Salon

W stronę słońca

Dzień coraz dłuższy, cień coraz krótszy. Cień epidemii jakby też. Co zrobić z odzyskaną swobodą, kiedy zniknie na dobre?

Kilka lat temu na propozycję wypadu do Londynu zareagowałem filozoficznie: „Dlaczego mam jechać do Londynu, skoro nigdy nie byłem w Suwałkach?”. Samolot to przecież zguba dla środowiska, a przyzwyczailiśmy się, że łatwiej i taniej spontanicznie skoczyć na drugi koniec Europy niż – powiedzmy – do Zamościa. Ale chodziło mi też o to, że nieograniczony dostęp do informacji rozbudza tragiczny, bo niemożliwy do zaspokojenia apetyt. Mogę polizać przez szybkę smartfona każdy zakątek świata, ale życia nie starczy, żeby je wszystkie odwiedzić.

Salon 6/2021 (100179) z dnia 22.03.2021; Felieton; s. 38