Ja My Oni

Rozdział V. Czy energia szkodzi?

Philip Lange / PantherMedia

Lękom związanym ze świadomością, że paliw kopalnych może w pewnej chwili zabraknąć, od pewnego czasu towarzyszy nowa obawa. Boimy się, że korzystając z tych paliw w sposób nieumiarkowany, sprowadzamy na siebie kataklizm klimatyczny. Zaleją nas oceany, miasta zdewastują huragany i powodzie, a gigantyczne susze pozbawią nas pokarmu. Problem dotyczy obserwowanego od wielu dekad zjawiska systematycznego wzrostu temperatury na Ziemi i jego związku z naszą węglowodorową cywilizacją. Klimat jest mechanizmem niezwykle skomplikowanym, którego działania dokładnie nie poznaliśmy ani nie nauczyliśmy się przewidywać. Bez wątpienia jednak temperatura rośnie, co ma szereg niekorzystnych implikacji: począwszy od topnienia lodowców i podnoszenia się poziomu mórz i oceanów, co może pozbawić miejsca do życia setek milionów ludzi mieszkających na wybrzeżach. Do tego trzeba dodać nasilenie się skrajnych zjawisk pogodowych i zaburzeń w ekosystemie – wymieranie jednych gatunków, gwałtowne rozprzestrzenianie się innych.

Przyczyną rosnącej temperatury na Ziemi jest wzrost zawartości gazów cieplarnianych w atmosferze. Zalicza się do nich m.in. metan, dwutlenek węgla, parę wodną. Gazy te absorbują promieniowanie podczerwone, dodatkowo ogrzewając dolną część atmosfery i powierzchnię Ziemi. Część promieniowania słonecznego, odbijając się od Ziemi, jest pochłaniana przez warstwę gazów i podgrzewa atmosferę. Przypomina to trochę funkcję szyb w szklarni, dlatego efekt cieplarniany nazywa się czasem efektem szklarniowym.

Większość naukowców przekonuje, że efekt cieplarniany ma charakter antropogeniczny, czyli jest skutkiem działalności człowieka.

Raporty Polityki Raporty Nr 4 Atom i łupki nadzieja czy groźba? (100066) z dnia 27.02.2013; Rozdział V; s. 36
Reklama