Historia

Wiesław, odejdź

Władysław Gomułka z optymizmem witał nadchodzący rok. Siedzący dalej premier Cyrankiewicz ma bardziej sceptyczną minę. Władysław Gomułka z optymizmem witał nadchodzący rok. Siedzący dalej premier Cyrankiewicz ma bardziej sceptyczną minę. Henryk Rosiak / Forum
Oficjalnie Władysław Gomułka zapadł na zdrowiu. Naprawdę przestał być w grudniu 1970 r. I sekretarzem KC PZPR w wyniku zakulisowych działań grupy współpracowników. Oto, jak do tego doszło.
Płonie gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku, grudzień 1970 r.EAST NEWS Płonie gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku, grudzień 1970 r.
Gomułka i Breżniew w NRD. W chwili kryzysu okazało się, że kierownictwo KPZR 'wysoko ceni towarzysza Gierka'.Bundesarchiv/Wikipedia Gomułka i Breżniew w NRD. W chwili kryzysu okazało się, że kierownictwo KPZR "wysoko ceni towarzysza Gierka".

Ranek tego dnia w żaden sposób nie zapowiadał dramatycznych zdarzeń. Dygnitarze nieśpiesznie zajmowali miejsca na sali, w kuluarach ciągnęły się towarzyskie pogawędki. Sygnałem do rozpoczęcia obrad VI Plenum Komitetu Centralnego PZPR stało się przybycie Władysława Gomułki i członków Biura Politycznego. I sekretarza KC dawno już nie widziano tak rozluźnionego i uśmiechniętego. Właśnie święcił największy triumf swojej polityki zagranicznej: kilka dni wcześniej kanclerz Willy Brandt i premier Józef Cyrankiewicz podpisali układ pokojowy między Polską i Niemcami zachodnimi, stanowiący ostateczne uznanie granicy na Odrze i Nysie („Przyklęk pokoju”, POLITYKA 49). Temu osiągnięciu polskiej dyplomacji miała być poświęcona część rozpoczynających się obrad. Był 14 grudnia 1970 r.

Około południa, gdy Bolesław Jaszczuk odczytywał referat zatytułowany „Rosnący potencjał ekonomiczny zapewni wzrost poziomu życia mas pracujących”, zebrani zauważyli zamieszanie w prezydium. Do członków Biura Politycznego podchodzili oficerowie BOR, szeptali i podawali jakieś notatki. Gomułka i Cyrankiewicz kilkakrotnie wychodzili na zaplecze. Zenon Kliszko półgłosem, ale z wyraźnym niepokojem naradzał się ze Stanisławem Kociołkiem, który w chwilę później pośpiesznie opuścił obrady. Po sali zaczęła krążyć wieść, że gdańscy stoczniowcy wyszli na ulicę w proteście przeciw ogłoszonej podwyżce cen. Gomułka wyraźnie stracił humor i sprawozdanie z przebiegu negocjacji polsko-niemieckich odczytał bezbarwnym głosem. Na pewno nie przypuszczał jednak, że jest to ostatnie przemówienie, jakie wygłasza w gmachu KC.

Prasa, radio i telewizja początkowo nie przekazywały żadnych informacji o krwawych walkach na ulicach, później ograniczyły się do niejasnych komunikatów, że „elementy awanturnicze i chuligańskie, nie mające nic wspólnego z klasą robotniczą, zdemolowały i podpaliły kilka budynków i obrabowały kilkadziesiąt sklepów”. Wiadomości o rzeczywistym przebiegu zdarzeń: masowych strajkach, wojsku strzelającym do robotniczych manifestacji, płonących gmachach rządowych, Polacy czerpali z Radia Wolna Europa.

Z oficjalnych mediów mogli za to niezwykle szczegółowo dowiedzieć się o stanie zdrowia swojego przywódcy. W poniedziałek 21 grudnia 1970 r. „Trybuna Ludu” napisała: „od kilku tygodni wystąpiły u Władysława Gomułki zaburzenia w zakresie układu krążenia, powodujące przemijające zakłócenia sprawności widzenia. (...) W dniu 19 grudnia w godzinach rannych powyższe dolegliwości pojawiły się ponownie w stopniu nasilonym. Rozpoznano podwyższenie ciśnienia tętniczego, zaburzenia krążenia prowadzące do przejściowego upośledzenia widzenia oraz stan ogólnego przemęczenia. Konsylium zaleciło kontynuowanie leczenia szpitalnego. Leczenie będzie wymagało dłuższego okresu czasu”. Z tą notatką sąsiadowały gratulacje dla nowo wybranego I sekretarza Edwarda Gierka oraz komunikat, że „Plenum KC przekazało Władysławowi Gomułce najlepsze życzenia szybkiego powrotu do zdrowia”.

Socjalistyczne tabu

Zmiana I sekretarza była najważniejszym tabu w kulturze politycznej realnego socjalizmu. Dymisja szefa partii nie mieściła się w ideologicznym obrazie świata. Kult budowany wokół I sekretarza miał symbolizować autorytet partii – a zarazem trwałość socjalistycznego ustroju. Kiedy ostry kryzys polityczny wymuszał wreszcie zmianę ekipy, wszystko odbywało się po kryjomu i za opuszczoną kurtyną. Dygnitarze spotykali się ukradkiem, by za pomocą eufemizmów i półsłówek ustalić skład nowej ekipy.

Los Gomułki prawdopodobnie został przypieczętowany już 15 grudnia. Rankiem w gabinecie I sekretarza odbyła się narada z udziałem przedstawicieli MON i MSW, podczas której szef partii wydał rozkaz użycia przeciw demonstrantom ostrej amunicji. Najbliżsi współpracownicy Gomułki przyznają po latach, że jego najgorsze cechy – upór i apodyktyczność – tego dnia zawładnęły nim całkowicie. Robotnicze protesty uznał za nieuzasadnione, „bo stopa życiowa ludności stale się podnosi”, strajki nazwał kontrrewolucją i zakazał jakichkolwiek ustępstw. Stało się jasne, że Gomułka nie pojmuje, co naprawdę dzieje się w kraju, a tym bardziej że nie zdoła zażegnać kryzysu. Tymczasem strajki ogarniały coraz to nowe fabryki i miasta, a wojsko otworzyło ogień do tłumu, zabijając dziesiątki osób.

Członek BP Józef Tejchma wspominał: „Strzelanie do robotników było dla mnie granicą, której nie mogłem przekroczyć w milczeniu. (...) W gabinecie Gomułki trwały narady. Poza gabinetem toczyły się różne rozmowy w cztery oczy lub telefoniczne sondy. Co robić bez względu na Gomułkę? Byłem uczestnikiem, a nawet jednym z głównych inicjatorów tych rozmów. Pojawiła się i utrwaliła we mnie myśl, że Gomułka musi odejść natychmiast, jego dalsze próby sterowania sytuacją utraciły sens i pogarszały położenie: jeśli wcześniej hipotetycznie oswajaliśmy się z myślą, że Gierek może być następcą Gomułki, to w zaistniałej sytuacji także dla mnie stało się to jedynym rozwiązaniem. Zadzwoniłem do Wojciecha Jaruzelskiego, bez niego nie było możliwe posunięcie polityczno-kadrowe najwyższego rzędu. Zadzwoniłem do sekretarza Warszawy Józefa Kępy, bez jego zgody nie było pewności, jak zachowa się aktyw partyjny stolicy. Rozmawiałem ze Stanisławem Kanią, który miał nadzór nad MSW. Kontaktowałem się ze Stefanem Olszowskim, który kontrolował prasę. Mogło to wyglądać na spisek. Było to jednak połączenie chłodnej oceny ze spontaniczną reakcją na powstałą sytuację”.

Wszyscy aktorzy wydarzeń mieli świadomość, że zmiana I sekretarza nie jest możliwa bez zgody Moskwy. Tymczasem Kreml z rosnącym niepokojem przyglądał się rozwojowi wypadków. Dalsza eskalacja protestów groziła paraliżem kraju i utratą władzy przez PZPR. W dodatku Gomułka błyskawicznie roztrwonił kredyt zaufania zdobyty u Rosjan dzięki poparciu inwazji na Czechosłowację w 1968 r. Dzwoniącego Breżniewa kilkakrotnie zbywał zapewnieniem, że sytuacja na Wybrzeżu jest pod kontrolą, a wojsko i milicja wkrótce przywrócą porządek. Nie chciał słuchać żadnych rad. Ambasadora Aristowa, który przyszedł sprawdzić, czy I sekretarz na pewno zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji, wyrzucił za drzwi z okrzykiem „nie będziecie mnie tu egzaminować”. Tego już Moskwie było za wiele.

18 grudnia wieczorem do Warszawy dotarł oficjalny list Politbiura KPZR. Pismo – co znaczące – adresowane było nie do Gomułki, lecz do całego Biura Politycznego PZPR. Dokument zawierał ogólnikowe „zaniepokojenie poważnym skomplikowaniem sytuacji”, ale też sugestię, by „podjąć kroki i przedsięwzięcia natury politycznej”. W komunistycznej nowomowie był to jednoznaczny komunikat, że Moskwa oczekuje dymisji I sekretarza.

Jednocześnie poufnymi kanałami poinformowano zainteresowanych, kogo radzieccy towarzysze widzieliby na miejscu Gomułki. Wieczorem przebywający w Moskwie Piotr Jaroszewicz został wezwany do premiera Kosygina. Jak mówił po latach – „Kosygin na wstępie powiedział, że kierownictwo KPZR i rząd radziecki są poważnie zaniepokojone rozwojem sytuacji na polskim Wybrzeżu, a szczególnie w Gdańsku. Jeszcze bardziej niepokoi ich sytuacja w PZPR. Jest ono rozbite, rozpoczęła się w nim walka o władzę, którą już od 1968 r. pragnie przechwycić Mieczysław Moczar i jego grupa. »Chociaż nie chcemy się wtrącać w wasze wewnętrzne sprawy, to jednak wiedząc o dyktatorskich zapędach Moczara, KPZR będzie odradzała polskim towarzyszom z KC PZPR wysuwanie Moczara na I sekretarza Komitetu Centralnego« – mówił Kosygin”. Radziecki premier dodał następnie, że kierownictwo KPZR „wysoko ceni towarzysza Gierka”.

Jaroszewicz niezwłocznie zadzwonił do Warszawy, najprawdopodobniej do Stanisława Kani, który po rozmowie udał się do willi Wojciecha Jaruzelskiego. W spotkaniu u generała uczestniczył także wiceminister spraw wewnętrznych Stanisław Szlachcic. Około dziesiątej wieczorem Kania i Szlachcic ruszyli do Katowic – załamanie pogody uniemożliwiło podróż samolotem, więc z szaleńczą prędkością jechali służbowym Mercedesem MSW.

Edward niechętny

Gierek był już uprzedzony o wizycie. Należy przypuszczać, że dobrze znał także jej cel. Od razu zgodził się objąć stanowisko I sekretarza – chociaż podkreślił, że robi to niechętnie i wyłącznie dla ratowania kraju przed katastrofą. Kania tej samej nocy ruszył w drogę powrotną do Warszawy, aby zawieźć spiskowcom informację, że ostatnia przeszkoda została usunięta.

Nazajutrz, 19 grudnia przed południem, zaplanowane było posiedzenie BP – pierwsze od początku kryzysu. Wypadki, które rozegrały się tego ranka, Gomułka ze szczegółami przedstawił na początku stycznia 1971 r. w liście do KC. „Z rana zadzwonił do mnie tow. Tejchma. »Chcę rozmawiać z Wami w cztery oczy« – mówił tow. Tejchma. Zgodziłem się z tym i poprosiłem go, aby przyszedł za 15 minut. Przybył tow. Tejchma zajmując miejsce, na którym zwykł siadać. (...) Gdy zapytałem, o co mu chodzi, wzburzony wewnętrznie, zdenerwowanym głosem zaczął mówić »Jeśli chcecie uratować swoją twarz, powinniście złożyć rezygnację ze stanowiska I sekretarza KC, nie wiecie, co się dzieje w tym gmachu i w Warszawie «. (...) Wypowiedzi tej, której treść oddaję jak najbardziej wiernie, wysłuchałem z pełnym spokojem. Odpowiedziałem tow. Tejchmie, że proponowane przez niego rozwiązanie jest rzeczą najłatwiejszą do przeprowadzenia, że o odejściu ze stanowiska I sekretarza myślałem już poprzednio. Zdrowie mam już sterane, wszedłem w wiek emerytalny i osobiście dla mnie opuszczenie tego posterunku nie stanowi żadnej kwestii, odpowiada mi (choć uważam, że schodzić z posterunku w takim momencie równa się dezercji). Chodzi jednak o to, jakie konsekwencje pociągnąć może taki krok dla partii i kraju. (...) Zapytałem go, w czyim imieniu wyszedł wobec mnie z tą propozycją i z kim ją uzgodnił. Odparł ze złością, że przemawia we własnym imieniu. Było dla mnie jasne, że kłamie”.

Czując, że palatynowie odwrócili się od niego, Wiesław (partyjny pseudonim Gomułki) nie odważył się stawić im czoła. Kiedy członkowie najwyższych władz zebrali się już w sali posiedzeń Biura Politycznego, I sekretarz postanowił schronić się w szpitalu. Niewątpliwie stres, jakiemu poddany był w grudniu, mógł odcisnąć się na jego zdrowiu (miał wówczas 65 lat), ale nie sposób też oprzeć się wrażeniu, że poddał się chorobie, widząc w niej ocalenie z patowej sytuacji.

„Posiedzenie Biura Politycznego otworzył [premier Józef] Cyrankiewicz, po czym do sali posiedzeń wszedł Gomułka wraz z lekarzem – wspominał po latach Gierek. – Lekarz powiedział o chorobie Pierwszego: miał on wylew, czerwoną gałkę oczną i nienaturalny grymas twarzy. Sam Gomułka powiedział wówczas, że jego leczenie przez pewien czas potrwa. W tym okresie – stwierdził – powinniśmy rozwiązać stojące przed krajem problemy, przy czym on uważa, iż należy wycofać się z podwyżek. (...) To powiedziawszy opuścił salę posiedzeń. (...) Rozpoczęła się gorąca dyskusja”.

Część najbliższych współpracowników Gomułki oponowała przeciwko zmianie I sekretarza, zdając sobie sprawę, że jego upadek zakończy także ich kariery. Ostrzegali, by nie ustępować przed robotniczymi wystąpieniami, bo społeczeństwo odczyta to jako słabość partii. Zenon Kliszko (najbliższy współpracownik Gomułki) roztoczył apokaliptyczną wręcz wizję: „jeśli dokonamy zmiany na stanowisku I sekretarza, w kraju zaczną zmieniać sekretarzy w terenie, będą domagać się zmian we Froncie Jedności Narodu. Sytuacja potoczy się inaczej niż w 1956 r., gdyż dziś AK-owcy są dobrze przygotowani. Staniemy w obliczu sytuacji, że trzeba będzie wezwać na pomoc Armię Radziecką. (...) Ludzie wyjdą w Warszawie w poniedziałek na ulicę. Będziemy mieli setki delegacji z żądaniami i postulatami. Znajdą się tacy, którzy wysuną żądanie przeprowadzenia nowych wyborów”.

Dywizje wokół stolicy

Niewykluczone, że było jeszcze możliwe odwleczenie decyzji o dymisjonowaniu Gomułki, co dawało jego poplecznikom cień szansy na jej późniejsze zablokowanie. Szalę przechylił jednak głos Jaruzelskiego, który – na wniosek spiskowców – uczestniczył w posiedzeniu Biura. „W całym kraju zostały rozdysponowane i uruchomione prawie wszystkie wojska lądowe – raportował minister obrony. – Dywizje zostały skierowane do rejonów wokół wielkich miast. Opracowany został plan ochrony i obrony Warszawy. Wojsko nie jest jednak w stanie, w wypadku poważniejszych wydarzeń, zagwarantować bezpieczeństwa w stolicy, gdyż dysponuje tutaj stosunkowo niedużymi siłami. Podczas gdy w Gdańsku i Gdyni zaangażowane jest ok. 350 czołgów i 600 transporterów, w Warszawie znajduje się aktualnie tylko 40 transporterów. Pozostające jeszcze w dyspozycji dywizje nie mają pełnego składu osobowego, gdyż są to dywizje skadrowane. Ewentualna mobilizacja byłaby długotrwała i niebezpieczna. Przewiduje się specjalną ochronę centralnego rejonu stolicy, obejmującego gmach KC, URM i inne. W wypadku zmasowanego ataku ta osłona byłaby jednak za słaba. Gdyby w Warszawie rozpoczęły się zajścia w takiej skali, jak w Gdańsku i Szczecinie, wojsko nie ma fizycznej możliwości przeciwstawienia się skutecznie”.

Przejście Cyrankiewicza i Kociołka na stronę Kani i Tejchmy przesądziło sprawę. Po kilkugodzinnej dyskusji podjęto decyzję o zwołaniu nazajutrz, w niedzielę, plenum KC, które formalnie zatwierdzi zmianę kierownictwa partii.

Jeśli Gomułka liczył, że uda mu się przeczekać kryzys w lecznicy rządowej, aby potem znów przejąć ster państwa – srodze się zawiódł. „[Następnego dnia] w południe Cyrankiewicz i Kliszko udali się do Gomułki – zanotował w swoim dzienniku Mieczysław Rakowski. – Cyrankiewicz przedstawił mu wyniki posiedzenia BP. Gomułka zapytał: »A więc na czas choroby ma mnie zastępować Gierek?«. Na to Cyrankiewicz: »Nie, Wiesław. KC nie zgodzi się na takie rozwiązanie«. Gomułka: »To znaczy, że powinienem zrezygnować? Czy tak? A więc rezygnuję«”.

W ten sposób zakończył się 14-letni okres rządów Gomułki.

Wiesław nigdy nie wybaczył „zdrajcom”: Kani, Tejchmie, Szlachcicowi, Gierkowi, ale przede wszystkim – Cyrankiewiczowi, który zażądał od niego zrzeczenia się władzy na piśmie. Gomułka podpisał podany dokument, po czym oświadczył premierowi, że wyrzuci go za drzwi, jeśli ten jeszcze kiedykolwiek złoży mu wizytę.

Wypadki toczyły się błyskawicznie. 20 grudnia o szóstej po południu rozpoczęto obrady VII Plenum KC. Na salę mieli prawo wejść tylko członkowie KC. Kociołek odczytał komunikat o przebiegu wypadków na Wybrzeżu. Na koniec dodał: „Klasa robotnicza, która wykazała tyle hartu i ofiarności w budowie socjalizmu, oczekuje od nas energicznych, szybkich i skutecznych decyzji. Każda chwila zwłoki pogarsza sytuację”.

Na trybunę wszedł Cyrankiewicz: „Pragnę z przykrością poinformować Komitet Centralny, że tow. Władysław Gomułka poważnie zachorował i dlatego nie ma go również na naszym plenum, tak jak nie było go wczoraj na posiedzeniu Biura Politycznego. Wszyscy, którzy znamy tow. Gomułkę, wiemy, że to nie jest człowiek, który ulega chorobom dyplomatycznym nawet w najcięższych sytuacjach. (...) Tow. Gomułka powiedział nam, że składa rezygnację ze stanowiska I sekretarza KC ze względu na przewidywany długotrwały przebieg choroby, a także przewidywaną potem trudność pracy na pełnych obrotach. W związku z tym Biuro Polityczne występuje jednomyślnie z propozycją wybrania na I sekretarza KC PZPR tow. Edwarda Gierka (oklaski)”.

W istocie posiedzenie było już tylko rytuałem, a członkowie KC zdawali sobie sprawę, że nie mają innego wyjścia, niż poprzeć nowe kierownictwo. „Ten wniosek chciałbym w tym wypadku od razu poddać pod głosowanie – kontynuował Cyrankiewicz. – Proponuję przyjąć do wiadomości rezygnację tow. Władysława Gomułki z funkcji I sekretarza KC PZPR. Kto jest za tym wnioskiem? Dziękuję. Kto jest przeciw? Kto się wstrzymał? Proponuję poddać pod głosowanie sprawę wyboru tow. Edwarda Gierka na I sekretarza KC PZPR. Kto jest za wyborem tow. Edwarda Gierka na I sekretarza KC, proszę podnieść rękę. Kto jest przeciw, kto się wstrzymał? Stwierdzam, że tow. Edward Gierek został jednogłośnie wybrany I sekretarzem KC PZPR i oddaję mu przewodnictwo (oklaski)”.

Nazajutrz w całym kraju ze ścian urzędów, szkół i komitetów partyjnych zdejmowano portrety Gomułki. Gierek nie zdecydował się wprowadzić do gabinetu poprzednika i polecił urządzić swój sekretariat w przeciwległym skrzydle gmachu KC. Będzie w nim urzędować niemal 10 lat – aż do września 1980 r., gdy komunikat o jego ciężkiej chorobie pojawi się na pierwszej stronie „Trybuny Ludu”.

O okolicznościach zmiany na stanowisku I sekretarza KC PZPR w grudniu 1970 r. piszemy obszernie w najnowszym „Pomocniku Historycznym” pt. „Dekada Gierka” (szczegóły s. 115).

Polityka 51.2010 (2787) z dnia 18.12.2010; Historia; s. 54
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną