Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Ja, nauczyciel, przyzwyczaiłem się, że ludzie mają mnie za idiotę

(11)
Nie zamierzam odpuszczać, gdy jak idiotę traktuje mnie moja pani minister, moja Szefowa. Nie, tego pani Zalewskiej nie daruję. Dlatego będę strajkować do upadłego.
  • 2019-03-28 14:43 | nastka

    jak traktować nauczycieli

    Szanowny Gospodarzu mojego ulubionego bloga, szanowny kolego z wykształcenia, choć już nie z zawodu wykonywanego, w tym artykule jest mnóstwo goryczy... W sumie się temu nie dziwię, to, co się dzieje w polskiej szkole, woła o pomstę do nieba i rzadko są temu winni nauczyciele. Spieszę z pewną pociechą: nie wszyscy i nie wszędzie uważają nauczycieli za idiotów. Co więcej, osobiście nie znam nikogo, kto by tak uważał, a mam dziecko w szkole podstawowej. Przeciwnie, rodzice przeważnie współczują nauczycielom ciężkiej pracy, uważają, że użeranie się z dziećmi - szczególnie dziś - wymaga heroizmu. Na zebraniach większość usiłuje pomóc wychowawczyni rozwiązać konflikty i na bieżąco współpracuje. Rozgoryczeni bywamy tylko olewającą wszystko postawą dyrekcji, bardzo kiepską podstawą programową, ale nauczycieli w żadnym razie tonie dotyczy. Może to Pana pocieszy.
    A ja osobiście, jako polonistka, powiem, że nawet gdyby mi płacili dwa razy więcej niż zarabiam, w życiu nie podjęłabym się pracy w szkole. Bo to jest horror, zwłaszcza dziś, gdy dzieci mają same prawa, a żadnych zasad czy obowiązków...
    Trzymam kciuki za powodzenie strajku!
  • 2019-03-28 15:38 | Fan ojczyzny

    Re:Ja, nauczyciel, przyzwyczaiłem się, że ludzie mają mnie za idiotę

    Słuchając Pana Biedroniarza trudno zaprzeczyć takim przypuszczeniom.

    To przykre że nauczyciele nie chcą uczyć sytych dzieci i zazdroszczą ich rodzicom 500+.
    Bo inni maja a my nie. To jak by dzieci były nadal głodne to byłoby w porządku. Nie byłoby strajku. To przyczyną nie jest że nauczyciele maja mało tyko rodzice głodnych dzieci maja za obecnie dużo.
    Logiczny wniosek. Nieprawdaż?? To celowy demontaż państwa i zły przykład Targowicy dla młodzieży ze strony nauczycieli podburzonych przez idiotyzm czerwonego Broniarza.
    Nieprawdaż.???

    Nie wskazuje się rozwiązań. tylko eskaluje nierealne żądania.
    Mam wykształcenie wyższe jak ponad połowa pracujących Polaków, 40 lat stażu pracy po 8 godzin dziennie 40 godzin w tygodniu. Zyczę by nauczyciele się też nie przepracowywali. Tylko 40 godzin tygodniowo w tym 25 godzin dydaktycznych (średnia Europejska - wierzę że gorsi nie jesteście.). Ani minuty dłużej. Zegar z kamerką by indywidualnie odbijać kartę tak jak w wielu zakładach pracy obecnie. Reszta na sprawdzenie kartkówek, prace indywidualną z uczniami, kółka zainteresowań czy przygotowanie życia kulturalnego szkoły) nie będziecie się przemęczać zeszytami noszonymi do domu by je pomiędzy zupa a schabowym sprawdzać. Ale na miłośc Boska nie wspominajcie nawet o przygotowywaniu się do lekcji - wszyscy macie teraz wykształcenie wyższe więc powoływanie się na konieczność przygotowywania się do zajęć w szkole podstawowej to utwierdzanie malkontentów w przekonaniu że te podejrzenia z tytułu artykułu są być może zasadne.
    Nie podoba się wam reforma ale 6+3+3 = 12 i 8+4 = 12 Klas tyle samo a że odpadła 1/3 dyrektorów - no to co. Arytmetyki uczono mnie dawno i Pani nigdy nie skarżyła sie na konieczność przygotowywania się do lekcji i o dziwo liczyła to w pamięci i nas tego nauczyła.
    Słabo zarabiacie to istnieje możliwość pokazania rocznego PIT 11 a 2018 r. z uwzględnieniem wszystkich dodatków ( te też są wypłacane w PLN a nie w rublach transferowych) - nie pokazujcie tylko jednego z wielu pasków wypłaty jakie otrzymujecie.
    Bez przesadyzmu zdarzają się być może przypadki dołków z wynagrodzeniami (z rożnych przyczyn) ale bywają i kominy (jak wszędzie).
    Proszę o zamieszczanie ksera wszystkich rozliczeń rocznych z 3 - 5 szkól gdzie ponad 90 % strajkowało wraz z arkuszem organizacyjnym i planem finansowym . to będzie obiektywne w nie podburzanie Bedroniarza
    Macie dość innych przywilejów. Można by długo jeszcze i jeszcze dosadniej tylko po co.


  • 2019-03-28 15:44 | p53

    Trzymajcie się polscy nauczyciele - nie odpuszczajcie.

    Pamiętajcie - w oczach moich i wielu innych rodziców nie walczycie tylko o pieniądze, ale o godność ludzi wykształconych i ludzi nauki. Ten rząd nie tylko wprowadził niegospodarną reformę edukacji - wydając miliardy złotych na niepotrzebne zmiany formalne w szkole (był problem z przygotowaniem do studiów? Trzeba było udoskonalić program liceum i gimnazjum!) zamiast na wynagrodzenia i za przeproszeniem pieniądze na papier do ksero w szkołach, na który musimy się składać.
    Ale ten rząd ośmiesza, marginalizuje i niszczy grupy ludzi najlepiej wykształconych - m.in. lekarzy, sędziów, nauczycieli, w dużej mierze też naukowców. Promuje za to kościół, neofaszystów, Misiewiczów i inne wierne i bierne "elity". Innymi słowy - walczycie drodzy nauczyciele z ciemnotą.
    I jesteśmy w tym z wami - a nasze dzieci dowiedzą się przy okazji dokładnie dlaczego i z czym walczycie.
  • 2019-03-28 16:16 | Gekko

    Re:Ja, nauczyciel, przyzwyczaiłem się, że ludzie mają mnie za idiotę

    Szanowny Panie Chętkowski,
    jak dobrze, że ujawnił Pan ogrom chamstwa dzieci i rodziców-hurtowników, nie reagujących odpowiednio na dydaktykę i wychowawstwo nauczycieli w formie "zadawania" i "kazania" lektur szkolnych.
    Zapewne sam Pan nie zauważył, cytując polecenia nauczycieli do krnąbrnego społeczeństwa, jak bardzo wychowanie rodziców i dzieci odbiega od światowych standardów eduacyjnych, co właściwie - jako rzeczywistych idiotów - dyskwalifikuje ich od udziału w godnym życiu szkoły kazań i zadawań. Proszę pamiętać, że godność osobista zwalczania tego chamstwa wynika z siły poleceń, radziłbym wzmocnić bodźce propagujące lektury (samo kazanie i zadawanie nie wystarczy). Teraz czekam, jak tę metodykę zastosuje Pan wraz z Nauczycielstwem Polskim, by nie szkodząc dzieciom, przywalić wspominanej przez Pana Minister Zalewskiej. Domyślam się, że otrzyma nakaz, zadanie lub kazanie przeczytania ...tego felietonu? A co, jeśli zadzwoni po pomoc do jeszcze mocniejszych w zadawaniu siły służb? Ma wprawę w nakazywaniu i zadawaniu, jest wraz z ćwiercią parlamentu z wykształcenia i praktyki nauczycielką. Ukłony.
  • 2019-03-28 16:52 | olsen

    Re:Ja, nauczyciel, przyzwyczaiłem się, że ludzie mają mnie za idiotę

    Mam wrażenie, że by strajk był skuteczny, powienien być dotkliwy dla decydentów.
    Czy ta forma będzie dotkliwa, czy nauczyciele zdobędą sympatię rodziców - nie jestem pewien.
    Może strajk powininen być w formie prowadzenia lekcji - i tłumaczenia dlaczego rząd kłamie, w jakis sposób rząd manipuluje, gdzie łamie prawo itd.Prowadzona w ciekawej formie mogła by prawdziwie zaboleć trafiając w słupki poparcia.
    Pozdrawiam

  • 2019-03-28 17:36 | ontario

    Re:Ja, nauczyciel, przyzwyczaiłem się, że ludzie mają mnie za idiotę

    Ja. uczeń, przyzwyczaiłem się w szkole, że nauczyciele mieli nas, uczniów, za idiotów.
  • 2019-03-29 08:53 | psr18gh

    Re:Ja, nauczyciel, przyzwyczaiłem się, że ludzie mają mnie za idiotę

    Po roku pracy jako nauczyciel w liceum (1977/78) "wiałem ze szkoły,gdzie mnie oczy poniosą". Miałem tam 1,5 etatu, bo dyrektor rozumiał, że muszę utrzymać rodzinę (żona była wtedy na urlopie wychowawczym). Nie miałem kłopotów z zdyscyplinowaniem uczniów. Największym dla mnie dyskomfortem była konieczność ciągłej dyspozycji nauczycielskiej. Uczniowie wyczuwali na odległość moje słabsze godziny, czy dni. Dla mnie cenzorem mojej pracy nie był dyrektor szkoły, tylko uczniowie. Jednak w przemyśle jest inaczej. Ważne jest aby osiągnąć określone cele (zysk, sprzedaż, obniżenie kosztów, itd.). Nikt nie czepia się pracownika, jego słabej czasem witalności, jeżeli wywiązuje się z zadań (w końcu każdy człowiek może mieć gorszy dzień). Dla mnie przekleństwo: "obyś cudze dzieci uczył" jest ciągle na czasie. Trzymam kciuki za nauczycieli. Im się należy więcej, niż po 1000 zł dodatkowo do miesięcznie do pensji.
  • 2019-03-29 10:08 | Tomeka

    Re:Ja, nauczyciel, przyzwyczaiłem się, że ludzie mają mnie za idiotę

    Pełne poparcie dla nauczycieli. Tak rzuca się w oczy, że w dobrym guście jest powiedzieć że pensje w NBP muszą być wysokie żeby przyciągnąć specjalistów, bo to ważna dziedzina, stabilność waluty, bo stawki ustala rynek i sektor bankowy. Ktoś tego nie pamięta z ostatniego czasu jak okazywało się ile zarabiają znajome prezesa? A w cieniu tego, cbociaż nikt o tym nie mówi są kiepskie, marne zarobki dla nauczycieli. Pewnie dlatego, że jest wszystko jedno jak się mają nauczyciele i jak się uczą dzieci i w jakich warunkach i jaka przyszłość czeka zawód. Jest to po prostu nudna i marginalna dziedzina, którą trzeba zajmować się z łaski. Nauczyciele do strajku!
  • 2019-03-29 10:22 | p53

    Kurczę, po co się wylilać i pisać tu komentarz...

    … skoro co i raz wpada w czarną dziurę (nieuwagi, cenzury)? Wyłączcie komentarze w ogóle, bo to trochę żenujące.
  • 2019-03-29 11:40 | SzamanMorski

    Re:Ja, nauczyciel, przyzwyczaiłem się, że ludzie mają mnie za idiotę

    Przeczytałem z uwagą i na chwilę mnie zatkało. Całkiem sprawnie pisze pan o uogólnieniu dotyczącym opinii o nauczycielach, po czym dokonuje pan samosądu na społeczeństwie polskim. Przepraszam, ale moim zdaniem takie rozumowanie nie godzi się z profesją nauczyciela. Powiem wprost, ani wykształcenie kierunkowe ani nawet etat w szkole nie uprawnia do używania miana nauczyciela. NAUCZYCIEL, to znacznie więcej niż profesja. Przytoczę konkretny przykład i kilka na deser. Mój syn poszedł do szkoły jako sześciolatek, znudzony przedszkolem sam domagał się zmiany. Doskonale dawał sobie radę i szczęśliwy chodził do szkoły. Po pewnym czasie zaobserwowaliśmy dziwne zmiany, przestał opowiadać o szkole, mimo, że był dobrym uczniem coraz częściej mówił rano, że nie chce iść do szkoły. Rozmowa z wychowawcą niczego nie wyjaśniła, dopiero rozmowy z rodzicami rozjaśniły nam w głowach. Razem z synem uczy się pewien Piotr, który terroryzuje dzieci i nauczycieli! Nie wierzyliśmy własnym uszom. Niestety fakty okazały się znacznie gorsze od opinii. Piotr bił wybrane ofiary, ubliżał im, na lekcjach zachowywał się skandalicznie. Powiadomiliśmy wychowawcę o tym co dzieje się w szkole, bez odzewu. Żeby wpłynąć na Piotra, zaczęto go nagradzać za to, że był grzeczny przynajmniej 15 min dziennie. Na koniec roku, wychowawczyni kazała dzieciom podpisać dyplom in blanco, który potem wręczyła Piotrowi w obecności zaskoczonych dzieci. W drugiej klasie było jeszcze gorzej, jego skandaliczne zachowania przybierały na sile, upatrzył sobie naszego syna i znęcał się nad nim przy bezczynności nauczycieli. Pewnego dnia syn po powrocie ze szkoły zaczął rozmowę: tato, wszystko czego uczycie mnie w domu to nieprawda, nie warto być grzecznym, dobrze się uczyć, pomagać kolegom, mówić prawdę..., Piotrek jest najgorszy w klasie i najgorzej się zachowuje a cały czas dostaje w nagrodę cukierki i batony!!! Napisaliśmy pismo w tej sprawie, podpisane przez większość rodziców i zanieśliśmy do dyrektorki, która przyjęła je, odmawiając jednak podpisania przyjęcia. Poszliśmy na rozmowę i opowiedzieliśmy wszystko co wiemy, zdziwiona i wzburzona dyrektorka wezwała wychowawczynię i po krótkiej rozmowie, w naszej obecności, nie zostawiła na niej suchej nitki. Czuliśmy się zażenowani wysłuchując jej połajań. Po kilku dniach wychowawczyni poszła na L4 i już nie wróciła. Na jej miejsce przyszła inna "nauczycielka" i powstał kolejny problem. Na pytania, co było dziś w szkole, syn niezmiennie odpowiadał - NIC. Zeszyty potwierdzały jego słowa. Dyrektorka postanowiła wziąć sprawy we własne ręce i wbrew wcześniejszym ustaleniom, zwołała zebranie wszystkich rodziców, na którym zaczęło się odwracanie kota ogonem. W następnych dniach, dyrektorka podczas lekcji wywoływała dzieci, których rodzice podpisały pismo i odbywała z nimi rozmowy, sam na sam. W krótkim czasie z problemem zostaliśmy sami. Po mieście zaczęła krążyć wieść, że to nasz syn jest winny, tak z ofiary stał się sprawcą. Postanowiliśmy skontaktować się z terapeutą obawiając się o stan psychiczny syna. Terapeuta, po wysłuchaniu naszej relacji a potem, sam na sam, syna, stwierdził, że pomoc jest niezbędna. Pewnego dnia zadzwoniła matka niepełnosprawnego ucznia, po którego poszła do szkoły, czekając przed klasą słyszała krzyki i wrzaski, wystraszona weszła do klasy i jej oczom ukazał się taki widok: na podłodze leży nasz syn a Piotruś kopie go. Odciągnęła chłopca i widząc nauczycielkę przy oknie zapytała dlaczego nie reaguje?! Po chwili nauczycielka odrzekła, że czasem boi się przychodzić do klasy!!! Przypominam to II klasa. To przelało falę goryczy, postanowiliśmy z dnia na dzień przenieść go do innej szkoły w innym mieście. Po pierwszej wizycie terapeuta, po zmianie szkoły, uznał, że dalsza pomoc synowi jest zbyteczna. Próbowaliśmy zainteresować sprawą w szkole "czynniki zewnętrzne", niestety ani kuratorium, ani RPD, ani przełożeni dyrektorki nie znaleźli w tej sprawie niczego zdrożnego. Pochodzę z rodziny nauczycielskiej, moja żona również, znam wielu nauczycieli również prywatnie, mam wielki szacunek do tej profesji i nauczycieli, ale tylko niektórych. W tej samej szkole gdy nowa wychowawczyni EW, ubrała sportowy strój na WF, została wezwana do dyrektorki i usłyszała, że swoim zachowaniem niepotrzebnie zawyża poziom!!! Od kilku czynnych nauczycieli słyszałem jak straszne mają zdanie o środowisku. Przykłady mogę mnożyć, tylko po co? Odnośnie strajku, też uważam, że każdy powinien zarabiać godnie, ale: narzeka pan, że jest oburzony stosunkiem min. Zalewskiej do nauczycieli, pewnie słusznie, tylko dlaczego dopiero teraz? Moje pytanie brzmi: gdzie byli i co robili nauczyciele, gdy wprowadzano "deformę" szkolnictwa i podstawę programową? Gdy rujnowano polskie szkolnictwo, doprowadzając do dewastacji systemu? Teraz powiem coś najgorszego i wiem, że na moją głowę posypią się gromy: nie popierałem protestu sędziów, nie ma bowiem w Polsce systemu sądowego, który ochrania niewinnych, nie popierałem roszczeń finansowych policjantów, nie ma Polsce ... jw. Nie popieram również strajku nauczycieli, choćby z powyższych powodów a nie są to wszystkie. Pozdrawiam i życzę dobrego samopoczucia. Po przeczytaniu kilku komentarzy widzę wyraźnie, że zawsze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Rzadko zdarza się komentarz niejednostronny.
  • 2019-03-29 12:51 | wladimirz

    @"Fan ojczyzny"

    W takich miastach jak Warszawa nauczyciele odchodzą z pracy, a absolwenci jej nie podejmują. W stolicy(w Miasteczku Wilanów) stoi, PUSTE zbudowane za miliony, przedszkole, do którego NIKT (poza dyrektorem!) się do pracy nie zgłosił, a w mieście jest generalnie 1600 wakatów. W przyszłym roku, w związku z kumulacją roczników, będzie ich kilka tysięcy - matematyków, informatyków, fizyków, chemików, językowców, nauczycieli zawodu i ... nauczycielek przedszkoli! Brakuje również ... katechetów ... ;-) Warszawska oświata trzyma się (jeszcze!) na emerytach(emerytkach!) którzy podejmowali pracę do obsługi wyżu z lat 80-tych w PRL, ale jeszcze 2-3 lata i w mieście PADNIE publiczna oświata - na samych historykach, polonistach i geografach nie pociągnie!!!. Czy to nie wystarczający dowód, że nauczycielom trzeba podnieść płace bo ich po prostu nie będzie - JAKICHKOLWIEK(nie mówiąc o dobrych) bo tak mało chętnych do tego "raju"??? ;-)
    BTW - Warszawa za setki milionów buduje po kilkanaście szkół i przedszkoli - niewątpliwie potrzebnych, ale KTO w nich będzie uczył ... ;-)