Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

(39)
Dane o średnim wynagrodzeniu są coraz lepsze, ale mocno fałszujące obraz naszej rzeczywistości. Przypominamy sobie o tym, gdy GUS publikuje zupełnie inne statystyki.
  • 2015-05-05 18:42 | axiom1

    Gus - osrodek partyjnej propagandy.

    Szefa GUS-u nominuje rezim sposrod usluznych partyjniakow a szef z koleii upycha tam innych kolesi partyjniakow. Jak w kazdej istytucji pod kontrola rezimu.

    Dobra ocena panie Kowanda. To przyklad dobrej pracy dziennikarskiej. Nie tylko Gus ale zadnej z informacji publikowanych przez rezimowe bojowki nie nalezy brac powaznie.

    Problemem jest rowniez bardzo niski poziom wyksztalcenia polakow. Statystyka jest taboo. 99.9% polakow nie ma pojecia o statystyce.

    99.9% polakow utozsamia sytuacje w kraju ze swoja sytuacja.

    Jednakze madia powinny to rozpoznac i wraz z podawaniem danych statystycznych podawac rowniez definicje tych danych.
    Wtedy byc moze choc jeden na 100 polakow to zrozumie.

    Najbardziej reprezentatywna dana jest 'dominanta' (mean) bo jest to najczesciaj spotykana wartosc. (dominanata i jej standardowe odchylenie). Niestety autor zle opisuje mediane bo wlasnie jest odwrotnie. Wyskokie pensje malej ilisci wysoko zarabiajacch te mediane zawyzaja. Notomiast maja maly wplyw wlasnie na dominante.

  • 2015-05-05 23:34 | Mixx

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    "Nie tylko Gus ale zadnej z informacji publikowanych przez rezimowe bojowki nie nalezy brac powaznie."

    ... podobnie jak i wypocin niejakiego "axioma"?
  • 2015-05-06 04:44 | zly

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    @Mixx
    Nie wiem czemu obrazasz axioma1, bo akurat o statystyce pisze on prawde. Nie mam pojecia dlaczego GUS podaje srednia arytmetyczna wynagrodzen, skoro znacznie bardziej odpowiednia bylaby srednia wazona albo dominanta .Ale fakt, ze GUS nie uwzglednia najmniejszych przedsiebiorstw po prostu wprawil mnie w oslupienie. Przeciez wlasnie w nich pracuje co najmniej 30% zatrudnionych. W ten sposob ta statystyka staje sie po prostu bezwartosciowa.
  • 2015-05-06 07:10 | luiza

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Ja z kolei nie znam prawie żadnej osoby, która - pracując - zarabiałaby mniej niż 2000 netto. Czy to świadczy o tym, że nie ma ludzi pracujących za minimalną? Nie, to znaczy, że akurat nie ma ich w moim otoczeniu. To działa w obie strony. Inna sprawa, że "pod stołem" to często 75% zarobków...
  • 2015-05-06 08:36 | rw

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    "mediana dzieli Polaków na dwie połowy"
  • 2015-05-06 11:49 | Andrzej

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Gdy się patrzy na Polskę, nie jest najgorzej. Oczywiście wszyscy narzekają, ale niekoniecznie ci najbiedniejsi. Ulice puchną od samochodów, często bardzo drogich, a chłopi na strajk protestacyjny jadą kawalkadą nowoczesnych ciągników. Ciągle są niedostatki nowoczesnej infrastruktury, autostrad, szybkich kolei, ale to jest dziedzictwo po realnym socjalizmie, kiedy to walczono o pokój z bronią w ręku.
  • 2015-05-06 12:02 | krwiopijca

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Tej ich średniej to ja jako pracodawca niestety nie wyrabiam, a moi pracownicy, to już w ogóle o tym mogą pomarzyć. Dane GUS są tak prawdziwe jak długość mojego penisa podana razem z długością mojego kręgosłupa. cały ten GUS to jeden wielki żart!!!
  • 2015-05-06 12:21 | Ada603

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Od średniej krajowej zależą składki ubezpieczeniowe na zus i zdrowie. Dlatego w interesie państwa jest aby ta "teoretyczna średnia gusowska" była jak najwyższa. A ze statystykami można zrobić więcej numerów niż z najlepszą prostytutką w tym mieście. W skrócie: wyższa (gusowska) średnia = większe wpływy do budżetu. Niestety państwowy gus ma konflikt [a może raczej zbieżność] interesów z rządem. Gdy budżet Polski cały czas jedzie na poważnym deficycie manipulowanie średnimi zarobkami staje się bardzo kuszące.
  • 2015-05-06 12:42 | Fragless

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Axiom dwie uwagi.
    1. Jesteś w błędzie, że "Wyskokie pensje malej ilisci wysoko zarabiajacch te mediane zawyzaja." Zaliczasz się więc do stworzonej przez siebie grupy 99,9% społeczeństwa, które nie zna statystki. Po prostu przeczytaj ze zrozumieniem definicję mediany. Mediana zawsze pokazuję kwotę powyżej której połowa osób zarabia więcej, a połowa mniej.
    2. Dominanta była by bardzo pomocna w analizie wysokości wynagrodzenia w Polsce. Otrzymalibyśmy informację o najczęściej występującej płacy. Do dobrej analizy statystycznej czyli rozkładu wynagrodzeń potrzebne są jednak trzy parametry: średnia arytmetyczne, mediana, dominanta. Ostatnio GUS podawał to w 2010. Nie sądzę, aby rozkład istotnie zmienił się do dnia dzisiejszego.
  • 2015-05-06 13:08 | gorwojek79

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Od średniej krajowej zależą składki ubezpieczeniowe na zus i zdrowie. Dlatego w interesie państwa jest aby ta "teoretyczna średnia gusowska" była jak najwyższa. A ze statystykami można zrobić więcej numerów niż z najlepszą prostytutką w tym mieście. W skrócie: wyższa (gusowska) średnia = większe wpływy do budżetu. Niestety państwowy gus ma konflikt [a może raczej zbieżność] interesów z rządem. Gdy budżet Polski cały czas jedzie na poważnym deficycie manipulowanie średnimi zarobkami staje się bardzo kuszące.
  • 2015-05-06 15:24 | camel

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    @Andrzeju - to wlaśnie "realny" socjalizm wyciągnął nasz kraj z błota i to dosłownie. Polska folwarczna, po ćwierci wieku trwania, uzupełniła tylko i rozbudowała zasoby kaplic i kościołów, wypełniła kraj "słusznymi" pomnikami, pozmieniała nazwy ulic, tu dorobiła koronę, tam zlikwidowała pierwociny organizacji społecznej. Autostrady musieli nam zafundować obcy, koleje raczej likwidujemy, bo pomalowanie dworców na głównej trasie i zakup spierdolino to tylko nic nie znaczące "inwestycje" w wygodę elit. Porównując te dwa okresy jasno widać, jak koncertowo potrafimy przeżreć największą szansę, jaką dotąd została nam podarowana.
  • 2015-05-06 18:24 | jakowalski

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    GUS, tak jak każdy oficjalny urząd statystyczny sztucznie zawyża statystyki zarobków i PKB, a zaniża statystyki biedy i bezrobocia.
  • 2015-05-06 18:32 | jakowalski

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Andrzej
    Samochodów, i to często nieźle wyglądających, jest pełno na ulicach znacznie od Polski biedniejszych państw, takich jak n.p. Maroko, które, w odróżnieniu od Polski, ma także sieć autostrad i prawie już gotową prawdziwą linię szybkiej kolei. Te nowoczesne traktory polskich rolników zostały zaś kupione na kredyt i za dotacje unijne, a więc oznaczają one poważne kłopoty ich właścicieli, i to już w niedalekiej przyszłości. Natomiast realny socjalizm zostawił nam realne bogactwo, czyli głównie fabryki, które jednak, na polecenie Zachodu, albo zlikwidowaliśmy (Elwro, FSO, ZWLE im. R. Luksemburg, całe zjednoczenie Unitra etc.) albo też oddaliśmy za pól darmo zagranicznym właścicielom (n.p. FSM w Bielsku Białej czy też Huty w Krakowie i Katowicach). A teraz walczymy bez sukcesu z takimi problemami jak n.p. bezrobocie, które w realnym socjalizmie nigdy nie istniały.
  • 2015-05-06 18:34 | jakowalski

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Wiadomo, że należy je czytać z przymrużeniem oka!
  • 2015-05-06 22:02 | Andrzej

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    camel,
    Przez ponad 40 lat realnego socjalizmu Polska i inne kraje zniewolone przez Sowietów pozostały w tyle za krajami Europy Zachodniej. Nic dziwnego, każdego roku około 1/3 dochodu narodowego Polski, Czechosłowacji, Węgier i pozostałych krajów bloku wschodniego szło na potrzeby sowieckiej machiny wojskowej. Do tego trzeba dodać anachroniczny i niewydolny system narzucony przez Związek Sowiecki. Dopiero po 1989 r. to zapóźnienie jest stopniowo odrabiane. Takie są fakty.
  • 2015-05-07 08:11 | mzakrzewski

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    GUS od lat ma dane z sufitu. Jeśli chce się mieć bardziej wiarygodne, trzeba szukać w danych europejskich.Poza tym jest to instytucja upolityczniona i nie pokazuje przykrych dla rządzących prawd. W Polsce statystyki są mniej/więcej. Od lat nie można policzyć np. bezdomnych. Dane o nich mają ośrodki pomocy społecznej, straż miejska. większość jest w placówkach stacjonarnych. Jaki problem poprosić o dane? Kilka lat temu liczono ubogi dzieci. Wyszło ok 60 tys. UE wyliczyła 22-24 proc. populacji polskiej w wieku 0-17 lat. (ponad 2 miliony) Tak mniej-więcej wyglądają polskie statystyki. Co do zarobków: na 1.8 mln firm prywatnych w Najjaśniejszej, 95 proc zatrudnia do 9 osób. Co bada GUS?
  • 2015-05-07 08:26 | axiom1

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    "Do tego trzeba dodać anachroniczny i niewydolny system narzucony przez Związek Sowiecki."

    Byl to system samowystarczalny. Polska i (inne kraje wschodu) nie miala dlugow. Pozyczki inwestycyjne Gierka nie byly dlugami.
    Dzis polskie zadluzenie siega 3500 mld zl i nie ma szans na poprawe. PRL nie pozyczala na przejedzenie. Po zmianach 1989 juz przez 25 kolejnych lat budzet ma deficyty i Polsks pozycza na przjedzenie. Pomimo dowowizn z Uni, pomimo pieniedzy przysylanych przez emigrantow. Pomimo przelajdaczenia majatku narodowego.

    To jest wlasnie odrabianiem zaleglosci wobec zachodu. Bo zachod jest jeszcze bardziej zadluzony. A ich 'lepszy' system opieral sie na 500 latach kolonialnego zlodziejstwa. Teraz miedzy innymi Polska zastapila im utracone kolonie.
  • 2015-05-07 09:23 | kaesjot

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Andrzej - do jakiego pokolenia należysz i gdzie i ile lat pracowałeś za PRL-u ( jeśli należysz do 50+ ) gdyż powtarzasz propagandowe slogany. Jeśli przemysł PRL-owski byłby tak marny, niekonkurencyjny to dlaczego został przejęty przez obcy kapitał - najczęściej przez f-my z branży a następnie je zamykano lub drastycznie ograniczano produkcje. Tak się czyni wróg wobec konkurencji - przyjacielowi pomaga się zmodernizować i rozwinąć to, co posiada.
    Gdybyś to wiedział, to zrozumiałbyś, że jakowalski ma dużo racji.
  • 2015-05-07 09:44 | Fragless

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    kaesjot, podaj przykłady takich przejęć - podyskutujemy. Każdy temat trzeba rozpatrywać oddzielnie.
  • 2015-05-07 09:55 | Andrzej

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    kaesejot,
    Przemysł polski przed 1989 r. pracował głównie pod kątem potrzeb Związku Sowieckiego. Produkował i sprzedawał statki handlowe i rybackie za pół darmo, bo stocznie radzieckie nastawione były na budowę okrętów wojennych. To samo się działo z produkcją taboru kolejowego. Do ZSRR eksportowano dużo węgla kamiennego, wydobycie w Polsce przekraczało wtedy 200 mln ton rocznie, obecnie wynosi 80 mln. ton. Z Polski odpływała znaczna część żywności, głównie mięsa i owoców, bo ZSRR zniszczył własne rolnictwo systemem kołchozów i sowchozów. Stąd brały się ciągłe trudności w zaopatrzeniu i kartki żywnościowe. Po 1989 r. przemysł polski przegrywał w konfrontacji z bardziej wydajnym i nowoczesnym przemysłem światowym, na polskie statki nie było zbytu. Obecnie przemysł polski jest bardziej nowoczesny, powstają nowe fabryki i gałęzie produkcji, a eksport ciągle rośnie, w 2014 r. osiągnął 218 miliardów dolarów, wielokrotnie więcej niż w 1989 r.
  • 2015-05-07 10:15 | jakowalski

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Andrzej
    40 lat realnego socjalizmu oznaczało także 40 lat zimnej wojny, a więc te wydatki na zbrojenia były nieuniknione, a poza tym to ponoszone one były także przez Zachód. Niemniej Polska Ludowa nadrobiła przez te lata sporo z tego dystansu, który miała ona do Zachodu. Pamiętajmy, że przedwojenna Polska, poza Wielkopolską, skrawkiem Śląska i Pomorza była tragicznie wręcz biednym państwem. Po roku 1989 Polska znów zaczęła odstawać od Zachodu, jako że stała się ona znów, tak jak to było z przedwojenną II RP, półkolonią owego Zachodu. Niech cię nie zmylą te, często nieźle się prezentujące stare, poniemieckie samochody na polskich ulicach i inne zewnętrzne objawy pozornego bogactwa: Polska nie ma w obecnych układach szansy na dogonienie Zachodu, jako że Zachód taktuje nas jako rezerwuar taniej siły roboczej oraz rynek zbytu, a nie jako ośrodek rozwoju nauki i techniki. Popatrz lepiej na strukturę obecnej polskiej gospodarki, popatrz na to, że Polska praktycznie nie produkuje dziś wyrobów najbardziej opłacalnych, czyli wysokiej technologii (high tech), że Polska nie ma dziś swojej własnej myśli technicznej i tzw. know how, a więc jest ona zależna od importu technologii z Zachodu, który w ten sposób kontroluje polską gospodarkę i nie pozwala jej na realny rozwój. Innymi słowy: Zachód, działając w swoim własnym interesie, nie powala na to, aby polska gospodarka stała się konkurencyjną w stosunku do gospodarki Zachodu.
    A na koniec: kilka przykładów, aby uświadomić tobie, jak bardzo była przedwojenna Polska zacofana w stosunku do Zachodu i jak wielki dystans musiała w związku z tym odrabiać Polska Ludowa. Otóż kiedy Niemcy mieli zelektryfikowane tysiące kilometrów linii kolejowych (w tym także na Dolnym Śląsku), to w Polsce zdołano zelektryfikować zaledwie kilkanaście kilometrów podmiejskich linii w okolicach Warszawy. Kiedy Niemcy połączyli Berlin z największymi swoimi miastami, w tym z Wrocławiem (wówczas Breslau) i Bytomiem (Beuthen) nowoczesnymi i wygodnymi dla pasażerów pociągami motorowymi osiągającymi szybkość 160km/h, to w Polsce szczytem nowoczesności była tzw. Lux Torpeda, czyli bardzo niewygodny dla pasażerów wagon z napędem spalinowym osiągający góra 110 km/h. Kiedy w Polsce nie potrafiono wyprodukować silników do bombowców Łoś, a więc musiano je importować z Francji, to Niemcy mieli już działające prototypy silników turboodrzutowych. Kiedy Warszawa nie miała porządnego, czyli przynajmniej wyłożonego kostką granitową połączenia drogowego z Poznaniem, to Niemcy, a nawet i Włochy, miały już sieci ogólnopaństwowych autostrad. Przykłady można tu mnożyć: byliśmy przecież mocno zacofani nawet w stosunku do Hiszpanii, gdzie przed wojną istniały, przykładowo, całe sieci metra w Madrycie i Barcelonie, podczas gdy w Warszawie o metrze najwyżej się mówiło.
    Tak więc lata PRLu były, patrząc obiektywnie, najlepszymi latami dla Polski i Polaków, a to, że nie potrafiliśmy tej okazji do rozwoju wykorzystać, to już jest tylko i wyłącznie nasza własna wina. To przecież nie jakieś „zielone ludziki”, a sami Polacy, strajkami zniszczyli polską gospodarkę w latach 1980tych – niewielka to pociecha, ze działo się to z podpuszczenia Zachodu, który tym spodobam, poprzez NSZZ Solidarność, wyeliminował z gry swojego ówczesnego największego konkurenta,m jakim był wtedy dla owego Zachodu ZSRR wraz ze swoimi sojusznikami, a w tym przede wszystkim Polską, państwem numer dwa w ówczesnym obozie radzieckim.
  • 2015-05-07 12:30 | Andrzej

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    jakowalski,
    Niestety, nie ma Pan racji. Obecnie eksport polski składa się w ponad 90% z produktów wysoko przetworzonych, a 3/4 eksportu idzie na wymagające rynki Europy Zachodniej. Nie wiem, czy Pan czytał, że w tych dniach jedna z polskich firm zawarła kontrakt na dostawę 60 zestawów pociągów do Holandii. Pracowałem w Holandii i wiem coś niecoś o poziomie kolei w tym kraju. Socjalizm realny, po krótkim okresie planu 3-letniego, kiedy rzeczywiście odbudowywano kraj po zniszczeniach wojennych, ukierunkował gospodarkę na obsługę machiny wojennej Związku Radzieckiego i stał się czynnikiem silnie hamującym rozwój Polski.
  • 2015-05-07 13:31 | axiom1

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    " Obecnie eksport polski składa się w ponad 90% z produktów wysoko przetworzonych, a 3/4 eksportu idzie na wymagające rynki Europy Zachodniej. "

    Pan z zachodu sprowadza do siebie swoje produkty wyprodukowane w swoich obozach pracy na terenie Polski.
  • 2015-05-07 14:32 | Fragless

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Andrzeju drogi, nie widzisz sprzeczności w swoim stwierdzeniu: "Zachód taktuje nas jako rezerwuar taniej siły roboczej oraz rynek zbytu". To się wzajemnie wyklucza. :)
    Co robiłeś w czasach PRL, że jesteś takim piewcą?
  • 2015-05-07 15:21 | aaa

    Re:GUS podaje dane o Niestety, nie jesteśmy w stanie dziś jednoznacznie wyliczyć prawdziwych przeciętnych zarobków w naszym kraju.polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Jesteśmy w stanie. Wystarczy sięgnąć po dane ze skarbówki.
  • 2015-05-07 15:47 | kaesjot

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Andrzej - jak traktować eksport wyrobów wyprodukowanych w kraju A przez przedsiębiorstwo będące własnością obywateli kraju B. Może to nie eksport kraju A lecz kraju B ?
    Ta niby zaawansowana technologicznie produkcja to tylko montaż wyrobów zaprojektowanych za granica wg technologii i na urządzeniach stamtąd dostarczanych.
    Jak budowano w Poznaniu fabrykę VW to nawet żwir przywożono z Niemiec.
    Polak jest wydajny i tani to lepiej fabrykę lokowac w Polsce. A jak sie okaze, ze na Ukrainie jeszcze taniej to tu zamkna a tam otworza.
  • 2015-05-07 17:29 | Fragless

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Andrzeju drogi, nie widzisz sprzeczności w swoim stwierdzeniu: "Zachód taktuje nas jako rezerwuar taniej siły roboczej oraz rynek zbytu". To się wzajemnie wyklucza. :)
    Co robiłeś w czasach PRL, że jesteś takim piewcą?

    Sorry, oczywiście tekst jest kierowany nie do Andrzeja a do Jakowalskiego.
  • 2015-05-07 20:23 | jakowalski

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Andrzej
    Co to znaczy „produkty wysoko przetworzone”? Jeśli w Polsce, a montowni Solarisa czy też innej Pesy, składa się autobus czy lokomotywę z importowanych z Niemiec kluczowych części, takich jak silnik, przekładnia („skrzynia biegów”) i układ hamulcowy, to taki autobus czy też taka lokomotywa jest wykazywana w oficjalnych statystykach jako „wysoko przetworzony polski wyrób”, ale tak naprawdę, to polskie jest w nich tylko pudło (nadwozie) i w przypadku lokomotywy najprostsze elementy podwozia (ramy albo, jak kto woli, ostoi), czyli najprostsze, ale także najbardziej pracochłonne części, które są jednak wyraźnie „low” a nie „high” tech. Tak więc pamiętaj, że te „polskie” pociągi eksportowane do Holandii będą w praktyce pociągami niepolskimi, jako że kluczowe podzespoły, takie jak w/w silniki czy też przekładnie będą do nich importowane, zapewne z Niemiec albo Szwajcarii, albo też Francji.
    Fragless
    1. Nie ma sprzeczności w tym, że Zachód taktuje nas jako rezerwuar taniej siły roboczej oraz jednocześnie jako rynek zbytu, jako że w kapitalizmie rynkowym normalnym stanem gospodarki jest praktycznie zawsze olbrzymia nadwyżka podaży nad popytem, a więc i ciągła walka o rynki zbytu, nawet te w biednych krajach, jako że liczy się tu zysk całkowity, a nie jednostkowy, a rynek taki jak Polski, czyli z ponad 30 milionami konsumentów, jest nie do pogardzenia dla nikogo, kto jest w biznesie.
    2. A co ty robiłeś w PRLu?
    aaa
    Skarbówka wie tylko tyle, ile jej powiedzą podatnicy. ;-)
    Maciekplacek
    Potrafisz napisać coś na temat? Kim TY jesteś, jakie są twoje życiowe osiągnięcia, że tak krytykujesz inne osoby? Poza tym, to ja od lat nie mieszkam w Polsce, a w Portugalii (też na P, ale na drugim końcu UE). ;-) Poza tym, pamiętaj o tzw. groźbach karalnych!
  • 2015-05-07 21:57 | Fragless

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Jakowalski, Oczywiście, że jest sprzeczność. Tania siła robocza jest słabo opłacana, nie może więc być podstawą rynku zbytu. Nie generuje marży na odpowiednim poziomie. W gospodarce rynkowej normą jest zbilansowany poziom podaży i popytu, (doucz się). Walka o rynek zbytu ma sen tylko wtedy, gdy ten rynek generuje zysk. W przeciwnym wypadku zarząd firmy nie decyduje się na ekspansję (generowanie straty jest niedopuszczalne dla właściciela). Przy okazji stwierdzam, że chyba nie za bardzo rozumiesz pojęcia zysk całkowity vs jednostkowy. 30-to milionowy rynek zbytu nie jest rynkiem perspektywicznym jeżeli generuje stratę bez szansy na zysk w przewidywalnym okresie.
  • 2015-05-08 16:56 | abchaz

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    GUS służy państwu.Wiadomo,że są kłamstwa i jest statystyka.
    Sedno tkwi w oczekiwaniu,że wytwarzając wyroby prymitywne można osiągnąc zysk wystarczajaco duży dla godnego opłacania pracy wytwarzajacej te prymitywy.
    W RP nie ma zdolnosci do wytwarzania wyrobów gwarantujacych wysokie płace.
    Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele.
    To jest temat na oddzielne opowiadanie.
  • 2015-05-08 19:05 | jakowalski

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Fragles
    1. Nie, tu nie ma żadnej sprzeczności. To jest typowa polityka kolonialna, która nie polega przecież na tym, aby kolonię jak najszybciej ograbić i zostawić po sobie „spaloną ziemię”, ale aby z tej kolonii wyciągnąć co się da, aby zmaksymalizować zyski z niej, w dłuższym okresie czasu. Stąd też Zachód inwestuje w Polskę, głównie w infrastrukturę, aby obniżyć koszta sprowadzania z Polski surowców, a tym też taniej polskiej siły roboczej (ale nie za taniej, aby stać ją było na zakup najtańszych produktów eksportowanych z metropolii) oraz obniżyć koszta dystrybucji towarów eksportowanych do Polski z Zachodu.
    2. Gospodarka rynkowa jest z definicji praktycznie zawsze w stanie nierównowagi. Praktycznie zawsze jest w niej więc nadwyżka podaży nad popytem – zarówno na rynku dóbr i usług (rynek konsumenta) jak też na rynku pracy (bezrobocie), a ma to swoje źródło głównie w tym, że motorem działalności w tym systemie jest maksymalizacja spodziewanego zysku. To, co ty zaś piszesz o tym rzekomym zbilansowanym poziomie podaży i popytu w kapitalizmie, to jest tylko fikcja - hipoteza, dawno temu obalona przez rzeczywistość gospodarczą.
    3. Ponieważ w kapitalizmie rynkowym mamy z reguły zawsze nadwyżkę podaży nad popytem, to regułą jest w nim ciągła walka o rynki zbytu – stąd też te ciągłe wojny, jakże charakterystyczne dla kapitalizmu. Dochodzą do tego oczywiście wojny o dostęp do surowców.
    4. Firma z reguły nie wie, czy przynosi w danej chwili zysk czy też stratę, jako ze rachunek kosztów jest bardzo arbitralny (tu musiałbyś, aby to zrozumieć, przejść przez dość zaawansowany kurs rachunkowości przedsiębiorstw). Poza tym, to wiele firm działa, mimo że przynoszą one oczywistą stratę, i to z różnych powodów. Najczęściej jest to pomoc rządowa (walka z bezrobociem, strategiczna rola firmy, np. produkcja uzbrojenia) abo też jej właściciele uważają, ze firma w przyszłości będzie przynosić zyski, a więc tolerują, oni obecne straty, jako ze zamknięcie i ponowne uruchomienie firmy jest na ogół znacznie kosztowniejsze niż utrzymywanie jej w ruchu, nawet jeśli przynosi ona chwilowo straty.
    5. Rynek 30-milionowy w Europie z reguły nie przynosi straty, jako że konsumenci mają zawsze pewne minimalne potrzeby, które muszą oni zaspokoić nawet podczas najgłębszej recesji. Poza tym, to w biznesie obowiązuje zasada „duży obrót, mały zysk jednostkowy”, jako że bezpieczniej jest oprzeć swą strategię biznesową na produkcji i sprzedawaniu (przykładowo) miliona popularnych samochodów, z których każdy daje tylko tysiąc dolarów czy euro zysku, niż na produkcji i sprzedaży tysiąca luksusowych limuzyn, z których każda daje milion dolarów czy też euro zysku. Decyduje tu tzw. prawo wielkich liczb, czyli że jest większa szansa, ze uda się sprzedać relatywnie tanio około miliona prostych samochodów i zarobić na każdym „tylko” po około tysiąca dolarów czy euro, niż liczyć na to, że uda się zarobić średnio po milionie dolarów czy euro na sprzedaży około tysiąca superluksusowych limuzyn.
    6. Generalnie: wiedzę o kapitalizmie i biznesie masz, jak to widać z tego, co tu piszesz, tylko teoretyczną, i też tylko „po łebkach”, a ja w kapitalizmie rynkowym żyję od ponad 30 lat, skończyłem w nim studia wyższe ekonomiczne i pracowałem w owym kapitalizmie zarówno w biznesie, jak też i jako akademicki ekonomista.
  • 2015-05-10 13:37 | Fragless

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Jakowalski,
    1. Przemyśl jeszcze raz temat taniej siły roboczej i rynku zbytu. Kolonie o ile się nie mylę, nie były rynkiem zbytu, a dostarczycielem tanich produktów. Zachód inwestuje nie tylko w Polskę, ale w całą CEE - na takich zasadach działa UE - wyrównywanie poziomów. Przecież lepiej jest mieć bogatego sąsiada, szczególnie jak nie ma granic, prawda?
    2. Problem polega na tym, że Ty od 30 lat nie żyjesz w kapitalizmie rynkowym, a w socjalnej gospodarce rynkowej opartej na zasadzie solidaryzmu społecznego. Dlatego też też cały Twój wywód mija się z meritum. W UE, jak i w większości cywilizowanych krajów na świecie, mamy do czynienia z szeregiem regulacji. Wystarczy spojrzeć na Wspólną Politykę Rolną, system emerytalno-rentowy, służbę zdrowia itd.
    3. Piszesz o rynku nabywcy, który w takiej sytuacji ma pozycję uprzywilejowaną. Walka o nowe rynki zbytu ma sens tylko wtedy, gdy są to rynki perspektywiczne. Idąc za Twoim tokiem rozumowania, widocznie ktoś ocenił, że Europa Środkowa jest perspektywiczna. Znów kłania się wyrównywanie poziomów.
    4. Firma ZAWSZE wie czy przynosi w danym momencie zysk czy stratę. Naprawdę marże można oszacować dość dokładnie. Służą do tego różne modele prognozujące wynik firmy. Wszak przychody i koszty na bieżąco są znane. Po zamknięciu miesiąca dokładnie wiemy jaki jest wynik. Na koniec roku jest to dodatkowo korygowane w raporcie rocznym. Nie ma tu w ogóle mowy o jakieś niepewności. Do tego rynek jest świetnie zdefiniowany i uregulowany więc nawet w perspektywie kilku lat możemy szacować pozycję firmy. Firmy, które przynoszą stratę w sposób permanentny (nie mówię o sytuacji chwilowej) po prostu bankrutują. W 2014 w PL ponad 800 podmiotów ogłosiło bankructwo. Pomoc rządowa w ramach UE (poza szczególnymi przypadkami) jest niedozwolona.
    5. Nie do końca rozumiem Twój wywód, co chciałeś udowodnić?
    6. Bez komentarza. :)
  • 2015-05-11 11:42 | jakowalski

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Fragless
    1. Kolonie zawsze były rynkiem zbytu. Brytyjski przemysł rozwinął się n.p. także dla tego, że miał on rynki zbytu w tych koloniach. Nie tylko więc, przykładowo, Anglia eksportowała tabor kolejowy do Indii, ale także i płótno, przez co zniszczyła ona indyjski przemysł tekstylny. Zgoda, kolonie były także ważnym źródłem tanich surowców, ale aby je wydobyć i dostarczyć do metropolii, to trzeba było tam wybudować kopalnie, linie kolejowe i porty morskie oraz statki, a to nakręcało koniunkturę. Akurat ja mieszkałem ponad 30 lat w byłych brytyjskich koloniach (Nowa Zelandia, Australia i RPA), a więc dobrze znam ten temat.
    2. UE wcale NIE działa na zasadzie wyrównywania poziomów, a tylko na zasadzie utrwalenia dominacji Niemiec i Francji w Europie. Zauważ, że Niemcy jakoś nie likwidują swojego przemysłu, że do Polski przenoszą oni tylko swoje montownie, ale nie przenoszą biur konstrukcyjnych i prototypowni. Francja też nie przenosi do Polski biura konstrukcyjnego firmy Airbus, a najwyżej zamówi u nas proste podzespoły do samolotów przez tą firmę produkowanych. Nie ma też wspólnej polityki emerytalno-rentowej w Unii a granice ciągle w niej są, zaś unijny celnik może cię dziś skontrolować wszędzie, nawet w twoim mieszkaniu! Pomyśl więc, zanim coś napiszesz!
    3. Europa Środkowa NIE jest perspektywicznym rynkiem, ale jest rynkiem na tyle dużym, że nie można go lekceważyć. Perspektywiczne są dziś właściwie tylko rynki ma Dalekim Wschodzie.
    4. Tak w TEORII to firma ZAWSZE przynosi w danym momencie jakiś zysk czy stratę (albo wychodzi na zero), ale ona o tym zwyczajnie nie wie w danym momencie, jako że rachunkowość jest systemem, który zawsze pokazuje dane z przeszłości, a poza tym, to jak pisałem, Diabeł siedzi w szczegółach, n.p. w rachunku kosztów. Akurat ja ten rachunek prowadziłem w dużych firmach (to znaczy opracowałem i wdrożyłem odpowiednie oprogramowanie w wielu z nich) i nauczałem go na poziomie uniwersyteckim, a więc wiem, co piszę. Poza tym, to wynik, o którym mówisz, jest tylko i wyłącznie fikcją księgową, a zależy on głównie od przyjętego modelu rachunku kosztów, a więc przyjęciu, co jest kosztem, a co nie i jak się ten koszt konkretnie liczy oraz co jest wydatkiem, a co nie. Co wiesz n.p. o amortyzacji, która jest kosztem ale nie jest wydatkiem? Jakie znasz sposoby rozliczania inwestycji w czasie? Czekam na konkretne odpowiedzi...
    Poza tym, to firmy ogłaszają często bankructwo, aby uniknąć spłaty długów, a pomoc rządowa dla firm jest w UE zakazana tylko w teorii. Czy wiesz n.p. jak wielką pomoc rządową otrzymuje wypomniana już przeze mnie firma Airbus? I co z de facto pomocą rządów Niemiec czy Francji dla ich przemysłu zbrojeniowego, która odbywa się pod pretekstem zamówień dla ich sił zbrojnych oraz finansowania badań (R&D czyli B+R)?
    5. Chodziło mi o to, że konsumenci mają swoje elementarne potrzeby (p. n.p. hierarchia potrzeb Maslowa), a więc na dużym rynku, takim jak polski, zawsze sprzeda się pewna podstawowa ilość żywności, stąd też na polski rynek weszły supermarkety z Francji i Anglii. Mimo że przeciętny Polak wydaje mniej niż n.p. przeciętny Szwed, to jednak nasz rynek jest porównywalny ze szwedzkim, jako że mniejsze wydatki per capita równoważymy większą ilością konsumentów, stąd też rynek polski jest wciąż atrakcyjny dla zachodnich producentów i pośredników, na zasadzie „mały zysk jednostkowy równoważymy większą ilością transakcji”. Czy to na pewno jest aż tak trudne do zrozumienia?
    6. Dlaczego bez komentarza? Co ty wiesz o gospodarce? Jakie masz wykształcenie i jaką praktykę zawodową?
  • 2015-05-11 17:39 | Fragless

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Jakowalski
    1. Kolonia jako rynek zbytu, to zawsze była sprawa marginalna. Zresztą nijak się to ma do tematu. Polska nie jest kolonią.
    2. UE działa na zasadzie wyrównywania poziomów - to jest podstawowe założenie. Dlatego też kraje europy środkowej coraz mniej odstaja gospodarczo. Dla przykładu w 2004 PKB Polski stanowiło 51% średniej UE, teraz prawie 70%. Niemcy likwidują swój nierentowny przemysł: stocznie czy kopalnie. W zagłębiu Saary wszystkie kopalnie zostały zamknięte. W zagłębiu Ruhry kolejne kopalnie są wygaszane. Padają też firmy współpracujące np. port Duisburgu. W 2014 zamknięto fabrykę Opla w Bochum, a produkcję przeniesiono do Gliwic. Można oczywiście dłużej wymieniać. Ale po co Cię denerwować. :)
    3. Europa Środkowa jest perspektywicznym rynkiem. Świadczy o tym wzrost PKB w tych krajach. Dla przykładu Polska jest drugim w Europie rynkiem produkcji polistyrenu z bardzo dobrymi marżami. Chiny są dobrym rynkiem, ale dla firm usytuowanych w Chinach, ze względu na koszty transportu, cło.
    4. Nie pisz proszę takich głupot, bo obnażasz się jako laik w temacie. Robiąc prognozę w firmie na dany miesiąc (koszty, ale też przychody, o których zapominasz) mogę pomylić się o 10%, ale nie ma dyskusji czy będzie zysk czy strata. Być może 30 lat temu liznąłeś trochę socjalistycznej rachunkowości... ;) Znam sprawę pomocy dla Airbusa i sporu USA - UE. Dofinansowywanie przemysłu zbrojeniowego poprzez zamówienia obowiązuje w każdym kraju.
    5. Proszę Cię, to nie jest nauka ekonomii w liceum. Daj spokój z tymi piramidami Maslowa. Polska jest olbrzymim eksporterem żywności na rynki UE i nie tylko. Hipermarkety, które znalazły się na polskim rynku handlują głównie polską żywnością. Szwedzi wydają dużo na żywność, bo są jednym z liderów w spożyciu produktów ekologicznych. Polska jest jeszcze daleko w lesie. Kupujemy produkty najtańsze, ale to się zmienia. Marże w Polsce rosną, dlatego jesteśmy rynkiem wschodzącym, perspektywicznym.
    6. Nie interesuj się. ;) Skup się na dobrych komentarzach.
  • 2015-05-12 20:07 | jakowalski

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Fragless
    1. Indie, z setkami milionów ludności to był według ciebie margines dla brytyjskich firm? Wolne żarty! Poza tym, to Polska jest dziś typową (neo)kolonią Niemiec. :-(
    2. Założenie to jedno, a praktyka drugie. Poza tym, to PKB jest tylko miarą aktywności rynku, a nie miarą poziomu aktywności gospodarczej czy też poziomu życia. Cytuję z opracowania ONZ: „Międzynarodowe porównania często zawodzą ze względu na to, że kursy wymiany walut nie są odpowiednie do ustalenia względnej siły nabywczej walut, szczególnie w obszarze konsumpcji dóbr i usługi przez gospodarstwa domowe. Studia alternatywnych metod porównywania PKB między krajami bazujące na sile nabywczej walut wskazują, iż konwencjonalne konwersje walut (to jest według kursu ich wymiany) mogą przesadnie zwiększać względną e k o n o m i c z n ą odległość między krajami o wysokim i niskim PKB per capita. Jest to dobrze zilustrowane przez fakt, że nikt nie mógłby utrzymać się przy życiu w wysoko rozwiniętych („przemysłowych”) krajach z dochodów ocenionych na całkowicie wystarczające do przeżycia w biedniejszych („rozwijających się”) krajach.” (Źródło: United Nations „ Overall Socio-e c o n o m i c Perspective of the World Economy to the Year 2000” New York: UN, 1990 s. 21).
    Poza tym, to Niemcy wcale nie likwidują swojego przemysłu, a tylko go rozwijają. Owszem, zamknęli oni niektóre swoje kopalnie węgla, jako że stać jest ich na import surowców energetycznych, jako że mają oni w odróżnieniu od Polski, dodatni bilans wymiany z zagranicą. Zamknęli oni też jedną montownię samochodów, ale do Polski nie przenieśli swoich biur konstrukcyjnych, nawet Opla, najmniej przecież technologicznie zaawansowanego niemieckiego producenta samochodów. Fabryki Porsche też nie przeniosą do Polski, ale montownię Opla z Gliwic mogą nawet już od jutra zacząć przenosić do Bułgarii czy Rumunii, gdzie siła robocza jest przecież jeszcze tańsza niż w Polsce. Można oczywiście dłużej wymieniać fakty, ale po co Cię denerwować?
    3. Europa Środkowa NIE jest perspektywicznym rynkiem. Jak to już pisałem, PKB jest tylko miarą aktywności rynku, a nie miarą poziomu aktywności gospodarczej czy też poziomu życia. Poza tym, to koszta transportu z Chin maleją, choćby n.p. przez coraz większy udział transportu kolejowego, szybszego niż morski oraz omijającego niebezpieczne okolice Somalii.
    4. Wszystkie prognozy ekonomiczne to jest wróżenie z fusów, jako że kapitalizm rynkowy ma tę podstawową cechę, że podstawowe parametry ekonomiczne, takie jak stopa inflacji czy też kursy wymiany walut oraz, last but not not least, ceny surowców, szczególnie energetycznych, są w nim praktycznie nieprzewidywalne, a więc nieprzewidywalne są koszta produkcji, a co do popytu a więc także i rozmiarów zbytu,, to jest on jeszcze mniej przewidywalny. A co do rachunkowości, to znam ją ze studiów pod sam koniec XX wieku na The University of Melbourne i z australijskiej praktyki.
    4a. A że definicja przemysłu zbrojeniowego jest bardzo szeroka, to w Niemczech, Francji czy też w USA wlicza się do niego wszystko, co jest akurat potrzebne władzom, n.p. stocznie (bo okręty wojenne), przemysł motoryzacyjny (silniki i inne podzespoły do czołgów i transporterów opancerzonych) oraz (z oczywistych względów) praktycznie cały przemysł lotniczy z jego, jakże licznymi, kooperantami oraz cały przemysł chemiczny (środki wybuchowe, paliwa etc.). Wytłumacz mi, więc, dlaczego te gałęzie przemysłu mogą otrzymywać pomoc rządową we Francji czy Niemczech, ale już nie Polsce.
    5. Piramida Maslowa to nie jest ekonomia a socjologia i jest ona doskonałym modelem wciąż używanym w praktyce naukowej i gospodarczej.
    5a. I co z tego, że Polska jest eksporterem żywności na rynki UE i nie tylko? Przecież rolnictwo to jest dziś w UE tylko kilka procent PKB! I co z tego, że te zagraniczne hipermarkety, które znalazły się na polskim rynku, handlują głównie polską żywnością, skoro płacą one bardzo niskie ceny polskim dostawcom, a zyski tych hipermarketów są wywożone z Polski? Poza tym, to ci „polscy” dostawcy są często zachodnimi biznesmenami, którzy wykupili dawne polskie PGRy. I co też z tego, że marże w Polsce rosną? To przecież znaczy, że Polacy będą płacić więcej z żywność, aby zachodni właściciele hipermarketów mogli wywieźć z Polski jeszcze więcej pieniędzy. :-(
    6. Dlaczego wstydzisz się swego życiorysu?
  • 2015-05-13 11:33 | Fragless

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    1. Neokolonia Niemiec? :) W 2000 mieliśmy ujemne saldo obrotu handlowego z Niemcami -712 mln eur. W 2013 mamy dodatnie + 4 882 mln eur., w 2014 jest to już +7 800 mln eur. To raczy Niemcy są dla nas rynkiem zbytu. Czyżby byli naszą neokolonią? ;)
    2. Polska ma zbilansowane saldo obrotów z zagranicą: w 2013 była to nadwyżka w wysokości 634 mln euro w 2014 jest niewielki deficyt na poziomie 36 mln euro. To już nie są lata 90-te. Poziom życia PL vs UE wyrównuje się. PKB per capita świetnie odzwierciedla tenże poziom życia. Jest jeszcze wskaźnik konsumpcji indywidualnej. Co prawda daleko nam jeszcze do liderów: DE, AT czy krajów skandynawskich, ale w regionie jesteśmy liderem i praktycznie dogoniliśmy Portugalię. Sytuacja, która 20 lat temu była nie do pomyślenia.
    3. Jest. Dlatego kraje rozwinięte inwestują tutaj sporo. Poziom życia i poziom konsumpcji rośnie. Nie zakłamiesz rzeczywistości.
    4. Nie mamy do czynienia z kapitalizmem rynkowym, już Ci to dowodziłem. Czytaj uważnie. Ceny są przewidywalne. Surowce są oparte na kontraktach wielomiesięcznych. Wszystko da się przewidzieć, przeanalizować i przygotować dobry forecast. Oczywiście pojawiają się sytuacje jak w 2008 r. kiedy to surowce poleciały nagle na łeb na szyję, ale generalnie firmy nie maja problemów z prognozami. Piszę to z własnego doświadczenia.
    5. Ano to z tego, że produkcja rolna to jest oczko w głowie UE - patrz WPR i dopłaty z tym związane. To są miliardy euro. W efekcie polskiej ekspansji na rynku rolnym, poziom życia na polskiej wsi i generalnie w Polsce diametralnie się podniósł w stosunku do chociażby 2000 r. Skończył się też czas, że hipermarkety płacą niskie ceny polskim dostawcom. I dotyczy to nie tylko żywności, ale generalnie wszystkich produktów.
    Wyjaśnij jak hipermarkety wywożą zyski zagranicę?
    6. Chyba nie myślałeś, że będę byle komu spowiadał się ze swojego życia? Jesteś tak naiwny czy tak bezczelny? :)))
  • 2015-05-13 22:21 | jakowalski

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Fragles
    1. Zrozum, że „eksport” z Polski do Niemiec produktów niemieckich firm działających w Polsce, takich jak n.p. Opel, VW czy MAN, a także de facto Solarisa czy Pesy, NIE jest eksportem z Polski, a tylko przesunięciem towarów w ramach niemieckich firm działających w Polsce. Zrozum więc, że statystykami należy posługiwać się krytycznie, analizując nie tylko to, co one chcą pokazać, ale także to, co chcą one ukryć... Poza tym odróżnij saldo obrotów handlowych od salda całkowitej wymiany, czyli uwzględniającego także transfer zysków z Polski do Niemiec!
    2. Oto jakie jest saldo wymiany Polski z zagranicą, czyli bilans płatniczy (current account balance) – mln USD w cenach bieżących:
    1970
    1975
    1980
    1985
    1989
    1990
    +131
    -3,090
    -3,608
    -996
    -291
    +3,067
    1995
    2000
    2001
    2002
    2003
    2004
    2005
    2006
    -2,299
    -9,981
    -7,166
    -6,700
    -4,018
    -7,650
    -10,600
    -4,550
    2007
    2008
    2009
    2010
    2011
    2012
    -6,300
    -29,510
    -9,598
    -8,600
    -20,000
    -22,600
    Główne źródła:
    CIA Factbook
    The Economist
    Encyclopædia Britannica Yearbooks (różne wydania)
    International Monetary Fund International Financial Statistics
    Jak widać, jest on chronicznie negatywny... :-(
    3. Powtarzam raz jeszcze, że Europa Środkowa, a szczególnie Polska NIE jest perspektywicznym rynkiem, jako że jest to rynek biedny i kurczący się z powodu masowej emigracji i zapaści demograficznej. Jak to już też pisałem, PKB jest tylko miarą aktywności rynku, a nie miarą poziomu aktywności gospodarczej czy też poziomu życia.
    4. Kontrakty są zawsze do renegocjacji, a prognozy ekonomiczne są niczym innym jak projekcją przeszłych trendów w przyszłość, a więc są one z definicji bezwartościowe. Przypominam, że miałem na studiach na The University of Melbourne zaawansowaną statystykę i ekonometrię.
    5. W Polsce mamy obecnie, podobnie jak przed wojną, miliony ludzi zbędnych: dziś głównie bezrobotnych w miastach oraz, jak przed wojną, ukrytą, wielomilionową nadwyżkę ludności wiejskiej, jako że nasze polskie rolnictwo wegetuje dziś tylko „dzięki” pomocy unijnej, ale ta pomoc jest dla polskiego rolnictwa przekleństwem a nie błogosławieństwem, jako że utrwala ona archaiczną strukturę polskiego rolnictwa, które bez pomocy unijnej dawno temu by zbankrutowało w warunkach otwartej gospodarki rynkowej. Poza tym, to w Polsce nie ma dziś żadnych przeszkód w transferze zysków i generalnie pieniędzy za granicę.
    6. Nie jestem”byle kim”, i chcę od ciebie tylko życiorysu zawodowego, a nie prywatnego!
  • 2015-05-14 08:51 | Fragless

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    jakowalski
    1. Opel to nie jest już niemiecka firma, General Motors Manufacturing Poland właścicielem jest kapitał amerykański. Zresztą w świecie globalnym nie ma znaczenia skąd pochodzi kapitał.
    2. Weź sobie rocznik statystyczny GUS i zrób analizę. Co ciekawe do 1989 r. naszym głównym partnerem był ZSRR. Jedne i drugie Niemcy były zawsze na kolejnych miejscach. Teraz Niemcy są naszym głównym partnerem handlowym. Rosja liczy się tylko jako kraj importujący surowce. Natomiast jeżeli chodzi o saldo, to od naszego wejścia do UE trend jest pozytywny.
    3. Jest to rynek perspektywiczny, rozwijający się, który ma coraz większe znaczenie w Europie i na świecie. Stąd inwestycje, które się tu pojawiają. Inwestor umie liczyć i wchodzi na rynek rozwijający się a nie kurczący. Ty nie jesteś inwestorem więc wybacz, ale nie mogę polegać na Twoim zdaniu. :)
    4. Przestań chrzanić. Powoli tracę cierpliwość. (Myślałeś, ze jak zmienisz nick, to Cie nie poznam?).
    5. Dzisiaj rolnictwo kwitnie, jest największym beneficjentem wejścia do UE. Wystarczy wybrać się na wieś i porównać ją do stanu z 2000 r. Nie mówiąc o czasach komuny. Generalnie Polska gospodarka jest bardzo dobrze oceniana w świecie (w Australii też).
    6. Wybacz, dla mnie jesteś byle kim. Forumowym trollem. Wiesz dlaczego? ;)
  • 2015-05-14 18:08 | jakowalski

    Re:GUS podaje dane o polskich zarobkach. Jak zwykle nie wiadomo, jak je czytać

    Fragless
    1. Zdecyduj się więc, czy ma to znaczenie skąd pochodzi kapitał czy też nie, bo jeśli to nie ma znaczenia, to nie mają też znaczenia statystyki handlu zagranicznego, na które się powołujesz. A tak bardziej na serio: Opel jest niemiecką firmą, jako że ma w Niemczech swą centralę i biura konstrukcyjne.
    2. Co tu do rzeczy ZSRR? Podałem ci przecież saldo wymiany Polski z zagranicą, czyli bilans płatniczy (current account balance), a ono jest chronicznie ujemne przez cały XXI wiek! I co w tym złego, że Rosja importuje surowce?
    3. Nie myl wzrostu PKB ze wzrostem realnej gospodarki oraz wzrostem poziomu życia – tłumaczyłem ci już dlaczego. Poza tym, to ja jestem analitykiem, a więc kimś, kto doradza inwestorom...
    4. Znów tylko ad personam?
    5. Polskie rolnictwo kwitło jeszcze bardziej za Gierka – niestety wtedy też tylko na kredyt... I co z tego, że polska gospodarka jest bardzo dobrze oceniana w świecie? Co to ma wspólnego z jej realnym stanem? Dobrze ocenia ją tylko zagraniczny kapitał, gdyż czerpie z niej niezłe zyski, wykorzystując tanią siłę roboczą i nie płacąc podatków, ale przecież to, co jest dobre dla zagranicznego kapitału jest z reguły złe dla Polski i Polaków.
    6. Patrz punkt 4. „Przyganiał kocioł gankowi” ;-)