Redaktorzy, którzy odeszli

Aleja pamięci
Przypominamy naszych zmarłych w ostatnich latach przyjaciół i kolegów, pracowników POLITYKI.
Mieczysław F. Rakowski (1926-2008)
Włodzimierz Wasyluk/Reporter

Mieczysław F. Rakowski (1926-2008)

Alina Tepli (1930-2008)

Alina Tepli (1930-2008)

Jacek Królak (1960-2010)

Jacek Królak (1960-2010)

Stanisław Podemski (1929-2011)
Wojciech Druszcz/Polityka

Stanisław Podemski (1929-2011)

Andrzej K. Wróblewski (1935-2012)
Arch. pryw.

Andrzej K. Wróblewski (1935-2012)

Andrzej Garlicki (1935-2013)
Tadeusz Późniak/Polityka

Andrzej Garlicki (1935-2013)

Jarosław Krysik (1966-2013)

Jarosław Krysik (1966-2013)

Wincentyna Kucharska (1939-2013)

Wincentyna Kucharska (1939-2013)

Jan Bijak (1929-2014)

Jan Bijak (1929-2014)

Roman Frister (1928-2015)
Michał Mutor/Agencja Gazeta

Roman Frister (1928-2015)

Jacek Mojkowski (1954-2015)
Michał Mutor/Agencja Gazeta

Jacek Mojkowski (1954-2015)

Anna Migdalska (1948-2015)

Anna Migdalska (1948-2015)

Piotr Adamczewski (1942-2016)
Leszek Zych/Polityka

Piotr Adamczewski (1942-2016)

Janina Paradowska-Zimowska (1942-2016)

Janina Paradowska-Zimowska (1942-2016)

Ika/Jadwiga Pécsi (1946-2016)

Ika/Jadwiga Pécsi (1946-2016)

Alina Tepli (1930–2008)
Była dla nas – jako dyrektor, a potem wiceprezes wydawnictwa w latach 1991–2002 – kobietą opatrznościową. Należała do klasy rasowych menedżerów. Tacy ludzie, kiedy przechodzili ze świata biurokratycznych ograniczeń w świat ekonomicznej swobody i konkurencji, czuli się wręcz jak ryby zrzucone z mulistego brzegu do wody. Pani Alina (wolała używać swego drugiego imienia zamiast pierwszego – oficjalnie brzmiącej Stanisławy) odznaczała się przy tym znakomitą znajomością branży, wiedziała wszystko o papierniach, drukarniach, transporcie i kolportażu. Miała wielki wkład w to, że POLITYKA zbudowała sprawne przedsiębiorstwo i własną okazałą siedzibę.

Mieczysław F. Rakowski (1926–2008)
Współpracownicy go lubili, choć bywał przykry i potrafił się wściec. Kobiety go kochały. Przeciwnicy polityczni nienawidzili z całej duszy. Chociaż nie wszyscy i nie zawsze. Z przeciwnikami też potrafił się dogadywać. Umiał wymanewrować pryncypialnych towarzyszy, gdy próbowali zniszczyć jego samego i jego ukochane dziecko – POLITYKĘ. Redaktorem naczelnym naszego tygodnika został w wieku 32 lat, w 1958 r. (i był nim do 1982 r.). Wcześniej był oficerem politycznym i aparatczykiem partyjnym. Skąd ten młody człowiek, wtopiony w system władzy, brał siły, mądrość i wolę, żeby z pisemka założonego przez KC PZPR w celu przytłumienia rewolucji Października ’56 uczynić jeden z największych fenomenów polskiego czasopiśmiennictwa? Więcej, jeden z fundamentów polskiego racjonalizmu i polskiej duchowości epoki PRL, w symbiozie z tamtą Polską i jednocześnie w oporze wobec niej. A że tak było, zaświadczali czytelnicy, których z każdym rokiem przybywało i którzy po latach jakże często i dzisiaj mówią, że się na POLITYCE wychowali. Otwierał Polskę na Zachód. Dla kanclerza Helmuta Schmidta, z którym się przyjaźnił, nie był komunistą, lecz socjaldemokratą z ducha, który chce wyprostować stosunki polsko-niemieckie z korzyścią dla własnego kraju. W latach 60. i 70. Rakowski był obowiązkowym punktem podróży niemal każdego zachodniego dziennikarza piszącego o Polsce. Jego program telewizyjny nosił tytuł „Świat i Polska”. Ten świat, oczywiście, nie był otwarty („Realia, panowie, realia” – lubił powtarzać MFR na redakcyjnych zebraniach), lecz trzymany pod strażą potężnego Związku Radzieckiego. Czy jako człowiek, twórca pisma i polityk ułatwił narodziny wolnej Polski? Nie miał co do tego wątpliwości. Już właśnie w wolnej Polsce, kiedy Tadeuszowi Mazowieckiemu, Jacques’owi Delors i Michaiłowi Gorbaczowowi przyznawaliśmy nagrody Kamieni Milowych, Rakowski w swojej laudacji dla nich powiedział jakby dla pamięci o nim: „Nie byliśmy bezmyślnymi wędrowcami po mazowieckich piaskach”.

Jacek Królak (1960–2010)
„Sztuka jest wtedy, kiedy dajesz wszystko z siebie” – powtarzał Jacek, nasz redaktor graficzny. On dawał z siebie tak dużo, że spalił się w pracy i życiu jak pochodnia. Jacek, który dla grafiki gazetowej porzucił malarstwo, był w tej pracy prekursorem, jednym z pierwszych w Polsce artystów, którzy wybrali nowe techniki komputerowe jako narzędzie i materię twórczości. Ze swoją wyjątkową wrażliwością na piękno, barwę, odcień – również słowa (był z wykształcenia także polonistą), tworzył nie tylko świetne projekty graficzne (których ślady do dziś można odnaleźć zarówno w POLITYCE, jak i np. „Pomocniku Historycznym” i „Niezbędniku Inteligenta”), ale też pamiętne hasła i tytuły.

Stanisław Podemski (1929–2011)
Niepowtarzalny styl cechował Staszka we wszystkim, co robił. Przede wszystkim w tym, co stanowiło najistotniejszą zapewne treść jego życia – w pisaniu. Wybrał dziennikarstwo – i w tej pracy łączył prawniczą kulturę i kompetencje z publicystyczną pasją i talentem. Ale nie było tak, że Staszek po prostu pisał bardzo dobre teksty o tematyce prawnej. On walczył o sprawiedliwość. Szczególną maestrią musiał się wykazać w czasach PRL, gdy uczciwe dziennikarstwo wciąż napotykało polityczne i cenzuralne bariery. Swoją gorącą publicystyką Staszek walczył z prawnymi i biurokratycznymi nonsensami, upominał się o sensowne zmiany w przepisach, zawsze posługując się żelazną logiką, budując wywody jasne i uderzające trafnością. Bronił skrzywdzonych, nie bojąc się, że narazi swoją karierę.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną