Kremacja czy inhumacja?

Trumna czy urna?
Kościół katolicki uważa, że chrześcijańską formą pochówku jest złożenie ciała w trumnie, kremację jedynie toleruje. Czy pojawiający się argument o pogańskich korzeniach ciałopalenia ma naukowe podstawy?
Wczesnośredniowieczny pochówek szkieletowy (XI-XII w.) znaleziony w Kakdusie k. Chełmna.
Grzegorz Szablewski/PAP

Wczesnośredniowieczny pochówek szkieletowy (XI-XII w.) znaleziony w Kakdusie k. Chełmna.

Pierwsze  pewne chrześcijańskie pochówki pojawiły się przy kościołach i klasztorach. Rotunda św. Prokopa w Strzelnie z XII/XIII w.
Klaudyna Kucharska / Muzeum Archeologiczne w Poznaniu/materiały prasowe

Pierwsze pewne chrześcijańskie pochówki pojawiły się przy kościołach i klasztorach. Rotunda św. Prokopa w Strzelnie z XII/XIII w.

Sarkofag rzymski ze sceną dionizyjską z III w.p.n.e.
EAST NEWS

Sarkofag rzymski ze sceną dionizyjską z III w.p.n.e.

Popielnica twarzowa (urna) kultury pomorskiej (VII-III w.p.n.e.)
Klaudyna Kucharska / Muzeum Archeologiczne w Poznaniu/materiały prasowe

Popielnica twarzowa (urna) kultury pomorskiej (VII-III w.p.n.e.)

Trwa wrzawa wokół pochówków. W liście pasterskim, który ma być odczytany 13 listopada, biskupi wytłumaczą, dlaczego księża nie powinni odprawiać mszy nad urną z prochami zmarłego, tylko nad trumną z jego ciałem. Treści tego orędzia jeszcze nie znamy, ale po październikowym zebraniu Konferencji Episkopatu Polski w Przemyślu jej wiceprzewodniczący abp Stanisław Gądecki zapowiedział, że wyjątki od tej reguły będą możliwe jedynie wtedy, gdy śmierć miała miejsce za granicą lub gdy na pogrzeb bliscy przybywają z daleka. Nowe wytyczne zaniepokoiły wiernych i tych księży, którzy dotychczas odprawiali msze nad urną.

Aby wstępnie uzasadnić decyzję episkopatu, abp Gądecki odwołał się do tradycji i historii: pochówek ciała jest chrześcijańską formą pogrzebu, gdyż tak został pochowany Chrystus, zaś ciałopalenie to pozostałość obrzędowości pogańskiej. Łączenie inhumacji (złożenia ciała w ziemi) z chrześcijaństwem, a kremacji z pogańskością wydaje się zbytnim uproszczeniem. Według archeologów, specjalistów od pradawnych obrzędów pogrzebowych, sprawa nie jest aż tak jednoznaczna.

Chaos pogrzebowy

Homo sapiens sapiens i jego poprzednicy chowali swoich zmarłych w najbardziej naturalnym obrządku, jakim jest inhumacja. Z epoki kamienia znane są jedynie pochówki szkieletowe. Wraz z pierwszymi rolnikami, ok. 12 tys. lat temu, pojawiły się pierwsze groby ciałopalne, ale w Europie kremacja stała się bardziej popularna dopiero w epoce brązu (2200–800 p.n.e.), by swój największy zasięg osiągnąć w epoce żelaza od III w. p.n.e. do I w. n.e.

Na naszym kontynencie ciałopalenie nigdy całkowicie nie wyparło inhumacji, co w drugą w stronę udało się chrześcijaństwu, ale dopiero ok. XIV w. Dla archeologów zajmujących się pradziejami Polski rodzaje pochówków to, oprócz ceramiki, najważniejszy element kulturowej kwalifikacji znalezisk. – Zróżnicowanie rytuałów grzebalnych to kopalnia informacji, choć nie mamy pojęcia, jakie duchowe przesłanki kierowały ludźmi, którzy raz palili na stosach ciała zmarłych, a innym znowu razem składali je w grobach – mówi prof. Andrzej Buko, szef Instytutu Archeologii i Etnologii PAN.

Wszystkie wytłumaczenia obrzędów pogrzebowych dotyczących niepiśmiennych kultur pradziejowych są spekulacjami. Nie wiemy, czy przyczyną inhumacji była oczywistość tego zabiegu, czy wiara w odrodzenie ciała po śmierci. Błędem byłoby zakładanie, że ludy stosujące kremację nie wierzyły w życie pozagrobowe – być może według nich ogień szybciej wyzwalał ducha zmarłego, a palenie zwłok wynikało z lęku przed ożywaniem zmarłych, którzy mogli szkodzić żywym. Najbardziej przyziemnym tłumaczeniem, dlaczego w niektórych regionach kremacja się nie przyjęła, był brak drewna na stos. Tak było, na przykład, w pustynnym Egipcie, gdzie dbałość o zachowanie ciała nie zmieniała się przez trzy tysiąclecia, przyczyniając się do powstania wyrafinowanej sztuki mumifikacji. Wyrosłe na pustyni judaizm i islam do dziś zabraniają kremacji, a przecież obyczajowe korzenie chrześcijaństwa tkwią w tradycji żydowskiej.

Europa nigdy nie była pod tym względem tak jednorodna. Zanim Grecy od XII w. p.n.e. zaczęli kremować zmarłych, chowali ich w trumnach, natomiast w Rzymie nie wszyscy kończyli na stosach pogrzebowych, np. patrycjuszowski ród Korneliuszy od zawsze miał w tradycji pochówki szkieletowe. – Ciałopalenie przeważało w okresie republiki, ale już w I w. coraz więcej osób kazało chować się w marmurowych sarkofagach zdobionych girlandami i scenami mitologicznymi – podkreśla prof. Elżbieta Jastrzębowska z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. W II w., za Hadriana, połowa Rzymian poddawała się kremacji, połowa inhumacji. Prób tłumaczenia przyczyn tego fenomenu jest wiele – przejęcie odmiennych tradycji od podbitych ludów, popularność religii misteryjnych, jak mitraizm, w których zachowanie ciała gwarantowało zbawienie – ale na pewno nie był to jedynie wpływ chrześcijaństwa, gdyż do III w. nie ma żadnych świadectw materialnych po chrześcijanach, zauważa prof. Jastrzębowska.

I szkielety, i popioły

A zatem w czasach pogańskich – zarówno w tych bezpośrednio poprzedzających chrześcijaństwo, jak w głębokich pradziejach – istniały równolegle obydwie formy pochówku. W okresie rzymskim, gdy chrześcijaństwo zdobywało ideologiczne ostrogi i wchodziło do powszechnego obiegu, świat barbarzyński podzielony był wręcz na trzy sfery.

– W części Skandynawii i Jutlandii występowały prawie wyłącznie pochówki szkieletowe, na kontynencie dominowało ciałopalenie – stąd u nas kultura przeworska utożsamiana z Wandalami – natomiast Goci (kultura wielbarska) uprawiali birytualizm, czyli zarówno kremację, jak i inhumację – podkreśla prof. Andrzej Kokowski z Instytutu Archeologii Uniwersytetu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie. – Co więcej, ciałopalenie nie wykluczało ideologii chrześcijańskiej, czego dowodem są znajdowane w prowincjach rzymskich popielnice ze znakami krzyża.

U tych pogan, którzy stosowali inhumację, jak Longobardowie czy Frankowie, przejęcie chrześcijaństwa nie łączyło się ze zmianą obrządku, poza tym, że stopniowo zaniechano wyposażania zmarłych w dary grobowe.

Akurat na terenie ziem polskich, które po okresie wędrówki ludów zasiedlili w VI w. Słowianie i Bałtowie, ciałopalenie było obrządkiem dominującym. Zmarłych palono na stosach, po czym najczęściej prochy zasypywano lub wkładano do urn i zakopywano w ziemi. To dlatego u nas przejście z jednej formy pochówku na drugą dość dobrze widać, ale nie tak dobrze, jak sugeruje Kościół.

Choć w 966 r. konwersji dokonały jedynie warstwy wyższe, pochówki chrześcijańskie powinny pojawić się już w końcu X w. I rzeczywiście pierwsze cmentarze szkieletowe są tak datowane, z tym że nie ma żadnej pewności, czy są one wyłącznie chrześcijańskie, gdyż nadal – niezgodnie z wymogami nowej wiary – są bogato wyposażane w dary grobowe. – Podobnie zresztą jak te z XI w. – mówi prof. Buko. – Co prawda niektórzy „chrześcijańskość” i „pogańskość” pochówków chcą rozróżniać na podstawie ich orientacji, zakładając, że wyznawcy Chrystusa mają głowy ułożone w kierunku wschodzącego Słońca, symbolizującego zmartwychwstanie, ale trudno ten argument uznać za pewnik. Dopiero w XII w. pojawiają się przykościelne i przyklasztorne cmentarze, ale na wsiach nadal bywa różnie. Zwyczaj ciałopalenia na wschodzie trwał co najmniej do XIII w.

Dodatkowo ten sztucznie wykreowany przez Kościół idealny obraz inhumacji, jako wyznacznika chrześcijaństwa, zakłócają u nas pochówki pogańskich Skandynawów, którzy stosowali obrządek szkieletowy, jak chociażby na cmentarzysku w Bodzi, koło Włocławka, datowanym na lata 980–1020.

Chrześcijański zwyczaj chowania ciała wynika z wiary w fizyczne zmartwychwstanie człowieka, szacunku do uświęconego przez sakramenty ciała i wiary w jedność ciała i duszy. Co prawda archaicznemu wyobrażeniu, że ciało musi być w całości, by stanąć na sądzie ostatecznym, przeczy formuła „z prochu powstałeś i w proch się obrócisz” – lepiej jednak, gdy do tego rozpadu dochodzi w ziemi niż w ogniu. Kościół z przyzwyczajenia nadal utożsamia kremację z obrzędowością pogańską, choć w dzisiejszej formie nie ma ona już z nią wiele wspólnego. Niechęć do spopielenia zwłok to pozostałość po czasach, gdy walka ze starym obrządkiem miała dla chrześcijan wydźwięk ideologiczno-tożsamościowy, a palenie zwłok na stosach zaczęło źle się kojarzyć.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną