Czy paranoją można się zarazić?

Myśli pożyczone
Dr hab. n. med. Marek Krzystanek o obłędzie udzielonym, czyli zaraźliwości pewnych stanów psychicznych.
Dr hab. n. med. Marek Krzystanek
Leszek Zych/Polityka

Dr hab. n. med. Marek Krzystanek

Monika Stelmach: – Jedna osoba ma paranoję, druga przejmuje od niej te same niemożliwe lub nieprawdziwe przekonania. To możliwe?
Marek Krzystanek: – To tzw. obłęd udzielony. Dochodzi do niego najczęściej pomiędzy dwiema osobami pozostającymi ze sobą w bliskiej relacji – np. spokrewnionymi, a także w związku uczuciowym. Za pierwszy psychiatryczny opis tego zjawiska uznaje się publikację angielskiego lekarza Williama Harveya z 1651 r., dotyczącą zaburzeń urojeniowych u bliźniaczek.

Czy zarazić się może ktoś, kto wcześniej nie miał żadnych zaburzeń psychicznych?
Tak. Osoba przejmująca system urojeniowych przekonań jest zwykle pod silnym wpływem autorytetu tego, od którego owe sądy „zapożycza”. Może to być związane z dominacją intelektualną, osobowościową, charyzmą, umiejętnościami manipulowania czy wzbudzaniem zaufania i podziwu. Oczywiście mogą się także spotkać dwie osoby urojeniowe. Wtedy pod wpływem strony dominującej u jednej z nich zmienia się treść jego paranoi. Do indukowanych zaburzeń urojeniowych dochodzi też zwykle w dość specyficznych warunkach izolacji społecznej, kiedy trudno zweryfikować błędne sądy.

Dlaczego zdrowa osoba przejmuje czyjeś urojenia?
Natura powstawania urojeń jest złożona. Mogą one być kwestią podatności genetycznej, kiedy mózg reaguje zbyt dużym uwalnianiem dopaminy lub ma zwiększoną wrażliwość na dopaminę. Mogą być związane z procesami poznawczymi, tworzeniem dysfunkcjonalnych przekonań, czyli sądów, które nie odzwierciedlają rzeczywistości i stanowią przeszkodę w zrozumieniu sytuacji. Bywają również reakcją obronną. Kiedy osoba nie może pewnej sytuacji zaakceptować i zrozumieć, wyimaginowane i fałszywe wytłumaczenia pomagają jej przetrwać. Wyobraźmy sobie, że ktoś słyszy negatywny dla siebie wyrok sądu. Nie umiejąc się z nim pogodzić i racjonalnie go wytłumaczyć, przejmuje albo tworzy wersję zdarzeń, w której wszyscy, włącznie ze składem sędziowskim, są w spisku przeciwko niej. W tym wypadku urojenie pozwala utrzymać integralność psychiki.

Jaka może być treść urojeń?
Indukowane zaburzenia są dość rzadkie, a więc słabo rozpoznane. W znanych psychiatrii przypadkach dominują urojenia o treści prześladowczej, rzadziej wielkościowej, religijnej, somatycznej czy erotycznej. Sama definicja urojeń budzi wiele pytań psychiatrów. Podręcznikowo zakłada się, że są to niemożliwe albo nieistniejące przekonania, w które pacjent wierzy i nie jest w stanie ich skorygować, nawet jeśli przedstawia się mu racjonalne dowody na ich fałszywość. W niektórych sytuacjach teoria ta jest jednak zbyt sztywna. Nie musi być przecież tak, że osoby z obłędem udzielonym wierzą w swoje urojenia w 100 proc. Czasami mają wątpliwości, nasilenie może też zmieniać się w czasie oraz podlegać pewnej weryfikacji.

Czy zawsze można ocenić, co jest niemożliwe?
Nie jest to łatwe. Im bardziej rozszerza się definicję urojenia, tym bardziej wpada się w pułapkę, że są nimi wszystkie sądy innej osoby lub osób, które wydają się fałszywe bądź niemożliwe. A przecież nawet naukowcy mają pewne trudne ze zweryfikowaniem przekonania. Na przykład większość fizyków twierdzi, że nie da się przekroczyć prędkości światła, ale jest grupa przeświadczonych o tym, że jest to możliwe. Oni dowodzą, że takie przypadki istnieją, a Einstein się mylił. Nikt tego jednak nie nazywa urojeniem, tylko naukową koncepcją. Jedna osoba uważa, że boga nie ma, inna przekonana jest, że bóg jest jeden, kolejna, że wielu. Tych zdań nie da się zweryfikować, ale w imię tolerancji religijnej mogą ze sobą koegzystować.

Inna sprawa, że diagnoza w pewnej mierze zależy od subiektywnej oceny psychiatry. Znane są sytuacje, kiedy pacjent mówił prawdę, ale zarówno otoczenie, jak i lekarze stwierdzali, że są to urojenia. Określa się to efektem Marthy Mitchell. Zanim wybuchła afera Watergate, która ujawniła opinii publicznej bezprawne działania prezydenta Nixona i ludzi z jego otoczenia, żona uwikłanego w skandal generała Mitchella twierdziła, że w gabinecie prezydenta są zainstalowane podsłuchy. Uznano ją wtedy właśnie za osobę z urojeniowymi zaburzeniami psychicznymi. Z czasem okazało się, że niesłusznie.

Skoro stwierdzenie, co jest urojeniem, bywa tak subiektywne, według jakich kryteriów psychiatrzy stawiają diagnozę?
Przyjmujemy, że choroba zaczyna się tam, gdzie pojawia się cierpienie pacjenta lub jego bliskich, a objawy choroby dezorganizują lub uniemożliwiają mu funkcjonowanie. Jeśli przypadek jest niejasny, lekarz posiłkuje się oceną innego psychiatry albo zwołuje konsylium. Wtedy pacjent jest badany przez kilku specjalistów, żeby w bardziej obiektywny sposób postawić diagnozę.

Mówimy o obłędzie udzielonym jednej osoby, a przecież są też przypadki zbiorowe. Pierwsze wzmianki o nich pochodzą z XVII w. i dotyczą np. przypadku opętania przez diabła 70 dziewcząt w sierocińcu w Rzymie w 1555 r.
Zazwyczaj psychiatrzy powstrzymują się przed diagnozowaniem osób, które mają przeżycia związane z religijnością. Uznajemy je za doświadczenia mistyczne, czyli sferę prywatną. Problem pojawia się wtedy, kiedy owe przekonania zaczynają być dysfunkcjonalne, zaburzają, zniekształcają i niszczą życie człowieka, zabierają mu zdrowie albo stwarzają zagrożenie dla otoczenia. Temat ten ociera się o problem opętań – zjawisko opisywane zarówno w psychiatrii, jak i w religii. Zwykle opętania zostawiamy Kościołowi i egzorcystom. Zdarza się jednak, że pacjent lub jego rodzina decydują się poszukać pomocy u psychiatry. My opętania zaliczamy do zaburzeń lękowych. Są efektem sekwencji zdarzeń: doznania silnego stresu i nabycia przekonania o wpływie obcej siły. To mechanizm obronny, kiedy pacjent ucieka od przeżywania realnej sytuacji w przekonanie o ingerencji złych duchów.

Czy obłęd udzielony może dotyczyć dużych społeczności lub całych narodów?
Czasami sięga się do wiedzy z psychiatrii, żeby zrozumieć pewne mechanizmy społeczne. Ale jest to tylko próba interpretacji ich złożoności, a nie lekarska diagnoza. Generalnie przyjmujemy postawę, żeby nie używać terminologii psychiatrycznej do opisu zjawisk związanych z polityką, kulturą czy społecznymi zjawiskami lub codziennym życiem. Ich analiza to zadanie dla socjologów i kulturoznawców. My diagnozujemy i leczymy konkretnych pacjentów. Podejście to jest typową brzytwą Ockhama: powstrzymujemy się od opinii, gdy coś jest tylko możliwe, ale nie konieczne. Taka dyscyplina intelektualna nie pozwala iść w zbyt powierzchowne i nieuzasadnione skojarzenia zjawisk społecznych z fenomenami psychiatrycznymi. Do pojęć psychopatologicznych sięgamy wyłącznie wtedy, kiedy jest to dobrze uzasadnione. Diagnozowanie paranoi indukowanej jest oparte na ścisłych kryteriach naukowych, których należy się trzymać.

W 1978 r. członkowie sekty Świątynia Ludu w Gujanie pod wpływem Jamesa Warrena popełnili zbiorowe samobójstwo przez zażycie cyjanku. Zginęło 909 osób. Wcześniej charyzmatyczny przywódca wmówił wyznawcom, że cały cywilizowany świat wypowiedział im wojnę i dąży do ich zagłady.
Zbiorowe samobójstwo możemy interpretować w kategoriach histerii zbiorowej, która polega na dzieleniu emocji lub przekonań przez wiele osób w tym samym czasie. Innym przykładem może być palenie czarownic w miasteczku Salem w XVI w., kiedy uznano, że kobiety nawiązywały kontakt z diabłem i w okrutny sposób, na oczach tłumu, zginęło ich w sumie 18. Natomiast w Salzburgu w 1518 r. odnotowano tzw. taneczną manię. Kilkaset osób tańczyło wtedy w całym mieście przez wiele dni. Kilka osób umarło w powodu wycieńczenia. Czasami w tłumie dochodzi do zamieszek, niszczenia ulic, demolowania sklepów. Później osoby, które się tego dopuściły, mówią, że nigdy wcześniej nie posądziłyby siebie o takie zachowania. Dziwią się, że tak bardzo poddały się nastrojowi tłumu. W obłędzie udzielonym emocje mają dużo mniejsze znaczenie, kluczowe są przekonania.

Jakie mechanizmy są odpowiedzialne za zbiorową histerię?
Próbując to zrozumieć, sięgamy m.in. do modeli oddziaływań z fizyki kwantowej, czyli pól morficznych i behawioralnych. Opisywał je już belgijski fizyk i fizykochemik pochodzenia rosyjskiego Ilya Prigogine, laureat Nagrody Nobla z dziedziny chemii w 1977 r. W owej teorii funkcjonowanie ludzkiego umysłu porównuje się do maszyny kwantowej odbierającej pola morficzne, które kształtują myśli i zachowania człowieka. Mogą one oddziaływać na jednostkę, ale też grupy. Wiele osób może dzielić to samo pole morficzne lub behawioralne. Przykład ze świata zwierząt: pies w Nepalu i pies w Nowym Jorku są od siebie daleko, nigdy nie będą miały ze sobą styczności, ale poza uwarunkowaniami genetycznymi pola behawioralne odpowiadają za to, że te istoty mają podobne zachowania instynktowne. Trudno na bazie tradycyjnej nauki wytłumaczyć, w jaki sposób myśl lub emocja jednego człowieka mogłyby indukować inną osobę.

Kiedy pacjenci z obłędem udzielonym szukają pomocy?
Jedni są bardziej, inni mniej krytyczni i podatni na dowody oraz argumenty. Do lekarza zgłaszają się wtedy, kiedy nabierają wątpliwości, że coś, w co wierzą, nie istnieje i chcą to zweryfikować. Druga możliwość to to, że otoczenie obserwuje, jak bardzo ktoś cierpi z powodu swoich przekonań, i może skłonić go do terapii lub zgłosić do sądu opiekuńczego do leczenia w trybie wnioskowym, które odbywa się bez zgody pacjenta.

Jak wyleczyć człowieka z paranoi?
W niektórych przypadkach samo oddzielenie osoby, która przejęła fałszywe przekonania, od tej, która paranoję indukuje, sprawia, że objawy ustępują. Najczęściej w przypadku indukowanych zaburzeń urojeniowych u osób wcześniej zdrowych. Rozdzielenie nie rozwiązuje problemu, jeśli pacjent już wcześniej był chory. Wtedy podajemy leki – neuroleptyki, które normalizują pracę mózgu. Włączamy też psychoterapię, najczęściej poznawczo-behawioralną. Staramy się pracować z urojeniami, jak z przekonaniami, które chory może zmienić, podważać jego fałszywe sądy, wzbudzić w nim wątpliwość. Temat obłędu udzielonego to fascynujące zagadnienie. Warto jednak pamiętać, że jest ono też niezwykle rzadkie i niech będzie przestrogą przed nadużywaniem pojęć psychiatrycznych w życiu codziennym.

Rozmawiała MONIKA STELMACH

***

Ścigany

Obłęd udzielony (z fran. folie à deux) to stosunkowo rzadka i słabo rozpoznana postać zaburzeń urojeniowych. W literaturze znajdujemy zaledwie niewiele ponad 300 opisów folie à deux na świecie. Jednym z nich jest przypadek z Polski. Około 40-letni mężczyzna, zawodowy żołnierz, wszedł w związek z kobietą, która twierdziła, że jej były mąż jest szefem mafii narkotykowej, a ona sama została wplątana w aferę szpiegowską z udziałem służb wywiadowczych Polski i Francji. Utrzymywała, że z tego powodu nie mogą się z nikim kontaktować. Z czasem mężczyzna stracił kontakt z przyjaciółmi i rodziną. Przestał też chodzić do pracy. Zła sytuacja finansowa spowodowała, że ukrywali się w ośrodkach dla bezdomnych. Po czterech latach związku pacjent został zatrzymany przez żandarmerię wojskową. Przekonywał, że bierze udział w tajnej operacji wywiadowczej. Pacjenta osadzono w areszcie, a następnie poddano badaniu psychiatrycznemu i psychologicznemu. Biegli stwierdzili u niego indukowane zaburzenia urojeniowe. Podczas pobytu w klinice wykazywał on dystans do wydarzeń, które miały miejsce w ostatnich latach. Twierdził, że to pod wpływem partnerki uwierzył, że znalazł się w sytuacji zagrożenia. Izolacja od niej spowodowała ustąpienie objawów obłędu urojeniowego. Losy partnerki żołnierza nie są znane.

Źródło: „Psychiatria po Dyplomie” nr 4, sierpień 2015 r.

***

Rozmówca jest psychiatrą, psychoterapeutą i seksuologiem. Kieruje Działem Psychiatrycznej Opieki Ambulatoryjnej w Górnośląskim Centrum Medycznym w Katowicach, jest kierownikiem Kliniki Rehabilitacji Psychiatrycznej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Ponadto zajmuje się innowacyjnymi rozwiązaniami telemedycznymi w leczeniu zaburzeń psychotycznych, edukacją medyczną z użyciem nowych mediów oraz opracowywaniem aplikacji internetowych zwiększających zdolności mózgu człowieka.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną