Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Historia

Co zachwyca Niemcewicza

Wiezienie filadelfijskie, ok. 1794 r. Wiezienie filadelfijskie, ok. 1794 r. The Granger Collection / Forum
Pobyt w Stanach Zjednoczonych pozwolił polskiemu pisarzowi zapoznać się ze sposobem rządzenia krajem i różnymi instytucjami. W tym więziennictwem, którego organizacja zrobiła na nim wielkie wrażenie.

W interesującym artykule „Cele Nowego Świata” (POLITYKA 8) Marcin Czajkowski pisze, że w pierwszej połowie XIX w. Europejczycy (Alexis de Tocqueville i Charles Dickens) byli zafascynowani amerykańskim systemem penitencjarnym. Otóż Julian Ursyn Niemcewicz już kilkadziesiąt lat wcześniej, bo w 1797 r. i w latach następnych, odkrył zalety ówczesnego amerykańskiego systemu więziennictwa.

Niemcewicz przedstawia swą wizytę w więzieniu filadelfijskim. Zrobiło na nim duże wrażenie: „Nie sądzę, aby był na świecie zakład pomyślany bardziej rozsądnie i humanitarnie. Jedynym celem smutnego pobytu w tym więzieniu nie jest karać i dręczyć, jak w innych. Tutaj pragną więźnia poprawić, a karę obrócić na pożytek przestępców i społeczeństwa”. W Pensylwanii zniesiono karę śmierci. Więźniowie pracowali w warsztatach, uczyli się rzemiosła, otrzymywali pensję. Najcięższą karą było zamykanie w izolatce. Więzienie prowadzone było przez kwakrów. Strażnicy odnosili się do więźniów uprzejmie. „Wyszedłem (...) zbudowany panującym tam porządkiem, ludzkim traktowaniem i niemal wolny od uczucia przygnębienia, jakie wywołują warunki życia tych nieszczęśliwych ludzi w więzieniach europejskich”.

Widocznie jego własny los więźnia w twierdzy carskiej zwiększał zainteresowanie Niemcewicza tą instytucją w Ameryce. Porównanie wypadało zdecydowanie korzystniej dla więzień amerykańskich. „Zwierzchnicy przemawiają do więźniów jak najłagodniej, chwalą ich postępy i dodają otuchy. Słowem, we wszystkim i na każdym kroku czuje się główny cel instytucji – poprawić człowieka, uczynić go łagodniejszym, dobrym, podczas gdy wydaje mi się, że traktowanie, jakiemu podlega w Europie, ma na celu męczyć go i uczynić złym, a nawet szalonym”.

Po powrocie ze Stanów Zjednoczonych w 1807 r. Niemcewicz przedłożył Fryderykowi Augustowi memoriał dotyczący organizacji więziennictwa. W 1818 r. opublikował pracę „O więzieniach politycznych”, opartą na obserwacjach więzień nowojorskich. Przedstawia przy tym możliwości przeniesienia doświadczeń amerykańskich na grunt polski. W tym względzie można go uznać za pioniera polskiego penitencjaryzmu. Niezwykle szczegółowo omawia m.in. takie sprawy jak zaopatrzenie więzienia, odżywianie więźniów, odzież dla nich, warunki pobytowe w celach, architektura budynku, szkolenie i praca personelu, warunki materialne personelu, metody wychowawcze wobec więźniów, funkcje produkcyjne więźniów.

Niemcewicz proponuje następujące zmiany:

• Z braku odpowiednich pomieszczeń można by któryś z budynków klasztornych zaadaptować na więzienie.

• W Stanach Zjednoczonych więzienia są na ogół pod nadzorem kwakrów. W Saksonii jest sekta Herrenhuterów o zbliżonych cechach i im należałoby powierzyć kierownictwo więzienia.

• Funkcje inspektorów więziennictwa można by powierzyć urzędnikom „wyższych stanowisk, którzy wyszli ze służby, a znajdują się w wieku dojrzałym i zachowują jeszcze dosyć żywotności, są godni polecenia dzięki ich szlachetności, łagodności charakteru, oddaniu”. Postuluje odpowiednio wysokie wynagrodzenie za tę pracę.

• Jeżeli chodzi o metody postępowania z więźniami, należałoby wzorować się wiernie na doświadczeniach amerykańskich, które są „najlepsze i najpewniejsze dla osiągnięcia poprawy skazanego”.

• Wyżywienie również musi ulec modyfikacji, stosownie do klimatu i przyzwyczajeń w Polsce.

• Ubiory, opieka na chorymi mogą być przejęte ze wzorców amerykańskich.

• Proponuje również, aby regularne wojsko mogło w pewnych sytuacjach stanowić obronę więzienia.

Ameryka wywarła na Niemcewiczu wrażenie jako niezwykle schludna, porządna i zorganizowana w porównaniu z Polską. Naród amerykański – jego zdaniem – „ma ogromne zamiłowanie do porządku, nie umie ani jeść, ani pić, ani tańczyć, zanim nie ustanowi sobie praw i nie wybierze urzędnika dla czuwania nad przestrzeganiem porządku w towarzystwie. Czy jest do pomyślenia, aby ludzie o usposobieniu tak spokojnym i systematycznym mogli być kiedyś wciągnięci w bezład i anarchię?”.

 

Autor jest amerykanistą, dyrektorem Instytutu Spraw Społecznych i Stosunków Międzynarodowych w Akademii Finansów w Warszawie.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Spacerek pod lufą. Jak zwykli Polacy polują na myśliwych

Czy sprzeciw zwykłych obywateli może położyć kres polowaniom na zwierzęta? Sezon łowiecki właśnie się rozkręca.

Przemysław Ziemacki
03.10.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną