Dziś 76. rocznica Zbrodni Katyńskiej

Drogi do Katynia
Przedstawiamy ciąg zdarzeń, które doprowadziły do mordu polskich oficerów w Katyniu.
Wehrmacht i Armia Czerwona – wspólna defilada w Brześciu, 1939
Bundesarchiv/Wikipedia

Wehrmacht i Armia Czerwona – wspólna defilada w Brześciu, 1939

Polscy jeńcy w sowieckiej niewoli
Wikipedia

Polscy jeńcy w sowieckiej niewoli

Henryk Kaiser i ULLSTEINBILD/BEW

5 marca 1940 r. Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii w specjalnej uchwale zdecydowało o rozstrzelaniu polskich oficerów – jeńców wojennych więzionych w tzw. obozach specjalnych NKWD (14736 osób) oraz Polaków osadzonych w więzieniach zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi (10685 osób).

Pakt Ribbentrop-Mołotow

U progu 1939 r. do Polski wciąż spływały z Berlina żądania kolejnych ustępstw wobec Niemców. Polska konsekwentnie odmawiała, przez co konflikt zbrojny z naszym zachodnim sąsiadem stawał się coraz bardziej prawdopodobny. Pierwotnym zamiarem Hitlera było odizolowanie Polski, a następnie pokonanie jej bez żadnych układów z ZSRR. Toteż początkowo dyplomacja niemiecka nie reagowała na umizgi ze strony Kremla, dążącego do wyjścia ze stanu izolacji międzynarodowej i poprawy stosunków z Niemcami. Podjęte w maju 1939 r. dyskretne rozmowy niemiecko-sowieckie były początkowo ze strony Berlina bardziej grą dyplomatyczną, rozpoczętą w reakcji na aktywność dyplomacji angielskiej i francuskiej (te państwa starały się z kolei wciągnąć Związek Radziecki do wspólnej polityki antyhitlerowskiej), niż rozmowami w celu stworzenia stabilnego sojuszu niemiecko-sowieckiego.

Dla Moskwy ewentualne porozumienie z Niemcami nie tylko oznaczało powiększenie wpływów – i ewentualnie zdobycze terytorialne (w środkowej Europie i w Polsce). Niebanalne znaczenie miało również, to, że zbliżenie Hitlera do Stalina oddalało tego pierwszego od sojuszu z Japonią. A ponieważ w tym samyjm czasie wciąż trwały walki toczone przez Armię Czerwoną z Japończykami w Mandżurii – było to strategicznie istotne.

Informacje o możliwym zbliżeniu między obydwoma naszymi sąsiadami docierały do Warszawy między innymi od dyplomatów węgierskich, włoskich i japońskich. Ale w Ministerstwie Spraw Zagranicznych nie dawano im wiary. Różnice ideologiczne pomiędzy oboma krajami – uważano w Pałacu Brühla – są tak zasadnicze, że współpraca pomiędzy nimi, ściślejsza w latach 20., jest aktualnie wobec poglądów Hitlera nie do pomyślenia. Taki pogląd prezentował też polski ambasador w Moskwie, Wacław Grzybowski, stale dezawuujący wspomniane pogłoski o ewentualnym zbliżeniu.

Faktycznie, początkowo rozmowy, które prowadził szef sowieckiego przedstawicielstwa handlowego w Berlinie Jewgienij Barbarin, nie zapowiadały przełomu. Jednak w lipcu 1939 r. sytuacja uległa zmianie: Hitler stwierdził, że w celu sparaliżowania starań angielskich należy nawiązać ściślejszą współpracę ze Stalinem. 26 lipca 1939 r. Barbarinowi zaproponowano zawarcie niemiecko-sowieckiego układu politycznego. Już w pierwszej poważniejszej rozmowie na ten temat, przeprowadzanej przez ministra Joachima von Ribbentropa (2 VIII 1939) pojawiła się sugestia porozumienia z Rosją co do losu Polski. Następnego dnia sugestię tę niemiecki ambasador w Moskwie powtórzył radzieckiemu ministrowi spraw zagranicznych Wiaczesławowi Mołotowowi. Od tej pory wypadki potoczyły się szybciej, przy czym na zawarcie porozumienia nalegali teraz Niemcy, którzy zdecydowani już byli na zaatakowanie Polski w najbliższym czasie. 20 sierpnia 1939, zniecierpliwiony przedłużającymi się rozmowami dyplomatycznymi, Hitler wysłał do Stalina telegram, z prośbą o jak najszybsze przyjęcie w Moskwie Ribbentropa i jednoczesną zgodą na wszystkie wysunięte przez Rosjan warunki. Z których bodaj najistotniejszym było dołączenie do układu specjalnego, tajnego protokołu, ustalającego „strefy interesów” obu państw w Europie środkowej. W tej sytuacji rozmowy brytyjsko-francusko-radzieckie zostały przez Moskwę natychmiast zerwane, co zresztą było od początku zamiarem Stalina; zbliżeniu Berlina i Moskwy już nic nie stało na przeszkodzie.

Podpisany 23 sierpnia 1939 w Moskwie pakt – znany jako pakt Ribbentrop-Mołotow – był formalnie niemiecko-radzieckim paktem o nieagresji. Jednak faktycznie najważniejszy był żądany przez Stalina tajny protokół dodatkowy. W tym momencie dla sygnatariuszy układu najistotniejszy był jego punkt drugi, stanowiący:

Na wypadek terytorialno-politycznego przekształcenia terytoriów należących do państwa polskiego, sfery interesów Niemiec i ZSRR będą rozgraniczone w przybliżeniu przez linię Narew-Wisła-San. Kwestia, czy w interesie obu [państw] uznane będzie za pożądane utrzymanie niepodległego państwa polskiego, zostanie definitywnie rozstrzygnięta dopiero w ciągu dalszego rozwoju wypadków politycznych. W każdym razie oba rządy rozwiążą tę kwestię na drodze przyjacielskiego porozumienia.

Pakt niemiecko-radziecki zaskoczył niemal całą Europę (dyplomacja naszych sojuszników już po dwóch dniach znała treść tajnego protokółu, o czym jednak nie poinformowano Polaków). Szczególnie zaskoczona była Polska, gdyż kierujący naszą dyplomacją Józef Beck stale zakładał, że porozumienie takie jest niemożliwe.

Sowieckie przygotowania

Natychmiast po podpisaniu paktu sztab generalny Armii Czerwonej rozpoczął przygotowania do agresji na Polskę. Przygotowania zintensyfikowano po 1 września 1939, kiedy to Niemcy napadli na Polskę. Już 3 września Niemcy rozpoczęli nacisk na nowych sojuszników, by Armia Czerwona jak najszybciej weszła w granice Polski i zajęła swą „strefę wpływów”. Tego samego dnia sowiecki komisarz obrony Kliment Woroszyłow nakazał przeznaczonym do akcji oddziałom osiągnięcie gotowości bojowej.

Tymczasem przebieg wojny polsko-niemieckiej był niekorzystny dla strony polskiej. Oddziały Wojska Polskiego w ciężkich walkach wycofywały się na wschód. Na ziemie za Bugiem od początku walk ewakuowano zarówno administrację, jak i jednostki tyłowe armii. Do szpitali wojennych na wschodzie ewakuowano też znaczną część rannych w walkach żołnierzy. Polacy rozpoczynali przygotowanie obrony terytoriów przygranicznych w Małopolsce Wschodniej. Tu, w widłach Dniestru i Stryja, miał powstać przyczółek, na którym oddziały polskie będą mogły kontynuować walkę przy wykorzystaniu sprzętu dostarczonego drogą przez Rumunię. Naczelny Wódz zakładał, że uda się tam doczekać do ofensywy francuskiej, która – zgodnie z układami sojuszniczymi – powinna ruszyć 17 września. Jednocześnie w garnizonach kresowych z pozostających w nich żołnierzy pospiesznie improwizowano różnego rodzaju jednostki.

Tymczasem przeznaczone do ataku na Polskę jednostki Armii Czerwonej mobilizowały się stopniowo. Braki sprzętowe i kłopoty z koncentracją niektórych oddziałów uniemożliwiały Armii Czerwonej natychmiastowe wkroczenie do Polski, mimo ponawianych nacisków Berlina. Kłopoty logistyczne nie były jednak jedyną przyczyną sowieckiej opieszałości: Stalin wcale nie zamierzał wchodzić w otwarty konflikt z mocarstwami zachodnimi i czekał na załamanie polskiej obrony. Wkroczenie Armii Czerwonej uzależniano od zdobycia przez hitlerowców Warszawy, co byłoby widocznym symbolem upadku Rzeczypospolitej.

Do wkroczenia do Polski przygotowywało się także NKWD. Już 8 września Ławrentij Beria podpisał rozkaz o utworzeniu dziewięciu specjalnych „grup operacyjno-czekistowskich”, które miały posuwać się za jednostkami armii i tworzyć na zajętych terenach struktury NKWD oraz aresztować przedstawicieli administracji państwowej, organów bezpieczeństwa, wojskowych oraz elit politycznych.

Wobec wkroczenia przez Niemców na tereny, które w myśl paktu Ribbentrop-Mołotow należały do sowieckiej „strefy interesów” oraz bierności mocarstw zachodnich, władze moskiewskie wydały 15 września dyrektywy bojowe dla oddziałów, a 16 września marszałek Woroszyłow nakazał rozpoczęcie ataku na Polskę o świcie 17 września. Przewidziane do ataku wojska Frontu Ukraińskiego i Frontu Białoruskiego obejmowały m.in. 466 tysięcy żołnierzy i blisko 5000 czołgów.

Wkroczenie Armii Czerwonej w granice Polski Kreml uzasadniał rozpadem państwowości polskiej i zamiarem „obrony” zamieszkałej na Kresach ludności ukraińskiej i białoruskiej. Faktycznie jednak – co jasno wynika z zachowanych rozkazów – od samego początku jednym z głównych celów było odcięcie walczących oddziałów polskich od granicy polsko-rumuńskiej i uniemożliwienie im zarówno kontynuowania walki przeciwko Niemcom, jak i wydostania się z kraju.

17 września 1939

Informacje o przekroczeniu granicy przez Armię Czerwoną, które rankiem 17 września dotarły do rządu polskiego i Naczelnego dowództwa, były całkowitym zaskoczeniem. Te placówki Korpusu Ochrony Pogranicza, które nie dały się wziąć z zaskoczenia, wycofywały się, prowadząc wymianę ognia z oddziałami sowieckimi. Ponieważ z większości docierających meldunków wynikało, że żołnierze sowieccy do oddziałów polskich nie strzelają, a na dodatek twierdzą, że „idą na pomoc Polsce”, marszałek Śmigły-Rydz wydał rozkaz, aby z bolszewikami nie walczyć, o ile nie atakuję ani nie próbują rozbrajać naszych oddziałów. Śmigły nie wierzył oczywiście w zapewnienia sowieckie. Uważał jednak, że nie prowadząc walk, polskie oddziały łatwiej przedostaną się do granicy rumuńskiej bądź węgierskiej, a stąd – do Francji. Jednocześnie rząd polski – prawdopodobnie pod naciskiem sojuszników – nie stwierdził istnienia stanu wojny pomiędzy Polską a ZSRR.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj