Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Kręte drogi polskich tirowców

(5)
Wizerunek polskiego tirowca jest fatalny. Niestety, piarowa kontrofensywa branży załamała się po aresztowaniu wiceprezesa związku transportowców.
  • 2017-10-08 19:37 | jakowalski

    Re:Kręte drogi polskich tirowców

    Uwagi na tle artykułu Juliusza Ćwielucha „Kręte drogi polskich tirowców. Jak zajeździliśmy Europę”
    „Polityka”, 19 września 2017 (http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1720222,1,krete-drogi-polskich-tirowcow.read)
    Jak to w kapitalizmie - zysk przedsiębiorcy bierze się z wyzysku pracownika najemnego, a w polskiej branży transportu samochodowego, ten wyzysk urósł do monstrualnych wręcz rozmiarów. Na szczęście Zachodnia Europa nie patrzy biernie na to, co się dzieje w polskim transporcie drogowym i wymusi wreszcie na naszych, pożal sie Boże, przedsiębiorcach, podwyższenie płac kierowców do przynajmniej średniego europejskiego poziomu, co wyeliminuje naturalnie z rynku firmy bazujące jedynie na skrajnie niskich kosztach robocizny.
    Dochodzi do tego fałszownie dokumentacji, w tym zaniżanie masy przewożonego towaru, a pamiętajmy że to ciężarówki, szczególnie zaś tzw. semi trailers czyli tzw. TIR-y, najbardziej niszczą drogi - szacuje się, że taka wielka ciężarówka niszczy drogę tak jak co najmniej 50 samochodów osobowych, ale nie płaci znacznie więcej za używanie drogi niż samochód osobowy.
    Prawda jest bowiem taka, że wszyscy podatnicy dofinansowują dziś w Polsce transport drogowy, jako że użytkownicy dróg, a szczególnie największe ciężarówki nie ponoszą pełnych kosztów korzystania z infrastruktury transportowej. Gdyby zmusić właścicieli owych TIR-ów do ponoszenia pełnych kosztów korzystania z dróg, to okazało by się, że transport drogowy nie jest wcale tak tani, jak to się nam dziś wydaje i ze transport wodny i szynowy oraz rurociągowy jest znacznie bardziej konkurencyjny niż nam się to dziś wydaje. Ponadto, to transport wodny, szczególnie śródlądowy i kolejowy oraz rurociągowy maja tę zaletę, że są znacznie bardziej bezpieczne niż transport drogowy, szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę ofiary wypadków drogowych, w tym specjalnie te śmiertelne, jako że podobno życie ludzkie jest najwyższą wartością. Biorąc to wszystko pod uwagę, należy wreszcie skończyć z tym dofinansowywaniem przez wszystkich podatników transportu drogowego, obciążając użytkowników dróg, a szczególnie zaś właścicieli najcięższych ciężarówek (tzw. TIR-ów) realnymi kosztami korzystania z infrastruktury drogowej oraz zacząć wreszcie egzekwować istniejące przepisy dotyczące bezpieczeństwa tego ruchu, eliminując przede wszystkim z sektora transportu drogowego nieuczciwych przedsiębiorców oraz kierowców nagminnie naruszających prawo o ruchu drogowym, Nikt nie musi być przecież właścicielem przedsiębiorstwa transportowego i nikt nie musi być kierowcą ciężarówki, a szczególnie zaś tej największej, czyli tzw. TIR-a.
  • 2017-10-08 19:53 | jakowalski

    Re:Kręte drogi polskich tirowców

    Także w tym artykule: „Szukając oszczędności, (przedsiębiorcy - LK) polikwidowali przy fabrykach magazyny długiego składowania i cała produkcja idzie z magazynu podręcznego. Komponenty zamawia się 24 godziny wcześniej i na rano są już w magazynie. Dostawy są sterowane przez komputer, który ocenia, co i na kiedy będzie potrzebne”.
    Jednakże nawet najlepszy komputer nie jest w stanie przewidzieć problemów u dostawcy czy też na drodze, a więc taka rezygnacja z magazynów oznacza, że montownia zawsze stoi na krawędzi przestoju wymuszonego przez w/w problemy u dostawcy (czy też u dostawcy dostawcy) oraz problemami występującymi w transporcie. Pamiętajmy, że brak tylko jednej z wielu tysięcy części, z której składa się np. samochód oznacza, że cała montownia musi stanąć w oczekiwaniu na tę część. Poza tym, to taki system zwany „just in time” czyli ”akurat na czas”, wcale nie oznacza aż tak dużych oszczędności, jak to się wydaje firmom z niego korzystającym, jako że podwyższa on znacznie koszta transportu (transportowanie mniejszymi partiami, co w oczywisty sposób podraża jego koszt) oraz powoduje nieprzewidywalne straty wynikające z przestojów spowodowanych nawet najmniejszą awarią a nawet tylko zakłóceniem w tymże systemie transportu i magazynowania.
  • 2017-10-11 23:54 | naltar

    Re:Kręte drogi polskich tirowców

    "Tomasz K."

    Nie rozumiem tej dziwnej maniery, tym bardziej, ze facet (Tomasz Kroker) zostal skazany prawomocnym wyrokiem...
  • 2017-10-18 11:55 | Szary Kot

    Re:Kręte drogi polskich tirowców

    Kilka uwag.
    Do artykułu: zapewne pośród tzw. opiniii społecznej głośne i spektakularne wypadki mogą popsuć opinię o polskich kierowcach, ale firmy transportowe liczą i patrzą trzeźwo, i nadal polscy kierowcy są w Anglii cenieni, zwłaszcza że zapotrzebowanie na kierowców ciężarówek w UK nadal jest ogromne. Wzmacniana jest kontrola, większość firm ma monitoring wizyjny, a praktycznie 100% jakąś formę trackingu GPS (bo firma wie, gdzie jest auto i co robi kierowca) i stylu jazdy (praktycznie standard w nowym ciągniku siodłowym, bo danymi z systemu są też zainteresowani sami producenci auta).
    Do jakowalskiego:
    Transportem rurociągowym ani wodnym nie dowieziesz bułek do sklepu. Przy czym nie jest też tak, że owe bułki to marginalna ilość, którą dowieziesz małym vanem. Z mojego doświadczenia: typowy supermarket w Anglii (duży Sainsbury's czy Asda) przyjmuje dobowo 4-5 "głównych" dostaw spożywczych, czyli pełnowymiarowych chłodni (rozładowywane w całości). Do tego raz na dobę przyjeżdża zestaw z mlekiem, 1-2 zestawy z pieczywem, kilka pomniejszych dostaw (rozładowywane częściowo, bo trasa obsługuje kilka sklepów). Jeśli ma stację benzynową, przyjeżdża też cysterna. Mówimy w większości o pełnego rozmiaru zestawach ciągnik siodłowy z naczepą ("Tiry"). Do tego odbiór odpadów.
    Nie argumentuję, że pięknie jest tak jak jest, i też uważam, że koszty transportu są w pewien sposób za małe, ale dla tego rodzaju dowozów jak na razie nie ma alternatywy. Po prostu takie są ilości towarów rozwożone do końcowych konsumentów.
    W czasach, kiedy intensywnie dyskutowano przebieg obwodnicy Warszawy, dominowała wizja tabunów białoruskich i ukraińskich tirów rozjeżdżających niepotrzebnie stolicę, a które mogłyby omijać ją jak najdalszym łukiem. Prawda jest taka, że Warszawa ze swoim przemysłem i kilkoma milionami mieszkańców sama jest wielkim odbiorcą i znaczna część ruchu jedzie do miasta i jego obrzeży.
    Narzekanie na system "just in time" to chyba można zostawić w rękach tych, którzy się tym zajmują. Widocznie działa.
    Pozdrawiam,
  • 2017-10-18 12:07 | Szary Kot

    Re:Kręte drogi polskich tirowców

    Aha,dodam jeszcze, że pracuję czasem w systemie "just in time" i naczepy jeżdżą w 100% wypełnione.