Salon

Sztuki i sztuczki

Czasami warto sobie na nowo przypomnieć, że sprawy, które wydają się dziś oczywiste, kiedyś wcale takimi nie były. Jak na przykład postrzeganie predyspozycji kobiet i ich prawo do zajmowania się twórczością artystyczną.

„Dzieła kobiece wszędzie muszą być nacechowane piętnem niewieściem; odbije się na nich czasami wdzięk płci tej właściwy, ale też obok tego odbije się zwyczajnie słabość, a odbije się w jednostronności pomysłu, naśladownictwie, przesadzie i drobnostkowości w wykonaniu” – pisał w 1862 r. na łamach „Tygodnika Ilustrowanego” publicysta Antoni Nowosielski (ps.). I bynajmniej nie był w swoich poglądach odosobniony. W związku z postępami emancypacji w XIX w. i będącymi ich częścią coraz śmielszymi aspiracjami artystycznymi kobiet krytycy zaczęli na serio rozstrząsać ważką kwestię: czy kobieta może tworzyć sztukę?

Salon 3/2020 (100164) z dnia 23.03.2020; Felieton; s. 28