Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

„Mein Kampf” w Teatrze Powszechnym ogląda się ze smutkiem

(3)
Teatr Powszechny w Warszawie wystawił „Mein Kampf” Adolfa Hitlera. Tym razem obyło się bez akompaniamentu okrzyków i modlitw, ale o spektaklu już jest głośno.
  • 2019-03-26 00:32 | observer

    Hucpa

    Postępująca degrengolada polskiej sceny teatralnej jest ewidentna. Przyciąganie widzów golizną, wyłuzdanym sexem i wulgarnością. Nie zazdroszczę Pani zawodu.
  • 2019-03-26 20:29 | Slawomirski

    Re:„Mein Kampf” w Teatrze Powszechnym ogląda się ze smutkiem

    Kolejny znudzony i nawiedzony zaciagnie Stalina na deski tego niby teatru.
  • 2019-03-27 11:05 | mp/ww

    Re:„Mein Kampf” w Teatrze Powszechnym ogląda się ze smutkiem

    Wielcy artyści i ich wielka sztuka
    Sztuka większa od artystów losu
    - Tego nad sztukę w życiu szukam

    Sztuka nie oszustwo, i nie „wszystko jedno”
    Sztuka, sztuczka, i nie wiem...
    Jej ludzka ułomność i nieśmiertelność

    Przeczytałem sobie już kilka recenzji na temat tej smutnej nowości z byłego już teatru.
    Jedna z nich kończyła się znamiennie. „Zostajemy sam na sam z naszymi wewnętrznymi Hitlerami. Nie mam pretensji do twórców, że nie wiedzą, co z nimi zrobić. Nie wie dziś tego polityka, społeczeństwo, nauka – ich przezwyciężenie to jedno z kluczowych zadań XXI wieku, nad którym naprawdę nie zaczęliśmy jeszcze pracować”.
    Właśnie... Co zrobić "z obecnymi w nas Hitlerami" wiedziała przez wieki wielka sztuka, filozofia i "niestety również" religia... Miejsce ich zajmuje dziś taka oto "nowość"...
    Jeśli słowo ma (może, potrafi mieć) moc sprawczą to dotyczy to na pewno tak wielkich mistrzów, jak i wielkich nieudów. Rzecz jednak w tym, że owoce nieuchwytnej ulotnej sztuki (i filozofii, i „niestety również” religii) pozostawione nam przez wieki (i na wieki) przez mistrzów są większe niż los tych samych wszak mistrzów. I że to (i to jest bardzo dla mnie wciąż ciekawe) nie jest ich aspiracja tylko, ani ich (i nasze wspólne) oszustwo, ani przekleństwo ich losu, ani porażająca przez wieki siła ich geniuszu, intelektu, talentu, pracy, słuchu, i wrażliwości. I proszę się nie bać – ich zawierzeń, ale również jakże przejmujących pytań i zwątpień... I że z dramaturgii XX-wiecznej nazwiskiem, które powinno wciąż (a może wciąż coraz bardziej i bardziej) elektryzować ludzi (i to nie tylko swych „błogich” krajan) jest np. Thomas Bernhard. I ciekawostka - że też tym razem nikt z tego byłego już teatru nie zadzwonił do Brechta... Może tym razem akurat właśnie by odpowiedział, podpowiedział... I że Szekspir też by mógł można też dodać jakby nie było w Międzynarodowym Dniu Teatru. Żywego. M