Pomocnik Historyczny

Z dala od nowinek

Franciszka Józefa awersja do nowoczesności

Cesarz wsiada do auta króla Anglii Edwarda VII, Bad Ischl, 1908 r. Cesarz wsiada do auta króla Anglii Edwarda VII, Bad Ischl, 1908 r. ÖNB/APA / PAP
W dobie rewolucji technicznej i przemysłowej jedynie kolej wzbudziła zainteresowanie cesarza.
Z balkonu Schönbrunnu cesarz ogląda lot sterowca, ilustracja z 1908 r.Lessing/Photon Media Z balkonu Schönbrunnu cesarz ogląda lot sterowca, ilustracja z 1908 r.
Wagon metra w Budapeszcie, które zostało otwarte przez Franciszka Józefa w 1896 r.BPK/BEW Wagon metra w Budapeszcie, które zostało otwarte przez Franciszka Józefa w 1896 r.
Dekoracje z metra z cesarskimi motywamiÖNB/APA/PAP Dekoracje z metra z cesarskimi motywami

Bezwzględny telefon. Większość czasu cesarz poświęcał pracy i nie pozwalał jej niczym zakłócać. A już na pewno nie tak zbędnym urządzeniem jak telefon. Ten zaś zagościł w wiedeńskiej siedzibie Habsburgów w latach 90. XIX w. Franciszek Józef pod żadnym pozorem nie zgodził się, aby umieszczono go w jego gabinecie. Kamerdyner Eugen Ketterl zanotował w swoich wspomnieniach taką historyjkę: „Razu pewnego cesarz przebywał w odosobnionym pomieszczeniu, gdy zadzwonił umieszczony naprzeciwko telefon. Co on teraz zrobi? – pomyślałem sobie pod drzwiami. »Czekać!« – zawołał Jego Cesarska Mość. Zadzwoniło ponownie. »Czekać!« – zagrzmiał cesarz, jakby dzwoniący mógł usłyszeć te słowa na drugim końcu drutu. Ale bezwzględny telefon zadzwonił po raz trzeci, a zrozpaczony cesarz zawołał: »Ketterl, Ketterl, tam ktoś chce gadać, zobaczcie, kto to!«. Był to tylko przyboczny stangret Walter, który chciał otrzymać polecenie, czy wziąć na wyjazd powóz otwarty czy zakryty, ponieważ pogoda jest niepewna. (...) Tak to stangret pogonił nawet cesarza Austrii”.

Odrzucony maszynopis. Na liście monarszej antypatii zaraz po telefonie plasowała się maszyna do pisania. Nigdy nie dał się przekonać do maszynopisu. Zamiast tego wszystkie dokumenty i notatki sporządzał odręcznie, nienagannym i starannym pismem, budząc tym podziw podwładnych. Którzy także zmuszeni byli go naśladować.

Maszyna produkująca powietrze. Kiedy w cesarskim gabinecie, położonym w południowym skrzydle pałacu, umieszczono wentylator elektryczny, aby przynosił ulgę w upalne dni, Franciszek Józef pozbył się go od razu. Uznał, że bardziej przyda się w pokojach żony. Sam pracował jak dawniej w nagrzanym pomieszczeniu. Musiało minąć sporo czasu, aby spojrzał na dziwaczne urządzenie przychylniejszym okiem. Rewolucję spowodowała swoim prezentem Katarzyna Schratt. Dopiero przysłany przez nią wentylator mógł zająć miejsce w cesarskim gabinecie; początkowo na gzymsie kominka, z czasem nawet na biurku. Cesarz pisał do niej: „Najserdeczniejsze podziękowania (...) za nową maszynę produkującą powietrze, która, jak się dowiedziałem dopiero w wagonie od mojego kamerdynera Ketterla, przedwczoraj przybyła do mojego mieszkania na zamku i już podczas przeprowadzonych prób miała olbrzymi chłodzący skutek. Jakże wiele dobrego Pani zawdzięczam! Jest Pani archaniołem! Wcześniejsza maszyna będzie w Ischl (tam znajduje się jeszcze dzisiaj), gdzie da się zastosować przy tamtejszej instalacji elektrycznej i będzie dobrze służyć”.

Sławny fonograf Edisona. Mimo pewnej obojętności na większość nowinek, fonograf, zaprezentowany cesarzowi, wzbudził jego uznanie. Pisał: „O godzinie jedenastej pewien pan Wagemann zaprodukował mi sławny fonograf Edisona, który jest równie zdumiewający, co interesujący. Dokładnie słyszałem mówiącego Bismarcka, Hurra na moją cześć w Berlinie, po tym także tam zagrany przez muzyków pułku kolejowego nasz narodowy hymn i marsz Radetzky’ego, deklamacja Sonnenthala w jego najbardziej afektowany sposób rozśmieszyła mnie, piosenka pani Papier była odtworzona szczególnie wyraźnie i ładnie, podobnie kawałek fortepianowy cesarza Wilhelma zagrany przez oficera, i orkiestra dęta grająca przed księciem Badenii”.

Podstęp z automobilem. Opór wobec sprzętów pojawiających się w pałacu cesarskim był niczym w porównaniu z niechęcią do automobilu. Cesarz najchętniej podróżował powozem lub konno, uznając ten środek lokomocji za najbardziej odpowiedni dla koronowanej głowy.

Nakłonienie go do odbycia pierwszej przejażdżki autem wymagało nie lada podstępu. Jego pomysłodawcą i głównym realizatorem był król Anglii Edward VII. Monarchowie spotkali się w sierpniu 1908 r. w Bad Ischl. Cesarz zaproponował królowi przejażdżkę po okolicy. Nie wiedział jednak, że Edward polecił odesłać cesarski powóz i stangreta, a na jego miejsce podstawić swoje auto. Kiedy Franciszek Józef zobaczył przed pałacem automobil, osłupiał. Nie miał jednak wyboru, mimo głębokiej niechęci musiał wsiąść do środka. I choć nie był uradowany takim obrotem sprawy, a wręcz wziął królowi tę śmiałość za złe, przełamało to jego pierwszy opór. W efekcie uznał przejażdżkę za całkiem przyjemną.

Fakt ten nie pozostał bez odzewu w cesarstwie. Kilka miesięcy później, z okazji 60. rocznicy panowania, cesarz otrzymał od Austriackiego Automobilklubu dwa samochody, z których ku zdumieniu wszystkich korzystał podczas manewrów wojskowych. Jedyną osobą, którą taki obrót spraw nie napawał entuzjazmem, był stangret Walter. Cesarz miał powiedzieć: „Tak, ja też wolałbym jechać z Walterem, ale teraz to nie byłoby już możliwe. Przy nowoczesnym sposobie prowadzenia wojen odległości są zbyt wielkie, trzeba dystans pokonywać możliwie szybko, a wozem się nie da”.

Niechciane windy. Olbrzymi, obejmujący tysiące sal Hofburg był ogrzewany starodawnymi piecami, w których palono drewnem dostarczanym z lasów Salzkammergutu i Styrii (inny rodzaj ogrzewania uważano za szkodliwy dla zdrowia). Drewno noszono z piwnic na piętra po schodach, co opisał Marian Rosco Bogdanowicz w swoich wspomnieniach: „[drewno] z piwnic aż na najwyższe piętra roznosiła na plecach cała armia górali w swych styryjskich strojach. Spotykano ich na wszystkich korytarzach Burgu i nadawało to nawet pewną charakterystyczną cechę wewnętrznemu jego wyglądowi”.

Zwolennicy nowinek postanowili wprowadzić system wind, którym by opał szybciej rozprowadzano po zamku. Zaangażowali się w to inżynierowie i fabrykanci, którzy dostarczyli dźwigi. Cesarz obejrzał innowację, pochwalił precyzję funkcjonowania, ale zapytał: „A cóż będą robić moi poczciwi Styryjczycy?”. Kiedy usłyszał, że pozostaną w domu, stwierdził: „Nie można tych biednych ludzi tak nagle pozbawiać zarobku. Niech na razie wszystko pozostanie po dawnemu”. I rzeczywiście pozostało aż do jego śmierci.

Budowniczy metra. Był wynalazek, który budził szczery entuzjazm Franciszka Józefa – kolej. Był zwolennikiem rozbudowy sieci dróg żelaznych w cesarstwie, a przede wszystkim przystosowania jej do celów wojskowych i gospodarczych. Sam też bardzo chętnie podróżował pociągiem. Wielokrotnie zdarzało się, że przemieszczając się na znaczne odległości, przyjmował gości, a także pracował w wagonie, spotkania ograniczając do terenu dworca.

Nie tylko zwyczajna kolej żelazna budziła zainteresowanie cesarza. Z okazji 1000-lecia przybycia Madziarów w 1896 r. szykowano wielką wystawę w jednym z budapeszteńskich parków. Chcąc zapewnić do niej jak najszerszy dostęp, cesarz wraz z małżonką zdecydowali odpowiednio wcześniej o wybudowaniu linii kolei podziemnej, składającej się z ośmiu stacji. Inwestycję ukończono w rekordowym tempie i już 2 maja 1896 r. Franciszek Józef osobiście dokonał jej otwarcia. Może ona nosić dumne miano drugiego w Europie (po brytyjskim) metra.

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną