Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Raport POLITYKI: Polski system opieki zdrowotnej przewlekle chory

(5)
Każda kolejna ekipa rządząca reformuje publiczną służbę zdrowia po swojemu, od nowa. Zyskuje kilka miesięcy, po czym okazuje się, że się nie poprawiło. Ciągle jest źle, ale inaczej. PiS idzie jeszcze dalej, zapowiada rewolucję, czyli powrót do stanu sprzed 1999 r. Pomoże?
  • 2015-08-23 12:31 | victorast

    słuzba zdrowia do leczenia


    Dot. Artykułu „służba zdrowia do leczenia”

    Szanowna redakcjo Polityki. Szanowna Pani Solska.
    Od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy warto czytać Politykę, tygodnik, który do niedawna uważałem za absolutnie najlepszy z wydawanych w Polsce. Dlatego też wykupiłem wydanie internetowe, którego już nie przedłużę. Poziom jest coraz niższy a ignorancja i brak wiedzy na temat, o którym się w Polityce pisze zaczyna osiągać niziny.
    Ten Artykuł Pani Joanny Solskiej czytałem z bardzo mieszanymi uczuciami, jednak na końcu („Naszym zdaniem“), pod którym się Pani Joanna Solska podpisała, oniemiałem z wrażenia. Autorka porównuje tu polską służbę zdrowia z tą, „jaką mają Niemcy, Francuzi czy Holendrzy….” I pisze dalej:
    „Tamte kraje robią coś jeszcze, czego nasi politycy, od prawa do lewa, panicznie się boją – czynią pacjentów zainteresowanymi nie tylko efektem leczenia, ale także jego kosztami. Chorzy również liczą, wiedzą, że nie ma nic za darmo. Temu służą przeróżne formy współpłacenia.
    Od zapłaty z własnej kieszeni za kilka pierwszych wizyt u specjalistów (następne finansuje system, co nie dyskryminuje przewlekle chorych) do ponoszenia najpierw wydatków z własnej kieszeni albo finansowania przez pacjentów tzw. doby hotelowej czy wykupowania rozmaitych ubezpieczeń dodatkowych. Każdy kraj wybiera własną formę tak zwanego udziału własnego.”
    Czytając to nie bardzo wiedziałem, czy się śmiać czy płakać. Mieszkamy z rodziną w Niemczech od 36 lat i siłą rzeczy miałem z niemiecką formą opieki zdrowotnej wiele do czynienia, bywałem u lekarzy specjalistów, byłem pacjentem w szpitalach (2 operacje kręgosłupa, jedna gardła), moja żona podobnie (a w szpitalu dwie operacje wewnętrzne i dwie operacje kolan), nasze dzieci także bywały u lekarzy… i co? I nic!!! Nigdy nie musieliśmy płacić za pierwsze wizyty u specjalistów!!! Ustawowe dopłacanie do doby szpitalnej (nie hotelowej, szanowna Pani Solska) to za pierwsze ileś tam dni (nie wiem dokładnie, bo nigdy nie byłem dłużej w szpitalu niż 10 dni) dni po 10 Euro, z tym, że ci których na to nie stać, są od tej opłaty zwolnieni!!!. Nigdy nie spotkałem się z tym, aby moja Kasa czyniła mnie, jak sugeruje pani Solska, „zainteresowanym efektem leczenia czy też kosztami tego leczenia”. Nigdy nie słyszałem ani ja ani nikt inny o, jak pani Solska Pisze, „tak zwanym udziale własnym”. Jedyne dopłaty, jakie znam to dopłaty protetykę dentystyczną i to tylko wtedy, kiedy pacjent może sobie na to pozwolić, bo w przeciwnym przypadku kasa pokrywa konieczne koszty.
    A już zdanie pani Solskiej: „My też ją akceptujemy, pod warunkiem, że chodzi o nasz samochód, a nie życie. Auto ważniejsze?” to popis i niewiedzy i może nawet arogancji w stosunku do czytelnika, bowiem artykuł 68 Konstytucji RP mówi:
    Art. 68.
    1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia.
    2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.
    3. Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.
    4. Władze publiczne są obowiązane do zwalczania chorób epidemicznych i zapobiegania negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska.
    5. Władze publiczne popierają rozwój kultury fizycznej, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży.
    Konstytucja, ze zrozumiałych zresztą względów, nie zajmuje się sprawami napraw samochodów i jeśli Pani Solska tego jakoś nie kuma, to może pomyślałaby o czymś innym niż pisanie do Polityki. Są przecież inne tygodniki, np. te zajmujące się doborem makijażu albo modą plażową. Może wtedy wrócę kiedyś jeszcze do Polityki.
    A to porównanie z samochodem słyszałem już kiedyś w radio z ust mojego starego przyjaciela z okresu studiów, profesora nauk medycznych…. Mniejsza o to…
    Dodam jeszcze, że to, co napisałem dotyczy Niemiec. Jak to wygląda we Francji czy Holandii nie wiem. Widząc jednak bzdury dotyczące Niemiec mam prawo przypuszczać, że wiedza autorki dotycząca tych państw jest również równa zeru.
    I jeszcze k woli uczciwości: Nie tylko Pani Solska wykazuje się w Państwa redakcji brakiem elementarnej wiedzy na temat tego, jak funkcjonują inne europejskie państwa.
    I aby nie było nieporozumienia: Kasa, w której jestem ubezpieczony (Techniker Krankenhasse) to jedna z tych, w których ubezpieczonych jest 90% mieszkańców Niemiec!!!
    Pozdrawiam
    Victor Ast
  • 2015-08-23 13:57 | mg0810

