Skąd się bierze polityczny ekstremizm?

Radykalnie różni radykałowie
Rozmowa z prof. Urszulą Jakubowską, psychologiem klinicznym i politycznym, o ideowości, ortodoksji, fundamentalizmie, fanatyzmie – skąd w ludziach takie postawy?
Obóz dla uchodźców w Strefie Gazy, 14 lutego 2003 r. ok. 30 tys. zwolenników Hamasu bierze udział w wiecu w 52. rocznicę powstania Bractwa Muzułmańskiego.
EPA/PAP

Obóz dla uchodźców w Strefie Gazy, 14 lutego 2003 r. ok. 30 tys. zwolenników Hamasu bierze udział w wiecu w 52. rocznicę powstania Bractwa Muzułmańskiego.

Prof. Urszula Jakubowska
Leszek Zych/Polityka

Prof. Urszula Jakubowska

Tekst ukazał się w nowym Niezbędniku Inteligenta „Krótka historia demokracji”, dostępnym od 21 marca 2018 roku w kioskach i w internetowym sklepie POLITYKI.

JOANNA CIEŚLA: – Lubi pani ekstremistów?
URSZULA JAKUBOWSKA: – Dobrze, że są. Ekstremizm jest niebezpieczny ze względu na metody działania – rości sobie prawo do zawłaszczania świata i budowania go na własnych prawach. Ale też unaocznia konflikty, pozwala na ich nazwanie. Jeśli w sposób niezwykle wyrazisty – choćby przykuwając się do drzew – ludzie pokazują, że coś stanowi dla nich istotną wartość, dla której są w stanie narazić zdrowie, to rozszerza się w ten sposób świadomość społeczną, skłania do rozwiązania problemów. Rzecz jasna nie chodzi o sytuację, gdy ktoś naraża w imię własnych wartości zdrowie i życie innych ludzi.

W takim razie kiedy ekstremizm się zaczyna? Co go odróżnia od ideowości?
Ludzie ideowi to ci, którzy wierzą w swoje przekonania, idee. Ale można wierzyć bardzo mocno i nie narzucać przekonań innym. W przypadku religii tak się odróżnia ortodoksję od fundamentalizmu i to samo odnosimy do innych obszarów. Poglądy ekstremistyczne natomiast nie dopuszczają wyjątków od jakiejś reguły – są jednowymiarowe i związane z dążeniem do konfrontacji, z przekonaniem, że są jedynie słuszne i wszyscy powinni je wyznawać. Jest też inne ujęcie ekstremizmu, które ma charakter statystyczny. Zakłada, że te ugrupowania czy partie, których jest mało, są ekstremistyczne, większość to centrum.

Można być ekstremistycznym centrowcem?
Teoretycznie nie, bo poglądy centrowe zakładają dialog – próbę pogodzenia różnych sprzeczności. Ale we współczesnym świecie można zaobserwować swoisty ekstremizm demokratyczny – narzucanie pluralizmu, organizacji państwa, którą świat zachodni uznał za jedynie słuszną. Dążenie do wyeliminowania ekstremizmu także jest ekstremizmem.

Jak człowiek staje się ekstremistą?

Zachowania ekstremistyczne mogą być wywołane przez okoliczności zewnętrzne, np. zagrożenie ekonomiczne. To najczęściej przywoływany przykład, bo właśnie ono w spektakularny sposób zadziałało w Niemczech okresu międzywojennego, gdy całym narodem zawładnęła ideologia faszystowska. Przez dekady naukowcy na wiele sposobów wyjaśniali, co się właściwie wtedy stało. Jedno z tych wyjaśnień, systematycznie potwierdzane w badaniach dotyczących konfliktów politycznych, jest takie, że gdy ludzie odczuwają silne napięcie i zagrożenie, zaczynają inaczej przetwarzać informacje. Stają się mniej otwarci na wiadomości z zewnątrz, tracą umiejętność i chęć dostrzegania perspektyw innych ludzi, zdolność do tolerancji poglądów innych niż ich własne. Są skłonni do bardziej radykalnych działań.

Ekstremistami nie stają się zwykle ci najbardziej zmarginalizowani, lecz ci, którym żyje się stosunkowo dobrze i grozi im obniżenie standardu życia. Ale ciekawe wyniki przyniosły też badania na politykach – dowiodły, że ekstremistyczne postawy przyjmują członkowie partii, która w danej chwili jest w opozycji.

To chyba rytualna gra, taki kontredans demokracji?
Wbrew pozorom skrajne wypowiedzi, negowanie wszystkiego, proponowanie radykalnych rozwiązań to niekoniecznie musi być gra dążąca do zdetronizowania ugrupowania, które w danej chwili sprawuje władzę. W każdym razie nie wyłącznie. Jest i taka hipoteza, że będąc opozycją, politycy rzeczywiście mówią to, co myślą. Bo mało wiedzą. Gdy obejmują władzę, zyskują dostęp do informacji, których wcześniej nie mieli, dlatego radykalizm ich poglądów słabnie. Poza tym jest też kwestia odpowiedzialności – zupełnie innej, gdy jest się w opozycji, i zmieniającej sposób widzenia rzeczywistości.

A gdy opozycją staje się partia, która wcześniej była u władzy? Jej liderzy powinni pamiętać realia rządzenia.
Ale nie wszyscy faktycznie rządzili. Składy partii trochę się zmieniają, dochodzą do głosu różne frakcje, warunki działania też ulegają zmianie. Swoją drogą słaba władza – czy też postrzegana jako nieudolna – również może prowokować do ekstremizmów rozumianych jako metody działania. Napędza je zwłaszcza brak reakcji rządzących na spokojniejsze sposoby argumentacji, debaty publiczne i cywilizowane protesty, a reagowanie dopiero pod presją siły.

Górnicy czy rolnicy mogą palić opony, blokować drogi. Frankowi kredytobiorcy zaś, nawet jeśli wyjdą na ulice, to najwyżej trochę pokrzyczą. Dlaczego?
To kwestia organizacji, lidera, wyposażenia w pewien rodzaj siły – żeby działać ekstremistycznie, trzeba mieć narzędzia. Frankowicze nie mają traktorów ani kilofów.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj