Polityka. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

Subskrybuj
Historia

Co się zdarzyło pod Monte Cassino

Bitwa o Monte Cassino oczami Brytyjczyków

Brytyjscy historycy patrzą zazwyczaj na bitwę szerzej niż Polacy, którzy mają tendencję do traktowania, co zrozumiałe, kampanii we Włoszech przez pryzmat walk 2 Korpusu. Brytyjscy historycy patrzą zazwyczaj na bitwę szerzej niż Polacy, którzy mają tendencję do traktowania, co zrozumiałe, kampanii we Włoszech przez pryzmat walk 2 Korpusu. Bilderwelt / EAST NEWS
Bitwa o Monte Cassino jest uważana przez Polaków za jedno z najważniejszych zwycięstw. Warto spojrzeć na to wydarzenie oczyma Brytyjczyków.
Uroczystość poświęcenia cmentarza na Monte Cassino, 1 września 1945 r. W centrum gen. Władysław Anders.Archiwum Małcurzyńskich/EAST NEWS Uroczystość poświęcenia cmentarza na Monte Cassino, 1 września 1945 r. W centrum gen. Władysław Anders.

Do szturmu na dobrze umocnione niemieckie stanowiska na okolicznych wzgórzach polscy żołnierze ruszyli po przygotowaniu ogniowym w nocy 12 maja 1944 r. 70 lat temu, pod Monte Cassino, szczerze wierzyli, że robią to dla Polski. Po kilkunastu godzinach straszliwie przetrzebione niemieckim ogniem resztki batalionów powróciły na pozycje wyjściowe nie osiągnąwszy zaplanowanych celów. Dowódca brytyjskiej 8 Armii gen. Oliver Leese osobiście powstrzymał ambitnego gen. Władysława Andersa od kolejnego ataku. Tylko tego dnia polskie straty w zabitych i rannych przekraczały ponad połowę stanu w nacierających oddziałach.

Dla większości żołnierzy 2 Korpusu, poza tymi, którzy mieli za sobą afrykański szlak Brygady Karpackiej, była to pierwsza walka z Niemcami od czasu kampanii wrześniowej. Polacy – po rozpoznaniu punktów oporu przeciwnika – zaatakowali ponownie 17 maja. Opór niemiecki został osłabiony dzięki ciągłemu ostrzałowi artyleryjskiemu i narastającej groźbie okrążenia ze strony Brytyjczyków. Po ciężkich walkach żołnierze 2 Korpusu pokonali hitlerowskich spadochroniarzy i zdobywszy okoliczne wzgórza, wkroczyli 18 maja do ruin klasztoru, w którym znajdowali się ciężko ranni Niemcy. Nad budynkiem załopotała flaga polska i odegrano hejnał mariacki. Był to finał czwartej już i najkrwawszej bitwy stoczonej w ciągu kilku miesięcy o Monte Cassino przez alianckie wojska. Linia Gustawa została przełamana, droga na Rzym otwarta.

Przeniesienie ciężaru działań zbrojnych do Włoch było spełnieniem śródziemnomorskiej strategii premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla. Za bezpodstawne należy jednak uznać oskarżanie Churchilla o celowe wykrwawianie polskich oddziałów, jakie ostatnio pojawiły się u Frasera J. Harbutta w książce „Jałta 1945”. Użycie 2 Korpusu na froncie włoskim nie było kaprysem brytyjskiego polityka, ale kwestią uzgodnień z rządem polskim w Londynie. Warto pamiętać, że od początku 1942 r. (udział Brygady Karpackiej w kampanii afrykańskiej) żadne regularne oddziały lądowe wojska polskiego nie walczyły z Niemcami. Główny ciężar dźwigały dywizjony lotnicze i marynarka wojenna.

Churchill zabiegał w 1942 r. o ewakuację Armii Polskiej z ZSRR, a następnie naciskał podwładnych, by szybko wyposaży­li i ­uz­broili stworzony na jej bazie 2 Korpus. Od momentu użycia przez Stalina stworzonej na jego polecenie 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki na froncie wschodnim (bitwa pod Lenino, 12 października 1943 r.), brytyjski premier z wielką determinacją dążył do wykorzystania 2 Korpusu na froncie włoskim, aby pokazać, że jego Polacy też walczą z Niemcami.

We wspomnieniach Churchilla („Druga wojna światowa”) czytelnika polskiego zaskakuje pominięcie militarnego wkładu Polski. Może stało się tak dlatego, że książka była skierowana do czytelnika brytyjskiego i amerykańskiego; chodziło o uwypuklenie sukcesów mocarstw anglosaskich, a nie pokazywanie roli mniejszych sojuszników (w dodatku porzuconych pod koniec wojny), jak Polska.

Trudno było jednak zupełnie przemilczeć Monte Cassino. Zresztą Churchill starał się wykorzystać polski udział w bitwie w polityce wobec Kremla. Brytyjski premier w maju 1944 r. donosił o polskim zwycięstwie Stalinowi: „Polacy walczyli mężnie, ale zostali odrzuceni z wielkimi stratami z pozycji, które zdobyli na północ od Cassino. Stracili kilka tysięcy ludzi. Atakowali jednak ponownie i uzyskali sukces”. Starał się w ten sposób stworzyć lepszy klimat dla poprawy relacji premiera RP Stanisława Mikołajczyka z Moskwą, ale Stalin zignorował list, nie chcąc wracać do dyskusji o Polsce. Niemniej w „Drugiej wojnie światowej” Churchill napisał o polskim udziale w bitwie o Monte Cassino niewiele, zapisując brytyjskiej dywizji zasługę w stworzeniu warunków do zajęcia przez Polaków klasztoru. Zdawkowo, ale z zadowoleniem odnotował to zwycięstwo w swoich dziennikach Harold Macmillan, wówczas minister stanu. Pochwalił dowódcę sił alianckich gen. Harolda Alexandra za wydanie zręcznego komunikatu, w którym ogłosił o zdobyciu przez Polaków klasztoru, a przez Brytyjczyków miasta, w rzeczywistości ruin, Cassino.

Odmienny niż Churchill pogląd na sens kampanii włoskiej reprezentował historyk i teoretyk wojskowości brytyjski generał John F. Fuller. W opublikowanej w 1948 r. historii drugiej wojny światowej nazwał działania aliantów na Półwyspie Apenińskim „najbardziej absurdalną taktycznie i bezsensowną strategicznie kampanią w całej wojnie”, a źródeł zwycięstwa aliantów w bitwie o Monte Cassino upatrywał w dużej mierze w podjętej przez niemieckiego dowódcę gen. Kesselringa decyzji o odwrocie.

Kolejne dziesięciolecia przyniosły jednak w brytyjskiej historiografii próbę racjonalizowania przyczyn, dla których alianci zachodni znaleźli się na Półwyspie Apenińskim. Tak uczynił Michael Howard w 1968 r. w klasycznej publikacji o strategii śródziemnomorskiej. Słynny historyk wojskowości Basil Liddell Hart wskazuje (w nieprzetłumaczonej na język polski) historii drugiej wojny światowej, wydanej w 1970 r., na pozytywy kampanii włoskiej. Widzi je przede wszystkim w związaniu sił niemieckich i odciągnięciu ich z frontu wschodniego oraz z Francji, gdzie alianci planowali wylądować.

Nieskory do pochlebstw Liddell Hart pisze z uznaniem o walkach 2 Korpusu w masywie Monte Cassino. Uważa, że Polacy swoim pierwszym atakiem ściągnęli uwagę Niemców, co ułatwiło natarcie, choć powolne, 13 Brytyjskiego Korpusu, chroniąc go też przed większymi stratami. Główne zasługi w alianckiej ofensywie o kryptonimie Diadem, mającej dokonać wyłomu w niemieckiej linii Gustawa, Hart przypisuje Francuskiemu Korpusowi Ekspedycyjnemu dowodzonemu przez gen. Alphonse’a Pierre’a Juina.

Jednostka składającą się z czterech dywizji (dwóch maro­kańskich, algierskiej i francuskiej) w trudnym górzystym odcinku zdołała przełamać obronę niemiecką i zagrozić okrążeniem dywizji broniącej Monte Cassino. Zadecydowało to o podjęciu przez Kesselringa decyzji o wycofaniu się na kolejne pozycje obronne. Hart jest zgodny z innymi autorami brytyjskimi w krytyce dowódcy 5 Armii amerykańskiej gen. Marka Clarka, że zamiast zamknąć Wehrmachtowi drogi odwrotu z linii Gustawa, skierował swoje wojska z przyczółka pod Anzio na Rzym. Umożliwiło to Niemcom wycofanie się, choć Hart podkreśla, że Clark nie pozwolił im umocnić się na kolejnej pozycji obronnej – linii Cezara – i zmusił do dalszego odwrotu na północ. Podsumowując czwartą bitwę o Monte Cassino, Liddell Hart zauważa, że 30 dywizji alianckich, w tym dwie polskie, walczyły przeciw 22 dywizjom niemieckim, mając niemal dwukrotną przewagę liczebną nad siłami przeciwnika. Kto więc kogo wiązał w kampanii włoskiej?

Pisząc o Monte Cassino, Liddell Hart nie wiedział o łamaniu przez Brytyjczyków szyfrów maszynowych niemieckich sił zbrojnych ani o polskim wkładzie w sukces kryptologów z Bletchley Park. Paradoksalnie to właśnie zdolność do łamania Enigmy leżała u źródeł brytyjskiego zakazu prowadzenia przez 2 Korpus rozpoznania niemieckich pozycji, co okazało się tak kosztowne pierwszego dnia natarcia. Kamuflaż był częścią szerszego planu alianckiego przerzucenia 8 Armii na odcinek Monte Cassino tak, aby Niemcy tego nie zauważyli. Zachowanie tajemnicy odegrało kluczową rolę we wprowadzeniu Niemców w błąd co do intencji aliantów. Nawet gen. Anders nie znał wówczas tajemnicy Enigmy.

Pełniejszy kontekst działań 2 Korpusu można zrozumieć dopiero po lekturze ostatniego tomu oficjalnej historii brytyjskiego wywiadu pt. „Strategic Deception in World War II”, autorstwa Michaela Howarda, wydanego w 1990 r. Władze brytyjskie zwlekały 10 lat z publikacją, od momentu napisania do zakończenia zimnej wojny. Tom poświęcony jest wykorzystaniu przez aliantów zachodnich podstępu i kamuflażu w celu odniesienia strategicznych korzyści w czasie drugiej wojny. Howard pokazał, jak Alexander umiejętnie zakamuflował przesunięcie większości swoich sił na zachodni odcinek frontu nad Morzem Tyrreńskim, pozostawiając zaledwie jeden słaby korpus nad Adriatykiem.

Kluczem do sukcesu było podsunięcie niemieckiemu wywiadowi informacji o fikcyjnej w rzeczywistości armii, która przygotowywała się do desantu w północnych Włoszech. To zagrożenie trzymało Kesselringa w niepewności i spowodowało, że dopiero po 17 maja 1944 r. zaczął powątpiewać w możliwość desantu i stopniowo angażować swoje rezerwy do walki na froncie. Wobec miażdżącej przewagi w powietrzu aliantów dowództwo niemieckie, podobnie jak później w Normandii, nie było w stanie efektywnie wykorzystać dywizji znajdujących się na tyłach.

Współcześnie historycy większą uwagę zwracają na przeżycia indywidualne żołnierzy i ludności cywilnej, a nie tylko na opinie dowódców i polityków. Przykładem takiego podejścia jest książka Matthew Parkera „Monte Cassino. Opowieść o najbardziej zaciętej bitwie II wojny światowej”. Przedstawia on najważniejsze fakty z walk 2 Korpusu, zaprzeczając oskarżeniom telewizji zachodnioniemieckiej z 1983 r. o dobijaniu przez Polaków rannych jeńców niemieckich w ruinach klasztoru.

Parker opisuje też dosyć obszernie sprawę masowych gwałtów na Włoszkach. W większości wypadków wiosną 1944 r. byli za nie odpowiedzialni żołnierze Francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego, wywodzący się z Afryki Północnej, którzy odegrali tak istotną rolę w bitwie o Monte Cassino. Sfabularyzowaną historię traumatycznych doświadczeń włoskich kobiet przedstawił Vittorio De Sica w filmie pt. „Matka i córka” (z Sofią Loren w roli głównej).

Zdarzały się i Polakom przypadki gwałtów i rabunków. Ale skala tych przestępstw była nieporównywalna w zestawieniu z zachowaniem żołnierzy z północnej Afryki. Nasiliły się one jednak, gdy front zamarł (od jesieni 1944 r. do kwietnia 1945 r.), wywołując zaniepokojenie dowództwa 2 Korpusu. Historyk Krzysztof Strzałka ustalił, że polscy żołnierze, stanowiąc 15 proc. sił sojuszniczych, popełnili 1 proc. przestępstw przeciw życiu i mieniu na terenie wyzwolonych Włoch. W pamięci starszych mieszkańców włoskich prowincji, przez który wiódł szlak bojowy 2 Korpusu, polscy żołnierzy kojarzą się z wyzwolicielami, a nie z hordami rabusiów.

W najnowszej publikacji Petera Caddick-Adamsa („Monte Cassino. Dziesięć armii, jedno zwycięstwo”, Oxford University Press, 2013 r.) rozdział poświęcony 2 Korpusowi zatytułowany jest „Dzielna Polska”, a narracja życzliwa Polakom. Jeden z powodów, że w pierwszym ataku Polacy ponieśli straty sięgające jednego zabitego na pięciu walczących, autor upatruje w fakcie, iż Wehrmacht luzował wówczas swoje oddziały. Żołnierze polscy napotkali więc niemieckie stanowiska z podwójną obsadą. Pomimo niepowodzenia Polacy zadali Niemcom ciężkie straty, szczególnie w wyniku nieustannego ostrzału artyleryjskiego. Oddziały niemieckie w przeciwieństwie do alianckich nie miały kim zastępować poległych. Wycofanie części niemieckich sił, aby powstrzymać ofensywę Brytyjczyków, sąsiadów 2 Korpusu, ułatwiło podjęcie przez Polaków kolejnego ataku 17 maja. Następnego dnia rano zdobyto kluczowe Wzgórze 593 i przechwycono radiową wiadomość o zamiarze Wehrmachtu wycofania się z ruin klasztoru.

Caddick-Adams wskazuje, że o ile wzgórze klasztorne było praktycznie opustoszałe, to w pobliskich górach Niemcy kontynuowali opór. Nie jest więc prawdą, że Polacy odnieśli zwycięstwo tylko dlatego, że przeciwnik się wycofał. Przy całym uznaniu dla polskich żołnierzy także Caddick-Adams uważa, że gen. Juin był autorem manewru, który umożliwił zwycięstwo i przełamanie linii Gustawa. Oddziały francuskie, a właściwie dywizje marokańskie, pokonały opór Niemców w terenie górskim, gdzie nie spodziewano się ataku.

Mamy mniej czy bardziej uzasadnione pretensje do Brytyjczyków: że przypisali sobie sukces złamania Enigmy lub zapominają o udziale polskich lotników w bitwie o Anglię. Trudno jednak narzekać na sposób pokazywania współcześnie zmagań o Monte Cassino. Brytyjscy historycy patrzą zazwyczaj na bitwę szerzej niż Polacy, którzy mają tendencję do traktowania, co zrozumiałe, kampanii we Włoszech przez pryzmat walk 2 Korpusu. Anglicy podkreślają na ogół drogę, jaką żołnierze polscy przeszli: zesłanie lub łagry w ZSRR, uwolnienie po układzie Sikorski-Majski, ewakuacja do Iranu. Najczęściej zapominają o Brygadzie Karpackiej i jej udziale w obronie Tobruku i o tym, że jej kadra stanowiła istotną część 2 Korpusu. Wskazuje się też na wysokie straty, jakie Polacy ponieśli w pierwszym natarciu, ale bez wytykania błędów gen. Andersa.

Pod tym względem autorzy polscy są niejednokrotnie nastawieni o wiele bardziej krytycznie do sposobu dowodzenia. Brytyjscy badacze wskazują czasami przesadnie na zaciętość polskich żołnierzy i wręcz nienawiść do Niemców, która powodowała, że ci ostatni woleli oddawać się do niewoli Brytyjczykom.

Polacy, zawieszając flagę na ruinach klasztoru benedyktynów, mocno zaakcentowali swój udział w alianckim zwycięstwie. Ta najbardziej krwawa i militarnie najmniej udana bitwa 2 Korpusu toczona z elitarną 1 Dywizją Strzelców Spadochronowych stała się symbolem zwycięstwa, odsuwając na bok późniejsze znaczące sukcesy żołnierzy dowodzonych przez gen. Andersa, jak samodzielna operacja zdobycia Ankony czy wyzwolenie Bolonii. Ofiara krwi na Monte Cassino i innych polach bitew we Włoszech nie doprowadziła jednak ich do wolnej ojczyzny. Mocarstwa zachodnie zgodziły się na konferencji jałtańskiej oddać Stalinowi Kresy Wschodnie, z których wywodziła się większość żołnierzy 2 Korpusu.

Po tym jak Anders zaprotestował, grożąc wycofaniem dowodzonej przez niego jednostki z frontu, Churchill powiedział mu 21 lutego 1945 r.: „Już od dawna namawiałem was do załatwienia sprawy granic z Rosją Sowiecką i oddania jej ziem na wschód od linii Curzona. Gdybyście mnie posłuchali, dzisiaj cała sprawa wyglądałaby inaczej. Myśmy wschodnich granic Polski nigdy nie gwarantowali. Mamy dzisiaj dosyć wojska i waszej pomocy nie potrzebujemy. Może pan swoje dywizje zabrać. Obejdziemy się bez nich”. Często cytuje się te słowa w Polsce, aby pokazać bezduszność brytyjskiego premiera. W rzeczywistości nie mógł pozwolić sobie na utratę polskiego korpusu, a poza tym lubił Andersa, choć podobnie jak inni Anglicy uważał, że był on pozbawiony zmysłu politycznego. Po dwóch miesiącach od tej rozmowy, sfrustrowany postawą Stalina odnośnie do sprawy polskiej, Churchill polecił szefom sztabu przygotować studium ewentualnej wojny z ZSRR w celu wyzwolenia zachodniej części Polski. Nie było na to realnych szans i do trzeciej wojny światowej nie doszło.

Polityka 20.2014 (2958) z dnia 13.05.2014; Historia; s. 66
Oryginalny tytuł tekstu: "Co się zdarzyło pod Monte Cassino"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Nauka

Blue monday. Dlaczego ten koncept nie ma sensu?

20 stycznia 2020 – w ten dzień wypada w tym roku tzw. blue monday, trzeci poniedziałek stycznia, zwany także „najbardziej depresyjnym dniem roku”. Termin zrobił zawrotną karierę w mediach, ale pojawia się też w publikacjach naukowych. Czy słusznie?

Marcin Nowak
20.01.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną