Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Czy faceci są do niczego?

(71)
Dlaczego Polki tak bardzo nie chcą dziś rodzić dzieci – niemal najbardziej ze wszystkich kobiet na świecie? Oprócz powszechnie wymienianych przyczyn materialnych powtarza się jeszcze jedna: bo nie wierzą w mężczyzn. Nie mogą trafić na solidnych partnerów.
  • 2013-04-16 21:48 | hohoberiberi

    ale tak właściwie w czym jest problem?

    Z wyróżnieniem skończyłem 2 lata temu Politechnikę Warszawską, czyli dla nieświadomych najlepszą uczelnię techniczną w Polsce. hoho. Praktyki zagraniczne, języki obce, aktywność w organizacjach studenckich. I nagle półroczne bezrobocie i szereg upokorzeń na rozmowach kwalifikacyjnych, gdzie stare próchno ledwo mówiące po polsku pyta, czy w pisaniu listu motywacyjnego po angielsku pomagali mi koledzy. Aż się chce być odpowiedzialnym partnerem, który gotuje, zmywa i jednocześnie znajduje wszystkie punkty G, P, L i N.

    Po półrocznym bezrobociu natomiast dostałem się do pracy do fabryki i uczestniczyłem w dyskusjach na temat zakupu nowych maszyn. Nowe maszyny mają to do siebie, że potrzebują do obsługi mniej ludzi, niż te stare. To moje podwórko. Koledzy informatycy już bez ogródek mówią o tym, że ich projekt pozwoli zastąpić 3 kasjerki. Albo 2 księgowe.

    Czy problem na pewno polega na tym, że dzieci jest za mało?
  • 2013-04-17 09:24 | takisobiepolityk

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Za to faceci zawsze trafia na solidną kobietę ??? Znam sporo młodych "kobiet" które gotować nie potrafią, w pracy też najlepiej zęby siedziały, poświeciły tyłkiem do szefa i dostały kasę. Podobnie jest ze związkami, jaka szansa że nie zdradzi z innym zazwyczaj bardziej zamożnym facetem ??? A alimenty trza będzie płacić...
  • 2013-04-17 11:51 | aniga

    Re:Czy faceci są do niczego?

    No tak. Za rączkę faceta trzeba poprowadzić, pogłaskać po główce, podać pod nos. Niech się czuje doceniony, niech wie, że wartościowy. Bo przecież jest jak niemowlę, bez odpowiedniego pokierowania nie ogarnie!
  • 2013-04-17 15:26 | Just me

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Wreszcie ktoś zaczyna o tym mówić. Już w tej chwili najbardziej rentowne są firmy, które mają produkcję zautomatyzowaną, wojen nie wygrywa się ilością mięsa armatniego, a system emerytalny w obecnej formie zawali się i tak w ciągu góra kilkunastu lat. Już dziś o potędze państwa nie stanowi ilość obywateli i ten związek będzie coraz słabszy. Nie ma co ciągle szukać winnych, że dzietność spada, bo kobiety są wygodnickie, a mężczyźni to nieudacznicy. Po protu model ciągłego wzrostu populacji, jak to drzewiej bywało, się wyczerpał i nie będzie mieć też uzasadnienia w przyszłości.
  • 2013-04-17 20:46 | MagdalenaM

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Pani Redaktor,
    mnie zastanawia jeszcze jedna kwestia. Najwiekszy wplyw na wychowanie tych 'beznadziejnych mezczyzn' maja jeszcze jednak nadal kobiety. Kobiety pragna mezczyzn, a wychowuja samolubnych mamisynkow. Wyreczaja we wszystkim. Licza tez na ojca, ze pokaza wzor meski, a Ci sa zdegustowaniu zniewiescialoscia swoich synow, nie np. widzac w dwulatku po prostu malego dziecka do nauczenia swiata. Kolo zamkniete. W Irl mezczyzni sa mniej 'macho' w porownaniu do polakow. Przez to widze, ze maja tez mniejsza presje i mniej sie wstydza pewnych zachowan, a i oczekiwania kobiet sa mniejsze.
  • 2013-04-18 23:39 | Avast

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Bardzo madrze napisane, ale niestety obecnie nikt nie slucha ludzi madrych. Wyobrazmy sobie Polske za lat 50 - 20 mln mieszkancow, glownie w Warszawie (10mln) ale i w innych duzych osrodkach miejskich - maly procent mieszkancow na wsi - rolnictwo wysoce zautomatyzowane.
  • 2013-04-20 10:30 | Cezary

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Czy faceci są do niczego ? To zależy kto i czego od nich oczekuje... Faktem jest, że na naszych oczach zmienia się zarówno kulturowy jak i ekonomiczny model podstawowej komórki społecznej jaką jest rodzina. W ślad za tym idą przemiany obyczajowe, które facetów ustawiają z pozycji głównej na poboczną. Nie wszyscy faceci to akceptują, więc ci, którzy nie mają się z kim realizować w tradycyjnych rolach społecznych, zaczynają się wycofywać i model singla, zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn święci triumfy, wykazując tendencję rosnącą. Natomiast informacja, że nieomal co trzecie małżeństwo kończy się rozwodem świadczy o tym, że nie każdy z małżonków zdał sobie sprawę z tych przemian. Chociaż to, że Polki nie chcą dziś rodzić dzieci, to akurat informacja pozytywna, gdyż w obecnej umowie społecznej populacja musi być dostosowana do rynku pracy. A ten z ogólnie znanych powodów zaczyna się znacznie kurczyć. Twierdzenie, że gospodarka będzie rosła wraz z rosnącą liczbą ludności - na skutek postępu technologicznego i chciwości dysponentów kapitału - stało się nieprawdziwe.
  • 2013-04-21 08:14 | Boppelsen

    Polska wiadaca sila nowych przemian

    Coz, tam gdzie sa wielkie kleski glodowe rodzi sie najwiecej dzieci.
    To moze nam pokaze o co chodzi naturze albo panu Bogu (jak kto woli...)
    W przedwojennej Polsce na wsi zawsze bylo duzo dzieci.
    I wiadomo bylo czego oczekiwac od kobiety i czego od mezczyzny.
    Podobnie bylo w socjalizmie - byla praca i bylo co do geby wlozyc
    ale nie bylo tyle zeby siedzec na pupce i marzyc o gwiazdkach z 'zachodu'.
    To ze dzis ekonomia, nadziani inwestorzy oraz politycy z wizja impotentow
    spolecznych narzucili tez przejsciowy model nie zwalnia z szukania lepszego.
  • 2013-05-02 08:15 | axiom1

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Powody sa przedewszystkim ekonomicze. Brak ekonomicznego bezpieczenstwa po 'cudownej' transformacji jest powodem wyludninia sie Polski. Np, polacy to obcokrajowcy w Brytani ale maja tam znacznie lepsze warunki do planowania rodziny i normalnego zycia. Dlatego tam polki rodza.

    W 1980 znany pomocnik elektryka w Stoczni Gdanskiej mial siedmioro dzieci, nie pracujaca zone i mieszkanie. Bo mogl sobie na to pozwolic. A tylo tak zle. Oh, jak bylo zle.

    Obecnie elektryk na umowie smieciowej jezeli wogole mialby prace nie moze sobie pozwolic nawet na zaadoptowanie psa. A jest tak dobrze. Oh jak jest dobrze na Zielonej Wyspie.
  • 2013-05-02 09:23 | Druid

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Poznacie fachowca po skutkach jego pracy.Zatem tzw. faceta : rodzą kobiety, w przedszkolu i szkołach kobiety, w pracy tej "niefizycznej" kobiety. Tak wychowały, tak nauczyły, tak zmanipulowały, że "produktem" ich pracy jest dupek bez kręgosłupa moralnego.
    A może panie pozwolą, że same zdefiniują ich pojecie "faceta"? Napisać czego w końcu chcą od mena, jak wg ich wyobrażenia wygląda i zachowuje się w środowisku.
    Uważam, że szeroko zrozumiane środowiska sfrustrowanych pań, nieudanych w związkach, tych "z wyszszym wyksztaucenjiem i fakóltetamy oraz jenzykamy", nieco przechodzonych lecz nadal z aspiracjami dorwało sie do pisaniny w różnych blogach i serwisach mącąc w sytuacji, w której rząd obcina wydatki socjalne i na naukę, a oczekuje cudów w kosztach społecznych utrzymania dzieci, wychowania i wykształcenia. Biedulki - Wam potrzebny głupek, który będzie poprawiał Wasz status społeczny i materialny, był pięknym i zdrowym macho na kolanach przynoszacym kwiaty i zapewniał, że kocha po wsze czasy, oraz udawał, że nie widzi bałaganu w chałupie i "szwagrów" wokół.
    Kobiety dobre, mądre i kochające mają swoich facetów u boku. Oni także piorą, sprzątają i spacerują z dziećmi. A w nocy - noooooooo, wiadomo. I nie mają ani ochoty ani czasu zajmowania się tym tematem.
    Ale Was to nie dotyczy.
    Amen.
  • 2013-05-02 09:26 | Cisza

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Facet sam rodziny nie utrzyma. Do 25 roku życia studia. Potem staż. W niektórych zawodach aplikacje, strudia podyplomowe. A czwarta dycha to nie jest już to zdrowie, które pozwala rodzić, nie spać i pracować po naście godzin dziennie.
    Nasze matki były po kilka lat na wychowawczym. Żadnych żłobków, babć itp.
    My na to nie możemy sobie pozwolić.
    Ba, my nawet na dziadków nie możemy liczyć- jeśli w ogóle żyją, jeśli w tym samym mieście mieszkają to babcie mamy schorowane po kilku ciążach, a dziadków schorowanych tyraniem na wieloosobowe rodziny. Do tego czarnobylskie izotopy we krwi i brak więzi pokoleniowej.
  • 2013-05-02 09:55 | Berkano

    Re:To patriarchat jest do niczego.

    Kolejny artykuł o tym jak by tu przejechać się po kobietach.
    Na całe szczęście kobiety zaczynają przytomnieć i rozwijać się. Budzi się Świadomość kobiet, natomiast mężczyźni zostają mentalnie na tym samym poziomie co ich ojcowie, po prostu drogi kobiet i mężczyzn rozchodzą się i bardzo dobrze. Dopóki mężczyźni nie zrozumieją, że kobieta też człowiek, a nie maszyna do rodzenia, sprzątania, prania, i doopy dawania, dopóty drogi współczesnych kobiet i mężczyzn będą się rozchodzić. Jak czytam taki kolejny artykuł o kobietach(jakie to one są leniwe i niedobre, bo chcą należne im prawa), to widzę wojnę wytoczoną przeciwko kobietom. Wojnę wytoczoną przez patriarchat, media, rząd i kościół. Religijne władze zakazały aborcji(to co jest niby dozwolone, to paskudny żart z kobiet), antykoncepcję publicznie się potępia, pozamykano przedszkola, zabrano pracę kobietom(po macierzyńskim też), pierze się mózgi gdzie się tylko da i gów..o, dzieci jest coraz mniej. "Biedni" mężczyźni zrobili się do niczego, bo kobiety podnoszą głowy i głośno zaczynają domagać się RÓWNOŚCI i tego co mężczyźni mają od prawie zawsze, czyli władzy i prawa do decydowania? Taka Paradowska jest zniesmaczona tym, że Feministki głośno mówią o religijnych poglądach następcy Gowina, i dobrze niech głośno krzyczą, bo poglądy takich jak nowy minister mają wpływ na życie, godność i wolność kobiet polskich. Gdyby osobisto-religijne poglądy ministra zostawały w domu, gdy on wychodzi do pracy, to wtedy oceniałybyśmy jego kompetencje. Jak na razie, doświadczenie z polskimi katolickimi posłami, prezydentami i resztą, nauczyło nas, że nie można być cicho. W przeciwnym razie mała dzietność Polek będzie małym problemem w porównaniu z całkowitym brakiem kobiet w Polsce. Polki powinny olać całkowicie to państwo i zostawić je razem z "biednymi misiaczkami", politykami i klerem, niech się rozmnażają między sobą i tyrają na własne emerytury.
    Pozdrawiam garstkę normalnych facetów, wiem, że jeszcze tacy są.
  • 2013-05-02 12:03 | hmm

    Re:Czy faceci są do niczego?

    > Czy problem na pewno polega na tym, że dzieci jest za mało?

    Lata temu w Pekinie widziałem zabawny z mojego punktu widzenia obrazek - każdy autobus miejski oprócz kierowcy miał na pokładzie konduktora, sprzedającego i kontrolującego bilety. Żeby to było opłacalne, ten dodatkowy człowiek na pokładzie musiał mieć bardzo skromniutką pensję. Dla porównania, dzisiaj na niemieckim dworcu ciężko znaleźć okienko, w którym można by było kupić bilet - praca ludzka jest za droga na tak trywialną czynność jak sprzedaż biletów, więc bilety kupuje się w automacie. Czy to znaczy, że w Niemczech rzesze ludzi zostały bez pracy? Nie. Automaty do sprzedaży biletów stoją w każdej pipidówie, na każdej stacji, gdzie nigdy wcześniej nie było okienka z kasjerką sprzedającą bilety. Te automaty muszą być napełniane papierem, opróżniane z pieniędzy, konserwowane, itd - czyli ciągle trzeba kogoś zatrudnić do ich obsługi.
    Twoje maszyny, póki co, nie zastępują ludzi, ale zwiększają produkt wyjściowy wytworzony przez przeciętnego pracownika, pozwalając mu tym samym żyć na coraz wyższym poziomie (innymi słowy, zwiększają wydajność). Kiedy siła robocza zacznie się kurczyć (przy w miarę stałej liczbie konsumentów, bo ludzie nie kopią w kalendarz pierwszego dnia po przejściu na emeryturę), mimo wzrostu wydajności nasz poziom życia nie będzie taki, jakby być mógł. Oczywiście, samo dziecioróbstwo nie wystarczy, potrzebna jest też edukacja, by ta "zastąpiona" przez maszynę kasjerka była w stanie robić coś innego, niż robiła do tej pory. To tak w uproszczeniu.
  • 2013-05-02 13:14 | b

    Re:Czy faceci są do niczego?

    damski szwonizm :
    badań SGH (program Famwell, dotyczący kondycji polskiej rodziny) wynika, że aż połowa bezdzietnych młodych Polek nie spotkała dotychczas nikogo, z kim mogłaby planować obiecujący, dzieciodajny związek.
    wniosek: Nie ma z kim tych dzieci począć, a cóż dopiero wychowywać.

    Połowa bezdzietnych młodych -Polakow- nie spotkała dotychczas nikogo, z kim mogłaby planować obiecujący, dzieciodajny związek. wniosek: faceci sa bezndziejni


    (podtekst-kobiety sa racjonalne i niezalezne, faceci sa problemem)


    no prosze...
  • 2013-05-02 14:17 | KrzysztofMazur

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Rozumiem, że ten tytuł na okładce miał na celu zmniejszenie sprzedaży gazety wśród facetów? Czy osiągnęliście sukces w tym zakresie?
  • 2013-05-02 15:18 | bea

    Re:Czy faceci są do niczego?

    "Faktem jest, że na naszych oczach zmienia się zarówno kulturowy jak i ekonomiczny model podstawowej komórki społecznej jaką jest rodzina. W ślad za tym idą przemiany obyczajowe, które facetów ustawiają z pozycji głównej na poboczną."

    No właśnie, to jest problem z mentalnością facetów w Polsce. Jak nie mogę być panem i władcą, to przegrałem, jestem na pozycji pobocznej. Babie trzeba pokazać, gdzie jej miejsce, bo jak nie ty ją, to ona ciebie. Kobietom rzygać się chce na myśl o przepychance zamiast partnerstwa i nie chcą ryzykować.
  • 2013-05-02 17:04 | camel

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Och tu moja biedna ilustracjo do artykułu. Wypłakałeś się? Baby się ucywilizowały i nie chcą już ci prać, sprzątać i w nocy dawać, niezależnie od tego, że nie jesteś macho, nie dajesz kwiatów i śmierdzą ci skarpety? Może jeszcze baba wymaga kąpieli przed conocnym "nooo, wiadomo"? I nadal nic nie rozumiesz :)
  • 2013-05-02 17:06 | camel

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Myślę, że faceci kupili, za to polskie chłopy i tak słabo składają literki a poza tym preferują piwo. Suma sumarum straty nie będzie.
  • 2013-05-02 17:52 | axiom1

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Chyba nie wiesz ze dziecko to co najmniej 20 letni projekt. A obecnie w Polsce nikt nie moze byc pewny ze jutro bedzie mial prace. Bez pewnosci dochodow nie jest moizliwe planowanie rodziny.

    Kobieta w ciazy wylatuje z pracy. Kobieta z malym dzieckiem nie dostaje pracy. A newet gdy oboje pracuja to i tak nie moga marzyc o dziecku. Za przecietna place nawet nie mozna kupic 1 m2 mieszkania.

    Podstawy zycia w Polsce zostaly zniszczone !!!

  • 2013-05-02 19:42 | Tichy62

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Czy w redakcji jest ktoś kto czyta teksty przed publikacją? Wygląda na to, że nie. Jak można było puścić taki chłam.
  • 2013-05-02 21:05 | monika

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Tak, tak - a swistak zawija w sreberka. A przed wojna rolnik mial dziesieciori dzieci i (niby) niepracujaca Zone. I gniezdzili sie w chalupinie na 30 metracch, a do doroslosci dozyla polowa dzieciakow, rodzice byli staruszkamo po piecdziesiatce. Wyobrazasz sobie dzis w takich warunkach zyc? Po prostu oczekiwania ludzi wzrosly. Nie chodzi juz tylko o to, by dziecku dac chleba ze smalcem. Chodzi o to, by je wyksztalcic, chodzi o to, zeby powolac je do zycia nie wtedy, kiedy tak wypadnie, ale wtedy, kiedy masz pewnosc, ze je chcesz. A co do Polek w Wielkiej Brytanii - akurat pierwsze pokolenie migrantow, zwlaszcza w zawodach nietechnicznych, ma male szanse na kariere zagranica. Jezeli socjolozka ma pracowac na zmywaku, czy jako asystenkta nauczyciela, to nie ma obaw, ze urodzenie dziecka ograniczy jej kariere. Godzi sie z tym, ze kariery i tak nie zrobi. Nie tylko zasilek na dziecko jest powodem, dlaczego kobiety rodza.
  • 2013-05-02 21:05 | kysiel

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Niestety, ale dzisiejsze kobiety mają bardzo dziwne podejście do partnerstwa i roli w nim mężczyzny. Wychowane przez tabloidy, tasiemcowe seriale oraz idee feministek uzależniają związek z mężczyzną od bardzo wielu(często ze sobą sprzecznych) warunków. Według tych wyobrażeń mężczyzna powinien bardzo dobrze zarabiać (być najlepiej dyrektorem albo managerem, tym samym pracować 10-12h), ale też posiadać czas na wypełnianie większości obowiązków domowych, a także spełnianie przy tym wielu zachcianek swojej kobiety. Powinien też zrezygnować ze swoich pasji i zainteresowań na rzecz nieustannej adoracji i nadskakiwania swojej królowej, gdyż ta w każdej chwili może się nim znudzić. Poza tym w ocenie współczesnych kobiet facet jest istotą niepotrzebną, a wręcz zbędną, bo i tak przecież nie może sprostać ambitnym-wyzwolonym kobietą i może służyć jedynie jako dobra zabawka, albo reproduktor. Wcale się nie dziwię, że współcześni panowie wolą unikać takich trudnych pań, których niestety jest coraz więcej.
  • 2013-05-02 21:07 | monika

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Moja matka nie byla na wychowawczym. Na poczatku 1975 nie bylo platnyhc urlopow, a bezplatne to juz bylo udogodnienie i moja mam sie cieszyla.
  • 2013-05-02 22:57 | Zielony

    Re:Czy faceci są do niczego?

    1)Czy kobieta jest w stanie okreslic jaki typ mezczyzny ja interesuje?
    2)Czy taki mezczyzna jest w stanie zaakceptowac taki typ kobiety?
    3)Czy ten okreslony typ osoby ma byc nie zmienny?
    4)Dlaczego ten typ jest juz nieaktualny?
    5) ad.1 ...
  • 2013-05-03 10:58 | axiom1

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Tych w zawodach nie technicznych jest za duzo w Polsce. Rezim powinien przekwalifikowac tych ludzi. Zadziwia mnie ze pomimo tak licznej armi przedstawicieli nauk humanistycznych stosunki spoleczne w Polsce zeszly do poziomu dzikiego bydla.

    Twoje wywody nie neguja mojej tezy. Przyczyny wyludniania Polski sa ekonomiczne. Solidarni i ich nastepcy zniszczyli, zdewastowali elementane podstawy zycia spoleczenstwa i narodu. To tepota ktora nic nie wie, w niczym poza zachlannoscia i niszczeniem nie ma doswiadczenia. Zadne z kwalifikacji nie sa wymagane na stanowiskach publicznych. Dewastacja kraju just tego wynikiem.
    Brak dzietnosci jest jedna z form dewastacji Polski.
    Nie-rzady ostatnich 24 lat sa odpowiedzialne.
  • 2013-05-03 13:39 | mtwapa

    alimenty

    Biedactwo ty moje. Szkoda ze twoj stary nie zostawil twojej matki bez srodkow do zycia kiedy sie juz narodziles. Mloze bys wtedy glupot nie wypisywal.
  • 2013-05-03 13:57 | naltar

    Re:Czy faceci są do niczego?

    "... w Brytani ale maja tam znacznie lepsze warunki do planowania rodziny i normalnego zycia".
    Musze uscislic - moze maja (mamy) znacznie lepsze warunki (...) - niz w Polsce. Ale to nie znaczy, ze te warunki sa dobre. Ani nawet - normalne, ludzkie. Bo wiesz, tutaj przedszkole w (BARDZO) slabej (= rzekomo taniej) dzielnicy kosztuje ok... 80% - 90% tego, ile rodzic dostaje na reke w pracy. To JEDNO dziecko. Chcesz miec wiecej, nie daj Boze? To sobie radz sam. Pracuje na dwie zmiany, itd. I prosze nie zasuwac glodnych kawalkow o zasilkach, ktore tu panstwo rozdaje na prawo i lewo, w przewazajacej czesci to mit.
    A dlaczego Polki "na Wyspach" rodza? Z pewnoscia, przed kryzysem, tj. przed ok 2009 rokiem, przez pierwsze kilka lat, pracy bylo duzo, place byly wysokie, zasilki tez dosc powazne. Ludzie przyjechali po 2004 roku, zaczeli zarabiac - i wtedy sytuacja byla EWIDENTNIE bardziej zachecajaca do rozmnazania sie, niz w Polsce. Nieporownywalnie lepsza. No i przyjechali mlodzi, w odpowiednim tzw. "rozrodczym" wieku, i sytuacja nastawiala ich optymistycznie. No to sie rozmnozylismy. Teraz jest z tym troche gorzej, nie widze juz wielu polskich mam ze "swiezymi" dziecmi. Ale to tez obserwacja, nie szerokie badanie.
    Ale wracajac do problemu (?) w Polsce - mysle, ze niska "dzietnosc" reakcja na brutalny kapitalizm, z jednej strony pracodawcy, ktorzy chca sie nachapac kosztem pracownikow, a z drugiej strony "Panstwo", ktore wykonuje jedynie ruchy pozorowane, pojedyncze gesty, ktore nie skladaja sie na szeroka polityke prorodzinna. To mozna bylo zrobic w czasach zielonej wispy, jeszcze kilka lat temu, ale teraz zrobilo sie "troche" bagnisto. Trudno sie dziwic, ze mlodzi nie chca sie rozmnazac. I tak im ciezko (relatywnie).
  • 2013-05-03 17:54 | sb.slav

    Antykoncepcja? Skrobanka raz na rok: szło się z koleżanką, stawało w kolejce przed szpitalnym gabinetem zabiegowym.

    Zaciekawiło mnie to zdanie:

    " Antykoncepcja? Skrobanka raz na rok: szło się z koleżanką, stawało w kolejce przed szpitalnym gabinetem zabiegowym."

    Naprawdę pani redaktor? Jaki jest sens skrobać się co rok - to już bardziej praktycznie i bezpieczniej wysterylizować się.

    Co do tego, że Polacy się nie rozmnażają - a co w tym takiego dziwnego?
    Niewolnicy się przecież nie rozmnażają(masowo) - jaki interes ma feudał w utrzymywaniu progenitury swoich wasali. Zachód nie ma takiego interesu.
    Młodzi (i wykształceni) mają zapieprzać w Polsce na swoich zachodnich panów, a nie trwonić czas na samorealizację czy wychowywanie dzieci. Stąd utrzymywanie na takich nędznych warunków ekonomicznych ma sens - każdy młody myśli jak przeżyć do 1, nie o tym żeby zakładać rodzinę.
  • 2013-05-03 20:51 | sob

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Bo przecież jest jak niemowlę, bez odpowiedniego pokierowania nie ogarnie!

    To sie robi jak dziecko jest faktycznie male i potrzebuje pochwal i uznania rodzicow, a zwlaszcza matki, aby zbudowac sobie poczucie wlasnej wartosci. Ta prosta prawda niestety nie trafia do pustych lbow polskich matek. A ta polska matka to rozhisteryzowana, wieczna ofiara losu i zlych mezczyzn, ktora zamiast wychowywac, kastruje dziecko i jeszcze na niego zwala wine. Dzieci robi sie tylko i wylacznie z pobudek egoistycznych, aby miec pod reka kogos kto nas bezwarunkowo kocha (tylko milosc dzieci jest prawdziwie bezwarunkowa, milosc matczyna to najbardziej sprzedajna milosc - placi sie za to cale zycie). Kobiety sa beznadziejne, nigdy za nic nie odpowiedzialne. Czy dojrzalosc polega na tym by rozkraczyc nogi i powic dziecko, ktorego misja bedzie zbawienie matki i danie jej poczucia ze sie spelnia? Kobiety nie chca partnerow, tylko czolobitnych slugow i lizusow, i na takich wychowuja chlopcow. Dzieki glupocie matek kwitnie przemysl roznego rodzaju terapii, bo wiekszosc doroslych, w tym duzo kobiet, nawet wiecej niz mezczyzn, nie moze sobie dac rady z dzisiejszym zyciem. Najwiekszym mitem ludzkosci jest mit matczynej milosci i jej instynktu czy tez intuicji. Cytujac wieszcza: ja to miedzy bajki wloze.
  • 2013-05-03 22:12 | Danka

    Re:Czy faceci są do niczego - tak, politycy i biznesmani

    Nie mogę uwierzyć , jak wykiwano polskich "facetów" w czasie transformacji.
    W parę lat przerobiono ich na dłużników i neoniewolników na dwa pokolenia.
    Czy ktoś się pytał tych polskich "facetów" , czy oni sobie życzą być niewolnikami globalnymi?
  • 2013-05-03 22:13 | Eau de Cologne

    Re:Czy faceci są do niczego?

    "Marek Kochan, pisarz, autor m.in. „Placu zabaw”, powieści o ojcostwie, tak niedawno mówił na łamach naszego „Pomocnika Psychologicznego”: „Pokolenie mężczyzn, które dorastało po wojnie, było w dużej części upośledzone, skarlałe. Komunizm ukatrupiał męskość, odbierał mężczyznom moc, chyba że ktoś był partyjnym dygnitarzem lub ubekiem."

    Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1540863,1,faceci-sa-do-niczego.read#ixzz2SGKKs5cH
    `````````````````````````````````````````````````````````````````````````
    Czy pan Kochan to - faktycznie - pisarz, czy tez (kiepskiej klasy) propagandzista?

    P.S. A jezyk pana K. niewiele odbiega od jezyka Trybuny Ludu z lat
    50-tych ubieglego wieku...
  • 2013-05-03 22:37 | Gomo

    Re:Czy faceci są do niczego?

    "Na początku 1975 roku nie było płatnych urlopów... no, no, duża ciekawostka..., aż z wrażenia mnie zatkało !
  • 2013-05-03 23:29 | szary

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Nietrywialnie, filozoficznie, realnie i całkiem serio: Wszyscy jesteśmy do niczego, ja również, skoro pozwoliliśmy i pozwalamy by wszystko było imitacją, nawet imitacja sama w sobie jest imitacją. Cóż, ja nieustannie staram się by jednak tak nie było. Sam jednak niewiele zmienię. Potrzeba efektu skali nie jakieś jednej jaskółki. Całkiem naukowo, jedno potwierdzenie to nie dowód na słuszność, powtarzalność już tak.
  • 2013-05-03 23:35 | logika

    Kobiety są winne, że ojcowie nie chcą wychowywać synów?

    Dzisiejsze młode kobiety mają dość. Dlaczego? Bo widzą, jak wyglądają małżeństwa ich matek, które muszą wszystko zrobić w domu, bo mężowie oczekują obsługi, a poza tym nie są babami, więc nie będą zajmowali się 'babskimi' obowiązkami, do tego kobieta musiała i musi zarobić przynajmniej na swoje utrzymanie. To są przysłowiowe już dwa etaty kobiety. Młodym kobietom doszedł trzeci etat - mają być terapeutkami biednego misia, którego trzeba przekonać, że nie jest nieudacznikiem, choć niczego nie potrafi - ani utrzymać rodziny, ani być mężem, ani być ojcem. I oczywiście winne są kobiety, bo 'kastrują' mężczyzn. Ciekawe tylko jakim cudem można wykastrować kogoś, kto nigdy nie miał jaj?
  • 2013-05-03 23:48 | logika

    Ale jak od kobiety oczekuje się, że będzie kombajnem do wszystkiego, to jest OK?

    W pracy wydajny pracownik, a po pracy w domu: kucharka, sprzątaczka, praczka (wbrew wyobrażeniom mężczyzn pranie w automacie nie sprowadza się do wciśnięcia guzika), prasowaczka, niańka, nauczycielka, w razie potrzeby pielęgniarka. A facet? No cóż, on przecież wrócił z pracy i jest zmęczony. Dziwne, że kobiety występują o rozwód? To racjonalne postępowanie - odpada im jedna osoba do obsługi.
  • 2013-05-04 08:51 | Druid

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Wygląda na to, że nie ma komu Ciebie "zaspokoić" - cokolwiek to znaczy;).
    Jako moja ulubiona interlokutorka jesteś wyjątkowo na nie.
    Zdefiniuj zatem: kto to według Ciebie jest facet/mężczyzna/chłop. Kobiety z mojego otoczenia/środowiska/pracy/podwórka wiedzą to. Po 25 roku życia większość ma i męża i dziecko.
    Tobie pozostaje?
  • 2013-05-04 09:14 | ja

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Gdy moi rodzice planowali moją osobę, nie było wychowawczych, fakt. Ale zaplanowali, że matka spokojnie nie musi pracować przez trzy lata aż pójdę do przedszkola. Będzie skromnie (czytaj: biednie), ale po trzech latach matka wróci do pracy, wcześniej zrobi się oszczędności. I na czym polegał fenomen? Rodzice wiedzieli przed poczęciem, na cztery lata do przodu, że: 1) ojciec przez ten czas będzie mieć pracę, dzięki której standard życia skromny, będzie skromny przez kolejne kilka lat, a nie straci jedyne źródło utrzymania i trzeba będzie z całą rodziną skoczyć z mostu, 2) matka była PEWNA, ŻE PO TRZECH LATACH PRZERWY WRÓCI DO PRACY, i standard ze skromnego przejdzie na znośny, a nawet coś się da odłożyć. Coś takiego jak opłaty za przedszkole, wydatki na naukę, opłacenie wyjazdu na kolonie- rodzice nawet nie wiedzieli co to takiego, w ogóle o tym myśleć nie musieli. Było skromnie? Było. Pamiętam jak kilka razy oglądano rzecz zanim ją wyrzucono, większe wydatki, planowane z dużym wyprzedzeniem. Ale było pewnie i bezpiecznie, że to "skromnie" nie zmieni się nagle na nędznie, na "nie ma na jedzenie".
    Róbcie analizy jakie chcecie, mąćcie na polu psychologii, cofajcie nawet do zaborów. W naturze nie rozmnażają się zwierzęta, które nie mają zapewnionego względnie łatwego dostępu do pożywienia, w świecie ludzi, nie będą się (z głową) rozmnażać ci, którzy nie wiedzą, czy za pół roku będą mieli na jedzenie dla siebie. Obecnie doprowadzono do tego, że dziecko oznacza odebranie biologicznego bezpieczeństwa rodzicom (ona traci pracę, rodzina utrzymuje się z niepewnych zarobków ojca, wybory czy opłaty, czy buty na zimę, czy lekarstwa), a to przecież rodzice powinni to minimalne, biologiczne bezpieczeństwo zapewnić dziecku, prawda? Porządek został wywrócony do góry nogami, nawet ci, którzy mają średnią krajową nie są pewni, czy będą ją mieć za kilka miesięcy, a jak ktoś wspomniał wyżej, dziecko, to umiejętność zaplanowania sobie życia na kolejne 20 lat, nie wydziwiając zbytnio: umiejętność zapewnienia jedzenia i dachu nad głową przez kolejne 20 lat. Łapki w górę, ilu jest w stanie to przewidzieć tylko dla siebie? Moi rodzice, rodzice PRL nie myśleli o tym. Dlatego wtedy, mimo, że było skromnie, dzieci były. Bo to, że jest dach nad głową i papu, było normą nie do podważenia. Kto dziś zagwarantuje sobie minimum biologiczne na x lat do przodu? No właśnie.
  • 2013-05-04 15:41 | ziuzia

    czemu zwykle faceci-dziennikarze piszą o wszystkim

    a kobiety-dziennikarki o sobie? oczywiście z nielicznymi wyjątkami.
  • 2013-05-04 18:28 | remm

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Za to Ty teraz MOŻESZ zostać dyrektorem banku albo właścicielem dużej firmy i zarabiać 100 tysięcy miesięcznie, czyli mieć za jedną pensję zapewnione biologiczne minimum na kilka lat. Twoi rodzice nie mieli takiej możliwości, a Ty masz. Wystarczy tylko chcieć. "Orzeł może". Nie marudź. Ciesz się.
  • 2013-05-04 18:43 | ja

    Re:Czy faceci są do niczego?

    I widzisz, i ty z tych, co wciąż nie rozumieją. Wtedy wszyscy mieli biologiczne minimum w garści. Dziś MOŻNA zostać dyrektorem banku. Wtedy minimum miała nawet sprzątaczka z cieciem, a dziś? Więcej takich jak ty, co to prawo do życia dają dyrektorom banków (sam zapewne jesteś, tak?), ewentualnie prawnikom dla nich pracującym, a cała reszta swołocz niech ma gorzej niż stróż w PRL, i zajdziemy jeszcze dalej niż obecnie. W dół rzecz jasna. Może tak stwierdźmy dodatkowo, że prawo do życia mają tylko dyrektorzy banków, w takim razie przepraszam bardzo, ustawmy te trzydzieści parę milionów pod murem i po kuli w łeb. Jeżeli nie dotarło, to tłumaczę, każda praca jest potrzebna, jeżeli istnieje dane stanowisko, ma więc być wyceniona na to minimum. Odmawiasz prawo do życia sprzątaczce? Zasugeruj swojemu ulubionemu centrum handlowemu, aby je wszystkie zwolnił, ciekawe jak sobie poradzisz w toalecie po jednym takim dniu. Tak, tak, rzecz niezwykle ciekawa, moi rodzice, podobnie jak ponad trzydzieści milionów innych, nie mieli wyboru żyć godnie i skromnie, a teraz kilkadziesiąt osób na cały kraj może zostać dyrektorem banku. Już wiemy dla kogo to państwo jest stworzone i komu przyjdzie płodzić dzieci.
  • 2013-05-04 22:11 | kwieto

    Re:Czy faceci są do niczego?

    "Kobietom rzygać się chce na myśl o przepychance zamiast partnerstwa i nie chcą ryzykować."

    Wręcz przeciwnie - mimo deklarowanego partnerstwa oczekują od mężczyzny wchodzenia w "tradycyjną" rolę. Zdarzyło mi się parę razy, że to dziewczyna "dryfowała" w kierunku modelu "patriarchalnego" i odwiedzenie jej od tego wymagało pewnej dozy stanowczości. I mówię tu o aktywnych zawodowo i świetnie wykształconych kobietach.
    Niby kobiety się wyemancypowały, ale dalej oczekują że mężczyzna będzie skrzyżowaniem księcia z bajki, idealnej wesji tatusia, rycerza na białym koniu i bogatego biznesmena.
    Takie oczekiwania muszą doprowadzić do rozczarowań
  • 2013-05-05 06:49 | salus

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Tychy 62: zaskoczylo mnie, ze czytasz Polityke. Daj sobie spokoj, po co narazac zwoje mozgowe na stres zwiazany z praca, i tak niewiele z tego wysilku wyniknie. Gdy ktos w dobrym towarzystwie zepsuje powierze, po prostu sie tego nie zauwaza. Spuscmy wiec zaslone milczenia.
  • 2013-05-05 12:37 | remm

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Naprawdę nie znasz czegoś takiego jak ironia?
  • 2013-05-05 17:38 | dagome

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Mam nadzieję, że twoim zdaniem facet w 25. roku życia również powinien mieć już rodzinę, co? Bo często wyznajecie podwójne standardy - "baba" to w wieku 25 lat powinna być żoną i matką (sic!), ale 28-letnie facet to jeszcze młody chłopak, niech się wyszaleje, niech poskacze z kwiatka na kwiatek, po co ma się udupiać w domu z jedną babą i dzieckiem. Takie jest wasze myślenie.
  • 2013-05-05 17:50 | Egoraptor

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Skąd czerpiesz swoje informację? IMO są wyssane z brudnego palucha i podparte twoimi uprzedzeniami. Nie znam feministek, które wpasowywałyby się w model, o którym tu piszesz. Sama jestem feministką i nakłanianie partnera do rezygnowania z jego zainteresowań byłoby dla mnie żenujące (wręcz przeciwnie - to bardzo dobrze, kiedy facet, w ogóle człowiek, ma swoje własne pasje), tak samo z ciągłym nadskakiwaniem i "obleganiem" mnie... Dla mnie to wręcz sytuacja opresyjna (wzajemne dbanie o siebie nie ma związku z ciągłą adoracją, i jest kwestią partnerstwa i "dogadania się" - powinniśmy mówić, czego od siebie oczekujemy, a co jest nam niepotrzebne). Nawet się nie zastanawiam nad takimi głupotami, jak kwiaty i inne duperele. W związku są ważniejsze rzeczy. Cała reszta to brednie, a jak wspomniała już "logika" - wymagania wobec kobiet są o wiele większe.
  • 2013-05-06 00:46 | T. Ż.

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Marna przyszłość rodu męskiego
    26 września 2008

    Miałem okazję poobserwować współczesne kobiety. Miałem okazję pogadać z nimi o ich pragnieniach, marzeniach, potrzebach. Więcej jednak wynika z obserwacji niż z rozmów, bo kiedy słyszałem o tym jak mówią o idealnym facecie, jakby składały zamówienie ze specyfikacją w sklepie z kosmetykami: wiesz, musi być przystojny, wysoki, elegancki, ustawiony, etc. Wyłączałem się, bo znałem już cały dalszy ciąg owej babskiej litanii, powtarzanej niczym mantra. Jakiego zatem faceta potrzebuje współczesna kobieta? Idealnego rzecz jasna, ale to jest banał. Ideały występują zawsze tam, gdzie współczesnej kobiety akurat nie ma. Występują też licznie w knajpach siedząc przy sąsiednim stoliku i spoglądając ukradkiem bądź wyzywająco. Przestają być ideałami, kiedy współczesna kobieta uweźmie się takowego zapoznać. Nieszczęście współczesnej kobiety polega na tym, że potrzebuje minimum 10 wcieleń facetów w jednym, aby stać się choć na chwilę istotą w miarę szczęśliwą i spełnioną.
    Kryterium przystojności jest wprawdzie nie jedynym, ale najważniejszym jakim kieruje się współczesna kobieta przy doborze faceta. Jeśli któraś twierdzi, że jest inaczej – kłamie. Przystojniak zatem może być durny niczym pies mojego sąsiada, ale jest przystojny i ma tę przewagę nad resztą chłopów paskudnych, że nie musi nawet ruszać palcem w bucie, aby współczesną kobietę wyrwać. Przystojność jednak, jak bywa, nie musi chodzić w parze ze sprawnością seksualną. I to jest dramat. Potrzebny jest wówczas sprawny diler orgazmów. Może nie być przystojny, wszak wystarczy zamknąć oczy i marzyć, że bierze współczesną kobietę ów przystojniak, co to go natura obdarzyła dobrze jeno od pasa w górę. Diler może być brutalny, bo to takie męskie. Jest to zatem chłop drugi. Diler orgazmów zaś przeważnie nie jest czuły. Zrobi swoje i idzie dalej. Potrzebny jest zatem typ do szeptów intymnych i taki co nie zaśnie przy kobiecie współczesnej rozluźnionej wielokrotnym orgazmem. Musi taki gładzić, pieścić i szeptać czułe słówka. Może też przygotować kąpiel. Współczesna kobieta jest pragmatyczna, zatem raczej nieufnie patrzeć będzie na zniewieściałego głaskacza kręcącego się po kuchni. Taki zapewne spartoli śniadanie. Potrzebny jest zatem kucharz – rozweselacz. Nie musi umieć robić wątróbki saute z różanym sosem, ale idealnie byłoby gdyby nie przypalił porannej grzanki i zrobił dobrą kawę z dostawą do łóżka. Musi rzecz jasna pocałować współczesną kobietę, kiedy tylko raczy ona otworzyć oko. Znosić też musi zły humor, kiedy co nie daj boże ma ona zamiar wstać i wyjść, a tu makijaż i milion spraw na biednej jej głowie. Gdy nie ma potrzeby wyjścia, istnieje szansa na lepszy nieco humor kobiety. Wówczas musi ów kucharz rozweselić kobietę.
    Kiedy kobieta posiada dzieci musi tu wkroczyć do akcji tato. Taki co o wszystko zadba i dzieckiem się zajmie na każdym etapie jego bycia dzieckiem. Kiedy zaś kobieta dzieci nie posiada, to zapewne ich pragnie. Powinien je kochać równie czule jak i ona. Wówczas musi jedynie zapewniać o potrzebie posiadania potomstwa w rozmowach co mniej więcej 5 minut. W przeciwnym wypadku może wyjść na gbura nie do życia i chama prostego. Współczesna kobieta miewa też potrzeby w postaci wyjść z koleżankami czy jak każda kobieta uwielbia zakupy. Potrzebny jest zatem chłop – szofer. Samochód – nieważne jaki, aby miał ładny kolor i był elegancki. Wskazane jest, aby szofer otwierał i zamykał drzwi oraz pokornie czekał przed fryzjerem czy inną wizażystką jakieś 6,5 godziny łącznie. Musi cierpliwie czekać i uśmiechać się w zachwytach po wyjściu kobiety od fryzjera. Musi też znać miliard trzysta dwadzieścia dziewięć oryginalnych i niepowtarzalnych komplementów, aby móc skutecznie obsypywać nimi kobietę, która udaje się na spotkanie z koleżankami. Najważniejszy jednak jest chłop do zakupów. Wskazana jest anielska cierpliwość, gruby portfel lub przynajmniej ze dwie złote karty kredytowe i bardzo dużo wolnego czasu. Może się zdarzyć, że współczesna kobieta zapragnie oddać się rozmowie intelektualnej na temat dowolny,wybrany przez nią. Potrzebny jest wówczas intelektualista.Nienachalny. Taki co to potrafi zmilczeć pomylenie Nitschego z Rickym Martinem. Zatem musi mieć wiedzę szeroką i być elastyczny. Zdarza się czasem potrzeba wyjazdu na wczasy w miejsce modne akurat, bo polecane przez modne gazety. Tutaj jest potrzebny jeszcze inny facet. Ideałem byłby typ oblatany w świecie show – biznesu, taki co to na wakacje zabierze w miejsce, gdzie spotkać można Dodę, a już w ostateczności Kasię Cichopek. Wówczas jest się czym chwalić koleżankom po powrocie. W wersji full wypas typ taki nie pije piwa w ilościach urągających poczuciu przyzwoitości kobiety współczesnej (dwa piwa na dwa lata) i nie gapi się w telewizor. Nie jest zmęczony, kiedy ona ma ochotę jechać na wycieczkę. Życie jednak nie składa się z samych przyjemności i zdarzają się chwile niebezpieczne. Wówczas potrzebny jest twardziel. Taki co obije mordę każdemu w promieniu kilkuset metrów, kiedy kobieta szepnie mu, że czuje się zagrożona. Kobieta współczesna to istota głęboko nieszczęśliwa. Nie rozumieją jej nawet koleżanki (kiedy się akurat z nimi pokłóci o najmodniejsze fasony półbucików). Wówczas potrzebny jest pedał, zwany pieszczotliwie gejem. On wszystko zrozumie. Pogada i dostawiał się nie będzie. Och, jakie to romantyczne. Trzeba też psychologów, lekarzy duszy i ciała,etc.
    Jest to rzecz jasna bardzo skrócona i uproszczona wersja potrzeb i pragnień współczesnej kobiety o umyśle subtelnym i duszy romantycznej podszytej pragmatyzmem do bólu i wyrachowaniem (o tym taktowne sza!). Jako, że pisane jest to przez bydlaka – antyfeministę rzecz cała niewarta jest uwagi.
    Gdyby się jednak jakimś cudem zdarzyło, że jeden facet będzie miał w sobie wszystkie te cechy (Ba, ze cztery), należy natychmiast od niego odejść pod jakimkolwiek pozorem, najlepiej błahym zupełnie, ponieważ kobieta współczesna będzie z takim nieszczęśliwa. I do końca swych dni wypatrywać będzie tego idealnego. Pod postacią jedną, dwóch czy nawet dwóch tuzinów facetów. Wówczas też będzie nieszczęśliwa, ale wtedy…Wtedy jakby mniej.
  • 2013-05-06 11:52 | Zbigniew

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Długi artykuł a przyczyna jest krótsza, prostsza i niezależna od płci: Kobiety i mężczyźni dorastają lecz nie dojrzewają. No niestety w znacząco większej, przerażająco przytłaczającej ilości przypadków to mimo wieku, nierzadko prawie 35 lat (a i więcej) to wciąż dzieci, duże ale dzieci. Niemyślące realizujące plan złożony ze zlepku kampanii reklamowych naćpanych debili (mógłbym użyć innych słów w odniesieniu do egzemplarzy gatunku homo sapiens parających się tym zajęciem lecz te wyjątkowo trafnie określają ich w odniesieniu do tak zwanej radosnej twórczości)
  • 2013-05-06 12:02 | szary

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Się zastanawiam czy Szanowana Ewa Wilk nie zbabciała co nieco? Tak jakoś babciowaty ten tekst jest i taki feminihilistyczny :(
  • 2013-05-06 13:00 | topolowka

    Re:Czy faceci są do niczego?

    "Ale Zofia Milska-Wrzosińska twardo stawia sprawę: matka rzadko myśli altruistycznie i perspektywicznie; mało ją interesuje, czy syn będzie ciepły, empatyczny i wrażliwy wobec innych kobiet. Wszystkie cechy, których jej brakuje w mężu, chętnie wzbudzi w synu, ale wobec siebie."

    Kolejna obrzydliwa wypowiedz Milskiej-Wrzosinskiej, ktora nienawidzi kobiet i nimi pogardza, i co i raz puszcza takiego pawia, opartego oczywiscie, a jakze, na wieloletnim doswiadczeniu terapeutycznym. Zastanawiam sie, skad sie biora ludzie, ktorzy decyduja sie na podjecie terapii u kogos tak jawnie i publicznie gardzacego swoimi pacjentami.

  • 2013-05-06 13:40 | K

    Re:Czy faceci są do niczego? - a moze Kobietom poprzewracalo sie w d?

    Jest na Swiecie pelno kobiet, ktorym zawsze za malo. W Polsce pewnie 60% o ile nie wiecej. Mezczyzna ma miec dobre wyksztalcenie ale byc meski jak mechanik samochodowy upaprany smarem. Ma byc inteligentem i dzentelmenem, ale jak one maja ochote na cos pikantniejszego to chamem.
    No i powinnien wygladac co najmniej jak ich ulubiony aktor. Te pierdoly dotyczace wygladu wbijaja sobie do glowy od dziecinstwa pytajac sie nawzajem jaki sie ma typ mezczyczny... np. wysoki brunet.
    Ale i mezczyzni maja swoje wyimaginowane obrazy kobiet. Zenia sie z taka bo ladna ma figure a potem dziwia sie, ze nie chce z niej zrezygnowac dla ciazy. Albo z taka, ktora dzieci do bolu glowy doprowadzaja. Albo, z wielka egoistka a po jakims czasie czuja wykorzystywani.

    Ja w swoim zyciu spotkalam pelno mezczyzn, z ktorymi moglabym zalozyc rodzine. Typu mezczyny nie mialam. Podobali mi sie oczytani, nie mamisynki ale nie mialam nic przeciw niesmialym. Tacy i od wodki i od kucia po nocach by spelnic swoje marzenia. Tacy, co umieli drewno porobac albo sciany otynkowac. I w conajmiej polowie ze spotkanych widzialam potencjal na wspanialego kompana zycia. Inteligentni, dowcipni, rozwazni, szaleni, odpowiedzialni, rodzinni. Nawet Ci niesmiali i z pryszczami zamieniali sie z czasem na swietnych kompanow i przystojaniakow. Bo dla mnie przystojny mezczyzna to ten, co ma cos w sobie a nie 1.90cm i bary czy sam usmiech. Czlowiek znajduje sobie takiego partnera jakiego szuka i jakiego sam swoja osobowoscia przyciaga. Jak kobieta jest powierzchowna to i po powierzchni szuka.
    Jak nie przyciaga zadnego, albo same szumowiny lub mamisynkow to nalezaloby sie nad sama soba zastanowic.

    Ja, patrzac na moich kolegow od szkoly sredniej poprzez studia i prace moglabym zostac bigamistka. Wcale nie mialabym nic przeciwko posiadania meza w kazdym porcie: tego co mowi kilkoma jezykami, i tego co pol Switata juz zwiedzil. I tego co trenuje sztuki walki.
    Ale trzeba w zyciu wybrac jednego partnera, szczegolnie jesli sie wymaga uczciwosci malzenskiej i chce sie miec rodzine.
    Marzyl mi sie mezczyzna, ktory ceni wiez rodzinna? Obserwowalam jego relacje w rodzinie i to jak o nia dba.
    Marzyl mi sie chlop z wyksztalceniem? - wspomagalam go emocjonalnie i motywowalam przez caly okres nauki odkad sie poznalismy, w tym doktorat. Marzyl mi sie dobry tancerz? Po jakims czasie podpierania scian na imprezach sam sie zapisal na tance i teraz mnie nowych figur uczy (ciezarna jestem wiec na maratony salsy juz nie biegam). Marzyl mi sie mezczyzna zaangazowany spolecznie? Swoja prace zmienilam na prace spoleczna, ktora nie tylko mnie ale i meza i znajomych wciagnela i polityka zainteresowala. Marzyl mi sie zlota - raczka? Kupilam mu w prezencie wiertarke pneumatyczna Boscha ale wiem, ze nie mozna miec wszystkiego, wiec cieszylam sie jak lustro w lazience zamontowal i tak ladnie mu wyszlo :)
    Ze zdolnego imprezowicza mam sypatycznego, madrego i wysportowanego meza, z ktorym chcemy miec dzieci. Czy to moja zasluga? Nie, ale na pewno mu pomoglam w tym by osiagnal to co osiagnal. Czy jest idealem? Oj, daleko mu. Czy ja? Mi do idealu jeszcze dalej. Po prostu wiemy oboje, ze zeby zwiazek mial szanse na rozwoj a rodzina na stabilizacje trzeba sie starac w 150%. I wiemy, ze gdy przestaniemy dawac z siebie tyle, tylko siebie bedziemy mogli obwiniac, ze sie nie udalo.

    Kazdy, kto mowi, ze druga plec jest do niczego to ten, ktory sam jest "do niczego". Ktory do szukania partnera uzywa tylko jednego: albo samej fascynacji/uczucia, albo tylko rozumu i wyrachowania, albo "idealizacji" zwiazku. A zwiazek to ciezka "praca" nad tym by wspomoc partnera i samemu sie rozwijac.
  • 2013-05-06 14:48 | Batistuta

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Ale nie do końca rozumiem, w czym rzecz: skoro ma być równouprawnienie, które z definicji jest prawdziwe tylko wtedy, kiedy zakłada całkowitą równość we wszystkich punktach(czyli i jeśli chodzi o przywileje, i jeśli chodzi o obowiązki), to jak można jednocześnie narzekać na facetów, że nie chcą więcej zarabiać, "być oparciem", odsuwać kobiecie krzesła i tak dalej?
  • 2013-05-06 19:25 | Kaliban

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Mężczyzna może zostać ojcem nawet w bardzo późnym wieku, kobiecie zaś nawet jeśli uda się zajść w ciążę po 30stce to wykładniczo z upływem lat wzrastają szanse na to, że powije dziecko obciążone genetycznie.

    Ale mnie tam nic do tego. Możesz sobie odkładać macierzyństwo i do 50tki. Wolna wola.
  • 2013-05-06 19:30 | Kaliban

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Łże Pani oj łże. Praca + dojazd do niej to w wielu wypadkach 12 h. Później mężczyzna chciałby posiedzieć przy swoim hobby tak ze 3 h. Pozostały czas trzeba podzielić miedzy Panią i obowiązki domowe. No i oczywiście trzeba się dość wcześnie położyć. Tak żeby pospać tak z 8 h.:>

    Nie znam kobiety, która nie deklarowałaby chęci związku z mężczyzną z pasją Nie znam też takie, która w pewnym momencie nie zaczęła robić wszystkiego by z niej zrezygnował.

    Moda i głupota. Moda i głupota. Ot całe ach-te-dzisiejsze kobiety. Albo łżą specjalnie, albo z ignorancji a liczyć to już zupełnie nie potrafią
  • 2013-05-06 19:37 | Kaliban

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Uprościłeś, skróciłeś i nie oddałeś do końca tragedii targanej wichrami sprzecznych oczekiwań i uczuć bohaterki.
    Ale ujdzie.
    3+

    za starania :P )
  • 2013-05-06 23:43 | kwieto

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Fakt faktem, większość aktywnych feministek (czytaj: takich, co angażują się aktywnie w działania ruchów feministycznych) emanowała czymś w rodzaju mniej lub bardziej otwartej niechęci do mężczyzn. Można powiedzieć że częstokroć skupiały się nie tyle na walce o swoje prawa, co na dyskredytowaniu i obwinianiu facetów o całe zło, które spotyka kobiety.
    Bardzo jednostronnie i całkowicie negując kobiecy wkład w takie a nie inne relacje między płciami.
    Mogę powiedzieć, że to właśnie feministki najskuteczniej wyleczyły mnie ze wspierania idei feministycznych, których niegdyś byłem gorącym orędownikiem.
  • 2013-05-07 09:22 | kwieto

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Edycja - powinno być: "większośc aktywnych feministek z jakimi się zetknąłem".
  • 2013-05-07 09:38 | kwieto

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Pod tym mogę się podpisać obiema rękami.

    A zwłaszcza pod tym fragmentem: "Kazdy, kto mowi, ze druga plec jest do niczego to ten, ktory sam jest "do niczego". "

    Bo tak to jakoś jest, że trafiamy na takich partnerów, na jakich sami jesteśmy gotowi, więc chcąc mieć partnera "do czegoś" wpierw trzeba popracować nad samym sobą.


    Świetny komentarz amerykańskiego seksuologa Davida Schnarcha na temat relacji niejednokrotnie panujących w związkach i tych wszystkich narzekań na "beznadziejnych" (niezależnie od płci):

    "Zrób wszystkim przysługę: Uświadom sobie, że żyjesz z emocjonalnym terrorystą. Z kimś, kto od czasu do czasu (albo częściej) robi coś wiedząc, że będzie bolało kogoś innego, czując się z tego powodu bardziej usprawiedliwionym niż winym. Z kimś, kto potrafi być mściwy, karzący i powstrzymujący. Dopiero kiedy zdasz sobie sprawę, że musisz dzień po dniu radzić sobie z tego rodzaju osobą, możesz zwrócić uwagę również na wady swojego partnera."

    Źródło: http://www.psychologytoday.com/blog/intimacy-and-desire/201205/normal-marital-sadism
  • 2013-05-07 09:46 | szary

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Będę oszczędny w słowach (sytuacja niezwykle wyjątkowa ;)). Bardzo dobry wpis. Nie żebym się w całości zgadzał lecz jest świetny. Tego rodzaju obiektywizm (i pozytywizm) chciałbym widzieć wśród polskich dziennikarzy.
  • 2013-05-07 10:11 | spalinówka

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Słuchałam rozmowy autorki tego artykułu, Pani Ewy Wilk w radiu TOKFM. Oczywiście, że tytuł jest przewrotną ironią, chociaż też mnie zdziwił. Spostrzeżenia i refleksje autorka ma zbliżone do tego, co już wiedziałam, czyli następuje zmienianie/rozmijanie/rozjeżdżanie się ról mężczyzna/kobieta, ale ciekawe było stwierdzenie, że boimy się związków i bliskości (zarówno kobiety jak i mężczyźni) i erozja związków postępuje najszybciej w Uni Europejskiej w obszarze krajów dawnego bloku socjalistycznego. Zresztą o Białorusi też wspomniała (tam to wogóle tragedyja - zresztą Białoruś przoduje też w liczbie samobójstw). Tak jakby w tych obszarach doszło do zblokowania bliskości i cholernie boimy się jej. Patrząc na komentarze poniżej, to tylko śmiać się chce z niedojrzałości emocjonalnej niektórych, ale myślę, że właśnie podszytej paraliżującym lękiem. Zresztą te komentarze potwierdzają jak daleko nam do siebie - faceci utyskują co to za warunki muszą spełnić, żeby być partnerem i kobiety utyskują ... co to muszą za warunki spełniać, żeby być partnerkami. Zafiksowani jesteśmy, każda płeć na swoim punkcie, smutne to takie... a życie za krótkie, żeby spędzić je w kuchni, przed lustrem, czy w poszukiwaniu księcia. (tfuuu, o mało, przez pomyłkę napisałabym "księdza" - ale na to też za krótkie ;)
    Szkoda, że tak daleko nam do siebie.
  • 2013-05-08 07:04 | kwieto

    Re:Czy faceci są do niczego?

    To (lęk przed bliskością) akurat nie jest dziwne, jeśli popatrzy się na temat nieco szerzej niż autorka artykułu. Współczesność promuje narcyzm, gdzie nie ma miejsca na niedoskonałości codzienności. A te najbardziej widać w bliskich relacjach - to tu najtrudniej utrzymać maskę bycia świetnym.
    Wygórowane wymagania wobec partnera (po obu stronach) mogą być świetnym zabezpieczeniem przed ryzykiem "demaskacji" i koniecznością zmierzenia się z własnymi niedoskonałościami. Zawsze można sobie tłumaczyć, że to nie ze mną jest coś nie tak, ale to inni "nie spełniają wymagań".
  • 2013-05-08 08:05 | szary

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Cóż, Ewa różne rzeczy mówi tylko dlatego by mieć RACJONALNE USPRAWIEDLIWIENIE na napisany wcześniej idiotyczny tekst. "Polityka" przestaje dla mnie być obiektywnym dziennikarstwem a mam graniczące z pewnością przekonanie że nie tyle głównym co jedynym (a logicznie jedynym głównym) celem jest sprzedaż. W sumie racja, jako że odpowiedzialność za to co się pisze można przerzucić na odbiorcę: "Nikt Was nie zmusza do czytania". No i nie czytam. Na tą chwilę omijam tylko autorów, lecz kiedy ominę wszystkich to na cóż będzie mojej osobie "Polityka"?
  • 2013-05-30 13:32 | malkontent

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Tak wygląda Norwegia:
    większość ludzi żyje w duzych miastach (duzych w skal kraju, bo jest ich raptem 5 mln), w rolnictwie, wysoko zautomatyzowanym pracują jednostki, a jednak zaimportowali ponad 500 tys migrantów do pracy (ostatnio Polacy, Litwini, wczesniej Pakistańczycy itp) a w kraju dzieci się rodzą :)
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Demografia_Norwegii
    Rozrodczość: 1,73 urodzin/kobietę
    A tam o pracę "fizyczną" jeszcze trudniej, wysokie koszty pracy sprawiają, że maszyny zastępują takie prace, które u nas jeszcze latami będziemy robić ręcznie..
  • 2013-06-25 09:46 | Kuby Mama

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Z własnego życia: mam 40 lat, synka - 3,5 roku, męża - 39 lat. Przez ostatnie 4 lata nie pracował 2 lata. Utrzymywałam go ja i moi rodzice! Nie jest zdolny sam szukać pracy, wszystko robię ja.
    Po urodzeniu dziecka wróciłam do pracy i dodatkowo pracowałam na dwóch uczelniach. Ze zmęczenia zasypiałam w toalecie.
    Gdzieś po drodze - bo mąż sobie nie radził z życiem stał się alkoholikiem, stracił prawo jazdy. Mało tego, tak mu było źle, że sobie narzeczoną znalazł prawie po sąsiedzku.
    Ostatnio cudem firma doradcza odpowiedziała na jego CV - wysłane przeze mnie. Przeszedł przez rekrutację, ale na szkolenie do Warszawy nie był w stanie jechać, bo pił cały dzień.
    Ja go spakowałam, zawiozłam na pociąg - pijany tam jechał. Wczoraj zadzwonił wieczorem - piją wódkę z nowymi kolegami.
    A ja codziennie wstaję po 6 rano, budzę syna, zawożę po drodze do przedszkola, pracuję i przed 17 odbieram dziecko.
    3 dni po wypłacie nie mam już pieniędzy - całą wkładam w opłaty i rachunki. Dla siebie nie mam nawet 5 minut.
    My kobiety nie mamy innego wyjścia - musimy być SILNE, żeby jakoś żyć. Wychować dzieci - mój synek wie, że przez większość miesiąca nie mamy pieniędzy na słodycze, zabawki. Już się nauczył. Mówi do mnie: mamo, kupisz mi koparkę jak będziesz miała pieniążki?
    A mój mąż straci kolejną pracę - to tylko kwestia czasu.
    Mnie i syna czeka pewnie przeprowadzka do rodziców.
    FACECI SĄ DO BANI!!!!
    Najgorzej, że sama męża nauczyłam bezradności i korzystania do woli z cudzych pieniędzy.
    Mogłabym tak pisać i pisać bez końca...............


  • 2013-06-28 05:45 | autor

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Serio nie wiesz, że to nie tylko matka jest odpowiedzialna za potencjalne wady płodu? Materiał genetyczny starszego mężczyzny też nie za bardzo się nadaje do wykorzystywania.

  • 2013-08-25 22:45 | Katie

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Pracowałam przez kilka lat w wielkim mieście, w nienormowanym czasie pracy, często na nocnej zmianie. Mieszkałam na dalekich przedmieściach. Spałam 4h, kiedy udało mi się 5. Nie łże. Nie obchodzi mnie Twoja pasja, miej ją, tak żebym ja po tym wszystkim, czytaj: ciężkiej stresującej pracy i obowiązkach domowych, mogła przez chwilę pobyć sama ze swoją pasją czymkolwiek ona jest lub dospać tę jedną godzinę. Nie rozumiesz, że bycie razem to są dwie samotności obok siebie. Wiadomo, że taki, a nie inny tryb życia, który poniekąd sami sobie narzucamy w tej postkomunistycznej wciąż rzeczywistości (albo narzucają nam go mężczyźni, którzy z natury lubią wyzwania, ale w tych trudnych najlepszych od stuleci czasach jakoś mniej) nie sprzyja związkom, a nawet poznawaniu ludzi. Ale jakoś do cholery jasnej się trzeba w tym wszystkim na nowo odnaleźć. Bez wzajemnego udupiania się
  • 2013-08-25 23:07 | Katie

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Masz świętą rację. Ale uwierz mi, że jest mi przykro, kiedy wyjeżdżam za granicę...

    W tej chwili jestem już na takim etapie zniechęcenia do polskich mężczyzn (jest wśród nich wielu wartościowych ludzi, na co dowodem są wspaniałe małżeństwa, które znam), że wolę rozmawiać z kimś w obcym języku, nawet języku, którego dopiero się uczę, niż dogadywać się z Polakiem.

    Pierwsza sprawa, 90% mężczyzn w Polsce wprawdzie na mnie spogląda, ale kiedy napotka mój wzrok, boi się zrobić pierwszy krok. Brak odwagi, a ci którzy pierwszy krok zrobią, najczęściej mówią coś, czego żadna z nas nie chce słuchać... Tak więc częstotliwość zmiany partnera, liczba prób u większości Polek które znam jest strasznie niska. A zatem liczba udanych związków.

    Druga rzecz, wystarczy że jestem. Że jestem kim jestem. Mam pieniądze, jest motywacja, aby mieć ich więcej, bo ja inspiruję. Nie mam pieniędzy, rzecz jest jasna, jeść muszę, atawizm. Gotowanie, sorry, ale to już dziś podstawa, wiele się od chłopaków w tym temacie uczę. Dżentelmen, pojęcie zawiłe, ale głównie dla naszych. Naprawdę dawno nie widziałam chamstwa. Seks... Przecież mężczyźnie się należy... Nawet ogniści południowcy są skłonni poczekać, co w zasadzie nie musi trwać długo, jeśli kobiecie jest dobrze... Na boga, my też lubimy seks. Czystość... Ta od wody i mydła. Jakoś mniej tu śmierdzi... I ten ciągły uśmiech na twarzy, zamiast tej zakompleksionej zaciętości, obwiniania kobiety o to, że deszcz pada i trzeba wyjść.

    Naprawdę bardzo ale to bardzo chciałabym związać się z Polakiem, chociażby dla moich rodziców. Ale zbyt duży jest wybór. Poza tym, moje szczęście jest ważniejsze niż to skąd pochodzę. Moje dzieciaki będą mówić po polsku i kochać Polskę. Sorry, ale jeśli nic się nie wydarzy, podjęłam już decyzję, aby nie wiązać się z Polakiem. "Nie cwaniaka, nie pijaka, nie Polaka..."

    SIŁA. Musicie być silniejsi od nas. Inaczej czujemy się jak Wasze matki. Ja nie czuję się kobietą w Polsce. Może dlatego, że było mi dane być SILNĄ aż do bólu, pracować jak koń. I poczuć się w końcu słabą kobietą, królową, która ma przywilej dawania życia, więc ma i inne przywileje. Tak po prostu.



  • 2013-09-10 11:44 | Wydra

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Dlaczego Polki tak bardzo nie chcą dziś rodzić dzieci?

    Bo mają, nawet wspólnie z mężczyznami, nikłe szanse na godziwą płacę i mieszkanie.
  • 2017-05-21 16:18 | voldzia

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Sama szukam odpowiedzi na pytanie dlaczego nie ciągnie mnie do macierzyństwa, mam 23 lata i nie wyobrażam sobie mieć dziecka nawet za 10 lat. Myślę, że zdecydowanym problemem jest brak stabilności finansowej i wspomnienia z dzieciństwa. Ojciec - agresywny alkoholik, nie dający grosza, znęcający się psychicznie i fizycznie na całej rodzinie. Wieczny brak pieniędzy, dieta na parówkach i ziemniakach bo tanio, śmiech rówieśników bo ubrania z ciucholandów, lub rzeczy po córkach koleżanek mamy. Dorastałam na wsi a co za tym idzie - praca w polu. A po ciężkiej pracy - łomot od ojca bo krzywo się na niego spojrzałam a on własnie był w połowie 2 butelki. Mając taki wizerunek rodziny miałabym ją zakładać? Owszem, może nie trafiłabym aż tak źle jak moja matka, ale przeraża mnie fakt, że mogę nie mieć możliwości zapewnić chociażby odpowiednie wyżywienie nie mówić już o jakiś dodatkowych dobrach.
    Mężczyźni z mojego wieku również nie pomagają zmienić zdania. Widzę co się dzieje na instagramach czy innych facebookach. Wyuzdane niunie, wypinające zrobiony tyłeczek na siłowni w nowych legginsach, wysmarowane najdroższymi kosmetykami kupionymi za hajs bogatego tatusia/mamusi które nie maja za wiele obowiązków. Rówieśnicy tego oczekują od kobiety, że będą tak wyglądać cały czas. Powiedzcie mi jak? Pracując, wychowując dziecko i prowadząc dom? Oczywiście mężczyźni się oburzą, że kobiety też są złe, że wszystko jest zwalane na rodzaj meski i również nie można trafić na kobietę która mogłaby urodzić im dzieci. Panowie zastanówcie się dlaczego. Myślicie, ze wspomniane wyżej laski robią to dla siebie? Czy wspomniane wyżej laski będą chciały zrezygnować z selfie w pięknym makijażu, treningów i wypinania tyłka ku uciesze męskiego grona odbiorców na rzecz dzieciaka? I nie zniechęci ich ryzyko, że po ciąży nie będą już wyglądać tak pięknie?
    Mężczyźni zastanawiają się dlaczego kobiety są tak zakompleksione - macie odpowiedz.
  • 2017-05-22 09:28 | Frankenstein 007

    "BEZNADZEIJNI" FACECI I "CUDOWNE" KOBIETY :

    Faceci są beznadziejni, bo nie są wystarczająco spolegliwi...
    Większość bab marzy o silnym, niezależnym, stanowczym samcu alfa.
    Kiedy natrafią na takiego, marzą o przerobieniu go w spolegliwego lokaja, którego życiowym celem będzie spełnianie zachcianek baby. Kiedy transformacja nie wychodzi, to "facet do niczego", bo niewystarczająco spolegliwy, kiedy wyjdzie i wytresują sobie spolegliwego pluszowego misia-pantoflarza, to tracą nim zainteresowanie, bo jest taki niemęski i stracił cechy, które dawały im kisiel w majtkach. Miśka zostawiają w domu żeby naprawił zatkany prysznic i lecą rozkładać nogi przed niespolegliwymi męskimi samcami alfa.

    "Umysłowy zastój facetów" - wystarczy porównać treści czasopism czytanych przez facetów z czasopismami kobiecymi, żeby zauważyć którą z płci cechuje umysłowa tępota. Warto także przyglądnąć się odsetkowi kobiet filozofów i ich "osiągnięciom" w tej dziedzinie. Można także spróbować podyskutować z jakaś kobietą na poważne tematy nauki, polityki, filozofii, techniki aby przekonać się jak "wiele" ciekawych i oryginalnych myśli kobiety są w sanie wykrzesać ze swoich móżdżków.

    "Kobietom przeszkadza męski brak ambicji, narzekają na emocjonalną pustkę, lenistwo, na umysłowy zastój".
    Szanowne panie, całą cywilizację stworzyli niemal wyłącznie mężczyźni - pokażcie mi jakieś baby, które miały znaczący pozytywny wkład w rozwój nauki, techniki, oprócz jednej, jedynej Marii Curie. Podobnie z kulturą - najwybitniejsze dzieła muzyczne, literackie, rzeźby, obrazy tworzyli niemal wyłącznie mężczyźni. Więc gdzie były te kobiece ambicje, kiedy mężczyźni przeprowadzali ludzkość z epoki kamienia łupanego do epoki internetu, antybiotyków, komputerów, odrzutowców, elektrowni atomowych i nawigacji satelitarnej?
    Ile noblistek popchnęło do przodu rozwój cywilizacji?
    Zbyt trudne pytanie?

    To może odpowiedzcie na łatwiejsze : W jakiej profesji dominują niemal wyłącznie kobiety ?

    Dla podpowiedzi fragment piosenki "Wyróżnienie" zespołu "Big Cyc" :
    "Pięknych dziewczyn mamy roje
    Za to mądra to dar rzadki
    Po co codzienności znoje
    Kiedy możesz ściągnąć majtki"

    Według bab, "facetowi brakuje ambicji", kiedy on traci ochotę na spełnianie zachcianek roszczeniowej baby, która sama z siebie nie ma ochoty dać z siebie facetowi więcej niż brudu za paznokciem.

    "Lenistwo facetów" - Według baby facet jest leniwy, kiedy jego życiowym priorytetem nie jest sortowanie skarpetek, perfekcyjne układanie widelców w szufladzie i nie ma ochoty zarabiać na utrzymywanie potomstwa jakie baba spłodziła sobie z poprzednim facetem i ma inna wizję życia niż spełnianie zachcianek baby.

    Kłopoty z potencją ? Jak facetowi ma stawać, kiedy obok leży rozczochrany, otyły babsztyl w dresie? Sama bez jakiejkolwiek kreatywności w łóżku, bez polotu, bez fantazji, bez czułości. Spięta, wszytko musi mieć pod kontrolą, tylko na jej zasadach, tylko kiedy ona ma ochotę i wyłącznie tak jak ona lubi. Wszystko inne to obrzydliwa perwersja za którą facet powinien zapaść się pod ziemię ze wstydu. Potem baba ma pretensje, czemu facet przestaje okazywać jej czułość, zainteresowanie, nie ma ochoty kochać się z nią i woli oglądać dupy na ekranie.

    Facet nie ma własnego miejsca w domu - baba udowodni bezdyskusyjnie, że wyłącznie jej pomysły są świetne, a potrzeby faceta bezsensowne. Okaże się, że facet we własnym mieszkaniu jest obcym, który ma prosić ją o pozwolenie żeby fotel przesunąć o pół metra. Jego hobby to dziecinada i powinien już dawno dorosnąć, a te jego "zabawki" już dawno powinny wylądować na śmietniku. Jakaż ona wspaniałomyślna, że pozwala mu trzymać je w kartonach w piwnicy....

    "facet to egoistyczna świnia która bez ustawowego przymusu w niczym nie pomoże" - więc baby nie okazują tej świni uczuć, szydzą z osiągnięć, wyolbrzymiają najdrobniejszą porażkę, upokarzają, zawstydzają, aż niektórzy faceci muszą szukać pomocy u psychologa.

    Dla baby idealny facet to chodzący portfel spełniający każda jej zachciankę. Oprócz tego nudnego, zawsze zgodnego portfela, baba potrzebuje dodatkowo przygody z silnym, stanowczym i zaradnym (bo ma merca i dom z basenem) samcem alfa. Zrobi sobie z nim dziecko, zostaną wspaniałe wspomnienia uniesień, a na wychowanie dziecka będzie łożył zgodny chodzący portfel.
  • 2017-05-23 01:12 | wielebny

    Re:Czy faceci są do niczego?

    Pierwszy raz słyszę argument, jakoby Polki nie chciały rodzić bo nie wierzą mężczyznom. Ten argument oraz argument materialny to jedynie przykrywka podstawowego powodu, którego społeczeństwo nie jest w stanie przyjąć więc wiele kobiet podaje takie argumenty jakie możecie zaakceptować. Bycie w ciąży to intensywne przeżywanie swojego zwierzęcego aspektu. Poród jest nie do zaakceptowania w swojej brutalnej odartej z godności ludzkiej zwierzęcej fizjologii. Może gdyby zwierzęta nie były tak potwornie dyskryminowane wiele kobiet przełamałoby opór psychiczny do sprowadzenia swojej osoby do poziomu zwierzęcego. I gdyby naprawdę mogły rodzić po ludzku a nie w szpitalu - rzeźni przy asyście rzeźników - położników i ginekologów zarabiających na cierpieniu kobiet. To jest obrzydliwy i okrutny świat i nic dziwnego, że rozsądek i instynkt samozachowawczy bierze górę nad popędami. Po co sprowadzać tu kolejne istnienia? Nie chcą rodzić bo nie wierzą światu.
  • 2017-05-23 22:45 | Fil Gor

    Neoliberlaizm nas wykończył

    W poł. lat 70, komunizm ustąpił miejsca pseudo-komunizmowi. Wyrosła grupa bezideowych dorobkiewiczów. Po okrągłym stole doskonale odnalazła się w klimacie światowego neoliberalizmu, najlepiej reprezentowanego przez parę Billa i Hillary Clinton. Na 25 lat Polska dostała się pod rządy reżimu gorszego niż bolszewizm i nazizm razem wzięte - międzynarodowych korporacji. Spustoszenia, jakich dokonały one w świecie się ogromne i być może nieodwracalne.Gospodarka niezależna od polityki. Wzrost PKB jako najważniejszy cel. Dziś nie ma już wątpliwości, że cały ten system oparty na haśle Greed is good (polecam film Michaela Moore'a Wall Street) jest jak kwas, który korumpuje i zabija człowieczeństwo. Dopóki ludzkość nie uwolni się dyktatury od groszorobów, a być może w ogóle od kapitalizmu - będzie tylko gorzej i gorzej.