Ja My Oni

Różowo–niebieskie omamy

Czy mózg kobiety różni się od mózgu mężczyzny?

Atena, bogini mądrości, patronka wojny sprawiedliwej, strategii i taktyki Atena, bogini mądrości, patronka wojny sprawiedliwej, strategii i taktyki Susana Guzman/Alamy Stock Photo / BEW
Czy współczesna nauka potwierdza którekolwiek ze stereotypowych przekonań na temat odmienności kobiecego mózgu.
Z wielkości mózgu nie da się jednoznacznie odczytać ani płci jego właściciela/właścicielki, ani jego/jej poziomu zdolności intelektualnych.Peter Horree/Alamy Stock Photobew/Polityka Z wielkości mózgu nie da się jednoznacznie odczytać ani płci jego właściciela/właścicielki, ani jego/jej poziomu zdolności intelektualnych.

Artykuł w wersji audio

Oto kilka najpowszechniej podzielanych i powielanych w naszym kręgu kulturowym przekonań na temat tzw. kobiecej natury. Kobiety mają problemy z czytaniem map. Wykazują gorszą orientację w terenie i słabszą wyobraźnię przestrzenną. Choć ich przeciętny poziom inteligencji nie różni się od poziomu mężczyzn, mają mniej ścisłe umysły, brak im drygu do matematyki i rozważania spraw abstrakcyjnych. Rzadziej przejawiają zainteresowania mechaniczno-techniczne. Odbierają świat bardziej intuicyjnie niż na logikę. Są bardziej emocjonalne i empatyczne, mają wyższą inteligencję emocjonalną, przejawiają szczególne wyczulenie na sygnały społeczne. Są naturalnie nastawione na komunikację – zaczynają mówić wcześniej niż chłopcy, mówią więcej i chętniej, mają większe zdolności językowe. W rozmowie częściej ujawniają siebie, własne przeżycia i opinie. W mózgu mają szczególnie dobrze rozwinięty obszar odpowiadający za zdolności empatyczne i komunikacyjne – te właściwości stanowią wyróżnik kobiecego mózgu.

Sęk w tym, iż większość tych przekonań jest ewidentnie niezgodna z wynikami najnowszych badań psychologicznych i neurokognitywistycznych. W niektórych co prawda tkwi ziarno prawdy, ale nie więcej niż ziarno, gdyż wyolbrzymiają lub zniekształcają twierdzenia trafnie opisujące rzeczywistość. Część owych „pewników” odnosi się do upowszechnionych przed 20–30 laty wyników badań prowadzonych metodami – z punktu widzenia współczesnej nauki – przestarzałymi; częstokroć nie daje się ich zreplikować (ponownie je przeprowadzając, przy zachowaniu tych samych warunków, bynajmniej nie otrzymuje się tych samych wyników).

Mózg prześwietlony

Każdy czasem błądzi i daje się zwodzić wiarygodnie brzmiącym, lecz fałszywym twierdzeniom. Nawet niektórzy specjaliści w dziedzinie neuronauk czy nauk społecznych, wykształceni w „starej szkole” psychologicznej, wychowani i pracujący w kulturze przenikniętej specyficznym spojrzeniem na kobiety, bezwiednie temu ulegają. Projektują badania i interpretują ich wyniki w świetle bezzasadnych założeń, wzmacniając fałszywe przekonania o istnieniu różnic międzypłciowych tam, gdzie ich nie ma lub są znikome. Cordelia Fine, neuropsycholożka, autorka książki „Delusions of Gender” (w wolnym tłumaczeniu „Omamy płci”), stworzyła dla opisania tego zjawiska określenie „neuroseksizm”. Termin ten stosuje się również do działalności nierzetelnych „ekspertów” występujących w mediach i dziennikarzy wykorzystujących wyniki badań neurobiologicznych na rzecz poparcia stereotypowych, nienaukowych przekonań o możliwościach intelektualnych kobiet i mężczyzn oraz ich neuronalnym podłożu. W Polsce problem ten został naświetlony w raporcie przygotowanym przez prof. Marię Pawłowską „Kobiece i męskie mózgi, czyli neuroseksizm w akcji i jego społeczne konsekwencje”, wydanym przez Instytut Spraw Publicznych w 2013 r.

Przykładem, jak stereotypy płci wpływają na naukę i popularne postrzeganie kobiet oraz mężczyzn, zwrotnie je utrwalając, są w opinii prof. Pawłowskiej publikacje brytyjskiego psychologa Simona Baron-Cohena. Zasłynął on badaniami zaprezentowanymi w 2003 r. w książce „The Essential Difference: Men, Women and the Extreme Male Brain”, w toku których dowodził, iż osoby autystyczne mają „skrajnie męskie mózgi”. W celu przeanalizowania tego, jak ludzie, zwłaszcza autycy, postrzegają świat, podzielił ich na empatyzujących („kobiecy” sposób myślenia) i systematyzujących („męski” sposób myślenia). Następnie połączył te słabo zdefiniowane i nie dość udowodnione naukowo klasyfikacje z anatomicznymi i funkcjonalnymi różnicami między mózgami kobiet i mężczyzn. Ten mocno dyskusyjny punkt widzenia zdają się (przynajmniej w części) podzielać i popularyzować neurobiolożka Lise Eliot w opublikowanej w Polsce w 2009 r. książce „Różowy mózg, niebieski mózg”, neuropsychiatra Louann Brizendine w opracowaniu „Mózg kobiety” z 2006 r. czy Anne Moir i David Jessel w klasycznej już pozycji „Płeć mózgu”. U podłoża prezentowanych tam badań leżą dwa podstawowe założenia. Pierwsze – że mózgi kobiece różnią się od męskich. Drugie – ta różnica sprawia, że mózgi kobiet i mężczyzn mają odmienne możliwości, co owocuje charakterystyczną dla danej płci konfiguracją cech psychicznych i właściwości intelektualnych oraz zachowań. Co na to najnowsze doniesienia z zakresu neuronauki?

Zespół z Tel Awiwu, pracujący pod kierunkiem neuropsycholożki Daphny Joel, przeanalizował w 2015 r. badania obrazowe mózgu metodą rezonansu magnetycznego 1400 kobiet i mężczyzn. W tym największym tego typu projekcie badacze skupili się na porównaniu wszystkich struktur mózgu, co do których podejrzewano, że mogą się różnić anatomicznie u kobiet i mężczyzn. Budowa mózgu korelowała z płcią u zaledwie kilku procent badanych, w pozostałych przypadkach nie zaobserwowano znaczących różnic anatomicznych. Mózgi stanowiły na ogół mozaikę o charakterze interseksualnym, tzn. u kobiet identyfikowano struktury o budowie przypisywanej dotąd mężczyznom i odwrotnie. Co więcej, „kobiecość” lub „męskość” struktur mózgowych okazuje się nietrwała – może się zmieniać pod wpływem czynników środowiskowych, np. stresu. Stąd Joel postuluje, by porzucić przekonanie o dymorfizmie płciowym mózgu ludzkiego. Mózg kobiet nie ma określonej płci.

Jedyną znaczącą różnicą między mózgami obu płci, którą konsekwentnie udaje się potwierdzić różnym badaczom, jest rozbieżność w objętości i wadze. Mózgi mężczyzn są statystycznie większe i cięższe niż mózgi kobiet (odpowiednio 1375 g i 1225 g), ma to jednak związek ze średnimi dotyczącymi masy reszty ciała (która jest wyższa dla mężczyzn). Zresztą z wielkości mózgu nie da się jednoznacznie odczytać ani płci jego właściciela/właścicielki (większe kobiety mają proporcjonalnie większe mózgi, a mniejsi mężczyźni – mniejsze), ani jego/jej poziomu zdolności intelektualnych.

A co z utrwalonym przekonaniem, iż połączenia neuronalne (a co za tym idzie, komunikacja między półkulami mózgowymi) są u kobiet silniejsze, bardziej rozbudowane niż u mężczyzn? Sprawie przyjrzeli się naukowcy z uznanego laboratorium neuroobrazowania wydziału neurologii UCLA School of Medicine w Los Angeles. Wyniki opublikowane w prestiżowym czasopiśmie „Neuroimage” w 2014 r. wskazują, iż kiedy ogląda się mózgi tej samej wielkości, żadnych różnic w spoidle wielkim nie ma, niezależnie od płci. Wyjaśnienie ewentualnych różnic anatomiczno-funkcjonalnych tkwi w wielkości mózgu, a nie w płci jego właściciela – im mniejszy mózg, tym gęstsza sieć połączeń. Aż trudno uwierzyć, że tak długo trzeba było czekać na to odkrycie. Jak tu więc się nie zgodzić z biologiem i cenionym popularyzatorem nauki Stephenem Jayem Gouldem, który stwierdził, iż „najwięcej nieprawdy kryje się w najlepiej znanych opowieściach, tych przecież nigdy nie weryfikujemy ani nie podważamy”.

Remanent w magazynie stereotypów

Mimo tego rodzaju odkryć debata nad różnicami w zdolnościach umysłowych kobiet i mężczyzn na polu naukowej psychologii nie słabnie. Przeciwnie, temat (obecny od początku istnienia tej dyscypliny, a na pewno od czasu opracowania pierwszego testu do pomiaru owych zdolności w 1905 r.) do dziś wywołuje silne emocje.

Czy zatem kobiety różnią się od mężczyzn pod względem możliwości poznawczych, czy też stosują odmienne strategie rozwiązywania problemów umysłowych – a może i jedno, i drugie? Jeśli różnice rzeczywiście istnieją, to czego są konsekwencją? Już wiemy, że nie są one zdeterminowane strukturalnie (budową mózgu). Może zatem wynikają z odmiennych uwarunkowań hormonalnych? A może raczej z innych doświadczeń osobistych i oddziaływań środowiskowych? Czy te różnice są na tyle duże, by wyjaśniać odmienne wybory kobiet i mężczyzn dotyczące wykształcenia, zawodu oraz innych decyzji życiowych?

Ⅰ. Ogólne zdolności umysłowe

W XIX i na początku XX w. uważano powszechnie, że kobiecy intelekt nie dorównuje męskiemu. Nie wierzył w to Lewis Terman, który w 1916 r. opracował amerykańską adaptację pierwszej skali do pomiaru inteligencji (Bineta-Simona) i bez trudu zaakceptował wyniki swych pomiarów wskazujących na brak różnic w inteligencji rozumianej jako ogólna zdolność umysłowa. Rozbudowane testy, które wprowadził i spopularyzował David Wechsler (w 1939 r. WAIS dla osób dorosłych, w 1949 r. WISC dla dzieci starszych, a w 1967 r. WPPSI dla dzieci młodszych), umożliwiły ustalenie dla danej osoby odrębnie poziomu inteligencji werbalnej (po wykonaniu testów słownych, wymagających m.in. definiowania słów, powtarzania ciągu cyfr z pamięci, dokonywania podstawowych obliczeń arytmetycznych) oraz wykonawczej (na podstawie układania wzorów z klocków czy wskazywania, jakiego istotnego elementu brakuje na obrazku). Okazuje się, że kobiety zdobywają więcej punktów w testach werbalnych, a mężczyźni w wykonawczych (bezsłownych), choć ogólna liczba punktów – pozwalająca ustalić poziom inteligencji ogólnej – nie wskazuje na istnienie różnic.

Ⅱ. Zdolności językowe

Do badania umiejętności werbalnych służą zarówno testy ortograficzne, jak i sondujące łatwość wysławiania się, rozumienia czytanego tekstu czy znajomości wyrazów bliskoznacznych. Ich duża różnorodność sprawia, że badania nad zdolnościami językowymi przeprowadzane przez różnych naukowców bywały mało spójne. Dopiero opracowanie specjalnej techniki statystycznej zwanej metaanalizą umożliwiło oszacowanie skali badanego efektu. Pierwszą, dotyczącą wyników w testach werbalnych, przeprowadziła w latach 80. psycholożka Janet Hyde. Stwierdziła, iż różnice związane z płcią są bardzo małe (płeć pozwala wyjaśnić tylko 1 proc. różnic w poziomie zdolności językowych). Późniejsze jej badania ujawniły, że pod względem niektórych umiejętności werbalnych przewagę mają kobiety, a pod względem innych – mężczyźni. Różnice są jednak na tyle małe, że nie mają żadnego znaczenia praktycznego.

Ⅲ. Zdolności matematyczne

Większość badań w tym zakresie, definiowanych jako biegłość w obliczeniach arytmetycznych i przeprowadzonych z udziałem kilkuletnich dzieci, albo nie wykazuje żadnych odmienności związanych z płcią, albo ujawnia pewną przewagę dziewczynek. Około 13. roku życia pojawiają się drobne różnice między dziewczętami a chłopcami – wiele wyników badań przemawia za przewagą chłopców. Ten stan utrzymuje się również u dorosłych – w każdym razie u białych amerykańskich studentów, którzy tworzą grupę badanych w znakomitej większości eksperymentów. Jednak – jak zwraca uwagę Linda Brannon w swej monografii „Psychologia rodzaju” (polskie wydanie 2002 r.) – taki wzorzec nie występuje w każdej kulturze.

Wyniki badań Jacquelynne Eccles z zakresu pedagogiki wskazują, iż od 12. roku życia dziewczęta zaczynają wykazywać mniejszą wiarę w swoje zdolności matematyczne, a także towarzyszy im utrwalone w toku wychowania przeświadczenie, że znajomość matematyki nie jest dla nich ważna. Może to być czynnik zniechęcający dziewczęta do nauki tego przedmiotu.

Ⅳ. Zdolności przestrzenne

Analizowanie różnic w tej sferze przysparza wielu problemów, ponieważ badacze definiują ją i mierzą na wiele sposobów. Większość zgadza się co do tego, iż mężczyźni radzą sobie lepiej z zadaniami wymagającymi wyobraźni przestrzennej i obracania brył w wyobraźni, a także z niektórymi testami spostrzegania przestrzennego (czyli zdolności do rozpoznawania i lokalizowania pionu lub poziomu w obecności informacji rozpraszających uwagę), ale kobiety wykazują przewagę pod względem prędkości spostrzegania i zapamiętywania rozmieszczenia przedmiotów. Wspomniany wzorzec różnic również nie jest jednak uniwersalny dla wszystkich kultur i grup etnicznych. Tym bardziej więc stwierdzenie, że mężczyźni mają większe zdolności przestrzenne, stanowi zbyt duże uproszczenie.

Wykazano także, iż trening (np. poprzez gry komputerowe) może zmienić poziom różnic międzypłciowych. Dodatkowo wyniki w testach w przypadku kobiet (ale nie mężczyzn) zmieniają się w zależności od instrukcji. Choć zadania są cały czas takie same, jeśli ujawni się informację, że test dotyczy zdolności przestrzennych, wyniki badanych zmieniają się zgodnie ze stereotypem mówiącym o braku tych umiejętność u kobiet.

Ⅴ. Pamięć i uczenie się

Badania wskazują na nieznaczną przewagę kobiet w zapamiętywaniu materiału werbalnego, zaś mężczyzn w przyswajaniu informacji przestrzennych. Choć znaczenie ma również treść materiału – kobiety lepiej zapamiętują listę sprawunków w sklepie spożywczym, a mężczyźni w sklepie żelaznym. Zdolności pamięciowe traktowane globalnie pozostają u obu płci podobne. Eksperymenty nad uczeniem się np. drogi do przebycia wskazują zaś na stosowanie różnych strategii. Kobiety częściej uczą się jej, zapamiętując więcej punktów orientacyjnych. Mężczyźni skłonni są bardziej polegać na orientacji przestrzennej (położeniu celu w stosunku do miejsca, z którego wyruszają), co czyni ich skuteczniejszymi w przypadku zmiany trasy lub punktów orientacyjnych.

Ⅵ. Komunikacja werbalna i niewerbalna

Czy kobiety mówią więcej niż mężczyźni? Wnikliwe badania na ten temat przeprowadził zespół psychologa Matthiasa Mehla, który poddał szczegółowej analizie codzienne rozmowy 396 studentów (uczestnicy badania nosili przy sobie przez kilka dni specjalne dyktafony). Ich wyniki opublikowano w „Science” w 2007 r. Okazało się, że młodzi ludzie obojga płci wypowiadają ok. 16 tys. słów dziennie, przy czym widoczne były znaczne różnice indywidualne. Metaanaliza ponad 1200 badań Daniela Canary’ego i Kimberley Hause, której wyniki opublikowano w 2009 r., wykazała, że tylko 1 proc. zachowań związanych z porozumiewaniem się wynika z różnic płci. Nie ma istotnych różnic w takich kwestiach, jak wypowiadanie przekleństw, używanie zwrotów warunkowych i zastrzeżeń w rodzaju „jak przypuszczam”, „to tylko moje zdanie”, pytań wtrąconych (czyż nie?, nieprawdaż?) oraz płynności wypowiedzi.

Czy kobiety ujawniają więcej na swój temat niż mężczyźni? Janet Hyde na podstawie metaanalizy 205 badań ustaliła, że – wbrew popularnemu stereotypowi, w myśl którego kobiety znacznie częściej od mężczyzn mówią o sprawach osobistych – statystyczna miara wielkości różnic między grupami jest bardzo niska. Na tej podstawie można co najwyżej stwierdzić, że kobiety są w minimalnym stopniu „bardziej otwarte”.

Czy kobiety rozpoznają sygnały niewerbalne lepiej niż mężczyźni? Z przeprowadzonych przez psycholożkę społeczną Judith Hall metaanaliz dotyczących zdolności dorosłych do rozpoznawania i/lub rozróżniania emocji na ludzkich twarzach wynika, że tak. Jednak w przypadku porównania tej zdolności u dzieci i nastolatków różnice międzypłciowe są zdecydowanie mniejsze. Oznaczałoby, że nie są wrodzone, a wzmacniają się z wiekiem, w toku nabywania doświadczeń w komunikowaniu się.

A co z „kobiecą intuicją”? Rozumiana jako szczególna zdolność wychwycenia istoty sytuacji społecznych oraz ludzkich motywacji, uczuć i pragnień – raczej nie istnieje. Badając ten aspekt ludzkiego zachowania profesor psychologii z Florida Atlantic University Sara Snodgrass nie znalazła żadnych różnic międzypłciowych. Wykazała natomiast, że osoby podporządkowane trafniej interpretują zachowania niewerbalne niż jednostki dominujące. A zatem „kobieca intuicja” może być tak naprawdę cechą osoby, która może osiągnąć coś tylko wtedy, gdy rozumie niuanse zachowania ludzi o wyższym statusie.

Trzeźwym okiem

Psychologowie wskazują na kilka czynników nakazujących ostrożność w interpretacji różnic płci pod względem zdolności intelektualnych oraz komunikacyjnych i nieprzykładanie do nich zbyt wielkiej wagi:

1. W znakomitej większości przypadków różnice są niewielkie (rzędu 1–5 proc.) i nieznaczące dla funkcjonowania w życiu.

2. Poziom ewentualnych różnic okazuje się zmieniać w zależności od kontekstu sytuacyjnego i na różnych etapach życia – nie ma stałych, niezmiennych różnic.

3. Badania prowadzone przez wiele lat (przeprowadzono m.in. analizę danych z lat 1947–83) wskazują, iż poziom różnic dotyczących zdolności intelektualnych między płciami w zakresie zdolności werbalnych, matematycznych i przestrzennych systematycznie się zmniejsza.

4. Różnice płciowe, o których mowa w badaniach, mają charakter grupowy. Należy pamiętać, iż różnice stwierdzane wewnątrz grup zarówno kobiet, jak i mężczyzn są większe od różnic międzygrupowych. Miliony kobiet są lepsze w matematyce od „średniego” w tym względzie mężczyzny.

5. Identyfikowane różnice między grupą kobiet i mężczyzn są najczęściej wyrazem doświadczeń (treningu) oraz specyficznych wpływów społeczno-kulturowych i nie mają charakteru wrodzonego.

Specjaliści w dziedzinie różnic indywidualnych skłaniają się więc do przyjęcia hipotezy o podobieństwie płci. Skąd więc utrzymujące się wśród opinii publicznej przekonanie o istnieniu wyraźnych, stabilnych różnic między kobietami a mężczyznami?

Lądowanie na ziemi

Carol Tavris w książce „The Mismeasure of Women: Why Women are Not the Better Sex, the Inferior Sex, or the Opposite Sex” (w wolnym tłumaczeniu „Błąd w ujmowaniu kobiet: dlaczego kobiety to nie lepsza połowa, słaba czy przeciwna płeć”) zauważa, że kiedy człowiek porównuje jakiekolwiek dwa elementy, skłonny jest myśleć o nich w kategoriach przeciwieństw. Skupia się zatem przede wszystkim na różnicach, a nie podobieństwach, bo te zdają się mało ciekawe. To typowy błąd poznawczy określany jako efekt kontrastu. Na jego bazie w powszechnej świadomości rozkwita przekonanie-metafora zaszczepiona wielu ludziom przez Johna Graya, autora poczytnego cyklu samopomocowego poświęconego różnicom międzypłciowym. Odrębne ziemskie gatunki to za mało, by opisać i wyjaśnić skalę odmienności kobiet i mężczyzn w sposobie porozumiewania się, usposobieniu, talentach czy skłonnościach do określonych zachowań. Gray mówi o nich metaforycznie jako istotach z różnych planet – Wenus i Marsa. Oferuje przy tym bogaty zestaw poppsychologicznych podręczników, poradników, suplementów diety i gadżetów pomagających usprawnić porozumienie pomiędzy obcymi światami. Można pozostać wyznawcą wiary w marsjańsko-wenusjańskie pochodzenie ludzi i z nich korzystać. Można też – do czego zachęcamy – wrócić na Ziemię i spojrzeć na kobiety i mężczyzn, jak na istoty z jednego świata, całkiem podobne. I przez to nie mniej fascynujące.

Ja My Oni „Kobieta: instrukcja obsługi" (100116) z dnia 13.02.2017; Jako człowiek; s. 20
Oryginalny tytuł tekstu: "Różowo–niebieskie omamy"
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną