Jaki sens ma Rosja
W 1913 r. wielkie obchody 300-lecia wstąpienia Romanowów na tron moskiewskich carów miały pokazać światu wielkość rosyjskiego samodzierżawia. Tegoroczne obchody 65 rocznicy zwycięstwa Armii Czerwonej i sprzymierzonych nad III Rzeszą mają zademonstrować więź dzisiejszej Rosji z wartościami zachodniej demokracji. Czy ten zamiar może się udać?
Defilada z okazji zakończenia II wojny światowej. Na białym koniu marszałek Żukow.
Wikipedia

Defilada z okazji zakończenia II wojny światowej. Na białym koniu marszałek Żukow.

Między jedną i drugą inscenizacją rosyjskiej dumy narodowej rozegrały się największe dramaty w dziejach ludzkości. Rewolucje, wojny światowe i domowe, rozpad imperium i jego odbudowa w postaci moskiewskiego komunizmu pochłonęły ponad sto milionów ofiar. Ponowny rozpad imperium w 1989 r. i ponowne zbieranie „ruskich ziem” odbywa się przy nieporównanie mniejszych ofiarach, ale transformacja Rosji ani nie jest zakończona, ani zbyt wyrazista.

W lutym 1913 r. były w Petersburgu fajerwerki, nabożeństwa, przyjęcia, bale. Monarchia sama się fetowała – opowiada Orlando Figes we wstrząsającej historii rewolucji rosyjskiej „Tragedia narodu” – ale imperium było beczką prochu. Zamachy na carów i najwyższych urzędników państwowych, na wsi – fale głodu i czarnosecinne pogromy Żydów, w miastach fale strajków były przejawem głębokiego kryzysu trawiącego Rosję od ponad ćwierć wieku. W 1904 r. armia rosyjska – imperialna duma Rosji – poniosła w wojnie z Japonią poniżającą klęskę. Ale w Petersburgu otworzyła ogień do demonstrantów, gdy ci chcieli prosić cara o wsparcie przeciwko urzędnikom państwowym. „Krwawa niedziela” w lutym 1905 r. spowodowała rewolucję, która pochłonęła tysiące ofiar.

Car musiał się ugiąć i zgodzić na zwołanie Dumy. Przeprowadzanym przez Piotra Stołypina reformom towarzyszyły represje – drakońskie na wsi, gdzie buntowników wieszano bez sądu, stosunkowo łagodne w wielkich miastach, gdzie już działały partie polityczne i coraz pewniejsza siebie prasa. W 1913 r. chociaż Rosja nadal szokowała Europę, powoli zmieniała się w monarchię parlamentarną.

Wojna i rewolucja

Mimo wszystkich słabości rosyjskiej kultury parlamentarnej, braku warstwy średniej i ciemnoty mas chłopskich historia Rosji mogła potoczyć się innym torem – twierdzi Figes. W ciągu ośmiu lat 1906–1914 udało się stworzyć zalążki liberalnego państwa prawa. Modernizacyjne reformy zaczęły przynosić pierwsze efekty, tworząc na wsi grupę zamożnych, nowoczesnych rolników. Fatalna dla Rosji I wojna światowa oraz bolszewicki pucz z października 1917 r. przekreśliły te szanse. Jednak głównym sprawcą tragedii narodu jest dla brytyjskiego historyka Mikołaj II, który uważał się za kontynuatora moskiewskiego samodzierżawia, a nie modernizacji w stylu Piotra I.

Zaledwie cztery lata po hucznych obchodach 300-lecia rządów Romanowów – w lutym 1917 – monarchia przestała istnieć. Mikołaj II został zmuszony do abdykacji pod wpływem klęsk na froncie i kolejnej fali protestów głodowych, które przerodziły się w samosądy.

Rządy Romanowów załamały się, nie zostały obalone przez zawodowych rewolucjonistów. Rewolucja lutowa była spontaniczna i zaskoczyła zarówno liberalnych reformatorów jak i rewolucjonistów wszelkiej maści – bolszewików, mieńszewików, eserów, kadetów. Był to bunt chłopskich dzieci, ludzi, którzy uciekli w ostatnich latach ze wsi, stając się robotnikami, niższymi urzędnikami, po części także inteligentami.

W odróżnieniu od 1989 r. – w którym załamało się imperium radzieckie – 1917 r. nie był skutkiem emancypacji rosyjskich kolonii, lecz zawału samego centrum monarchii oraz braku jakiegokolwiek umiaru w społeczeństwie rosyjskim, które – jak twierdził Mikołaj Bierdiajew – nie znało zasady złotego środka, kompromisu, kultury negocjacji. Maksym Gorki tłumaczył w 1922 r. Romain Rollandowi, że nie uważa, by Rosjanie byli „narodem zdradzonym” przez rewolucję, ponieważ byli naprawdę jej sprawcami – barbarzyńskich zniszczeń i koszmarnej przemocy. Stąd też tak trudne jest w Rosji rozliczenie z bolszewickim dramatem, który powielał tradycyjną matrycę rosyjskiego samodzierżawia.

Ale po 70 latach rządów komunistycznych Rosjanie mają prawo do uważania siebie także za ofiary systemu, który sami współstanowili. Przyszłość demokracji rosyjskiej w ogromnej mierze zależy od tego, czy Rosjanie potrafią się zmierzyć z własną przeszłością.

Ułuda demokracji

Samo obalenie caratu w lutym 1917 r. nie uczyniło z Rosjan obywateli ceniących państwo prawa. Można wytykać rządowi tymczasowemu, kierowanemu przez liberalnego księcia Gieorgija Lwowa, produkowanie papierowych ustaw nieliczących się z rzeczywistością. Można zarzucać Aleksandrowi Kiereńskiemu jako ministrowi sprawiedliwości brak zdecydowania. Ale prawda jest też taka, że rewolucja rosyjska nie była rewolucją programowo samoograniczającą się i nastawioną na ewolucję systemu – jak choćby rewolucja Solidarności w latach 1980–81. Rewolucja rosyjska to był bunt niewolników, jak mówił Kiereński. Rosjanie potrafili zburzyć stary system, ale nie potrafili zbudować nowego. Już w 1921 r. zgodzili się na bolszewicką autokrację. Opartą na nowych ludziach i ich awansie, ale w swej istocie przypominającą stary półazjatycki despotyzm.

Codzienna władza, jaką znał chłop rosyjski, to były brutalne rządy właściciela ziemskiego i policji. Chłop wprawdzie odwoływał się do swych praw do ziemi, na której pracuje, ale w wychowaniu swych dzieci i traktowaniu żony naśladował tę samą przemoc, jakiej doświadczał na własnej skórze. Jego autorytaryzm był kokonem skrywającym skłonności do samowoli i anarchii. Cara traktował jak boga i to za niego walczył jako żołnierz – a nie ojczyznę czy imperium. Dlatego też w 1917 r., gdy respekt dla cara się rozwiał, chłopscy żołnierze poparli bolszewików, kuszących ich natychmiastowym pokojem i parcelacją majątków.

Dlatego w 1918 r. masy nie stanęły w obronie demokracji. Lenin wyszydzał ją jako liberalne złudzenie. A prości ludzie toczyli swoje własne lokalne rewolucje i wielu przyłączało się do bolszewików, w ciągu dwóch pierwszych lat po październiku 1917 r. liczebność ich partii przekroczyła milion członków. Nie przyciągała ich do niej marksistowsko-leninowska sofistyka, lecz hasło: „łupcie łupieżców”. Dopiero wojna z Polską w 1920 r. wzbudziła nowy bolszewicko-wielkoruski patriotyzm.

Bolszewicy wykorzystali ten nowy patriotyzm, ale nie mieli zamiaru posłużyć się nim dla europeizacji Rosji poprzez budowę pluralizmu politycznego. Przeciwnie. Po śmierci Lenina i krótkim – wymuszonym przez katastrofalny głód – okresie NEP, kiedy to zezwolono chłopom na rozwijanie prywatnych gospodarstw, Stalin przyciągnął do siebie następną generację chłopskich synów, awansujących teraz w miastach, rozpoczynając w latach 1928–32 kolejną rewolucję – wojnę z wolnymi chłopami. Rozkułaczanie i kolektywizacja były nie tylko drugą stroną forsownej industrializacji kraju, ale także – niecofającym się przed ludobójstwem – odbieraniem chłopom własności i praw. Liczba ofiar represji i sterowanego głodu – głównie na Ukrainie – szła w miliony.

Bolszewicy świadomie zepchnęli Rosję z zachodniej drogi budowania państwa prawa. To prawda, że 8 lat parlamentaryzmu 1906–14 to było za mało, ale – wspomina Figes – można się było na nim oprzeć i obalić rząd poprzez wybory, a nie pucz w październiku 1917 r. Przeniesienie stolicy z Petersburga do Moskwy mogło wynikać z lęku przed interwencją, ale było zarazem sygnałem, że bolszewicka Rosja będzie nadal szła rosyjską odrębną drogą.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną