Historia

Taka bliska i taka daleka

Co my wiemy o Białorusi?

Mińsk. Obraz współczesnej Białorusi jest zdominowany przez Aleksandra Łukaszenkę. Mińsk. Obraz współczesnej Białorusi jest zdominowany przez Aleksandra Łukaszenkę. Joachim Quandt / Flickr CC by SA
Jej współczesność została przyćmiona przez sylwetkę Aleksandra Łukaszenki. Jej przeszłość jawi nam się w postaci prowincji polskiej, a potem rosyjsko-sowieckiej. A naród – jako bierny, przyczajony, biedny.
Pisarz Janka Kupała (Iwan Łucewicz).Ria Novsti/Forum Pisarz Janka Kupała (Iwan Łucewicz).
Terytorium współczesnej Białorusi na tle granic Rzeczypospolitej, Litwy, Rosji i ZSRRJarosław Krysik/Polityka Terytorium współczesnej Białorusi na tle granic Rzeczypospolitej, Litwy, Rosji i ZSRR
Francysek Skaryna, pierwszy drukarz i wydawca książek w języku ruskim Francysek Skaryna, pierwszy drukarz i wydawca książek w języku ruskim

Najstarszą państwowością na dzisiejszych ziemiach białoruskich było Księstwo Połockie, założone przez słowiańskie plemię Krywiczów w VIII/IX w. Wkrótce dostało się ono pod panowanie Litwinów. Nie była to dotkliwa niewola, gdyż wodzowie litewscy w szybkim tempie ulegali wpływom miejscowej kultury. W kancelarii litewskiej głównym językiem stał się starobiałoruski; pojawiła się też cyrylica, a w otoczeniu wielkiego księcia Olgierda przeważali prawosławni mnisi.

Białoruś stała się częścią państwa polsko-litewskiego, gdy wielki książę litewski Jagiełło, szukając sojuszników, poprosił Polaków o rękę królowej Jadwigi i wyraził zgodę na chrzest w obrządku łacińskim. Tak doszło do słynnej unii w Krewie (obecnie w zachodniej Białorusi) w 1385 r. Bezpośrednim powodem jej zawarcia było zagrożenie obu państw przez Zakon Krzyżacki, jak i dramatyczne kłótnie między książętami litewskimi. Jaka była rola ziem białoruskich w tym wielkim państwie? Do tej pory uczeni zastanawiają się nad słowem applicare, które pojawiło się w akcie unii. Czy chodziło o włączenie, czy przyłączenie Wielkiego Księstwa Litewskiego, a więc i Białorusi, do Polski? Za pierwszą opcją przemawiałoby przejęcie przez kniazia Witolda roli namiestnika króla Władysława II Jagiełły. „Wielkie Księstwo Litewskie jako suwerenne państwo przestało istnieć” – zauważyli historycy Jadwiga Krzyżaniakowa i Jerzy Ochmański.

Potencjalnym polem konfliktów w polsko-litewskim kolosie stała się religia i rozdarcie między Wschodem a Zachodem. Ruś była prawosławna, natomiast Jagiełło został ochrzczony w obrządku łacińskim i tak też, wespół z Jadwigą Andegawenką, prowadził akcję chrztu Litwy, by wytrącić oręż z rąk krzyżaków. Ledwie Zakon przestał być groźny po Grunwaldzie, na wschodzie wyrosła kolejna wielka siła – prawosławne Księstwo Moskiewskie. Sytuacja zaogniła się, gdy Iwan III Srogi zaczął domagać się od Litwy „Połocka, Witebska, Smoleńska i wszystkich innych ziem ruskich”. Robił to jako spadkobierca tradycji cesarstwa bizantyjskiego, idei Trzeciego Rzymu, którym ogłosiła się Moskwa po upadku Konstantynopola w 1453 r. Siła tej tradycji i przekonań motywowała odtąd carów przez wieki do forsowania bezwzględnych wojen, najpierw o ziemie ruskie.

Pole walki wschodnich potęg

Białoruś, daleka jeszcze od świadomości odrębności narodowej, stała się odtąd frontem walki. Polacy i Litwini odnosili świetne zwycięstwa (pod Orszą w 1514 r.), a Rosjanie zajmowali ważne twierdze (Smoleńsk w tymże roku). Polska po raz pierwszy zapłaciła cenę za unię wschodnią: stając się mocarstwem, została skazana na obronę Litwy przed Moskwą.

W XVI w. szlachta polska uzyskała jednak tak wiele przywilejów i doznała tylu dobroczynnych skutków ożywienia gospodarczego, że swobody polskie przyciągnęły wahających się magnatów ruskich. Na mocy aktu unii lubelskiej w 1569 r. powstała Rzeczpospolita Obojga Narodów, a de facto wielu narodów: polsko-litewsko-ruska, gdyż u krainy – czyli na krańcach – zaczęła wyrastać odrębna społeczność. Język starobiałoruski był nadal językiem kancelarii litewskiej, a podkanclerzowie Wielkiego Księstwa Litewskiego najczęściej nie znali urzędowego języka kancelarii królewskiej – łaciny. Z kolei już Zygmunt August nie potrafił czytać bukw, a Stefan Batory, nieznający polskiego, zżymał się na kanclerza WKL Ostafija Wołłowicza, żeby go ktoś do łaciny przyuczył.

Unia była dobrem czy złem dla Białorusi? Bez wątpienia nie była sielanką: czekał ją „gniewów o unię ciąg dalszy”, jak zatytułował swą książkę Henryk Lulewicz. Jednakże, pomimo zrozumiałych konfliktów, unia była na tle Europy zjawiskiem wyjątkowym, gdyż jej siła polegała na dobrowolności. Dobrodziejstwa połączenia szybko dały o sobie znać, gdyż za Stefana Batorego (1576–86) odzyskano Połock i Inflanty. Przez blisko wiek, do połowy XVII w., liczba ludności białoruskiej wzrosła o ponad 50 proc., postępowała urbanizacja. Na terenach białoruskich mieszkało już ok. 3 mln ludzi (także Żydzi, Tatarzy, Polacy, Niemcy), jedna trzecia mieszkańców Rzeczpospolitej. Pomimo narastającej pańszczyzny, ziemie te przeżywały najpiękniejszy okres rozkwitu. Zarazem z Białorusi do Warszawy szły chłopskie poselstwa z petycjami dotyczącymi niesprawiedliwości ruskich panów, a dobry król Władysław IV wysyłał im w sukurs rewizorów.

Zalążkiem poważniejszych konfliktów stały się następstwa unii brzeskiej, od 1596 r. usiłującej podporządkować lud prawosławny papieżowi, z zachowaniem obrządku wschodniego. Gdy Zygmunt III Waza usiłował zdelegalizować prawosławie w Witebsku w 1623 r., mieszczanie zabili unickiego biskupa Jozefata Kuncewicza, a ciało wrzucili do Dźwiny. Wstrząsnęło to nie tylko Polską, ale i Europą. Kary były srogie: 20 mieszczan zapłaciło głową, 100 uciekło, ratusz w Witebsku zburzono. Siła buntu uzmysłowiła jednak Władysławowi IV, że prawosławia nie można dusić siłą: w 1632 r. przywrócił on wolności Kościoła prawosławnego.

Język odrębny

Jednocześnie ferment religijny sprzyjał samookreślaniu narodowemu. Postępowało wyraźne oddzielanie się języka starobiałoruskiego od języka używanego na Rusi Moskiewskiej (Wielkorusów), o czym świadczą zachowane latopisy. XIX-wieczny historyk Mikołaj Kostomarow nazwie je białoruskimi i uzna za dowód kształtowania się narodu białoruskiego. Jednakże nadal szlachta tych ziem uważała się za Litwinów albo Polaków pochodzenia ruskiego, mimo że nazwa Biała Ruś, użyta w 1582 r. przez Macieja Stryjowskiego, utrwali się na dobre w XVII w. na określenie ziem w dorzeczu Dźwiny i Dniepru.

Za panowania ostatnich Jagiellonów tzw. złote czasy objęły także ziemie białoruskie. W 1517 r. Francysk Skaryna z Połocka, absolwent Akademii Krakowskiej i Padewskiej, przetłumaczył na cerkiewnosłowiański, w redakcji białoruskiej, i wydrukował w Pradze Psałterz. W dwa lata później Biblię – uczynił to, jak z dumą podkreślają historycy białoruscy, przed przekładem niemieckim Lutra i polskim Leopolity oraz ks. Jakuba Wujka. Skaryna założył też w Wilnie pierwszą w Europie Wschodniej drukarnię. Od Skaryny mają się wywodzić następcy: arianin Szymon Budny, pochodzący z Mazowsza, pierwszy drukarz moskiewski Iwan Fiodorow czy też Wasyl Ciapiński, przestrzegający przed polonizacją. Za prekursora poezji białoruskiej uznawany jest Mikoła Hussowski, który napisał dla papieża Leona X w nowołacinie „Pieśń o żubrze”.

O wyraźnej odrębności Białorusi świadczył też zapisek z ok. 1621 r. Jana Kazimierza Paszkiewicza na kartach I Statutu Litewskiego: „Polska kwitniet łacinoju, Litwa kwitniet rusczyznoju/ biez toj w Polsze nie priebudiesz, biez siej w Litwie błazen budiesz”. Postępowała konsolidacja wyznawców prawosławia, choć z drugiej strony elity ziemiańskie na Białorusi polonizowały się błyskawicznie, nawet te prawosławne. Wedle wykazu pospolitego ruszenia z 1528 r., na 40 rodów magnackich – 17 było pochodzenia białoruskiego, w tym Hlebowicze, Kossakowie, Niemirycze. Choć ustępowali znaczeniem grupie magnatów litewskich, to pośród szlachty rozsianej w dorzeczu Dniepru i Dźwiny przeważali zdecydowanie Białorusini (80 proc.).

Wiele wskazuje, że polonizacja postępowałaby na fali sukcesów w wojnie z Moskwą na progu XVII w. Po apogeum triumfów zalały jednak kraj tzw. potopy: wojna z Kozakami i Tatarami od 1648 r., z Moskwą w 1654 r., wreszcie wyniszczający najazd szwedzki 1655 r. Na Białoruś już w 1596 r. dotarli pierwsi zbuntowani Kozacy Semena Nalewajki, aż w końcu Białą Rusią wstrząsnęło powstanie kozackie Chmielnickiego. Jednakże „wojny kozacko-chłopskiej z lat 1648–1651 nie można traktować jako własnego i samoistnego zjawiska historii białoruskiej” – zastrzega historyk Hienadź Sahanowicz.

Przeciw przeklętym Lachom

Najgorsze ziemie białoruskie miały, niestety, przed sobą. W 1654 r. do Wielkiego Księstwa Litewskiego wtargnęły trzy grupy armii moskiewskich, a od południa uderzyła potężna dywizja kozacka atamana Iwana Zołotareńki. Władca moskiewski Aleksy po raz pierwszy wykorzystał atut propagandowy, ogłaszając po Białorusi gramoty, że staje do walki w obronie Świętej Cerkwi wschodniej obrządku greckiego przeciw przeklętym Lachom. 8 sierpnia 1654 r. do opuszczonej stolicy Litwy przez cztery bramy wlali się Kozacy Zołotareńki, a następnego dnia o świcie zaczęła się największa rzeź w dotychczasowych dziejach Wilna, do którego car Aleksy wjechał triumfalnie w 12-konnej karecie. Wtedy to przybrał kolejny tytuł „wielkiego księcia litewskiego, Białej Rusi, Wołynia i Podola”.

Ale powitalne chleb i sól od Białorusinów dla cara szybko się skończyły, gdy Moskwa zastosowała deportacje: pierwsze masowe wywózki szlachty i chłopów. Po straszliwej epidemii państwo moskiewskie potrzebowało rąk do pracy, więc białoruskich chłopów wywożono tysiącami i osadzano w majątkach bojarskich. Ubyła wtedy połowa mieszkańców – pozostało ich 1,4 mln. Wielotysięczne zbiory rękopisów, ksiąg i map, zgromadzone przez Sapiehów, Chreptowiczów, Tyszkiewiczów, Ogińskich, bezpowrotnie przepadły. Wprawdzie wojska Moskwy i kozackie zostały ciężko pobite w wielkiej kampanii cudnowskiej w 1660 r., ale próba podboju Moskwy przez Jana Kazimierza ostatecznie się załamała. Sporne sprawy uregulował rozejm w Andruszowie w 1667 r., w którego wyniku Rosja doszła do linii Dniepru.

Rozejm ten stał się przełomowym wydarzeniem także dla Białorusi. Oznaczał koniec polskiej ekspansji na wschód. W drugiej wojnie północnej wygłodniała armia szwedzka Karola XII, idąca w 1709 r. pod Połtawę na bitwę z wojskami cara Piotra I, łupiła bezpardonowo ziemie białoruskie, doprowadzając do klęski głodu i zagłady kolejnych 700 tys. mieszkańców prowincji.

Początkowo szlachta białoruska była przeciwna Konstytucji 3 maja 1791 r., gdyż przewidywała ona likwidację Wielkiego Księstwa Litewskiego i utworzenie jednego państwa – Rzeczpospolitej. Dopiero po II rozbiorze Polski, gdy w 1793 r. Rosja włączyła ziemie na wschód od Drui i Pińska po Zbrucz, pojednała się z Polakami. Nie pomogło powstanie pod wodzą Naczelnika, wywodzącego się z białoruskiej szlachty, Tadeusza Kościuszki. Po klęsce powstania z zajętych ziem Katarzyna II utworzyła trzy gubernie – białoruską (Witebsk), mińską i litewską (Wilno). Po 1807 r. Rosja włączyła ponadto przejęte od Prus ziemie Białostocczyzny.

W pamiętnym 1812 r. z powodu głodu i chorób zginął co czwarty mieszkaniec Białorusi. Po katastrofie powstania listopadowego car Mikołaj I w 1839 r. zdelegalizował Kościół unicki i rozpoczął rusyfikację guberni białoruskich. Ochroną dla kultury tych ziem stali się więc autorzy piszący po polsku i rosyjsku, starający się uchronić pamięć o dziejach i folklorze białoruskim: Teodor Narbutt, Ignacy Daniłowicz, Michał Bobrowski, Jan Czeczott. Większość z nich była pochodzenia szlacheckiego. Natrafiali na przeszkody, gdyż w czasach zaborów ścierały się dwie idee: przekonanie, że Białorusini są kresowym ludem polskim, oraz rosyjski pogląd o istinno ruskim narodie (rdzennym narodzie rosyjskim). Michał Kojałowicz usiłował udowodnić, że Białorusini to zapadnorusy, istniejący obok wielkorusów (Rosjan) i małorusów (Ukraińców). Szlachtę polską, czyli Polaków, którzy posiadali największe majątki na Białorusi, uważał za katolików, niechętnych Białorusinom, stanowiącym 70 proc. mieszkańców tych ziem. Koncepcje te sprzyjały utrwalaniu się idei wielkorosyjskiej, powodując „oderwanie idei białoruskiej od psychologiczno-kulturowego kontekstu polskiego” – zauważa Eugeniusz Mironowicz. Jednakże spory pomiędzy polonofilami a rusofilami pomogły ożywić sprawę białoruską.

Nasza Dola

XX w. przyniósł młodej inteligencji białoruskiej świadomość odrębności narodowej już nie teoretyczną, ale wyniesioną z domów rodzinnych. Niezwykłym wydarzeniem, oddziałującym na świadomość mieszkańców tych ziem, stało się wydanie pierwszej gazety białoruskiej pisanej cyrylicą i łacinką „Naszej Doli” (1906 r.), a potem „Naszej Niwy”, tygodnika działającego do 1915 r. Wokół tych pism grupowała się elita pisarzy: Jakub Kołas (Konstanty Mickiewicz), Janka Kupała (Iwan Łucewicz), Alesia Harun (Aleksander Pruszyński), najczęściej związanych zarówno z Białorusią, jak i Polską jako szlachta. Czas ten autor podręcznika białoruskiego nazwał „renesansem życia umysłowego” i „białoruskim odrodzeniem”.

Stan świadomości otwierał drogę do wiary w utworzenie własnego państwa; 25 marca 1918 r. ziemie białoruskie pod okupacją niemiecką ogłosiły niepodległość. Gdy Niemcy wycofali się pod koniec listopada, na Białoruś weszli bolszewicy, doprowadzając do proklamacji 30 grudnia 1918 r. Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Rad. Nie trwała długo, gdyż we wrześniu 1919 r. wojska polskie doszły do linii Lubań-Borysów-Połock-Dynenburg, a sam Piłsudski, czujący wszak wielki sentyment do tych ziem, obiecywał w Mińsku po białorusku, pośród wiwatującego tłumu, uszanować odrębność Białorusi.

Po kolejnych próbach wskrzeszenia Białorusi losy tego kraju dopełniły się na konferencji polsko-sowieckiej w Rydze. Dokonano tam podziału Białorusi: część od Dźwiny do środkowego biegu Prypeci przypadła Polsce. Z pozoru było to korzystne dla Białorusi, doświadczanej twardą polityką caratu, a potem wystawionej bolszewikom na gigantyczny eksperyment społeczny. Jednakże Piłsudski, obawiając się zbyt dużej liczby ludności prawosławnej w Polsce, porzucił myśl o federacji, co stanowiło „ogromny cios dla polityków białoruskich i utworzenia federacji z Polską” – jak ocenia Mironowicz.

Początkowo wydawało się, że bolszewicy uszanują narodowy pęd białoruski ku odrębności: do 1925 r. trwała białorutenizacja tych ziem, przyciągając do życia politycznego i artystycznego wielu działaczy i twórców. Ukoronowaniem działań edukacyjnych stało się utworzenie w 1926 r. Białoruskiej Akademii Nauk. Niebawem przydała się ona w innym celu: likwidowania rzekomej opozycji antyradzieckiej.

W wyniku prowokacji, wywołanej posunięciami Stalina, w 1929 r. elita profesorska i kulturalna Białorusi została aresztowana i zesłana do łagrów. W kolejnych czystkach 1937–38 r. większość z nich, ok. 90 proc., zgładzono jako członków rzekomego Związku Wyzwolenia Białorusi. Jednocześnie poddano rusyfikacji sam język białoruski.

Białoruś szczególnie boleśnie przeżyła barbarzyńską kolektywizację w latach 1930–38, gdyż 90 proc. jej ludności stanowili chłopi. Do tej pory w lesie w Kurapatach koło Mińska nie można się doliczyć ofiar masowych mordów na chłopach i inteligencji. W tym czasie, po drugiej stronie granicy, Polacy usiłowali asymilować liczącą ok. 1,35–1,95 mln mniejszość białoruską (dane są rozbieżne), co wywoływało partyzantkę i rozwój partii Hramada, którą w końcu władze polskie zdelegalizowały jako forpocztę bolszewizmu. (Osądzeni i odesłani do Rosji działacze padli ofiarą czystek Stalina).

Choć wiele złego można powiedzieć o polskiej polityce wobec mniejszości narodowych w II RP – białoruskie partie działały w życiu publicznym i w polskim Sejmie. Zadania asymilacji i zasiedlania kresów Polakami mieli spełniać oficerowie i żołnierze przeniesieni do rezerwy (opowiadał się za tym Piłsudski). Władze polskie starały się też obsadzać niższe urzędy polonofilami lub Białorusinami skłonnymi do współpracy z Polakami. Powstał nawet obóz ugody z Polakami, na czele z Bronisławem Taraszkiewiczem, a rządy sanacyjne w 1927 r. nakazały naukę języka białoruskiego w gimnazjach polskich na ziemiach zamieszkanych przez Białorusinów.

Ale zapowiedziane zmiany nie zostały wprowadzone w życie. Równocześnie z rusyfikacją Białorusi wschodniej władze polskie od 1937 r. rozpoczęły represje wobec wyznawców prawosławia. Dochodziło nawet do burzenia cerkwi, co wywoływało antypolskie nastroje, działania terrorystyczne i reakcję białoruskiego rządu emigracyjnego w Pradze.

Po wrześniu 1939 r., zgodnie z paktem Ribbentrop-Mołotow, do Białorusi sowieckiej włączono część polską. Nowe państwo liczyło wówczas 223 tys. km kw. i 10,2 mln mieszkańców. Jednakże ekonomiczne znaczenie tych ziem znów osłabiły deportacje – głównie Polaków – wyjaławiające życie kulturalne, gospodarcze i umysłowe. Po wkroczeniu Niemiec w 1941 r. na umęczonej Białorusi pojawiały się więc inicjatywy sojuszu niemiecko-białoruskiego, który miał przyczynić się do powstania nowego państwa, bez kołchozów i komunizmu. Niemcy zezwolili na pewne namiastki białoruskości; jednocześnie część działaczy białoruskich, kokietując hitlerowców, cichcem przymierzała się do federacji z Polską. Kością niezgody stała się sprawa granic: proponowana przez białoruskich działaczy, skupionych wokół Wacława Iwanowskiego i Jana Stankiewicza, granica na linii Curzona była nie do przyjęcia przez rząd polski w Londynie.

Hitler, odnoszący sukcesy na froncie wschodnim, nakazał realizację Ostplanu: Białorusini mieli być przesiedleni, niszczeni, a 25 proc. uznanych za rasowo zdatnych miało zostać zniemczonych. Dopiero po ciężkich klęskach pod Stalingradem i Kurskiem zezwolił na powołanie Białoruskiej Centralnej Rady, na czele z Radosławem Ostrowskim (21 grudnia 1943 r.).

BCR zdołała utworzyć 28-tysięczną policję pomocniczą, podczas gdy partyzantka proradziecka osiągnęła w obwodach zachodnich stan 37 tys. i kontrolowała 20 proc. Białorusi. Pomiędzy tymi siłami rozpętała się krwawa i okrutna wojna domowa, a „za plecami walczących pomiędzy sobą mieszkańców Białorusi stali z jednej strony naziści, a z drugiej komuniści” – jak napisał autor syntezy o najnowszych dziejach Białorusi Zachar Szybieka. Obraz konfliktów komplikował dodatkowo polski – akowski – i ukraiński (Stiepana Bandery) ruch oporu, działający także na tych ziemiach.

Białoruska hekatomba

Białoruś z II wojny światowej wychodziła znów katastrofalnie poharatana: co czwarty mieszkaniec zginął. Jednakże ta hekatomba miała jakiś sens, gdyż Stalin zezwolił Białorusi na zachowanie namiastek państwowości, m.in. na przystąpienie do ONZ. Wprawdzie chodziło mu o uzyskanie dodatkowych głosów przez ZSRR, ale BSRR zyskała międzynarodową rangę. Jej partyjny sekretarz Pancelajmon Panamarenka zdołał nawet ochronić granice wschodnie Białorusi, gdy Stalin chciał przyłączyć obłast połocką do Rosji. „Nie udało się natomiast obronić granic zachodnich – napisał z goryczą Szybieka. – Komunistyczne kierownictwo Polski z Bolesławem Bierutem na czele wyprosiło u Stalina obłast białostocką”. Na konferencjach Wielkiej Trójki, pisze białoruski historyk, „naród białoruski i jego bogactwa dzielono po raz drugi pomiędzy Rosję i Polskę”; nie dodał wszakże, że to samo uczyniono w Jałcie wobec Polski, która utraciła 70 tys. km kw. swego terytorium na rzecz sąsiadów.

Po śmierci Stalina w 1953 r. BSRR nadal rusyfikowano i kolektywizowano. „Im szybciej będziecie mówić po rosyjsku, tym szybciej zbudujemy komunizm” – powiedział Nikita Chruszczow podczas wizyty w Mińsku w 1959 r. Niebawem większość instytucji i wydawnictw przeszła na rosyjski. Szybieka ocenia, że to właśnie wtedy zlikwidowano u chłopów instynkt własności; podobnie działo się z rzemieślnikami. Jeśli mówić o osławionej figurze homo sovieticus, to szczególnie mocno ukorzeniła się ona na Białorusi, co jest widoczne do dziś.

Jakby pech zawisł nad tymi ziemiami: 26 kwietnia 1986 r., podczas katastrofy Czarnobyla, przy granicy z Ukrainą, 70 proc. radioaktywnych pyłów spadło na terytorium Białorusi. Ale potem pierestrojka Gorbaczowa, ujawnienie grobów ofiar NKWD w Kurapatach dzięki odwadze Zianona Paźniaka, rozpad ZSRR – prowadziły do zmian. W lipcu 1990 r. deputowani do Rady Najwyższej wprowadzili białoruski jako język państwowy, choć 80 proc. deputowanych znało i posługiwało się jedynie rosyjskim. Podobnie było w urzędach i szkołach.

Podczas rozpadu ZSRR nomenklatura komunistyczna, w tym Aleksandr Łukaszenka, obawiając się represji ze strony Borysa Jelcyna, doprowadziła do ogłoszenia 25 sierpnia 1991 r. niepodległości Białorusi i do wystąpienia z ZSRR. 8 grudnia prezydent Rosji Jelcyn, przewodniczący RN Białorusi Stanisław Szuszkiewicz i prezydent Ukrainy Leonid Krawczuk podpisali porozumienie o likwidacji ZSRR i powstaniu Wspólnoty Niepodległych Państw. A zaraz potem, w 1994 r., władzę zdobył Łukaszenka i tak zaczęła się jego era w dziejach Białorusi, którą potwierdza kolejnymi kontrolowanymi wyborami prezydenckimi.

Białoruś płaci cenę za swe uzależnienie od Moskwy i wielowiekowy związek z Polską. Brak jej pełnej tożsamości. „Tak głębokiego wynarodowienia nie zna ani dawna, ani nowsza historia – pisze z goryczą Szybieka. – Paradoks współczesnego państwa białoruskiego polega na tym, że nie stało się ono instrumentem unarodowienia własnych obywateli, ale właśnie na odwrót: instrumentem ich wynarodowienia na rzecz narodu rosyjskiego”. Zawsze jednak pozostaje nadzieja przebudzenia.

współpraca dr Elena Janczuk, adiunkt Katedry Studiów Interkulturowych Europy Środkowo-Wschodniej na UW.

Spec Ops: The Line
Polityka 52.2010 (2788) z dnia 25.12.2010; Historia; s. 70
Oryginalny tytuł tekstu: "Taka bliska i taka daleka"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak rozpoznać depresję u dzieci?

Niedawno pisaliśmy o niewydolnym systemie pomocy dla najmłodszych, którzy coraz częściej zmagają się z problemami psychicznymi. Jak działać, gdy system nie działa? – pytamy Lucynę Kicińską z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, koordynatorkę telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111.

Joanna Cieśla
09.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną