Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Ameryka jest smutna i ma broń pod ręką

(12)
Badania pokazują, że amerykańska tragedia samobójstw dotyczy przede wszystkim tych stanów, gdzie posiadaczy broni jest najwięcej, a regulacje są najsłabsze.
  • 2018-12-24 16:40 | jrcanonia

    Ameryka jest smutna i ma broń pod ręką

    Jeśli ktoś kupuje sobie pukawkę, to po to, aby prędzej lub później kogoś przedziurkować.
    Nie dla obrony, bo napastnik zawsze będzie szybszy, nie poczeka, aż wyjmiemy broń z szuflady.
  • 2018-12-25 12:37 | Prowincjusz

    Re:Ameryka jest smutna i ma broń pod ręką

    @jrcanonia

    To opinia nadmiernie surowa. Gdyby była to prawda Stany Zjednoczone były by dziś wymierającym narodem. I maja zero problemów z prezentami na Święta. Nowy Heckler & Koch ucieszy każdego miłośnika broni. I zaraz można iść do ogródka przestrzelać dar od Santa Clausa.

    Statystyki w artykule robią wrażenie, ale wolałbym je obejrzeć na szerszym tle zarówno społecznym jak i międzynarodowym. Samobójstwa są rzadkie tylko w rejonach bardzo biednych i narażonych na łatwą utratę życia z przyczyn zewnętrznych. Tam ceni się je znacznie bardziej niż w bogatych społeczeństwach zamieszkały przez rozczarowanych obywateli z pełnym brzuchem i bez problemów egzystencjalnych.
  • 2018-12-25 18:08 | Beerbant

    Re:Ameryka jest smutna i ma broń pod ręką

    Obawiam się, że cały artykuł to jedna wielka manipulacja. Począwszy od założenia, że liczba dostępnej broni palnej wpływa na ilość samobójstw a skończywszy na przykładzie Australii gdzie spadła. Na co dzień zajmuję się analityką i muszę podchodzić do tego w sposób dokładny, gdybym traktował swoje analizy jak autorka artykułu to po prostu moi klienci podziękowali by mi bardzo szybko za usługi i musiałbym się zająć np. dziennikarstwem bo teraz dziennikarzem każdy może być. To tyle tytułem wstępu. Teraz do rzeczy gdzie tkwi zasadniczy błąd.
    Pierwsza sprawa najważniejsza, autorka porównuje dane dotyczące "skutecznych" prób samobójczych nie biorąc pod uwagę ilości ogólnej ilości podejmowanych prób samobójczych. Należy przeanalizować liczbę prób samobójczych i dopiero skorelować to z dostępnością broni w danym rejonie i wtedy może się okazać, że znacznie więcej prób samobójczych jest w rejonach gdzie dostępności broni nie ma. Kolejna sprawa trąci o psychologię czyli zachowania samobójcze: to nie broń czy dowolnie inne narzędzie determinuje decyzję podjęcia próby samobójczej ale sytuacja w jakiej się znajduje dana osoba. Narzędzie jedynie jest mniej lub bardziej skuteczne w osiągnięciu celu. Gdybym zastosował podobną metodę analizy jak autorka to mógłbym śmiało napisać, że to amerykańska "poprawność polityczna" w stosunku do ludności kolorowej jest największym czynnikiem powodującym wzrost samobójstw w USA bo przecież znaczna większość samobójstw popełniana jest przez białych. Czyli po prostu biali są prześladowani w USA. W/g metodologii pani redaktor miałbym rację. Posługując się tą właśnie błędną metodologią mógłbym też napisać , że broń w rękach policjantów w Polsce jest czynnikiem odpowiedzialnym za wzrost liczby samobójstw w Polsce wśród tej grupy zawodowej. Podczas gdy prawda jest zupełnie inna. To proste przykłady na manipulacje danymi jakie zaprezentowała pani redaktor.
    Przy okazji czy mogła by pani mi odpowiedzieć na pytanie: dlaczego w USA pomimo bardzo dużego wzrostu ilości broni palnej w rękach cywilnych obserwowany jest spadek przestępczości?
    Pominę milczeniem posłużenie się w artykule przypadkiem śmierci z nieodpowiedniego obchodzenia się z bronią bo nie jest to przykład na negatywny wpływ jej dostępności ale na nierozsądne się posługiwanie przedmiotem niezgodnie z jego przeznaczeniem. Ja mogę podać setki przykładów gdzie nierozsądni rodzice doprowadzili do śmierci swoich dzieci brakiem nadzoru i brakiem zdrowego rozsądku: a to dzieci zgineły przygniecione traktorem , a to niezabezpieczoną pilarką do drzewa, ba, nawet odsłonięty spływ w zlewie bozbawił dziecko ręki jak tam ją wsadziło i ręka została dosłownie "zmielona". Także życzę więcej szacunku do danych i ich interpretacji.
    Pozdrawiam,
    K.
  • 2018-12-26 02:26 | minor.revisions

    Re:Ameryka jest smutna i ma broń pod ręką

    Panie analityk, widać, że odpowiadasz Pan z tezą. Co do pytania o spadek przestępczości. Oczywiście zakładasz Pan, że wzrost pukawek sprawia że ludzie się lepiej zachowują, tak na wszelki wypadek. Ale sam fakt że zioło zalegalizowano w paru Stanach oznacza, że to, co wcześniej było przestępstwem teraz nim nie jest, więc i statystyki wyglądają inaczej.
  • 2018-12-26 11:31 | Beerbant

    Re:Ameryka jest smutna i ma broń pod ręką

    Po pierwsze , depenalizacja zioła miała niewielki wpływ na ogólna ilość przestępstw w całych Stanach ponieważ jeszcze nie została uwzględniona w statystykach (jeszcze za wcześnie na ujęcie tego w szczegółowych statystykach) także Twój argument jak kulą w płot ;), po drugie nie nie wysuwam takich tez, że (szczególnie w USA ) fakt posiadania broni wpływa na zmianę zachowań w kontekście popełnianych przestępstw. W Polsce i owszem, uzyskanie pozwolenia na broń wpływa na bardziej "odpowiedzialne" zachowanie takiego osobnika bo praktycznie za wykroczenie może być zabrane pozwolenie a to "boli". Co do statystyk to polecam stronę FBI.
  • 2018-12-27 17:29 | TomVat

    Re:Ameryka jest smutna i ma broń pod ręką

    Guzik prawda moi drodzy.

    https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_suicide_rate

    Dane z 2016 roku:
    USA - 13,7 samobójcy/100 000 mieszkańców; 86 sztuk broni/100 mieszkańców
    Polska - 13,4 samobójcy/100 000 mieszkańców. 1,3 sztuki broni/100 mieszkańców

    No i gdzie związek ilości broni z ilością samobójstw ja się pytam?
  • 2018-12-29 16:44 | baryman

    Re:Ameryka jest smutna i ma broń pod ręką

    MANIPULACJA

    "Teza: broń palna to zło, bo Amerykanie korzystają z niej do popełniania samobójstw.

    Poniżej mój szybki komentarz do tekstu. Najpierw cytat z oryginału, potem odpowiedź.

    ▪ "Badania pokazują, że amerykańska tragedia samobójstw dotyczy przede wszystkim tych stanów, gdzie posiadaczy broni jest najwięcej, a regulacje są najsłabsze."

    Autorka niepoprawnie przytacza wnioski z "badań". Badania pokazują, że samobójstw Z BRONI PALNEJ jest najwięcej tam, gdzie regulacje są najsłabsze. To wszystko. Nie zachodzi natomiast żadna korelacja między ogólną liczbą samobójstw a dostępem do tejże broni. Mało tego - nawet te badania, które sugerują związek między słabymi regulacjami a samobójstwami z broni, opierają się często na fałszywym założeniu, że oto restrykcyjność przepisów rozkłada się równomiernie na obszarze całego stanu. Przykładowo: twórcy tych badań ignorują fakt, że w wielu stanach z surowymi regulacjami (np. Nowy Jork), surowość prawa dotyczy tylko broni krótkiej albo kilku wydzielonych jurysdykcji. W granicach NY do zakupu broni długiej nie jest wymagane absolutnie nic oprócz podstawowego background checku. Innymi słowy, dostęp do broni palnej w Nowym Jorku dla samobójców działających pod wpływem impulsu jest niesamowicie prosty - a mimo to Nowy Jork ma jedne z najniższych wskaźników samobójstw z broni w USA. Wiem, szok i niedowierzanie.

    ▪ "rosnąca fala samobójstw w cierpiącej na depresję Ameryce Trumpa."

    Zaraz. Fala samobójstw rośnie co najmniej od 2009 roku, czyli od początku prezydentury Obamy. Dlaczego autorka napisała, że rośnie w "Ameryce Trumpa"? Co ma wspólnego Trump z falą samobójstw? Ideolo za mocno wjechało?

    ▪ "jak informuje organizacja non-profit Brady Center To Prevent Gun Violence"

    Ciekawy dobór słów. Brady Center to skrajnie antybroniowy think tank, mocno ideologicznie zaangażowany w eliminację broni palnej z obiegu cywilnego w Ameryce. Wywodzi się zresztą z innej radykalnej organizacji - "Handgun Control, Inc", która swego czasu domagała się całkowitego zakazu sprzedaży i posiadania broni krótkiej. Nie ostrzejszego regulowania, lecz bezwzględnego zakazu.

    ▪ "według niezależnego magazynu The Trace"

    Jeszcze lepiej. The Trace z niezależnością ma tyle wspólnego co NRA. The Trace to organizacja założona i finansowana z pieniędzy Michaela Bloomberga, multimiliardera, magnata prasowego, jednego z największych przeciwników broni w USA. Nazywanie jego tworu "niezależnym" zakrawa o ponury żart.

    ▪ "Metody takie jakie wieszanie się, zaduszenie lub przedawkowanie leków rzadziej bowiem kończą się śmiercią"

    Nieprawda. Próby wieszania się mają praktycznie identyczny wskaźnik skuteczności jak postrzelenia się. Natomiast leki wybierają najczęściej osoby, które nie chcą się zabić - tylko zasygnalizować problem poprzez nieudaną próbę samobójczą. Generalnie ogromna większość badań pokazuje*, że bardziej zdeterminowani samobójcy używają bardziej radykalnych metod (broń palna, wieszanie się, skoki z budynków, skoki pod pociąg etc). Natomiast ci mniej zdeterminowani (głównie kobiety) trują się w nadziei na odratowanie.

    * "Macro-level research on the effect of firearms prevalence on suicide rates: a systematic review and new evidence" (2018, Social Science Quarterly)

    ▪ "Przy próbie samobójczej przy użyciu broni „skuteczność” wynosi 82,5 proc., przy użyciu innych metod – maksymalnie 12."

    Kompletna bzdura. Nawet nie wiem, skąd autorka wytrzasnęła te statystyki. Albo coś źle zacytowała, albo wzięła jakiś jeden artykuł z niereprezentatywną próbą ofiar, stojący dodatkowo w kontrze do znakomitej większości innych publikacji.

    ▪ "W Australii, gdzie na skutek rządowego programu skupu broni jedna piąta pistoletów i strzelb zniknęła z ulic, liczba samobójstwa spadła o 74 proc."

    A odsetek samobójstw popełnianych BEZ użycia broni spadł jeszcze bardziej! Co więcej, trwałe spadki w subkategorii samobójstw z broni notowano na długo przed interwencją! Na tym nie koniec - broni palnej w Australii ciągle przybywa, zarówno tej legalnej i nielegalnej, tymczasem samobójstwa ciągle utrzymują się na niskim poziomie. Jak to możliwe? Milion pytań bez odpowiedzi."

    Źródło:profil fb, Światowy dzień walki z hoplofobią
  • 2018-12-29 23:46 | satrustequi

    Re:Ameryka jest smutna i ma broń pod ręką

    1. No mniejsza podatność na samobójstwa w Kalifornii niż w Alasce i Nevadzie to swobodnie i bez statystyk uzbrojenia da się wyjaśnić. Rozmaite czynniki są w akcji. Tym niemniej teza że posiadanie broni palnej pod ręką ogromnie ułatwia samobójstwo wydaje mi się absolutnie słuszna, nawet bez żadnego dowodu na jej potwierdzenie.

    2. "Podczas gdy w porównaniu z latami 90. liczba zabójstw w amerykańskich miastach mimo wszystko spadła, od 15 lat rośnie fala samobójstw. Między 1999 a 2014 r. liczba samobójstw wzrosła o 24 proc. " Jak to "mimo wszystko"? Musiały być liczne czynniki wspierające ten spadek zabójstw. Ile procentowo wyniósł?

    3. Spadek zabójstw przy wzroście samobójstw wskazywałby, że potężny czynnik ważniejszy od rozpowszechnienia broni palnej jest w akcji. Jestem zresztą zaskoczony tym spadkiem mordów wobec wzrostu wskaźnika mordów spektakularnych.
  • 2018-12-30 10:47 | satrustequi

    Re:Ameryka jest smutna i ma broń pod ręką

    PS> "w usta lub głowę"

    W usta to też w głowę:)
  • 2018-12-31 11:43 | satrustequi

    Re:Ameryka jest smutna i ma broń pod ręką

    Kamery są wszędzie, kiedyś tak nie było. To jeden z czynników powstrzymujących tych którzy nie życzą sobie schwytania od strzelania do innych.
  • 2018-12-31 11:59 | satrustequi

    Re:Ameryka jest smutna i ma broń pod ręką

    Jeszcze jedną rzecz dodam. Oglądam interwencje amerykańskiej policji rejestrowane przez kamery które dziś mocowane są na każdym policjancie i samochodzie patrolowym, i umieszczane przez policję w youtube dla edukacji społecznej. Np. pozwalają uniknąć oskarżeń o pochopne użycie broni przez funkcjonariusza. To inny świat interwencji niż w Europie, niż w Polsce, ciekawszy od filmów fabularnych. Dlatego że tak wielu obywateli ma broń. I niestety złą fantazję. Otóż niejednokrotnie sytuacja oceniana jest przez widzów jako "suicide by police"! To znaczy komuś nie zależy na życiu i godzi się na zastrzelenie, prowokuje swoje zastrzelenie. Te przypadki nie są ujmowane w statystykach samobójstw, a jeszcze bardziej by je rozdęły.
  • 2019-03-06 10:34 | JaroNewski

    Żenada nie dziennikarstwo

    Statystyki zacytowane przez autorkę pochodzą ze strony Michaela Bloomberga - "The Trace". I oczywiście zostały beznadziejnie zredagowane przez "Politykę". Generalnie sposób, w jaki media weryfikują informacje, to jakaś katastrofa.

    - Ludzie Bloomberga wyciągnęli rzeczone dane z pracy Spicer & Millera (2000, dalej S-M). Pani Popęda błędnie je zreferowała. Surowy wskaźnik skuteczności broni palnej przy samobójstwach faktycznie wyniósł u nich 82.5 proc., ale już odsetek 12 nie dotyczył ogółu "innych metod", lecz wyłącznie jednej subkategorii, tj. “przedawkowań i wstrzykiwania trucizn” (drug or poison overdosing). Przypominam również, że były to oszacowania sprzed opiatowej epidemii. Dzisiaj ten wskaźnik byłby znacznie wyższy. W każdym razie pani Popęda nie przeczytała nawet uważnie treści mema, na którego się powołała.

    - S-M jako jedyni spośród wszystkich badaczy analizujących przedmiotowe zagadnienie (7 anglojęzycznych artykułów) uzyskali nienaturalnie zaniżone wskaźniki dla udanych prób samobójczych przy użyciu innych metod niż broń palna. Zwłaszcza dla wieszania się. Ponadto swoje wnioski przedstawili jako oparte na statystykach z ośmiu (8) stanów, lecz dane na temat NHA (nonfatal hanging attempts) mieli tylko z dwóch jurysdykcji z raptem jednego roku (Missouri 1994 i Karolina Południowa 1997). Wskaźniki dla pozostałych sześciu stanów uzyskali czyniąc rozmaite teoretyczne założenia. Mamy tu więc do czynienia (w przypadku "The Trace" i "Polityki") z brzydkim zwyczajem “wybierania wisienek na torcie” (cherry-picking), czyli procesem takiego selekcjonowania dowodów, aby pasowały do z góry przyjętej tezy.

    - Jeśli natomiast chodzi o tekst S-M, to możliwości są dwie: albo próby samobójcze z udziałem wieszania się były wyjątkowo mało śmiercionośne w tych dwóch stanach, albo (bardziej wiarygodne wytłumaczenie) proces rejestrowania NHA przez szpitalne oddziały ratunkowe był najzwyczajniej w świecie mocno niechlujny. Jeśli pacjent nie wyjawi lekarzowi wprost, że obrażenia, z którymi przywieziono go na pogotowie, są efektem podjętej przez niego nieudanej próby zabicia się, i jeśli sam lekarz nie będzie naciskał na pacjenta, by ten zdradził mu prawdę, wówczas zdarzenie nie zostanie zakodowane jako NHA, lecz alternatywnie jako kontuzja “nieznanego pochodzenia” tudzież ogólnikowo jako “nieumyślne obrażenia powypadkowe”. Co więcej, M-S bazowali wyłącznie na statystykach zgłoszeń na ostry dyżur lub przypadkach hospitalizacji (przyjęciach do szpitala na minimum jedną noc w celu wykonania badań diagnostycznych) z wykluczeniem wizyt w klinikach psychiatrycznych czy w gabinetach psychologów. Tymczasem jest dobrze udokumentowanym faktem, że próby samobójcze z użyciem instrumentów innych niż broń palna częstokroć wcale nie wymagają interwencji lekarza i leczone są na “niższych szczeblach”. Warto podkreślić, że M-S odnotowali ten fenomen, przyznając, że ich elaborat zawiera krytyczne braki: "Our estimates, therefore, probably underrepresent the overall frequencyof less lethal methods."

    - Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że z mema przygotowanego przez "The Trace" (i do którego odwoływała się pani Popęda) jasno wynika, iż współczynnik śmiertelności (mierzony jako stosunek udanych samobójstw do usiłowań) jest praktycznie identyczny zarówno dla broni palnej, jak i wieszania się. Powieszenia generują 2 proc. usiłowań i 17 proc. zgonów, postrzelenia – 6 proc. usiłowań i 54 proc. zgonów. Stosunek – 1:8.5 dla wieszania się i 1:9 dla broni.

    Wiedza ta nie jest tajna – aby uniknąć siania dezinformacji, wystarczyło po prostu uważnie wczytać się w diagram na rysunku albo sięgnąć do oryginalnego źródła zamiast ślepo polegać na propagandowej interpretacji danych w wykonaniu Bloomberga.