    Re:Raport POLITYKI: Polski system opieki zdrowotnej przewlekle chory

    "Temu służą przeróżne formy współpłacenia.
    Od zapłaty z własnej kieszeni za kilka pierwszych wizyt u specjalistów (następne finansuje system, co nie dyskryminuje przewlekle chorych) do ponoszenia najpierw wydatków z własnej kieszeni albo finansowania przez pacjentów tzw. doby hotelowej czy wykupowania rozmaitych ubezpieczeń dodatkowych. Każdy kraj wybiera własną formę tak zwanego udziału własnego.”
    Z tego co Pan napisał wynika, ze Niemcy jako formę współplacenia wybrałyopłaty za pobyt w szpitalu
  • 2015-08-23 14:27 | victorast

    Re:Raport POLITYKI: Polski system opieki zdrowotnej przewlekle chory

    Jeśli uważa Pan, że 10 Euro za pierwszych kilka dni i to płacone prze tych, których na to stać, to forma współpłacenia, to nie bardzo wiem co na to napisać. To raczej symbol a nie współpłacenie. Jednak większości tego, jak oceniam wiedzę autorki, to Pan jednak nie za bardzo zrozumiał. Takie w każdym razie odnoszę wrażenie
  • 2015-08-23 21:55 | kaesjot

    Re:Raport POLITYKI: Polski system opieki zdrowotnej przewlekle chory

    Właściwa i najtańsza polityka zdrowotna to rozpoznanie i eliminacja czynników wywołujących choroby a przynajmniej możliwie maksymalne ograniczenie ich oddziaływania.
    Jeżeli w jakim obiekcie wybuchają coraz częściej i coraz groźniejsze pozary wskutek zwarć w instalacji elektycznej to lepiej i skuteczniej chyba naprawić tę instalację niż montować coraz to bardziej rozbudowane i coraz droższe systemy wykrywania i gaszenia tychże pożarów bo środki gaszące oprócz ugaszenia pożaru jeszcze ten stan instalacji pogarszają.
  • 2015-08-24 15:25 | stok

    Re:Raport POLITYKI: Polski system opieki zdrowotnej przewlekle chory

    Ewa Kopacz stworzyła służbę zdrowia wrogą chorym, lekarzom i pielęgniarkom, a przy tym kosztowną i biurokratyczną. Szczyt nieudolności!