Historia

Próżniacze życie Windsorów

Tajemnice brytyjskiego dworu

Księżna Diana, książę Karol i ich syn William, 1983 r. Księżna Diana, książę Karol i ich syn William, 1983 r. David Levinson / Corbis
Książę Karol na pytanie, jaka jest funkcja monarchii, odpowiedział w zblazowanym tonie: „Jesteśmy operą mydlaną”. Rzeczywiście. Cała historia Windsorów, dawniej książąt Sachsen-Coburg-Gotha i ich poprzedników – dynastii hanowerskiej, to zbiór niezwykłych przypadków.
Królowa Elżbieta II z mężem księciem Filipem i dziećmi, 1953 r.Bettmann/Corbis Królowa Elżbieta II z mężem księciem Filipem i dziećmi, 1953 r.
Królowa Wiktoria z przyszłym Edwardem VIII (prawnukiem) na rękach. Po prawej przyszły Edward VII (syn), po lewej przyszły Jerzy V (wnuk).World History Archive/BEW Królowa Wiktoria z przyszłym Edwardem VIII (prawnukiem) na rękach. Po prawej przyszły Edward VII (syn), po lewej przyszły Jerzy V (wnuk).
Były król Edward VIII z żoną Wallis Simpson, księżną Windsoru, 1967 r.Patrick Lichfield/Corbis Były król Edward VIII z żoną Wallis Simpson, księżną Windsoru, 1967 r.
Herb Windsorów. Herb Windsorów.
Król Jerzy VI z córkami, księżniczką Elżbietą (przyszłą Elżbietą II), księżniczką Małgorzatą (z psem na kolanach) oraz królową Elżbietą (w oknie).World History Archive/BEW Król Jerzy VI z córkami, księżniczką Elżbietą (przyszłą Elżbietą II), księżniczką Małgorzatą (z psem na kolanach) oraz królową Elżbietą (w oknie).

Tekst został opublikowany w POLITYCE w sierpniu 2013 roku.

Dlaczego dumni władcy Brytanii, która rządziła światem, są z pochodzenia Niemcami? W telegraficznym skrócie: w końcu XVII w. Anglicy toczyli wojnę z Francją, starcia te były równocześnie – choć tak ich nie nazwano – wojną o sukcesję tronu angielskiego. Dodatkowo zbiegały się z próbą zespolenia Anglii, Szkocji i Irlandii. Oraz – o czym później – zapewnienia bezwzględnej przewagi protestantów nad katolikami. Tymczasem dogorywająca dynastia Stuartów nie miała już sił. Dziedziczka Wilhelma Orańskiego królowa Anna Stuart była w ciąży kilkanaście razy i albo roniła, albo płody były martwe, albo dzieci marły. Sukcesja tronu bardzo się więc komplikowała. W dniu śmierci Anny Tajna Rada ogłosiła, że tron obejmuje syn księżnej Zofii Doroty (córka Elżbiety Stuart i Ernesta Augusta Hanowerskiego) – książę i elektor Hanoweru Georg von Braunschweig-Lüneburg. Jako Jerzy I zapoczątkował dynastię Hanowerczyków na tronie angielskim (dodał sobie nawet nieuznawany przez inne monarchie tytuł „króla Hanoweru”).

Jerzy (czy właściwie Georg), jak i inni Hanowerczycy, na początku nie mówił nawet słowa po angielsku, co nie miało znaczenia, gdyż jak z humorem pisał Norman Davies – do roli, jaką im przeznaczono, mógłby nadawać się i głuchoniemy. Nie znając języka, musieli całkowicie polegać na angielskim establishmencie. Jerzy I z ministrami rozmawiał po francusku. Zresztą gdzieś około 1717 r. przestał przychodzić na posiedzenia rządu, a żaden z jego następców już na nie nie powrócił. Rządem zaczął kierować Pierwszy Lord Skarbu (tak brzmi tradycyjny tytuł premiera Wielkiej Brytanii).

Niemcy, jak wiadomo, były wówczas rozdrobnione. Hanowerczycy nie byli specjalnie ważni; wśród książęcych rodów wyrastały wyżej Brandenburgia i Prusy, lecz Anglikom nie zależało, by nowi monarchowie mieli własną silną bazę polityczną za granicą. Sytuacja powtórzy się poniekąd z rodem Sachsen-Coburg und Gotha (Anglicy piszą: Saxe), z którego pochodził Albert, mąż królowej Wiktorii (ostatniej z dynastii Hanowerczyków, zresztą też rodem z Saksokoburgów, tyle że z końcówką Saalfeld). Ich księstwo liczyło niespełna 2 tys. km kw. Nie było więc potęgą terytorialną, ale co z tego? Niemcy obfitowały w barwnie, choć chropowato brzmiące tytuły rodzinne i mieli dość dzieci na wydaniu. Bismarck miał kiedyś powiedzieć, że Koburgowie byli „farmą rozpłodową Europy”. Istotnie, ta dynastia wzięła tron belgijski (1831 r.), portugalski i bułgarski, a z małżeństwa Wiktorii i Alberta narodziło się tyle dzieci, że ich potomków można było znaleźć w rodzinach monarszych dziewięciu innych jeszcze dawnych i obecnych królestw europejskich. Przede wszystkim jednak syn Alberta i Wiktorii, Albert Edward, zasiadł w 1901 r. na brytyjskim tronie jako Edward VII. I on to właśnie zapoczątkował dynastię Koburgów – późniejszych Windsorów.

Niemcy na tronie

Wszyscy Hanowerczycy od Jerzego I do Wiktorii, która zmarła w 1901 r., brali za małżonków Niemców, co nie było wówczas żadną ujmą dla Anglii, raczej dodawało jej znaczenia. Wiktoria, od której czasów nad Imperium nigdy nie zachodziło słońce (bo rozciągało się od Kanady po Indie i Australię), mówiła swobodnie po angielsku, ale po niemiecku mówiła z mężem i dziećmi, a nawet czasem tak zwracała się do ministrów. Premiera lorda Palmerstone potrafiła złośliwie nazywać Pilgerstein.

W pierwszym Hanowerczyku też po części płynęła krew Stuartów. W końcu większość koronowanych głów jest ze sobą jakoś spokrewniona – bo monarchowie szukali dawniej koneksji prawie wyłącznie w rodzinach monarszych. Nietrudno więc w oficjalnych kronikach dowodzić, że obecna monarchia ma tysiącletnią historię, a nawet wszystko połączyć ze sprawą polską. Matką wczesnego króla Anglii, Kanuta, była polska księżniczka, prawdopodobnie siostra Bolesława Chrobrego. Prawa dynastyczne zależały od pochodzenia; tak jak dziś pilnuje się liczenia głosów w wyborach, tak dawniej nadzorowano porody królewskie. Ale mimo straży kilkudziesięciu osób i tak utrzymuje się stara plotka, że jeden z noworodków w gasnącej dynastii Stuartów został przemycony do sypialni w ogrzanym garnku wody. Zresztą logiczniej byłoby, gdyby urzędowo nadzorowano nie czas porodu, lecz moment poczęcia.

Jednak małżeństwa królewskie są sprawą państwową, podlegają ustawie z 1772 r., monarcha (czytaj: premier) musi je aprobować; w historii dynastii rzadko miały coś wspólnego z romantyczną miłością czy uczuciami w ogóle. W środowisku arystokracji nikt się nie dziwił, że królowie prócz żon mieli kochanki, czasem wręcz multum, a ci obdarzeni większym temperamentem nie stronili od prostytutek. Karola II, znanego jako Merry Monarch (wesoły monarcha), tłum przyłapał kiedyś na igraszkach w karocy, w dodatku podejrzewając, że zadaje się z Francuzką i katoliczką. Kiedy targanie karocą stało się naprawdę groźne, z okna wychyliła się Angielka Nell Gwyn, wołając: „Dobrzy ludzie, przestańcie! Jestem dziwką protestancką!”.

Dyskryminacja religijna katolików przybrała ostre formy. Nowo wybierani urzędnicy musieli składać przysięgę, że czczenie Marii Panny jest zabobonem, kościoły zamykano (odbywały się tylko msze pod gołym niebem), ale najgorsze, że katolików pozbawiono prawa własności ziemi: mogli ją tylko dzierżawić i to na jedno pokolenie. Zgodna z tym duchem ustawa z 1707 r. ustanowiła dodatkowe ograniczenie pola wyboru żon dla monarchów. Niezależnie od sojuszów strategicznych odpadały bowiem kraje i rody katolickie – zwłaszcza Francja, Hiszpania, Włochy. Niemieckim protestantom przejście na anglikanizm nie sprawiało problemów.

Milcząca monarchia

Biografie królewskie składają się z kronik życia towarzyskiego, świąt i wydarzeń rodzinnych, romansów i podróży. Znany historyk David Cannadine narzekał na próżniacze życie monarchów, ubolewał, że brak ambicji intelektualnych u Windsorów nie stwarza pozytywnych wzorców w kraju. Ale poniekąd nie może być inaczej, gdyż monarchowie, z samej definicji, nie tylko nie biorą udziału w życiu politycznym, ale nawet nie powinni wyrażać (choćby poufnie) żadnych istotnych opinii. Rola monarchii – jednoczyć naród – zakłada, że nie wolno antagonizować nikogo, kto ma odmienne zdanie, po prostu więc trzeba milczeć. To genialnie prosty wynalazek!

Od dawna żaden król nie zadzierał zresztą z parlamentem. Ostatni, który to robił, nazywał się Karol I i został ścięty. Potem bez parlamentu próbował rządzić Jakub II i został wygnany. Od tego czasu monarcha rzadko próbował w praktyce ustalić, jakie rzeczywiście ma uprawnienia. Jerzy III (1760–1820) był jeszcze władcą kierującym ministrami, ale już Wiktoria – u szczytu potęgi imperium – zupełnie się wyłączyła z polityki, zwłaszcza po śmierci męża, kiedy zaszyła się w Szkocji. Jacyś złośliwcy na ogrodzeniu pałacu Buckingham umieścili ogłoszenie, że budynek jest do wynajęcia, bo interes właściciela podupada. Premier Disraeli musiał ją usilnie nakłaniać, by powróciła do stolicy.

Dlatego trudno jest pisać o monarchii językiem polityki. Wiktoria przetrwała 10 premierów, a obecna Elżbieta – 13, lecz niewiele z tego wynika. Królowa ma prawo być informowana o wszystkim i raz na tydzień spotyka się z premierem – bo ma też prawo mu doradzać – ale tradycja konstytucyjna pokrywa je zasłoną milczenia i nikt nigdy tradycji tej nie złamał. Książę Karol, zwany nieco uszczypliwie księciem filozofem, wypowiada się publicznie na temat młodzieży, architektury, ekologii i ochrony środowiska; napisał kilkadziesiąt listów do ministrów, zapewne z interwencjami. W ubiegłym roku dziennik „The Guardian” domagał się przed sądem, by listy te opublikowano. Sędziowie odmówili, najwyraźniej bojąc się kryzysu konstytucyjnego. Karol jest tylko następcą tronu, ale i tak konstytucjonaliści uważają, że jest nadaktywny. Osoby tak blisko tronu mają zachować opinie dla siebie.

W 1917 r., w czasie krwawej wojny, na Downing Street, do siedziby premiera zaczęły napływać anonimowe listy. Jak premier chce pokonać Niemcy, skoro sam monarcha (wtedy Jerzy V, dziadek Elżbiety), jego żona von Teck i jego wszyscy krewni są Niemcami? Naturalizowani w Anglii, lecz noszą obce nazwiska jak Gleichen, Schleswig-Holstein i zwłaszcza Battenberg (który z tego powodu musiał ustąpić ze stanowiska dowódcy floty). Po naradach rządowych wybrano dynastii nowe nazwisko od nazwy zamku królewskiego pod Londynem. Wtedy też kuzyni królewscy nazwisko Battenberg zmienili na Mountbatten. Kaiser zakpił z zamiany na Windsor: właśnie byłem na Szekspirowskich „Wesołych kumoszkach z Sachen-Coburga”, powiedział prasie. Dzisiejszy książę Edynburga, małżonek Elżbiety, na kilka miesięcy przed ślubem z nią w 1947 r. przyjął właśnie nazwisko Mountbatten.

Po śmierci Jerzego V w styczniu 1936 r. tron objął jego najstarszy syn, zwany Dawidem, którzy przyjął miano Edwarda VIII. W popularnych opowieściach zrezygnował z korony dla ukochanej kobiety, amerykańskiej rozwódki, pani Simpson. Ani premier, ani zwierzchnik Kościoła anglikańskiego nie chcieli się zgodzić na morganatyczne małżeństwo króla. „Sądzę, że wiem, co ludzie by tolerowali, a czego nie” – w takich słowach, powołując się na domniemane oburzenie opinii publicznej – odmawiał mu małżeństwa premier Stanley Baldwin.

Król, wbrew woli premiera, nie mógł się odwołać do opinii publicznej bezpośrednio, zresztą trudno dziś – po tak ogromnych przemianach w świecie mediów i obyczajów – wyrokować, co by uzyskał. Opinia brytyjska była nieświadoma tego, że za kulisami ścierały się dwa stronnictwa. Rząd bez żalu spławiał monarchę, być może irytowała go postawa Edwarda Odnowiciela, niechętnego establishmentowi, krytykującego sztywny protokół, podkreślającego, że będzie „królem w sposób nowoczesny”. Króla wspierał m.in. baron prasowy, lord Beaverbrook, a także Churchill, radząc mu grę na zwłokę.

Ale Edward był w gorącej wodzie kąpany. Popełnił błąd prawny, prosząc Baldwina o radę: skoro się o nią zwrócił, musiał działać według niej, bo taka jest formuła konstytucyjna. A Baldwin zasięgał opinii innych rządów Commonwealthu, które były na „nie”. Lady Colin Campbell, enfant terrible arystokracji, a przy tym poczytna autorka, twierdzi, że bratowa Edwarda, późniejsza królowa i matka dzisiejszej Elżbiety, spiskowała w celu odsunięcia Edwarda od tronu, m.in. przyzwalając na oczernianie przeszłości Wallis Simpson. Ta prowadziła życie bujne, ale przecież nie ma namacalnego dowodu, by tzw. akta chińskie brytyjskiego wywiadu – jakoby zabawiała się w egzotycznych domach uciech w Azji – miały oparcie w faktach.

Wiadomo też, że Edward był raczej za détente z Hitlerem, który w 1937 r. – już po abdykacji króla – zaprosił go do Berchtesgaden i liczył, że kiedyś pomoże w rokowaniach z Anglią. Churchill w czasie wojny nakazał Windsorowi objąć stanowisko królewskiego gubernatora Wysp Bahama, co było zesłaniem na Berdyczów. Tam też książę udzielił niefortunnego wywiadu, w którym namawiał do rozejmu, mówiąc, że wojna to sprawa dwóch uparciuchów: Churchilla i Hitlera. Chociaż książę zaraz prostował artykuł amerykańskiego dziennikarza, Churchill w poufnej depeszy zarzucił mu defetyzm, a Roosevelt kazał śledzić każdy krok niewygodnego sojusznika.

Windsorowie biedni i bogaci

Abdykacja Edwarda spowodowała rozdźwięk w rodzinie Windsorów. Elżbieta przez całe życie unikała spotkania z rzekomo ulubionym (do abdykacji) stryjem; w czasie koronacji Edwarda miała 10 lat. Mówi się, że była oburzona, iż stryj opuścił posterunek narodowy, taki też argument podaje się na dowód, że Elżbieta nigdy – wzorem papieża czy króla Belgów – nie abdykuje.

Częścią niesnasek rodzinnych były sprawy majątkowe. Młodszy brat Edwarda, późniejszy król Jerzy VI, którego znamy ze świetnego filmu „Jak zostać królem”, musiał od niego odkupić prawa do dwu (głównych, poza Buckingham) pałaców królewskich Sandringham i Balmoral w zamian za dotację finansową na życie za granicą. Poza niezbywalnym majątkiem korony, monarchowie i ich najbliżsi krewni mają majątek osobisty i – jak zwykli śmiertelnicy – jedni są bogaci, bo na przykład zawierali korzystne małżeństwa, a inni biedni, bo im skąpiono.

Kiedy ojciec Elżbiety, zwany Bertim, jeszcze jako kawaler otrzymał tytuł księcia Yorku, to wraz z tytułem dostał własną rezydencję, pieniądze na służbę i jej utrzymanie. Całkowicie odmieniło to jego życie na długo, nim został królem. Inny przykład: siostra Elżbiety, zmarła w 2002 r. księżniczka Małgorzata, była poszkodowana: nie tylko nie wyrażono zgody na małżeństwo, którego pragnęła, ale nie dostała pieniędzy po ojcu. Królowa matka, którą zawsze odmalowywano jako pełną humoru staruszkę, przepadającą za drinkami, była bogata, bo odziedziczyła cały majątek osobisty po Jerzym, ale skąpiła swej młodszej córce.

Z tej samej rodziny Koburgów pochodzi były car Bułgarii, Symeon, koronowany jako dziecko, potem usunięty przez komunistów. Jak wiadomo, po transformacji ustrojowej stanął do wyborów w 2001 r. pod nazwiskiem Sakskoburgocki, był cztery lata premierem kraju. Jeremy Paxman, znany dziennikarz angielski, przepytywał niegdyś pretendenta do tronu albańskiego, Lekę, czemu nie pójdzie w ślady dawnego cara i nie udowodni swej przewagi w życiu bez korony. „Przysięga mi nie pozwala. Jestem królem Albańczyków” – miał powiedzieć Leka. Przekonanie o wyjątkowej pozycji monarchów rzadko ich opuszcza.

Choć w historii było kilkoro monarchów wykształconych i oczytanych, zwłaszcza Jakub I Stuart, Windsorowie nie troszczyli się o szkoły. Dopiero najmłodszy syn Elżbiety, książę Edward, poszedł na uniwersytet i zyskał opinię „intelektualisty w rodzinie”. Inna rzecz, że w czasach młodości jego matki uważano, że młodym kobietom z arystokracji nie trzeba żadnych szkół; gdyby nie upór guwernantki, dzisiejsza monarchini niewiele zyskałaby nawet na nauce w domu. Komentatorzy brytyjscy są zwykle niechętni następcy tronu Karolowi. „Seria wykładów, jakie daje książę Walii, ukazuje, jak ryzykowne bywa przekonanie, że odrobina nauki wystarczy, by zyskać opinię wykształconego” – kilka lat temu napisał bezczelnie Jeremy Paxman.

Trudnym okresem Windsorów był początek lat 90. W odróżnieniu od matki, Elżbiety – której spokojne panowanie płynie bez błędów – nieudane małżeństwa, rozwody, skandale, beztroskie próżniacze życie młode pokolenia książąt krwi skłaniały samych Brytyjczyków do pytań, czy młodzi są godni tronu.

W 1991 r. prasa bulwarowa opublikowała stenogram podsłuchanej pikantnej i pustej rozmowy telefonicznej Karola z jego ówczesną kochanką Kamilą. Lud uważał „królową serc”, rozwiedzioną Dianę, za poszkodowaną i jej współczuł, za to establishment i służba pałacowa miała ją za kapryśną i rozhisteryzowaną dziewczynę niskich lotów, która nie dorosła do trudnej roli, wymagającej spokoju i hipokryzji. Z pewnością rząd nie uważał intymnych kontaktów Diany za odpowiednie; pamiętamy, że zginęła ona w towarzystwie arabskiego playboya, którego ojcu, od lat obecnemu w londyńskich interesach, rząd odmawia brytyjskiego paszportu.

Nie był to jednak żaden ­historyczny zjazd w dół. Przodkowie dorosłych Windsorów bywali jeszcze gorsi, zwłaszcza Hanowerczycy: Jerzy I miał dwie niemieckie kochanki, jego syn był notorycznym kobieciarzem, Fryderyk, książę Walii – po prostu rozpustnikiem. Przedwojenni Windsorowie żyli bardzo swobodnie, często utrzymując kilka kobiet naraz. Ale – bez telewizji i w epoce dużo większej rewerencji dla autorytetów – o tych obyczajach wiedział tylko zamknięty świat establishmentu.

Polityka 32.2013 (2919) z dnia 07.08.2013; Historia; s. 54
Oryginalny tytuł tekstu: "Próżniacze życie Windsorów"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Nauka

Skąd dramatyczne wahania liczby infekcji covid-19?

Czym tłumaczyć gwałtowny spadek raportowanych zakażeń koronawirusem? Rozmawiamy z dr. Franciszkiem Rakowskim z ICM, który modeluje przebieg pandemii od samego jej początku.

Karol Jałochowski
26.11.2020
Reklama