Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Krótki poradnik dla piszących artykuły o młodych ludziach, którzy „nie chcą dorosnąć”

(2)
Zanim zacznie się pisać o „młodych” ludziach, można byłoby przez chwilę pomyśleć o nich jako o ludziach, a nie jako problemie.
  • 2017-03-15 08:43 | jakmik25

    Po pierwsze - pieniądze

    W pełni się zgadzam z autorką, umoralniające teksty o szeroko pojętych "Młodych" to często dramat. Wydaje mi się przy tym wszystkim, że często najważniejszy jest tutaj jednak aspekt finansowy. Może i mam specyficznych znajomych ze specyficznymi znajomymi, ale sądząc po rozmowach z bardzo różnymi ludźmi wnoszę, że jak ktoś nie ma kupionego lub wynajętego mieszkania to raczej nie z niechęci do bycia dorosłym, tylko dlatego, że życie z rodzicami jest korzystniejsze, często też dla rodziców. Często jest też w tym dalszy plan odłożenia pieniędzy na własne cztery kąty, ale z tym też różnie bywa.
  • 2017-03-21 05:45 | joanna

    Kilka uwag starszej pani

    Czy pisząc o młodych "przy rodzicach" ma Pani na myśli osoby "mieszkające z rodzicami" czy "osoby utrzymywane przez rodziców"? Bo o ile wspólne mieszkanie dobrze dogadujących się ludzi jest OK (przyczyną stos. wczesnego wyprowadzania się starszych pokoleń był często despotyzm rodziców) to już utrzymywanie "wiecznie poszukującego ambitnej pracy" ew. "zastanawiającego się nad sobą bez końca" potomka to OK nie jest.
    Pani uwagi to ładna teoria ale ja znam mniej ładną rzeczywistość rodziców "wiecznych dzieci". Ludzi, których nie stać na wiele, którzy nie mają żadnych oszczędności na wypadek choroby, których czeka głodowa emerytura bez oszczędności. Czy mogą liczyć, że wtedy potomek zrewanżuje im się utrzymywaniem przez lata? I czy faktycznie jest "ambitny" 30latek, któremu nie jest wstyd, że matka z ojcem na niego tyrają?
    Druga sprawa: fajna, satysfakcjonująca praca to przywilej nielicznych. I najczęściej tych, którzy przemyśleli co chcą robić dużo wcześniej niż w okolicach 30tki. Gdzieś tak w okolicach matury zwykle. Oczywiście, czasem wybór okazuje się pomyłką czy rozczarowaniem i trzeba szukać innej drogi- moje pokolenie też to robiło. I nielicznym się udało. Bo to w ogóle udaje się nielicznym. I trzeba dokonać wyboru czy bez końca skakać z roboty do roboty bez szans na awans czy podwyżkę (teraz na umowę o pracę) czy też pogodzić się z faktem, że do tej ambitnej/rozwojowej/twórczej pracy dana osoba po prostu- nie bardzo się nadaje. I dołączy do wielomilionowej rzeszy ludzi zarabiających na życie w nudny i przyziemny sposób.
    Dobrze jest mieć marzenia ale warto umieć je odróżniać od mrzonek i chciejstwa.