Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Po co komu czarni superbohaterowie? Albo superbohaterki?

(4)
Z perspektywy białej jak jogurt naturalny Polski popkultura nie powinna przejmować się mniejszościami. Z perspektywy białego mężczyzny w ogóle niczego zmieniać nie trzeba. A wystarczy przyjrzeć się fanom, by zrozumieć, że różnorodność to konieczność.
  • 2018-05-20 14:30 | mickor

    w imię równości ?

    Nikt nie ma nic przeciwko kobietom, lub czarnoskórym, czy azjatyckim postaciom w filmach, grach i komiksach. Dowodem może być sukces Czarnej Pantery, Blade'a, Wonder Woman, legenda Bruce'a Lee i Jackie Chana czy Kurosawy. Nikomu nie przeszkadzają w filmach silne kobiety - nikt nie narzekał na Trinity w Matrixie, czy Larę Croft (oprócz feministek).
    Problem pojawia się, kiedy takie postacie są wpychane na siłę do historii do których nie pasują, albo zwyczajnie kiedy cieszące się sukcesem i wiernymi fanami postacie są "zabierane" i przerabiane w imię "sprawiedliwości społecznej". Thor był świetnym przykładem, podobnie jak Riri Williams zastępujące Tony'ego Starka, czy Miles Morales w miejscu Petera Parkera. Okazało się, że jest to również świetna metoda na finansową klapę tychże serii komiksowych. Nie trzeba kraść już gotowych postaci, by dać mniejszościom reprezentantów - można stworzyć nowe, ciekawe i oryginalne historie i udowodnić tym samym, że ma się coś jeszcze do zaoferowania poza poczuciem, że bohater/ka nam się należy bo wyglądamy inaczej niż kapitan Ameryka. Nie widzę potrzeby pakowania typowego Seby w kostium wojownika Wakandy, tak samo jak nie ma potrzeby ubierania Idrisa Elby w zbroję Vesemira. I nie, nie pasowałby... Kto czytał sagę, ten wie że w tym świecie są też dalekie krainy, w których żyją egzotyczne inne rasy, ale Vesemir akurat z tamtąd nie pochodzi.
    Podobnie widzę temat czarnego Bonda... świetny sposób, żeby pokazać, że wymyślenie czegoś od nowa najwyraźniej przerasta reprezentantów mniejszości. Nie wiem jak wam, ale mnie to trąci białym supremacyzmem, szowinizmem i głupotą.
  • 2018-05-20 15:26 | Smashing Potatoes

    Re:Po co komu czarni superbohaterowie? Albo superbohaterki?

    Po przeczytaniu tego artykułu od razu przychodzi mi na myśl kilka uwag:

    1. W komiksach z serii Ultimate Nick Furry jest wzorowany na Samuelu l. Jacksonie
    2. Filmy rozrywkowe to nie jest sztuka wyższa, to nie jest dyplomacja, ani filozofia, to tylko biznes. Oczywiście, że WB i Disney szukają zróżnicowanych kulturowo bohaterów. Ale nikt nie powinien się nabrać na to, że robią to, bo szanują inne kultury, czy chcą większej dywersyfikacji kolorów skóry i płci - robią to, bo szukają nowych rynku zbytu na swój produkt (film i merchendise) takich jak właśnie np Chiny, Dubaj, Afryka
    3. Problemem dla mnie osobiście nie jest, to że jakiś tam bohater komiksu jest czarny - problemem jest przekłamanie oryginału. Np: Elba jako rewolwerowiec w ekranizacji "Mrocznej wieży" Kinga, gdzie kilkukrotnie wsponinene w książce jest, że główny bohater przypomina Clinta Eastwooda. Czarna Joanna d'Arc. Czarny Robin Hood. Jeśli producenci filmowi chcą mieć czarnego superbohatera, który zaczyna strzelać laserem z oczu i lata, to niech stworzą nową, oryginalną postać, która strzela laserem z oczu, zamiast zatrudniać mp: Elbę do roli Supermana
  • 2018-05-25 07:10 | woytek

    Re:Po co komu czarni superbohaterowie? Albo superbohaterki?

    Medialny testament Marcina Sadzawki
    Marcin Sadzawka pozostawił testament życzeń swych ostatnich
    jako telewidz pańszczyźniany no i wielbiciel mediów stadnych
    …przenośny mały telewizor kazał umieścić w własnej krypcie
    by bohaterom swych seriali przedłużyć ich medialne życie
    …pozostał tylko mu niedosyt że nie rozwiązał dylematu
    co go przykuło do fotela i medialnego wręcz kieratu
    co go przez lata tak trzymało na te dwa metry przy ekranie
    by skończyć tak jak skończył Ikar w tym wirtualnym oceanie
    a problem jest pozornie prosty
    w każdej reklamie jest ukryty
    czy hamburgera zjeść wprost z rusztu
    czy ma być w bułce zręcznie skryty
    czy lepiej jeden a podwójny
    czy może dwa i dwie zabawki
    lub zapiekane udka kurze
    to są pytania dla Sadzawki
    medialna praca nad Marcinem dała doniosłe rezultaty
    on rozwiązywał te problemy oni stwarzali dylematy
    lecz nie rozwiązał ich nasz Marcin
    choć miał za sobą dość lat chudych
    gdy sztuki wszelkie wyrównano już do poziomu jelit grubych
    bo jak pokonać Hardwarczyków co podrzucają te pytania
    które prostego telewidza rzucają ciągle na kolana
    zmagał się Marcin z pytaniami lecz nie rozwiązał ich za życia
    więc je przekazał w testamencie braciom medialnym do spożycia
    bo to jest problem orwellowski
    jak wyprasować zwój mózgowy
    by on odbierał tylko bodźce
    w medialnym slangu nowo-mowy
    Marcin poddany tym zabiegom walczył sam z sobą do ostatka
    ale rodzina sadzawkowa to już kibiców jest gromadka
    więc pozostawił nam pytania z którymi też nie damy rady
    czy My medialni konsumenci
    za życia własny mózg zjadamy ?

    / testamet Marcina Sadzawki pozostawiony w książce Wojciecha K. Borkowskiego
    „Przebierańcy 1989” /
  • 2018-07-08 05:10 | k1harper

    Po co komu czarni superbohaterowie

    pot to by lagodzic potezne napiecia rasowe w USA