Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Frankowicze na bombie

(9)
Nadzieje frankowiczów na uwolnienie się od toksycznych kredytów znów okazują się płonne. Dwa miliony ludzi wciąż siedzi na tykających bombach.
  • 2016-04-16 16:31 | krebs06

    Re:Frankowicze na bombie

    To nie jest takie oczywiste. Dla wielu kredyt we frankach jest bardzo korzystny ze względu na niskie odsetki. Obsługa kredytu jest tu znacznie tańsza.
  • 2016-04-16 19:45 | jpkx1984

    Re:Frankowicze na bombie

    Sami sobie winni... Ja też mogłem zakredytować się we frankach, ale uznałem, że się nie opłaca: przegrzany rynek + ryzyko kursowe.
  • 2016-04-17 10:24 | zwieroboj

    Re:Frankowicze na bombie

    Żeby cokolwiek zrobić z tym fantem, to trzeba najpierw mieć podmiotowość państwową, kontrolę nad podażą swojej własnej waluty i realnie kontrolować przynajmniej "polską" część sektora finansowego na terenie RP. Na dzisiaj nie ma mowy o żadnym z powyższych, a więc cała dalsza dyskusja pt. "Co robić?" (nb. tow Lenin ewidentnie wiecznie żywy :-))jest jałowa. A tragiczne przykłady tego, jak jakimś NINJA (bez obrazy i lekceważenia tragedii tych ludzi, każdy chce gdzieś i jakoś mieszkać) nie wystarcza na ratę, są tylko wdzięcznym tematem dla prasy.
  • 2016-04-17 11:47 | m_malgorzata

    Re:Frankowicze na bombie

    Farnkowicze siedzą na bombach, a kościół jako największy posiadacz ziemski w tym kraju, będzie mial status,monopolisty i będzie dyktował warunki na rynku gruntów. ;)
    Dobra zmiana. Może pomoże ;)
  • 2016-04-17 13:55 | scrambler

    Re:Frankowicze na bombie - ustalmy, kto ją podłożył

    jak w nagłówku:
    z felietonu jasno wynika i wielokrotnie to podkreślono, że opisani w nim kredytobiorcy porwali się na swego rodzaju hazard, albo po prostu przeinwestowali, zbyt pochopnie oceniając swoje możliwości. Wydaje mi się, że przede wszystkim nie można w kwestii tzw. "frankowiczów" stosować dla nich wszystkich jednego wspólnego mianownika. Poza przypadkami losowymi problemy z obsługą takiego kredytu mają w zasadzie kredytobiorcy, którzy generalnie ... nie dostaliby żadnego innego kredytu. Paradoks czy zaplanowana / oportunistycznie wykorzystana pułapka systemowa? Wypadałoby zamiast poszukiwania W FIANASACH PUBLICZNYCH uniwersalnego, skodyfikowanego panaceum dla wszystkich frankowiczów POTRAKTOWAĆ ICH INDYWIDUALNIE, choćby na zasadach zbliżonych do definicji upadłości konsumenckiej. Niemniej istotne jest symetryczne potraktowanie obu stron umów kredytowych. Jeżeli bowiem potencjalny jeszcze "frankowicz" ubiegając się o wiadomy kredyt nie spełniał wymogów uzyskania INNEGO podobnego kredytu - a tak w rzeczywistości było - udzielając mu kredytu we frankach BANK de facto przyjął na siebie współodpowiedzialność za nietrudne tak do przewidzenia, jak i do wyliczenia (zwykła kalkulacja ryzyka / symulacja w arkuszu), już nawet nie ryzyko, ale wysokie prawdopodobieństwo, jedynie mniej lub bardziej odległych w czasie problemów (jak można realnie przewidzieć zmienne warunki ekonomiczne dla okresu 20-30 lat?) z jego spłatą. Zaistniała sytuacja jest bardzo analogiczna do tej, która wywołała kryzys finansowy w USA około 2008 r. Tam również udzielano kredytów na nieruchomości na tzw. bicie pulsu - dostać kredyt mógł prawie każdy. Różnice to skala zjawiska i konsekwencje. Można by pomyśleć, że strona bankowa w przypadku frankowiczów cynicznie korzysta z przewagi swojej pozycji finansowej i obowiązującego u nas porządku prawnego. Ile to już czasu temat tzw. pomocy frankowiczom żyje własnym życiem? Moim zdaniem jak dotąd wszyscy, którzy cokolwiek w tej sprawie zdziałali, próbowali zdziałać, obiecali zdziałać, albo tylko używali sprawy dla własnych, autonomicznych i w ogóle z kredytami nie związanych celów - konserwują marazm wygodny tylko dla strony bankowej, a przy okazji odsuwają trudne wyzwanie poza horyzont zdarzeń istotny dla tzw. decydentów - no przecież ze zrozumiałych obowiązkowo dla wszystkich przyczyn obiektywnych, prawda? Uważam, że niezależnie do samodzielnego w dużym stopniu wmanewrowania się w obecne kłopoty przez kredytobiorcę, skala - nazwijmy to: procederu - powinna spowodować zdecydowane i konkretne działania "z urzędu". W końcu udzielenie również TAKICH kredytów jest zaliczane w bilansach banków po stronie zysków, ich pracownicy / pośrednicy pobrali za to prowizje/premie, banki i ich pracownicy zapłaciły państwu stosowne podatki - o korektach czy zwrotach nikt dziś nie mówi. Banki na pewno wiedzą, kto rzeczywiście ma kłopoty, czyli komu ew. TRZEBA pomóc. Zamiast więc wymyślać kolejne wersje ustaw itp. epistoł, rzucać w przestrzeń publiczną ułudne obietnice pomocy po to, by zaraz odnaleźć co najmniej dwa powody prawne na przeszkodzie realizacji, miast bić medialną pianę i trwonić czas (a odsetki i tak lecą) - ustalmy najpierw z mocą wyroku sądowego, jaki rzeczywiście udział w dzisiejszych konsekwencjach udzielenia kredytów (np. tym, którzy w innej opcji by nie dostali,) bez oparcia o racjonalne przesłanki możliwości ich spłaty ponoszą banki. Prawne uznanie współudziału prawdopodobne zakończyło by stosowanie figury "pomoc dla frankowiczów" w opcji bezwzględnie dla nich wszystkich, czyli w zasadzie .. nikogo. Ale oczywiście -zaraz podniosą się głosy, że tak się nie da, że nie ma przepisów, etc. Nie ma przepisów, ustaw? Kurcze, w sejmie "dają radę".
  • 2016-04-17 15:16 | Doktor Ewa

    Frankowicze na bombie - kiedy wybuchnie, to zmiecie cały szemrany establishment polityczny w Polsce

    Jak można przewalutować PLN na PLN? Nikt z tych ludzi dostał ani pół franka, kredyty były w PLN, a tylko oszukańczo indeksowane do CHF. Cały patent jest obliczony na zniewolenie niesprawiedliwym długiem rodzącej się w Polsce klasy średniej, to zwykły sabotaż z premedytacją za sprawą ordynarnego oszustwa bandy złodziei, która manipuluje kursami walut na świecie jak chce i w USA, GB, Szwajcarii, czy na Węgrzech płaci za to gigantyczne kary po procesach, choć powinna zostać rozstrzelana. Państwo polskie musi – to psi obowiązek urzędników, a nie postulat - te "kredyty" natychmiast unieważnić, a bankierów, którzy ich udzielali co najmniej wsadzić do kryminałów na długoletnie wyroki, z Mateuszem Morawieckim włącznie.
  • 2016-04-18 11:47 | Cezary

    Re:Frankowicze na bombie

    Szanowna Pani Doktor Ewo
    Prawdą jest, jak pisze kol. Skrambler, że banki powinny ponosić współwinę za obecną sytuację, gdyż przyznały kredyt osobom, które nie spełniały kryterium kredytu złotówkowego. Kryterium frankowe było bardzo złudne, uzależnione od kursu walut.
    Prawdą jest, że kredyty były tylko denominowane we frankach, więc nie ma znaczenia, czy fizyczny frank gościł w ich portfelu, czy też nie. Podpisując umowę kredytową zgodziły się na to kredytobiorcy jak i banki, a mówią, że chcącemu nie dzieje się krzywda.
    Są osoby, którzy na kredycie frankowym zarobiły, odpowiednio wcześniej je przewalutowując, okazało się więc, że kredyt we frankach nie był dla biednych, tylko dla cwanych. Też uważam, że jest to element większego planu, mającego usidlić młodych, dając im złudną nadzieję, a w rzeczywistości czyniącego z nich niewolników wystraszonych utratą miejsca pracy. No ale ten plan - pułapkę dało radę ominąć, tylko naiwność i nadmierna skłonność do ryzyka kazała wierzyć, że kurs będzie stały, zdrowie niezniszczalne, a praca zawsze.
    W związku z powyższym, nie ma co liczyć na inerwencję państwa, gdyż nasz budżet by tego nie wytrzymał, ja z kolei w formie moich podatków nie zamierzam płacić za lekkomyślność innych. W sądach banki wygrają z uwagi na wyżej przytoczone argumenty. Unieważnić umów się nie da, a bankierów roztrzelać tym bardziej :)Jedynie co można, to " wkręcić " banki za współodpowiedzialność w niektórych, indywidualnych umowach, ale i to marne szanse, chyba, że kredytobiorcy udowodnią swoją niepoczytalność w momencie podpisywania umowy.
  • 2016-04-18 14:23 | Doktor Ewa

    Banksterzy na bombie z odpalonym lontem

    Stare bajki Czaruś. O tym, że kredytobiorcy oszukani szwindlem "na franka" posiadali zdolność kredytową znacznie przewyższającą wymogi najlepiej świadczy spłacalność tego ewidentnego oszustwa, lepsza niż jakiegokolwiek innego, prawdziwego kredytu. Nie było żadnej „skłonności do ryzyka”, wręcz przeciwnie, najęci do „frankowej ubojni” naganiacze reklamowali ten oczywisty przekręt jako najbezpieczniejszy na rynku, że stabilny frank, wkrótce przyjęcie Euro, itd. A na „przewalutowaniu” złotówek na złotówki (finansowy cud!) zarobił tylko farciarz Petru, może jeszcze kilku jemu podobnych, nieopacznie wkręconych przez ziomali w collateral damade. Mnie np. bank odmówił. Unieważnić umowy się da i to jest psim obowiązkiem rządzących, a co do rozstrzelania banksterów, to liczę na sprawiedliwe sądy, inny wyrok jest nie do pomyślenia. Cel - pal!
  • 2016-04-19 11:55 | divak2

    Re:Frankowicze na bombie

    To wszystko zależy jak kto się głęboko zakredytował. Niektórzy wzięli z zapasem na ponad 100% a inni mieli wkład własny. Jedni kupowali duuże mieszkania, inni 50 m2 na 4 osoby. Jedni już ledwo łapią oddech, inni na ratę przeznaczają max 30% dochodów rodziny. No nie da się wszystkich potraktować jednakowo, co więcej poprzez gwałtowne ruchy można niektórym zaszkodzić powodując na przykład tymi nieprzemyślanymi posunięciami spadek kursu złotówki i utopienie tych, co wzięli kredyt oględnie i jeszcze dają radę. Być może należy pomagać przy kredytach na mieszkanie do x metrów kwadratowych na głowę, powyżej to zmartwienie nierozważnych udających klasę wyższą. Nie należy również zapominać o sensownej upadłości konsumenckiej (teraz chyba taką mamy - nie wiem, nie upadałem) i tańszym niż kredyt wynajmie mieszkań. Ale czynszówek nikt nie buduje od czasów komuny. Były obiecanki "3 miliony mieszkań" ale na obiecankach się skończyło. No ale jakby wcześniej były tanie mieszkania do wynajęcia nie mielibyśmy bomby frankowej, masy robocze byłyby bardziej mobilne i niezależne, ale mniej byłoby zysków z udzielonych kredytów. Przez 25 lat nikt na serio problemu mieszkaniowego palcem nie tknął - były jakieś przymiarki TBS - ale to okruchy rynku.