Historia

Nasi i wasi

Ślascy nobliści

Wrocław, odsłonięcie tablicy ku pamięci Maksa Borna. Takich inicjatyw jest na Śląsku coraz więcej. Wrocław, odsłonięcie tablicy ku pamięci Maksa Borna. Takich inicjatyw jest na Śląsku coraz więcej. Krzysztof Gutkowski / Agencja Gazeta
Nie tylko obecnym mieszkańcom Śląska zagląda się w duszę i dokumenty. Na celowniku znaleźli się także laureaci Nagrody Nobla związani ze Śląskiem.
Paul Ehrlich  (1854–1915),  urodzony w Strzelinie, Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny otrzymał w 1908 r.Forum Paul Ehrlich (1854–1915), urodzony w Strzelinie, Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny otrzymał w 1908 r.
Gerhart J.R. Hauptmann (1862–1946), Szczawno Zdrój, literatura, 1912 r.Forum Gerhart J.R. Hauptmann (1862–1946), Szczawno Zdrój, literatura, 1912 r.
Maria Goppert -Mayer (1906–72), Katowice, fizyka, 1963 r.Forum Maria Goppert -Mayer (1906–72), Katowice, fizyka, 1963 r.
Gunter Blobel (1936), Niegosławice k. Szprotawy,  medycyna, 1999 r.Forum Gunter Blobel (1936), Niegosławice k. Szprotawy, medycyna, 1999 r.

To z powodu słów Jarosława Kaczyńskiego, który zrównał śląskość z „opcją niemiecką”, zaczęto mówić o śląskich noblistach. Jedenastu urodziło się i często kształciło na terenach obecnych polskich województw: dolnośląskiego, opolskiego i śląskiego – na historycznym Śląsku. A czterech kolejnych, spoza Śląska, związanych było z Uniwersytetem Wrocławskim, czołową uczelnią Niemiec.

Nie ma regionu w Europie, który wydałby tak wielu laureatów Nagrody Nobla – mówi dr Maciej Łagiewski, dyrektor Muzeum Miejskiego we Wrocławiu. – O wszystkim decydował wielki przemysł, który na przełomie XIX i XX w. awansował Śląsk na najbogatszy region Niemiec i był podłożem rozwoju nauk fizyko-chemicznych.

Śląscy nobliści zdobywali nagrody dla Niemiec i USA. Czy to również nasza historia i powód do dumy? Na tych ziemiach mieszka już piąte pokolenie ludności napływowej; w większości Polaków.

I.

W dyskusji o miejscu Śląska w Polsce „Rzeczpospolita” wytropiła w internetowym sklepie Ruchu Autonomii Śląska książkę o śląskich noblistach. Na szczególną uwagę – kpił dziennik – „zasługuje rozdział poświęcony Fritzowi Haberowi, twórcy gazów bojowych i Cyklonu B”. Książka „Nobliści ze Śląska” Piotra Greinera, dyrektora Archiwum Państwowego w Katowicach i pracownika naukowego Uniwersytetu Śląskiego, od lat dostępna jest w bibliotekach i księgarniach. Przypomnienie o niej dziś ma stosowny wydźwięk: zbrodniarze jak Haber kreowani są na bohaterów współczesnych Ślązaków.

Fritz Haber, urodzony we Wrocławiu w 1868 r., niemiecki Żyd, otrzymał w 1918 r. Nobla z chemii za syntezę amoniaku. – To postać tragiczna – ocenia Greiner. – Był twórcą nawozów sztucznych, które uratowały od śmierci głodowej miliony ludzi; ale też gazów bojowych, które w czasie I wojny światowej zabiły tysiące alianckich żołnierzy. Odpowiadał za niemiecki program ataku chemicznego – osobiście nadzorował użycie gazu musztardowego, iperytu, pod Ypres. Przypłacił to tragedią rodzinną – samobójstwem żony Clary, niepogodzonej z wojenną aktywnością męża.

Uczony po I wojnie ukrywał się, do chwili przyznania Nobla. Czy Szwedzka Akademia Nauk wiedziała o nim wszystko? Haber kierował się życiową dewizą: „W czasie pokoju – ludzkości, w czasie wojny – ojczyźnie”. Po II wojnie kojarzono Habera z Holocaustem, bo pod jego kierownictwem powstał cyklon B. – W jego laboratorium wymyślono skuteczny środek dezynfekcyjny – tłumaczy Greiner. Służył m.in. do odwszawiania bielizny i mundurów żołnierzy. – Użyto go do ludobójstwa dopiero w czasie II wojny, kilka lat po śmierci Habera (zmarł w 1934 r. w Szwajcarii).

Albert Einstein napisał o Haberze, że był uosobieniem tragedii niemieckich Żydów, tragedii wzgardzonej miłości – przypomina dyrektor Łagiewski. – Chciał być częścią niemieckiego narodu, a został z pogardą odrzucony.

II.

W 1994 r. nazwisko Habera i dziewięciu innych noblistów (naukowców i studentów) związanych z uczelnią znalazło się na tablicy umieszczonej w Uniwersytecie Wrocławskim. 10 lat temu we wrocławskiej galerii ustawiono jego popiersie. – I przez lata nikomu nie przeszkadzał – mówi Łagiewski. Na całym świecie – z Jerozolimą włącznie – są instytuty jego imienia.

Haber był już bohaterem skandalu w 2005 r., kiedy radni Olesna na Opolszczyźnie (rządziła wtedy mniejszość niemiecka) uchwalili nadanie Zespołowi Szkół Dwujęzycznych imienia Noblistów Śląskich. Ale ktoś czujnie wykrył, że jest wśród nich również wynalazca gazów bojowych. O skandalu jednym głosem mówili działacze PO, SLD i Ruchu Katolicko-Narodowego, więc wojewoda opolski zdecydował się unieważnić decyzję radnych. Szkoła nosi dzisiaj imię św. Jadwigi.

Haber był wielką postacią tej ziemi, na której my, Polacy, jesteśmy dzisiaj gospodarzami – mówi Łagiewski. Kiedy we Wrocławiu była kanclerz Angela Merkel, dłużej zatrzymała się przy Haberze, także przy Maksie Bornie (Nobel 1954 r. za osiągnięcia w zakresie mechaniki kwantowej), i przy popiersiu Friedricha Bergiusa (Nobel w 1931 r. za wynalezienie metody produkcji benzyny syntetycznej z węgla).

– Obecność takich postaci to nasza akceptacja wspólnego dziedzictwa kulturowego i naukowego Śląska – uważa Łagiewski. Jeżeli chcemy zachować ciągłość historii tej ziemi, to musimy przyjmować to, co było przed nami. – Dlatego mamy prawo, w jakimś stopniu, mówić o nich jako o naszych noblistach.

III.

Po 1945 r. odcięliśmy się od historii Śląska i Ziem Odzyskanych, szukając w niej jedynie wątków piastowskich. – Nie da się jednak wybierać z historii wygodnych kawałków, a inne amputować – zauważa Greiner.

Przywracanie pamięci o śląskich noblistach zaczęło się po 1989 r. od Gerharta Hauptmanna, laureata literackiej Nagrody Nobla z 1912 r., jednego z najwybitniejszych niemieckich dramaturgów i powieściopisarzy. Premier Tadeusz Mazowiecki i kanclerz Helmut Kohl poparli wtedy utworzenie muzeum w rodzinnej willi Hauptmanna w Jeleniej Górze-Jagniątkowie.

Hauptmann, autor „Tkaczy” – sztuki poświęconej buntowi tkaczy śląskich z Bielawy, w okresie polsko-niemieckiego plebiscytu w 1921 r. działał na rzecz pozostawienia Górnego Śląska w granicach Niemiec. Po 1933 r. sympatyzował (choć bez ostentacji) z Hitlerem.

– W 1945 r. nie uciekał przed zbliżającą się Armią Czerwoną – mówi Greiner. Przed wojną uchodził w ZSRR za „pisarza proletariackiego”. Radziecki oficer, który pojawił się w jego domu, już na progu zapewniał, że zna jego korespondencję z Maksymem Gorkim. Pisarz zmarł w 1946 r. – Do śmierci miał osłonę komendantury sowieckiej.

Muzeum Miejskie Dom Gerharta Hauptmanna otwarto dopiero w 2001 r. Przyciąga rzesze turystów z Niemiec i promuje wielokulturowy charakter Dolnego Śląska.

IV.

Autonomiści chcą pokazać, że Śląsk to ziemia wielkich uczonych, a nie kraina kojarzona powszechnie z piwem, krupniokiem i przemysłowym śmietnikiem. Na swoje sztandary wpisała noblistów także Mniejszość Niemiecka, podkreślając, że dzisiejszy Śląsk to również wieki niemieckiej historii.

Nysa na Opolszczyźnie to miasto Konrada Emila Blocha, laureata Nagrody Nobla w 1964 r., przyznanej za badania nad syntezą cholesterolu w organizmie ludzkim. Urodził się w rodzinie żydowsko-niemieckiej, tutaj ukończył gimnazjum. Po studiach wyjechał z Niemiec do Szwajcarii, a potem do USA. W 2002 r. odsłonięto pamiątkową tablicę na budynku szkoły, do której uczęszczał, w tym samym roku Instytut Ratownictwa Medycznego przy Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Nysie nazwano Collegium Medicum im. Konrada Emila Blocha.

Duża w tym zasługa Kazimierza Staszkowa, pisarza, fotografika, działacza samorządowego. – I syna repatriantów spod Lwowa – przedstawia się. – Kiedy osiadłem w Nysie, było to dla mnie anonimowe miasto, więc postanowiłem zgłębić jego przeszłość. Śladami Blocha szedł od 1992 r. Zdobył jego adres w USA, napisał i dołączył album ze zdjęciami. List dotarł w 86 urodziny uczonego: „Już bardzo dawno nic nie sprawiło mi tak wielkiej radości, jak przesyłka i zawarte w niej obrazy miasta mojego dzieciństwa” – odpisał noblista. Korespondowali niemal do śmierci Blocha w 2000 r.

Staszków starał się o upamiętnienie Blocha już od połowy lat 90., ale bez zrozumienia. Na Opolszczyźnie toczyły się polsko-niemieckie wojny pomnikowe. Nie było klimatu do przypominania przedwojennej historii Śląska, do przywracania niemieckich symboli. – Przedstawiałem Blocha tylko jako amerykańskiego uczonego, urodzonego w Nysie – opowiada. – Zresztą sam Bloch po Holocauście wyraźnie dystansował się od niemieckości.

Kazimierz Staszków nie ocenia urodzonych na Śląsku noblistów pod kątem nasi – wasi, niemieccy czy żydowscy. – Jestem dumny z tego, że mieszkam w Nysie i chodzę śladami wielkich postaci.

V.

Nikt nie chciał pamiętać, że w Strzelinie, dziś 13-tysięcznym miasteczku pod Wrocławiem, urodził się w połowie XIX w. Paul Ehrlich, pionier współczesnej chemioterapii. W 1908 r. dostał Nagrodę Nobla z medycyny za prace w dziedzinie immunologii. – W szkole nie padło o Ehrlichu ani jedno słowo – mówi Jan Andryszczak, przedsiębiorca, działacz samorządowy, jeden z inicjatorów upamiętnienia Ehrlicha. – Kiedyś Niemiec żydowskiego pochodzenia na pomniku w polskim mieście był nie do pomyślenia – mówi. Czas jednak robił swoje. – Przestało nas boleć, że przed nami mieszkali tu inni ludzie.

W 2003 r. w 150 rocznicę urodzin Ehrlicha władze miasta zgodziły się na popiersie. Wykonał je miejscowy rzeźbiarz nagrobkowy. – Prawnuczki Ehrlicha z USA, które odwiedziły Strzelin, mówiły, że w niczym nie przypomina pradziadka ze zdjęć, ale i dla nas, i dla nich najważniejsze jest to, że pomnik stoi – mówi Andryszczak. Pomnik odsłonięto 1 maja 2004 r. w dniu wejścia Polski do Unii Europejskiej. Na uroczystość zaproszono przedwojennych mieszkańców Strzelina, zrzeszonych w Bundesheimat Gruppe Strehlen z Herne. Tylko raz ktoś utrącił nobliście nos i uszy. – To był raczej przejaw wandalizmu, a nie antyniemieckości czy antysemityzmu – uważa Andryszczak. – Ehrlich wrósł już w nasz krajobraz.

VI.

W Katowicach przed I wojną światową urodziła się Maria Göppert-Mayer, która – już jako obywatelka USA – dostała w 1963 r. Nobla z fizyki. W czasie wojny uczestniczyła w pracach tajnego amerykańskiego Projektu Manhattan, zakończonego zrzuceniem bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki. Po wojnie włączyła się – targana ponoć wyrzutami sumienia – w akcje na rzecz pokojowego wykorzystania energii atomowej.

W 1995 r. na jej rodzinnym domu w Katowicach odsłonięto tablicę pamiątkową ufundowaną przez „Dziennik Zachodni”. – Wielokrotnie zwracałem się do władz miasta o nadanie imienia noblistki jednej z ulic, ale nie było zainteresowania – przypomina dyrektor Greiner. Z taką inicjatywą wystąpiła kilka lat temu młodzież z liceum im. Kopernika w Katowicach.

W Żorach (miasto na szlaku do Wisły i Cieszyna) w żydowskiej rodzinie kupieckiej urodził się Otto Stern – studiował we Wrocławiu, był też asystentem Alberta Einsteina. Nobla otrzymał w 1943 r. za wkład w rozwój badań nad promieniowaniem molekularnym oraz za odkrycie momentu magnetycznego protonu. Nagrodę odebrał w 1944 r. w Nowym Jorku. Po wojnie odwrócił się od nauki. – Czuł się odpowiedzialny za użycie broni atomowej, choć bezpośrednio nie uczestniczył w jej konstrukcji – wyjaśnia Greiner. W Żorach upamiętniono go tablicą i nazwą jednej z ulic.

Śląscy nobliści, choć (oprócz Hauptmanna) na stałe opuścili Śląsk, są tak samo śląscy jak niemieccy, żydowscy czy amerykańscy. O wielu można powiedzieć, że byli obywatelami świata, a przez miejsce urodzenia wpisali się w historię dzisiejszego polskiego Śląska.

Śląscy nobliści

1. Paul Ehrlich (1854–1915), urodzony w Strzelinie, Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny otrzymał w 1908 r.

2. Gerhart J.R. Hauptmann (1862–1946), Szczawno Zdrój, literatura, 1912 r.

3. Fritz Haber (1868–1934), Wrocław, chemia, 1918 r.

4. Friedrich Bergius (1884–1949), Wrocław, chemia, 1931 r.

6. Otto Stern (1888–1969), Żory, fizyka, 1943 r.

7. Kurt Alder (1902–58), Królewska Huta (Chorzów), chemia, 1950 r.

5. Max Born (1882–1970), Wrocław, fizyka, 1954 r.

8. Maria Göppert-Mayer (1906–72), Katowice, fizyka, 1963 r.

9. Konrad E. Bloch (1912–2000), Nysa, medycyna, 1964 r.

10. Reinhard Selten (1930), Wrocław, ekonomia, 1994 r.

11. Günter Blobel (1936), Niegosławice k. Szprotawy, medycyna, 1999 r.

Nobliści nieurodzeni na Śląsku, ale związani z Uniwersytetem Wrocławskim

1. Theodor Mommsen, literatura, 1902 r.

2. Philipp von Lenard, fizyka, 1905 r.

3. Eduard Buchner, chemia, 1907 r.

4. Erwin Schrödinger, fizyka, 1933 r.

Polityka 18.2011 (2805) z dnia 29.04.2011; Coś z życia; s. 93
Oryginalny tytuł tekstu: "Nasi i wasi"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rzeź ptaków

Co roku myśliwi zabijają około 200 tys. ptaków. Wyłącznie dla własnej rozrywki. Żadnych innych powodów polowania na ptaki nie ma.

Joanna Podgórska
05.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną