Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Po czym poznać polskiego grafomana

(6)
W swoich tekstach każą bohaterom wylewać wodospady łez, konstruować silniki napędzane deszczówką albo uprawiać orgie z prostytutkami ze Wschodu. Jak wygląda polska grafomania epoki „Greya”?
  • 2015-07-18 16:44 | Tekst dostosowany poziomem

    do krytykowanej literatury

    jednio warci drugich
  • 2015-07-19 08:52 | Leopold75

    Grafomaństwo w Polityce

    Kochana 'Polityko',
    Prenumeruję was od lat. Ale co Wy możecie napisać o grafomanii, kiedy coraz więcej waszych artykułów wygląda jakby przeszła przez umysły tych biednych 'bezpłatnych stażystów' z Wyborczej. Serce się kraja i mózg lasuje.
  • 2015-07-19 15:21 | Sylwester1955

    Re:Po czym poznać polskiego grafomana

    Stosując kryteria opisane w artykule wytypowałem jako dzieło grafomańskie MORFINĘ niejakiego Szczepana Twardziocha
  • 2015-07-22 19:26 | jan_janusz

    Re:Po czym poznać polskiego grafomana ? Po wartości dzieła które tworzą .

    Dwa pokolenia grafomanów rywalizują o względy mediów przyznające im tytuł celebryty. Grafomani PRL-owscy kończą już swoje służbę , ale ich tradycje wieszania się u pasa dobrodzieja, wynagradzającego ich umysłowe lenistwo są kontynuowane przez kombatantów transformacji politycznej. Dopiero teraz widzimy , jak liczna jest ta zgraja "wisielców".
  • 2015-07-23 12:11 | Kamil

    Re:Po czym poznać polskiego grafomana

    Sprawa wygląda tak: zawodowcy i fachowcy jak mówią o sobie niektórzy nasi literaci od "ambitnej i wysokiej" literatury znieść nie mogą, że ich wywody i sapanie podczas pisania nie spotykają się z takim odbiorem jak literatura przez nich nazywana "chałą, grafomanią, tandetą i żenadą". Zadki ich bolą, bo się kasa na koncie nie zgadza, bo mało kto chce ich wypociny czytać, więc atakują poczytnych autorów i wyzywają z czystej zawiści. A przy tym nie potrafią zachęcić przeciętnego czytelnika do swoich "dzieł". Dlatego rosną frustracje i niezrozumienie tego fenomenu i żal, że jak Polak może ich wiekopomnych i poważnych dzieł nie czytać. Druga kwestia - wielu już wie ile trzeba wychylić wódy, komu wejść w tyłek, żeby dostać dobrą recenzję albo poklask tego czy innego krytyka lub też ciepło słowo od kolegi literata. Także ładownie się wzajemne w różne otwory literackie przez różne kręgi adoracyjne powoduje wojenkę środowiskową. Jedni na drugich naskakują, a kto ma dobre układy ten ma dobre recenzje. Wszystko weryfikują jednak czytelnicy. A dyskredytowanie przez autorkę tekstu nieznanych twórców amatorskich to już uderzenie w literackie krocze, bo kto powiedział, że taki autor nie może być bardziej poczytny niż tuzy literackie wykreowane na różny sposób? Twardoch dostał Mercedesa i co na niego wylaliście zazdrosne pisarzynki? Boli co? Oj jak boli, że to nie wasza ambyszyn hajlewel twórczność została wybrana.
  • 2015-07-25 15:52 | maciej

    Re:Po czym poznać polskiego grafomana

    Krytykowanie t.zw. grafomanii jest jedna z form promowania funkcjonalnego analfabetyzmu. W PRL-u o tych co nie byli zawodowymi literatami, czyli nie byli ani zaproszeni, nie przyjeci do ekskluzywnego Zwiazku Literatow Polskich byli takimi co to "pisza pod siebie." Kazdy z nas ktory chcial cos napisac, co nie bylo donosem TW podpisanym pseudonimem, ale otwarcie podpisanym pelnym imieniem i nazwiskiem: "BYLO GRAFOMANSKIM PISANIEM POD SIEBIE." Po prawdzie ludzie powinni byc zachecani do pisania o wszystkim co ich interesuje w sposob jaki potrafia, rowniez nie ortograficznie i nie skladnie. Czy to pozniej bedzie wydane, albo wogole czytane przez kogokolwiek to jest inna sprawa. Pisanie fikcji przeplecionej wlasnymi doswiadczeniami to jest literature, a roznica w tym na ktorej polce sie w koncu znalazla. Nasza matka mowila, czytala i bardzo poprawnie pisala po niemiecku, po polsku i po francusku, niemniej opierala sie napisac cos o swoim dziecinstwie na austryjackim Zaolziu, ludziach i kulturze w ktorej wyrastala, szkolach ktore przeszla, lata mlodosci itd. Jak juz byla dobrze po 80-tce to udalo mi sie matke przekupic i nagrala slownie czesc swojej historii, ktora udalo sie przepisac na CD. Ojciec zas nagryzmolil lewa malo sprawna reka, bo prawa stracil w Pierwszej Wielkiej Wojnie, co udalo nam sie odcyfrowac i wzbogacic nasze zycie. Z pisaniem bedacym aktem wysilku umyslowego jest jak z promowaniem aktywnosci fizycznej. Nie trzeba byc mistrzem ani aspirowac do laurow olimpiskich zeby cieszyc sie lepszym zdrowiem, duzo sie ruszac od dziecinstwa, grac w pilke, plywac i cale zycie odbywac dlugie spacery, dlatego nie wysmiewyjmy t. zw. grafomanow. T.zw. "wielcy" w kazdej literaturze tez byli i sa postrzegani przez innych jako grafomani, ktorzy prostytuowali sie dla szmalu.""