Historia

Zwykła szmata złotem tkana...

Co można wyczytać z chorągwi

Para prezydencka ogląda repliki Chorągwi Wielkiej Królestwa Polskiego oraz chorągwi Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Para prezydencka ogląda repliki Chorągwi Wielkiej Królestwa Polskiego oraz chorągwi Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Tadeusz Późniak / Polityka
Z inicjatywy Bronisława Komorowskiego w Sali Chorągwianej Pałacu Prezydenckiego zawisły repliki sześciu chorągwi, których symbolika nawiązuje do najważniejszych wydarzeń w polskiej historii. Wiele się da z nich wyczytać.
Choragiew wojsk króla Jana III Sobieskiego z okresu bitwy pod Wiedniem i choragiew manifestacyjna z Powstania Listopadowego.Tadeusz Późniak/Polityka Choragiew wojsk króla Jana III Sobieskiego z okresu bitwy pod Wiedniem i choragiew manifestacyjna z Powstania Listopadowego.
Choragiew I Brygady Legionów.Tadeusz Późniak/Polityka Choragiew I Brygady Legionów.
Flaga Solidarności.Tadeusz Późniak/Polityka Flaga Solidarności.

Specjaliści od weksylologii (nauki pomocniczej historii, zajmującej się badaniem dziejów, zasad tworzenia, symboliką i sposobami użycia chorągwi, proporców, sztandarów, bander, flag czy ozdobnych płomieni zwisających z wojskowej trąbki) pierwsze wizerunki proporców odkryli na ceramice ze starożytnego Egiptu. Używali takich też Chińczycy i Mongołowie. To od mongolskiego orongo (znak wojenny) wywodzi się słowo chorągiew. W czasach rzymskich jako znaku bojowo-rozpoznawczego używano włóczni, pod której grotem mocowano paski tkanin bądź skóry. Znak ów zwany vexillium (sztandar) wyróżniał wojskowy oddział. Dowódca wskazywał nim moment i kierunek natarcia czy też miejsce zbiórki. Z czasem płat tkaniny zaczęto mocować do krawędzi specjalnego drzewca bądź do poprzeczki umieszczonej na górze drzewca. Ten ostatni typ proporca, zwany laborum bądź gonfanon, spotyka się do dziś jako chorągiew kościelną.

Chorągwie i umieszczane na nich symbole w średniowieczu przeszły znaczną ewolucję. Pierwotnie – jak pisał w „Archeologii prawnej Europy” prof. Witold Maisel – były znakami wojennymi, a umieszczone na nich wizerunki smoków czy lwów miały budzić przerażenie wśród nieprzyjaciół i trzepocząc na wietrze, płoszyć im konie. Później przekształciły się w znaki władztwa i jurysdykcji. Pojawiły się na nich postacie świętych, wizerunek krzyża i godła herbowe.

Wizerunki proporców znajdziemy na monetach bitych przez pierwszych Piastów i na ich pieczęciach. O marszu wojsk Krzywoustego na Czechy w 1110 r. z podniesionymi chorągwiami (vexillis erectis) wspomina Gall Anonim. Przekazy mówią, że podczas pogrzebu Kazimierza Wielkiego 11 konnych rycerzy w purpurze, za dwunastym z większym proporcem z Orłem Białym, wiodło 11 proporców reprezentujących księstwa składające się na ówczesne Królestwo Polskie.

Chorągiew była ważnym elementem w ceremonii hołdu lennego. Podczas niej łamano chorągiew lennika i kiedy ten klęczał, senior wręczał mu nową, stosowną do jego nowej prawnej sytuacji. Z czasem od łamania chorągwi odstąpiono, natomiast zwyczaj składania przysięgi na kolanach i wręczania sztandaru od polskiego władcy z jego symbolami, np. elektorom pruskim z literami „S” lub „SA” (od Sigismundus lub Sigismundus August), pozostał, o czym świadczą opisy hołdów pruskich i wykonane na ich podstawie malowidła Jana Matejki.

Chorągwie przechowywano w kościołach. Ich rozwinięcie oznaczało konieczność stawienia się pod nią, już w ramach chorągwi rozumianej jako element struktury ówczesnego wojska. Rycerze orientowali się na swą chorągiew ziemską lub rodową w bitewnym zgiełku, bo oddziały nie miały jednolitego umundurowania i nie zawsze było wiadome, gdzie wróg, a gdzie swój. Rozwinięcie chorągwi królewskiej z Białym Orłem na czerwonym polu, niesionej przez chorążego koronnego, było sygnałem do ataku wydanym przez króla dowódcę. I o zdobycie tej chorągwi toczono najsroższe walki. Jej przejęcie w zasadzie oznaczało klęskę. W filmie „Krzyżacy” Aleksandra Forda zakonni rycerze przejęli polską chorągiew (faktycznie padł koń pod chorążym Marcinem z Wrocimowic). Ten drobny historyczny fałsz umożliwił reżyserowi pokazanie scen z odbicia chorągwi z Białym Orłem z rąk krzyżaków, co zapoczątkowało klęskę armii Wielkiego Mistrza, a kinową widownię osłuchaną z antyniemieckimi wystąpieniami Władysława Gomułki wprawiało w pożądane propagandowe uniesienie.

Banderia Prutenorum

Pod Grunwaldem w ręce polskie dostały się wszystkie (51) chorągwie krzyżackie i ich sojuszników. Jedną – biskupa pomezańskiego – Jagiełło w dzień po bitwie wysłał do Krakowa z wieścią o zwycięstwie, a pozostałymi ozdobił królewską polową kaplicę. 25 listopada 1411 r. w dziękczynnej procesji większość jako wojenną zdobycz wniesiono do katedry wawelskiej i zawieszono jako wota w kaplicy św. Stanisława, patrona Królestwa Polskiego. Wisiały tam jeszcze na początku XVII w. Po III rozbiorze ich resztki miały trafić do Wiednia, gdzie zaginęły.

Na szczęście niedługo po grunwaldzkiej bitwie wizerunki chorągwi na pergaminie uwiecznił malarz Stanisław Durink, a historyk Jan Długosz opisał je ręką własną i anonimowego pomocnika. Po 1448 r. (w kilku etapach) powstał rękopis „Banderia Prutenorum” (chorągwie krzyżackie) – bezcenny zabytek średniowiecznego piśmiennictwa. Na jego podstawie odnawiając Wawel już przed pierwszą wojną zaczęto, a tuż przed drugą wojną zakończono wykonywanie kopii krzyżackich chorągwi. Znów zawisły na Wawelu, tyle że na krótko. Generalny gubernator Hans Frank 18 maja 1940 r. kopie chorągwi uroczyście przekazał gauleiterowi Gdańska i Prus Zachodnich Albertowi Forsterowi, a ten z wojskowymi honorami wprowadził je do zamku w Malborku. Ich powrót do pruskiej ojczyzny nazistowska propaganda wykorzystała do zorganizowania fety. Na Wawelu wisi dziś nowy zestaw kopii krzyżackich chorągwi.

Rzeczpospolita Trojga Narodów

Nadworni krawcy i hafciarze mieli sporo pracy przy okazji wielkich uroczystości o państwowym znaczeniu. Wśród eksponowanych dziś w Pałacu Prezydenckim jest replika Chorągwi Rzeczpospolitej Obojga Narodów, zamówionej w 1553 r. przez Zygmunta Augusta z okazji koronacji jego trzeciej żony Katarzyny Austriaczki. W środku chorągwi znajduje się kartusz z herbami Korony i Litwy oraz Habsburgów w otoczeniu wieńca z 22 herbów ziem tworzących ówczesną Rzeczpospolitą.

W Muzeum Wojska Polskiego zachowały się chorągwie, których symbolika nawiązuje do idei budowy Rzeczpospolitej Trojga Narodów. Z symbolami Korony – Orłem, Litwy – Pogonią i Rusi – Archaniołem Michałem. Z tego muzeum do Pałacu Prezydenckiego trafiła replika chorągwi manifestacyjnej z czasów powstania listopadowego. Kilkadziesiąt ich sztuk polecił wykonać Aleksander Ostrowski, naczelnik Gwardii Narodowej Warszawskiej. Te tzw. proporce propagandowe, poza krzyżem, po jednej stronie miały napis po polsku, a z drugiej po rosyjsku: „W imię Boga za naszą i waszą wolność”. W specjalnym rozkazie zalecano, aby zatykać je przed linią polskich wojsk, tak aby wpadały w ręce rosyjskich żołnierzy i uświadamiały im, że wspólnym wrogiem Polaków i Rosjan jest car. Kozacy kilkakrotnie zdobywali te chorągwie, ale z rozkazu gen. Iwana Dybicza zamiast nagrody dostawali rózgi.

Podczas powstania listopadowego Izby Senatorska i Poselska zdecydowały też o wprowadzeniu Kokardy Narodowej w kolorach herbu Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, to jest białym z czerwonym.

Powrót do dawnych chorągwi, godła i barw, tam gdzie było to możliwe, nastąpił podczas pierwszej wojny (choćby w Legionach), a w pełni już po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. W 1919 r. tymczasowo za herb RP uznano znak orła białego, a za barwy narodowe – kolory biały i czerwony. Za godło RP, przysługujące naczelnikowi państwa, uznano „chorągiew barwy czerwonej, przytwierdzoną do drzewca, z herbem Rzeczypospolitej pośrodku”. Taka też (od 1927 r. według zmienionego wzoru, w obramowaniu z wężyka generalskiego) wisiała nad Belwederem, a potem nad Zamkiem Królewskim bądź w innym miejscu, w którym przebywał prezydent. Ewakuowano ją razem z prezydentem Stanisławem Wojciechowskim z Belwederu podczas zamachu majowego. Używano jej podczas najważniejszych pogrzebów. Przykryta była nią trumna z prochami Nieznanego Żołnierza, podczas odsłaniania jego Grobu, trumna Henryka Sienkiewicza oraz marszałka Józefa Piłsudskiego.

Chorągiew RP w 1939 r. wywiózł na Zachód prezydent Ignacy Mościcki. W 1990 r. przywiózł ją do kraju i przekazał prezydentowi Lechowi Wałęsie razem z innymi insygniami prezydent Ryszard Kaczorowski. Samej Chorągwi RP jako emblematu państwa dotąd nie przywrócono. W jakiejś mierze jej funkcję pełni dziś Proporzec Prezydenta RP, przysługujący mu jako zwierzchnikowi Sił Zbrojnych.

Jak źrenicy oka

Ciekawą ewolucję przeszła chorągiew wojskowa, zwana dziś sztandarem, o którym marszałek Piłsudski mówił: „to rzecz dziwna, zwykła szmata złotem tkana, a jednak w życiu żołnierza przedstawia ona wartość wiadomego symbolu życiowej udręki żołnierskiej, jego dążeń i celów. Przypomina dni jego chwały i sławy, jak również jego bólów i niepowodzeń”.

Po pierwszej wojnie i dyskusjach wzór sztandaru ujednolicono, przyjmując dewizę „Honor i Ojczyzna”. Zmieniono ją w oddziałach Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie 15 października 1943 r. na: „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

W tym samym roku pierwsze sztandary ufundowane przez Związek Patriotów Polskich otrzymały – formowane nad Oką i w innych rejonach ZSRR – pierwsza dywizja WP pod dowództwem gen. Berlinga i kolejne formacje 1 Korpusu Polskiego oraz 1 Armii Polskiej WP. Nawiązywały one, acz nie do końca, do wzorów sprzed 1939 r. Nowym elementem były podobizny patronów dywizji (Kościuszki, Kilińskiego, Traugutta i innych) lub haftowane sceny z walk z najeźdźcą, jak na sztandarze dla 1 Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte, na którym wyhaftowano scenę z walk o Westerplatte w 1939 r. i herb Gdańska (widać wieżę artyleryjską niemieckiego pancernika i na skrawku lądu rozbłyski wystrzeliwanych z niej pocisków).

Zmieniono też typ orła na płacie sztandaru, wzorując go na orle z sarkofagu Piastów w katedrze płockiej. Faktycznie był to orzeł z klasycystycznego sarkofagu zaprojektowanego w 1825 r. przez prof. Zygmunta Vogla. Na sztandarach pojawiło się hasło braterstwa „Za waszą i naszą wolność” oraz „Honor i Ojczyzna”. Haftowano je w moskiewskiej fabryce sztandarów dla Armii Radzieckiej. W lewym rogu sztandaru 1 dywizji znaleźć można haftowane małymi literami nazwiska hafciarek: „Ławrenowa, Aleksandrowa”.

Od jesieni 1944 r. sztandary fundowali już mieszkańcy wyzwalanej spod niemieckiej okupacji Polski. Wiele powstało według dość dowolnych wzorów. Na ogół miały już orła bez korony oraz hasła „Honor i Ojczyzna” lub „Za naszą i waszą wolność”. Sztandar 2 pułku piechoty 1 Dywizji WP ufundowany przez mieszkańców podwarszawskiej Zielonki na odwrocie miał olejno malowany wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej i dewizę „Bóg, Honor i Ojczyzna”. Na sztandarze od mieszkańców Rembertowa dla 3 pułku tej dywizji obok wizerunku Matki Boskiej były napisy: „Pod Twoją Obronę” i „Uciekamy Się”. Sztandar od mieszkańców Wawra dla 5 Brygady Artylerii Ciężkiej wykonały miejscowe siostry felicjanki, haftując pod orłem skrzyżowane armatnie lufy, a na odwrocie sztandaru św. Barbarę (patronkę artylerzystów) z wezwaniem: „Święta Barbaro prowadź nas do zwycięstwa”. 24 czerwca 1945 r. w Moskwie, w Defiladzie Zwycięstwa, podczas której pod trybuną honorową na placu Czerwonym rzucono dwieście zdobytych niemieckich sztandarów, maszerowały też poczty sztandarowe polskich jednostek bojowych.

Porządek ze sztandarami w Wojsku Polskim zaprowadzono dość szybko. Już w 1946 r. wprowadzono wzór opracowany przez Zygmunta Koperskiego, autora późniejszego słynnego plakatu z wbitą w ziemię łopatą i leżącym obok robotnikiem z napisem: „Tu spoczywa bumelant”. Koperski motyw krzyża kawalerskiego na płacie sztandaru zastąpił motywem Krzyża Grunwaldu – orderu ustanowionego w 1943 r. przez Dowództwo Główne Gwardii Ludowej. Pośrodku strony głównej pojawiło się haftowane srebrną nicią godło państwowe w otoku złotego wieńca laurowego, a powyżej i poniżej orła umieszczono hasło „Honor i Ojczyzna”. Środek odwrotnej strony sztandaru zajęło hasło „Za Polskę Wolność i Lud”. Sztandary według tego wzoru nadawano do 1955 r., kiedy dekret Rady Państwa wprowadził ich nowy wzór, obowiązujący do 1993 r. W dekrecie napisano też, że „żołnierz powinien strzec sztandaru swej jednostki jak źrenicy oka. W razie utraty sztandaru wskutek słabości ducha bojowego jednostka ulega rozformowaniu”. Na sztandarze pojawiło się hasło „Za naszą Ojczyznę Polską Rzeczpospolitą Ludową”.

Na te sztandary przez parę dziesięcioleci PRL przysięgę wierności składały miliony poborowych. Uchwała Rady Państwa z 1973 r. głosiła też: „podczas uroczystości z udziałem jednostki wojskowej ze sztandarem mężczyźni w ubiorze cywilnym mijani przez poczet sztandarowy lub mijający go powinni zdjąć nakrycie głowy”. Obecny wzór sztandaru, wprowadzony w 1993 r., znów ma orła w koronie i dewizę „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

Przeszywane sztandary

Swoją specyfikę mają sztandary ludowe. Dominują na nich kolory zielony – symbolizujący nadzieję ­ i złoty – kolor dojrzałego zboża. Haftowane są na nich czterolistne koniczynki – symbol szczęścia, narzędzia rolnicze i snopy zbóż, a orłowi towarzyszą wizerunki Matki Boskiej bądź lokalnych świętych patronów. Częste zmiany nazw chłopskich stronnictw i organizacji powodowały konieczność nicowania sztandarów. Stare nazwy wywabiano lub wypruwano, dodając w ich miejsce nowe. Takie zabiegi można zauważyć na przedwojennych sztandarach Stronnictwa Ludowego, które po wojnie przeszywano na sztandary Polskiego Stronnictwa Ludowego (Mikołajczyka), by po paru latach przerabiać na sztandary Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego i już w III RP znów na sztandary PSL.

W Muzeum Historii Ruchu Ludowego zgromadzono kilkaset sztandarów z ciekawymi symbolami i hasłami. „Nie karabela, ni buława złota, lecz pług na roli chłopa i grzmot młota” – wyhaftowano na sztandarze PSL Piast z Tarnowa z 1928 r. Dewizę „Przez oświatę do Polski Ludowej” ma sztandar z 1937 r. ze wsi Jagodne pod Garwolinem. Inne to: „Szczęść Boże Rolnictwu”, „W chłopskiej sile potęga Polski” czy „Matko Błogosław Polsce Ludowej” – na sztandarze z Radzymina, używanym w latach 1931–49, potem politycznie już niepoprawnym i oddanym do muzeum.

Przez lata przeróbkom poddawano też sztandary związkowe, strażackie, łowieckie, szkolne, sportowe. Na niektórych wystarczyło orłu doszyć koronę, ale wiele musiało ulec całkowitej dekomunizacji, trafiając do muzeum bądź w dziś nieznane ręce, jak np. sztandar PZPR wyprowadzony z Sali Kongresowej podczas ostatniego zjazdu tej partii (1990 r.). Chorągiewny biznes kręci się dalej. Sztandarów nie haftują już panienki w dworach czy siostry w klasztorach, ale robią to sterowane komputerem maszyny. Każdy może dziś mieć własny sztandar i prawie każda nowa instytucja, służba czy organizacja stara się pod nim skupić swoich funkcjonariuszy czy członków. Własny sztandar ma nawet Polskie Stowarzyszenie Diabetyków (oddział w Koszalinie). Nie słabnie też popyt na sztandary z wizerunkami nowych patronów: z marszałkiem Piłsudskim, bohaterami Polskiego Państwa Podziemnego, papieżem Janem Pawłem II, kardynałem Stefanem Wyszyńskim czy ks. Jerzym Popiełuszką. Na sztandar podstawówki w Chechłach trafił wizerunek jej nowego patrona, prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Polityka 20.2013 (2907) z dnia 14.05.2013; Historia; s. 50
Oryginalny tytuł tekstu: "Zwykła szmata złotem tkana..."
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Kawiarnia literacka: Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka

Polska to nie jest kraj, w którym wypada mówić, że 500 plus nie należy się wszystkim.

Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka
26.05.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną