Potomkowie Izraela Poznańskiego

Powrót do ziemi obiecanej
Do Łodzi zjechali potomkowie Izraela Poznańskiego. Z którą twarzą wielkiego prapradziada, króla bawełny, zechcą się utożsamić – mecenasa sztuki czy bezwzględnego ciułacza milionów?
Wikipedia

Jaśnie Wielmożny Pan Izrael Kalmanowicz Poznański, syn Kalmana i Małki Lubińskiej, właściciel ogromnych zakładów włókienniczych w Łodzi, leżał na łożu śmierci. Była pogodna wiosna 1900 r., przez lekko uchylone okna pałacowej sypialni od wczesnych porannych godzin wdzierał się turkot bryczek i wozów sunących po kocich łbach ulicy. Bardziej od myśli o zbliżającym się końcu burzliwego życia w osiągnięciu spokoju ducha przeszkadzał mu ten nieustanny hałas. Zrób z tym coś – prosił swoją żonę Lalę. Jeszcze tego samego dnia Lala, czyli Leonia, poleciła wymościć ulicę matami ze słomy i siana. Gdy 18 kwietnia Izrael ostatecznie zamknął oczy, za oknami panowała całkowita niemal cisza. Tylko z pobliskiej tkalni dobiegał monotonny stukot pracujących krosien; ten jednak nigdy mu nie wadził. To była muzyka jego życia.

Jeszcze zanim kondukt żałobny ruszył w drogę na nowy cmentarz żydowski, gdzie wkrótce potem wzniesiono majestatyczne mauzoleum Poznańskich – najstarszy syn, 48-letni Ignacy Izaak, zamknął się w gabinecie ojca, aby jako nowy prezes zarządu Spółki Akcyjnej I.K. Poznański kontynuować dzieło, które z wielkim trudem – i niemałą dozą bezwzględności – poczęte zostało w okresie, gdy Łódź (która w 1815 r. liczyła zaledwie 799 mieszkańców) przekształcała się w największy ośrodek przemysłu włókienniczego.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną