Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Macron a jego poprzednicy. We Francji ulica rządzi od dawna

(3)
Wszyscy poprzednicy prezydenta Emmanuela Macrona głosili hasła zmian, z których przez uliczne protesty niewiele wynikło.
  • 2018-12-15 09:57 | Manifest

    Satelita

    Tak upada neoliberalny satelita amerykański. Wnet cała Europa będzie na żółto..
  • 2018-12-15 16:03 | poznan56

    Re:Macron a jego poprzednicy. We Francji ulica rządzi od dawna

    De Gaulle nie zostal zmuszony do rezygnacji w wyniku majowych protestow 1968 r. W wyborach, ktore odbyly sie w czerwcu tamtego roku odniosl zdecydowane zwyciestwo. Jego partia zdobyla ponad 70% miejsc w parlamencie. Prezydent zrezygnowal wiosna 1969 r. bo chcial zrezygnowac. Pretekstem byla przegrana w malo waznym referendum.
  • 2018-12-27 15:34 | stycznikbis

    We Francji ulica rządzi od dawna, a w UK Brexit to nie ulica.

    To cały czas jest to samo. Bogaci się bogacą, biedni biednieją. Ostatnie kryzysy były okazją do przeprowadzenia zmian. I było widać wyraźnie, że prezesi po raz pierwszy się przestraszyli, a politycy mogli ich docisnąć i zmiany wprowadzać i po raz kolejny nie zrobili nic. Francja teraz, ale i USA z Trumpem, UK z Brexirtem, ale też Włochy, Polska, czyi Węgry, to różne oblicza tego samego zjawiska. Populizm coraz więcej państw nawiedza. Ja od kryzysu bankowego powtarzam, jeśli zmiany nie nastąpią, to w końcu musi to wszystko pieprznąć. I tak będzie.