Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Podkast psychologiczny

Podkast psychologiczny. Odc. 55

Czy świat stał się plantacją narcyzów? I czy w ogóle da się to wyleczyć

W naszej rozmowie znajdziecie m.in. odpowiedź na pytanie, jak to jest z tą epidemią – czy narcyzów faktycznie przybywa i dlaczego tak chętnie oklejamy się nawzajem tą łatką.

Epidemia narcyzmu wydaje się jednym z głównych problemów międzyludzkich relacji w ostatnich latach. Takie wrażenie powstaje przy scrollowaniu mediów społecznościowych, lekturze poppsychologicznych treści i forów internetowych, z których wynika, że zwłaszcza wśród partnerów życiowych (ale i partnerek, choć rzadziej) narcyzm pleni się na skalę masową.

A jak to jest naprawdę? W najnowszym odcinku naszego podkastu psychologicznego pytamy o to dr. Macieja Klimarczyka, lekarza psychiatrę. Specjalista tłumaczy, czym dokładnie jest narcyzm. Za tym potocznym określeniem kryje się jedno z poważniejszych zaburzeń osobowości. Spore znaczenie w jego rozwoju ma biologia – to, z jakimi cechami temperamentalnymi się rodzimy i jak wychodzi nam regulacja emocji.

Ale w „hodowli narcyza” wielką rolę odgrywają także wychowanie i mieszanka doświadczeń, które przeżywa dorastający człowiek. Jak podkreśla nasz rozmówca, temperamentalne predyspozycje do narcyzmu może wzmocnić zarówno chłód emocjonalny, odmawianie uznania, jak i brak stabilnej, bezpiecznej więzi z opiekunami. Ale ryzyko nasila też idealizacja dziecka, przesadne wychwalanie, zwłaszcza w połączeniu z miłością warunkową – wprost lub nie wprost uzależnianą od osiąganych przez nie sukcesów. Mechanizmy są odmienne, ale skutkiem działania obu może być nadmierne skupienie na sobie i własnych potrzebach, z wewnętrznym przyzwoleniem na krzywdzenie innych. I oczywiście oczekiwanie na pochwały i oklaski od „całego świata”.

Potrzebę doceniania i odnoszenia sukcesów w pewnym stopniu ma oczywiście każdy. Granica zaburzenia zostaje przekroczona wtedy, gdy w doświadczeniu określonej osoby lub jej otoczenia za jej sprawą pojawia się cierpienie. Praca z osobą z zaburzeniem narcystycznym jest bardzo trudna i wymaga dużo wysiłku od psychoterapeuty oraz determinacji od samego pacjenta. Choć efekty wymagają czasu, nie brak szans na poprawę jakości relacji i – ostatecznie – jakości życia samego narcyza. Bo wbrew pozorom jemu (albo jej) na co dzień też nie jest wcale łatwo.

W naszej rozmowie znajdziecie też odpowiedź na pytanie, jak to jest z tą epidemią – czy narcyzów faktycznie przybywa i dlaczego tak chętnie oklejamy się nawzajem tą łatką.

Oglądaj także:

Reklama
Reklama