Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Jak profesorowie symulowali katastrofę?

(97)
Do sporu o przyczyny i okoliczności katastrofy smoleńskiej coraz głośniej przyłączają się naukowcy różnych dziedzin. Jak należy rozumieć ich postulaty?
  • 2012-05-07 00:47 | przemek

    katastrofa

    Naprawde nie da rady dokladnie przewidziec jak zachowa sie samolot w zderzeniu z drzewem. To jest tylko strata czasu i pieniedzy. Na pokladzie samoloty powinno byc znacznie wiecej urzadzen restrujacych, ktore rejestrowalyby wiecej parametrow niz to robi standardowa czarna skrzynka w samolocie.Paramatery zebrane przez czarna skrzynke podaja tylko, ze samolot byl sprawny do momentu uderzenia w drzewo, nie bylo wybuchu na pokladzie. To tyle co mozna sie dowiedziec z czarnej skrzynki. Reszta to domysly na podstawie zarejestrowanych parametrow z urzadzen (ktorych czesc przestala funkcjonowac prawidlowo po uderzeniu).
    Obecnie jest bardzo trudno zasymulowac jak samochod zachowa sie w wyniku zderzenia, a co dopiero mowic o samolocie.
    Czy naprawde tak ciezko jest to pojac, ze elektronika w samolecie moze przestac dzialac prawidlowo po zderzeniu z drzewen i nie bedzie mozliwe dokladnie przewidzenie co sie dzialo z samolotem w momencie katastrofy.
  • 2012-05-07 08:14 | cmos

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Ja, jako inżynier, naprawdę nie mam pojecia kto tym "symulantom" dał tytuły. Bo sytuację można porównać z takim na przykład (wymyślonym oczywiście) wydarzeniem:

    Na budowie nieprzeszkolony operator koparki bez uprawnień walnął w słup hali i hala się zawaliła, 96 ofiar śmiertelnych razem z tym operatorem, kierownikiem budowy i delegacjami inwestora i klienta, które akurat były w hali. A ci ludzie od symulacji zajmują się spieraniem i modelowaniem, w jakiej kolejności filary się waliły i czy któryś nie miał założonego ładunku wybuchowego. Może to i niezła zabawa, można sobie zrobić reklamę w kręgach niefachowych, ale nie ma nic wspólnego z wyjaśnianiem przyczyn katastrofy.
  • 2012-05-07 08:44 | toefl

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    dr Szuladziński prowadzi firmę od wielu lat badająca wybuchy .
    On stwierdził nie na podstawie oględzin ale na podstawie komputerowego połączenia tych części - o kształcie takim jakie były na zdjęciach zaraz po katastrofie .
    I po takim montażu okazuje się , że są miejsca w samolocie , które wskazują, że tam był wybuch .
    To nie są amatorskie sposobie ale metoda, która jego firma stosuje od lat .
  • 2012-05-07 08:47 | toefl

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Pierdoły opowiadasz . Było wiele urządzeń rejestrujących parametry .
    A komputer pokładowy zaprzestał pracy - rejestracji parametrów - kiedy samolot był jeszcze w powietrzu .
    Dlaczego ?
  • 2012-05-07 09:55 | Batyr

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Z pewną niesmiałością przypominam, Że 10 kwietnia 2008 r. Tu-154 M nr 102 przed rozbiciem leciał PONIŻEJ poziomu pasa startowego lotniska w Smoleńsku, ale każdy ma prawo doszukiwać się spisków, wybuchów, czy ingerencji UFO. Tym bardziej, że po ponad dwóch latach od katastrofy winnych zaniedbań nie ma ani w MON, ani w siłach powietrznych, ani w Kancelarii Premiera, ani w MSZ... W BOR były nawet awanse generalskie... W amerykańskiej Secret Service niedwano głowy poleciały za to, że kilku agentów wybrało na panienki przy okazji zabezpieczania wizyty swojego prezydenta. Jaki kraj, taki obyczaj i adekwatne do tego efekty.
  • 2012-05-07 10:26 | Yossarian

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "– To zapalenie opon mózgowych – zawołał z naciskiem, dając znaki pozostałym lekarzom, aby się odsunęli. – Chociaż Bóg mi świadkiem, że nie ma żadnych podstaw, żeby tak sądzić.
    – No to dlaczego wybierać akurat zapalenie opon mózgowych?
    – spytał z grzecznym uśmiechem major. – Dlaczego, na przykład, nie ostre zapalenie nerek?
    – Dlatego, że jestem specjalistą od zapalenia opon mózgowych, a nie od ostrego zapalenia nerek – odparł pułkownik. – I nie mam zamiaru oddawać go bez walki jakimś nerkarzom. Ja byłem przy nim pierwszy."
  • 2012-05-07 10:46 | odp

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Odpowiedz na zawarte w tytule pytanie to zdecydowane 'nie'. Idiotyzm jest bowiem z definicji nieobliczalny.Profesorowie powinni oddac kase jak wzieli za symulowanie.
  • 2012-05-07 13:21 | słychać strzały i wycie yeti

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Przepraszam, KIEDY ten Tupolew leciał?
  • 2012-05-07 13:25 | xymox

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    pozwolę sobie dorzucić swoje trzy grosze do dyskusji z racji że mam trochę pojęcia o modelowaniu tego typu zjawisk; nie będę wnikał w jakość modelu stworzonego przez przywołanych naukowców tj. czy mieli wiedzę o geometrii samolotu (np. jego prawdziwych wymiarach, materiałach z których był zbudowany, grubościach blach pokrycia poszczególnych elementów, wyposażeniu jego ciężarze i rozmieszczeniu) gdyż gdzieś czytałem że któryś z nich stwierdził że brał dane ze źródeł ogólnodostępnych (pewnie internetu), zwrócę tylko uwagę na aspekt techniczny takiej próby. Otóż modelowanie katastrofy (numeryczne) wymagałoby użycia potężnych mocy obliczeniowych, mówimy o rozwiązywaniu układów nieliniowych równań algebraicznych z kilkuset tysiącami, a może nawet milionami niewiadomych i to wiele razy w zależności od tego jak długi przedział czasu chcemy badać i jak zdyskredytujemy ten przedział. Stąd mamy od kilku do kilkuset rozwiązań wcześniej przywołanego układu równań (przypomnę nawet do kilku milionów niewiadomych). Biorąc pod uwagę że problem jest z pogranicza mechaniki uszkodzeń i aerodynamiki mamy do rozwiązania równania nieliniowe a więc każde rozwiązanie składa się od kilku do kilkudziesięciu iteracji (kolejnych rozwiązań układu równań aż do osiągnięcia przyjętej dokładności rozwiązania). Weryfikacja wiarygodności profesorów i ich rozwiązań to ocena ich możliwości dostępu do odpowiednio potężnych komputerów i oprogramowania. Dostęp do takich narzędzi to dość potężne koszty i pytanie czy rzeczywiście przywołane osoby takie koszty poniosły? czy też ich analizy były robione z "grubego palca" i szczerze mówiąc można je potraktować tak samo jak inne wymysły wspomnianej komisji parlamentarnej np. słynny hel (jak dowiódł ad absurdum jeden z polskich profesorów PAN teoretycznie możliwe tylko potrzeba było do tego rocznej światowej produkcji helu).
  • 2012-05-07 15:30 | Vera

    Oj chyba się Pan Autor nie przygotował

    Od września 2011 w polskim internecie opublikowana jest dość dokładna symulacja zderzenia z brzozą. Link był tu na forum. Bo nie jest prawdą, że potrzeba superkomputera. Wystarczy symulować zderzenie skrzydła z drzewem. Symulacja nastroju pasażerów jest zbędna. Ciekawe i bardzo prawdziwe jest jedno:
    Czas przelotu skrzydła na drodze równej średnicy brzozy 20 cm to 1/375 sek. By pancerne skrzydło pochyliło w tym czasie ważącą kilkaset kilo 7 m. część drzewa musi mu nadać prędkość prawie 3 km/s. Przyśpieszenie chyba 300 G. Takie uderzenie równe jest uderzeniu asteroidy a wybuch zniszczyłby pewnie Smoleńsk. A co się stało, widać na zdjęciu. Z pnia nie zostały zerwane nawet drobne gałązki. Symulacja pokazuje, że brzoza jest 15-20 razy bardziej wytrzymała od skrzydła.
    Ale oczywiście powoływanie komisji i snucie teorii jest ciekawsze niż czytanie tekstu z kilkoma równaniami. Tak się nie pisze, Szanowny Panie i Państwo.
  • 2012-05-07 15:43 | toefl

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Do Batyr .

    A skąd taka pewność, że samolot leciał poniżej poziomu lotniska .
    Które dane i na jakim nośniku o tym świadczą .
    Dane o położeniu samolotu były rejestrowane na kilku różnych nośnikach , np komputer pokładowy , urządzenie TAWS .
  • 2012-05-07 15:53 | Andrzej

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Telemost i telepatia. Coś jak dyskopatia.
  • 2012-05-07 16:22 | scrambler

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę? - asteroidalne bzdety czyli bajka o pancernym skrzydle

    @Vera - jak w tytule...
    a tak z organoleptycznej fizyki praktycznej:
    1. ongiś na powszechnie znanym stołecznym lotnisku niezabezpieczona przyczepka do przewozu bagaży została popchnięta nagłym porywem wiatru i nieszczęśliwie "zatrzymała się" na stojącym obok samolocie. Efekt?- rozdarte na ok. 2 mb poszycie, połamane wręgi i podłużnice, jednym słowem - kilkutygodniowy przestój i mozolny remont. "Pojazd" gnał całe 30-40km/h. "Pancerne skrzydła" nie istnieją! Normalne generują siłę nośną. Proszę tez zwrócić uwagę, że istnieje wiele konstrukcji, w których KRAWĘDŹ NATARCIA skrzydła zaopatrzona jest dodatkowo w ruchome urządzenia aerodynamiczne. Takowe również raczej nie służą do cięcia niczego z wyjątkiem... powietrza.
    2. Reszta to tylko zasady dynamiki Newtona.
    Raczy @Vera zwrócić uwagę, że :
    - Tu154 miał masę dobre 150 razy większą od nieszczęsnego drzewa
    - poruszał się z prędkością ca 300 km/h
    - drzewo nie mogło w porę odskoczyć, ale zapewne wydatnie się ugięło.
    To trochę tak, jak w mechanicznych podkaszarkach - przed włączeniem cieniutka żyłka/linka w niczym nie przypomina ostrza, dopiero po wprawieniu w ruch staje się wydatnym narzędziem tnącym nie tylko trawę.
    3. Fachowcy już się wypowiedzieli a czas kreatorów jeszcze się nie skończył. Wiedzę i wieloletnie doświadczenie można próbować zdyskontować krzykliwymi happeningami pseudonaukowymi, bo po co się uczyć od nowa?. Zawsze można twórczo udowodnić, że łopatą da się wbijać gwoździe. Polecam spróbować.
  • 2012-05-07 16:34 | jureg

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Proszę o żródło tej informacji. Co to jest komputer pokładowy?
    Nb. Rejestrator ATM zabrany do Polski zaraz po katastrofie ma zapis zgodny z oryginalnymi. Testowany był też w USA. Ale. to nie wystarczy jako dowód, bo 'prawda' ma być nasza...?
  • 2012-05-07 16:40 | jacekplacek

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    I o co ten raban? O to, żeby złapać króliczka, czy o to, by ganiać go po forach, łamach, szpaltach, napędzając i nakręcając polityczne koniunktury...?
  • 2012-05-07 16:56 | MMK

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "Było wiele urządzeń rejestrujących parametry . "
    I co zarejestrowały owe urządzenia ? Coś innego niż zejście poniżej płyty lotniska, ścięcie fragmentu skrzydła obrót na plecy i grzmotnięcie w ziemie ?

    "A komputer pokładowy zaprzestał pracy - rejestracji parametrów - kiedy samolot był jeszcze w powietrzu .
    Dlaczego ?"

    A konkretniej to w jakiej pozycji był "w powietrzu" jak rejestratory przestały działać ;) ?
  • 2012-05-07 17:05 | jer-11

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Podam link do artykulu pana Artymowicza.

    http://studioopinii.pl/artykul/2696-pawel-artymowicz-skrzydlo-kontra-brzoza-cz-i

    P.S. Czasem zamiast dokonywania wydumanych symulacji komputerowych warto przyjrzec sie na dostepne (nawet i w Internecie) setki zdjec pokazujacych efekty katastrof lotniczych...
  • 2012-05-07 17:07 | blueberry

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "A komputer pokładowy zaprzestał pracy - rejestracji parametrów - kiedy samolot był jeszcze w powietrzu"

    Czy moge prosic o jakies dowody, czy tez wiarygodne zrodla tej informacji?
  • 2012-05-07 17:08 | jer-11

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "Naprawde nie da rady dokladnie przewidziec jak zachowa sie samolot w zderzeniu z drzewem"

    Dokladnie tak! Nawet niewielka zmiana kata uderzenia moze przyniesc nieco inne skutki.
  • 2012-05-07 17:08 | MMK

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    A wg dr Szaludzińskiego był to duży wybuch że rozwalił samolot czy jakiś mniejszy ? ;)
  • 2012-05-07 17:11 | blueberry

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "Dr Szuladziński prowadzi firmę od wielu lat badająca wybuchy .
    On stwierdził nie na podstawie oględzin ale na podstawie komputerowego połączenia tych części - o kształcie takim jakie były na zdjęciach zaraz po katastrofie"
    ```````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````
    Ten dr Szuladzinski to prawdziwy cudotworca!!!
  • 2012-05-07 17:16 | jer-11

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "Od września 2011 w polskim internecie opublikowana jest dość dokładna symulacja zderzenia z brzozą"

    To znaczy, JAK dokladna? I co to (wedlug szanownej "Very") znaczy "dosc dokladna"?
    Vera chyba myli animacje z rzeczywista symulacja aerodynamiczna!
  • 2012-05-07 17:25 | MMK

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "Które dane i na jakim nośniku o tym świadczą "

    Wszystkie dane i nośniki ?
    Wliczając nawet ścięte drzewa/krzaki ?
  • 2012-05-07 17:54 | Vera

    Scrambler = A rozum obok

    Czy szanowny nadzwyczajnie inteligentny zrozumiał o co chodzi? Czy w ogóle przeczytał? Czy na tym forum trzeba niemowlakom tłumaczyć, że "pancerna brzoza" to złośliwa parafraza któregoś z inteligentnych inaczej PiSowców? I co mają z moim tekstem wspólnego te opowieści o 300 km/godz? Nawet na poziomie podkaszarki wiadomo że masa samolotu niema tu nic do czynienia bo z brzozą zderzyło się skrzydło a nie cały samolot. Tylko wrzask: "ja ma rację a ona jest głupia".

    Radzę napić się ciepłej wody i pobiegać ze 20 razy dookoła własnego nosa i wtedy może się panocek domyśli, o co tu chodziło. Podlizywanie autorowi tekstu nie wystarczy. Zdaje się, że Pan z tej branży, co to przy pomocy wajchy w aucie obalała prawa Newtona, skoro Pan tak o nich chce pouczać.

    Przed następnym komentarzem bardzo proszę o streszczenie tego, co szanowny Pan z mojego tekstu zrozumiał. Bo jak na razie to zero, pusta bańka mydlana.
  • 2012-05-07 18:12 | Mak

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Komputer nie zaprzestał pracy, gdy samolot był jeszcze w powietrzu, tylko została "zamrożona" jego pamięć, co oznacza, że nastąpił wtedy ostatni zapis w pamięci stałej. Nietrudno chyba zrozumieć, że taki zapis nie następuje liniowo, tylko w pewnych interwałach czasowych - co jedną, dwie, a może pięć sekund. I to jest cała tajemnica - ale oczywiście można dorabiać sobie do tego faktu dowolne teorie spiskowe.
  • 2012-05-07 19:20 | scrambler

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?- ja, jako wiejski głupek....

    ... o małym rozumku i dużym do niego dystansie, pozostanę - @Vera - przy wbijaniu gwoździ młotkiem.
    Sz.Pani szczekliwa riposta niczego do materii rozumienia nie wnosi. Chyba, że w kwestii zmiany obowiązujących praw fizyki - "masa samolotu niema tu nic do czynienia bo z brzozą zderzyło się skrzydło a nie cały samolot". Czyli jak w przydrożne drzewo walnie auto, to z drzewem zderzy się tylko przedni jego zderzak? Doprawdy - nowatorskie i oryginalne. Szkoda, że być może kierowca już sie o tym nie dowie. Przy czym nie jest wcale jego winą ew. niewiedza, o czym ględził onegdaj niejaki Newton.
    Przepraszam ale nie mam ani ochoty, ani zamiaru niczego dowodzić, o czymkolwiek przekonywać czy czegokolwiek wyjaśniać, albo też mimowolnie uczestniczyć w leczeniu kompleksów z wykorzystaniem nawet tak zbawiennej metody, jak stawianie baniek mydlanych. Nawet pełnych.
  • 2012-05-07 20:56 | blueberry

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "Nawet na poziomie podkaszarki wiadomo że masa samolotu niema tu nic do czynienia bo z brzozą zderzyło się skrzydło a nie cały samolot."

    Ciekawe, ciekawe, a nawet bardzo ciekawe... Fizyka na poziomie szkoly podstawowej klania sie nisko i uprzejmie!
  • 2012-05-07 21:58 | Jan- Janusz

    Re: posadzić profesorów w istniejący samolot i niech ścinają drzewa

    Głupota tych obliczeń które samoloty zmieniają w kosiarkę zatyka dech w piersiach . Uderzenie skrzydłem w pień drzewa jest dla każdego samolotu wyrokiem śmierci.
    Boże miej w opiece tych co się kompromitują ,dla medialnej "sławy".
  • 2012-05-07 22:55 | toefl

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Do MAK :

    Mówisz, że to było normalne zamrożenie pamięci , które komputer wykonuje co pewien czas ?
    Hmm, może . Posłucham jednak innych osób , które ten komputer badały .
    Może masz rację ale może nie .

    Ale nawet jeśli ten komputer zamroził pewne dane przed rozbiciem się o ziemię ,to te dane coś o położeniu komputera mówią .
    No i - ponoć - te dane mówią , że samolot leciał wyżej .
  • 2012-05-07 22:58 | toefl

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Do blueberry :

    Nie cudotwórca ale człowiek , który specjalizuje się w badaniu wybuchów i to od 35 lat . W tym czasie dopracował się i metody i programów komputerowych .
    Czy to coś nienormalnego ? Niemożliwego ?
  • 2012-05-07 23:01 | toefl

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Do blueberry : raport i dane Komisji Macierewicza . Komputer - produkcji amerykańskiej - był tam - w Ameryce - odczytywany .
    Rozumiem - ale to nic pewnego - że pan Nowaczyk , czy Binienda mieli dostęp do tych danych .
    Poczekamy jak fachowcy - bo nie ja - to potwierdzą albo zaprzeczą .
  • 2012-05-07 23:12 | Maxkosmo

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    http://www.youtube.com/watch?v=QHZY0-XUmMA
    Polecam obejrzeć co dzieje się ze skrzydłem przy dużo mniejszej prędkości gdy uderza w obiekt o podobnych rozmiarach jak omawiana brzoza.
    Co do symulacji to przy takiej złożoności zagadnienia łatwo jest uzyskac błędne dane.
  • 2012-05-08 06:56 | toefl

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Dp maxkosmo :

    O wiele mniejsza prędkość - jak mniejsza ?
    Prędkość chyba ma jednak wpływ na zachowanie się skrzydła .
    A na tym filmiku skrzydło nie odpadło , tylko koniec odpadł . Tam były dwie przeszkody .Jakie z czego a jak z drewna to z jakiego ?
    Taak , pewna analogia jest ale czy na tyle dobra by ocenić zderzenie z brzozą .
    Poza tym wg tego co do mnie dociera , to parametry mierzone przez inne urządzenia podają , że samolot leciał wyżej .
    Czy inni fachowcy oceniali tę sprawę ?
    Czy określono położenie tylko na podstawie jednych urządzeń czy zrobiono to z innymi i porównano ?
    Gdzie te nazwiska tych fachowców , gdzie te nazwy instytucji ?
  • 2012-05-08 09:41 | divak2

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Załóżmy że uda się udowodnić, że coś wybuchło w samolocie. Czy to dowód na zamach? I co wtedy - ktoś wypowie Ruskim wojnę? Wygramy ją? Przecież autorzy tych rewelacji sami nie mogą brać ich serio, bo konsekwencje tego mogą być poważne. To jest tylko trzepanie piany na okazję najbliższych wyborów albo przypadek dla psychiatrów, ewentualnie mieszanka jednego i drugiego. A z tej dyskusji o oczywistości robi się niusa na pierwszą stronę od dwóch lat.
  • 2012-05-08 10:34 | Karol

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Każdy kraj ma swoich idiotów.W USA cześć społeczeństwa tak cos na kształt sekty PiS wierzy że WTC wysadził w powietrze rzad i ma odpowiednich naukowców
    na tą okoliczność.Tych najbardziej krzyczących należałoby wsadzić do pędzącego samochodu z szybkością 300km\godz w gęstej mgle.Najlepiej jak by prowadzili sami.Oczywiście pieluszki pod pupę musowo.Wtedy by się okazało jacy to oni są eksperci.
    To są prawa przyrody ich złamanie niesie odpowiednie konsekwencje.Warunków do lądowanie NIE MA tak do pilotów mówiła wieża.Gdyby dowódcą samolotu by był ktoś pokroju naszego Kpt Wrony to pasażerowie by żyli bo by ich wysadził w Moskwie.Oczywiście Kaczyńscy ciągali by go po prokuraturach ale taki jest żywot człowieka mającego styczność z wysoko postawionymi ludzmi małego serca by nie powiedzieć dosadniej.
  • 2012-05-08 13:45 | serowik

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Z artykulu wynika, ze poziom polskich naukowcow zblizyl sie do amerykanskich. Nalezy miec nadzieje, ze inteligentni studenci tez w Polsce naucza sie tak jak ich amerykanscy koledzy unikac takich profesorow.
    Niewatpliwie najwiekszym dowodem na zamach jest sen opowiedziany przez Pania Kaczynska matke Prezydenta w tygodniku Viva z 12.04.2012: "Snilo mi sie, ze do samolotu strzelano, jacys nasi albo obcy, a potem samolot rozbil sie." I na tym powinno sie zakonczyc dochodzenie do czasu przejecia wladzy, reorganizacji sadownictwa i aresztowania przy wylacznosci kamer TV Trwam winnych oczywistego zamachu na brata i syna. Taki system fukcjonuje juz na Ukrainie, gdzie wyborczy zwyciezca wsadza do wiezienia przegranych. To sie nazywa prawo i sprawiedliwosc!
  • 2012-05-08 16:21 | Mike

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Pytanie pierwsze - czy tenże dr Szuladziński miął dokładnie zeskanowane fragmenty samolotu? Jeśli tak to skąd? I jak wytłumaczy cudowny fakt, że rejestratory w samolocie nie zarejestrowały nagłego wzrostu ciśnienia w kabinie? A wzrost ciśnienia to efekt działania fali uderzeniowej...
    Pytanie drugie - czy tenże Szuladziński (bo kto i kiedy nadał mu tytuł doktora i w jakim zakresie) jest specjalistą w zakresie badania wypadkó lotniczych? Czy próbowal porównywac wyniki jego "sumulancji" (bo trudno to nazwać symulacją jeśli nie wiadomo jakich danych i w jakim programie używał) np do tego co przydażyło się nad Lockerbie?
    Dlaczego tenże Szuladziński mając tak wspaniały dorobek jak "dopracowanie się i metody i programów komputerowych" nie jest znanym, uznanym i rozchwytywanym specjalistą w zakresie badania katastrof lotniczych?
    Po czwarte - dlaczego PiSbredni nie potwierdzają uznani specjaliści w zakresie konstrukcji lotniczych, badania wypadków lotniczych itp?
    No i gdzie u diabła te wszystkie Biniędy i inne nietypowe stwory pracują? Czy są to wiodace ośrodki akademickie, czy też może jest to dla nich ostatnia szansa załapania się na nagłówki gazet, bo niestety siedzą na wyższych szkołach tego i owego i uczą sami niewiedzą czego...
    Sorki za złośliwość, ale zwroty "ekspert PiS" oraz "zdrowy rozsądek i fachowość" są niestety wzajemnie sprzeczne...
  • 2012-05-08 16:44 | Negortin

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Dane z brzozy mówią, że samolot leciał parę metrów nad ziemią - gdyby leciał wyżej, to nie zachaczyłby o drzewo i to drzewo nie złamałoby się.
    Oczywiście lud smoleński będzie twierdził, że brzoza została przecięta piłą przez KGB a wióry zostały posprzątane odkurzaczem.
    Należy się chyba pogodzić, że temat tej katastrofy pozostanie na wieki w polskiej historii - tak jak do tej pory co jakiś czas wraca sprawa zabójstwa JFK.

  • 2012-05-08 17:09 | Mak

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Te dane mówią, że pamięć została zamrożona o 10:41:05, w punkcie o położeniu N54st49,483'; E32st03,161' tzn. około 145 metrów przed miejscem katastrofy, samolot znajdował się wtedy 15 metrów nad ziemią i poruszał się z prędkością 145 węzłów (ok. 270 km/h). To wszystko jest zresztą napisane w raporcie MAK i załącznikach do niego, więc rewelacje komisji Maciarewicza były o ponad pół roku spóźnione.
  • 2012-05-08 17:10 | blueberry

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "Rozumiem - ale to nic pewnego - że pan Nowaczyk , czy Binienda mieli dostęp do tych danych"

    Nie sadze aby mieli dostep...
  • 2012-05-08 17:31 | Mak

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Owszem coś nienormalnego jest w tym, że na podstawie kiepskiej jakości zdjęć wyciąga się wnioski sprzeczne z analizami chemicznymi dokonanymi przez polskich biegłych. Po co są w ogóle eksperci badający wrak, czarne skrzynki, komputery pokładowe, skoro "przyczyny" katastrofy można określić oglądając zdjęcia w internecie?
  • 2012-05-08 17:32 | blueberry

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Jezeli ten pan potrafi rozpoznac wybuch na podstawie kilku zdjec doszczetnie rozbitego samolotu, to... faktycznie jest cudotworca!
  • 2012-05-08 17:51 | el

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Hmm no tak ale jak juz sie to wsyztsko przeczyta, to cisnie sie samo do glowy pytanie: ale po co? Po co autorytety naukowe, pseudoautorytety naukowe i autorytety pseudonaukowe maja to roztrzasac za wielkie pieniadze? Odpowiedz zawarta jest w pytaniu. Dla pieniezy. Jakiekolwiek konkluzje nie sa wiele warte, bo kazdy zdrowy na umysle wie, co spowodowalo katastrofe (moze roznie rozklada akcenty ale wie), wie ze to nie przywroci zycia jej ofiarom. Zatem o co chodzi? Chodzi o pieniadze dla jednych i wladze dla drugich. Innych powodow nie ma.
  • 2012-05-08 17:58 | Bohun

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Przeglądałem tą prezentację od Biniendy i rzeczywiście musiał korzystać z superkomputera, zapewne od swojej uczelni, gdyż jeden wariant był z tego co pamiętam liczony tylko 7 dni przy zastosowaniu dość krótkiego przedziału czasu.

    Z drugiej strony gdyby w niektórych miejscach Binienda dał rzadszą siatkę to jeden wariant mógłby być policzony tak orientacyjnie przyjmując w 4 dni.

    No i mam wrażenie, że chociaż wiedzę to prof. ma, aczkolwiek nie potrafi on skutecznie obsługiwać programy korzystające z MES-u
  • 2012-05-08 18:01 | el

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    kiepskie porownanie. Jesli z drzewem zderzy sie maska samochodu, bedzie wygladalo to inaczej niz w przypadku kiedy z drzewem zderzy sie boczne lusterko samochodu. Proponuje czytac tresci przedmowcow ze zrozumieniem a nie z zacietrzewieniem...
  • 2012-05-08 18:04 | toefl

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Hmm, jaki to zatrważający poziom dyskusji . I to na Polityce , tygodniku , który kiedyś - jakieś 30 lat temu był bardzo prestiżowy i opiniotwórczy .

    Choćby ten gostek - MAK - i niedoinformowany i prymitywny .
    Niedoinformowany , bo nie wie że polscy eksperci zbadali ... 9 przedmiotów na obecność materiałów wybuchowych . To tak jakby wybuch był w piwnicy a eksperci badali rzeczy z pokoju na pierwszym piętrze i to tylko 9 sztuk .
    Po drugie tek gostek - MAK - jest na tyle prymitywny , że nie potrafi wyobrazić sobie, że mogą być programy komputerowe składające części rozbitego wraku na swoje miejsce i w ten sposób sprawdzenie po wygięciach gdzie nastąpił wybuch .Czy ten gostek nie czyta wiadomości na necie i nie wie , że zdjęć zaraz po katastrofie zrobione tysiące . Nawet robiono zdjęcia z paralotni nad miejscem katastrofy .
    No ale o tym trzeba poczytać ... i potem nie pieprzyć głupot .
    Ja nie wiem czy był wybuch czy nie ale są ludzie - specjaliści - którzy o tym mówią jako solidnie popartej hipotezie .
  • 2012-05-08 18:06 | Bohun

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    ""Nawet na poziomie podkaszarki wiadomo że masa samolotu niema tu nic do czynienia bo z brzozą zderzyło się skrzydło a nie cały samolot."

    Ciekawe, ciekawe, a nawet bardzo ciekawe... Fizyka na poziomie szkoly podstawowej klania sie nisko i uprzejmie! "

    Akurat fizyka na poziomie szkoły podstawowej nie wystarczy, bowiem tam pomijało się odkształcenia. A w tym przypadku od pewnego momentu przyrost masy i energii kinetycznej nie ma znaczenia.
    Przy modelowaniu można by uznać, że kadłuba nie ma, a samo skrzydło jest sztywno i nieprzesuwnie przymocowane do krawędzi badanego obszaru.
  • 2012-05-08 18:15 | toefl

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    do blueberry : dowodów ja nie mam . Ale takie hipotezy , powtarzam hipotezy , sugerują eksperci pana Macierewicza i o tym trzeba myśleć i przedyskutować.

    W Tygodniku Niedziela jeden profesor - od fizyki kwantowej powiedział , że rozsądni ludzie jak stawiają jakieś hipotezy to przedstawiają na to argumenty a ktoś inny te dowody sprawdza i szuka słabych stron i dyskutuje . A nie jak " polscy eksperci " , którzy mówią : było tak i nie ma żadnej dyskusji .
    Bo to uwłacza zdrowemu rozsądkowi .
  • 2012-05-08 18:31 | toefl

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Tu warto przeczytać

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/27956-to-wazne-antoni-macierewicz-rosja-byla-przygotowana-na-katastrofe-1004-podejmowala-zaplanowane-i-przemyslane-dzialania-operacyjne-i-propagandowe-nasz-wywiad
  • 2012-05-08 18:48 | toefl

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    A ten komentarz na necie jest dość ciekawy

    "Mirosława, zupełnie znienacka przechodzisz na rodzaj męski "nie jestem zwolennikiem", więc u Ciebie faktycznie nie ma co szukać dziury, bo tam jej nie masz, raczej jesteś jej starym ubeckim przeciwieństwem na literę "ch". Jakich zatem teorii jesteś zwolennikiem? Czy takich, że samolot zahaczył skrzydłem o pień brzozy i ważąca 78.5 tonu maszyna z takim impetem gruchnęła w miękką smoleńską glebę, że rozpadła się na setki tysięcy kawałków, tylko zapomniała zrobić w ziemi dziurę. Kiedy 21 grudnia 1988 roku na szkockie miasteczko Lockerbie spadły z wysokości 9400 m szczątki samolotu Boeing 747 Clipper Maid of the Seas wyglądały one lepiej niż naszego Tu-154M 101 który zleciał z wysokości 1000 razy mniejszej na miękki grunt. Część kadłuba połączona ze skrzydłem, uderzyła w ulicę Sherwood Crescent (brukowa kostka), wybijając krater o 47 m szerokości 60 m długości i głęboki na 15 metrów (6 pięter)... W wersji MAK i KBWL, Tu-154M 101 nie zgadza się nic. Ani samolot nie mógł stracić 6 m skzydła, ani nie mógł obrócić sie na grzbiet, ani oderwany kawał skrzydła nie mógłby przelecieć 111. Historia jednego wypadku: http://www.youtube.com /watch?v=AkrHnbWoNn0 Trajektoria Lotu: Na podstawie danych odczytanych przez Universal Avionics z komputerów TAWS i FMS samolotu TU-154 PLF 101 oraz parametrów zawartych w raportach MAK i KBWL, sporządzono rekonstrukcję trajektorii pionowej samolotu w ostatnich sekundach lotu. Na podstawie powyższych odczytów, ustalono, iż w momencie utraty fragmentu skrzydła, (co nastąpiło na wysokości 26 m nad ziemią) maszyną zachwiały dwa duże wstrząsy. Wartość 26 metrów wynika z odczytu ostatniego zapisu tzw. TAWS#38 i FMS, zapis ten znajduje się w protokole Komisji, ale wykres lotu wg. MAK i komisji Millera poprowadzony jest bez uwzględnienia tego punktu; można to samemu sprawdzić. Co ważne, nie istnieje naturalna przyczyna, która mogłaby wywołać wstrząsy o tak dużej sile, jak ta zapisana w rejestratorze parametrów lotu. 2. Utrata siły nośnej; dwa argumenty obalające możliwość urwania skrzydła przez brzozę : - oderwane na wys. 6 m skrzydło nie mogłoby przelecieć jeszcze ponad 100 m w miejsce, gdzie zostało znalezione (stosunkowo prosta analiza ruchu ciała stałego – opadanie); - obliczenia metodą elementów skończonych – (zaawansowana metoda rozwiązywania układów równań różniczkowych, za pomocą której bada się w mechanice komputerowej (CAE) wytrzymałość konstrukcji (np. brzoza-skrzydło), symuluje odkształcenia, naprężenia, przemieszczenia, etc.) jednoznacznie wykazują, że powstałe uszkodzenie skrzydła nie mogło spowodować jego przełamania; nawet przy założeniu gęstości drzewa na poziomie 1000kg/m3, v=280km/h, średnica: 40-44 cm. "
  • 2012-05-08 19:11 | publicyst

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?


    Drogi toefl!
    1. Coś mnie takie dziwne uczucie uparcie męczy, że za Twoim nickem sam ekspert od spadania, Antek Macierewicz, się kryje.
    2. Rada od serca: odpręż się, odmów brewiarz, albo coś podobnego i połóż się. Szkoda, gdyby takiego fachurę w wyniku przeciążenia zawał unieruchomił.
  • 2012-05-08 19:32 | StZ

    agentura ostro zwalcza prof. Biniędę i Nowaczyka

    W Polsce zapadło się pod ziemię około 100 000 obywateli , raptem, nagle w 1989 r. To ci,którzy byli TW. Dopóki ich nie wyciągniemy spod tej ziemi niczego nie uda się wyjaśnić w sprawie zamachu. Niestety do ostatniego składu pociągu z Armią Czerwoną w 1992 r nie dołączyliśmy kilkudziesięciu wagonów z towarzyszami z Listy Maciarewicza, szkoda z takie błędy trzeba płacić i teraz płacimy.
  • 2012-05-08 20:24 | toefl

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Do publicyst :

    Hmm, taak brewiarz może odmówię , wolę różaniec . Ekspertem nie jestem , raczej laikiem ale mam wykształcenie techniczne i czytam tu i tam i do wszystkiego dość sceptycznie podchodzę .
    Natomiast aż nadto widać brak profesjonalizmu u komisji Millera .
    Hmm , tak nie działa poważna komisja .
    Czego się boją ?
  • 2012-05-08 20:28 | jer-11

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Widac, ze tego osobnika ("toefl") nikt nigdy nie przekona, ze czarne jest czarne, a biale jest biale!!!

    ------------------------------------------------------------------------------------
    "W wersji MAK i KBWL, Tu-154M 101 nie zgadza się nic. Ani samolot nie mógł stracić 6 m skzydła, ani nie mógł obrócić sie na grzbiet, ani oderwany kawał skrzydła nie mógłby przelecieć 111."

    Rozumiem, ze "teofl" to jakis wybitny ekspert lotniczy... Czy tak?
  • 2012-05-08 21:09 | Lech

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    ICAO jedynie kompetentny organ prawa miedzynarodowego nie zakwalifikowal Smolenska do wypadkow cywilnych, a wiec wszystko oparte na przepisach cywilnych do kosza (bo samolot, zaloga, dokument przelotu, lotnisko docelowe -wszystko wojskowe).MAK nie mogl byc organem niezaleznym 9atesty samolotow, remonty).I to wystarczy.
  • 2012-05-08 21:20 | Negortin

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    fajnie poczytać komentarze jak Kaczyści z pianą na ustach reagują
    na niektóre komentarze.
    słodkie...
  • 2012-05-08 22:10 | MMK

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "oderwane na wys. 6 m skrzydło nie mogłoby przelecieć jeszcze ponad 100 m w miejsce, gdzie zostało znalezione (stosunkowo prosta analiza ruchu ciała stałego – opadanie)"

    Czy tak trudno zrozumieć że odcięty kawałek skrzydła mający prędkość ponad 200km/h po odjęciu obciążenia jakim jest samolot wykona jakąś lotniczą ewolucje zaczynająca się prawdopodobnie od wzlotu w górę ? I nie jest to żaden "ruch ciała stałego – opadanie" ?
    Może trzeba sobie wyrzucić parę razy coś płaskiego przez okno jadącego samochodu aby nie podpierać sie takimi bzdurami ...
  • 2012-05-08 22:46 | Mak

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    @toefl
    Masz rację - poziom dyskusji jest zatrważający, Szczególnie kiedy używa się chamskich inwektyw zamiast argumentów. Ale w gruncie rzeczy jakoś mnie to nie dziwi, bo jest to typowy sposób i poziom dyskusji sPiSkowców spod znaku Maciarewicza.
  • 2012-05-08 22:47 | gsj

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Co mają wyjaśnić symulacje, jeśli znamy wynik eksperymentu? Fatalnego w skutkach, ale wynikającego z decyzji jakie zapadały na pokładzie samolotu.
    Z tego co wiemy, samolot był sprawny do czasu zderzenia z brzozą.
    W naukach przyrodniczych to wynik eksperymentu potwierdza lub obala hipotezy.
    ""
  • 2012-05-08 23:17 | Andrzej Mnich

    Panie, pierdoły opowiadasz

    Ciekawe skąd pan czerpiesz te wszystkie informacje? Siedzi taki myśliciel przy komputerze, czyta sobie nasz dziennik i wydaje mu się, że zjadł wszystkie rozumy, zaś w to co pisze nasz dziennik bezkrytycznie wierzy jako najlepszy przykład leminga. Panie piedoły opowiadasz. Sprawa jest prosta, jak samolot zahacza o przeszkody terenowe, to się rozwala i wali w glebę. Ta k.. mać, którą rzucił pilot, to się nie wzięła tam w zapisie z innego powodu, jak tego, że samolot przywalił w las i w glebę. Tu nie ma żadnych tajemnic, czy tam była brzoza, czy krzaki, to nie ma najmniejszego znaczenia. Samolot szedł w glebę, gdyby nie fiknął, to może trzeba by szczątki wydobywać spod ziemi. I po co te wszystkie insynuacje, symulacje i sianie zamętu głowach ludzi. Niektórym rusofobia i nacjonalizm w odmianie kaczystowskiej odebrały już całkowicie resztki uczciwości.
  • 2012-05-08 23:42 | Mauro Rossi

    FMS i TAWS #38

    Komputer pokładowy FMS produkcji amerykańskiej firmy Universal Avionics System Corporation (UAVS)zarejestrował też dane, których zabrakło w raporcie Millera. Chodzi o tzw. TAWS#38 event landing 26 metrów na ziemią - samolot znajdował się wówczas w pobliżu słynnej brzozy o wysokości 14 metrów. Zadziałały wówczas czujniki lądowania, które reagują po uderzeniu kolami samolotu w pas (runway) pod wpływem ciężaru kadłuba. Jest ciekawostką, co się stało z kadłubem na wysokości 26 m, że jakaś siła zdziałała dostatecznie mocno na podwozie? Wybuch w centropłacie o którym pisał dr G. Szuladziński to wyjaśnia, w każdym razie teoria psuje do faktu. Komisja Millera początkowo przemilczała TAWS#38, ale później musiała to potwierdzić, kiedy okazało się, że danymi z zapisu FMS dysponuje zespól Macierewicza.
    UAVS nie może sobie pozwolić na fałszowanie lub ukrywanie danych po wypadku lotniczym, oznaczałoby to dla niej śmierć wizerunkową, w konsekwencji i biznesową.
  • 2012-05-08 23:55 | Mauro Rossi

    Od zapalenia opon do spalonego wraku

    "... jestem specjalistą od zapalenia opon mózgowych, a nie od ostrego zapalenia nerek – odparł pułkownik. – I nie mam zamiaru oddawać go bez walki jakimś nerkarzom. Ja byłem przy nim pierwszy."

    Dowcipne, ale w tym przypadku - ni priczom.

    Dr G. Szuladziński, światowej sławy ekspert o skutków eksplozji (autor kilku książek), w ogóle nie zajmował się katastrofą smoleńską, a tylko o niej słyszał. Do czasu aż prof. P. Artymowicz, polemizujący z prof. W. Biniendą, zwrócił się do niego o fachową ocenę jego ekspertyzy i metody. Wówczas dr G. Szuladziński przyjrzał się katastrofie, później otrzymał komplet materiałów i stwierdził, że powodem katastrofy najprawdopodobniej były dwie eksplozje, na lewym skrzydle i w centropłacie. Nie twierdzę, że prof. P. Artymowicz jest tajnym współpracownikiem "sekty smoleńskiej", ale po skutkach jego działalności takie można odnieść wrażenie.
  • 2012-05-09 00:00 | Mauro Rossi

    Ten dr Szuladzinski

    "Ten dr Szuladzinski to prawdziwy cudotworca!!!"

    Sam oceń. Specjalista, autor książek, a jednocześnie właściciel firmy, która musi sprawdzać się biznesowo.

    To jego hipoteza - w skróconej prezentacji.
    http://niepoprawni.pl/blog/2140/prezentacja-dra-szuladzinskiego-przed-zespolem-parlamentarnym-040412
  • 2012-05-09 00:20 | Mauro Rossi

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "jak wytłumaczy cudowny fakt, że rejestratory w samolocie nie zarejestrowały nagłego wzrostu ciśnienia w kabinie? A wzrost ciśnienia to efekt działania fali uderzeniowej... "

    Wątpię, aby rejestratory mogły zarejestrować falę uderzeniową, ze względu na szybkość jej rozchodzenia się i moc, prędzej zostaną zniszczone. Rejestratory w kabinie pasażerskiej bardziej "interesują się" zjawiskiem odwrotnym i stosunkowo powolnym, spadkiem ciśnienia, dekompresją.

    G. Szuladziński uważa, że fali uderzeniowej nie usłyszeli pasażerowie, bo wcześniej zostali przez nią zabici, a kadłub został "wydmuchniety" - taki jest na zdjęciach. Brak foteli na przykład. Taka fala uderzeniowa działa szybciej niż reaguje układ nerwowy. Arabscy zamachowcy-samobójcy dobrze wiedzą, bo są wcześniej instruowani, że po zdetonowaniu na sobie ładunku nie będą czuć własnej śmierci.

    Zdaniem Szuladzińskiego pasażerowie tupolewa powinni mieć np. uszkodzoną błonę uszną, ślady w płucach, ale sekcji zwłok przecież nie zrobiono. Raczej nieprzypadkowo.
  • 2012-05-09 00:37 | Mauro Rossi

    Z podobną niesmiałością twierdzę ...

    "Z pewną nieśmiałością przypominam, Że 10 kwietnia 2008 r. przed rozbiciem leciał PONIŻEJ poziomu pasa".

    Z podobną niesmiałością twierdzę, że Tu-154 M nr 102 nigdy się nie rozbił i obecnie ma się dobrze, stacjonuje na lotnisku w Mińsku Mazowieckim.

    A czy leciał poniżej poziomu pasa, czyli tuz przed brzozą? Tylko w imaginacji Millera i jego zespołu. Faktycznie jak wynika z danych FMS w rejonie brzozy był na wysokości 26 metrów. To "poniżej pasa" potrzebne było zespołowi Millera, bo inaczej tak by wglądało, że ze względu na paraboliczną trajektorię lotu i kąt natarcia (podniesiony dziób) samolot przed zderzeniem z brzozą musiałby się wyłonić spod ziemi. W co rzecz jasna nie wszyscy by uwierzyli. Komisja Millera koniecznie chciała zderzenia brzozą, a MAK niekoniecznie, bo jakiś powód katastrofy być musiał. MAK obstawiał naciski pijanego generała jako bezpośredni powód.
  • 2012-05-09 00:43 | Mauro Rossi

    A teraz mistycznie: "z brzozą zderzyło się skrzydło a nie cały samolot"

    "Nawet na poziomie podkaszarki wiadomo że masa samolotu niema tu nic do czynienia bo z brzozą zderzyło się skrzydło a nie cały samolot."

    I co, skrzydło samo leciało?

    Podobno skrzydło jest elementem centropłatu, najmocniejszej części 100 tonowej (z paliwem) maszyny na którym opiera się cała siła nośna samolotu.

    Więcej na ten temat profesjonalnie, nie intuicyjnie:
    http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=6U_pw18kx5M#t=926s
  • 2012-05-09 01:07 | Mauro Rossi

    ruch ciała stałego

    MMK
    "Czy tak trudno zrozumieć że odcięty kawałek skrzydła mający prędkość ponad 200km/h po odjęciu obciążenia jakim jest samolot wykona jakąś lotniczą ewolucje zaczynająca się prawdopodobnie od wzlotu w górę ? I nie jest to żaden "ruch ciała stałego – opadanie" ?

    A trudno, bo problem w tym, że skrzydło urwane jakoby na wysokości 6 metrów nie mogło przelecieć 111 metrów, zwłaszcza że pod drodze był las drzew.

    6 metrowe skrzydło to nie piłeczka tenisowa, ma zupełne inne właściwości aerodynamiczne, po oderwaniu głównie hamuje, a nie leci i spada blisko. A znaleziono je jakoby daleko, za laskiem. Wiem, było mało czasu i trudno wszystko przewidzieć. :)

    Komputerową symulacje lotu skrzydła po jego hipotetycznym oderwaniu się przedstawił prof. W. Binienda.
    Więcej o tym:
    http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=6U_pw18kx5M#t=926s

    No i, last but not least,zdaniem fizyków nie jest praktycznie możliwe, aby w wyniku zderzenia jednoczesne oderwało się skrzydło i ucięta została brzoza. Albo jedno albo drugie, bo to ciała o rożnych gęstościach.

    "Może trzeba sobie wyrzucić parę razy coś płaskiego przez okno jadącego samochodu aby nie podpierać sie takimi bzdurami".


    Oj to to. Zrób sobie podobne jak w tupolewie 6-metrowe skrzydło ze styropianu i wyrzuć je z szybko jadącego samochodu. Zobaczysz jak to działa, jak daleko odleci. :)
  • 2012-05-09 01:23 | Negortin

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    do tego pociągu powinniśmy również wsadzić tow. Macierewicza - nieugiętego bojownika o wolność :-) ten facet jest naprawdę niesamowity - to lepsze niż kabaret...
  • 2012-05-09 01:39 | Negortin

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    z braku profesjonalizmu w komisji Millera (czy ogólnego bałaganu towarzyszącemu całej tej propagandowej wizycie Kaczyńskiego i jej przykrych skutków) nie wynika że był to jakiś spisek.

    Niestety wielu ludzi nie jest w stanie zaakceptować, że wiele wydarzeń historycznych dzieje się po prostu przez przypadek, że historią często decyduje ślepy los a nie jakaś tam wyimaginowana opatrzność.
    Część ludzi nie jest w stanie tego zaakceptować i stąd liczne tłumy
    analizujące zabójstwa JFK, RFK, MLK, ataki 9/11, śmierć Diany itp. itd.
    Każda nieoczekiwana śmierć ważnej postaci stwarza nową teorię konspiracji.
    Ich zwolenników nigdy nie zabraknie.
    W tym wypadku dla mnie nie ulegało wątpliwości już 10. kwietnia 2010, że wokół tego wydarzenia teorie konspiracji będą rosły jak grzyby po deszczu.

    Ja cały czas mam wrażenie, że Ci "badacze pisma świętego" mają z góry postawioną tezę, którą chcą udowodnić - tutaj nie chodzi o prawdę, tylko o udowodnienie, że Kaczyński padł ofiarą spisku. Koniec. kropka.
    Dlatego będą dzielić włos na czworo i latami debatować nad mało istotnymi szczegółami - głównie po to by zasiać wątpliwości...
    Jest to taktyka bardzo znana z ataków kreacjonistów. Oni też szukają drobnych luk w teorii ewolucji i jeśli coś znajdą to od razu twierdzą,
    że jest to niezbity dowód na stworzenie świata 6000 lat temu.
    Tutaj podobnie skrzydło odpadło a przecież nie powinno: wniosek - zamach.
    Samolot nie mógł się obrócić (mimo że leżał kółkami w góre): wniosek - zamach
    itp. itd, ad nauseam...
  • 2012-05-09 01:46 | Negortin

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    no właśnie, gdyby załoga tego samolotu przestrzegała procedur,
    to nie mielibyśmy dzisiaj tej dyskusji.
    A Kaczyński i tak przegrałby wybory... z tym że najprawdopodobniej w pierwszej rundzie.
  • 2012-05-09 07:13 | Belizariush

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Odnoszę wrażenie, że ludzie głoszący teorię o zamachu jako przyczynie katastrofy lotniczej w Smoleńsku, celowo lub nieświadomie, nie zwracają uwagi na rzecz bardzo istotną. Z punktu widzenia tych, którzy rzekomo byli inspiratorami tego zdarzenia zamach taki byłby czymś najgorszym, co mogło się wydarzyć. Po pierwsze historia terroryzmu pokazuje, że eliminacja drogą zamachu jakiejś osoby sprawia, że w jej miejsce przychodzi następna o poglądach daleko bardziej radykalnych, niż osobnik zamordowany. Proszę porównać osoby Lecha i Jarosława Kaczyńskiego, który zastąpił tego pierwszego w drodze do fotela prezydenckiego. Po drugie skoro już były te dwa wybuchy na pokładzie samolotu, to czemu miały nastąpić nad terytorium Rosji, a nie np. nad Białorusią lub nawet po starcie ? Nie sądzę, aby przebiegli Rosjanie tak się podłożyli, zamiast zagmatwać jeszcze bardziej sprawę, powodując wybuch bomb nad terytorium Polski. Po trzecie wreszcie należy zadać pytanie, kto w wyniku śmierci Prezydenta najwięcej zyskał w sensie politycznym; Tusk i PO, Rosja, czy PiS ze swoim guru Kaczyńskim. Odpowiedź nasuwa się sama. W związku z tym jedyna prawdopodobna teoria dot. zamachu jest taka, że stoi za nim Jarosław Kaczyński ze swoimi ludźmi. Musi być przecież coś na rzeczy, że Antoni do Smoleńska pojechał pociągiem, to nie może być żaden przypadek. Zwolennikom tezy o zamachu pragnę przypomnieć ponadto, że naczelny rabin Polski, pan Schudrich w ostatniej chwili zrezygnował z wylotu pechowym samolotem, co również z pewnością nie było przypadkowe. A w ogóle to okazało się, że mamy w Polsce całe rzesze znawców lotnictwa i specjalistów od wypadków lotniczych.
  • 2012-05-09 07:24 | leniin

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Jak ? mozna miec tytul naukowy i blaznic sie wystawianem opini na temat katastrofy siedzac w Kanadzie i USA.Nikt normalny tego nie robi ,robia to tylko "specjalisci" zwiazani z Macerewiczem. Teraz chlopcy dopisali siebie do Wikipedi w " wielkim" dorobkiem naukowym nie bylo ich jednak w momencie jak Macierewicz pierwszy raz sie na nich powolal sprawdzalem szukalem nie bylo ic nie bylo tez nic na stronie Uniwersytetu w Akron o Bienawie .......no mozna sprawdzic o nim tutaj:
    http://www.ratemyprofessors.com/ShowRatings.jsp?tid=1026622
    ale jak widac " profesor " ma jedna powtarzam jedna ocene na dzis to znaczy 8 Maja 2012 roku .
    w Wikipedi zas jest na temat Kazimierza Nowaczyka... : ....." W stanie wojennym, wiosną 1982 r., w ramach akcji „uczelnie”, został internowany i osadzony w więzieniu w Iławie, podobnie jak jego czterech studentów, wśród których był Marek Czachor. Podczas tego odosobnienia poznał i zaprzyjaźnił się z Antonim Macierewiczem....."
    .......... A Professor is a highly accomplished and recognized academic, and the title is awarded only after decades of scholarly work. In the United States and Canada the title of professor is granted to all scholars with Doctorate degrees (typically Ph.D.s) who teach in two- and four-year colleges and universities, and is used in the titles Assistant Professor and Associate Professor, which are not considered Professor-level positions elsewhere, as well as for Full Professors.
    Tytuly jakich uzywaja oczywiscie robia wrazenie ale w USA i Canadzie tytuly " Assistant Profesor " i " Associate Profesor " dostaja wykladowcy ktorzy prowadza wyklady . Profesorem wiec jest nauczyciel fizyki w polskim gimnazjum .Oczywiscie nie sa to tytuly naukowe ktore dostaje sie za osiagniecia naukowe .
    Nagle kazdy w Polsce jest specjalista od katastrof lotniczych , jedankze ci co sie na tym znaja i FAKTYCZNIE LATAJA SAMOLOTAMI niegdzie nie sa cytowani a mozna ich poczytac tutaj :
    http://lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogolne/15-wypadki_i_incydenty_lotnicze/24626-2010_04_10_tu_154_samolot_prezydenta_rp_rozbil_sie_pod_smolenskiem-119.html

    Macerewicz z Fotyga latali po Kongresie USA,latali tez po Senacie USA , nikt w tych instytucjach nie bral ich powaznie, z nikim nic nie mogli nic zalatwic .
  • 2012-05-09 08:19 | pola

    bardzo dobre i rzeczowe argumenty

    reszta ponizej poziomu morza, lotniska, Polityki i tzw zdrowego rozsadku
  • 2012-05-09 08:22 | pola

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    to jest rowniez moja teoria…
  • 2012-05-09 08:45 | wels5

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Profesorowie - symulanci. I taki też efekt.
  • 2012-05-09 11:05 | cmos

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "Oj to to. Zrób sobie podobne jak w tupolewie 6-metrowe skrzydło ze styropianu i wyrzuć je z szybko jadącego samochodu. Zobaczysz jak to działa, jak daleko odleci. :)"

    Pan modelarz? I to pewnie poczatkujący. Ale prawdziwe samoloty nie są ze styropianu tylko, już od czasów Hugo Junkersa, z metalu.
    Poza tym jakoś dyskutanci nie znają czegoś takiego jak "rzut ukośny", a za moich czasów przynajmniej było o tym w szkole na fizyce. Chyba nawet w szkole podstawowej. Czyżby edukacja w kraju podupadła aż tak bardzo?
  • 2012-05-09 11:45 | wels5

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Jak "profesorowie" - symulanci biorą się do roboty, to efekt musi być murowany. Po myśli A. Macierewicza.
  • 2012-05-09 16:21 | MMK

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "Zrób sobie podobne jak w tupolewie 6-metrowe skrzydło ze styropianu i wyrzuć je z szybko jadącego samochodu. Zobaczysz jak to działa, jak daleko odleci. "

    Dalej twierdzę, że to co wykona owo skrzydło (wykonane z czegokolwiek, w jakimkolwiek rozmiarze) to na pewnio _nie_ bedzie "ruch ciała stałego – opadanie". :)
    Tu się przynajmniej zgadzamy, tak ?
  • 2012-05-09 16:49 | MMK

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "Ndaniem fizyków nie jest praktycznie możliwe, aby w wyniku zderzenia jednoczesne oderwało się skrzydło i ucięta została brzoza."

    A pokaż film/zdjecia/cokolwiek gdy w wyniku kontaktu drzewa ze skrzydłem wygrywa szkrzydło ;) przy prędkości powyżej 100km/h ? ;) Bo dowodów na to co nie jest wg Ciebie praktycznie możliwe multum :)

    "Albo jedno albo drugie, bo to ciała o rożnych gęstościach. "
    Tzn jak są ciała o różnicych gęstościach to jedno z ciał nie uszkadza się w zderzeniu, tak ? ;)
    Myśle że każde zderzenie samolotu z drzewem pokazuje że jednak uszkadza się jedno i drugie.
    A tego wynika że jedno i drugie (szrzydło i brzoza) mogło się uszkodzić tak ze pękło.
  • 2012-05-09 17:09 | MMK

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "bo problem w tym, że skrzydło urwane jakoby na wysokości 6 metrów nie mogło przelecieć 111 metrów, zwłaszcza że pod drodze był las drzew. "

    Prędkość skrzydła, załóżmy 200km/h (Tu leciał szybciej) = 55m/s.
    Mając taką prędkość, teoretycznie i bez oporów powietrza, skrzydło jest w stanie wznieść się w na wysokość około 300m (np w 5.5[s] pionowo )

    Na prawdę spory zapas (na opory powierza i stratę części energii przy zderzeniu) a fizyka na poziomie szkoły podstawowej (s = at², v = at, a = g).

    Gdzie tu problem ?


    "skrzydło to nie piłeczka tenisowa, ma zupełne inne właściwości aerodynamiczne, po oderwaniu głównie hamuje, a nie leci i spada blisko"

    Wg mnie rozpędzone skrzydło ma właśnie takie własności że wręcz się wznosi (na początku) i spada dalej ;)
    Nie wiem skąd pomysł że odcięte skrzydło jakoś nagle "głównie hamuje" ;) ?

  • 2012-05-09 17:13 | MMK

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "to parametry mierzone przez inne urządzenia podają , że samolot leciał wyżej .
    Czy inni fachowcy oceniali tę sprawę ? "

    Przycięte drzewa i krzaki mógł sobie obejrzeć każdy, prawda ?
  • 2012-05-09 17:22 | MMK

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "fali uderzeniowej nie usłyszeli pasażerowie, bo wcześniej zostali przez nią zabici,"

    Czy G. Szaludziński wyjasnia skąd się wzieły, w tej sytuacji, nagrania parametrów lotu i głosów z kabiny aż do momemntu uderzenia w ziemie ?
    Szczególnie ciekawe byłoby prorocze "kmać" w kokpicie ...
  • 2012-05-09 18:38 | gsj

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    To są rozważania. Fakty zostały opisane. Dla mnie decydujące znaczenie mają fakty (fizyczne). Dobierając parametry do modelu, można "udowodnić" wszystko. Dla mnie to czysta polityka i strata czasu oraz niemałych pieniędzy.
    Fakty są bezwzględne.
  • 2012-05-09 21:50 | Andrzej Mnich

    Bzdury mój panie

    Koronnym dowodem na to, że było to zwykłe rozpieprzenie samolotu o glebę jest sakramentalne "k... mać" wypowiedziane przez pilotów. Samolot się najzwyczajaniej w świecie rozpieprzył. Wszelkie teorie spiskowe w rodzaju wybuchów nie znalazły jak dotychczas żadnego uzasadnienia, ale co równie ważne, nie sposób znaleźć absolutnie żadnego motywu zamierzonego działania osób trzecich. Jest co prawda jeden człowiek, któremu jeden z pasażerów przyprawił wieniec rogów, ale rogacz raczej miałby problemy ze zorganizowaniem i sfinansowaniem takiego spisku. Zresztą o wiele prościej byłybo wynająć jakiegoś bandziora, żeby Casanovie ryja obił. Jak rozumiem, uważacie, że orgsanizatorami byli Rosjanie. To się też nie trzyma kupy, bo Rosjanie ryzykowliby skandal międzynarodowy. Nawet gdyby przyjąć, że celem zamachowców nie był i-tak-wkrótce-poległy-wwyborach Kaczyński, lecz wierchuszka polskiej generalicji, to tak jest to bzdura. Z pkt widzenia Rosji, Polska armia budzi tylko śmieszność, to nie jest żaden przeciwnik dla nich. W Rosji śmieją się z takich teorii, Polska budzi u nich tylko politowanie i żadną miarą się z nami nie liczą, czego dowodem traktowanie Polski w sprawie gazu.
    Prawda jest o wiele bardziej brutalna, banalna i glupia. Nie mieści się w głowie, że z prozaicznych powodów doszło do katastrofy samolotu z prezydentem RP i mnostwem innych ważnych osób. Moim zdaniem państwo i jego służby nie stanęły na wysokości zadania. Konsekwencją tego rodzaju wniosków, całkowicie zgodnych zarówno z raportem MAK, jak i wnioskami komisji Millera i w dużym stopniu zgodnych również z wieloma zarzutami Macierewicza, Gazety Polskiej itd., powinna być natychmiastowa dymisja nie tylko ministra Klicha, ale i samego premiera RP, a także całej galerii postaci.
    Powiedzmy sobie wprost. Ta cała katastrofa to wynik polskiego bardaku i nieodpowiedzialności. Nie jest prawda, że wszyscy odpowiedzialni zginęli w katastrofie. Wielu rzeczywiście zginęło, ale wielu nie i mają się dobrze.
  • 2012-05-09 23:43 | Mauro Rossi

    Jak?

    "Pan modelarz? I to pewnie poczatkujący. Ale prawdziwe samoloty nie są ze styropianu tylko, już od czasów Hugo Junkersa, z metalu".

    Nie ma różnicy - w tym sensie, że i paralotnie latają i metalowe konstrukcje także. Powodem siła nośna skrzydeł. Ale jeśli te skrzydła ustawione zostaną powierzchnia płaską do kierunku lotu to już domyślasz się co się stanie? Skrzydło gwałtownie hamuje, powodem opór powietrza. A teraz policz sobie jaki jest stosunek krawędzi natarcia ("brzegu") do płaskiej powierzchni skrzydła i co z tego wynika dla początkowo chaotycznego ruchu urwanego kawałka skrzydła. Jest kilka filmów w sieci pokazujących co dzieje się z urwanym skrzydłem. Strzela do góry i opada płaskim torem balistycznym - zależnie od wysokości - blisko punktu oderwania. Aby skrzydło przeleciało 111 metrów musiałoby według obliczeń odpaść na wysokości ok. 26 metrów. Co zresztą potwierdzają inne zarejestrowane dane (np. zignorowane przez MAK i komisje Millera przeciążenia pionowe, skierowane w dół), że na tej wysokości coś się działo z samolotem. Drzew tak wysokich w rejonie katastrofy nie było i nie ma.

    "Poza tym jakoś dyskutanci nie znają czegoś takiego jak "rzut ukośny", a za moich czasów przynajmniej było o tym w szkole na fizyce. Chyba nawet w szkole podstawowej".

    Proponuje powstrzymać się od stosowania fizyki szkoły podstawowej do analizy niektórych szczegółów tej katastrofy. Nawet w żartach.
  • 2012-05-10 11:04 | Andrzej Mnich

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "Podobno skrzydło jest elementem centropłatu, najmocniejszej części 100 tonowej (z paliwem) maszyny na którym opiera się cała siła nośna samolotu. "
    Podzielam tą opinię i wyprowadzam stąd biegunowo odmienne wnioski. Mianowice takie, ze rozpieprzona zostaje zarowno brzoza, jak i skrzydlo.

  • 2012-05-11 13:48 | ozmo

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Kto?
    Panu Biniendzie Politechnika Warszawska (mgr inż.), Drexel University, Philadelphia, US (Msc, PhD), University of Akron (stanowisko profesora z tzw. tenurą).
    Panu Nowaczykowi Uniwersytet Gdański i University of Maryland
    Panu Czachorowi Uniwersytet Gdański, PAN, Uniwersytet Warszawski
  • 2012-05-11 19:53 | ozmo

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    No patrz Pan...
    nie zna się...
    a ludzie z NASA, Boeinga, General Electric i paru innych tego nie wiedzieli i zlecili panu Biniendzie symulacje zniszczeń silników turboodrzutowych.
    I jeszcze mu za te symulacje dali prestiżową nagrodę ASCE...
  • 2012-05-12 01:45 | bumbos

    mądrość etapu

    co racja to racja siedźmy cicho bo jak nie to Rosjanie nas zbombardują i to bez wypowiedzenia wojny
  • 2012-05-12 08:58 | MMK

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "Po drugie skoro już były te dwa wybuchy na pokładzie samolotu, to czemu miały nastąpić nad terytorium Rosji, a nie np. nad Białorusią lub nawet po starcie ? Nie sądzę, aby przebiegli Rosjanie tak się podłożyli, zamiast zagmatwać jeszcze bardziej sprawę, powodując wybuch bomb nad terytorium Polski"

    Oh, wtedy badałyby polskie komisje sprawę i nie byłoby tak łatwo ukryć zamach. ;)
    Mnie zastanawia jak udało sie zgrać wybuch z wyciętym pasem zieleni. Zdalnie sterowany samolot ? Wycinali szybko zaraz po wybuchu ? ;)
  • 2012-05-13 02:21 | wari

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Jeśli samolot leciał wyżej, to znaczy, że Rosjanie podłożyli bombę pod brzozę (tudzież parę innych drzew), która pod wpływem wybuchu wyskoczyła z ziemi na odległość 100, 200 (?) metrów i walnęła w skrzydło? Ewentualnie połamali drzewa?
    Chyba jest granica absurdu? A może nie ma...
  • 2012-05-13 02:31 | wari

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "Specjalista, autor książek, a jednocześnie właściciel firmy, która musi sprawdzać się biznesowo. "

    Brak zleceń. Nie ma lepszej reklamy nikomu nieznanej firmy.
  • 2012-05-13 02:47 | wari

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    "I co, skrzydło samo leciało? "

    Według hipotez tu prezentowanych nie tylko skrzydło leciało samotnie. Także brzoza musiała lecieć samotnie, bo samolot leciał wyżej niż rosła brzoza. W ten oto sposób zostało dowiedzione, że samotnie lecąca w powietrzu brzoza zderzyła się ze samotnie lecącym skrzydłem samolotu. A co z resztą samolotu?
  • 2012-05-16 16:46 | jasiek

    Re:Jak dyletanci symulowali katastrofę?

    Proponuje expertom z uniwersytetow amerykanskich aby oglosili swoje ekspertyzy w powaznym czasopismie naukowym. To bylby najlepszy sposob na ich weryfikacje i kompletna degradacje naukowcow. Po tym samobojczym kroku byliby juz bezrobotnymi profesorami.
  • 2012-05-22 12:40 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Symulowali nie ukrywając,że nie mieli pewności co prawdziwości założeń.
    Nad programem badania dla potwierdzenia,czy też obalenia zrodzonych hipotez panuje globalna zmowa milczenia.
    Tym bardziej dziwne,że lot był wojskowy i strona rosyjska przy takich warunkach klimatycznych i takim wyposażeniu miała w obowiązku zamknąć lotnisko.
  • 2012-06-01 10:24 | kacper

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Koniecznie trzeba przeznaczyć z budżetu kwotę w wysokości 25mln i przekazać te pieniądze pseudouczonym to oni udowodnia kazdą wymyśloną bzdurę.To już raz zadziałało jak przeznaczono miliony z budżetu IPN dla zbadania i oczernienia Wałęsy.
  • 2012-06-05 07:31 | Rex

    Re:Jak profesorowie symulowali katastrofę?

    Moze by tak Polityka zamiast sobie i czytelnikom macic w glowach zajela sie tematem wraku samolotu z niby katastrofy smolenskiej.Tu chyba jest w koncu cos do wyjasnienia bez potrzeby autorytetow naukowych. Albo wrak ma Polska, albo Rosja. Moze niech Polityke wyusle swoich dzielnych dziennikarzy z misja wyjasnienia tej jednej tajemnicy: liedy w koncu Polska odzyska od Rosji sowja wlasnosc jaka jest wrak po niby-katastrofie smolenskiej.