Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Lekarze rezydenci protestują

(6)
PiS ciągle nie wie, jak się ustosunkować do protestu rezydentów. Czy młodych lekarzy zlekceważyć, jak do tej pory? Przecież głoduje zaledwie 40 osób. Czy może potraktować z buta – jak sędziów – i wytoczyć przeciwko całej „kaście” medialne armaty?
  • 2017-10-17 22:15 | jackprzyb

    Niech jadą

    Przebywam jako lekarz anestezjolog za granicą już ponad 25 lat a ostatnie 21 lat pracuję za bardzo godziwe wynagrodzenie w Stanach Zjednoczonych. Przypominam sobie jak byłem zgorzkniałym lekarzem tuż po studiach i trudno było mi zrozumieć dlaczego w Polsce , a były to wczesne lata 90-te i początki zmian ustrojowych moja praca o większym stopniu skomplikownia i wymagająca 6 lat nauki jest tak nisko opłacana. To właśnie wtedy podjąłem decyzję o wyjeździe , której do dzisiaj nie żałuję. Przy okazji częstych rok rocznych wizyt w Polsce u rodziny jestem pytany czy wrócę do Polski? Jako lekarz z tak wielkim doświadczeniem dzieli mnie olbrzymia różnica w podejściu do leczenia pacjenta i wykształcenie medyczne to tylko jeden aspekt szerszego problemu jakim jest służba zdrowia w Polsce czy gdziekolwiek na świecie. Moje zachowania na początku pracy , na granicy z kliniczną depresją czy wręcz agresją w systemie, który był wtedy skorumpowany przyczyniła się w znacznym stopniu do mojej decyzji. Przed lekarzami polskimi, którzy teraz kończą studia jest być może nawet łatwiejsza droga aby wyemigrować do krajów gdzie ceni się pracę lekarza i należycie wynagradza. Zmiany kosmetyczne w polskiej służbie już nie wystarczą a w jednym z poprzednich komentarzy użyłem podobnego porównania do słów ówczesnego rzecznika rządu Jerzego Urbana ( rząd się sam wyżywi) i rząd zadba też o własne interesy medyczne, podobnie jak sejm senat czy najwyższe władze w państwie. Tylko społeczeństwo jest skazane na kolejki do specjalisty , na kolejki do wymiany biodra czy zwykłej katarakty ( moja Mama ) Polacy muszą zrozumieć , że oprócz zwiększonych nakładów na służbę zdrowia sami muszą się czuć odpowiedzialni za własne zdrowie ( nigdy nie mogłem zrozumieć dlaczego przed szpitalem onkologicznym wszyscy wychodzą na papierosa???) Niestety mentalnie, jak spoglądam na Polskę z perspektywy ostatnich lat pracy za granicą ( w Wielkiej Brytanii a teraz w USA ) tkwimy jeszcze dość głęboko w socjaliźmie i zanim nie zaczniemy myśleć w kategoriach odpowiedzialności indywidualnej nie prędko sytuacja się w Polsce poprawi. Zwiększone nakłady na służbę zdrowia i zachowania prozdrowotne poprawią polską służbę zdrowia, która jest już teraz w stanie zapaści.
    Jaroslaw Przybyl
    Naperville, Illinois, USA
  • 2017-10-17 22:15 | jackprzyb

    Niech jadą

    Przebywam jako lekarz anestezjolog za granicą już ponad 25 lat a ostatnie 21 lat pracuję za bardzo godziwe wynagrodzenie w Stanach Zjednoczonych. Przypominam sobie jak byłem zgorzkniałym lekarzem tuż po studiach i trudno było mi zrozumieć dlaczego w Polsce , a były to wczesne lata 90-te i początki zmian ustrojowych moja praca o większym stopniu skomplikownia i wymagająca 6 lat nauki jest tak nisko opłacana. To właśnie wtedy podjąłem decyzję o wyjeździe , której do dzisiaj nie żałuję. Przy okazji częstych rok rocznych wizyt w Polsce u rodziny jestem pytany czy wrócę do Polski? Jako lekarz z tak wielkim doświadczeniem dzieli mnie olbrzymia różnica w podejściu do leczenia pacjenta i wykształcenie medyczne to tylko jeden aspekt szerszego problemu jakim jest służba zdrowia w Polsce czy gdziekolwiek na świecie. Moje zachowania na początku pracy , na granicy z kliniczną depresją czy wręcz agresją w systemie, który był wtedy skorumpowany przyczyniła się w znacznym stopniu do mojej decyzji. Przed lekarzami polskimi, którzy teraz kończą studia jest być może nawet łatwiejsza droga aby wyemigrować do krajów gdzie ceni się pracę lekarza i należycie wynagradza. Zmiany kosmetyczne w polskiej służbie już nie wystarczą a w jednym z poprzednich komentarzy użyłem podobnego porównania do słów ówczesnego rzecznika rządu Jerzego Urbana ( rząd się sam wyżywi) i rząd zadba też o własne interesy medyczne, podobnie jak sejm senat czy najwyższe władze w państwie. Tylko społeczeństwo jest skazane na kolejki do specjalisty , na kolejki do wymiany biodra czy zwykłej katarakty ( moja Mama ) Polacy muszą zrozumieć , że oprócz zwiększonych nakładów na służbę zdrowia sami muszą się czuć odpowiedzialni za własne zdrowie ( nigdy nie mogłem zrozumieć dlaczego przed szpitalem onkologicznym wszyscy wychodzą na papierosa???) Niestety mentalnie, jak spoglądam na Polskę z perspektywy ostatnich lat pracy za granicą ( w Wielkiej Brytanii a teraz w USA ) tkwimy jeszcze dość głęboko w socjaliźmie i zanim nie zaczniemy myśleć w kategoriach odpowiedzialności indywidualnej nie prędko sytuacja się w Polsce poprawi. Zwiększone nakłady na służbę zdrowia i zachowania prozdrowotne poprawią polską służbę zdrowia, która jest już teraz w stanie zapaści.
    Jaroslaw Przybyl
    Naperville, Illinois, USA
  • 2017-10-18 12:59 | jakowalski

    Re:Lekarze rezydenci protestują

    Udział wydatków publicznych na zdrowie w PKB jest w Polsce poniżej poziomu w najlepiej rozwiniętych krajach Zachodu. Niemniej Kuba wydaje na leczenie jeszcze mniej (per capita) niż Polska, a ma o wiele lepsze wyniki niż my, porównywalne do tych w USA czy w najbogatszych krajach UE. Problem nie leży bowiem w tym, ile się wydaje, ale jak i na co się wydaje. Jeżeli wydaje się, tak jak w USA, głównie na mocno zawyżone pensje dla lekarzy i na często niepotrzebne badania i zabiegi, to się marnuje pieniądze przeznaczone na ochronę zdrowia. Tak więc uzdrowienie polskiej służby zdrowia wcale nie wymaga zwiększenia wydatków na nią, a tylko ich racjonalizacji. Co więcej, może być ono dokonane przy jednoczesnej redukcji wydatków na leczenie. Po prostu na służbę zdrowia wydajemy od lat za dużo, jako że ukierunkowana jest ona na leczenie już chorych, a nie na zapobieganie chorobom. Przecież choć lekarze w takim kraju jak USA zarabiają przeciętnie kilkaset tysięcy dolarów rocznie (czyli często ponad milion złotych), choć w USA wydaje się najwięcej na świecie na leczenie, w tym też i per capita, to Amerykanie żyją (nieco) krócej niż mieszkańcy sąsiedniej Kuby, gdzie wydatki na medycynę są relatywnie niskie, ale na Kubie postawiono nie na leczenie, ale na profilaktykę. A jest tak jak jest, ponieważ lekarze, a szczególnie dobrze zarabiający lekarze, nie są zainteresowani w tym, aby ludność była zdrowa, a tylko w tym, aby utrzymać pacjentów, czyli w tym, aby ludzie wciąż chorowali, a więc ciągle potrzebowali lekarzy. Innymi słowy, lekarze sami wzbudzają tam popyt na swoje usługi, a to oznacza, że oni nie wyleczają swoich pacjentów, a tylko dbają o to, aby oni wciąż chorowali, a więc potrzebowali pomocy lekarzy i tak się zamyka to błędne koło zbędnego wydawania nadmiernych ilości pieniędzy na medycynę. Tak więc skuteczny system służby ZDROWIU ludzi to taki, w którym interes pacjentów i lekarzy będzie taki sam – ZDROWY CZŁOWIEK. Niestety, ale nie jest to możliwe do osiągnięcia w warunkach kapitalistycznej, skomercjalizowanej medycyny nastawionej na zysk lekarzy i farmaceutów, na zysk właścicieli szpitali i wytwórni lekarstw oraz firm zajmujących się dystrybucją owych lekarstw, a nie na zapobieganie chorobom. Lekarze i farmaceuci potrzebują bowiem chorych, a nie zdrowych ludzi. I tu jest pies pogrzebany.
  • 2017-10-19 09:23 | jakowalski

    Re:Lekarze rezydenci protestują

    Panie Przybył,
    Większość lekarzy jest dziś za wolnym rynkiem, który w ich wyobrażeniach dałby im najwyższe dochody, ale zapominają oni jednak o tym, że do czasu wprowadzenia w przedwojennej Polsce kas chorych, to istniało w niej zjawisko licznych bezrobotnych lekarzy, jako że przeciętego Polaka nie było wówczas stać na wizytę u lekarza. Tak też będzie, jeśli się sprywatyzuje bądź skomercjalizuje Polsce służbę zdrowia. Polacy zwrócą się wtedy znów do znacznie tańszych i bardziej ludzkich znachorów, leczących nie tyle choroby, co człowieka, a lekarze dobrze o tym wiedzą. Poza tym, to współczesna medycyna często bardziej szkodzi niż pomaga, a więc mniej lekarzy i mniej zażywanych lekarstw okazać się może błogosławieństwem dla Polaków
    Poza tym, to mamy dziś w Polsce nadmiar lekarzy, jako że przykładowo w Australii w karetkach pogotowia nie ma od dawna lekarzy, a są tam tylko felczerzy (paramedics), co znaczy, że wiele czynności wykonywanych dziś w Polsce przez lekarzy, mogłoby by być przejęte przez felczerów (paramedyków), pielęgniarki i odpowiednio doszkolonych lekarzy weterynarii. Przecież wykształcenie pielęgniarki, czy felczera (paremedyka) oraz doszkolenie lekarza weterynarii kosztuje znacznie mniej i trwa znacznie krócej niż wyszkolenie lekarza medycyny.
    Po prostu dopóki lekarze będą decydować o modelu służby zdrowia, dopóty będzie ona droga i nieefektywna zarówno medycznie jak też i (szczególnie) ekonomicznie, tak jak np. w USA. Choć prawdą jest, że udział wydatków publicznych na zdrowie w PKB jest w Polsce poniżej poziomu w najlepiej rozwiniętych krajach Zachodu, a szczególnie w USA, to jednak Kuba wydaje na leczenie jeszcze mniej (per capita) niż Polska, a ma o wiele lepsze wyniki niż Polska, porównywalne do tych w USA czy w najbogatszych krajach UE. Problem nie leży bowiem w tym, ile się wydaje, ale jak i na co się wydaje. Jeżeli wydaje się, tak jak w USA, głównie na mocno zawyżone pensje dla lekarzy i na często niepotrzebne badania i zabiegi, to marnuje się pieniądze przeznaczone na ochronę zdrowia. Tak więc uzdrowienie polskiej służby zdrowia wcale nie wymaga zwiększenia wydatków na nią, a tylko ich racjonalizacji. Co więcej, może być ono dokonane przy jednoczesnej redukcji wydatków na nią. Po prostu na służbę zdrowia wydajemy od lat za dużo, jako że ukierunkowana jest ona na leczenie już chorych, a nie na zapobieganie chorobom. Przecież choć lekarze w takim kraju jak USA zarabiają przeciętnie kilkaset tysięcy dolarów rocznie (czyli często ponad milion złotych), choć w USA wydaje się najwięcej na świecie na leczenie, w tym też i per capita, to Amerykanie żyją (nieco) krócej niż mieszkańcy sąsiedniej Kuby, gdzie wydatki na medycynę są relatywnie niskie, ale na Kubie postawiono nie na leczenie, ale na profilaktykę. A jest tak jak jest, ponieważ lekarze, a szczególnie dobrze zarabiający lekarze, nie są zainteresowani w tym, aby ludność była zdrowa, a tylko w tym, aby utrzymać pacjentów, czyli w tym, aby ludzie wciąż chorowali, a więc aby ludzie ciągle potrzebowali lekarzy. Innymi słowy, lekarze sami wzbudzają popyt na swoje usługi, a to oznacza, że oni nie wyleczają swoich pacjentów, a tylko dbają o to, aby oni wciąż chorowali, a więc potrzebowali ciągłej pomocy lekarzy i tak się zamyka to błędne koło zbędnego wydawania nadmiernych ilości pieniędzy na medycynę. Tak więc skuteczny system służby ZDROWIU ludzi to taki, w którym interes pacjentów i lekarzy będzie taki sam – ZDROWY CZŁOWIEK. Niestety, ale nie jest to możliwe do osiągnięcia w warunkach kapitalistycznej, skomercjalizowanej medycyny nastawionej na zysk lekarzy i farmaceutów, na zysk właścicieli szpitali i wytwórni lekarstw oraz firm zajmujących się dystrybucją owych lekarstw, a nie na zapobieganie chorobom. Lekarze i farmaceuci potrzebują bowiem chorych, a nie zdrowych ludzi. I tu jest pies pogrzebany.
    Należy więc radykalnie zmienić politykę zdrowotną państwa z obecnej, nastawionej na zmaksymalizowanie dochodów lekarzy i firm farmaceutycznych, na nastawioną na profilaktykę i leczenie człowieka a nie, jak dziś na lecenie poszczególnych „jednostek chorobowych. Środki przeznaczane dziś na wygórowane pensje dla lekarzy (szczególnie ordynatorów, profesorów i większości specjalistów) należy więc przeznaczyć nie tyle na leczenie chorób, co na zapobieganie im, jako że dobry lekarz nie dopuści do tego, aby jego podopieczny zachorował, lekarz wyleczy cię z przewlekłej choroby a ten, który cię tylko leczy to nie jest żaden lekarz.
  • 2017-10-19 19:17 | stok

    Re:Lekarze rezydenci protestują

    Jest kolosalna różnica między lekarzami, a prawnikami. Prawnicy koncentrują się na ochronie przywilejów swojej kasty. Nie mają nad sobą zewnętrznej kontroli. 'Prawnik ze swą teczką może ukraść więcej niż tysiąc ludzi z pistoletami.'
    Mario Puzo – Ojciec Chrzestny
  • 2017-10-19 20:42 | pglad

    Re:Lekarze rezydenci protestują

    To może być pierwszy skuteczny protest elit w Polsce, byle nie ostatni!!!!!