Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Recenzja książki: Jerzy Pilch, „Portret młodej wenecjanki”

(1)
Utwór niemal pozbawiony ironii i pozostający, obok „Drugiego dziennika”, najbardziej ciemną, a jednocześnie najbardziej intymną spośród książek tego autora.
  • 2017-02-07 14:45 | Beata Igielska

    Portret młodej wenecjanki

    Na nową książkę Jerzego Pilcha czekałam z niecierpliwością. Gdy już trafiła w moje ręce, chciałam dozować sobie lekturę, by jak najdłużej móc się nią cieszyć. Nie udało mi się, gdyż pochłonęłam całość jednym tchem. To stary, dobry Pilch, za którego prozą nieco się stęskniłam.

    „Portret młodej Wenecjanki” trudno jednoznacznie zakwalifikować pod względem gatunkowym. Mamy tu narrację i świat przedstawiony typowy dla epiki, ale jednocześnie pojawiają się fragmenty felietonistyczne, przypominające dziennik czy pamiętnik oraz krytycznoliterackie teksty.
    Początkowo wydawać się może, że autor skupi się jedynie na postaci kobiety przypominającej Wenecjankę z portretu Durera. Bohater opętany uczuciem do niej wydaje się żyć tylko miłością, namiętnością, zazdrością i kontemplowaniem piękna oraz zdolności urodziwej kochanki. Szybko jednak okazuje się, że ten wątek to pretekst do wielu dygresji na ulubione przez Pilcha tematy – literatury, książek, czytelnictwa, sztuki, sportu i seksu.

    Z tego też powodu odnajdujemy tu wiele interesujących artystycznych i filozoficznych kontekstów. Nieraz to poważne odniesienia, nieraz autor zdaje się nimi bawić albo prowokować odbiorcę.
    W ogóle większość treści to gra, jaką Pilch prowadzi z czytelnikiem, jakby chciał sprawdzić granice jego wytrzymałości, tolerancji i wrażliwości. To gra jednostronna, bo jej efektów nie pozna, chyba że z recenzji, korespondencji czy podczas spotkań promujących książkę.
    Czytelnik też ma ograniczone możliwości, bo nie podyskutuje z autorem podczas lektury, nie skonfrontuje swoich odczuć z jego intencjami i może jedynie zastanawiać się nad tym, co przeczytał. Tylko tyle i aż tyle, bo obok „Portretu młodej Wenecjanki” nie da się przejść obojętnie.

    Ta książka to na pewno gratka dla miłośników prozy Pilcha. Znajdą w niej typowe dla pisarza elementy autobiograficzne (np. odniesienia do choroby Parkinsona) przemieszane z literacką fikcją; sporo tu autotematyzmu i refleksji na temat przeczytanych książek, sporo o dawnej sztuce, o współczesnym życiu i – oczywiście – o seksie, o którym raz autor pisze niemal lirycznie, innym razem wulgarnie.

    I jeszcze język – pełen „pilchowszczyny”! Bardzo lubię ten styl, w którym powaga przeplata się z ironią i sarkazmem, kunsztowne, barwne zdania sąsiadują z prostymi frazami i równoważnikami zdania, poetyckość zaskakująco komponuje się z dosadnością i naturalizmem, a całość jest systematycznie wzbogacana przesadniami i gradacjami.
    Taką prozę chłonie się wszystkimi zmysłami!
    BEATA IGIELSKA