Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

„Czarna lista pacjentów” – konieczność czy ślepa uliczka?

(11)
Oprócz tego, że oburza, „czarna lista pacjentów” wskazuje na groźną i przewlekłą chorobę polskiego systemu opieki zdrowotnej, chorobę, której MZ i NFZ leczyć nie chcą lub nie umieją. Mimo że mogłyby.
  • 2018-08-17 18:09 | lubat

    „Czarna lista pacjentów” – konieczność czy ślepa uliczka?

    Nie sądziłem, że istnieje problem "niesolidnych pacjentów", bo z doświadczeń moich osobistych a także najbliższej rodziny - a korzystamy z usług wielu lekarzy - bynajmniej nie wynika, że pacjent, który nie zjawia się na umówioną wizytę wydłuża kolejki. Praktycznie prawie nigdy mi się nie zdarza, że zostaję przyjęty o umówionej godzinie. Opóźnienia bywają nawet godzinę albo dłużej i dotyczy to tak lekarzy z NFZ jak i prywatnych. Dlatego wypadnięcie z kolejki jakiegoś pacjenta jest przyjmowane z zadowoleniem następnych w kolejce. Nie sądzę też, by to było jakimś problemem dla lekarzy. Oni przyjmują wszystkich obecnych pacjentów i znikają z gabinetu, najczęściej jadąc do innej placówki.
  • 2018-08-17 19:18 | Kleomenes

    Re:„Czarna lista pacjentów” – konieczność czy ślepa uliczka?

    A moje zdziwienie budzi fakt,że dziennikarze prasy nie rządowej,tak skoncentrowali się na reformie sądownictwa,co jak przyznają sami obchodzi jedynie część społeczeństwa,całkowicie zaś pomijają fakt,że jedną z obietnic wyborczych PiS,była likwidacja NFZ i bezpośrednie finansowanie służby zdrowia z budżetu.Zapaść coraz większa,obietnice i porozumienia łamane,a nikt jakoś nie przypomina o tym PiS-czyżby cichy układ z rządzącymi ?;czy też za małe móżdżki,żeby dostrzec coś jeszcze,zza sądowych klapek na oczach ?Myślę,że ten temat zainteresuje wszystkich,bez względu na opcję.""
  • 2018-08-17 19:58 | skipisek

    Re:„Czarna lista pacjentów” – konieczność czy ślepa uliczka?

    W Niemczech, jak nie odwołasz wcześniej zamówionej wizyty, nieważne czy prywatnej, czy na kasę chorych, to płacisz. Proste i skuteczne.
  • 2018-08-18 09:46 | observer

    Re:„Czarna lista pacjentów” – konieczność czy ślepa uliczka?

    Polski impossibilizm.
    Publikacja numerów telefonów to głupota. Wystarczyłby centralny rejestr pacjentów, i odpowiednia notatka o niesolidności.
  • 2018-08-18 13:25 | izakan

    Re:„Czarna lista pacjentów” – konieczność czy ślepa uliczka?

    Gdyby przychodnia mogła przy następnej wizycie pobrać za nią opłatę 20 zł. to może ten proceder zostałby w dużej mierze ograniczony. Ale to nie u nas. Nasz kraj jest od defilad, festynów i innych "iwentów" mających zaspakajać potrzeby ludu bożego.
    A jest tak dlatego, że ów lud jest mało wymagający i poza własnym nosem nie wiele go obchodzi.
  • 2018-08-19 04:24 | TWo

    Re:„Czarna lista pacjentów” – konieczność czy ślepa uliczka?

    Problem nie odwoływanych wizyt jest tak powszechny, że aż oswojony. Jednak istnieje inny, niszowy, acz niezwykle nieprzyjemny dla lekarzy problem pacjentów, którzy z odwiedzania lekarzy uczynili sobie stałe źródło dochodu. Dotyczy to głównie lekarzy pracujących prywatnie i wykonujących drobne zabiegi (stomatologiczna, kosmetyczne). Ta grupa nauczyła się już solidnie ubezpieczać, a "pacjenci" ramię w ramię z amerykanizującą się kastą prawników specjalizujących się w odszkodowaniach, wymuszają już milionowe zadośćuczynienia. Oczywiście są to na razie pojedyncze przypadki. Zwykle te wymuszenia są mniej spektakularne, a lekarze unikając procesów zawierają ugody. Listy takich pacjentów też istnieją, mają jednak lokalny zasięg i "szeptany" charakter. Dotknąłem tu wierzchołka góry lodowej, a niuanse tego problemu zasługiwały by na obszerny artykuł.
  • 2018-08-19 05:48 | observer

    Re:„Czarna lista pacjentów” – konieczność czy ślepa uliczka?

    @lubat
    Może to nawet cieszyc pacjentów zatłoczonej poczekalni w przychodni jeżeli ktoś sie nie stawi ale jeżeli np recepcjonistka wyznaczy do kolonoscopi dziesieciu pacjentów a trzech sie nie stawi to juz jest marnotrawstwo czasu lekarza, pielegniarek i sprzętu - nikt nie wskoczy w ich miejsce.
  • 2018-08-21 09:14 | lubat

    Re:„Czarna lista pacjentów” – konieczność czy ślepa uliczka?

    @observer
    Przytacza Pan sytuację teoretycznie możliwą, ale w praktyce niespotykaną. Ludzie nie zapominają stawić się na zabieg, na który z reguły się długo czeka i jest ważny dla zdrowia, a czasami i życia. Do tego dochodzi fakt, że przed wieloma zabiegami, w tym i kolonoskopią, trzeba się zgłosić do szpitala w przeddzień, albo i czasami kilka dni wcześniej dla wykonania wstępnych procedur.
  • 2018-08-21 18:09 | invinoveritas

    Zupełnie inaczej

    Po pierwsze.
    "Akcją Niesolidnypacjent.pl zainteresował się Urząd Ochrony Danych Osobowych, jednak z zadziwiającym uzasadnieniem (podaję za portalem medexpress.pl): „Może to prowadzić do nadużyć skutkujących nawet ograniczeniem jego [tzn. pacjenta – przyp. S.K.] prawa dostępu do świadczeń medycznych”"

    Uzasadnienie jest inne: bezprawne przetwarzanie danych osobowych. Zacytowane zdanie jest tylko ostatnim, dodatkiem.
    Nie trzeba lekarskich zmanipulowanych cytatów, jest oficjalne: https://uodo.gov.pl/pl/138/474

    Po drugie.
    Ten dodatek należy rozumieć tak, że:
    1. państwo gwarantuje świadczenia opieki zdrowotnej ("władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa"),
    2. bezwarunkowo i równie (nie licząc ustaw),
    3. aby nie naruszać RODO placówki NFZ _musiałyby_ uzyskać zgodę na przetwarzanie danych (tu nr telefonu, służącego do identyfikacji pacjenta) do celów usprawnienia obsługi (czy jak to zwał),
    4. zgodę musiałoby wymuszać (na niezdyscyplinowanych, z własnej i nieprzymuszonej woli by nie podpisali bo są... niezdysyplinowani) - najprawdopodobniej jakimiś klauzulami RODO przy planowaniu wizyt,
    5. a kto nie chce podpisać, to nie ma dostępu albo ograniczenie prawa dostępu do świadczeń (na koniec kolejki, itp - bzdety o belgijskim płaceniu są bezsensowne, bo u nas gwarantowana bezpłatna)

    Podsumowując. Nieustawowe "Niesolidnypacjent" to ewidentne bezprawie. Koniec i kropka. Reszta to chciejskie bajdurzenie.


    I tak wygląda sprawa postawiona z głowy (lekarskiej) na nogi :)

    PS
    Powyższe dotyczy placówek NFZ, prywaciarze mogą wymuszać zgody pacjentów bezkarnie.
  • 2018-08-21 20:26 | Mayo

    Re:„Czarna lista pacjentów” – konieczność czy ślepa uliczka?

    W Anglii jest metoda kija I marchewki. Wiekszosc szpitali I znaczna czesc przychodni uzywa automatycznych systemow by przypomniec pacjentom o wizycie. Najprostsze to smsy z informacja o danej wizycie wysylane zazwyczaj dwokrotnie. Najpierw ok 7 dni przed I drugi ok 2 dni przed. To jest najprostsze I najtansze rozwiazanie bo wystarczy tylko wyeksportowac dane z systemu, przetworzyc I podpisac kontrakt na grupowe wysylanie smsow. Bardziej zaawansowane systemy pozwalaja smsem potwierdzic lub przelozyc wizyte. Sa tez inne jak Netcall, ktore przekierunkuja pacjenta do odpowiedniej osoby w razie zmiany daty ale tez beda przypominac pacjentom o wlasciwym przygotowaniu przed planowanym przyjeciem na operacje czy przed endoskopia itd.
    Z drugiej strony jesli pacjent dwa razy pad rzad zapomni przyjsc na pierwsza wizyte u specjalisty to szpital usuwa go z listy oczekujacych, wysyla list do lekarza rodzinnego I pacjenta I delikwent musi ponownie udac sie do przychodni po nowe skierowanie I czeka w kolejce od poczatku.

    Biorac pod uwage, ze na wizyte czeka sie czasem wg tego tektu poltora roku to byc moze pacjenci postanawiaja leczyc sie prywatnie i ze zlosci, ze powszechna, bezplatna sluzba zdrowia slono ich kosztuje specjalnie sie nie kwapia z powiadamianiem lekarza.
    Do tego poltora roku czekania oznacza, ze wizyta uzgodniona np w listopadzie oznacza koniecznosc posiadania papierowego kalendarza na 2 lata do przodu lub jesli zapiszemy w telefonie ryzyko jego wymiany i utrate naszej notatki w kalendarzu komorki. Dlatego mysle, ze oprocz drobnej kary finansowej przypomnienia przez smsy tez sa potrzebne.

  • 2018-11-26 08:42 | erykka

    Re:„Czarna lista pacjentów” – konieczność czy ślepa uliczka?

    Mi się jeszcze nigdy nie zdarzyło nie przyjść na umówioną wizytę bez wcześniejszego odwołania jej albo przełożenia na inny termin. Ja robię to sama w lux medzie poprzez internetowy portal pacjenta, jest to spora wygoda. Wiem, że czsami trudno dodzwonić się do przychodnia tu można odwołać wizytę samemu.