do pracy za granicą. No - bo czemu nasi postdocy tak gremialnie nie wracają ze stażu, hę?

    Mało mnie obchodzi "twarz" kapitalizmu czy socjalizmu. Obchodzi mnie czy PŁACI SIĘ ZA PRACĘ... a nie za co innego.
  • 2011-09-08 10:48 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Pogodzić się? Może polubic patologię?
    gdyby ludzie byli ,,pogodzeni" to byśmy siedzieli na drzewach jeszcze. Człowiek dąży do ideału (albo przynajmniej by sobie polepszyć). Gdybym ,,pogodził się" to bym nadal w soboty pracował jak moi ,,pogodzeni" koledzy. Ale podjąłem walkę i udało mi się. Wierzę w to ,że nie czeka nas los tyrających za miskę ryżu Chińczyków.
  • 2011-09-08 10:50 | oakpark

    Drugi faszyzm?

    Czyli "rewolucja drobnomieszczańskich mas" czyli faszyzm? To już było, nie rozwiazało problemów. W ogóle problem istnieje kiedy koszt życia z problemem jest tańszy od kosztu jego rozwiązania.... 8^)

    Dlatego czekający na rewolucję wywłaszczająca beneficjentów III RP Kaczyński umrze przed kolejną Aurorą czy Noca Długich Noży... 8^)
  • 2011-09-08 10:53 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Czy jest to winą Chin ,że stworzyli tania siłę roboczą? Owszem to ich wina - gdyby to był kraj DEMOKRATYCZNY to robotnicy mogli by się upomnieć o poprawę swego losu i przestali by tani. To chyba jest ideał niektórych osób piszących tutaj: zero socjalu, tyrka za tyle ile pan uważa i nikłe perspektywy na poprawę bo inaczej kula łeb. Myśle ,że Chiny to spełniony sen kapitalistów: technicznie na poziomie, ekologia w dupie, a robolom jak się zbuntuja kula w łeb.
  • 2011-09-08 11:08 | oakpark

    Stale mylisz na tym forum skutki i przyczyny.... 8^)

    Niechodzenie na wybory JEST WNIOSKIEM z obserwacji, ze nic ono nie daje w systemie gdzie:
    - wszystkie partie sa skorumpowane i rządza nimi lobbysci via szefów partii z dworem
    - wybory nie sa jednomandatowe
    - władza lokalna jest skartelizowana

    Iśc kogos spalic moze oznaczać, że taki kaczystowski napalony tłumek spali....właśnie Twój dom czy Twój samochód. W Hobbesowskiej walce wszystkich ze wszystkimi to od czasów hoplitów wieksze szanse - chocby broń i środki maja Twoi bogaci do oskubania.... 8^)

    Ale jest racjonalne jadro w Twoich tezach. Takie mianowicie, ze w Polsce prawa polityczne MAJA DOPIERO GRUPY, nie obywatele... 8^). A to m.in. oznacza, że nasz system dopiero do demokracji dąży... i jednocześnie zsuwa sie w oligarchię do kupienia (PO i Tusk) lub faszyzm (PiS i Kaczyński).
  • 2011-09-08 11:08 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Poczytaj niektóre posty powyżej - pogódż się ze swoim gównianym losem ,obniż aspiracje ,idż sie przekwalifikować, wiń siebie, idź pracować za ochłapy ,bądź got0wa dojeżdżać do pracy nawet 150km, gódź się na śmieciowe umowy o pracę, zrób więcej darmowych staży, zmień siebie. Bla bla bla.Z radością pracuj na niepłatnych nadgodzinach, praca w sobotę/niedzielę - oczywiście, nie rób pracodawcy przykrości dzieckiem (może zaświadczenie o sterylizacji by pomogło?). Myślę, ze wielu piszących powyżej uważa ,że to dopiero bedzie dwodem na twoją ,,elastycznoś" bo twój post jest dla nich dowodem ,że jesteś ,,roszczeniowym humanistą"
  • 2011-09-08 11:17 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Bo większości przypadków mimo nauki ,gotowości do/ciężkiej pracy niewielu osiąga sukces. Więszość postów jest dowodem na to ,że nauki taki powodują zanik empatii i znieczulicę : jestes sama sobie winna, weź się do roboty, sam jesteś kowalem swojego losu. Moim marzeniem by ci ludzie ,tacy butni w swim powodzeniu/albo młodości usłyszeli : nie możemy pana dalej leczyć gdyż przekroczył pan/pani limit kosztów na jakie opiewa polisa...Wtedy bym chciał tych kowali zobaczyć w akcji...Pewnie dlatego liberałowie popierają. eutanazję. W końcu ONI pomagac nikomu nie będą bo to ,,deprawuje" leni więc jak nie życzę sobie by z moich podatków ich ratować. ratować ich do wysokości limitu polisy a potem piach...
  • 2011-09-08 11:19 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Pochwal sie w jakiej branży działasz - może ja i inni prosocjalni ,roszczeniowi nieudacznicy damy rade sie przekwalifikować...
  • 2011-09-08 11:24 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Uważaj bo zostaniesz napiętnowany jako bolszewia. Ja sam też zaliczyłem epizod w PPS. Teraz obstawiam Palikota (takie nagięcie do realpolitik).Czytanie niektórych postów mnie osłabia - jesteś sam sobie winien, ja mam ekstra więc można a jak nie masz toś dureń, pogódz się ze swoim losem itd. Po prostu kontrolowane przez korporacje mass media zasuflowały im socjalizm=komuna
  • 2011-09-08 11:37 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Co to za firma może sie przekwalifikuję...?
  • 2011-09-08 11:41 | Piotr

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @Slawczan "obecna ekonomia" to nie kapitalizm jak twierdzisz, tylko SOCJALIZM. Wasze mistrzostwo polega na tym, że od kilkudziesięciu lat wmawiacie ludziom, niestety skutecznie, że na świecie coraz większe wpływy ma liberalizm. Tylko od tych kilkudziesięciu lat wydatki publiczne na całym świecie niemal nieprzerwanie pną się w górę.
    I poczytaj sobie o genezie kryzysu w USA. Cały ten syf mamy dzięki "Twojemu" ręcznemu sterowaniu gopsodarką.
    Ale Ty wyznajesz zasadę, że jeśli fakty są przeciwko nam, tym gorzej dla faktów. A Szwecja (też zachecam - poczytaj) najpierw przez pół wieku się bogaciła stosując "krwiożerczy" kapitalizm, a dopiero potem, gdy już była zamożna, zaczęła bawić się w socjalizm. Gdy Szwecja była na naszym poziomie rozwoju jej wydatki publiczne wynosiły 20%, u nas wynoszą 50%.
  • 2011-09-08 11:41 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Kolega chyba nie ma problemu z jakością życia ale z ogólnym wykształceniem tak : studia są PRAWNICZE a nie prawne , nie podatkowicze ale podatnicy. Domyślam się ,że miało być ,,bankróctwo" zamiast bankructwa. Gdy nasz rozwój pójdzie w tym tak zalecanym kierunku studów technicznych/pogardy humanistyki bedziemy mieli tabuny inżynierów ,którzy będą fachowcami ale nie umiejącymi się wyłowic ponad poziom dwusylabowców
  • 2011-09-08 11:51 | PZ

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Super post. Wlasnie tak trzeba postepowac, po pierwsze uczyc sie, doksztalcac, zdobywac doswiadczenie i organizowac politycznie (ale samodzielnie, z ograniczeniem wieku w gore max. 40 lat - tak jak przy wyborach do parlamentu UE zrobili cwaniacy z wtedy panujacego rzadu tyle ze w druga strone (przypominam wszedzie bylo 18 lat, a w Polsce zrobiono 21). Tylko tak jest sie w stanie stworzyc alternatywe dla obecnego post-okraglostolowego "ukladu". Patrzac z zagranicy (mam 31 lat i zero lat pracy w Polsce) na obecny stan sil wydaje mi sie, ze co niektorzy politycy zdaja sobie sprawe, ze to ich ostatnia kadencja byc moze, bo idzie nowe. Jesli nawet nie uda sie wepchnac kilku nowych partii w obecnych wyborach to w przyszlych raczej na pewno.:) Wtedy mozna bedzie zaczac odspawywanie wiecznych politykierow od stolkow. Najwazniejsze, ze mamy o wiele wieksza wiedze, znajomosc swiata i nieskrecony umysl skrajnymi pogladami.
    Moze by tak "Partia Mlodych". :)
  • 2011-09-08 11:52 | warszawiak

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Poglad ze ludzie sami sa winni swego losu to bzdura.
    Nikt nie byl w stanie wybrac sobie kraju ani miejsca gdzie sie urodzil.
    Nikt nie byl w stanie wybrac sobie rodziny w ktorej sie urodzil. W rodzinach biednych i otumanionych religia (70% polakow) dzieci sa skazane na biede i poniewierke. I tak bedzie z ich dziecmi. W dodaktu odziedzicza astronomiczne dlugi zacigniete przez obecne lajdackie pokolenie. A wiec rodzisz sie z dlugiem 80 tys zl. (przeietny dlug polaka). Czy jests w stanie zarzadzac swoim losem ???

    W Polsce nikt rowniez nie wybiera politykow, ani poslow, ani senatorow. Rzadzi zabetonowana zamknieta klika tumanow i zdrajcow. Polacy nie glosowali na kapitalizm. Miala byc druga Japonia ktora jest krajm socjalistycznym. Polacy glosowali na druga Japonie, na 21 solidarnych postulatow a wprowadzono system niewolnictwa czym jest kapitalizm bez wlasnosci. Politycy nie sa rozliczani za wyborcze klamstwa.

    Naomi Klein (z Kanady) opisala jak to wprowadzono w 'Doktrynie Szoku'. W Polsce, kraju historykow historia Polski ostatnich 22 nie jest znana. Nikt sie jeszcze nie odwazyl trzezwo spojrzec na polska transformacje do kapitalizmu bez wlasnosci, czyli do niewolnictwa. Obcokrajowcy wiedza na ten temat wiecej.

    Indiwidualna osoba ma tylko umiarkowany wplyw na swoje losy. Rzad ma oczywiscie najwiekszy wplyw. Ale jak oszolomieni zachodem elektrycy i historycy, poddancy KK i w sluzbie amerykanskiego imperializmu, decyduja to cudow byc nie moze.

    Spojrzmy na ostatnie 22 lata. Ktory z rzadow, ktora z parti, ktory z politykow kiedykolwiek rozpoznal(a) bezrobocie i emigracje jako problem. Nikt i nie bylo zadnych prob zaadresowania tego szkodliwego zjawiska. A np USA, Obama rozlicza sie z bezrobocia kazdego miesiaca. To glownie zadecyduje o jego eventualnej re-elekcji.

  • 2011-09-08 11:53 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Proszę Pani. Wiem, jak wygląda zakładanie firmy. Generalnie jest to masakra, że tak się wyrażę kolokwialnie, teksańską piłą mechaniczną. Mój brat bawił się w to i stwierdził, że gdyby wiedział, nie zakładał by żadnej firmy jednoosobowej. Powiedział, że jest z tym tyle zachodu, że szkoda nerwów. Z resztą i bez jego doświadczeń widząc, co urzędnicy potrafią zrobić z człowiekiem, który ma swoją firmę, to aż się włos jeży na głowie... Po prostu boję się niepotrzebnych komplikacji i kłopotów, które niekoniecznie mogą być moim udziałem. I to co Pani pisze o opłatach to nieprawda. Również nie ma sensu zakładać takiej firmy, jeśli towar jest, że tak to ujmę "niechodliwy". Wiem, jaki popyt jest na język niemiecki (ponad 12 lat obserwuję bardzo aktywnie popyt na j. niemiecki i inne języki:)) i niestety, ale i z tego względu nie założę firmy, bo bym splajtowała po krótkim czasie (nie ma tłumów). A potem, jak rozwiążę działalność, płaciłabym jeszcze kilka lat ZUSowi podatki. Po moim trupie! Nie założę firmy bo nie mam skłonności samobójczych (jeszcze nie).
  • 2011-09-08 11:54 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    W tm raju bogaci będą mieli mini elektrownie a biedna roszczeniowa hołota prądu miec nie bedzie bo skąd kase na rachunki?
    Problem smieci rozwiąze się sam - głodna hołota będzie je ,,recykligować"
  • 2011-09-08 11:55 | Asia

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Wiesz co, nauczycielko? Spokojnie Twoją pracę wykonam. Co więcej mogę nauczyć nie tylko angielskiego, ale i niemieckiego. Informatyki na poziomie gimnazjum czy historii ;) I wiem doskonale co to znaczy uczyć tzw trudną młodzież, choć nikt mnie do tego nie przygotował na studiach. Studiowałam archeologię, i jak się okazało że guzik po tym będe miała, to się przekwalifikowałam. Wybrałam źle w dzieciństwie, poprawiam teraz. Do tego siedząc na emigracji, ale w kraju który wybrałam z glową. Nic Ci się nie nalezy za to że skończyłaś studia i jesteś z rodziny inteligenckiej, należy ci się za to, że znalazłaś/stworzyłaś sobie miejsce, i na które sama pracujesz.. Znam kilka osób po filologiach, które naprawde nieźle sobie radzą, i całą masę która siadła na tyłku i płacze jak im źle bo nie mają wszystkiego. Z takim podejściem nic nie zdziałasz.

    Nie uważam ze winni sa tylko niezaradni ludzie, system też ponosi odpowiedzialność. Z tym że jeśli chcesz zmieniać świat, zacznij od siebie. Pomyśl, pokombinuj, przyznaj się sama przed sobą że chcesz być nauczycielką, ale bedziesz żyła tak a nie inaczej, albo ze wybrałaś źle i jeśli chcesz wiecej to musisz się zmienić. Bo praktycznie każdy po studiach moze wykonać pracę nauczyciela (wiem co mówię, praktykowałam), natomiast nie każdy nauczyciel jest specjalistą w rzeczach POTRZEBNYCH NA RYNKU.
  • 2011-09-08 12:08 | vps

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @Slawczan - czyli konsument nie ponosi odpowiedzialności? Chiny sprawjają, że za buty czy TV nie płacisz 3 razy więcej niż dziś. Jakby nie tania siła robocza to byśmy teraz dyskutowali na temat drożyzny i dalej szukali winnych. Na kogo byś zwalił?
    Nie rozumiem co trudnego jest w zrozumieniu prostego procesu - 20 osob zarabia na jednego kapitalistę. Im więcej osób chce życ jak kapitalista tym mniej osób może na niego zapracować. Dlatego raz jest na coś popyt, wyczerpuje się, a machina brnie dalej szukając następnych rozwiązań. To jest proces w ktorym wszyscy uczestniczymy i wszyscy ponosimy odpowiedzialność za to co się dzieje. Różnica jest taka, że są ludzie bardziej i mniej chciwi czy też uczciwi. Obecnie mamy prawo jakie mamy i tylko na podstawie przepisów prawa możemy wyłapywać tych bardziej szkodliwych. Żadna rewolucja niczego tutaj nie zmieni bo z historii wiadomo, że rewolucje zmieniają tylko władze na stołkach. Bogatym nadal się żyje bogato a biednym nadal się żyje biedno. Marks i Engels chcieli temu zaradzić ale nie wpadli na to, na co Państwo na tym forum nie chce również wpaść - człowiek jest ułomny, jak się go skuje łańcuchami to jest żle, jak się mu da pełną swobodę to przestaje być człowiekiem, a staje się samolubną bestią. Dlatego rozwiązania są trudne. Obecnie widzimy, że sytem finansowy pozwala dorabiać się wybranej grupie ludzi kosztem całych społeczeństw. Stąd się biorą inne mniejsze problemy. Jak temu zaradzić, skoro regulować to znaczy spowalniać, dać pełną swobodę ozancza dać się okraść? Tutaj naprwadę trzeba nie lada łba aby zrobić tak aby nikt nie był poszkodowany.
    Chcą państwo ograniczyć przywileje bogatych i zmieniszyć dystans biednych? W pełni popieram - teraz tylko proszę mi powiedzieć, jak to zrobić skoro sami pomagamy się bogacić bogatym. Jak szarańcze napędzamy bezmyślną konsumpcję, ignorujemy problemy innych jakbyśmy mieli mieć z niebos wypisane na czole - pierwszy - jeśli wychodzimy na ulice, to tylko po to aby wywalczyć przywileje dla siebie, nie zwracając uwagi na to, że czasami nasz przywilej może oznaczać zabranie pieniędzy z budżetu przeznaczone dla kogoś innego. Nie przedstawiamy żadnych propozycji obywatelskich aby ograniczyć wyzysk lub nieudolność prawa, oczekując, że przyjdzie polityk zbawiciel i wszystkich powymiania na tych uczciwych, najlepiej z świętymi medalikiami na szyji. Nie szanujemy wspólnej własności i środowiska które nas otacza, wiecznie zasłaniając się biedą albo cynicznie mówiąc, że tak jest wszędzie. Traktujemy instytucje jak ruchome schody - wystarczy stanąć a same dowiozą do celu, bo przecież mam papierek magistra to mi się należy, swojej wartości nie muszę udowadniać w żaden sposób. Dotego co bym nie miał zawsze mi jest źle bo zawsze jest ktoś kto ma lepiej i to do niego powieniem się porównywać, innymi słowy albo jestem pierwszy albo narzekam jak jest źle.
    Proszę sobie jeszcze raz przemyśleć, czy czasami nieuczciwy, chciwy człowiek nie dorabia się na naszej ingorancji i bezmyślności? Bo mi się wydaję że bogaci wszyscy nie będziemy nigdy a sprawiedliwości to można się domagać jeśli samemu jest się sprawiedliwym.
  • 2011-09-08 12:12 | Krisznak

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Przyjdzie kryska na informatyków i inżynierów. Będą tańsi z Chin i Indii.

    Po pierwsze ekonomią jest równie produktywna, jak reszta nauk. Jedna osoba zainwestuje twoje oszczędności(de facto- twój czas) dobrze, inna źle. Jak duże to ma znaczenie nie trzeba tłumaczyć. Podobnie jest z naukami społecznymi.
    Zbyt duża liczba absolwentów tych kierunków, nie tylko wynika z pójścia na łatwizne, a bardziej z podaży takich a nie innych kierunków, i tu pojawia się państwo i jego rola. To one pozwoliło na tak dużą produkcję humanistów. Przy tak bardzo uregulowanej gospodarce i oddaniu systemu bankowego w ręce międzynarodowych banków, jednoczesnym wyżu demograficznym i powiedzmy sobie szczerze średniej w skali światowej edukacji i za...biście niskiej innowacyjności- mamy problem z bezrobociem. To nie jest tylko kwestią, że np. amerykanin z blue collars jest mądrzejszy i lepiej wykształcony. To też kwestia postępu społecznego i dbania o krajowy kapitał i idee. Do wszystkich zwolenników pana guru B. To nie on wymyślił nam reformy. Jako celebryta je autoryzował, jest jednym z tych zesłanych nam za oceanu.Autorzy zaś Sachs i Soros, twierdzą dzisiaj, że popełnili błędy.

    Tak człowiek jest kowalem swojego losu, ale jednocześnie żyje w ramach warunków społecznych, ekonomicznych i prawnych, jakie wyznacza mu społeczeństwo.

    Każdy jest ważny w tym systemie. Polska zwyczajnie zgniła. Mamy takie same ceny jak w krajach zachodnich, nie ze względu na prawo popytu i podaży. Jesteśmy w UE, koncerny nie mogą różnicować cen, bo przy takiej skali globalizacji nie jest to możliwe. Rolnictwo zaś, jest całkowicie kontrolowane.
    Niskie zarobki, przy jednoczesnie ogromnych obciążeniach fiskalnych powodują ogromną biedę w naszych społeczeństwie. Bezrobocie jest dużo wyższe, niż poddają to statystyki. Wiele ciekawszym wskaźnikiem jest procent ludzi zatrudnionych w ogólnej liczbie ludności i tu jesteśmy na dnie Europy.

    Proszę państwa ta bańka wybuchnie. Jesteśmy najbardziej zestresowanymi pracownikami na świecie. Zajmujemy drugie miejsce pod względem czasu spędzanego w pracy, mamy 200 miejsce pod względem dziętności i najmniej dostępne mieszkania. D Choć niektórzy powyżej chwalą się, że takowe zakupili. To popełniają błąd semantyczny, jeśli zrobili to przy użyciu kredytu. To globalizacja powoduję cieżką sytuacje na Świecie dla młodych ludzi. To nie jest kwestia postawy roszczeniowej. To kwestia postępu technologicznego i faktu , że obecny system zwyczajnie przestaje pasować do zdrowego społeczeństwa. Osobiście wydaję mi się, że jesteśmy u bram rozlewu krwi. Jeśli to się stanie, może będzie to wstępem do budowania nowego systemu, ponad kapitalizmem i socjalizmem. Myśl, które je zrodziła nie jest wieczna, tak samo jak każdy system.



  • 2011-09-08 12:15 | Piotr

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Ja też zaczynałem od bardzo marnej pracy! Za grosze. W obcym mieście. I też nie miałem pieniędzy na "inwesstycje". Wynajmowałęm pokój za 200 poza miastem, bo było taniej i oszczędzałem na jedzieniu. Teraz nowi młodzi na tym samym stanowisku w mojej byłej firmie zarabiją dokładnie 3 razy tyle! I cały czas narzekają. Bo tacy jak Ty wyprali im mózgi. Ale w każdej pracy starałem się czegoś nauczyć. Obecnie ten "zabiedzony" pracownik zamiast lecieć i wydać wszystko na piwo i pierosy może zostać w pracy godzinę dłużej i zdobywać trochę wiedzy w Internecie. (Ale on o 16.00 jest już dawno na przystanku! Albo cześciej w samochodzie). I z roku na rok przynosiło to efekty. Trwało to 10 lat, ale nie domagałem się, żeby zabrać komuś innemu i dać mnie. Bo to się nazywa złodziejstwo. A znam kolegów bardziej pracowitych i zdoleniejszych, którym to zjęło 5 albo 3 lata.
  • 2011-09-08 12:24 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    No właśnie ja się nie pogodzę! A ten pan, co ze mną tak cały czas dyskutował (vps), to chyba właśnie proponuje pogodzić się z tą patologiczną rzeczywistością. "Cieszyć się ze słońca, że świeci i kupić ciepły szalik na zimę"-jedyne rady, jakie miał:) Mówić, że nikt nie jest winny tej patologii to też patologia i bierność, bo pogodzenie się z sytuacją a ten pan zdaje się nie widzi innego wyjścia jak tylko pogodzenie się z tą patologiczną nienormalną sytuacją w Polsce. Takie myślenie to bierność a biernością nic nie zmienimy w tym kraju a wręcz odwrotnie-pozwolimy tym złodziejom nadal nami rządzić i nas okradać!!! Gdyby ludzie przez całą swoją historię mieli takie bierne nastawienie to by z drzew nie zeszli. Ta sytuacja nie jest normalna i nie wolno się na nią godzić! Siedząc bezczynnie właśnie się to robi!! Pytanie tylko: co robić??:/ Mój partner ma radykalne rozwiązanie: wszystkich z Wiejskiej na szafot. Jestem "za".
  • 2011-09-08 12:26 | Krisznak

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    A wie Pan, że przez całe lata 90 partie polityczne w Polsce, były finansowane przez kapitał płynący z Niemiec, Rosji, Usa i Francji. To komu służyli polscy politycy, naszemu społeczeństwu?
  • 2011-09-08 12:28 | m

    A może by tak do urn? Albo sie ruszyć z miasta?

    Hej hej, tam na zielonej wyspie ;)

    Przeczytalem caly ten watek z zainteresowaniem. Uderzaja mnie dwie rzeczy:
    - "nie bede glosowal(a) bo to i tak bez sensu" - no jak mamy my, 30-latkowie, cos zdzialac jesli strzelamy focha i nie chcemy uczestniczyc nawet w tak podstawowej sprawie jak wrzucenie kartki do urny?
    - skonczylem(am) studia w Warszawie i nie ma dla mnie pracy w Warszawie - ale co to za problem sie przeprowadzic, szczegolnie jak sie jest mlodym, nie ma sie rodziny ani kredytu? No, ja wiem, to jest problem i bariera psychologiczna do pokonania, ale w jak sie na to spojrzy chlodnym spojrzeniem, to to nie jest jakas wielka sprawa? UE stoi otworem, jak czlowiek rozszerzy rejon poszukiwan z 2-milionowej Warszawy na 500 milionowa Unie to chyba ma wieksza szanse gdzies sie odnalezc. Albo moze Singapur, Tajlandia, Mumbai, albo co?

    Ale ja rozumiem ze z praca to jest troche jak z depresja - jak juz sie wpadnie w depresje to trudno sie z niej wydostac samemu, bez srodkow farmakologicznych i jest tylko gorzej i gorzej, szczegolnie ze czlowiekowi wmawiaja ze to nie choroba i "wez sie w garsc". Nie wiem co z tym zrobic, moze trzeba sie pokolenia 50 - czyli naszych rodzicow spytac - oni maja czesto calkiem dobre pomysly. Albo moze trzeba jakas fundacje zalozyc ktora by pomagala ludziom rozwinac sie i znalezc sobie gdzies miejsce w Europie.

    m
  • 2011-09-08 12:31 | jotkaes

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    No i ludzie dziwią się, dlaczego rewolucje są tak okrutne. To nic innego, jak bunt głodnych przeciw napasionym , bo oni dorwali się do żłobu pod hasłem "Wolność, Równość, Braterstwo", "Bóg, Honor, Ojczyzna" czy też przyziemne "wszyscy mamy jednakowe żołądki" a potem "im się należy, bo walczyli...) A z tą walką, to jak pisała Konopnicka:
    A jak poszedł król na wojnę,
    Grały jemu surmy zbrojne,
    Grały jemu surmy złote,
    Na zwycięstwo, na ochotę...



    A jak poszedł Stach na boje,

    Zaszumiały jasne zdroje,

    Zaszumiało kłosów pole,

    Na tęsknotę, na niedolę...


    A na wojnie świszczą kule,
    Lud się wali jako snopy,
    A najdzielniej biją króle,
    A najgęściej giną chłopy.



    Szumią orły chorągwiane,

    Skrzypi kędyś krzyż wioskowy,

    Stach śmiertelną dostał ranę,

    Król na zamek wracał zdrowy.
    [150]
    A jak wjeżdżał w jasne wrota,
    Wyszła przeciw zorza złota,
    I zagrały wszystkie dzwony,
    Na słoneczne świata strony.



    A jak chłopu dół kopali,

    Zaszumiały drzewa w dali,

    Dzwoniły mu przez dąbrowę

    Te dzwoneczki, te liliowe...
  • 2011-09-08 12:37 | PW

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @Przemek_Leniak niezłe brednie. Na moim pierwszym stanowisku, które obejmowałem 12 lat temu za 900 PLN obecnie mój kolejny początkujący następca dostaje prawie 3000 PLN. I narzeka 10 razy bardziej niż ja wtedy.
    Dzięki takim jak Ty. Wg BŚ w polsce ludzi poniżej poziomu ubustwa w 2003 było 17%, a teraz jest 10%.
    I jeszcze do Slawczana. Nam wcale nie jest super, też brakuje pieniędzy i bywa ciężko, ale przez lata swojej pracy zrobiliśmy duży postęp. Więc inni też mogą. Chyba, że zostaną zniechęceni przez takich jak Ty.
    A banków nikt nie powienien ratować, tu się zgodzę, chociaż, to nie one tylko spełniający Wam bliskie roszczeniowe postulaty politycy wpuścili nas w to bagno.
  • 2011-09-08 12:56 | PW

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @warszawiak, a oprócz Naomi Clein masz jeszcze jakichś idoli...? Lenin...?
    Znam tę ksiązkę dobrze i jest nafaszerowana manipulacjami, zwykłymi kłamastawami i fałszywymi danymi statystycznymi. Obecnie wszystko można sprawdzić, jeśli komuś chce się włożyć dosyć w to pracy. Autorka odwraca skutki z przyczynami, zamienia chronologię wydarzeń. Sprawdź najpierw jak wyglądała prawdziwa historia w zwykłych podręcznikach, co po czym następowało. Wszystko po to by wykuć założoną z góry tezę. Oczywiście wszystko to wymieszane z niezbitymi faktami, aby dać złudzenie wiarygodności. Książka z serii tych, że WTC zaatakował rząd USA. Przecież wszyscy się zgodzimy, że zaatakowano WTC i, że jest rząd USA.
    Poza tym dla niej Bush rozdający konrakty kolegom, albo Jelcyn układający się z oligarchami to jest liberalizm. Nie wiadomo śmiać się czy płakać?
    A Twoja teza, że nie jest się kowalem swojego losu?
    Nie tylko, oczywiście, że wiele zależy od otoczenia, od zwykłego szczęścia, szczególnie w Afryce Środkowej. Ale w Polsce już mniej. Dlaczego ludzie, którym się nie powodzi w pierwszej kolejniości jednak nie zastanowią się nad przyczynami po swojej stronie, ale zawsze szukają przyczyn gdzie indziej? Bo wierzą w takie brednie. Tylko dlaczego nie zastanawia ich, że jeden, czy drugi kolega będący w nie lepszej sytuacji wyjściowej poradzili sobie lepiej? Oni zawsze mają odpowiedź. Bo miał znajmomości albo się nakradł!
    Taka ww. propaganda doprowadziła ich przekonania, że inaczej nie można.
    Część z Was może nie zdaje sobie z tego sprawy, inni robią to cynicznie, że pod tymi "szczytnymi" hasłami szkodzicie tym wszystkim ludziom.
  • 2011-09-08 13:20 | Alicia z Oslo

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    no to sa dopiero pierdoly - nie wiadomo czy sie smiac czy sie ciac :):):)
  • 2011-09-08 13:30 | PZ

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @Slawczan
    Masz jakies konstruktywne sugestie rozwiazania problemow? Na razie widze wiele zolci ze zlosci i frustracji podobnie jak jedna z nauczycielek na forum. Granice sa otwarte i mozna pracowac w calej Europie, a jak sie chce to i nawet poza. Jak tak swietnie w Chinach to moze sprawdzisz samemu? Bredni, ze biedni Chinczycy pracuja na wrednego zachodniego kapitaliste nawet mi sie nie chce komentowac. Zobacz jak wyglada Shangai, Shenzen, Pekin i porownaj do Warszawy - zdziwisz sie. Po prostu sami na to zapracowali, a nawet wykorzystali chciwosc zachodu do tego stopnia iz teraz Chiny trzymaja kase i zachod za leb - moze zamiast marudzic wzielibysmy sie do roboty i sami zaczeli zmieniac wlasne otoczenie, a nie tylko niech Panstwo da, niech Panstwo zalatwi. Panstwo to kazdy obywatel Polski, ale nie kazdy ma ochote ladowac kase w podatkach na socjal obibokow.
  • 2011-09-08 13:40 | czosnek

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Gwoli wyjaśnienia. Napisałem o naiwności, gdyż wydawało mi się to najlepszym słowem wyjaśniającym dlaczego cały świat mylił się tak bardzo, co do zasad rządzących rynkiem. Nie uznaję tego za dogmat. Chodziło mi o to, że myliły się rządy, rynki, finansiści, konsumenci i studenci. Wszyscy daliśmy się omamić bajką inwestycji, na których nie można stracić, taniego pieniądza i tak dalej. Ta naiwność była próbą sprowadzenia diagnozy przyczyn kryzysu do jednego słowa. Fakt, może głupio wyszło.

    Niemniej jednak, pamiętaj jakiej debaty dotyczy ta dyskusja i proponowałbym trzymać się meritum. Jeżeli autorzy Polityki sugerują debatę na temat diagnozy bezrobocia w Polsce to trzymajmy się faktów. Jeżeli mówisz, że Polska jest krajem chorym i dlatego z niej wyjechałeś, to powinienieś dziękować tej Polsce za to, że jest mniej chora niż 10 lat temu, bo wtedy możliwości emigracji zarobkowej z Polski w takiej skali nie było. To, że możesz na relaksie pracować za granicą i śmiać się z "frajerów" którzy dają się okradać w Polsce to osiągnięcie naszego kraju i znaczący postęp. Jak napisałem wcześniej, ja w momencie wejścia na rynek pracy takiej możliwości nie miałem.

    Reasumując. Bezrobocie wśród młodych jest 2 razy mniejsze niż 10 lat temu i w tej skali (nieuwzględniając pojedynczych wyjątków), trend jest wciąż pozytywny. Polska jest krajem chorym, jednak z roku na rok zdrowiejącym. Szybkość tego wyzdrawiania nie jest zadowalająca dla nikogo, każdy chciałby mieć od razu warunki pracy jak na zachodzie. Ale, bądźmy realistami. Czekają nas jeszcze dekady ciężkiej orki, aby dorobić się standardów zbliżonych do krajów cywilizowanych. I to pod warunkiem, że wybierzemy relatywnie ogarniętych polityków. Ja, mimo wszystko wolę obserwować szklankę w połowie pełną. Mam świadomość, że jest źle. Ale ważniejsza jest świadomośc tego, że jest lepiej niż kiedyś i mimo wszystko perspektywy są optymistyczne.

    Twój defetyzm natomiast, choć wydaje mi się, że rozumiem jego powody, wydaje mi się kompletnie nieuzasadniony. Mimo wszystko coś się jednak zmieniło. I nie wyskakuj mi tutaj z tekstami, że w Irlandii, czy Anglii, czy Niemczech jest tak wspaniale. Pracowałem tam, napatrzyłem się na to, jak bywają traktowani Polacy i wiem dobrze, że nie jest tam tak idealnie. W Polsce tymczasem, każdy średnio ogarnięty człowiek mający konkretny fach w ręku, spokojnie znajdzie pracę, w której nie będzie poniżany, dymany, oszukiwany i mobbingowany. 10 lat temu tak nie było.
  • 2011-09-08 13:58 | vps

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Ten pan miał na myśli - mniej narzekania, a więcej działania. Trochę dziecinne jest stawianie na równi pojęć - pogodzić się i nic nie robić. Aby zmienić rzeczywistość najpierw trzeba ją zaakceptować i przyjąć taką jak jest. Pani już wcześniej pisała, że nie akceptuje takiej patologicznej rzeczywistości . Cokolwiek to oznacza, najpierw proszę sprecyzować patologię, tych wszystkich oszustów i złodzieji, bo jak narazie wyrywa Pani z kontekstu i upraszcza, choć starałem się wytłumaczyć, że Pani sytuacja na rynku pracy nie jest wynikiem żadnego nieuczciwego działania, tylko skomplikowanych procesów do których każdy dolewa odrobinę oliwy w większym lub mniejszym stopniu. Jeśli winni są Ci którzy dolewają więcej, to którzy dokładnie to są i ile zła dokadają a ile można reszcie puścić płazem? Proszę też określić jak wygląda "normalna sytuacja" bo chyba nie tak, że wszyscy mamy to czego chcemy? To jest dopiero Nibylandia :)
    Ma Pani jeden wielki niesprecyzowany żal niewiadomo tak naprawdę do kogo. Jak się Pani "pogodzi" przestanie Pani tracić czas na frustrację, a zacznie Pani kombinować jak zrobić aby było lepiej:) Może nie wszystko samemu można ale zawsze można więcej i chyba tędy droga.
  • 2011-09-08 14:05 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Więc skoro TY zaczynałeś od marnej kasy to inni też? Idąc tokiem twojego myślenia - widocznie na początku twoja praca była niewiele warta? Albo byłeś niewłaściwie wyedukowany? Albo pokornie pogodzony ze swoim nędznym losem? :-)
    Piszesz 10 lat temu - przypomnę ci ,że 10lat temu tylko niewiele cen było na europejskim poziomie, teraz Europa ci Panie u nas ale zarobik maja być chińskie (i trza się godzić - choc nie wiem w imię czego)
  • 2011-09-08 14:11 | PW

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Jakiś konkret...?
  • 2011-09-08 14:18 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Rozumiem ,że akceptujesz kraj gdzie jedni mają miliardy a inni musza przeżyć za 1 dol. dziennie?
    Poza tym nie jestem obibokiem- pracuję A OD TAKICH TYPÓW JAK TY NIE DOSTAŁEM ZŁOTÓWKI JAKO SOCJAL W TYM KRAJU JAK ŻYJE. Gdy chce się leczyć - musze iść prywatnie. Ciekaw jestem ilu z was mądrale płaci ZUS zgodnie z prawem?
    Odnośnie emigracji pomieszkałem 5 lat za granica - też nie wypełniłem twojej kliszy pasożyta na socjalu tam tylko uczciwie i ciężko pracowałem. Wróciłem po zmusiła mnie sytuacja rodzinna. Więc zachowaj sobie swoje mądrości o ,,obibokach na socjalu". to pobyt za granicą sprawił ,że mnie tak wq...ia wyzysk panujący w Polsce jak i powszechn akceptacja dla tej patologii od takich właśnie zadowolonych,zapotrzonych nie dalej niż swój pępek typów. Skoro państwo ode mnie sporo wymaga - ja wymagam od państwa.
  • 2011-09-08 14:32 | Cuda Tuska i Pitery:

    Cuda Tuska i Pitery:

    Cuda Tuska i Pitery:

    1. Mafia prawnicza (aplikacje po genach i tworzenie prawa sami dla siebie)
    2. Mafia spółdzielcza, czyli wyzysk 12 mln mieszkańców Polski (sm.mafia.mixxt.pl/networks/content/index.Definicja+mafii+spółdzielczej )
    3. Mafia piłkarska (pzpn i fryzjerzy)
    4. Córunia bohatera tego filmu europsłanką PO ( www.youtube.com/watch?v=dHXMILwtQTg )
    5. Orliki wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/315282,afera-wokol-orlikow-to-wola-o-pomste-do-nieba.html
    6. Budowa dróg (salomea-wolica)
    7. Modernizacja kolei (hehehe)
    8. Wykorzystywanie pracowników
    9. wysokość pensji
    10. Pewność zatrudnienia
    11. sobiesiakówna
    12. Pan Kierwiński - "apolityczny" ekspert od: kina, lotnisk i funduszy unijnych
    13. PSL = koalicyjny mafiozo bazujący na KUMOTERSTWIE I NEPOTYŹMIE !!!!
    14. Struzik - koalicjant budujący mosty w Płocku - do nikąd, zamiast wylotówki spod Warszawy (aleje jerozolimskie)
    15. KRUS = tryumf mafijnego koalicjanta PSL = wyzysk milionów obywateli uczciwych Polski przez zapijaczonych chłopków (niech oni robią dzieci)
    16. Mazowiecka Jednostka Wdrażania Funduszy Unijnych - sitwa i mafia oparta o PSL -owski nepotyzm
    17. Straż pożarna i wicepremier Pawlak
    18. Demografia
    19. Ekspertka Maja Rostowska: wiadomosci.onet.pl/kraj/zlamano-prawo-zatrudniajac-maje-rostowska,1,3739455,wiadomosc.html
    20. Nepotyzm w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej sięgnął granic absurdu ( forsal.pl/artykuly/513137,nepotyzm_w_polskiej_agencji_zeglugi_powietrznej_siegnal_granic_absurdu.html )
    21. Kraj sie wyludnia, dzieci nie rodzą, miliony młodych na zmywak!
    22. Desant SLD ze stolicy do wodociągów ( wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9609720,Nadlatuje_desant_z_Warszawy.html )

    23. Prawie 60% pracowników pracuje po godzinach za darmo ( praca.wp.pl/title,Prawie-60-pracownikow-pracuje-po-godzinach-za-darmo,wid,13410469,wiadomosc.html?ticaid=1c51a )

    24. Polacy - najbardziej zestresowani pracownicy na świecie ( praca.gazetaprawna.pl/artykuly/510677,polacy_najbardziej_zestresowani_pracownicy_na_swiecie.html )

    25. Narodowe Centrum Sportu (zamiast Centrum Budowy Dróg i Kolei) : Z raportu NIK wynika, że członkowie zarządu NCS w 2008 r. zarobili 377,3 tys. zł, w 2009 – 682,5 tys. zł, a w roku ubiegłym – 1,05 mln zł.

    26. Bajeczne oszczędności europosłów: zobacz, jak w krótkim czasie dorobić się na polityce: www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/525504,bajeczne_oszczednosci_europoslow_zobacz_jak_w_krotkim_czasie_dorobic_sie_na_polityce.html

    27. Okręgi jednomandatowe w sejmie

    28. "Likwidacja" senatu

    29. itd, itp

    Pitera - MÓJ TY CUDZIE!!!
  • 2011-09-08 14:32 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Rozmowa z Panem to stracony czas. Widać, ze Panu jeszcze za dobrze. Mam nadzieję, że się pogorszy i że będzie miał Pan tak związane ręce jak ja. Nie chcę diamentowych pierścionków, willi i jachtów za miliony tylko godnego życia jak wszyscy w tym kraju. Proszę sobie poczytać, jak my-ludzie wykształceni (ale i nie tylko) jesteśmy przez ten kraj niszczeni. Na pewno wyjedziemy z moim partnerem. Wyjedzie również mój brat rodziną. Wydaje się to jedynym wyjściem z tego śmierdzącego bagna. A Pan niech się tutaj kisi bo widać, że Panu jest super dobrze ze swoim szalikiem i świecącym słoneczkiem. Widać, że jest pan zwolennikiem albo przynależy do elity rządzących nieudaczników, kryminalistów albo przynajmniej im hołduje. Brzydzę się tymi ludźmi. Proszę się grzać w swojej zupce jak Panu dobrze. Nie życzę sobie więcej postów od Pana. Żegnam!
  • 2011-09-08 14:33 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Jak masz 31 i zero pracy w Polsce to masz też tyle samo do powiedzenia na temat jak się w Polsce pracuje...a tak się mądrzysz. Przyjedz tutaj - popracuj, pożyj za tą kasę wtedy możesz coś powiedzieć...
  • 2011-09-08 14:35 | Dawid

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Najgorsze jest to że nawet doinwestowanie w siebie nie pomoże - patrz wypowiedź Magdy z 2011-09-07. Jej słowa są w 100 % prawdziwe. Do tej pory myślałem, że wyjściem z beznadziejnych zarobków i braku perspektyw jest właśnie inwestowanie w siebie. Zostałem niedawno radcą prawnym. Moja edukacja od rozpoczęcia studiów do teraz zajęła 10 lat (wszystko zdane w terminie, z półroczna przerwą). Jeszcze kilka lat temu obiecywałem sobie godne życie po osiągnięciu założonego celu. Okazało się że nic się nie zmienia, nie ma widoków na poprawę sytuacji materialnej. Realnie rzecz biorąc mogę liczyć na około 3 tyś netto miesięcznie. Konkurencja jest ogromna, a rynek przypomina stado wygłodniałych rekinów. Oczywiście jestem narażony na umowy śmieciowe albo założenie własnej działalności z całym ryzykiem jaki się z tym normalnie wiąże. Podpisuję się obiema rękami pod wypowiedziami Slawczana.
  • 2011-09-08 14:37 | Piotr

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @czosnek bezrobocie wśród młodych przez ostatnich 10 lat zmalało. Np. DGP przystoczyła dzisiaj dane. Ale oczywiście "Przegląd" czy "Krytyka Polityczna" znajdą swoje.
    Wystarczy siegnąć pamięcią jak było pod koniec lat 90. Np. w firmie mojej żony na stanowisko, na którym ona zaczynała w 1999 r. i dostawała na rękę 1300 PLN, teraz NIE MA CHĘTNYCH za 3100 PLN.
    Jak przychodzą nowi młodzi i się dowiadują, że muszą pracować 10h dziennie, mimo pensji ZNACZNIE wyższej niż średnia w branży, po 2-3 miesiącach rezygnują. Kiedyś 13 lat temu na moim roku 10% studentów przyjeżdżało samochodami, dzisiaj to już jest większoć.
    Ale oczywięcie "obrońcy ludu" powiedzą, że biedna młodzież musi teraz jeździć starymi garatami!
  • 2011-09-08 14:44 | PZ

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @Slawczan
    Nie nazwalem Ciebie "obibokiem", ale stwierdzilem, ze nie mam ochoty dawac pieniedzy na takowych - to dwie rozne sprawy, wiec nie reaguj tak emocjonalnie i nie odbieraj wszystkiego personalnie. Jak byles za granica to wiesz, ze podatki sa tam duzo wieksze niz w Polsce (stawka okolo 50% jest w calej Europie Zachodniej). Jesli chcesz ze mna rozmawiac o Chinach to bardzo prosze - ale bez populizmow typu ze biedni musza zyc za 1 dol dziennie, bo mnie to nie rusza, bo Chiny nieco znam. Na obecna chwile Chiny to chyba najbardziej bliski liberalizmowi kraj i mowiac szczerze niewiele mnie interesuje, ze polityczny ustroj jest taki czy inny (ja sie w ideologie nie bede wdawal, kot moze byc albo bialy albo czarny, wazne zeby myszy lapal). W kazdym kraju sa i biedni i bogaci i tego raczej nic nie zmieni, powszechna idylla to utopia. Zarowno w Chinach jak i w USA i w UK sa takie miejsca, gdzie bogactwa raczej nie uswiadczysz. Socjalizm juz przerabialismy i wszelkie proby nawolujace do powrotu gospodarki ustroju slusznie minionego sa nie na miejscu. W Polsce wspolczynnik Giniego (rozwarstwienia dochodu) jest na podobnym poziomie co w UK (i patrzac na to jak wyglada sytuacja w UK z NHS, czy z infrastrukutra to przyznaje, ze ten poziom zostal w Polsce osiagniety). W Rosji i USA wspolczynnik Giniego jest na zblizonym poziomie, duzo wyzszym niz w Polsce (z ktorego to systemu wyrwalismy sie na cale szczescie). Natomiast do Niemiec, krajow Skandynawskich i Beneluxu nie sadze, ze uda nam sie dociagnac w obecnie zorganizowanym systemie redystrybucji podatkowej, bo jest nieefektywna i marnuje pieniadze, a oprocz tego nie ma w Polsce takiej dyscypliny spolecznej aby do tego dojsc. Dlatego tez pytalem, jakie masz konstruktywne propozycje, a Ty znowu na to nie odpowiedziales. Sam widzisz, ze panstwowa sluzba zdrowia to fikcja, jaki jest wiec sens ciaglego dotowania tej fikcji i marnowania pieniedzy na nia w obecnym wydaniu? W Polsce okolo 65% PKB przechodzi przez budzet, to jest paranoja. Ja widze przynajmniej kilka rozwiazan:
    - upraszczanie przepisow i ciecia w urzedach (nie ma powodu, aby skladac taki czy inny raport do GUS, ZUS, US ktory zawiera te same informacje i jeszcze za to placic) - wyplate ludzi na stalej umowie przezeraja urzednicy. Aby dac komus pensje 2000 pracodawca musi ze swojej kieszeni wyciagnac 3600.
    - likwidacja PIT (wiecej kosztuje zbiorka tego podatku, niz wplywy) i zastapienie katastratem na przyklad
    - uproszczenie podatkow dla Malych i Srednich firm, bo one nie maja sztabu prawnikow doradzajacych jak zwiac na Jersey
    - obciecie socjalu do GUSOWSKIEGO minimum socjalnego pozwalajacego na przezycie
    - wszyscy do jednego sytemu emerytalnego i zadnych ulg podatkowych
    Gwarantuje Ci, ze wprowadzenie chociaz kilku tych zmian spowoduje wzrost i pensji i poziomu zatrudnienia.
    Czy masz jakies propozycje rozwiazan, bo inaczej to tylko takie narzekanie bez celu.
  • 2011-09-08 14:49 | Piotr

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    "Gdy ktoś mało zarabia i jest poniewierany przez pracodawcę, to powinien poszukać sobie lepszej pracy, a jeśli nie potrafi, to znaczy, że nie jest nic wart"
    To Ty uważasz, że jest nic nie wart i chcesz mu koniecnie, kosztem innych, tę wartość podnieść.

    Większość Polaków pracuje w małych firmach i związków sobie nie założą.
    Dlatego może częśćiej tę energię przeznaczają na lepsze cele.
  • 2011-09-08 14:56 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    W jakiej Polsce? Mnie po emigracji los rzucił do Polski ,,B". Przyjedż zobacz wspaniałość tych perspektyw.
    Odnośnie naiwności:
    Będąc w Irlandii mialem kumpla - super koleżka (może to dlatego mam takie dobre wspomnienie o Irlandii). Zrobił on interes życia sprzedając dom pod Dublinem ,w dzielnicy z narkotykamii innym syfem z niesamowitą przebitką. Udzielił mi porady (pozornie) bardzo logicznej: jeżeli wynajmujesz dom- to kup własny a będziesz płacił sobie, jak zechcesz wrócić to go sprzedasz - schowasz do kieszeni to co sobie zapłaciłeś+wzrost wartości domu. To był rok 2006. Ja go się pytam: A skąd wiesz ,że wzrosnie.On: od 10 lat wzrasta - pewny interes-na tym nikt nie stracił. Jednocześnie ceny w naszym miasteczku (90km od Dub.) zaczęły się robic takie jak 5 lat wcześniej były ok 20km do Dublina. Co raz więcej młodych Irlandczyków nie stac było na zakup domu. Tłumaczyłem mu ,że ich sytem może sie tylko kręcić gdy będą sprzedawane nowe domy. Ale wzrost ich ceny (tak pożądany przez ich właścicieli,ba nakręcany) zmniejsza automatycznie bazę potencjalnych nabywców. Więc prędzej czy później owe krzywe wzrostu ceny i spadku il. osób o zdolności kredytowej do zakupu domu się przetna i będzie bum...Odpowiedż na o była : Gdasz jak marksista. W 2008 rokupowiedział mi: Miałeś rację.I tak zostałbym z pięknym domkiem wartym może 30% swojej ceny i długami do końca życia...
    Więc piszesz mi o ,,naiwności"? Ja uważam ,że była to zła wola - jedźmy póki się da - jak się rozwali zostaniemy z kieszenia gotówki a syfem będą się martwić inni...ludzie z wykształceniem ekonomicznym, z dostępem do danych makroekonomicznych? Po prostu nie wierzę ,że ci wszyscy ludzie mylili się...A zgodnie z głoszonymi przez ciebie PZ, Piotra teoriami każdy ma to na co zasługuje. Ci ludzie mieli dyplomy Harvarda, Oxfordu itd? I NIE WIEDZIELI? Nie wierzę...mieli to gdzieś bo chciwość jest dobra...I teraz taki typ przyjmuje nieudacznika humanistę do pracy...tak? i mądrzy się o braku kwalifikacji? Bo on tu po Hravardzie ,stażach etc? Nie wiedział...?
  • 2011-09-08 14:59 | PZ

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Poczytaj troche o Chinach bo gadasz populizmy. Slyszales o strajkach w Foxconn? Nie potrzeba demokracji aby sie opomnieli o swoje. Poza tym caly czas gadasz o jakis Chinczykach pracujacych z miske ryzy - byles, widziales? Bo narazie to liczac po parytecie sily nabywczej to pensja pracujacego Chinczyka zbliza sie sredniej w Polsce, z ta roznica ze Chinska klasa srednia liczy juz prawie 400 milionow ludzi. Nie czytales, ze "wredne" Chiny wyciagnely z biedy w ostatniej dekadzie wiecej ludzi, niz zlotousci darczyncy z zachodu. W Afryce zainwestowali wiecej niz wszystkie organizacje pomocowe razem wziete, budujac drogi, wodociagi, szpitale. W zielona energie inwestuja juz teraz wiecej niz UE. Ale rozumiem nic tak nie kaja serca jak rzucanie ryby biedakom. No niestety ale Chinczycy daja im wedke, ku niezadowoleniu takich jak Ty.
  • 2011-09-08 15:13 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Bardzo inteligentna diagnoza.
    Tu jednak dominuja zwolennicy ,,pokory" ,,akceptacji" ,,kowale swojego losu". Świat domaga się ZMIANY i porzucenia tego modelu kapitalizmu. Jest warunek przetrwania nas jako gatunku. Bo napięcie te prowadzą prosta droga do wojny a teraz mamy środki zniszczenia ostatecznego.
    Są dwa sposoby rozładowywania napięć społecznych - lewicowy czyli progresja podatkową i owym ohydnym socjalem
    Albo prawicowy - wojną.
    Pochwała polityki egoizmu (Piotr, Czosnek, PZ) wskazuje ,że raczej rozwiązanie nr 1 nie wchodzi w rachubę - wara lewactwu od ich kasy.Oni sobie poardzą :zamieszkają w osiedlu-twierdzy, do pracy pojadą opancerzoną limuzyną, spluwę zawsze będą mieli pod ręką-obronią się, ich dzieci będą chodzić do właściwej szkoły-bez kontaktu z pomiotem proli, zarobia tyle ,że będą sobie sami wypłacać emeryturę a jak ich dopadnie rak to sami w 100% sfinansują swoja kurację. Niech tylko lewactwo nie tyka ich kasy...
  • 2011-09-08 15:19 | wnukmarek

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    W zasadzie to należałoby stwierdzić,że wszystkie pokolenie w XXw były stracone. Mnie uderza ogromna roszczeniowość młodych ludzi, rozpasane wręcz ambicje.Dziś wszyscy są wspaniale wykształceni, przekonani o własnej wyjątkowości i to im należą się przywileje, a praca ma na nich czekać. A dlaczego niemal wszyscy kończą ogólniaki, większość studiuje. W latach mojej młodości do liceów i techników uczęszczało może 25-30% absolwentów podstawówek, do szkól średnich był trudny egzamin. Matura to było coś, a studiowali nieliczni, trudne egzaminy wstępne. W skali kraju było ok.500-600tys studentów, a absolwentów jeszcze mniej. Przecież w zupełności wystarczało te 10% ludzi z wyższym wykształceniem. Pozostali mieli średnie lub zawodowe wykształcenie.Dzisiaj studiuje 3,5mln młodych ludzi, przecież nigdy nie było i nie będzie tyle miejsc pracy dla nieproduktywnych zawodów, dlatego kasjerki, magazynierzy i inni nie wymagający wysokich kwalifikacji pracownicy są dziś po studiach. Długa edukacja to i ładnie w statystykach, i biznes, i mniejsze bezrobocie. Trudno dziś znaleźć tokarza, frezera, ślusarza,dobrego budowlańca itd. Socjologów, pedagogów, filozofów, psychologów, marketingowców itd. mamy na pęczki, w tym wielu po prywatnych uczelniach, gdzie za ciężkie pieniądze oferuje się mierne wykształcenie. Brak inżynierów i techników (kłania się idiotyzm zniesienia matematyki na egzaminach). Zbyt szybko i nieprawidłowo została zmieniona struktura wykształcenia i zawodowa społeczeństwa w stosunku do zmian w gospodarce, to powinno zmieniać się w odwrotnej kolejności. Oczywiście wiele opinii internautów jest słusznych, bo to i globalizacja oraz dążenie do maksymalizacji zysków przez korporacje i różne firmy, często zła polityka i dziwne interesy rządzących. Ja po studiach, zanim znalazłem pracę w zawodzie, imałem się różnych zajęć, w większości pracy fizycznej, bo była lepiej płatna, udało mi się też trochę popracować za granicą. Dzisiaj jest większa też presja na zarobki, wszyscy natychmiast chcieliby willę z basenem, ferrari i Bóg wie co jeszcze, tylko aby się broń Boże nie przepracować. Ludzie jacyś niecierpliwi się zrobili.
  • 2011-09-08 15:21 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Proszę Pani. Po pierwsze nie jesteśmy na "ty", więc proszę mnie nie "tykać" :) Ja Panią nie "tykam". Po drugie znam ja takich "nauczycieli" jak Pani. Rozbijają swoją niekompetencją szkolnictwo. Wiele osób (uczniów w szkołach jak i uczniów prywatnych, również dorosłych) skarżyło mi się na takich pseudonauczycieli. Nie chcę Pani obrażać. Wierzę, że Pani wierzy w swoje możliwości belferskie, że tak to określę (musiałabym zweryfikować osobiście), ale wiara wie Pani, nie zawsze działa cuda. Co do tego, że nauczyciel nie nadaje się na rynku pracy do innych zawodów to się muszę zgodzić. Osobiście nie tylko się nie nadaję, ale i nie chcę się nadawać. Są to zawody często związane z wyzyskiem. Współczuję wszystkim, którzy dają się wykorzystywać kapitalistom do niewolniczej pracy, przywiązani do niej po 15 godzin dziennie łańcuchami. Ja mam prawo nie godzić się na niewolnictwo i wyzysk w tym kraju. Jeśli Pani nazywa zgodę na zniewolenie i dawanie się dymać za friko zmianą siebie to dziękuję bardzo ale postoję. Co do nauczania to proszę najpierw skończyć studia zawodowe a potem się chwalić. Widać, że Pani kompletnie nic nie wie o zawodzie nauczyciele tak jak większość mądrych Polaczków. Teraz z resztą jest na topie umniejszanie roli nauczyciela no bo przecież "co on właściwie takiego robi poza siedzeniem na du*ie i pierdzeniu w stołek???". Żenujące podejście. Pzdr.""
  • 2011-09-08 15:25 | Lulu

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Masz rację, gdybym się wysterylizowała, pewnie inaczej rozmawianoby ze mną w potencjalnym miejscu pracy:) Niestety, w tym "podłym kraju" nie można ot tak się wysterylizować. Bez "reformy" zezwalającej na kastrowanie żaden biedny pracodawca nie może spać spokojnie, ciągle drźy, że jego pracowniczki zajdą w ciążę. Może nleżałoby dołożyć parę złotych do kampanii co niektórych posłów i senatorów? Może wtedy w kolejnej kadencji przepchnęłoby się chyłkiem lobbowaną ustawę?:) A na razie trzeba sobie jakoś radzić z podstępnymi ludźmi np. używając wykrywacza kłamstw na rozmowie kwalifikacyjnej. Nie ma sprawiedliwości!:)
  • 2011-09-08 15:39 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    "przyznaj się sama przed sobą że chcesz być nauczycielką(...)". Nie rozumiem, jakiego rodzaju zarzut mi tutaj Pani stawia. Przecież chcę być nauczycielką, po to studiowałam w Kolegium Nauczycielskim Języków Obcych na UW! Nie mam tylko pracy, bo nie ma etatów!!!! Czy to tak trudno pojąć??? Wiem, co miałam i co będę miała za taką pracę. Pani myśli, że jestem tego nie świadoma??? Po prostu chciałabym, żeby było miejsce pracy dla mnie, którego nie ma! Wiem, wiem. Jestem żałosna, że walczę o tak upokarzającą pracę, ale chcę pracować w szkole i to mój wybór! Jak ktoś tutaj ładnie zauważył, ludzie tacy jak ja czują się po prostu państwu niepotrzebni. Skoro tak to i vice versa. Może uda się wyjechać z tego grajdołu. Wcale nie czuje się Polką i brzydzę się tym państwem. A co do tego co mi się należy a co nie: bardzo pracowałam na to kim jestem! Nikt mi dyplomu za darmo nie dał!! Ciężko pracowałam na to żeby ukończyć studia!! I proszę mnie nie obrażać! Należy mi się więcej np większa pensja. Na razie to fizyczni zarabiają więcej od umysłowych! W którym zachodnim kraju tak jest żeby sprzątaczka zarabiała więcej od nauczyciela????. Może teraz się trochę poprawiło, ale jak zaczynałam kilka lat temu pracować jako naucz. Stażysta zarabiałam na pełny etat 600 zł!!!! Biedowłam!!! Walczę o to żeby mi się należało więcej z całych sił swoją własną pracą, wysiłkiem i doskonaleniem się w umiejętnościach i zawodzie a to państwo stara się takich ja ja zniszczyć niszcząc takich ludzi czyli inteligencję polską bo głupkami jest łatwiej rządzić. Proste jak 2+2 jest 4. łatwo tak mówić jak Pani. Ale jak to mówią: syty głodnego nie zrozumie. Pzdr.
  • 2011-09-08 15:44 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Uważaj z ostatnim zdaniem; bo zapisujesz się do roszczeniowej humanistycznej hołoty, dybiącej na ciężko wytyraną kasą niektórych tutaj piszących ,której jedynym marzeniem jest być pasożytem na socjalu.
    Widocznie twoje inwestycje były chybione a ty jesteś słabym kowalem swojego losu. Może za mało darmowych staży wykonałeś?
  • 2011-09-08 15:45 | MichalZ

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Moi Drodzy,
    I okazuje się, że muszę komentować swoje własne posty. Teraz z laptopa, a nie Ipada to zrobię mniej literówek. Nie mogę podać nazwy firmy bo moderator nie przepuści posta, ale piszę z perspektywy prawdziwej firmy, średniej wielkości oddziału międzynarodowej korporacji, zatrudniającej 70 osób, siedzibę mamy w Warszawie, nie zatrudniamy krewnych królika, ale jeżeli osoba zostaje zatrudniona z polecenia innego pracownika, to dostaje ona kilkaset złotych nagrody, bo my oszczędzamy na kosztach rekrutacji. Mam również doświadczenie zawodowe z pracy na państwowym etacie, z którego uciekłem 17 lat temu, ponieważ w pierwszej kolejności nie mogłem znieść atmosfery powszechnego olewania wszystkiego i braku powiązania wyników z pensją. Myślę, że wiem o czym piszę, więc jeszcze raz zadam kilka pytań, które może wyrwą przedstawicieli straconego pokolenia z pętli narzekania i oczekiwania, że Państwo lub rząd coś powinien zrobić i coś im się należy.

    1. Co chcecie robić w życiu? Nie ile zarabiać i co mieć i jakie przedmioty posiadać, ale co robić, co Wam sprawia satysfakcję? Pracując w szkole masz więcej wolnego czasu, niż pracując w firmie handlowej, ale musisz się liczyć z niższymi zarobkami. Coś za coś. Wiara w niemożliwe prowadzi do frustracji.

    2. Czy wierzysz w to, że każdy po skończeniu, jakiejś szkoły powinien mieć komfortową pracę, umożliwiającą Ci realizację marzeń, wysokie bezpieczeństwo zatrudnienia, mieszkanie, samochód, utrzymać rodzinę? Czas zejść na ziemię, nigdzie na świecie to nie jest możliwe, więc i u nas nie będzie. Przed wojną Polacy wierzyli , że ulice w Nowym Jorku są wybrukowane złotem, ale w dobie kamer internetowych każdy może sprawdzić, że nie.
    3. Czy rozpoczynając studia, wiesz po co chcesz je ukończyć, czy pakujesz się na socjologię, marketing, dziennikarstwo bo to akurat są wolne miejsca albo jest moda. Co chcesz robić po kulturoznawstwie, jak nie wiesz co to poco kończysz te studia?

    4. Czy rzeczywiście wierzysz w to, że kończąc przeciętną szkołę, z przeciętnymi kompetencjami i doświadczeniem zawodowym, możesz mięć ponad przeciętną płacę i pracę. Jeżeli tak to najwyższy czas zmienić wiarę. W Chinach, gdzie obiecywano ludziom równość mamy ogromną rzeszę milionerów i jeszcze więcej biedaków. Chcesz mieć ponadprzeciętną pensję, bądź ponadprzeciętny w zainteresowaniach, marzeniach i ich realizacji. Jak nie chcesz brać udział w wyścigu nie narzekaj, że nie stoisz na podium.

    5. Co robisz dla własnego rozwoju, ile książek przeczytałeś w życiu, na studiach. Jak obserwuję w jaki sposób moi pracownicy piszą prace magisterskie to płakać się chcę. Temat narzucony przez profesora, który ich nie interesuje, rozpoczęcie pisania w ostatniej chwili byleby tylko zaliczyć, miesiąc przed skopiowane akapity z kilku książek , noc na Redbullach potem maślane oczy do komisji i w końcu tytuł mgr i spotkanie ze mną z hasłem „szefie, jestem magistrem, to chyba powinienem awansować i dostać podwyżkę.” Przecież to jest żałosne. Absolwenci studiów na rozmowie kwalifikacyjnej nie są w stanie podać tematu swojej pracy magisterskiej, pytanie o wnioski z pracy lub metody badawcze jest dla 90% knock down’em.

    6. Jakie macie pasje poza łażeniem do klubów i narzekaniem na rzeczywistość? Pytanie o hobby, jest moim ulubionym, gdyż pokazuje ilość kłamstw w C.V. i miałkość kandydatów, pokolenia 20-30 latków robiącego wszystko płytko, wszerz, a nie w głąb. Wszystkim się interesują, na wszystkim się znają, przez pierwsze 5 minut, do pierwszego akapitu. Jak już tak jadę to dam kilka przykładów z rozmów kwalifikacyjnych, które chodzą w naszej firmie jakie anegdoty:
    a. Absolwent stosunków międzynarodowych pytany jakim, językiem mówi się w Portugalii, odpowiada, że hiszpańskim, dostaje pytanie pomocnicze, a jak to była kolonia, odpowiada portugalska, więc jakim językiem się mówi, odpowiada, hiszpańskim
    b. Absolwentka UW na pytanie: What is your favorite pastime? Odpowiada po polsku: nie jestem przygotowana do rozmów a gramatyce
    c. Absolwentka UW deklarująca w zainteresowaniach kino francuskie, na pytania o ulubionego francuskiego reżysera odpowiada Almodovar, a film, Volver, a co się Pani w nim podobało, nie widziałam, ale się wybieram (akurat wisiał koło biura reklama Volvera.
    d. Absolwent Politechniki Warszawskiej pytanie większe 1 nano czy 1 piko Farad, mówi że fizyka była na pierwszym roku

    7. Jak wygląda Wasze C.V. jak je wyłowić wśród setek C.V. skopiowanych z Internetu, co jest w nim ciekawego oprócz kłamstw na temat praktyk handlowych w Londynie, które w istocie były rozkładaniem towaru z palet na półki. Zdjęcie w t-shirt’cie, bo przecież kontestuję system.

    8. Czy robisz sobie, rzeczywisty plan, na życie, gdzie chcę być, ile chcę zarabiać , jak chcę żyć. Jak nie to może warto zastanowić się na co poświęcisz swoje 10 000 godzin, aby zostać mistrzem. Tyle trzeba podobno poświęcić na trening i poznawanie dziedziny, aby osiągnąć mistrzostwo. Niestety zaoczne studia w prywatnej szkole wyższej w Rawie Mazowieckiej lub Wąbrzeźnie tego nie gwarantują.

    Trochę się poznęcałem. Dlaczego? Bo mnie wkurza, gdy w lecie przyjeżdżam dobrym służbowym SUV-em na półwysep helski i pijąc piwo ze „straconym pokoleniem” słyszę: stary ja bym tak nie mógł, wiesz krawat mnie uwiera, ja muszę mieś czas aby polecieć na Rodos, a drugiej strony słyszę, ty to masz dobrze, na wszystko cię stać nie musisz się martwić o życie.

    Trochę mają rację, nie martwię się o rachunek za telewizję kablową, ale martwię się codziennie o to aby firma funkcjonowała i osoby w niej pracujące miały na kolejną ratę kredytu hipotecznego , za dużego do spłacenia, ponieważ ich marzenia o wielkości mieszkania były za duże, w stosunku do pracy, którą chcą wykonywać.
  • 2011-09-08 15:50 | PZ

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Ale mialem firme w Polsce, dlatego wiem ile sie placi jak przychodzi taki jak Ty i zada, no bo przeciez ma studia i tak dalej wiec musi miec. Sprawy durnych GUSow, ZUSow i tak dalej pomijam. Firme przenioslem nie dla kasy, ale z powodu prozaicznego, ze gdzie indziej latwiej jest ja prowadzic - wiec zajmuje sie tym za co mi placa, a nie wypelnianiem papierkow raportowych i slaniem ich do urzedow za moje pieniadze. I nikt niczego mi nie zalatwil, nie mialem znajomosci, sam doszedlem do tego co mam. Zgadzam sie z Toba w jednym aspekcie, pracodawcom (i to glownie malym) w Polsce wali szajba jak zaloza firme, i od razu samochody jak nie wiem co, plazma - tego w cywilizowanych krajach nie ma, bo najpierw sie dba o firme (czyli tez o pracownikow) a nie o siebie. Tyle tylko, ze jak juz Ci powiedzialem Twoj sposob to zmuszenie mnie administracyjnie abym placil pracownikowi "godna" pensje w wysokosci X. I nie dociera do Ciebie, ze na starcie nie wszyscy moga sobie na to pozwolic, ale oczywiscie latwiej jest miec roszczenia, niz pracowac na siebie. A ja Ci bym zyczyl, zebys mial dobrze tak jak chcesz, a nie polepszal sobie nastroj tym ze ktos ma tak zle jak Tobie sie wydaje.
  • 2011-09-08 15:54 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Wydatki wynoszą 50% ale okrojonego budżetu. Okrojonego przez ulgi z których de facto w sposób odczuwalny korzystają korporacje i nazamożniejsi.Problem deficytów zaczął narastać ,gdy zaczęto zwalniąć kapitał i najbogatszych z podatków,usankcjonowano istnienie rajów podatkowych. Państwo od pewnych funkcji nie ucieknie - choćby od tak cenionych przez USA wojen...
  • 2011-09-08 16:14 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    tak hołubione przez ekonomistów USA mają ,,Rosji i USA wspolczynnik Giniego jest na zblizonym poziomie"> to chyba w złym kierunku sterujemy jak ma byc u nas jak w Rosji?
    Odnośnie moich propozycji:
    -kryminalizacja posiadania kont w rajach podatkowych
    -zwiększenie progresji podatkowej dla najzamożniejszych
    -opodatkowanie przepływów kapitałowych
    -opodatkowanie giełdy (chcą inwestować - niech inwestują w realną gospodarkę a nie w hazard)
    - skończenia z fikcją ,że Levisy z Chin to ciągle Levisy
    To raczej postulaty na poziomie EU
    A w Polsce
    -likwidacja KRUSU i przywilejów emerytalnych
    -wprowadzenie odpowiedzialności materialnej urzędników
    -likwidacja korporacji zawodowych
    -wypowiedzenie konkordatu (da to oszczędność ok. 1,5mld zł)
    -wprowadzenie zasady ,,jeden etat" na uczelniach wyższych, co powinno poprawić jakość badan naukowych
    -zmniejszenie ilości uniwersytetów i uregulowanie problemu WYŻSZYCH SZKÓL NADAWANIA DYPLOMÓW W ZAMIAN ZA REGULARNE OPŁACANIE CZESNEGO
    -studia powinny być darmowe ale minima obowiązujące powinny być ustalone i podwyższone
    -likwdacja karty nauczyciela (demotywuje nauczycieli do pracy)
    -przywrócenie podatku spadkowego i podniesienie podatków dla najbogatszych
    -reforma związków zawodowych - mogą się utrzymywać ze składek członkowskich, koniec z ,,działaczami"
    -
  • 2011-09-08 16:24 | PZ

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Slawczan wiesz co, z Ciebie nie jest socjalista tylko liberal w czystej postaci.:) Wiekszosc tych propozycji upraszcza system (i zycie malym firmom), likwiduje patologie i zamyka droge kombinatorom. Ja tez o niczym innym nie mowie. Nie mam problemu z placeniem podatkow, ale nie po to aby dawaly mozliwosci kombinowania cwanszym (to nie przypadek, ze sporo co bardziej obrotnych urzednikow zasiada pozniej w firmach konsultingowych doradzajac, jak durne przepisy przez siebie wymyslone obejsc).
    Po przeczytaniu tego stwierdzam, ze fundamentalnie chcesz tego samego co ja. :)
  • 2011-09-08 16:25 | MichalZ

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Masz 30 lat i dopiero kończysz studia? Chłopie w wieku 30 lat byłem po dwóch kierunkach i odbierałem dyplom MBA. Przecież na każdej rozmowie kwalifikacyjnej będziesz musiał się nieźle tłumaczyć dlaczego skończenie studiów zajęło ci tyle czasu. Popatrz sobie, gdzie jesteś w wyścigu w stosunku do 24 latki z Warszawy, studiującej dwa kierunki. Chyba spóćniłeś się ze startem w życiu o dwa okrążenia.

    M
  • 2011-09-08 17:21 | Adan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Chce tylko pracy może być i nawet po najniższej krajowej. Nie obchodzi mnie nic poza tym. Czemu chce pracy bo chce żyć - chce mieć na opłaty. Rozrywka jedyna jaką mam to raz na jakiś czas czytanie przez książki lub siedzenie na internecie. A co poza tym nic latanie od pracodawcy do pracodawcy tu nie ma pan doświadczenia, nie ma kwalifikacji i szczytowe za inteligentny pan jest. Na szkolenia zaznaczam potrzebna jest kasa, a na wyjazd za granicę też. A chociaż jestem na bezrobociu to prawa do zasiłku nie mam i tak się kręci.
  • 2011-09-08 17:22 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    A co to za firma? Mogę wysłać CV?????,albo chociaż przyjść na rozmowę kwalifikacyjną???? bo chyba jestem mądrzejsza odrobinkę od tych kandydatek z Almodovarem :):):):):) Pozdrawiam Pana serdecznie.:)
  • 2011-09-08 17:49 | vps

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    aaaa, że niby jest Pani nauczycielką i nikt nie chce zatrudnić? Hmmm, raczej się nie dziwię. Papatki:)
  • 2011-09-08 18:20 | hynio

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Z tymi predyspozycjami i powołaniem to Pani walnęła jak za przeproszeniem chory do nocnika. O studiach - no cóż, tego kto ile wysiłku wkładał już nie zweryfikujemy, może faktycznie starała się Pani bardziej niż inni, a może nie. Tak czy owak sednem mojej wypowiedzi o księgowej było to, że chętnych na pani stanowisko jest wielu, natomiast dobrych księgowych brak. Dzieje się tak również dlatego, że dobrzy księgowi władają dwoma językami i gdy nie mają miejsca na rynku pracy jako księgowi mogą iść tych języków uczyć. Natomiast nauczyciele kompetencji żeby pójść w drugą stronę nie mają. ... Umówmy się - ogromna większość nauczycieli nie umie nic poza uczeniem, a i to różnie im wychodzi. Historie o jakiejś wiedzy tajemnej ze studiów pedagogicznych można włożyć między bajki. Zbyt dużo kiepskich nauczycieli chodzi po świecie żeby ktoś w to uwierzył.

    p.s. Daj se luzu, w necie sobie nie "panujemy" - taka specyficzna forma polszczyzny

    p.s.2 Skoro zawód nauczyciela jest taki straszny, to czemu się tam pchasz? Masochizm? A może jednak nie taka zła to praca? Mój szwagier trochę pracował w szkole, potem poszedł pracować do "instytucji finansowej nie będącej bankiem" i marzy o powrocie do szkoły
  • 2011-09-08 18:50 | Irek

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Czyli sama firmy nie założę ale państwo ma mi dać pracę. Kobieto czytaj to co piszesz.
  • 2011-09-08 19:06 | Piotr

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Tak, moja praca była niewiele warta, może wyedukowany teoretycznie byłem nie najgorzej, gorzej było pewnie z praktyką. I mam i miałem tego świadomość w przeciwieństwie do Was, którzy oczekują, że ktoś im coś da.
    Zarabiałem marne pieniądze jak na tamte warunki, teraz to by nie była nawet płaca minimalna. Tylko teraz na tym samym początkującym stanowisku, w tej samej firmie, tacy sami zieloni dostają nominalnie dokładnie 3 razy tyle.
  • 2011-09-08 19:13 | Piotr

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @Slawczan bardzo powoli, ale zaczynasz myśleć. Dawid nie chce wziąć na siebie ryzyka, ale inni mają je wziąć a jemu dać gwarancje! I to jest dla Was sprawiedliwe! Wiem to jest "sprawidliwość społeczna". Jak mówi mądre powiedzenie ma tyle ze sprawiedliowością co krzesło z krzesłem elektrycznym. Przez takich jak Wy naprawdę potrzebujący pomocy już jej nie dostaną, bo zostanie rozdrapana przez Was.
  • 2011-09-08 19:23 | Piotr

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @Slawczan cały czas ciężko Ci zroumieć, że po kapitaliźmie niemal nie ma już śladu. Widać nie czytasz ze zrozumieniem, bo pokazłem Ci, że za cały ten syf, na który narzekacie spowodowany jest przez ręczne sterowanie gospodarką przez polityków, którzy takim jak Wy chcą się przypodobać. Masz na tacy konkretne fakty. Może się do nich odniesiesz? Gdzie Ty tu widzisz kapitalizm? Wolny rynek? Chyba, że kompletnie nie rozumiesz tych pojęć.
  • 2011-09-08 19:33 | ruda73

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Strasznie dużo Pani energii traci na narzekanie. Niepotrzebnie.

    Mam 38 lat i również z wykształcenia jestem filologiem po państwowej uczelni. W latach 1997-2002 pracowałam w zawodzie prowadząc działalność gospodarczą. Nie było wtedy zniżek ZUS dla zaczynających, itd. A jednak byłam zadowolona - uczyłam, tłumaczyłam, pisałam. Potem rynek zaczął się "psuć", gdyż liczba absolwentów filologii rosła lawinowo. Stawki spadały i pomału zaczęłam myśleć o zmianie profesji, bo zaczynało brakować pieniędzy. Nie było łatwo, bezrobocie było wysokie, a sama miałam już prawie trzydzieści lat. Wyjechałam zagranicę, ale przekornie na Wschód, bo nie chciałam pracować na czarno na Zachodzie. Znalazłam lokalną firmę, która zatrudniła mnie na stanowisku asystenckim ze względu na znajomość rosyjskiego i angielskiego. Nic poza tym nie umiałam przecież. Powoli zdobywałam doświadczenie - nie będę ukrywać było bardzo ciężko, czasem aż do łez, ale nie było wyjścia. Wiele się nauczyłam i teraz wspominam to z uśmiechem. Po 2 latach dostałam stanowisko kierownicze w administracji. Po 5 latach wróciłam do kraju, skończyłam studia podyplomowe na dobrze przemyślanym kierunku i bez większych trudności znalazłam pracę. Obecnie jestem dyrektorem zarządzającym w spółce w jednym z krajów Beneluksu.

    Nie piszę tego, żeby się chwalić, tylko aby pokazać Pani, że żyjemy w czasach, kiedy trzeba być otwartym na nowe kierunki rozwoju i wykorzystywać wszelkie możliwości. Teraz młodzi mają ich więcej - granice są otwarte, rynek usług rośnie. Nic nie trwa wiecznie i nic nie jest niezmienne - siedzenie i użalanie się nad sobą nie pomoże Pani w zaspokojeniu ambicji. Trzeba wziąć się do roboty i już!
  • 2011-09-08 19:45 | tolek

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    No tak, bo człowiekowi nic jest do życia nie potrzeba oprócz słońca i błękitnego nieba. To jego wina, że nie wybiera studiów informatycznych, kiedy jego głowa nie ogarnia matematyki, fizyki i robotyki, i nie ma przecież żadnych gwarancji, że za 5 lat będzie robota dla informatyków i inżynierów. Bo przecież jak to w Polsce, wszystko jest robione na wariackich papierach, z przymusu, najszybciej jak coś nakaże unia. I to też jego wina, że się urodził w wieloletniej rodzinie na zadupiu, zamiast w bogatej jako jedyny spadkobierca stanowiska prezesa po tatusiu. To jego wina, że kraj jest rządzony przez debili z nieadekwatnym wykształceniem do zajmowanego stanowiska, którzy nic nie zrobią, bo przecież nie mają o tym zielonego pojęcia i nie ogarniają swoim debilnym łbem złożoności zadań, za które biorą zdzierane z podatnika niemałe pieniądze. To też jego wina, że nie jedzie za granice, bo nie ma żadnych kontaktów ani pieniędzy na wyjazd, a nauka języka mu nie idzie. To wszystko roszczeniowca wina, bo powinien brać sprawy w swoje ręce, bo każdy jest przecież kowalem swego losu.?
  • 2011-09-08 19:56 | obi

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Od ciebie to zależy tyle co nic, bo współczesny świat to nie jest wyspa ala robinson kruzoe, że sobie jesteś samemu sterem i okrętem. Może i nie biadolisz, bo jakimś cudem ci się udało znaleźć klienta, który wykłada kasę za twoje usługi, a może jest nim twój tatuś i mamusia lub ciocia z usa?
  • 2011-09-08 20:42 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    I jeszcze jedno: jak się Panu pogorszy sytuacja życiowa to proszę pomyśleć o dzieciach w Somalii czy tam gdzie Pan chce to zrobi się Panu lepiej.:)
  • 2011-09-08 20:43 | LARS

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    W głowach Wam się poprzewracało. Zobaczylibyście jak wyglądał start absolwenta kilkanście lat temu, to byście nie opowiadali głupot, że jest coraz gorzej. Obserwuje takich abolwentów na codzień i wiem ile teraz zarabiają i ile im zajmuje znalezienie pracy obecnie. Was nie obchodzi, że 2+2=4. Dla Was ma być 5! A jak nie jest, to niech nam ktoś wyrówna! Zabierze innym i da nam! Bo Wy się nie będziecie męczyć i czekać 10 lat!
    Zawsze było, jest i będzie trudno bo, widocznie o tym nie wiedzieliście, ale życie jest bardzo trudne. Ale zapewniam Was, że jeszcze niedawno było znacznie gorzej.
  • 2011-09-08 20:52 | Piotr

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Nie rozumiesz wogóle o czym mowa. 50% PKB! 50% wszystkich pieniędzy w tym kraju wydaje Państwo! Taki to mamy "kapitalizm".
  • 2011-09-08 21:16 | azet

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    "Niestety rzeczywistość jest taka, że musimy konkurować o pracę na bardzo zglobalizowanym i konkurencyjnym rynku. Pracy w Polsce przybędzie, jak będziemy bardziej konkurencyjni".

    Czyli kiedy? Gdy pracownicy zaczną płacić pracodawcom za to, że pracują?

    O "wolnej konkurencji" z Chinami można by mówić wtedy, gdyby chiński robotnik mógł wyjeżdżać za pracą do USA, Kanady czy Szwecji z taką samą swobodą, z jaką kapitalista amerykański, kanadyjski lub szwedzki wyjeżdża do Chin, żeby założyć tam fabrykę. Niestety, tak nie jest. Relacje handlowe między Zachodem a Chinami są oparte na trwałej i pogłębiającej się nierównowadze, co jest główną przyczyną obecnego upadku zachodniego kapitalizmu.
  • 2011-09-08 21:24 | tybet

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Do PW
    "@Przemek_Leniak niezłe brednie. Na moim pierwszym stanowisku, które obejmowałem 12 lat temu za 900 PLN obecnie mój kolejny początkujący następca dostaje prawie 3000 PLN. I narzeka 10 razy bardziej niż ja wtedy."

    12 lat temu za miejsce w pokoju 2 os płaciłem 120 zł teraz zapłaciłbym 350-400 zł.
    Mieszkanie za które teraz trzeba wyłożyć 550 tys. zł 12 lat temu można było kupić za 150-180 tys. zł
    Także twój następca może mieć powody do narzekań.
    pozdrawiam
    tybet
  • 2011-09-08 23:56 | azet

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Nie zgadzam się. W połowie lat 90. w Warszawie już na ostatnich latach studiów ludzie mogli wybierać posady w dobrych firmach. Tak przynajmniej było na SGH, a także na kierunkach prawniczych, informatycznych czy filologiach obcych. Poza Warszawą było gorzej, ale i tak dużo lepiej niż dziś. Na przykład w Krakowie w roku 1996 farmaceutka po studiach zarabiała 2 tysiące na rękę, czyli tyle, ile kosztował metr mieszkania w tym mieście w średniej lokalizacji. Nie wiem, ile dziś zarabia taka osoba, ale na pewno nie 6 tysięcy (dzisiejsza średnia cena metra kwadratowego w KRK). Przedstawiciel handlowy mógł po 2-3 latach kupić małe mieszkanie za gotówkę (to była ciężka praca, ale dziś już nie ma takich możliwości). Sam należę do tego pokolenia, więc pamiętam, jak było. Teraz młodzi mają znacznie gorzej. Poprawiły się tylko możliwości emigracji - my za granicą mogliśmy najwyżej pracować na czarno, wykonując podrzędne prace.
  • 2011-09-09 00:13 | SOERS

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Zaraz zaraz, jak to poprzewracało? Tu nie chodzi o wygórowane roszczenia! Spokój społeczny można uzyskać wtedy, gdy znacząca większość ludzi ma perspektywy poprawienia swojego bytu własną pracą.

    Problem polega na tym, że te perspektywy się "zwęziły". To znaczy, że trzeba pracować coraz ciężej w celu UTRZYMANIA aktualnego statusu, z coraz mniejszą szansą na to, że będzie lepiej. Tu nie chodzi o to, że "nie chce nam się męczyć" - kilkanaście lat temu wiele rzeczy kosztowało o wiele więcej wysiłku (pracowałem już wtedy, to wiem), ale człowiek czuł wtedy, że ma to sens, a jego wysiłki zostaną nagrodzone.

    Teraz wielu z nas ("straconego pokolenia") pracuję lub stara się pracować, ale perspektyw rozwoju nie ma - a często znajdujemy się w sytuacji "zwijającego" się rynku (na przykład w moim zawodzie przeciętne stawki spadły o kilkanaście procent w przeciągu ostatnich pięciu lat NIE LICZĄC INFLACJI).

    Nie da się tego opędzić stwierdzeniami "lenie i hultaje", ewentualnie "rozpieszczeni socjaliści". Gdybyśmy urodzili się 5-10 wcześniej, bylibyśmy ciężko pracującymi menedżerami/prawnikami/operatorami koparek o stabilnej sytuacji finansowej i uregulowanym statusie społecznym. Ale ponieważ jesteśmy dziećmi lat 80-tych, masowo utknęliśmy na poziomie startowym (pierwsze prace, umowy-zlecenia, chałtury i korepetycje), a teraz wielu z nas ma problem z przejściem dalej.

    Nie chodzi nam o rozdawnictwo, ale o proste stwierdzenie faktu - stoimy w miejscu niezależnie od tego, jak bardzo się staramy. Zakłócona została równowaga pomiędzy ilością włożonej pracy a jej efektami. Jeszcze 10 lat temu ciężka praca = awans społeczny i finansowy. Teraz ciężka praca = umowy-zlecenia bez perspektyw na cokolwiek.
  • 2011-09-09 01:29 | DRS

    refleks polskiego dziennikarza i mediów

    z tematem spóźniliście się o 10 lat, podobnie jak politycy POPISu, którym połowa ówczesnego pokolenia wyemigrowała. Co zrobili aby następne nie wyemigrowało?? Nic. Czy wyjdzie na ulice, nie wyjdzie poza granice kraju, ponieważ taki mamy model społeczny. Tak sobie radzą młode pokolenia od wieków.

    Socjolodzy już 10 lat temu powinny (a właściwie 20 lat) zwrócić uwagę na problem.

    Nie wiem czy ktoś z redakcyjnych fachowców wie ile wynosiła STOPA ZATRUDNIENIA, NIE BEZROBOCIA (CHRYSTE TĘPI NA WIEDZE JESTEŚCIE NIEMIŁOSIERNIE WSZYSTKIM REDAKCJOM MÓWIĘ, ŻE TO JEST WSKAŹNIK PROBLEMU!!!).

    Przypomnę stopa zatrudnienia w latach 2000-2004 spadła do... 20% wśród ludzi 15-25 lat. Co to oznacza?? Bezrobocie 80% i co wyleźli na ulicę. Nie!! Czemu, bo byli na pseudo studiach za pieniądze rodziców, czyli poszli na bezrobocie ukryte, a później w 2004 roku wyemigrowali. Nie trzeba być socjologiem, czy naukowcem, żeby wiedzieć co było i jakie będą konsekwencje.

    Z obecnego artykułu wynika, że obecna sytuacja jest lepsza niż 10 lat temu. Tylko jest jeden problem. 10 lat temu rządy SLD rozdawało pieniądze na lewo i prawo, aby przetrzymać kryzys. Natomiast rządy POPiSu dalej rozdawało mimo super koniunktury, pieniędzy od emigrantów i z UE. Teraz przy zapaści w ciągu następnych kilku lat nie będzie już z czego rozdawać. Wtedy po dupie dostaną równo wszyscy. Niech wygrają przynajmniej winny dostaną po pysku, bo to będzie kadencja kryzysu i to nie takiego jak 10 lat temu.
  • 2011-09-09 02:02 | herpes

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @alamakota. Na poczatek przeprosze za brak polskich znakow, nie pisze z polskiego komputera, ustawien jezykowych nie chce mi sie zmienic od ponad roku.

    Wiec... doskonale rozumiem Pani frustracje, poczucie niespelnienia i braku perspektyw. Mnie taki kryzys dotknal w okolicach 2003 roku. Wydaje mi sie, ze ja mialem nieco trudniej, albowiem nie moge pochwalic sie pochodzeniem inteligenckim z dziada pradziada. Reprezentuje w tym zakresie srednia krajowa - pochodzenie robotniczo-chlopskie ;).

    Nie wiem, czy przyjmie Pani moja rade. Otoz nie dostrzega Pani w mojej opinii dwoch bardzo istotnych faktow. Po pierwsze zyjemy (czy nam sie to podoba czy nie - mnie sie nie podoba, zazdroszcze prowincjonalci i spokoju zycia moich rodzicow) w nieprawdopodobnie zglobalizowanym swiecie, w ktorym podroz z Warszawy do Gdanska jest obecnie czterokrotnie dluzsza niz z Warszwy do Londynu! Jednostki w milionach przemieszczaja sie we wszystkich mozliwych kierunkach z ogromna przewaga jednak, na polnoc i na zachod globu. Ludzie ci nie maja nic do stracenia. Sa zdesperowani i wiekszosc z nich uczyni wszystko, by polepszyc swoj byt. Nie oczekuje w tym miejscu, iz zredukuje Pani swoje ambicje i oczekiwania i zacznie zyc jak przyslowiowy 'murzyn'. Wrecz przeciwnie! prosze je rozdmuchac do granic mozliwosci, napic sie flaszke wodki, poplakac z kolezankami, chlopakiem i rodzina i jutro kupic bilet do Londynu, Dublina, Paryza lub Berlina. Otoz ma Pani jeden problem - brak kapitalu w kapitalizmie. Kapitalu nie ma w Polsce, gdzie konkurencja jest ogromna. Biologia tlumaczy dokladnie, co dzieje sie z jakakolwiek populacja, w ktorej podaz dobr (w naszym przypadku: kapitalu, nieruchoosci, pracy itd.) jest dramatycznie nizszy od popytu. Konkurencja. W Polsce konkurencja jest absolutnie masakryczna w porownaniu z kazdym krajem na zachod od Odry.

    Po drugie. Ma Pani ma natomiast ogromny kapital, ktorego zdaje sie Pani nie dostrzegac: Inteligencje, kulture osobista, wyksztalcenie i gruntowna znajomosc co najmniej jednego jezyka zachodniego. Prosze wiec, uczynic to co ja. Wyjechac, ciezko pracowac, oszczedzac, cieszyc sie zyciem, zdobywac doswiadczenie i umiejetnosci. Po kilku latach wroci Pani do Polski bedac kims, z kapucha w kieszenie i zastanowi sie co dalej. Ja wrocilem po szesciu, kupilem mieszkanie za gotowke w duzym polski miescie, otworzylem firme i po pierwszym roku 'zrobilem' (nie zarobilem) dzieki wiedzy i niespotykanemu w Polsce doswiadczeniu jeden milion obrotu brutto (!) przy 8% rentownosci netto. da sie jakos zyc. biznes rosnie i sie rozwija, choc kosztuje mnie to wszystko chyba zbyt wiele. jest jednak 100000000000000 x lepiej niz przed wyjazedem. To ja dzis zatrudniam, realizuje swoje projekty, a za kazdy ekstra wysilek moj i moich pracownikow 'smietanke' zbieram ja, a nie jakis obmierzly polski 'biznesmen - prostak'. Nie chce Pani niewolnictwa? Wolnosc mozna jedynie wywalczyc. A walka w starej EU jest latwiejsza i przyjemniejsza niz sie Pani tutaj i dzis wydaje. Prosze mi wierzyc poza Polska polscy nauczyciele takze pracuja w swoim zawodzie. Zmywak to mit, a w zasadzie obelga sfrustrowanych nacjonalistow. Pozdrawiam i trzymam kciuki!

    PS. Jak mi jeszcze ze dwie kontrole wpadna do firmy (mam wlasnie czwarta - skarbowka tym razem - w ciagu ostanich 14 miesiecy), to chyba to wszystko rzuce i wroce tam, gdzie bylo mi mimo wszystko lepiej niz w Polsce. Tu bywa (a moze raczej jest)strasznie toksycznie.
  • 2011-09-09 03:38 | empty

    Czy oni mieli latwiej?

    Za LARSem - pogadajcie ze swoimi rodzicami, nie wiem jak u Was, ale moi komfortowo nie mieli. To samo u mojej dziewczyny, znajomych - to nie byla nieustanna linia zwyciestw i sukcesow... raczej ciezka praca przez wiele wiele lat, bez szczegolnego narzekania, a teraz patrzymy tylko na sukces ktory byc moze przyszedl po 50 latach, bez brania pod uwage tej polowy dekady.

    A widze po sobie ze jak mnie cos "zlego" spotka to od razu reaguje alergicznie. Jak mi sie samochod zepsuje i musze wylozyc 1000, to od razu szukam winnych gdzie indziej. To nie tylko jest kretynskie, to nawet brzmi kretynsko jak to przeczytalem wlasnie. To samo z praca, mieszkaniem, czymkolwiek.

    Jak chcemy wychowac nowe pokolenie, to moze wlasnie nie na tej roszczeniowej postsocjalistycznej postawie? Moze jednak na postawie: chce, zrobie, potrafie - tak jak wiele osob na tym forum widzialo na Zachodzie? Pokolenie rzadzacych sie starzeje, za 20 lat juz ich nie bedzie, to tylko kwestia czasu. Czy cos sie zmieni? To juz nasza rola, kazdego z nas. Do urn kurde.

    Najlatwiejszym podejsciem jest obejrzec sport, zagrac w totolotka, isc do kina, zagrac w gre, uciec od wszystkiego. Wtedy ktos inny rozwiaze Wasze problemy, i jeszcze na tym zarobi.

    Przed chwila patrzylem na bloga Palikota, i on mowi glosem ludzi z tego forum. Cos ja mam wrazenie ze wykreci wynik w rodzaju 15% jak sie wszyscy mlodzi wkurza i pojda w koncu do wyborow. Widzieliscie co ten gosc robi i jakich ma kandydatow, na czym polega jego pomysl? Ma samych nowych ludzi - wybranych w formie lokalnego glosowania. To bedzie interesujace, tak mysle, zobaczyc co sie wydarzy.
  • 2011-09-09 07:59 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    SYTY GŁODNEGO NIE ZROZUMIE!!! JAK KTOŚ MA DOBRZE W ŻYCIU I MU SIĘ UKŁADA TO TAK BĘDZIE GADAŁ, ŻE WYSTARCZY SAMOZAPARCIE, OPTYMIZM, DU*A W TROKI I DO ROBOTY. Nie ma sensu dyskutować z takimi ludźmi. Dla nich wszystko będzie zawsze proste, bo im się mimo trudności udało, ale udało. Nie rozumieją, że pomimo dobrych chęci, pomimo dobrej woli można jednak czegoś nie móc osiągnąć. Szkoda w ogóle gadać.
  • 2011-09-09 08:19 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Ja też bardzo chętnie skorzystam :)
  • 2011-09-09 08:22 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    A jak ktoś jest totalnym zerem z nauk ścisłych to co ma zrobić???? :) Ma Pani inną receptę??? :)
  • 2011-09-09 08:25 | Przemek_Leniak

    bolszewia? to byłby czarny humor

    owszem jako że jestem z Lublina miałem kontakty z Ikonowiczem który jakoś tam jest nie tyle nawet postbolszewicki co postlewacki (czerpie z pomysłów raczej hiszpańskich i francuskich)
    ale ideowo niewiele nas łączyło - ja szukałem w PPS tradycji przedwojennej, tego co reprezentowali Lidia i Adam Ciołkoszowie.
    zresztą nawet dziś gdy krajowa partia jest w stanie rozpaczliwym ja sięgam do tego co wciąż promuje CKZ PPS...
    PPS-owcy na emigracji nie żyli w real-socialiźmie (oszukańcza nazwa komunistyczna - swoją drogą) lecz przecie w kapitaliźmie
    Ciołkoszowie w Anglii dla przykładu, Kowalski w Niemczech
    no powiedzmy że Francja gdzie mieszkał np. Wąsik była lewicowa...
    w każdym razie nic a nic socjalistów nie wyganiało z krajów kapitalistycznych
    i nic nie ciągnęło do dyktatur komunistycznych...
    socjalizm to nie ustrój bynajmniej ale prąd intelektualny
    największe sukcesy socjalistów - takie jak związki zawodowe, budowa spółdzielczego Żoliborza to przecie odbywały się w gospodarce kapitalistycznej - tyle że myślenie ludzi było nacechowane nie prymatem kapitału...
    dziś potocznie lewicowość kojarzy się ze zwykłą głupotą (w tym kontekście nie dziwi mnie żeś się znalazł u błazna na usługach) jednak PPS to nie była a i wciąż nie jest partia krzykliwych idiotów...
    zerknij sobie na portal lewicowo.pl tam poczytasz o socjalizmie...
    ...
    socjalizm to nie dziadek mróz nikomu niczego rozdawać w prezencie nie ma zamiaru, ludzie powinni móc jednak sami zapracować na swój dostatek i to jest socjalizm - własnie kiedy im to umożliwiamy a nie kiedy wznosimy głupie okrzyki pod kuriami biskupimi...
    ech
  • 2011-09-09 08:27 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Gratuluję Pani sukcesu.
  • 2011-09-09 08:29 | vps

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @Slawczan - kolego jak Robin Hood chcesz zabrać bogatym a rozdać biednym, a do tego wprowadzić sprawiedliwość i niszczyć oszustów - popieram. Wszyscy tego chcemy. Widzialeś jednak choć jeden prostest/strajk z podobnymi postulatami? Bo mi się wydaje, że "rewolucja młodych" w Hiszpanii czy Grecji, to zwykły krzyk - nie zabierajcie nam tego co mamy i dajcie nam jeść. Kolejna sprawa - wszyscy dobrze wiemy, że aby być politykiem trzeba mieć poparcie ludu oraz lobby kogoś kto w nas zainwestuje. Ludzie na szczeblach władzy, ludzie obracający ogromnymi pieniędzmi oraz cała reszta oszustów tak poprostu nie zniknie, nie dadzą się też posadzić w więzieniach bo to oni budują więzienia. Cokolwiek nie wywalczymy teraz dobrego, będzie to za mało bo ten syf który chcesz wytępić "zdmuchniesz tylko na inny mebel". Popieram postulaty, ale to jest malutki kroczek, który i tak sprowadzi nas do punktu wyjścia, jak to w historii ma miejsce od zawsze. Nam jest potrzebna rewolucja kulturalna, mentalna, w naszej moralności.. jeśli to ograniemy, to rzeczy które napisałeś wyżej zrobią się same przez się.
  • 2011-09-09 08:47 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Widać, że ja chyba też jestem taka roszczeniowa hołota humanistyczna, która tylko marzy o tym, żeby się poopie***alać na socjalu :D. Ci, którzy tak piszą i dają rady: "Weź się do roboty a nie narzekaj"(chociaż myślałam, ze ta debata to wymiana zdań-również mojego zdania), to mają wyprane mózgi tym całym piep***eniem prze polskich polityków o tym jak jest cudownie w zjednoczonej Europie i ile to fantastycznych możliwości!!!! Ojejejejejejej! Jak mi wstyyyyyyyyyyyyd straszliwie, że tych możliwości dla siebie nie widzę! Jestem narzekającą wiecznie kretynką czekającą tylko na to aż mi "skapnie"! Ręce opadają i mam dość już tych pomówień! Chciałabym, żeby te mądrale znalazły się w mojej sytuacji to wtedy jestem ciekawa, co by mieli do powiedzenia!!
  • 2011-09-09 08:50 | Przemek_Leniak

    rozbawiłes mnie...

    cóż 20 lat temu w swej pierwszej pracy zarabiałem 1,2 mln zł wkrótce dostałem podwyżkę i wcale nie narzekałem bo raz że pracę znalazłem łatwo dwa że była dobra...
    nie miałem wykształcenia - akurat oblałem swoją pierwszą maturę, pracowałem jako sprzedawca samochodów...
    dziś jestem prawnikiem (choć się nie obroniłem więc mgr nie posiadam) i pracuję jako technik sceniczny - z różną pensją zależna od tego ile pracuję - wyciągam do 4 tys. zł miesięcznie... również nie narzekam specjalnie...
    ...
    mam brata który ukończył politechnikę z wyróżnieniem jest specjalistą od biopaliw...
    po studiach pracował jako sprzedawca sprzętu chłodniczego - jego pensja była porównywalna co do siły nabywczej do mojej z przed 20 lat...
    chciał polepszyć swój byt więc wyjechał do Anglii gdzie pracował w fabryce jako robotnik
    byt polepszył - nie tylko płacono mu o wiele więcej (gdy chodzi o siłę nabywczą) ale miał również czas na bycie wolontariuszem w pogotowiu - został paramedykiem...
    ...
    postanowił jednak założyć rodzinę i już razem wrócili do Polski
    tu po znajomościach dostał pracę za 1000 zł netto w budżetówce...
    starał się znaleźć coś lepszego...
    w efekcie po wygranej walce z depresją dziś pracuje jak mówi prześmiewczo w zawodzie - nalewa paliwo na stacji benzynowej za pensję minimalną...
    żyją dzięki rodzicom...
    uważasz że mój brat narzeka z mojego powodu?
    ...
    Bank Światowy podaje dane dotyczące minimum egzystencji a nie ubóstwa
    poniżej granicy zagrażającej egzystencji (czyli mówiąc wprost w zagrożeniu śmiercią głodową) żyje w Polsce 10 % ludności i faktycznie w 2003 roku tych ludzi było ok 17%...
    Trzeba wiedzieć robaczku o jakich danych się mówi...
    a nie wierzyć w cudowną moc sztuczek językowych Banku Światowego
    głód to znacznie więcej niż bieda!
    a owe 10% BŚ to są ludzie którzy głodują w Polsce.
    ...
    co do roszczeniowości ech ja roszczę sobie by w Polsce przestrzegano prawa...
    i co i uważasz że moje roszczenie jest bezzasadne?
  • 2011-09-09 09:01 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Bardzo przepraszam, ale wiem co piszę! Zatrudnienie się w państwowej firmie, gdzie nie trzeba martwić się o wszystkie formalności, które załatwi księgowa i inni, jest bezpieczniejsze. Jak mnie zwolnią z państwowej posady, bo nie będzie pracy, to nie będę musiała jeszcze kilka lat na przód płacić haraczu ZUS'owi, ani nie będę musiała męczyć się z wyrejestrowywaniem firmy i tym podobne. Szukam państwowej posady na umowę o pracę. Nie mogę???!!!! Nie mam takiego prawa???!!!
  • 2011-09-09 09:11 | Przemek_Leniak

    tak dokładnie tak jest jak napisałeś...

    marnujemy bardzo dużo pieniędzy publicznych (od lat)
    nikt nie zwraca uwagi na poziom zatrudnienia (kluczowy wskaźnik)
    tylko że temat jest spóźniony o więcej niż 10 lat ;-)
  • 2011-09-09 09:24 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Cóż tak jak Marks uznawał ,że by mógł nastac socjalizm musi najpierw być kapitalizm (uznawał to za warunek konieczny). Klęska socjalizmu wyikła z tego ,że dostał się on w łapy mużyków w kraju w zasadzie ciągle feudalnym (robotnicy do wojny w Rosji byli ciągle przypisani do swojego miru). Była to rozterka większości rosyjskich rewolucjonistów to Lenin poszedł na skróty.
    Ja uważam ,że liberalizm musi trochę ,,splantować" Polskę wtedy będziemy mogli wprowadzić trochę socjalizmu. Tak naprawdę wq...ia mnie niesprawiedliwość - kolesie ,którzy sprokurowali ten kryzys mają się świetnie - to MY spłacamy koszta ich imprezy
  • 2011-09-09 09:38 | alamakota

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Nie piję wódki ...
  • 2011-09-09 09:53 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Nie jestem Robin Hoodem. Może to spaczenie humanistyczne ale...W starożytnej Grecji słowo arystokrata pochodziło do słowa aristoi=najlepszy/słusznie dumny. Oznaczało to ,że arystokrata miał większe prawa(możliwości) ale oznaczało to adekwatnie większe obowiązki i świadczenia na rzecz wspólnoty. Zamień arytokratę na wspólczesnego miliardera i zrozumiesz mój punkt widzenia. Ci ludzie mają większe możliwości czyli de facto prawa a więc za tym powinny więc adekwatnie więsze obciązenia na rzezc wspólnoty. Tym czasem liberalizm uznał ,że istnieję tylko ,,ja" jako ja a wspólnota(społeczeństwo) to wymysł. Dlatego ci ludzie są amoralnie samolubni - wara od mojej kasy. To się zmienia - B. Gates albo W. Buffet ale większość to osobnicy pokroju braci Koch(sponsorów Tea Party)
  • 2011-09-09 10:05 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    W wielu postach spotykam się z opinią ,że młodzi są roszczeniowi (skażeni lewactwem?). Otóż ja nie jestem roszczeniowy - ja chcę tylko by było u nas normalnie ,jak w krajach cywilizacji zachodnie które poznałem (IRL i NL). By praca była pracą, wypłata wypłatą (czyli na umówiony dzień) ,nadogodziny docenione, A u nas wszelki syf jest w zaszczyt pracy included. Ale najgorsza jest ta akceptacja tej patologii ze strony ludzi niewątpliwie inteligentnych ( tej dyskusji) dla tej patologii. Bo oni ,,tak zaczynali w 2003 a teraz to młodzi..." To trochę jak ględzenie starszego pokolenia ,,O co ci chodzi? We wojnę byś zobaczył..." Młodzi ludzie podróżują - widzą jak żyją inni. Czy to ,że chcą by było normalnie to roszczeniowość?. Ceny w Polsce są europejskie...Po powrocie do Polski mentalnie zużywam się przynajmniej dwukrotnie szybciej niż na emigracji ,gdzie byłem sam na siebie zdany.
  • 2011-09-09 10:20 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @ Przemek : ,,żeś się znalazł u błazna " - jestem u niego bo oprócz kwestii ekonomicznych ten kraj także potrzebuje(może nade wszystko) załatwienia spraw kulturowych. A Palikot pewne sprawy (w odrónieniu od oszustów-aparatczyków z SLD) stawia jasno. Z wieloma jego poglądami ekonomicznymi jest mi nie po drodze. Odzyskanie świeckiego charakteru państwa, skończenie z urzędnikokracją, skończenie z samowolą policji, przywilejami umożliwiającymi uprzywilejowanym pasożytowanie na tych co nie mają wyjścia jest chyba warte kompromisu? Może po prostu nie pamietasz co np. stało za ,,błazenadą" z ,,pistoletem i wibratorem"? Gwałty i molestowanie seksualne na komendzie policji w Lublinie i zamiatanie/krycie tego przez BSW/prokuraturę/sądy.
  • 2011-09-09 10:29 | czosnek

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Jeszcze raz - zbaczasz z tematu. Ale mniejsza z tym. Nazywam przytoczoną przytoczoną przez ciebie sytuację "naiwnością", ponieważ naiwny był twój kumpel, naiwni byli również kreatorzy rynków finansowych myśląc, że będzie można tak bez końca. Jakoś nie przekonuje mnie teoria, że na przykład zarządzajacy Lehman Brothers mieli świadomość konsekwencji swoich działań i dalej to robili. Fakt, obudzili się, ale było za późno.

    Tak, czy siak, nie zmienia to oczywistej oczywistości, że sytuacja na polskim rynku pracy jest dobra (w porównaniu z polską przeszłością). Uważam, że 30-latkowie to widzą. Nie widzą tego natomiast 20-latkowie, którzy przez całe życie mieli wszystko podane na tacy, mamusie i tatusiowie lecząc niespełnione własne ambicje pompowali w nich pieniądze fundując darmową edukację na absurdalnie niskim poziomie. Teraz, ci 20-latkowie po raz pierwszy zderzają się z rzeczywistością i okazuje sie, że rynek oczekuje zupełnie czegoś innego. Rynek potrzebuje fachowców, a nie kierowników fachowców, którzy ani na fachu się nie znają, ani na zarządzaniu. Mam świadomość, że to uproszczenie, ale moim zdaniem pasuje ono do większości. Mniejszość stanowi grupa posiadająca faktyczny fach w ręku (np. nauczyciele), ale pech chciał, że ci młodzi nauczyciele trafili akurat na czasy niżu i w jego konsekwencji zamykania szkół. Uważam, że w takiej sytuacji, jakiekolwiek sztuczne pompowanie zatrudnienia w tym sektorzey tylko dlatego, że na rynku są bezorobotni nauczyciele, to wyrzucanie pieniędzy podatników w błoto. To samo dotyczy innych, absolwentów marketingów, politologii, zarządzań, ekonomii, itd...Nie słychać natomiast, aby na brak pracy narzekali lekarze, farmaceuci, informatycy, kucharze, mechanicy samochodowi, spawacze, cieśle, ślusarze, automatycy, elektrycy, elektronicy, pielęgniarki, fryzjerzy, inżynierowie budownictwa.

    Nie zrzucajmy odpowiedzialności za własne wybory na państwo. Nie tędy droga. Obraz straconego pokolenia, to obraz naiwnej wiary w to, że bez ciężkiej orki w postaci zdobycia faktycznego zawodu, wszyscy mogą mieć pracę godną oczekiwań finansowych. To również obraz beznadziei naszych systemów odpowiedzialnych za przygotowanie młodych do dorosłości. Obraz pustej formy pozbawionej treści. Obraz systemu pompującego ego i niczym nie uzasadnionych oczkiwań. Obraz wzmacniający błogostan i "jakośtobędziectwo", w żaden sposób nie sprowadzający na ziemię tych, którym aspiracje przewyższają umiejętności.
  • 2011-09-09 10:32 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    To dla przypodobania się mnie rządy spałacają długi prywatnych banków? Do dla przypodobania się mnie kupują ciągle nową broń da swoich armii? Dla przypodobania się mi toleruja oszustwa podatkowe pod nazwą raje podatkowe? To dla przypodobanie się mnie zmieniają plany zagospodarowania by ułatwic życie devloperom dewastując przestrzeń publiczną? To dla przypodobania się mi toleruja stan,że lek kosztuje w kraju A 20$ a w kraju B100$?. Rządy udają ,że czymkolwiek sterują. Gdzie znajdują pracę byli ministrowie finansów?
  • 2011-09-09 10:40 | Asia

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    1. nie pracuję 15 godzin dziennie za darmo :)Pracuję niecałe 9, ale za naprawdę dobre pieniądze :)
    2. jako nauczycielka pracowałam z grupami uczniów nie dających sobie rady, nadpobudliwych, z rodzin patologicznych, prowadziłam zajęcia wyrównawcze. Z sukcesem. Nie pseudo, tylko nauczycielka. I wiem co znaczy przekleństwo "bodaj byś cudze dzieci uczył" ;)
    3. Jeśli na rynku pracy nie ma miejsca na więcej nauczycieli, to osoba która wybiera taki zawod jest po prostu nieprzystosowanym marzycielam. Przykro mi, ale taka jest prawda. Czy uważa pani, że ponieważ od dziecka marzyłam o byciu archeologiem, to państwo ma obowiązek zapewnić mi pracę skoro już studia skończyłam? No nie, tak to nie działa. Tu widzę właśnie największy problem z oczekiwaniami. Komuś się uwidzi, ja chce być historykiem, ja politologiem, ja matematykiem, kończą studia (pełen szacunek) a potem oczekują. Niestety realiów nie da się zmienić. Uczniów będzie coraz mniej, co więcej podejrzewam że niedługo pęd ku nauce ogólnej odwróci się w stronę powrotu do techników i zawodówek. Nauczycieli będzie potrzeba coraz mniej. I z tym Pani nie zwalczy. Ekonomii się nie przeskoczy, dlatego jest wybór - tkwić w marzeniu z niczym, czy przekuć je na coś. Ja np jeżdżę na wakacje na wykopaliska, weekendami dalej uczę dzieci (tym razem dzieci imigrantów nie znające języka, też nie jest słodko i lekko), ale żeby mieć godne życie pracuję gdzie indziej. Też mogę narzekać, ale co tam, sama zrobię zamiast oczekiwać.
    Nieelastyczność, nadmierne oczekiwania. Niestety polityków mamy jakich mamy, i tego nie przeskoczymy póki co. Trzeba sobie radzić samemu. A na emeryturze będę kopać ;)

    BTW tu sprzątaczka ma stawkę godzinową większą czasem od programisty, ale na bank większą od stawki nauczyciela języków obcych w szkole. Robotnik budujący drogi zarabia pół więcej od nauczyciela. To jest standard, bo ich praca jest wcale nie mniej potrzebna, a kwalifikacje często i wiedza muszą być ogromne. W PL też tak będzie.
    No i na koniec, tak się Pani o "Ty" obruszyła, ale mnie obrażać wolno? Nieładnie, nauczycielko!
  • 2011-09-09 11:54 | prawnik

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Azjaci wciaz wola studiowac medycyne i nauki inzynierskie niz prawo i ekonomie (nauki z nieproduktywnego sektora jakby ktos pytal.

    Bardzo ciekawe podejście do dziedziny którą jest prawo. Być może dlatego tak wielu uważa, że usługi prawne powinny być za półdarmo (ogólnodostępne) - po prostu ludzie uważają, że jest to sektor nieproduktywny, a więc za podobne usługi nie warto płacić.
  • 2011-09-09 13:10 | toefl

    To pokolenie

    Będzie spłacać dług przy niskiej aktywności gospodarczej i wysokim bezrobociu przez długie lata
  • 2011-09-09 13:36 | vps

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    No i ? O tym właśnie piszę. My usprawiedliwiamy swoją zakłamaną moralnością wyłączne istnienie tego " Ja ". Propozycje rozwiązan praktycznych, takie jak tam wymieniłeś prędzej czy później się pojawią o ile będziemy się przy tym upierać. Ten "grecki arystokrata" jednak szybko nie wróci, dopuki będziemy uznawać, że dążenie do bycia na samej górze jest najwyższą miarą człowieczństwa - co nam wszystkim na całym świecie wcisneła amerykańska kultura. Ich pragmatyzm nie jest taki całkiem zły ale wszystko ma swoje granice. Bez większej refleksji przyjmujemy uniwersalną zglobalizowaną kulturę - innym słowem rób kariere bo to ona decyduje o twojej wartośći, osiągnij poziom życia jak z katalogu/reklamy bo inne życie to już nie jest życie, bądź zawsze piękny i na topie bla bla bla. Daliśmy się złapać. Ci ludzie robią hajs a my się dajemy nabierać.
    Piszesz o tym aby przestać udawać, że towar z Chin to ten sam towar co kiedyś, lub żeby ogrniczyć wydawanie dyplomów za opłacone czesne itp. - o czym to świadczy? O tym że jesteśmy tak głupi, że tylko poprzez przymus prawa możemy powstrzymać własną głupotę. Przymus prawa ma to do siebie, że zarabiają najwięcej Ci, którzy prawo omijają, a cierpią Ci którzy wiernie przestrzegają przepisów - tak wygląda dzisiejszy świat. Nie jestem zwolennikiem regulacji, jak i totalnej swobody ale wierze w ewolucję i uważam, że najwyższą miarą człowieczeństwa nie jest bogactwo ale samokontrola. Im bardziej świadome siebie społeczeństwo tym mniej ograniczeń jak i pułapek. Tylką tą drogą możemy wrócić do antycznych zasad o odpowiedzialności.
    Czytając tą debatę można wywnioskować, że większość chce aby było dobrze, ale już nikogo nie interesuje jakim kosztem. Nijak to się ma do odpowiedzialności, bo trzeba ją brać również za własne roszczenia i rządania. To miałem na myśli pisząc wcześniej, że zmiany należy zacząć od siebie.
  • 2011-09-09 14:12 | vps

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @Slawczan - zastanawiałeś się też, dlaczego ludzie odeszli od klutury starożytnej Grecji, i dlaczego ich demokracja nie przetrwała? Pomijając problemy samej Grecji i podziały, to ludzkość zawładneło mażenie o imperium, czyli sen o władzy i bogactwie, potem mieliśmy strach przed gniewem z nieba aby dostrzec na nowo siebie i piekno swiata. Sypneło się jednak poraz kolejny przez ideologie i podziały. Prócz tego krótkiego okresu w historii gdzie kulturą rządziła humanistyka a dokładnie filozofia, do dziś kierujemy się wyłącznie ideologią o potędze lub bogactwie. Wierzyliśmy w Rzym, wierzyliśmy w Królestwo Niebieskie, potem znowu w Imperia i wielkie Republiki, aż przez Ploretariat, doskonałą rasę blond włosów i boską technikę doszliśmy do wiary w ekonomię. Wartości, które proponowała dmokracja ateńska od 2000lat wszyscy mają daleko w d...
  • 2011-09-09 15:56 | Przemek_Leniak

    o tej głupocie właśnie pisałem

    Palikot nie pomógł w sprawie gwałtów na komendzie tylko wykorzystał zgwałcenia do autopromocji
    za to baron SLD Kurczuk - bez promowania się sprawą się zajął i to skutecznie
    nie wiesz o czym piszesz po prostu...
    ... a propos głupoty zobacz ja tu o biedzie i głodzie mówię a ty o walce z kościołem (którą nazywasz zmianami kulturalnymi - bardzo to mi coś przypomina)
    kompromis o którym mówisz oznacza że aby zwalczyć kościół jesteś gotów pogodzić się z głodowaniem dzieci, umieraniem ludzi pod bramami szpitali...
    cóż ja bym takiego "kompromisu" nigdy nie zawarł!
    i dlatego zapewne ty miałeś tylko epizod w PPS a ja w PPS jestem od blisko 20 już lat (od czerwca 1992 roku formalnie)...
    i tyle tego offtopicu.
  • 2011-09-09 16:34 | kapitalistka

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Każdy nas jest jednostką i przede wszystkim sam jest odpowiedzialny za to co robi. Mówienie, że młodzi ludzie są przyzwyczajeni do określonego poziomu życia, towarzystwa itp. to popieranie roszczeniowości. Jestem po studiach, płaca w mojej pierwszej pracy wynosiła nieco ponad 600 zł. Teraz jestem freelancerką. Nie mam stałej pensji, ciepłego etaciku, kawki i ploteczek. Ale jest OK. Przede wszystkim wszystko zależy ode mnie. Ważne, by dopasować się do rynku, być elastycznym, a nie ciągle narzekać tracone pokolenie, chyba nic głupszego nie można już wymyślić. Nie można popierać roszczeniowej postawy, z każdej sytuacji jest jakieś wyjście ! Co mieli powiedzieć ludzie w czasie wojny ?!
  • 2011-09-09 17:43 | ax

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Jak czytam takie komentarze, to stwierdzam, że to pokolenie jest stracone głównie dlatego, że dało sobie wyprać mózgi neoliberalną propagandą. Czy pomyślałaś, co będzie, gdy więcej ludzi wpadnie na taki pomysł jak Ty i zostanie freelancerami w Twojej specjalności?

    Poza tym rozumiem, że nie zamierzasz zakładać rodziny, bo jako "freelancerka" musisz być przecież w stałej gotowości do "elastycznego spełnienia wymagań rynku", tj. jeśli dostaniesz zlecenie, które będzie wymagało pracy po 16 godzin dziennie przez tydzień, to rzucisz wszystko i zabierzesz się do pracy, bo nie wiadomo, czy i kiedy dostaniesz następne. Mieszkanie dostałaś pewnie po dziadkach, bo bez stałych dochodów nie otrzymasz kredytu.

    Jeśli tak, to weź pod uwagę, że należysz do bardzo nielicznej grupy. Większość młodych ludzi chce założyć rodzinę i musi wziąć kredyt na mieszkanie.
  • 2011-09-09 21:59 | grzegi25

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    A co to jest w ogóle roszczeniowość? Gdzie kończy się uzasadniona pretensja a zaczyna roszczeniowość i dlaczego właśnie w tym miejscu?

    Twierdzę, że jeśli społeczeństwo nie zapewnia człowiekowi szczęścia i sensu życia, nie ma żadnego powodu (naturalnie poza strachem przed potęgą społeczeństwa), dla którego człowiek w swej desperacji nie miałby wysadzić jakiego ministerstwa i nie zacząć strzelać do młodzieżówki na jakiejś wyspie, albo też odrzucać jakiekolwiek inne zasady społeczne.

    Oczywiście zostanie on potem schwytany i zamknięty lub zabity, w każdej sytuacji surowo potępiony, ale nie będzie to przejaw jakiejkolwiek obiektywnej sprawiedliwości czy większej racji społeczeństwa wobec jednostki, lecz jedynie siły - siły wmówienia sobie i innym (a nawet skazańcowi), że postępujemy ,,dobrze", i siły władzy nad ciałem człowieka.
  • 2011-09-09 22:58 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Czy zarządzający Lehman Brothers doznali uszczerbku finansowego? Uszczerbku w sensie - nie dostali wypłaty/prowizji? A nie zamiast dwudziestu milionów $ musieli się zadowolić 10? Poniesli konsekwencje inne niż dożywotnie zesłanie na Kajmany? Jeżeli ja - osoba bez wykształcenia ekonomicznego w 2006 roku widziała taki koniec tej oszukańczej ekonomii jaki nastąpił w 2008 roku to oni absolwenci Harvardów, Oxfordów ,po stażach, znający tych ,których trzeba znać, wyposażeni podobno w narzędzia poznawcze (edukacja?) tego nie wiedzieli? Myśleli ,że dodawanie zer ,wzrost cen nieruchomości końca miec nie będzie? Myślę ,że były to zdeprawowane świnie ,które miały absolutnie gdzies dokąd to zmierza. To troche jak z czarnym Piotrusiem. Przegrywa ten kto zostaje z trefną karta w ręku. w tym wypadku zostały społeczeństwa od klasy średniej w dół. tamci czmychnęli pod palmy a drudzy współodpowiedzialni - akcjonariusze - zostali uratowani przez swoich lokai - polityków. Ceną zadłużenie państw i ,,socjalistyczne" spłacanie prywatnych długów.
    Tu docieramy do głównego źródła - własnego Ja i wynikającego z tego braku empatii (prezentowanej wielokrotnie na tym forum ,,Ja napieprzałem za darmo więc i ty tyraj, Ja dorobiłem się- więc albo dorabiaj się albo tyraj pokornie/nie bądź roszczeniowy). Poziom empatii tych osób jest na poziomie Marii Antoniny : nie mają chleba niechże więc jedzą ciastka...Prowadzi to deprawacji charakteru. pamiętam w IRL była kobieta ,która miała kuchnię pod zabudowę ok. trzyletnią w stanie nieomal idealnym wartą jakie 40tys eur. Po 3 latach wymieniła ją na nową bo tamta się ,,znudziła" Liberał powie - wspaniale ,dała wam robotę.a bank dał jej kredyt.Plus na jeszcze kilka domów. Nam pewnie by nie dał nawet na jeden. To ten system zrodził ludzi pijących wino za 800tys GBP za butelkę (Abramowicz). Wszystkie wskażniki wskazuja ,że jeszcze nie było tak monstrualnego rozwarstwienia pomiędzy bogatymi a biednymi. Kiedyś biedak nawet nie wiedział co się kryje za drzwiami pałacu - dziś wie ,więc jego wqrw narasta.
  • 2011-09-09 23:09 | Slawczan

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    I płaciłeś uczciwie? A nie stabndardowo (tak jest w mojej okolicy) - najniższa krajowa+reszta pod stołem? Na czas? Zgodnie z ustaleniem jak pierwszego to pierwszego? Bo Ja o 8 rano ZAWSZE być muszę ale moja wypłata NIE MUSI być? Rozumiem ,odpowiesz mi - zostań pracodawcą zobaczysz jak to jest. nie wiem czemu tylko pracując w NL i IRL NIGDY nie zdarzyło mi się przez łącznie 6 lat by moja wypłata się spóźniła? Bo w Polsce TYLKO pracownik musi, pracodawca ma tak przesrane ,że nie wolno od niego wymagac należy dołożyć od siebie więcej roboty za darmo , rzecz jasna za to ,że on taki wspaniały i daje pracę? Chorowitym dziękujemy, kobiety ,,pod lupą" bo a nuż bachora zachcą, urlop ,o zgrozo płatny to lewacka fanaberia - najlepiej by było byś był gotów tyrać 24/7/365 i nie narzekał tylko wykuwał swój los, a nie oczekiwał na manne z socjalu
  • 2011-09-10 07:27 | lingua

    uwaga jezykowa

    Wydaje sie, ze bardziej adekwatnych korzeni nazwy prekariat nalezaloby szukac we wspolczesnym rozumieniu znaczenia angielskiego slowa precarious.
  • 2011-09-10 07:55 | topolowka

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @waclaw: co za neomaltuzjanskie glupstwa.Jak sie popatrzy na dane dotyczace dzietnosci w Polsce, ktora jest bardzo niska, to widac, ze ludzie nie decyduja sie na dzieci wlasnie z powodu strachu o przyszlosc i zasadniczo wykazuja odpowiedzialnosc w dziedzinie decyzji prokreacyjnych. I nic dziwnego, miec teraz dziecko w Polsce to droga przez meke, po tym, jak w latach dziewiecdziesiatych zamykano masowo przedszkola i zlobki pod haslem, ze to "komunistyczny przezytek", a opieka nad dzieckiem jest "prywatna sprawa rodziny". Nie mowiac juz o masowym podniesieniu oplat za przedszkola, ktore wlasnie wykonuja samorzady, tez zaczadzone tym mysleniem, ze jak macie dzieci, to macie prywatny problem, od ktorego spoleczenstwo powinno umyc rece. Zarzucanie Polakom nieodpowiedzialnosci w podejmowaniu decyzji prokreacyjnych dowodzi nieznajomosci faktow demograficznych.
  • 2011-09-10 08:06 | topolowka

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Piotr nie slyszal widac o tym, ze korporacje zwalniaja pracownikow i obnizaja pensje nie tylko wtedy, kiedy walcza o przezycie, ale takze wtedy, kiedy ich kondycja ekonomiczna jest swietna, a chodzi tylko o zwiekszenie zyskow akcjonariuszy. Akcjonariusze, najczesciej inne wielkie korporacje i inwestorzy, naciskaja na management, zeby ciac koszty, dla zwiekszenia zyskow. I tak po jednej stronie mamy kasjerki pracujace za marne grosze, a z drugiej firmy i inwestorow, ktorzy juz maja mnostwo forsy, i po prostu chca jej miec jeszcze wiecej. Rozumiem jeszcze pracodawcow, ktorych firmy ledwo trzymaja glowe nad woda, ze zawieraja z pracownikami umowy smieciowe, bo nie stac ich zwyczajnie na zaplacenie skladek za ubezpieczenie spoleczne. Natomiast jezeli robia to firmy, ktorychani byt, ani zyski, nie sa niczym zagrozone, to nie widze powodu, zeby to akceptowac w ramach wyznawanej przez |Piotra ideologii, ze "niech sie kazdy martwi sam o siebie". To wlasnie typowy przypadek wyprania mozgu przez te idee, ze musi byc tak, jak jest, i ze nie ma innej alternatywy.

    ""
  • 2011-09-10 09:25 | topolowka

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    vps napisal/a: "Według mnie nie ma Pani szukać winnych, tylko pogodzić się z tym co jest. Nikt nie pociąga za sznurki i nie odbiera ludziom miejsc pracy z nudów czy innych egoistycznych powodów bo nikt takiej władzy nie ma. Zwalanie na organy państwowe i kapitalistów jest żenujące. To co się dzieje obecnie na rynku jest wynikiem procesów które trwają od kilkudziesięciu lat."

    Zawracanie glowy, ze NIC SIE NIA DA ZROBIC, a zwalanie winy na panstwo i kapitalistow jest zenujace. To tez taki kawalek neoliberalnej mantry, ze nie moze byc inaczej, niz jest, bo jest najlepiej, jakby moglo byc. Chodzi o to, zeby wytworzyc w ludziach poczucie bezradnosci.

    Od tego jest polityka, zeby ksztaltowac to, co robi panstwo, nie tylko w drodze glosowania w wyborach, ale takze przez udzial w debacie publicznej, wywieranie nacisku na lokalnych politykow, czy wreszcie przez dzialanie spoleczne. Panstwo nie jest zadnym metafizycznym bytem, ktore istnieje w oderwaniu od ludzi w spoleczenstwie. Dlatego takie niebezpieczne jest lekcewazenie dla polityki, manifestowane przez duza czesc polskiego spoleczenstwa. Utrwalenie sie wizji, ze polityka to zajecie dla cwaniakow i ludzi niemoralnych, poglebia i utrwala to, co jest: ze do polityki ida rzeczywiscie statystycznie rzecz biorac, cwaniacy i glupole. I robia to, co robia, a my sie temu przygladamy i pojekujemy. Im w to graj. Za nasze pieniadze frymarcza panstwem i wspolnym dobrem.
  • 2011-09-10 14:23 | m.

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?


    "SYTY GŁODNEGO NIE ZROZUMIE!!! JAK KTOŚ MA DOBRZE W ŻYCIU I MU SIĘ UKŁADA TO TAK BĘDZIE GADAŁ, ŻE WYSTARCZY SAMOZAPARCIE, OPTYMIZM, DU*A W TROKI I DO ROBOTY. Nie ma sensu dyskutować z takimi ludźmi. Dla nich wszystko będzie zawsze proste, bo im się mimo trudności udało, ale udało. Nie rozumieją, że pomimo dobrych chęci, pomimo dobrej woli można jednak czegoś nie móc osiągnąć. Szkoda w ogóle gadać."

    "Alu, która ma kota", moze z toba nie ma sensu dyskutowac, bo masz takie zdanie jakie masz i nie obchodzi cie co mysla inni (zwlaszcza jesli mysla inaczej, to wnioskuje z twoich poprzednich wpisów).
    Sama w POsce nie mieszkam ani nie pracuje, ale moja rodzina, rodzenstwo i znajomi owszem. Znam bardzo wielu absolwentów filologii, czasem zupelnie niszowych, wszyscy pracuja w swoich zawodach, czasem w Polsce, czasem za granica. Jesli nie w szkole to jako tlumacze, w POlsce, w Brukseli. Skoro nie mozesz znalezc pracy w szkole, bo np. nie ma ofert, to poszukaj tymczasowej pracy w innej branzy. Albo obejrzyj oferty zagraniczne, nie wiem skad ta opinia ze "Niemcy i Anglicy Polaków nie lubią i pomiatają nimi jak mogą"???? Nigdy sie z czyms takim nie spotkalam, a pracuje obecnie w Anglii, nie uslyszalma ani jednego negatywnego komentarza zwiazanego z moja narodowoscia, a juz tym bardziej mna tu nie pomiataja. Nie musze cyba dodawac, ze nie pracuje na zmywaku, tylko w swoim zawodzie ( w dodatku humanistycznym, zaden menager ani informatyk;) i dostalam kontrakt w drodze konkursu i bez zadnych znajomosci w branzy.
    (Bywalam tez na bezrobociu przez wiele miesiecy, wiec glodnego zrozumiem).

  • 2011-09-10 14:39 | m.

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Azet: mysle, ze wzrost cen mieszkan i wynajmu to glówny problem dla mlodych ludzi, ceny sa europejskie a pensje polskie, zreszta nawet przy niezlych zarobkach trudno jest teraz kupic cos z gotowke. W Europie jest podobnie koszty wynajmu albo kupna mieszkania skoczyly o 200%, a zarobki stoja w miejscu.
  • 2011-09-10 15:14 | m.

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    "Oczywiście nie mam nic przeciwko socjologi czy filozofii. Bardzo ciekawe i piekne dziedziny wiedzy. Warto je studiować, ale "dla siebie" bo klienta na swoje "usługi" raczej się nie znadzie."

    Ja jestem po takim niepraktycznym kierunku i nigdy nie pracowalam w innej branzy, czyli jednak ktos sie na nasze uslugi znajduje:) Bylam czasem miesiacami na bezrobociu, ale jak w jednym kraju nie moglam chwilowo znalezc pracy to szukalam ofert gdzie indziej.
    Od razu sie przyznam, ze nie mieszkam w PL, ale moje rodzenstwo tez skonczylo takie kierunki, ku rozpaczy rodziców ekonomistów;) i pracuja w tym co wybrali. Moi znajomi w Polsce sa po filmoznwastwie, historii sztuki, archeologii, przeróznych filologiach... wiekszosc pracuje w swoich zawodach. Nie zostana pewnie milionerami, ale to przeciez nie tylko o to chodzi.
    Oczywiscie, ze po kierunkach humanistycznych jest trudniej znalezc prace, niz np absolwentom medycyny, prawa czy ekonomii. Trzeba sie caly czas doksztalcac, zrobic doktorat albo drugi kierunek, uczyc sie jezykow obcych. Dobrze jest tez skonczyc studia na porzadnym uniwersytecie a nie w jakiejs wyzszej szkole czegos tam, z siedziba w wynajmowanej salce.
    Nie jest latwo, ale nie wszyscy musza byc informatykami albo inzynierami. Na rynku pracy lepiej byc swietnym archeologiem, niz kiepskim ksiegowym.

  • 2011-09-10 16:44 | m.

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Michale: bardzo ciekawy wpis, punkty od 1 do 6 powinien sobie wydrukowac kazdy przyszly absolwent, zwlaszcza kierunków humanistycznych:) Kiedy wybierasz tego typu studia musisz wiedziec co cie interesuje, co chcesz z tym zrobic w przyszlosci i w tym kierunku wybierac przedmioty, praktyki, wyjazdy zagraniczne, nawet nauke jezyków obcych, inaczej nic z tego nie bedzie. Nie mozna byc historykiem sztuki, kulturoznawca albo socjologiem od wszystkiego.

    Absolwenci wymienieni w punkcie 6 w ogóle nie powinni zostac absolwentami, jesli tak maja w glowie poukladane.
  • 2011-09-11 01:18 | Duck

    Sposób na poprawę sytuacji istnieje - dlaczego jest pomijany?

    Przyznaję, że całej dyskusji nie przeczytałam, ale wiele postów, z którymi się zapoznałam mnie zaciekawiło. Ja myślę, że aby dać szansę młodym nie trzeba robić wcale jakichś gospodarczych akrobacji na wielką skalę. Jest bardzo prosty sposób, by umożliwić ludziom lepszy start, lepszy rozwój zawodowy i żeby tym samym zmniejszyć bezrobocie wśród młodych, które jest (zwłaszcza w małych miastach) bardzo duże.

    Otóż uważam, że należałoby uprościć procedurę zakładania działalności gospodarczej i wprowadzić elastyczne składki ZUS. W tej chwili ZUS wynosi niemal 900 zł. "Promocyjna" dwuletnia oferta dla nowych przedsiębiorstw to ok. 400 zł. Proszę sobie teraz wyobrazić człowieka żyjącego w małej miejscowości, którego marzeniem jest jakakolwiek praca. Znajomi tej osoby (często z wyższym wykształceniem) pracują w marketach za minimalną stawkę. Pensja 2000 brutto wydaje się tu bardzo przyzwoitym zarobkiem, za który żyjąc oszczędnie można się czasem utrzymać przez cały miesiąc (nie mając rzecz jasna kredytów do spłacenia i nie stołując się w restauracjach). Wykształcenie naszego bohatera nie jest najważniejsze - ważny jest natomiast fakt, że nie ma ofert pracy w jego regionie dla specjalisty takiego jak on. Zamiast zasilać grono bezrobotnych chciałby zatrudnić sam siebie i stworzyć jednoosobową firmę, która pozwoliłaby mu zacząć zarabiać. Nasz bohater oblicza, że popyt na jego usługi nie jest duży, ale pozwoliłby mu uzyskać jakieś 2000 zł brutto przychodu. Przy tym nie ma perspektyw na szybki wzrost zapotrzebowania na usługę, w związku z czym taka osoba nie planuje zatrudniać w przyszłości pracowników. Przykładów takich zawodów, małych firm, które mogłyby funkcjonować bez wynajmowania pomieszczeń jest wiele: elektryk, hydraulik, krawcowa, handel przez Internet, opiekunka etc. O braku perspektyw na rozwój tej jednoosobowej firmy piszę celowo, nawiązując do wysokości składki ZUS, jaka obowiązuje po dwóch latach prowadzenia działalności. Jeśli ktoś ma przychód miesięczny 2000 zł brutto, to co mu zostanie po opłaceniu podatku, zamówieniu materiałów, opłaceniu pełnej składki ZUS? Mając w perspektywie taki los wiele osób nie decyduje się w ogóle na założenie działalności, bo z góry wiedzą, że po 2 latach niskiego ZUS będą musieli zwinąć interes, zrezygnować z pracy, którą lubią i na której się znają, żeby zasilić grono bezrobotnych. A tak nie musiałoby być. Gdyby ZUS był elastyczny, tak jak w przypadku składek odprowadzanych na pracownika, firma miałaby szansę przetrwania. Można by ustalić minimalny ZUS dla firmy odpowiadający składkom, jakie odprowadzane są za pracownika zatrudnionego za minimalną stawkę na 1/2 etatu. Taki ZUS osoba musiałaby odprowadzić, jeśli jej firma uzyskała dochód od 0 do kwoty równej ... oczywiście minimalnej pensji za pracę na 1/2 etatu. Przy wyższych dochodach ZUS wynosiłby pracodawcę tyle, ile wynosi on w przypadku pracownika zatrudnionego w firmie na cały etat (rósłby wraz ze wzrostem dochodów).

    Takie rozwiązanie z pewnością nie spowodowałoby strat finansowych w państwie. Przypuszczam, że korzyści byłoby bardzo wiele:

    - znaczny spadek bezrobocia wśród młodych osób,
    - znaczny spadek bezrobocia wśród trwale bezrobotnych (którzy mają fach w ręku, ale nie mogą znaleźć zatrudnienia w branży np. ze względu na zaawansowany wiek, sytuację życiową),
    - łatwiejsza sytuacja młodych matek, które mają trudność z powrotem do pracy lub ze znalezieniem nowego zatrudnienia. Pracodawcy patrzą na nie jak na osoby mniej dyspozycyjne, bez gotowości do zawodowych poświęceń,
    - PARADOKSALNIE: lepsze traktowanie pracowników przez pracodawcę. Jeśli pracodawca poczuje, że nastąpiło na rynku wyrównanie szans i że marginalizowany pracownik może odejść z pracy i założyć konkurencyjną działalność, pracodawca zacznie zabiegać o dobre warunki dla swoich podwładnych,
    - rozwój gospodarki - więcej osób regularnie płacących podatki, zamiast kwitnących na zasiłkach. Większa konkurencyjność, wzrost zatrudnienia - część z małych firm wbrew prognozom może odnieść duży sukces i w przyszłości potrzebować nowych pracowników,
    - stymulacja systemu emerytalnego - więcej osób płacących składki dziś, więcej osób płacących składki jutro, mniejsze wydatki państwa na socjal,
    - większe zadowolenie społeczne, bogacenie się sfer, które dotąd były wykluczone i miały zablokowany awans społeczny. Ci, którzy się bogacą zaczynają więcej kupować, czyli napędzają kolejne sektory gospodarki.

    Zapewne gdyby do takiej strategii uelastycznienia ZUS zabrali się prawdziwi specjaliści, można by znacznie poprawić sytuację nie tylko młodego pokolenia, ale i całego państwa. Ja jestem prostym człowiekiem o ograniczonej wiedzy na tematy gospodarcze, ale wierzę, że skoro inne kraje potrafią stymulować przedsiębiorczość swoich obywateli, to i my możemy.
  • 2011-09-11 02:13 | Wacław

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @topolowka: o faktach - nawet demograficznych - nie będę dyskutował. Ale sama przyznasz, że decyzje prokreacyjne w stosunku do możliwości gospodarki naszej, jak i światowej są jeszcze na wyrost. Gdyby było inaczej nie byłoby problemu ze znalezieniem pracy. Argument, że wredni kapitaliści przenoszą firmy tam, gdzie praca jest tańsza, tylko potwierdza moją tezę. Tam, gdzie nie ma pracy, nie powinno być przyrostu ludności. Histeria dotycząca niskiego przyrostu jest wywoływana w interesie klas posiadających, gdyż spadek bezrobocia powoduje konieczność podniesienia płac, co przyczyni się do zmniejszenia zysków dysponentów kapitału. Ograniczając przyrost zmniejszamy potencjalny tłum czekających pokornie za przysłowiową bramą fabryki, na pracę za najniższą krajową. Ograniczenie przyrostu jest dziejową koniecznością, zarówno ze wzgędów ekonomicznych jak i ekologicznych.
  • 2011-09-11 02:20 | Waclaw

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Podniesienie wydajności wiąże się raczej z wzrostem bezrobocia, gdyż tą samą pracę ma wykonać mniej pracowników - więc na tym etapie kółko się zamyka. Wskaźników azjatyckich jeszcze długo nie osiągniemy z prostej przyczyny - w Chinach nie ma ZUS-u, więc ich koszty będą długo dużo niższe niż nasze.
  • 2011-09-11 02:42 | Wacław

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Koszyk dóbr, o którym wspominasz, był kiedyś stworzony przez prof. Rymuszkę na użytek ówczesnej Solidarności. Red. Jerzy Urban " przywołał " go w latach 90-tych dla określenia pauperyzacji społeczeństwa po " pierwszym Balcerowiczu ". Włos na głowie się jeżył...
  • 2011-09-11 09:14 | vps

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @topolówka - neoliberalna mantra? a co ma wspólnego obarczanie winą, z wprowadzaniem zmian i poprawy sytuacji. My się temu przyglądamy i pojękujemy własnie dlatego, że każdy narzeka i uogólnia winę sprowadzając ją do tak prostego pojęcia jak polityka czy kapitalizm. Obecna sytuacja pokolenia 30latków jest wynikiem wzrostu poziomu życia. Czyli tutaj akurat politycy dali nam to czego chcieliśmy. Rynek pracy przeniósł się tam gdzie jest tania siła robocza i ludziom nadal jest źle. W europie każdy ma skończone studia i chce zajmować stanowisko w jakim się wykształcił. A może za powodu niżu demograficznego i przesunięcia się rynków na wschód, najzwyczajniej w świecie nie ma zapotrzebowania na taką ilość "magistrów"? Może też nasza mentalność i styl życia powoduje zmianę w gospodarkach z produkcyjnych na usługowe, co w tym efekcie wyklucza część mniej przystosowanych?
    Jeśli polityka jest od tego aby kształtować to, co robi państwo to akurat robi to doskonale bo państwo zaspokaja żądania obywateli, gorzej już jest z odpowiedzialnością samych obywateli, których roszczenia często są większe niż możliwości. A ten niemoralny cwaniak, nie jest wynikiem, braku zaangażowania, ale raczej braku wiedzy na temat podstawowych procesów gospodarczych i kulturowych na całym świecie. Sami sobie takich wybieramy.
  • 2011-09-11 10:13 | kasienia

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    mam 25 lat, skończyłam studia, pracuję od liceum i??? zarabiam 1400zł przeniosłam się do małego miasta, żeby było mi łatwiej utrzymać się, jednak moje perspektywy są zerowe. Mam umowę do 2013 roku, do tego kredyt studencki, który za rok zacznę spłacać czyli z mojej wypłaty przez 7 lat zacznie odchodzić 350 zł. Ciekawe czy będę mieć szanse na własne mieszkanie. Oczywiście, że nie. Powiecie, że jestem nieudacznikiem, bo ciekawe jakie studia skończyłam, fakt ciekawe, ale nie dające zatrudnienia, dlatego przy pomocy rodziców zrobię ze dwie podyplomówki które też nie zagwarantują mi pracy i odpowiedniej płacy. Nie chcę wyjeżdżać, bo tu jest mój kraj, tu jest moja rodzina i przyjaciele. Umiem się cieszyć życiem, ale na 25 dni przed wypłatą na koncie mam 50 zł. Najpiękniej?
  • 2011-09-11 13:18 | kjurwious

    I've had a dream

    Taki mi przyszedl pomysl na powiesc z dziedziny political fiction.

    Oto na wielkiej koneferencji z banerami multimediami, kawuchna i breloczkami zebrali sie (uwaga beda brzydkie slowa!) ekonomisci roznej misci, politycy, profesory ze szczegolnym uwzglednieniem Profesora wszystkich profesorow, dr. hab. B. i uradzili, ze na pytanie
    'co robic', zeby na ten przykladad wchlanac pokolenie plus minus 30 XY&alfa odpowiedz brzmi:
    nic nie robic, bo nic sie nie da zrobic, bo oni nie znaja takiego modelu, wg ktorego
    rynek by wchlonal i wessal wspomniane wyzej generation.

    Tak sie sklada, ze pewien pan menel, nazwijmy go Dyzmenel (60+, ABC/t generation) spacerujac w ramach bezrobocia po trotuarze, wypatrujac zalegajacych puszek, butelek i innych oznak dobrobytu spoleczenstwa konsumpcyjnego,
    znalazl zagubiona przez jakiegos roztragnionego prof. albo dr. albo hab. karte wstepu na konferencje, na ktora sie tez udal, zeby posluchac,jak mu sie poprawiloprzez lata cudu dokonujacej sie transformacji. Wlasnie, ku niejakiemu zafrasowaniu obslugi, zajmowal sie upychaniem ciasteczek i przekasek w kieszeniach swojego roboczego prochowca, kiedy uslyszal wyrazona powyzej teze o niemoznaosci wchloniecia. Dyzmenel mial swoje lata i dobrze jeszcze pamietal dawne czasy, wiec troche mu nie pasowalo twierdzenie o braku precedensu (menel w poprzednim wcieleniu byl profesorem uniwersyteckim, wiec znal rozne zagraniczne slowa) w przeszlosci. Nieco podochocony butelka szampana, ktora wypil w calosci duszkiem, na zapas wszedl oto na mownice i tak rzekl: ja bardzo przepraszam, ale byl taki okres w historii tego kraju, kiedy bedac w totalnej nedzy i ruinie po najgorszej z wojen w historii byl on w stanie wchlonac milony bezrobotnych mlodych, a i nie tak mlodych, ludzi ze wsi i miasteczke, zagospodarowc ich sily i talenty, dac im dzieki temu srodki do siermieznej, acz przyzwoitej egzystencji oraz na dodatek postawic
    na nogi caly tem majatek ruchomy i nieruchomy, ktory po dzis dzien sprzedajemy nazywajac to 'nasza gospodarka'. Proponuje zatem, utworzyc katedre badan nad niesistniejacycm (zdaniem szan. zebranych) krajem, zeby zbadac to
    zjawisko, ktore nigdy nie mialo miejsca (zdaniem szan. zebra.) i sprawdzic, czy tam nie tkwi aby jakas iskierka inspiracji dla kreatywnosci szan. zgromadzenia...

    Co to sie dzialo, co sie dzialo! Audotorium pol ze smiechu sie skrecalo! I skrecilo by do konca biednych (w przenosni) ludzi, gdyby...

    Disclaimer; wszelkie podobienstwa osob, nazwisk oraz niepodobienstwa zdarzen i pomyslow sa niezamierzone, przpadkowe a nawet - mozliwe.
  • 2011-09-11 19:25 | marianna-28

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    No właśnie nie dla wszystkich jest to takie proste wyjechać za granicę w poszukiwaniu lepszej pracy. Tutaj są przyjaciele, rodzina, tutaj czuję się u siebie, a nie jak obywatel II kategorii. Pracę mam na wysokości średniej krajowej, skończone 2 fakultety, 2 języki obce, zagraniczny staż. Wiem jedno, praca na emigracji to wcale nie jest łatwy kawałek chleba przynajmniej w pierwszych latach. Co z tego, że zarabia się i 4 razy więcej, jeśli nie ma się przy sobie przyjaciół, mieszka się po 5-6 osób na kupie, nieustanny lęk przed byciem obywatelem II kateg. Znam to z autopsji. Kasa to nie wszystko, ważny jest psychiczny komfort, ja go zagranicą nie miałam. Z wielką ulgą wróciłam do Polski, pracuję w małej firmie, zarabiam 3500 brutto,ledwo wiążę koniec z końcem (bo kredyt mieszkaniowy), nieustannie wysyłam CV do innych miejsc, ale nikt nie odpisuje. Pogodziłam się z moją sytuacją, bo innego wyjścia nie mam, nie ma tragedii choć daleko od kokosów.
  • 2011-09-11 20:20 | scrambler

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    przepraszam, że sie wtrącam a pokoleniem 30+? byłem ca 20 lat temu. Po przeczytaniu z dużym zaciekawieniem wiekszości wpisów powyżej mam zasadniczo tylko dwie uwagi:
    1. Im bardziej szukacie pod jakakolwiek postacią eufemistycznej "elastyczności" w rozwiazaniach lub kierowanych do was propozycjach ze strony rządu/administracji państwowej, które ew. miałyby Wam (i pewnie kilku kolejnym jeszcze pokoleniom 30tek) pomagać i sprzyjać waszym oczekiwaniom - TYM BARDZIEJ TEGO TAM NIE MA!
    2. Tak już się na tym padole łez porobiło, że miejsca w kolejce po kasę rozdano już jakieś ca 200 lat temu. Nasi praprapradziadowie tylko co ciut prędzej przeputali prawie wszystko, co mogli i dlatego generalnie i cywilizacyjnie rzecz biorąc - nasza chata z skraja... Dlatego nie odżegnujcie od czci i wiary wszystkich tych, którym sie "w tym kraju" udało, ale też nie liczcie na niczyją hojność. U naszych bogatszych sasiadów też młode pokolenia mają podobne dylematy. Jasne, że łatwiej jest płakać w jaguarze niz na rowerze. Zatem jeżeli ktoś rzyczy sobie płakac i biadolić - jego wola, jeżeli zaś czuje sie niedoceniony, ograbiany z owoców swojej pracy czy wyzyskiwany - niech pędzi do tej kolejki , gdzie na końcu na pewno jest okienko z kasą. A że najczęściej koniec takiej kolejki jest za granicą? A co to jest ta zagranica w epoce globalnej wioski?

    Na koniec - mam wielką nadzieję, że jeszcze za mojego żywota wreszcie któreś z kolejnych pokoleń "30tków", jak już się co nieco dorobi na podyplomowych i często zagranicznych dokształtach z życiowego pragmatyzmu, to tymże pragmatyzmem wygna w cholerę albo nawet na Madagaskar demony zamulone politycznym bełkotem o totalnej niemożności i niewykonalności już prawie czegokolwiek, poza ... tym, co im się opłaca.
  • 2011-09-12 11:47 | PZ

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Poczytaj prawo pracy i dowiedz sie czy mozna sie spoznic z wynagrodzeniem. Mi sie to nigdy nie zdazylo, a wrecz powiem tak, ze zdazylo mi sie opoaniac faktury dla kontrahentow, aby wyplacic pensje. Tyle, ze nie tedy droga, bo to ze opoznilem platnosc faktury powoduje zator u kontrahenta (zreszta moje opoznienie czesto wynikalo z tego samego), co przeklada sie na to, ze ten inny moze nie miec kasy na zaplate pracownikom. Paranoja jest takze to, iz mimo ze mozesz nie otrzymac zaplaty za fakture, VAT musisz odprowadzic. Powiedz mi jak mala firma ma utrzymac plynnosc przy takich przepisach. Dodam, ze najczesciej faktury opozniaja duze firmy (bo wiedza, ze maja mala na widelcu) i to mala firma musi wyprawiac ekwilibrystyki aby z tego wyjsc. Skarbowka ma to w glebokim powazaniu i uciazliwosc kontroli jest duzo wieksza w malej firmie niz w duzej. Dopoki nie zlikwiduje sie tego typu patologii to normalnie nie bedzie. Jak byles w NL to musisz wiedziec, ze tam dlug moga sciagnac albo z pensji albo z majatku (nie bede nawet sie rozpisywal o probach dokanania tego w PL) i jeszcze skarbowka w NL w tym pomaga.
    Jesli chodzi o placenie "pod stolem" to wiedz, ze dla pracodawcy jedynie istotny jest wydatek brutto. Ile z tego dostaniesz netto, to nie jest jego sprawa, wiec jak chcesz dostawac wiecej netto to bierzesz pod stolem. Nie uprawiaj podwojnej moralnosci winiac za to pracodawce, bo to czesto jest zyczenie pracownika aby miec wiecej netto. Jaki problem powiedziec w firmie, ze chcesz wszystko opodatkowac - tyle ze wtedy Ty na tym bedziesz stratny. I to nie jest wina pracodawcy, ale chrego systemu, ktory opodatkowuje prace. Twoje zarzuty sa sluszne, ale kierujesz je pod zly adres.
  • 2011-09-12 14:38 | dziadek 2

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Biadolicie a ciekawe jak wy byście zachowywali się wobec swoich pracowników jako właściciele firm.
    Prawda jest taka że właściciel uważa że jeśli firma jest jego to wszystko co wypracuje firma (czytaj pracownicy), jest jego.
    On ma prawo do 100% zysku a wypłacanie wynagrodzenia za pracę pracownikom traktuje jak podatek i ZUS, czyli stara się unikać takich opłat lub jak najniżej zaniżać wartość jej wypłaty.
    A dlaczego tak się dzieje, z prostej przyczyny wystarczy że jednemu z pracowników podniesie wynagrodzenie o prę złotych lub da stanowisko a zwłaszcza stanowisko i wolną rękę w naborze i zwalnianiu pracownika.
    I co się dzieje jak w niemieckich obozach koncentracyjnych.
    Na blokowych wybierano więźniów to oni wybierali (liderów), pomocników i to oni najwięcej lali swoich rodaków. A Niemiec stał z boku i się śmiał i podjudzał aby mocniej i częściej bili bo inaczej sami pójdą do krematorium.
    Teraz nie w obozie lecz w miejscu pracy w firmie, właściciel stoi zboku udaje człowieka dobrego a na boku przypomina kierownictwu że jak nie przycisną ludzi to ich zwolni z pracy.
    Strach przed utratą pracy powoduje że w narodzie nie ma zgody mało tego dochodzi do tego że naród przy okrągłym stole został oszukany, ograbiony, ograbiony i tylko nieliczni z byłej PZPR, UB, Milicji, WSI, oraz czołowi przedstawiciele NZZ Solidarność, dostali po kawałku tortu.
    Dlaczego po wprowadzeniu poprawki do ustawy o pomocy społecznej z przyznawania pomocy uznaniowej na przyznawaniu pomocy z mocy urzędu ustawy. Nie wprowadzono waloryzację wysokości pomocy dla bezrobotnych bez prawa do zasiłku. Mało tego droga do otrzymania takiej pomocy jest drogą odbierania godności ludzkiej. Kiedy bezrobotny zgłasza się do powiatowego urzędu pracy nie doznaje takiego poniżenia jak w MOPS-ie.
    Dlaczego o tym piszę bo wielu 30 latków, będzie pracowało na umowę zlecenie i nie będzie zarabiało tę z urzędu minimalną stawkę wynagrodzenia i co on ma zrobić żyć za ewentualne 300 zł miesięcznie.
    Państwo, rząd z jednej strony podnosi minimalną stawkę wynagrodzenia za pracę z drugiej strony od cięło się od pomocy dla tych co pracowali na umowę zlecenie poniżej najniższego wynagrodzenia.
    Jednym słowem wymusza aby obywatel pracował za wynagrodzenie niższe od wynagrodzenia z urzędu najniższego. Bo obywatel ma do wyboru albo być co miesiąc poniżanym w MOPS-ie i żyć za 300zł miesięcznie lub pracować za 1000 zł brutto. Przecież tacy ludzie nigdy nie poprawia sobie warunków życia i niejako z urzędu w zmowie z pracodawcami są skazani na dożywotnią biedę dlaczego co i komu ci ludzie zawinili że tak ich traktuje rząd i pracodawcy.
    A na koniec ludzie pamiętajcie nikt nikomu dobrowolnie nie poda ręki czy nie stanie w waszej obronie. Jak sami sobie tego nie wywalczycie to nie liczcie nawet na wygraną w totolotka.
    Cóż wielu myśli że poprzez wazeliniarstwo i włażenie właścicielowi bez wazeliny dużo osiągnie to właśnie ma teraźniejszy przykład. Na początku cię wykorzysta a potem i tak cię zwolni, i nie ważne dla niego będzie że masz troję ludzi na utrzymaniu.
    Musi nastąpić konsolidacja wszystkich pracobiorców (robotników) poprzez budowę różnych organizacji nawet politycznych walczących o byt pracobiorców.
  • 2011-09-12 14:38 | dziadek 2

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Biadolicie a ciekawe jak wy byście zachowywali się wobec swoich pracowników jako właściciele firm.
    Prawda jest taka że właściciel uważa że jeśli firma jest jego to wszystko co wypracuje firma (czytaj pracownicy), jest jego.
    On ma prawo do 100% zysku a wypłacanie wynagrodzenia za pracę pracownikom traktuje jak podatek i ZUS, czyli stara się unikać takich opłat lub jak najniżej zaniżać wartość jej wypłaty.
    A dlaczego tak się dzieje, z prostej przyczyny wystarczy że jednemu z pracowników podniesie wynagrodzenie o prę złotych lub da stanowisko a zwłaszcza stanowisko i wolną rękę w naborze i zwalnianiu pracownika.
    I co się dzieje jak w niemieckich obozach koncentracyjnych.
    Na blokowych wybierano więźniów to oni wybierali (liderów), pomocników i to oni najwięcej lali swoich rodaków. A Niemiec stał z boku i się śmiał i podjudzał aby mocniej i częściej bili bo inaczej sami pójdą do krematorium.
    Teraz nie w obozie lecz w miejscu pracy w firmie, właściciel stoi zboku udaje człowieka dobrego a na boku przypomina kierownictwu że jak nie przycisną ludzi to ich zwolni z pracy.
    Strach przed utratą pracy powoduje że w narodzie nie ma zgody mało tego dochodzi do tego że naród przy okrągłym stole został oszukany, ograbiony, ograbiony i tylko nieliczni z byłej PZPR, UB, Milicji, WSI, oraz czołowi przedstawiciele NZZ Solidarność, dostali po kawałku tortu.
    Dlaczego po wprowadzeniu poprawki do ustawy o pomocy społecznej z przyznawania pomocy uznaniowej na przyznawaniu pomocy z mocy urzędu ustawy. Nie wprowadzono waloryzację wysokości pomocy dla bezrobotnych bez prawa do zasiłku. Mało tego droga do otrzymania takiej pomocy jest drogą odbierania godności ludzkiej. Kiedy bezrobotny zgłasza się do powiatowego urzędu pracy nie doznaje takiego poniżenia jak w MOPS-ie.
    Dlaczego o tym piszę bo wielu 30 latków, będzie pracowało na umowę zlecenie i nie będzie zarabiało tę z urzędu minimalną stawkę wynagrodzenia i co on ma zrobić żyć za ewentualne 300 zł miesięcznie.
    Państwo, rząd z jednej strony podnosi minimalną stawkę wynagrodzenia za pracę z drugiej strony od cięło się od pomocy dla tych co pracowali na umowę zlecenie poniżej najniższego wynagrodzenia.
    Jednym słowem wymusza aby obywatel pracował za wynagrodzenie niższe od wynagrodzenia z urzędu najniższego. Bo obywatel ma do wyboru albo być co miesiąc poniżanym w MOPS-ie i żyć za 300zł miesięcznie lub pracować za 1000 zł brutto. Przecież tacy ludzie nigdy nie poprawia sobie warunków życia i niejako z urzędu w zmowie z pracodawcami są skazani na dożywotnią biedę dlaczego co i komu ci ludzie zawinili że tak ich traktuje rząd i pracodawcy.
    A na koniec ludzie pamiętajcie nikt nikomu dobrowolnie nie poda ręki czy nie stanie w waszej obronie. Jak sami sobie tego nie wywalczycie to nie liczcie nawet na wygraną w totolotka.
    Cóż wielu myśli że poprzez wazeliniarstwo i włażenie właścicielowi bez wazeliny dużo osiągnie to właśnie ma teraźniejszy przykład. Na początku cię wykorzysta a potem i tak cię zwolni, i nie ważne dla niego będzie że masz troję ludzi na utrzymaniu.
    Musi nastąpić konsolidacja wszystkich pracobiorców (robotników) poprzez budowę różnych organizacji nawet politycznych walczących o byt pracobiorców.
  • 2011-09-12 14:39 | czosnek

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Mylisz pojęcia - fakt, że rządzący LB nie ponieśli żadnych konsekwencji wynika z tego, że nie złamali prawa. Z resztą, co mają konsekwencje błędnych decyzji wspólnego z moją tezą sugerującą że ludzie ci się mylili?

    Przestań w końcu śmierdzieć niechęcią do liberalizmu i posługiwać się tanimi sloganami typu "Kiedyś biedak nawet nie wiedział co się kryje za drzwiami pałacu - dziś wie ,więc jego wqrw narasta ". Takimi argumentami Ameryki nie odkrywasz. Nie podważają one natomiast w żadnym stopniu tego, o czym piszę ja i wielu innych. Ale nie będę się rozpisywał po raz dziesiąty na ten sam temat. Dyskusja skończona.
  • 2011-09-12 14:49 | dziadek 2

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    scrambler wiesz komu się w tym kraju udało 40% drobnym właścicielom firm i tylko dlatego nikt ich własności nie pozbawił bo co niektórym to się nie opłacało. Firma Optimus w pięknym stylu została zabrana właścicielowi co sam cegły na budowie firmy nosił. I kto mu zabrał wiadomo ten kto miał układy.
    Czemu byłym UB-ekom, pracownikom WSI, czy etatowym członkom PZPR, oraz NZZ Solidarność nie odebrał majątku, który ukradli narodowi.
    Prawda jest taka naród został okradziony a z obecnych właścicieli to 80% to złodzieje pozostała reszta musi też oszukiwać aby przetrwać i taka jest prawda.
    Myślisz że ludzie nie mają oczu, liczyć nie umieją, i nie widzą co ile kosztuje. Więc przestań bronić tych złodziei.
  • 2011-09-12 19:53 | Darecki

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @czosnek - zgadzam się z tobą w całej rozciągłości. Pomimo 5 lat na rynku pracy i 30stki w papierach osiągnąłem sporo. Dziś sam zarządzam kilkoma osobami w organizacji eksperckiej ( doradztwo). Sam rekrutuję ludzi i jestem odpowiedzialny za ich edukację. Mam pewne spostrzeżenia co do pokolenia 25 latków , którzy wchodzą na rynek pracy. To co napisze potwierdzają mi starsi koledzy, którzy mają szerszy punkt odniesienia.

    1) Nasza powszechna opinia jest taka, że przełom lat 70/80 to ostatnie pokolenie, które które miało pokorę. Przeprowadziłem sporo rozmów ze szczeniakami, którzy ledwo co się dowiedzieli ,gdzie jest kibel i kuchnia a już pyskowali i chcieli pisać zaawansowane strategie,bo zrobili 2 fakultety z marketingu. Często spotykam się z klientami na wysokich stanowiskach z kilkunastoletnim doświadczeniem w marketingu. I pytam jak taki szczeniak którego biorę aby siedział i się uczył śmie dyskutować z dyrektorem na kilka krajów o kwestiach o których nie ma pojęcia. Z pokorą jest tragicznie.

    2) Ludzie są zdecydowanie przeedukowani gównianą edukacją.CV na 3 strony i 0 kompetencji, jakieś kursy, gówno warte szkolenia itp. Firma w której pracuję przed rozmowami kwalifikacyjnymi organizuje testy analityczne. NA początku było to dla mnie szokiem ale 90% absolwentów dobrych uczelni takich testów nie zdaje. Zrozumiałbym gdyby to były trudne rzeczy ale to jest podstawówka, proste zadania na myślenie które za pomocą 4 działań można policzyć baz kalkulatora na chustce do nosa. - no comments

    3)Wygórowane żądania płacowe. Przychodzi młody i nic nie umie ale ktoś mu głupot nagadał ,że zaraz będzie zarabiał dużą kasę - pytanie za co. Wyedukowanie młodego kosztuje i to nie mało. Prawda jest taka ,że pomimo niskich pensji nowozatrudnionych u mnie w firmie są oni deficytowi przez jakieś 8 miesięcy dopóki jakkolwiek się usamodzilnią i nie nabiorą sprawności choćby operacyjnej. Chodzi nawet o proste prace. Dla mnie naturalne środowisko to xls i ppt. Wierzcie mi ,że zrobienie prostej 10 slajdowej prezentacji przeze mnie jest tańsze dla firmy niż przez młodego , który zarabia ok 6 razy mniej.

    4) Siedzenie po godzinach - odnoszę się tylko do pracy koncepcyjno- projektowej a nie do przysłowiowej taśmy czy to produkcyjnej czy też biurowej. Ludzie narzekają ,że siedzą - moi też przede wszystkim na to ,że jedni siedzą a drudzy nie. Kurdę istniej coś takiego jak wydajność. Jak ktoś jest szybko i inteligentny to nie dość ,że nie siedzi to jeszcze ma kupę czasu wolnego. Dla przykładu mój najlepszy młody ( ok rok i naprawdę daje radę) caly czas jara ze 2 paczki dziennie, prawie nigdy nie siedzi i zawsze dowozi. Jak są priorytetowe trudne projekty to siedzimy razem nawet do 23 prze cały tydzień i nie idziemy do mamy na skargę. W końcu sami wybraliśmy taką a nie inną branżę.

    Pracuję w marketingu i teoretycznie moje korpo wymaga aby profil studiów był spójny z robotą + CV full opcja. Moja obserwacja jest taka, że najlepiej w marketingu sprawdzają się ludzie z małych miejscowości , po słabych szkołach ale tacy którzy od osiągnięcia pełnoletniości muszieli o siebie zadbać. A nie wypimpusiowanie towarzystwo z warszawki ,któremu tatusiowie fundują tygodniowe kursy na 6 tyś ,żeby lepiej w CV wyglądało.

    Konkluzja. Dajcie mi dobrego inteligentnego i pokornego młodego, a za 5 lat nie będzie narzekał na kasę biorą 3x średnią krajową do ręki

    Zaznaczę ,że całośc tego co napisałem dotyczy Warszawy. Nie genaralizuję na całą Polskę ale na stołecznym rozpieszczonym rynku jest słabiutko
  • 2011-09-12 23:00 | a_za

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Oj @waclaw, logika u ciebie kuleje. jak ograniczysz liczbę ludności to i pracy ubędzie. myślisz, że te nieliczne miejsca pracy będą wieczne i będą sobie czekały aż się zmniejszy populacja, to wtedy wszystkich pozatrudniają??
    banki i korporacje żyją z nędzy i bezrobocia i choćbyś ograniczył liczbę ludności o 90% to dalej połowa z nich będzie żyła w nędzy. U mnie w firmie pracy jest dla 20 osób a pracuje 12. po co zatrudniać więcej jak tych 12 może pracować za minimalną pensję po 12-14 godzin dziennie. mamy się nie zgodzić?? poszukać innej, dobrze płatnej pracy??
    gdy zaczął działać rynek pracy (w Polsce też to odczuliśmy) BANKI OGŁOSIŁY KRYZYS!! ogłosiły właśnie po to by przestał działać rynek pracy. każda ustawa ogłoszona przez kolejne reżimowe rządy korporacyjne (PO, PIS, SLD, PSL itd. itp.)uderza w każdego kto śmiałby stanąć na drodze korporacjom, sieciom handlowym i tym podobnych tworom. do 2010 miał zniknąć z Polski drobny handel, każda ustawa bije w osiedlowe sklepy, stragany, ryneczki. koło mnie chłop sprzedaje warzywa z wozu. pracowity, przedsiębiorczy. całą zimę szczękał zębami ale szło nieźle. wóz stoi obok pustego budynku, w którym kiedyś był sklep warzywny, chłop się zaczął starać o wynajem i ...gucio! dwa lata się stara. pisma, wizyty, prośby. nie przeskoczył przepisów. będzie rezygnował z handlu, nie chce stracić zdrowia bo młody już nie jest. koniec ze świezymi warzywami. każda ustawa jest tak skonstruowana, by uciąć łeb robakowi który się wychyli - fryzjer, kosmetyczka, aptekarz - wymogi higieniczne takie jak by miał antybiotyki produkować a nie prowadzić drobne usługi. praca by była, dla wszystkich, którzy chcą pracować, nawet przy chińskiej nadprodukcji badziewia. ALE PRACY MA NIE BYĆ. Dlaczego wprowadzono ustawowy obowiązek utrzymywania dzieci do czasu aż się usamodzielnią (wiek nieokreślony)??!! a starym po co podwyższać wiek emerytalny??!! no właśnie po to, żeby te niepracujące dzieci miały ustawowe utrzymanie. niech stary zapie... do końca życia i utrzymuje pięćdziesięcioletnie dzieci. kolejne rządy doskonale wiedziały czym zaskutkuje ich polityka. TAK MIAŁO BYĆ!! za komuny ludzie za niekorzystne dla nich decyzje rządu wychodzili na ulicę. a teraz młodzi cicho siedzą choć mają 1000 powodów by protestować i walczyć o godne życie - i dlatego właśnie są pokoleniem straconym.
  • 2011-09-13 16:14 | 30 latka

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Też należę do tego pokolenia,ciągle pracuję na umowie śmieciowej, nie mam żadnych oszczędności, sypie mi się zdrowie, które muszę prywatnie leczyć, biorę leki na nerwy, jak długo jeszcze mam czekać na normalną pracę, wszędzie szczyt marzeń to 1600 netto, we Wrocławiu to za mało, żeby przeżyć. Polska polityka to kloaka, politycy to złodzieje, Tusk zepchnął nas młodych do rynsztoka, dobra pracy jest tylko po znajomościach. Dodam że mam wyższe wykształcenie i jestem bardzo elastyczna zawodowo. Państwo poprzez system podatkowy ( koszty pracy i podatki pośrednie takie jak vat) powiesiło się na najbiedniejszych na etacie i nas dożyna.
  • 2011-09-13 16:41 | r.pr.

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Po pierwsze skąd 10 lat? 5 lat studiów + 3,5 roku aplikacji kiedyś i 3 dziś... A poza tym może byś się wziął do roboty i postarał być lepszy na rynku. Ja zaczynałem od kilkuset złotych. Dziś mam ok. 7,8 tysięcy. Nie narzekam, tylko podwijam rękawy i jadę...
  • 2011-09-13 22:23 | Kurt Gödel

    Nigdy nie wracaj do Polski, Magdaleno!

    Moi rodzice zyja nadal w Polsce, wiec wiem co sie w kraju dzieje. Sam pracowalem krotki czas w polskiej uczelni, wiec doskonale pamietalem, ze zawsze beda decydowac znajomosci...
    Po studiach i doswiadczeniu zawodowym wypracowanym w Niemczech, pracuje jako inzynier chemik w duzej firmie konstrukcyjnej. O dziwo znajomosc polskiego stala sie atutem(!)
    Po 10 latach pobytu w Niemczech postanowilem wystapic o niemieckie obywatelstwo. Wiem, ze zawsze bede tutaj obcy, ale ja sie tutaj czuje doskonale, a moja prace szefostwo potafi docenic.
  • 2011-09-14 21:17 | Waclaw

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    @a_za Na poparcie mojej logiki niech służy emigracyjny boom Polaków, który poprzez ograniczenie podaży pracobiorców na rynku pracy spowodował konieczność podwyższenia płac. Twoje wytłumaczenie zakłada nieomal spiskową teorię, więc raczej nie dojdziemy do jednomyślnych wniosków. Myślę, że przy zmniejszonej populacji a zwiększonej wydajności wzrosną zarobki, więc siła nabywcza pozostanie bez zmian i miejsca pracy zostaną i będzie komu i za co kupować. Przy obecnej nadprodukcji młodych ludzi, którzy ani w kraju ani poza nim nie mogą znaleźć zatrudnienia, kiedy bezskładkowe lata mijają w ekspresowym tempie pokolenie 30-latków nie dość, że jest stracone, to jeszcze jest dla społeczeństwa bombą z opóźnionym zapłonem
  • 2011-09-15 10:16 | dziadek 2

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    W życiu jak w matematyce nie da się oszukać bo prawda zawsze różnymi drogami wyjdzie na jaw.
    I tak powiedzmy średnio przeciętnie każdy obywatel zaczyna przygodę z praca zarobkową od 20 roku życia. Do emerytury pozostaje mu 45 lat, to teraz policzmy tylko najniższe wynagrodzenie tego obywatela X 1386 zł brutto załóżmy że przez 45 lat wysokość wynagrodzenia się nie zmienia. To na rok 2011, liczony z stawki 1386 zł
    1)- 19,52% fundusz emerytalny = 270,55zł
    2)- 6,00% fundusz rentowy = 83,16 zł
    3)- 2,45% fundusz chorobowy = 33,96 zł
    4)- 0,67% fundusz wypadkowy = 9,29 zł
    5)- 2,45% fundusz pracy = 33,96 zł
    6)- 0,10% fundusz gwarantowanych świadczeń = 1,39 zł
    7)- 9,00% fundusz zdrowotny = 83,16 zł
    ------------------------------------------------------------------
    sumując 515,47 zł opaty ZUS
    1386-515,47=870,53 zł już podatku nie odliczam bo nie o to mi chodzi.
    Jeśli pracowali byśmy na umowę zlecenie to odpadło by chorobowe, fundusz pracy, czyli było by 1009,29zł na rękę.
    Czyli pracodawcy przechodzą na zatrudnianie na umowę zlecenie to miesięczne opłaty do ZUS-u wynoszą 445,69 zł, pomnóżmy to przez 12*445,69=58

    48,28 zł taki jest wpływ z jednego zatrudnionego na umowę zlecenie do kasy ZUS-u.
    Jeden obywatel w ciągu 45 lat aktywności zawodowej dostarcza 263.172,6zł.
    Czy to mało czy dużo?, zależy jak na to patrzymy na pojedynczego obywatela czy na grupę obywateli.
    I teraz załóżmy że mamy 20 mln osób czynnych zawodowo z tego co roku ubywa nam z powodu przejścia na emeryturę 400.000 osób a tyle samo nam przybywa to ZUS ma co roku dochód 5.263.452.000.000 zł czyli ponad 5 bilionów złotych. Teraz wystarczy że 100.000 osób w kraju będzie bez pracy przez cały rok czyli 12 miesięcy to ZUS traci 26.317.260.000 zł czyli ponad 26 miliardów złotych do tego doliczyć trzeba że osoby te były zarejestrowane na bezrobociu w powiatowych urzędach pracy i korzystały z podstawowych świadczeń zdrowotnych za które musiał zapłacić ZUS.
    A policzcie podatek dochodowy 18% do wysokości 85.528 dochód zł-556,02zł koszty przychodu to na rok 2010-2011.
    Jednym słowem państwo na bezrobociu traci więcej niż gdyby dopłacało do tworzenia i utrzymania miejsc pracy. To samo dzieje się poprzez nadmierną eksploatację siły roboczej zamiast zastosować podział pracy to znaczy ograniczyć pracę w godzinach nadliczbowych powyżej 8 godzin pracy dziennie i otworzyć więcej miejsc pracy dla obywateli. Zamyka im się rynek poprzez wydłużanie czasu pracy pracownikowi i zamiast 8 godz pracy to jest zmuszany do pracy po 10 lub 12 godz dziennie, a w hipermarketach to normą jest praca po 14 godz dziennie.
    I co z tego że zarobią więcej jak po 10 lub 20 latach pracy ci ludzie będą stali w kolejce po rentę inwalidzką. To się nazywa rabunkowa gospodarka zasobami ludzkimi, przy jednoczesnym obniżeniu dochodu ZUS-u.
    Myślę że komentarza.
  • 2011-09-15 15:27 | Leszko

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Ja już pracuję w nadgodzinach bez ekstra pieniędzy - liczy się wykonanie zadania. Urlop zaległy wybrałem bo prawo zmusza pracodawcę do tego. Za leczenie płacę sam, bo nie chcę zostać kaleką lecząc się w państwowej służbie zdrowia, na którą płacę i to stosunkowo cieżkie pieniądze; zresztą wyrabiając nadgodziny nie mam czasu korzystać z państwowej służby zdrowia. Co do emerytury - nie mam złudzeń, że cokolwiek dostanę. Umowę na etat mam - ale myślę o jej zamianie na własną działalność gospodarczą, by nie płacić horrendalnych składek na ZUS, z którego nie zobaczę złamanego grosza.
  • 2011-09-16 11:29 | Piotr

    Czego Jacek Żakowski nie wyczytał u Noblisty

    http://blogobywatelskiegorozwoju.pl/?p=614
  • 2011-09-18 16:16 | as

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Ciekawe, że świat rozwijał się zawsze gdy miał miejsce boom demograficzny. To co piszesz jest pozbawione logiki. Zaprzeczasz sam sobieod poczatku do końca.
  • 2011-09-18 18:13 | as

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Wniosek z całej tej debaty jest taki , że nie ma wyjścia: obecni politycy nie zrobią niczego, nie ma nowej siły mogącej zmienić system a nawet gdyby była to PO i inne partie władzy nie pozwolą na żadne powazne zmiany. Konkluzja jest krwawa: nie będzie ewolucyjnego przejścia do nowego systemu, będzie za kilka lat rewolucyjna zmiana, czyli spadną głowy (dosłownie) tych którzy na zmianę się nie zgodzą bo mają władzę i/albo wielocyfrowe konta.
  • 2011-09-18 18:40 | berta

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Początkiem wszelkiej biedy jest bardzo podłe szkolnictwo i wychowanie: to podstawowe i to wyższe. Dlaczego ludzie, którzy wzięli powierzoną władzę i odpowiedzialność za organizację życia tego nie wiedzą? To nie "oni" - to my. My daliśmy im władzę.
    Pozdrawiam.
  • 2011-09-19 15:02 | Marghali

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Witam,

    Skonczylam kierunek niejako humanistyczny (ekonomia) na jednej z lepszych polskich uczelni. Nie chce sie wypowiadac o swoich osobistych doswiadczeniach, bo po pierwsze : nie chce uslyszec, ze syty glodnego nie zrozumie, a po drugie: nigdy nie pracowalam w Polsce (poza dorywcza praca podczas studiow i jednym stazem), wiec osobistych doswiadczen z polskim rynkiem pracy, tak szeroko tu komentowanym, nie mam.
    Mam za to doswiadczenie na europejskim rynku pracy (wcale nie tak laskawym dla mlodych magistrow...), i przyjaciol, ktorzy w Polsce zostali. Przyjaciele pokonczyli takie same specjalizacje co ja, badz to na UG, badz na SGH. Prace maja rozne rozniste, wiedzie sie - wszystkim, bez wyjatku - dobrze. Wiem, ze statystycznie sprawa wyglada troche mniej rozowo, ale zle tez byc nie moze, skoro wiekszosc moich znajomych ze studiow - 30latkow tak jak ja - dorobilo sie mieszkania badz domu, samochodu, rodzi dzieci i wyjezdza na wakacje. Niektorym sie przelewa bardziej niz innym, niektorzy porobili oszalamiajace kariery w Polsce i za granica, ale w najgorszym (podkreslam: najgorszym) przypadku znajomi owi pracuja, maja do pierwszego, buduja sobie powoli zycie i nie narzekaja.
    Mloda jestem (30 lat na karku, ale pozwole sobie jeszcze tak sie nazwac), ale pamietam czasy, kiedy inaczej to wygladalo... Wiadomo, inny ustroj, ale docenmy troche ta zmiane. Mam wrazenie ze moje pokolenie to pokolenie szansy, z ktorej ja i moi przyjaciele skorzystali. Ci bez oszalamiajacych karier w najgorszym wypadku nie moga zbyt wiele odlozyc na czarna godzine - ale jest to ich swiadomy wybor, gdyz decyduja sie na mniej pracy, a wiecej czasu dla rodziny. Z mojego doswiadczenia w Europie wyglada to podobnie - mozna miec wygodne zycie, mila bezstresowa prace i wiecej wolnego czasu po pracy - i pieniedzy wystarczajaco, zeby przezyc na godnym poziomie, lecz nic ponadto. Kariere i pieniadze robi sie kosztem wielu wyrzeczen, stresow i nadgodzin.

    Jezeli cos mnie bulwersuje to fakt, ze moja mama - nauczycielka po piecdziesiatce, cale zycie przepracowawszy jako pedagog, zarabia w Polsce przez rok tyle co ja za przeproszeniem w miesiac (gwoli sprawiedliwosci, moja praca jest ciezka i stresujaca - choc fascynujaca - i kosztuje mnie wiele wyrzeczen, ale czyz praca nauczyciela tez taka nie jest?). Moi rowiesnicy w Polsce w swojej pierwszej pracy rowniez zarabiaja lepiej niz niejeden nauczyciel z wieloletnim stazem...Dlatego nie mowilabym tutaj o straconym pokoleniu, tylko o straconych branzach.

    Ja mialam szczescie miec nauczycieli z pasja i powolaniem, i jestem tu, gdzie jestem miedzy innymi dzieki nim... Jeden z komentatorow tego artykulu opowiadal o "pustej" mlodziezy, o aspiracjach bedacych w duzej niezgodzie z ich mozliwosciami intelektualnymi i zenujacej wiedzy..Czyz sami o taka mlodziez nie prosimy, zaniedbujac tak kadre nauczycielska? Banda frustratow dorabiajacych na boku zeby dotrwac do pierwszego, niczego dobrego mlodziezy nie nauczy.
    Do gospodarki mam podejscie jak najbardziej liberalne i nawet rozumiem logike ktoregos z przedmowcow (nauczyciele zarabiaja tak malo, bo ich zdolnosci nie sa wystarczajaco konkurencyjne i rzadkie wzgledem innych talentow do zaoferowania na rynku) ale nawet neoliberalowie uznaja fakt, ze niewidzialna reka rynku wszystkiego nie zalatwi, i dziala niejako po omacku w przypadku dobr/uslug, ktorych korzysci sa a) publiczne, nie prywatne b) nie sa natychmiastowe ale rozkladaja sie na pokolenia (ochrona srodowiska, opieka zdrowotna, edukacja) i dopuszczaja w tych wypadkach pomoc rynkowi...
  • 2011-09-22 20:30 | marcin

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Mogę powiedzieć że ja czuję sie straconym pokoleniem bo:
    =jestem z wyżu demograficznego i ciężko o pracę - piszę tutaj jako osoba niepełnosprawna,
    =tak trudno i tak mało ogłoszeń nie było jeszcze nigdy
    =sprawy lokalowo-bytowe niepewne a myśleć o kredycie to marzenie
    =umowy o pracę rzeczywiscie śmieciowe
    =prawdą jest że kształcimy sie za pieniądze rodziców , jakbysmy sami nie zarabiali
    =przyszłość jest niepewna bo państwo nie dba o obywatela tylko o samych siebie.
    Reasumując powiem krótko tragicznie jest i może bys gorzej i trzeba to przetrwać tj. ten czas i liczyć że będzie kiedys lepiej. Powodzenia życzę wszystkich 30 latkom
  • 2011-09-23 23:45 | martas1

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Dobry wieczór,
    W wieku 26 lat też poczułam, że muszę coś napisać o naszym pięknym kraju. Na pytanie, czy Polacy wyjdą na ulice, tak, jak miało to miejsce w Stanach Zjednoczonych, odpowiadam, że Polacy już powinni byli dawno wyjść, ale nie mają odwagi, bo jeszcze daleko odbiegamy od Stanów Zjednoczonych. Nasz kraj to jedna, wielka niewiadoma, a pogłębiający się kryzys w Naszym kraju jest widoczny gołym okiem, jeszcze trochę, a skończymy, jak Grecja, niech dalej okradają Nas politycy. Mamy "świetnego Premiera" i Kaczora w rządzie. Oby więcej takich polityków i coraz więcej młodych, ambitnych ludzi będzie opuszczało swoją ojczyznę bez perspektyw. Bardzo podobał mi się artykuł Pani prawnik z Irlandii, która we własnym kraju nie znalazła spełnienia. Ja też tego nie mogę znaleźć i coraz częściej myślę o opuszczeniu Polski. Dla wykształconych i uczciwych ludzi z ambicjami i zasadami życiowymi, nie ma tu miejsca. Może niech politycy wezmą się za poprawę służby zdrowia, nich poprawią sytuację biednych emerytów i rencistów, a także ludzi uczciwie pracujących za 800 zł miesięcznie na umowach o dzieło i zlecenie, bo pracodawca nie chce dać umowy o pracę, bo to go dużo kosztuje. Niech ktoś w Naszym rządzie weźmie się uczciwie do pracy i poprawi ten bałagan w kraju, a nie tylko rozgrabiają Nasz kraj, jak za czasów II wojny światowej. To nie komuna, trzeba iść do przodu!""""
  • 2011-09-26 13:06 | gkalewski

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Każą Ci zaciskać pasa – zaciskajmy pięści.
    Każą Ci paść na kolana – stańmy do walki.
    Każą być posłusznym – strąćmy ich w śmietnik historii.
    Każą być pokornym – wiedz, że duchowe odrodzenie Ziemi nie jest możliwe bez pokonania fałszywej pokory, czołobitności.
    Każą wyznawać i gloryfikować lokalne, mafijne „układy”, nazywając to obłudnie „demokracją” – strąćmy ich z „tronu” i wydajmy na nich sprawiedliwy wyrok.
    Każą Ci ufać i nie zadawać pytań – demaskujmy ich zbrodnie dokonane na narodach Ziemi.
    Każą Ci czuć się „bezpiecznie” – zdajmy sobie sprawę, że to tylko obłudna fasada służąca ukrywaniu ich zbrodni.
    Każą Ci głosować, oglądać telewizję, brać kredyty, płacić podatki, inwestować – zadajmy sobie pytanie: po co to robią i jaki mają w tym interes?
    ” ‘Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość’. [Michael Ellner]
  • 2011-09-28 16:49 | Grażyna

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    To jest bardzo żałosne co piszesz.Przykre do bólu.Ale każdy ma wybór.Mieć albo być?.Wykształciłam syna i córkę polonistkę i psychologa - w terminie na dziennych studiach UJ.Trzeci syn kończy liceum i też się zapowiada dobrze.Wyrzekaliśmy się z męzem dość sporo aby ich wykształcić.Jestem dumna, to nie szkodzi,że mało zarabiają, jak wszyscy,to nie szkodzi,ze są czsem lepsi,zaradniejsi,sprytniejsi.Ważne jest aby nie zapomnieć kim jesteś.Jesteś prawnikiem ale poczytaj trochę tych którzy dostawali bilet tylko w jedną stronę.Ile tęsknoty i cierpienia.Dzisiaj masz wybór - tu albo tam - wolna wola - ale nie pluj na tych , którzy tu są i chcą mimo wszystko naprawiać.Ja nie miałam pampersów, łatę przyklejałam łatą kartkę na mięso i czekoladę - ale twoje dzieci to mają -twój wybór - ale moje dzieci chyba to doceniają, bo pewne wartości wynosi się z domu,Poczytaj Mrożka, wiele zrozumiesz i nie będzie ci żal - to twoje wybory i dobrze,że masz taką szansę, pokolenie twoich rodziców tego nie miało.Doceń i ciesz się życiem.Będzie lepiej, bo musi być lepiej.Tak trzymać.Pozdrawiam serdecznie.Syn też jest w Irlandii - z wyboru i to się liczy.
  • 2011-10-03 13:38 | asd

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    to nie sa stracone pokolenia ? ja mam 46 lat, ukonczone studia, jezyki itd, doświadczenie w pracy. jesli teraz strace prace to bez znajomosci o bardzo mocnych plecach nikt mnie we tym kraju nie zatrudni, bo skończyłam 40 !!!
    Tak, niestety w wawie po 40 nie ma pracy dla takich ludzi. hunter powiedzial mi to wprost, ze nic dla mnie nie ma. wiec czy ja nie straconym pokoleniem ?
  • 2011-10-06 15:56 | helka.pentelka

    Popieram Cię Duck

    Nie wybierasz się czasem do sejmu?;) Wpadłam dOkładnie na ten sam tor myślenia, co Ty, próbując policzyć sobie opłacalność założenia niewielkiego sklepiku. Przy takim liczeniu ZUS, jak zaproponowaleś, założenie 1-osobowej formy w moim przypadku miałoby sens, w przypadki pełnego ZUS-u, niestety się nie porwę..
  • 2012-03-14 09:06 | Jeden z nich

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Do kogo masz pretensje, że młodzi po studiach nic nie wiedzą? Za system edukacji na poziomie szkół gimnazjalnych, ponadgimnazjalnych i wyższych odpowiadają ci, którzy mają dzisiaj po 40-pare, 50-pare lat. Przecież wtedy podobno wszyscy byli tacy mądrzy, zdolni, inteligentni, to dlaczego nie potrafili kontynuować tej zacnej linii, tylko zrobili z edukacji jeden wielki chlew? Sam studiowałem(jeden rok zrobiłem dziennie, drugi zaocznie) i zrezygnowałem, bo wymiotować mi się chciało, jak słuchałem tych bredni. Za obecny system edukacji jesteście odpowiedzialni tacy, jak Wy.

    Idąc dalszym tokiem rozumowania - roszczeniowość młodych? Sam jestem młody i będąc na wielu rozmowach rekrutacyjnych rozmawiałem z wieloma ludźmi nieco starszymi, bądź trochę młodszymi ode mnie i każdy chce pracować chociażby za te 1200 zł, ale i to JEST ZA DUŻO DLA PRACODAWCÓW. Wolą kogoś na trzymiesięczny, bezpłatny staż i po tym do widzenia. Odpowiedz mi o wielmożny szefie, jak można wyżyć za 1200 zł w Warszawie(bo nawet w Warszawie nie ma wysokich zarobków od jakiegoś czasu)?

    Tak jak ciekawie napisał jeden z polskich publicystów w czołowym magazynie publicystycznym: "Zasada przestań narzekać i weź się do roboty jest tak celna jak prowadzenie samochodu przez ślepego, któremu pomaga głuchy. Ślepy będzie krzyczał w którą stronę, a głuchy go nie usłyszy, no bo jest...głuchy". Także zasada przestań narzekać i weź się do roboty nie ma sensu, bo przy obecnym poziomie życia, gdy wynajęcie pokoju w Poznaniu kosztuje około 500 złotych + drugie tyle przeżycie do końca miesiąca, wypłata 1100 złotych to kropla w oceanie potrzeb.

    Jedyne co Wy potraficie, to tylko krytykować młodych, ot i cała prawda...
  • 2014-03-03 19:30 | mzak

    Re:DEBATA: 30-latkowie – stracone pokolenie?

    Trzeba jasno powiedzieć: nasza polityka tzw. rynku pracy jest bez sensu. Od lat, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej nie stworzyło ani jednego sensownego i kompleksowego programu dla bezrobotnych młodych. może pozytywnym wyjątkiem są akademickie inkubatory przedsiębiorczości, może niektóre sektorowe projekty. Potrzebne jest zmiana myślenia.
    1. Dzisiaj- ok 50 proc absolwentów polskich uczelni wyższych nie ma szans na stałą pracę. Niski poziom technologiczny w Polsce powoduje że są miejsca pracy w zawodach, które na świecie wykonują automaty.
    2. Za 2-3 dekady, 25 proc mieszkańców Europy nigdy nie będzie miało szans na pracę (prognozy ekspertów UE).
    3. Polskie szkolnictwo podstawowe, gimnazjalne i zawodowe średnie to edukacyjny skansen. Nastawiony na produkcję wykonawców mało skomplikowanych czynności zawodowych. Uczestniczyłem w pracach zespołu d.s Krajowej Ramy Kwalifikacji zawodowej w strukturze MEN. TO JEST HORROR.
    4. Lekceważonym problemem jest blisko 2,5 mln polskich dzieci (dane UE) w wieku 0-17 lat żyjących w ubóstwie lub na jego obrzeżach. Źle wykształcone, dziedziczące biedę (to już 3 pokolenie) zasilą kolejki pomocy społecznej. Rządzący robią wiele, aby to marginalizować. Który budżet to wytrzyma?
    5. W cywilizowanych krajach inwestuje się w edukację ubogich dzieci. Amerykanie twierdzą, że 1 zainwestowany tu dolar zwraca się kilkadziesiąt razy. My fundujemy bieda- zupki, i inną szlachetną hipokryzję.
    6. Urzędnicy i eksperci bronią anachronicznych rozwiązań, tłukąc na tym kasę. Na ubóstwie w Polsce robi się legalnie, kokosowe interesy.
    7. Kolejnym aktem dramatu młodych są umowy śmieciowe. Nie jest prawdą że bez nich nie byłoby miejsc pracy! Pokolenie dzisiejszych 40 latków o godnym zabezpieczeniu emerytalnym może pomarzyć Młodsi- znać je będą z Wikipedii.
    8. To są naczynia połączone, nie dostrzegane przez elity u koryta władzy. Umowa śmieciowa to brak emerytury, ale zdolności kredytowej- brak mieszkania. Do tego leży i kwili prawo pracy dla pracowników, gangsterskie prawo skarbowe itd dla drobnych biznesmenów.
    9. Przykładów bzdur mogę podać mnóstwo. Młodzi, aby normalnie żyć, mają 3 możliwość:
    -być beneficjentem partii u żłoba (np. twardy elektorat),
    - emigracja,
    - wyjście na ulice i bronienie swojej przyszłości.