Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Prof. Leder o dawnej mentalności Polaków

(1)
Prof. Andrzej Leder o tym, dlaczego warto opowiedzieć na nowo historię społeczną Polaków.
  • 2017-04-15 13:51 | tryputznick

    Lista błędów nie zawiera prawidłowego rozwiązania. Tyle nam po naszej historii.

    "Z tego nowego przemyślenia historii może się wyłonić wizja"
    Nieraz już Polacy zabierali się do przemyślenia historii na nowo i zawsze to wychodziło jak zwykle: wewnątrz nieprzezwyciężalnej "biało"-"czerwonej" dychotomii między modernizacją a tradycją. Żadna użyteczna wizja nie wyłoni się z historii, która nie zawiera przykładów długotrwałego sukcesu dialogu i współpracy dwóch (zbyt prości byliśmy na trzeci) zwaśnionych obozów. Jeden "Kościół, lewica, dialog" nie czyni wiosny, zresztą teraz to już prehistoria.
    Nie ma w Polsce cienia świadomości, że oprócz "stworzenia warunków" (dziękujmy liberałom chociaż za to) bycia współczesnym społeczeństwem trzeba się po prostu nauczyć. Szkoła po 1989 została postawiona przed niewykonalnym zadaniem krzewienia podmiotowości, etosu obywatelskiego i jak to tam jeszcze nazwano. Dlaczego niewykonalnym? A kto mi dzisiaj objaśni, co konkretnie znaczą te frazesy? Wtedy nie miały treści i nikt do dzisiaj w treść ich nie ubrał. Wzorzec obcy kulturowo, którego niuanse intelektualiści obchodzą z daleka, instynktownie wyczuwając swoją niekompetencję.
    Który dzisiejszy maturzysta (przepraszam za ten retoryczny zwrot wiecznie prawdziwy) wie, jakie jest społeczne znaczenie gry o sumie niezerowej? To zresztą sucha wiedza. Ważniejsze, że żaden z tych maturzystów nie ma doświadczenia współpracy z ludźmi o wrogich mu poglądach. Że poza szkołą żaden nie zaangażował się w działalność społeczną, a jeśli (młodość!) - to w antysystemową. Media, kultura, Internet dostarczają głównie wzorców kłótni i to w dodatku fragmentarycznie, bo końca, skutków i konsekwencji kłótni nie są już w stanie zilustrować. Stąd nowe pojmowanie wolności. Jej najważniejsza granica to to, na ile możemy skrzywdzić bliźniego bez konsekwencji, bo tylko w ten sposób osiągniemy wygraną. W sumie, jak to Budda mawiał - za gniew nie ma kary, bo sam gniew jest karą.
    Znakomicie za to udało się scalić szlacheckie i pańszczyźniane postrzeganie władzy: władza nas gnębi, więc władzy wokół najlepiej żadnej.
    I tak jak na państwo o współczynniku demokracji 0,036 nie jest najgorzej. Co to za cyfry? 223:8, czyli ile lat własnej demokracji mieliśmy od początku zaborów do III RP. Arbitralnie ale dobitnie.
    Przed nami kolejny stracony okres, jak po zamachu majowym. Życie właśnie zamraża się w migawce, która kiedyś znów nabierze ruchu. Tylko trochę strachu brakuje, żeby cały rozwój zastygł.