Salon

Spełniony sen

Mojego włoskiego domu szukałam długo, za to kupiłam bardzo szybko. Znalazłam go w średniowiecznym miasteczku Montedinove, położonym między Adriatykiem a Górami Sybillińskimi, w środku Półwyspu Apenińskiego.

Na poszukiwania przylatywałam raz, dwa razy w roku, wykorzystując krótkie urlopy. Przyjeżdżałam w paskudnych porach roku, by zobaczyć najgorszą wersję włoskiego snu. I za każdym razem wracałam zachwycona. Bo słońce, bo zabytki, bo ludzie. Znałam Włochy całkiem nieźle, przemierzałam je najpierw z rodzicami, wielbicielami antyku, potem sama. Kiedy po raz pierwszy trafiłam do Marche, wiedziałam od razu, że chcę tu zamieszkać. To bajeczna kraina, z łagodnymi wzgórzami, z których widać i morze, i ośnieżone góry, ze średniowiecznymi, cudownie zachowanymi miasteczkami.

Salon 7/2021 (100184) z dnia 28.06.2021; Felietony; s. 40
Reklama